Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

[i] No właśnie. Jak sobie z tym radzicie???
My mamy za sobą i jedno i drugie…
Niestety byłyśmy tylko we trójkę, bo tatuś “nawalił” (jak zwał, tak zwał, po prostu nie mógł być z nami), więc same musiałyśmy jakoś sobie radzić …
Już sama nie wiem co jest gorsze. Najpierw była choroba – KOSZMAR – miałam problemy nawet z ubraniem. Obie płakały okrutnie .
A w przychodni następny koszmar – ludzie gapili się na nas z politowaniem: “biedna mama, nie może poradzić sobie z dwiema maleńkimi dziewczynkami”.
Gdy Zuza wypluła smoka, to nawet nikt nie drgnął, aby go podnieść – bez komentarza…
Ale ja miałam wszystko gdzieś!!!
Potem przyszła pora na szczepienie. Pomyślałam, że skoro zniosłam chorobę, to szczepienie także jakoś przeżyję…
O ja naiwna…
Co prawda z ubieraniem nie było już takiego problemu, ale w przychodni…
Moje Panienki są coraz większymi wiercipiętkami
Nie chciały ani dać się zważyć, ani zajrzeć sobie w gardziołka. A przy szczepieniu Julka kopnęła pielęgniarkę .
Nawet nie chcę myśleć co będzie, jak będą już chodzące, gryzące itp.

A Wy – Drogie Podwójne Mamy – jak sobie radzicie z wizytami u lekarza, z przytulaniami po “okrutnym nieszczęściu” jakim jest szczepienie???

Pozdrawiam!!!

Iwona + Juleńka i Zuziaczek

12 odpowiedzi na pytanie: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

  1. Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

    Chodze do dobrej przychodni 🙂

    Tak szczepia ze Dawid NIE ZAUWAZA :))

    Pozdrowienia
    smoki i Dawidek
    (7 miesiecy i 1/4!)

    • Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

      podziwiam, ze sama sie wybralas, bo ja chyba bym sie nie odwazyla…..
      zawsze ide z pomoca, najczesciej z niania, ale zdazalo mi sie tez z przyjaciolka, bo to juz nie o to chodzi, jak pisze smoki, ze boli albo nie – chodzi o logistyke calego przedsiewziecia – rozbierz, ubierz, gardlo, zwazyc, zmierzyc, osluchac, przytulic po szczepieniu, i jeszcz sluchac lekarza!!!!! ile razy nawet z pomoca czyjas, nie mialam pojecia co do mnie mowi lekarz, bo wrzask byl taki, ze nie dalo sie nic uslyszec
      a jak chodza, to moim zdaniem nie sposob je utrzymac, ostatnio wizyta nam zajela 15 min a ganianie dzieci po przychodni i wyprowadzenie ich 2 h
      pozdrawiam

      Gabi – mama Zuzi i Natalki (15.09.2001)

      • Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

        Iwonko!
        Radzimy sobie dokładnie tak jak Ty. Czyli nie radzimy sobie kompletnie. Jak zbliża się termin szczepienia, to ja nerwicę mam już od kilku dni, bo wiem, co będzie się działo.
        Z autopsji znam dzieci, które uwielbiają chodzić do lekarza, moje niestety tego nie cierpią – wszystkie trzy – łącznie z 6-letnią Paulą.
        Nasza ostatnia wizyta u lekarza wyglądała tak:
        Poszliśmy całą rodzinką, wszystkie trzy dziewczynki miały być szczepione, Paulina była psychicznie przygotowana do tej wizyty, rozmawiałyśmy o tym długo.
        Niestety, kilkudniowe nastawianie wzięło w łeb w drzwiach przychodni. Małe nie zdawały sobie sprawy, gdzie wchodzą, Paulinę musiałam przekupić, obiecać zabawkę.
        Udało nam sie wejść do przychodni.
        Okazało się że jest jak zwykle kolejka, więc czekałyśmy ok. 2 godzin, pacjentów nie było może tak wielu, ale kilku przedstawicieli medycznych sie wryło przed nas. Czwartego nie wpuściłam, zbuntowałam się, a co.
        Gdy przyszła nasza kolej, okazało się, że szczepionki trzeba wykupić w aptece. Mąż poszedł (a ja głupia go puściłam, dopiero za chwilę uśwaidomiłam sobie co zrobiłam). Paula zwiała z gabinetu zaraz na wstępie, ale nie przejmowałam się nią, bo na rękach miałam dwójkę dzieci, kurtkę, torebkę. Dzieci na widok lekarki w ryk, wczepiły się we mnie i za nic w świecie nie chciały dac się rozebrać.
        Na siłę niemal podciągnęłam im koszulki i lekarka odwaliła jakoś badanie, strasznie się stresowała tym rykiem dziewczynek, mnie to już nie rusza.
        Acha, od początku wizyty zamieniłam z lekarką jedno tylko słowo – “dzień dobry” Małe strasznie wrzeszczały. Zważyć się nie dały za nic w świecie, Julka tak kopnęła wagę, że coś się popsuło, lekarka dostała tyle ciosów poniżej pasa, że szkoda gadać. Widziałam po jej minie, że ma nas dość.
        wtedy przyszedł mąż, dumny, że udało mu się zdobyć szczepionki.
        Lekarka kazała mu wziąć córeczki na ręce, po kolei, zważyła ich na takiej stojącej wadze, odjęła wagę męża(spojrzawszy na niego z politowaniem) no i niby wyszła waga dziewczynek. Kazałam mężowi złapać Paulinę, gdzieś się ukryła w szpitalnych korytarzach. Przyszła z płaczem, jakby ją obdzierali ze skóry. Dała się zbadać (pod groźbą, prośba nie skutkowała) i w szlochach wszystkich trzech opusciliśmy gabinet. I to była dopiero połowa sukcesu, bo jeszcze każda z nich miała dostać szczepionkę. W przychodni był taki wrzask, że chyba już o naszej rodzinie celowo zapomną przy następnym terminie szczepienia.
        Paula potem opowiadała, że w trakcie mojej wizyty u lekarza, na korytarzu trwała zagorzała dyskusja o tym, jak to wszyscy współczują mi, że mam bliźniaki, a zwłaszcza takie. A wcześniej ci sami ludzie zachwycali sie nimi. To wszystko, następne szczepienie za dwa tygodnie.

        Agnieszka J – mama Paulinki (7 lat) i bliźniaczek – Julki i Weroniki (19 m-cy)

        • Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

          tyle, że masz tylko jednego, prawda? 🙂

          Ja też chodzę do dobrej przychodni. Nie czekam na wizytę. I co z tego?? Moje dzieci płaczą okrutnie przy szczepieniu… do tej pory zawsze uciszałam je cycusiem, działało bezbłędnie. Nie wiem jednak, co będzie teraz… 🙁 Nie karmimy się od miesiąca… A od swojej jedynej choroby, gdy dostały zastrzyki, dzieci nienawidzą pielęgniarek i lekarek, dostają amoku przy próbie zbadania… 🙁

          Bardzo Was podziwiam, że chodzicie same… ja tam zawsze targam ze sobą Sebastiana, pod pretekstem, że nie umiem zaparkować w trudnym miejscu. 🙂

          AsiaT, mama Andrzejka i Kamilka
          – Zapraszamy na stronke o blizniakach

          • Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

            No i wyszło bez sensu, chciałam się podpiąć pod posta smoki…

            AsiaT, mama Andrzejka i Kamilka
            – Zapraszamy na stronke o blizniakach

            • Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

              I podpięłaś się, Asiu.
              Tyle, że tutaj w trybie rozwiniętym posty są w jakiejś dziwnej kolejności.

              Iwona + [i] Juleńka i Zuziaczek

              • Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

                Jednego ale za to szczerze nienawidzacego lekarzy. Efekt 23 dni pobytu na neonatologi i bolesnych zabiegow 🙁

                Pozdrowienia
                smoki i Dawidek
                (7 miesiecy i 1/4!)

                • Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

                  podpielas sie 🙂

                  Pozdrowienia
                  smoki i Dawidek
                  (7 miesiecy i 1/4!)

                  • Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

                    My chodzimy: mama, tata i trójka. Badania znoszą spoko, przyzwyczajone, gorzej przy szczepieniach bo boli i jak rozbeczy się tróka jest niezła jazda. Ale ogólnie dzieci są spacyfikowane i na razie starają się z nami współpracować 🙂 ! ! Aga i dzieci

                    • Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

                      Nigdy nie byłam z maluchami u lekarza sama. Zawsze był ze mną ktoś, żeby dopilnować tego malucha, który nie jest przygotowywany do badania. Gdy byli mniejsi mieliśmy opracowaną metodę,żeby było szybciej.Wszystko odbywało się taśmowo,jeden po drugim rozbierany,ważony,mierzony i do gabinetu. Na szczęście w naszej przychodni są zapisy na godziny i nie trzeba czekać. Bez pomocy drugiej osoby raczej by się nie udało. Dobrze,że teraz szczepimy sie juz coraz rzadziej 🙂
                      Monika

                      • Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

                        Hej!
                        Moje dzieciaki (prawie 9 miesiecy) po dopiero dwoch odbytych szczepieniach jeszcze nie zdaja sobie chyba sprawy, ze szczepionka boli i ze sie wtedy placze… inna rzecz, ze trwa to szybko, nie ma tu ( = we Wloszech) mierzenia, wazenia ani badania (to ostatnie przydaloby sie dla pewnosci), bo rodzice teoretycznie wiedza, ze maja przyprowadzic dziecko zdrowe, przy watpliwosciach idzie sie dzien-dwa wczesniej do pediatry na zbadanie. Trzeba odczekac w kolejce, a potem zdjac czesc ubranka i hajda. Chodzimy tam na ogol z tesciami…

                        • Re: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

                          Hej!
                          Moje dzieciaki (prawie 9 miesiecy) po dopiero dwoch odbytych szczepieniach jeszcze nie zdaja sobie chyba sprawy, ze szczepionka boli i ze sie wtedy placze… inna rzecz, ze trwa to szybko, nie ma tu ( = we Wloszech) mierzenia, wazenia ani badania (to ostatnie przydaloby sie dla pewnosci), bo rodzice teoretycznie wiedza, ze maja przyprowadzic dziecko zdrowe, przy watpliwosciach idzie sie dzien-dwa wczesniej do pediatry na zbadanie. Trzeba odczekac w kolejce, a potem zdjac czesc ubranka i hajda. Chodzimy tam na ogol z tesciami…

                          Znasz odpowiedź na pytanie: Szczepienia, choroby – czyli bliźniaki u lekarza

                          Dodaj komentarz

                          Mozarella w ciąży

                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                          Czytaj dalej →

                          Ile kosztuje żłobek?

                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                          Czytaj dalej →

                          Dziewczyny po cc – dreny

                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                          Czytaj dalej →

                          Meskie imie miedzynarodowe.

                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                          Czytaj dalej →

                          Wielotorbielowatość nerek

                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                          Czytaj dalej →

                          Ruchome kolano

                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                          Czytaj dalej →
                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                          Logo