Swiat zwariował….dlaczego tak jest ??

Zaczne od tego, ze boje się tego co będzie za kilka, kilkanaście lat, boję się, czy dość dobrze wychowam córkę, na tyle dobrze, ze będę spokojna o nią…. Bo widząc po tym co się dzieje dziś na swiecie, to ja w to wątpię. Wszędzie pełno przemocy, chamstwa, narkotyków, alkoholu i sexu. Trzeba być dziś nie lada silnym psychicznie młodym człowiekiem,żeby nie dać się namówić za pewne sprawy….. Nie chciec spróbowac…..A wiadomo, co się ma zazwyczaj w głowie mając lat naście….

Jak miałam 16 lat zaczęłam chodzić ze znajomymi do dyskotek…..i wiecie co….wtedy nawet do głowy by mi nie przyszło żeby pić alkohol, czy palic papierosy, narkotyki- praktycznie nie wiedziałam co to jest. Do domu wracało się punkt 23.30…. A niechbym spróbowała się spóznic…I było naprawde fajnie, bardzo miło wspominam te czasy. Ludzie się bawili, było jakoś tak “inaczej”.

A dzis jak spojrzę na młodzież w liceum to normalnie szok jak dla mnie ( nie wszyscy- wiadomo, ale kiedyś tego wogóle nie było)… Pełny makijaż, włosy farbowane, faja, browar ( zeby tylko) w ręce, a k…..to przecinek….
I szlajają się takie “wyrostki” po ulicach, wrzeszczą pijane…..
Nie mówiąc o tym, zeby ktos dorosły zwrócił uwage takim “wyrostkom”,że np. głośno się zachowują czy coś- niektórzy gotowi od ręki wperd…. spuścić, aż strach się popatrzec na nich….
Ja się boje… Normalnie boję się dnia, kiedy moje dziecko zetknie się z tym swiatem. Jaką mam być matką juz dziś, zebym w przyszłości mogła spac spokojnie, czy to wogóle możliwe…..??????????
Ma ktoś podobne obawy?????

Niki & córeńka 20 m-cy 🙂

30 odpowiedzi na pytanie: Swiat zwariował….dlaczego tak jest ??

  1. Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

    Od kilku dni chodzi za mna podobne pytanie…

    Pracuję w gimnazjum, ostatnio doszlo do bardzo nieprzyjemnego zdarzenia. W toalecie szkolnej jeden uczen zostal pobity przez innego ucznia, bo “wyzywal kolege”. Chłopak trafil do szpitala z wstrzasem mózgu, nie widzi na jedno oko. Nastepnego dnia doszlo do podobnej sytuacji, gdzie na szczęscie na czas wszedl nauczyciel.
    Szkola znajduje sie w “trudnym” punkcie – bieda, przemoc, alkohol. Jest sporo dzieci pod opieka kuratora, z niedpowiedzialnymi rodzicami. Jest tez klasa “przysposabiająca do zawodu” tzw. OHP. 45 osob. Wyrośniete wielkoludy, ktorym sprawia przyjemnosc znecanie sie nad 13-latkami. To wszystko pod jednym, naprawde niewielkim dachem. Ci prawie pelnoletni czuja sie panami na wlosciach. Widok nauczyciela nie przeszkadza im w kopnieciu “małolata” czy rzucaniu mięchem.
    Ba, nawet niektorzy 13-14 latkowie siarczyscie klna, biorac przyklad z tych starszych. Palenie papierosow to rzecz powszechna. W piatek przylapalam dwoch 6-klasistow palacych, niedaleko szkoly…

    Mam czego sie bac, po tym co widze… Boje sie, ze moje dzieci wyrosna na kogos takiego, jak te osoby z ohp, na wszczynajacych bojki, pijacych, palacych. Boje sie, ze nie bede potrafila wpoic im zasad, ktorymi beda sie w zyciu kierowac, ktore beda dla nich najwazniejsze. Boję się, ze pomimo moich wysilkow pojda niewlasciwa droga, ze cos lub ktos ich na nia popchnie. Widze, ze z porzadnych, dobrych rodzin wychodza ludzie, ktorzy potrafia pobic do nieprzytomnosci – i mam swiadomosc, ze wlasciwe wychowanie nie gwarantuje sukcesu 🙁

    I szukam recepty na to, zeby moi chłopcy byli dobrymi ludzmi…

    Zwierzylam sie z moich lekow koledze z pracy. A on? Wysmial mnie – jak to? takie male dzieci a ja sie juz martwie o ich przyszlosc? nie mam innych zmartwien? On nie ma dzieci, dlatego rozumiem, ze on nie rozumie moich strachow. Bo mam wrazenie, ze kazdy rodzic, bez wzgledu na wiek dziecka, boi sie o nie, o jego przyszlosc…

    Nic madrego wlasciwie w tym poscie nie wymyslilam. Dlatego, bo nie wiem. I dlatego, bo sie boje…

    • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

      jasne Niki, pewnie takie obawy maja wszystkie mamy. ja tez tak sobie obserwuję i przeraża mnie to co widzę. To chyba brak jakichkolwiek autorytetów. Rodzice nie sa wzorami, nauczyciele nie wzbudzają respektu. smutno jakoś tak. Ale chyba nie jest az tak źle. Ja mam teraz w swojej kamienicy kilku maturzystów i to są naprawdę fajni ludzie i zachowuja się zupełnie normalnie więc może nie jest az tak źle? Tak się pocieszam bo co będzie za lat kilka czy kilkanascie to nie wie nikt. Oby cos sie zmieniło. Parę dni temu ogladałam kolejny raz film “Cześć Tereska” i mnie przeraził…

      Alexander ur. 18.06.2004

      • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

        też się nad tym zastanawiam, tym bardziej że jesteśmy zasypywani przemocą ze wszystkich stron.
        z drugiej strony nie ma co zamartwiać się na zapas (łatwo mówić) na razie staram się wychowywać dziecko na dobrego człowieka, poswięcając mu jak najwięcej mojego czasu.
        Niestety dziś my rodzice więcej poświęcamy czasu pracy, takie czasy, nie raz kobiety i mężczyźni muszą wybierać i pracodawca daje im jasno do zrozumienia, albo dziecko albo praca. A wiemy ze do gara coś musimy włożyć. Dużo tatusiów pracuje do późnyxh godzin wieczornych i prawie nie widują się z dzieckiem a do wychowywania dziecka i budowania autorytetów dziecko potrzebuje obojga.
        Słyszałam też opinie że rodzice winią nauczycieli za zachowanie swoich pociech, ze oddajac dziecko do szkoły pod opiekę nauczycieli to oni są odpowiedzialni za jego zachowanie, winią szkoły za łatwy dostęp do narkotyków i ślepo ufają dzieciom. Ale mam też parę koleżanek nauczycielek i włos mi się jezy na głowie jak opowiadają o swojej pracy.
        Nie powiem czuje stracha jak Zuzia pójdzie do szkoły. Wielki moloch na duze osiedle połaczony z gimnazjum. A spcerując z wózkiem na macierzyńskim napatrzyłam się na wracającą młodzież ze szkoły 🙁 i jej zachowanie.
        Dzis staram się o tym nie mysleć

        Izka i Zuzia 3 latka 🙂

        • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

          mnie sie wydaje, że trzeba samemu swoim życiem i postepowaniem dawac dziecku dobry przykład i nigdy nie utracic z dzieckiem więzi emocjonalnej… być przyjacielem dziecka, autorytetem…
          z tym się wiąże z naszej strony ogromna praca nad samym sobą… ale niektórym rodzicom przychodzi to naturalnie…

          ja tak samo jak Wy zastanawialam sie nad tym problemem i wymyslilam sobie taki sposób, a do tego metoda zdartej płyty i przestrzeganie, mówienie dziecku prawdy o swiecie, wyprowadzenie dziecka w dobrym momencie z iluzji stworzonej przez bajki i dopasowanej do swiata dziecka…

          pamietam moją mamę. kontaktu za dobrego nie miałysmy (i nie mamy do tej pory). Mój okres dojrzewania – bunt itd…
          ciagle pyskówki… jak sobie siebie przypomne z tamtego okresu – taką “mądrą i dojrzałą”, walczącą o swoje “należne mi prawa”… … dziwie sie, że mnie matka w beczce po kapuscie nie zakisiła…

          stosowała metode zdartej płyty na którą miała nagrane “czarne scenariusze” i zarzucała mnie nimi jak np. spóźniłam sie wieczprem do domu chocby 5 min ( a mialam być obowiazkowo na 21:00, latem dłużej – do 22:00)…
          jeden wsad brzmial -“co ty sobie myslisz? ty sobie tylko nie mysl, ze ja bede prała Twoje pieluchy!!! gdzieś Ty była?”

          może to straszne texty, ale na mnie dzialaly – jak tylko całowałam sie z jakimś chłopakiem i chciał wiecej, to od razu dzwoniły mi w glowie te jej pieluchy…!!!

          no i historia mojej mamy o misy pełnej pieknych jabłek, gdzie jedno jest nadgryzione. Nikt kto podejdzie nie weźmie nadgryzionego jabłka… (wiecie do czego to aluzja?)
          takich histrorii jeszcze sporo pamietam…
          uwazam że są ok, bo w odpowiednim momencie się odzywają w głowie i dzwonią!
          i ja chyba jestem w podobnym wieku co Niki (rocznik 1978) i pamietam – narkotyki, fajki, sex – choć ja miałam nieco starsze towarzystwo na osiedlu od siebie, ale w klasie w podstawówce takich rzeczy u mnie nie było, dopiero w liceum pamietam zdziwone oczy kolezanek po rozdaniu swiadectw, gdy poszlismy do pubu (koniec 3klasy), gdy sie dowiedziały ze jestem dziewicą…
          doznały szoku…
          ja też, ze one wszystkie nie są… a co gorsza prowadziły wówczas regularne wspołzycie ze zmenianymi regularnie facetami:( nastepny szok – cześć ich matek była swiadoma tego i akceptowala to:( moja by mnie chyba zabiła jakby sie dowiedziała, że sypiam z facetem mając 17/18 lat…
          moze inaczej – sypiam z przygodnymi facetami…
          bo potem poznałam Kubę i po jakims czasie było jasne dla wszystkich, że nie tylko muzyki razem słuchamy, ale pamietam, ze poszlismy razem do mojej mamy i powiedzielismy jej o tym, że współzyjemy ze sobą…
          zresztą moi obecni tesciowie tez wiedzieli i to oni prosili bym doinformowała mamę, by w razie ciązy nie była zaskoczona i zdzwiona, ze jak to? skąd to dziecko? skoro jej córka jest dziewicą i nie uprawia sexu:)
          takie zdziwienie i szok przezyla mama mojej tesciowej, gdy moja tesciowa miala 20 lat i była w ciązy (nie wiadomo skąd-moj Kubus był w brzuchu)…wtedy powiedziala jej, ze jakby wiedziala, że oni “teges teges” to by jakoś się liczyła z pewnymi nastepstwami, a tak to mało na zawał nie odjechala…

          no i srodowisko, w które dziecko wejdzie… dlatego uważam, ze powinnismy sie zawsze 2x zastanowić np. Nad wyborem szkoły… itp

          rozpisałam się, przepraszam:)

          bruni i Filip 2,5roku

          • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

            zostaje tylko nadzieja, ze uda mi się wychować dziecko tak, aby potrafiło rozróznić dobro od zła

            Juleczka (Puchatek) 12.12.04

            • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

              W sumie moglabym napisac posta podobnego jak krzemianka… Tak niestety jest 🙁
              Ale moze jednak nie bede Cie przekonywac, jak zle sie dzieje… bo pamietam po prostu, ze gdy ja chodzilam do szkoly, a wiec 20 lat temu – bylo bardzo podobnie. W jednej z pierwszych klas podstawowki chlopak przywalil innemu w glowe deską z gwoździami – widzialam jego twarz zaraz po tym… Na lekcjach – np. matematyki – dzialy sie rzeczy, ktore na mojej lekcji nie wydarzyly sie nigdy, nawet w pierwszych dniach pracy, kiedy bylam calkiem zielona. Uwazam, ze moja wlasna klasa byla gorsza, niz sa dzis moi uczniowie. Chodzac do tej naprawde trudnej wychowawczo klasy ani nie bylam stojącym z boku kujonem, ani “nie stoczylam sie” (moi koledzy w podstawowce mieli za soba inicjacje seksualna, alkohol, papapierosy – byly na porządku dziennym, zdarzaly sie ciąże w tamtych czasach pewnie rownie czesto jak dzis).
              Jest to dla mnie paradoksalnie pocieszające… Nie twierdze, ze bylam idealem, ale uwazam, ze majac klase rozhulaną, wcale nie uleglam wplywom tak, jak mozna by sądzic, dzieciaki byly bardzo rozne i rozne pozostaly, choc czasami z zewnątrz wyglada to tak, ze wszyscy są tacy sami.
              Nie wierze w slowa typu: “kiedys bylo inaczej”…
              To sie nie zmienia tak z dnia na dzien…
              Choc wesolo nie jest… Ale dzis znowu widze roznych mlodych ludzi, ktorych ucze. I wiem, ze mozna byc wartosciowym czlowiekiem, majac jednoczesnie dobra pozycje w klasie, nie bedac lizuzem, bedac zwyklym dzieciakiem. To nieprawda, ze kazdy pije, pali i się seksi. Nieprawda, ze kazdy chodzi na dyskoteki i że ten, który chodzi, będzie wypaczony (nie padły tu takie slowa, ale czasami ludzie tak mysla).
              Wiem sporo o moich uczniach, czesto sa to rzeczy, o ktorych oni nie maja pojecia, ze ja wiem 😉 Mysle wiec, ze nie mam wyidealizowanego spojrzenia. I wiedzac, co wiem – wierze nadal, ze mozna wspolczesnie wyrosnac na Czlowieka.
              Oczywiscie ogromna w tym rola rodzicow, by dziecko bylo z nimi szczere i by nie mialo potrzeby szukania wzorcow na zasadzie buntu.
              Jako wychowawca zazwyczaj od razu widze, ktore dziecko w domu jest tylko gosciem i ktory rodzic kiedys powie mi, ze “nie wie, co sie z nim dzieje”.

              • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                To prawda, ale szczerze mowiac mam wrazenie, ze coraz rzadziej sami rodzice wierza w to, ze to, co robi ich dziecko, to wina, odpowiedzialnosc nauczyciela. Zreszta… jak sie ma 32 osoby w klasie (jako wychowawca), to jak sie ma je wychowywac, widzac je na lekcji i od biedy raz na jakis czas poza nia?
                W ostatnim tygodniu w waznej sprawie klasowej spedzilam w szkole dodatkowych 5 godzin na rozmowie z moja klasa (poza rozmowami w czasie pracy). Ale to byla tylko jedna drobna sprawa, a nie całe wychowanie 😉
                Najczestszy blad rodzicow, jaki obserwuję – krycie wlasnego dziecka, krycie jego wagarow, zwalnianie ze szkoly z powodu bólu glowy raz na tydzien (akurat jak porzypadkowo jest sprawdzian). Tacy rodzice odbieraja sobie sami szacunek dziecka i ucza je, jak ich wykolowac. Tacy rodzice przychodza zazwyczaj do mnie w ostatniej klasie szkoly i rozkladaja rece, mowiac: prosze pani, ja juz nie wiem, jak do niego dotrzec; prosze pani, pani ma na niego taki wplyw, niech mu pani cos powie (ten tekst doslownie uslyszalam od PARY, od obojga rodzicow, wypowiadal slowa tatus, wielki, zdawaloby sie stanowczy chlop, przy swojej zonie; rodzina nie byla jakims strasznym przypadkiem, jakas krancową patologią – bo w tych trudniejszych rodzinach to w ogole na wstepie sie slyszy – prosze pani, co ja mam z nim zrobic, chyba go zabiję; nota bene w bardzo dobrej rodzinie, z jedynakiem, w tym roku rodzice – oboje – pobili mojego ucznia za oszustwo w sprawie szkolnej… chlopak nie mogl cwiczyc na wuefie, mial wielkie since… mama potem sama przyszla i mi to opowiedziala… a syn uczy sie m/w na srednia 5,0, dobra rodzina… i taka bezradnosc… 🙁 )
                Sa rodziny, ktore z gory skazane sa niemal na porazke… jesli sie ma 7 dzieci, mieszka w baraku, w mieszkaniu obok albo ich wlasnym co wieczor jest biba, a najmlodsi czlonkowie rodzicy sluchaja lub co gorsza widza, jak starsi uprawiaja sex… to walka o sukces wychowawczy… jest szalenie trudna, zeby nie powiedziec nimozliwa… a co tu mowic w szkole o wymaganiach w stylu – odrobienie lekcji. Niby gdzie, jak i kiedy? 🙁 A z niepowodzen szkolnych biora sie potem dalsze problemy 🙁 Zeby pomoc takim dzieciom, trzeba by miec dla nich znacznie wiecej czasu 🙁 To takim dzieciom, ktore nie maja swiadomych rodzicow, ciepla rodzinnego – jest najtrudniej 🙁
                I co z tego, ze ich rodzice uwierza nauczycielowi, kiedy on powie im cos zlego o uczniu? 🙁 Szczerze mowiac, to czasami lepiej nie powiedziec 🙁
                Piszesz o tym, ze rodzice slepo ufaja dzieciom… niby to naturalne… sama wiem, ze nauczyciel tez czlowiek i bywa, ze sklamie, a niektorzy powinni byc pozwalniani od wczoraj 🙁 Ale czesto jest wlasnie tak, jak mowisz – wiara we wlasne dziecko, obgadanie nauczyciela w domu —> brak szacunku do nauczyciela i do rodzicow zarazem… marzy mi sie, by nigdy nie wypowiadac przy Matim pochopnych sądów o innych ludziach…

                znowu sie rozpisalam 😉 ide sie polenic 😉

                • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                  Tez o tym ostatnio myslalam,… w zeszlym tygodniu uczen z gimnazjum mojej siostry zgwalcil swoja kolezanke z klasy……….

                  • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                    Tez o tym ostatnio myslalam,… w zeszlym tygodniu uczen z gimnazjum mojej siostry (jej rownolatek) zgwalcil swoja kolezanke z klasy……….

                    • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                      Dokładnie o tym samym myślę… Choć mój synek ma dopiero 6 miesięcy…
                      O zgrozo…

                      A może jeszcze się to wszystko zmieni, co??(hmmm… nadzieja matką głupich….)

                      moni

                      • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                        Swiat zwariowal- to fakt, ale moze tez dlatego, ze patrzymy na niego z perspektywy doroslego czlowieka i matki (rodzica). Nie wiem jak wy, ale ja nie bylam za swieta, zawsze mialam starsze towarzystwo, bylo to towarzystwo meskie, poniewaz z dziewczynami nigdy nie moglam dojsc do porozumienia, nie interesowaly mnie ploteczki, wolalam pograc z chlopakami w pile!!! I tez jak kazdy, trzeba bylo wszystkiego sprobowac: pierwszy papieros, alkohol, pocalunek itd. Narkotyki nie pociagaly mnie, chociaz cala klasowa paczka jarala trawe, nigdy nie skusilam sie sprobowac i tak jest do dzis. I tak jak my sie zmieniamy, tak zmienia sie swiat i kultura niestety. Dla moich dziadkow bylo rzecza prawie ze obrazliwa, kiedy zobaczyli mnie w towarzystwie, w ktorym kolezanka siedziala swojemu chlopakowi na kolanach. Boze!!! Co to byla za akcja!!! Ale moja mama stala po mojej stronie i wyjasnila im, ze swiata nie zmienia!! Ze tak teraz jest. Z kolei pewne rzeczy byly dla mojej mamy niezrozumiale, np. wyklinanie, co bedziemy tu ukrywac, w pewnym wieku jest cool, a za jej czasow to bylo nie do pomyslenia. A teraz my jestesmy dorosli, swiat stal sie jeszcze bardziej brutalny, a moze tylko my go tak widzimy w trosce o nasze dzieci?? Jako nastolatka nie balam sie nic, to o mnie sie bali. Ja uwazalam, ze jakies zle zdarzenie mnie nie dotyczy. Latalam noca po lesie za osiedlem, lazilysmy z kumpela po rynku wieczorem (oczywiscie wszystko bez wiedzy mamy). A teraz, zanim cokolwiek sie zrobi, to sie czlowiek zastanowi, czy to bezpieczne itd. Ale tez drze o maja corke, co to bedzie, kiedy stanie sie nastolatka. Mieszkamy w niemczech, tutaj mlodziez jest jeszcze bardziej “do przodu” w negatywnym tego slowa znaczeniu. 13-letnie matki to tu chleb powszedni, a nie jak w Polsce, zdarzenia na miare prasy, nie wspominajac o narkotykach, alkoholu itp. I najgorsze jest to, ze gdy w Polsce rodzice maja problemy wychowawcze, i stosuja kary itd, a dzieciak ma sie ich sluchac, bo nie ma innego wyjscia, a w niemczech, jesli ktos jest ” pokrzywdzony przez rodzicow”, czy ma podstawy, czy nie, , panstwo zapewnia mieszkanie, utrzymanie itd. Znam osobiscie przypadek, kiedy 16 letnia dziewczyna, nie mogac chodzic na dyskoteki, poskarzyla sie na rodzicow, dostala psychologa, rodzice kuratora, uciekla z domu i dostala wikt i opierunek!!!A rodzice po prostu chcieli ja wychowac!!!. Mysle, ze bede robic wszystko, zeby byc dla mojej corki nie tylko matka, ale tez przyjaciolka, z ktora moze o wszystkim pogadac, i moze tym sposobem uda mi sie ja ochronic przed zlem, albo przynajmniej miec kontrole nad tym co robi. Pordrawiam wszystkich Agata

                        • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                          Hmmm…chyba sporo racji jest w tym co piszesz….ja tez dawniej nie bałam się o nic i dziwiłam się mamie, ze nie śpi tylko stoi w oknie dopóki ja nie wrócę do domu…I wtedy mi powtarzała “ZOBACZYSZ JAK BEDZIESZ MIEĆ WŁASNE DZIECI…..”….ehh….święte słowa…..
                          Teraz wszędzie widzę zagrożenie..

                          Pozdrawiam:)

                          Niki & córeńka 20 m-cy 🙂

                          • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                            ubawiłaś mnie 🙂

                            [i]Ewa i Krzyś (2 lata i 10 mies.)

                            • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                              Rodzice winia nauczycieli, nauczyciele winia rodzicow. Ciezko dojsc, kto ma racje.
                              Ja patrze na szkole z pozycji nauczyciela i jestem zdania, ze nauczyciel nie jest w stanie sam wychowywac i pilnowac dzieci innych.
                              Tu potrzebna jest wspolpraca, a nie wzajemne zrzucanie na siebie odpowiedzialnosci. Szkoda, ze nie wszyscy rodzice/nauczyciele zdaja sobie z tego sprawę 🙁

                              Wlos mi sie jezy rowniez. Czesciej niz bym chciala.

                              • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                                Masz racje, oczywiscie nie jest tak, ze kazdy jeden uczen jest zly, cpa, pije, pali i bog wie co jeszcze. Jest, naprawde sporo, cudownych mlodych ludzi, madrych, dla ktorych chce sie pracowac w szkole. Dzieki ktorym ma sie satysfakcje z pracy. Nawet jesli sa nieco zbuntowani. Ale niestety, ci “gorsi”, chocby byli w mniejszosci, rzucaja cien. I ich czyny czasem przeslaniaja to co dobre. Tak jak to ostatnio ma miejsce w mojej szkole… Dlatego napisalam takiego pesymistycznego posta.

                                Ja tez nie bylam swieta, probowalam wielu rzeczy. Jednak potrafilam sie otrzasnac, kiedy bylo trzeba. Co jest wielka zasluga moich rodzicow. W duzej mierze zawdzieczam im to, kim teraz jestem. Choc kierowaly mna wewnetrzne przekonania, znalam granice miedzy dobrym i zlym. To chyba tez dzieki rodzicow. Ale i charakter ma wazka role…

                                • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                                  Niedawno o tym myślałam.
                                  Ja nie byłam święta, próbowałam wielu rzeczy, ale mój bunt miał jakieś granice. Były rzeczy których bym nie zrobiła.Z rodzicami nie miałam najlepszego kontaktu ( i nadal nie mam) ale to na pewno po części ich zasługa. Myślę że też charakter ma jakieś znaczenie. Jako nastolatka miałam niewiele luzu – pewnie stąd ten bunt, ale z drugiej strony rozumiem że rodzice się o mnie bali. Wiem że ja tak samo będę się bała o Ninę…. Mam nadzieję że uda mi się zbudować z nią lepsze relacje niż ja miałam z własną mamą, chciałabym żeby miała do mnie zaufanie. Chciałabym mieć z nią dobry kontakt. Mam nadzieję że uda mi się stworzyć jej dom, który da jej jakieś podstawy na przyszłe życie, przekazać jej te najważniejsze wartości. Oby mi się udało. Dać jej dobry przykład. Do tego trzeba pewnie duuużo pracy nad sobą, ale myślę że warto. Nie zamierzam trzymac Niny pod kluczem, chcę żeby nawet zetknąwszy się z tym światem umiała powiedzieć sobie “stop”. Chciałabym żeby miała tyle odwagii….żeby nie bała się wyróżnić z tłumu rówieśników ( w pozytywnym sensie). Wiem też że wszystkiego się nie uniknie, że przyjdzie dzień kiedy spróbuje papierosa czy napije się piwa. Mam tylko nadzieję że będzie korzystać z tego wszystkiego rozsądnie i nie za wcześnie.
                                  A jutro zaczynam praktyki w gimnazjum – i już się boję 🙁

                                  Monika & Nina (23 m-ce)

                                  • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                                    Mogę podpisać się pod tym krzemianko….Ja też nie byłam chodzącą świętością, zwłaszcza na studiach, ale tak jak piszesz, zawsze w porę się opanowałam. I też zawdzięczam to moim rodzicom, ciekawe tylko,czy moje dziecko będzie miało mi co zawdzięczać…Wiem, to zalezy tylko ode mnie, ale boję się czy obiorę własciwą “droge wychowawczą”, czy gdzies nieświadomie nie popełnię jakiegoś poważnego błędu.

                                    Niki & córeńka 20 m-cy 🙂

                                    • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                                      ale lea znów napisałaś długiego posta, masz szczęście że cie lubię ;-))

                                      to co najważniejsze dzieci wynoszą z domu nie ważne czy pochodzą z dobrych czy z biednych domów, najważniejsze sa relacje w rodzinie i budowanie autorytetrów poprzez szacunek, miłosć, czas i jakość, itd, itd. Ważne jest to aby rodzice interesowali sie co robią ich dzieci w czasie wolnym, z kim spędzają czas, znali ich zanjomych, czym się interesuja i jakie mają poglądy, takie gadki-szmatki. Bo co niektórzy przejmują się tylko czy lekcje są odrobione i aby nie wstydzili sie na wywiadówkach, aaa i interesuje ich jeszcze to aby dziecko za głośno tej sieczki nie słuchało bo uszy puchną ;-).

                                      oj nie wiem, nie wem zobaczymy co to bedzie za pare lat, bo łatwo tak sobie teoretyzować

                                      Izka i Zuzia 3 latka 🙂

                                      • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                                        Doskonale Cie rozumiem, tym bardziej, ze ja nie bylam bardzo grzeczna. 🙂 Nie bardzo niegrzeczna – mialam swoje zasady, ale jednak jak wspominam niektore wariactwa i imprezy, na ktorych bylam… Swietnie sie bawilam, ale wolalabym jednak, zeby moje dzieci w takich nie uczestniczyly. 🙂 Mimo rozsadku, czasem jednak robilo sie glupoty. I pewnie dlatego boje sie o Mateusza – bo wiem, jak moze byc.
                                        Moja mama w mlodosci nie szalala i moze dlatego dawala nam tyle wolnosci. A moze po prostu dlatego, ze byla i jest taka madra. 🙂 Tak czy siak, miala racje, bo wyszlysmy na tzw. ludzi – pewnie ze z wadami, ale pewnych rzeczy nie mozna nam zarzucic (obludy, dwulicowosci, nieuczciwosci itd.). A mama zawsze byla moja najlepsza przyjaciolka, zostajac przy tym MAMA, oparciem i wielkim autorytetem. Znow sie zapedzilam w peany o niej, nie moge jednak o niej pisac, bo zbaczam z tematow… 😉 Chcialabym byc taka matka, jaka ona byla / jest – ale moge tylko probowac zblizac sie do idealu. 🙂
                                        Boje sie, ze nie bede potrafila znalezc madrego kompromisu miedzy dawaniem wolnosci a kontrola i zakazami. Boje sie, ze moge nie potrafic tak ufac moim dzieciom i polegac na ich rozumie. Boje sie naszych przyszlych klotni (a przeciez to – w lzejszej czy ciezszej formie – nieuniknione). A oprocz tego boje sie wszystkiego tego, na co nie bede miala wplywu – otaczajacej ich (ciagle pisze ich, bo planuje kiedys rodzenstwo dla Mata) rzeczywistosci, gdzie panuje tyle okrucienstwa, glupoty, zepsucia. I tego, co sie dzieje na swiecie. Wielu rzeczy sie boje w odniesieniu do przyszlosci, ale zawsze wychodzilam z zalozenia, ze jesli trzeba, to ze wszystkim sobie poradze.
                                        Jedyne, co mi sie wydaje i czego raczej sie nie obwawiam – w tym wszystkim wierze, ze moje dzieci beda potrafily odroznic zlo od dobra. Nawet nie chce myslec inaczej.
                                        Wybaczcie ten chaos, jakos nie moge zebrac mysli dzisiaj. Pozdrawiam wszystkie stroskane matki!

                                        Mateusz 08.05.2005

                                        • Re: Swiat zwariował….dlaczego tak jest??

                                          Przeczytałam niki23 oraz najniższą wypowiedź krzemianki, zanim przeczytam resztę to już się palę do odpowiedzi.
                                          Zgadzam się z Wami! Strach wchodzić w tę przyszłość. Jestem jeszcze młoda, ale moje dizeciństwo było w spokojniejszym okresie. Ja ostatnio rozmyslałam o problemie miejszej skali, ale też ważnym. Otóż jak odmawiać dziecku i regulować pewne przyjemności, jakich teraz jest dla dzieci wbród – poczynając na słodyczach a kończąc na telewizji – gdy ja byłam mała było tego mniej, nie było kanału z bajkami caly dzień, nie bylo tyle reklam i pokus. Człowiek się tak cieszył jak w 5-10-15 puścili jakąś bajkę Walta Disneya, np. kaczora Donalda, a teraz nei trzeba na to wyczekiwać w sobotni poranek 😉 No ale to problem mniejszej skali jak mówiłam.
                                          Natomiast co do tych wulgarnych niewychowanych nastolatków to się idzie załamać, bo ja widzę tu winę rodziców, których jest coraz więcej takich nieodpowiedizalnych. Ja uważam, że to kwestia wychowania. Jest to obowiązek rodziców, nie szkoły. Nie podoba mi się, że w “wiadomosciach” taką wagę przykładają do nauczycieli i ich roli, ale większą odpowiedzialność mają rodzcie. I nie ma tu znaczenia czy to rodziny bogate czy biedne, tylko kwestia zasad.
                                          Przykładem – dla mnie dającym nadzieję (w końcu te same geny) jest moja Mama.
                                          Moja Mama ma 5 dzieci, i wszystkich nas wychowała jakby to powiedzieć “udanie” – bez papierosów, przeklinania, innych nałogów, bez wagarów. No wiadomo, zdarzyło się to i owo, chodziliśmy na dyskoteki, zanim skończyłam 18 lat mogłam wrócić daleko po północy, wolności mieliśmy bardzo dużo, ale jednak nie weszliśmy na złą drogę. Nie wiem doprawdy jak to się astało. W rodzinie się nie przelewało, moi rodzice mieli problemy między sobą (są po rozwodzie teraz), a jednak dziedci im się udały 😉 (w tym i ja!) Wszyscy studiują lub pokonczyli studia (wiekszość juz pokończyła), zakładają rodziny (nie wszyscy jeszcze), pracują. Moja Mama dała nam dużo miłości, pamiętam jak gdzieś szliśmy to tysiąc przykazań przed wyjściem “pamiętaj, nie diź nigdzie z żadnym chłopakiem, trzymajcie sierazem, Ty pilnujesz jej, a Ty jej; czy wzięłaś legitymację, a masz siedciówkę?” – mogłabym wyliczać długo tego typu przestrogi 🙂 I jeszcze na klatkę za nami wychodziła i mówiła “Moja miłość chroni Cię od wszystkiego złego” – boze jak to piszę to drżę i łzy mi do oczu napływają.. a śmialiśmy się z tego. Boże jak to piszę to chcę powiedziec mojej Mamie “dziękuję”. Dała nam tyle wolności, mogliśmy chodzić gdzie chcemy, a jednak tak mocno w nas utrawliła te zasady, że pilnowalismy się.
                                          Ja wierzę, że w podobny sposób będę umiala wychować moje dziecko. Że jej mądrość pozwoli jej unikać złych ścieżek.
                                          Moja miłość uchorni ją od wszelkiego złego…

                                          Dagmara i Emilia 13.06.04

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Swiat zwariował….dlaczego tak jest ??

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general