Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

Witam wszystkie osoby, ktore ze chca podzielic sie ze mna swoimi doswiadczeniami. Na poczatek powiem o co chodzi chociaz pewnie wszystkim wyda sie to znajome. Moja coreczka Karolina ma w tej chwili 6 tyg. W okolicy drugiego tyg. przerazliwie i duzo zaczela plakac(plakala od rana do wieczora). Stwierdzilismy, ze to kolka i oczywiscie probowalismy roznymi sposobami ulzyc jej chociaz troszeczke(lekarz to potwierdzil chociaz nie wiem na jakiej podstawie). Nie spala caly dzien tylko przy piersi i pozniej przez 5 min, ale zaraz sie budzila i byl znowu placz a wieczorem do spania po kapieli oczywiscie u tatusia na rekach( 40 min. walki i w koncu zasypiala) Noce przesypia fajnie budzi sie raz czasem 2 razy w nocy a pozniej o 5-6 i niestety znowu nie chce spac. Postanowilam poszukac podobnych historii w internecie i tak trafilam na to forum i do ksiazki Tracy Hogg. ile zdolalam tyle przeczytalam. Ze przez nas ma zle nawyki zasypiania przy piersi i na rekach wiedzialam wczesniej, ale dzieki ksiazce przypuszczam, ze nie kolka byla powodem jej ciaglego placzu, ale najzwyklejsze zmeczenie. A teraz przejde do sedna, otoz interesuje mnie czy ktos probowal oduczac zlych nawykow swoje dzieci wedlug zaklinaczki oraz zasypiania samodzielnie i jak to u was wygladalo, ile trwalo. My juz nie kolyszemy jej na rekach i staram sie ja rozbudzac przy piersi(raczej bez skutku) i mysle, ze wiem juz kiedy jest zmeczona, ale jak przychodzi kladzenie do lozka to jest tragedia. W kocu zasypia, ale czasem tak przerazliwie placze, ze mam wrazenie, ze ona poprostu zasypia, bo juz tym placzem jest wyczerpana. Nie wiem czy dobrze robie. Mam wrazenie, ze przeze mnie sie strasznie meczy. Pozniej przewaznie moze dlugo spac. Jak wy uczylyscie swoje dziecko samodzielnie zasypiac?? Pozdrawiam i z gory dziekuje za odpowiedzi

15 odpowiedzi na pytanie: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

  1. Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

    w tym temacie przeczytasz odpowiedzi na TAK i NIE co do tej metody, zresztą nie pierwszy raz przewija sie ten temat na forum. Jak jesteś ciekawa to przeszukaj archiwum.
    Ja osobiście jestem na nie, spóbowałam raz na swojej, była starsza od twojej córeczki. Wytrzymałam 5 minut i płaczu i nigdy więcej tego nie powtórzyłam.
    Metoda stara jak świat stosowały ją nasze babki i prababki, gdy uważano że dziecko powinno leżeć przede wszystkim w łóżeczku bo przez noszenie na rękach rozpieszcza się je.
    Owszem po jakimś czasie stosowania tej metody dziecko nauczy sie samo zasypiać, ale tylko dlatego że zakoduje mu się że pomimo jego płaczu i tak nikt nie weźmie je na ręce. I tak jak piszesz ze dziecko w końcu zasypia bo jest wyczerpane płaczem. Jak dla mnie to taka tresurka.

    Ja jestem zwolenniczka tulenia, noszenia i jak najwięcej okazywania miłosci, a maluszek zasypiajacy przy tobie czuje się bezpieczny, w końcu przez 9 miesięcy był tak blisko matki, tak blisko że słyszał jej bicie serca, a tu nagle…

    Izka i Zuzia 3latka10m 🙂

    • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

      ja mam takie samo zdanie mojego synka ciagle musze usypiac na raczkach nigdy bym go nie zostawila w lozeczku zeby zanosil sie placzem

      Katka&Krzysiu(26.01.2006)

      • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

        Droga Klucho! jakbys przeczytala troche o tej metodzie, to bys wiedziala, ze nigdy nie zostawia sie dziecka placzacego. Zawsze jak placze bierzemy ja na rece zeby pocieszyc, ale nie zeby chodzic z nia i ja kolysac. Dopiero jak sie uspokaja odkladamy ja spowrotem do lozeczka. I robimy tak chocby mialo to znaczyc po 10 razy i wiecej podchodzic do niej, brac ja na rece i spowrotem odkladac. I zgodze sie z autorka tej ksiazki, ze to jest milosc kiedy od poczatku dajemy dziecku mozliwosc byc samodzielnym, bo tak na dobra sprawe nie wiadomo od kiedy mozna to zrobic i od czego zaczac no wiec czemu wlasnie nie od samodzielnego zasypiania. Pozdrawiam

        • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

          znam doskonale tę metodę, i tak jak napisałam ci co jakiś czas przewija się ten temat na forum a mi już setny raz nie chce się opisywać szczegółow tej metody…
          i co z tego że wchodzisz do pokoju pogłaszczesz i poprzytulasz, a gdy dziecko poczuje się bezpieczne, znów je “porzucasz” a ono znów płacze

          Jak na razie to cytujesz mi książke,
          a co mówi ci serce, intuicja i madrość matki? Bo tym nalezy kierować się wychowując dziecko a nie poradnikami.

          Jeżeli jesteś zgodna z autorką ksiażki to nie rozumiem skąd wątpliwości?

          Izka i Zuzia 3latka10m 🙂

          • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

            Chcialabym jeszcze dodac, ze zaczelismy w czwartek wieczorem, dzisiaj w nocy po karmieniu odlozylam ja do lozeczka, troche powiercila sie, troche pomarudzila( nie plakala) i sama usnela. Nad ranem trzeba bylo ja troszke pocieszac, ale przed chwila bez problemu znowu sama zasnela. Juz nie placze przez caly dzien, usmiecha sie jak sie bawimy a przede wszystkim spi w dzien, wiec w koncu bedzie zdrowo rosla:)

            • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

              no to gratuluje ze motada przyniosla efekty:)ja jej nie stosuje wole rozpieszczac kolysac nosic na rekach;)pozdrawiam

              Katka&Krzysiu(26.01.2006)

              • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

                A ja myślę, że tu dużo zależy od dziecka…miałam identyczne przejścia co ty…i też postanowiłam wprowadzić tą metodę w życie…przyznam, że szybko ję trochę zmodyfikowałam… Nie odkładam małej do łóżeczka żeby sama usypiała…moszę ją na rękach aż zrobi się baaaardzo senna i wtedy ją kładę, z reguły się wtedy wybudza ale zaraz szybko znowu zasypia, dzięki temu jest świadoma, gdzie jest w danej chwili i po przebudzeniu nie krzyczy panicznie bo nie wie gdzie jest i jak się tu znalazła…
                Natomiast kompletnie nie jestem zwolenniczką usypiania dziecka przy cycku…robiłam tak przez pierwsze 2 tyg…w efekcie mała nie potrafiła inaczej zasnąć..do dziś czasem zasypia po pierwszych paru łykach i nie dojada co oczywiście konczy się ciągłymi płaczami…poza tym jeśli przyszłoby mi teraz zostawić ją samą z ojcem to biedny chłop byłby z góry skazany na niepowodzenie tylko dlatego, że natura nie obdażyła facetów piersiami :))

                • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

                  Coz, nie kazdy zostaje odrazu najwspanialsza matka na swiecie i niektorzy, a miedzyinnymi ja, musza pomagac sobie poradnikami. Trudno tez nie cytowac ksiazki skoro o niej mowa. Nie mam watpliwosci dotyczacych metody(uwazam ja za najbardziej rozsadna). Ksiazka jest poradnikiem zawierajacym pewne wskazowki a nie wytyczne jak postepowac z dzieckiem dlatego chcialam wiedziec jak to wygladalo u innym osob, ktore ja wprowadzily w zycie a nie opinie innych osob na jej temat.

                  • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale

                    Witaj,
                    ja też nauczyłam synka zasypiać metodą Zaklinaczki bardzo dawno temu oto [Zobacz stronę]
                    życzę konsekwencji i powodzenia 🙂

                    • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

                      przecież sama napisałaś że nie wiesz czy dobrze robisz
                      a ja zrozumiałam że nie wiesz czy dobrze robisz stosując tę metodę

                      dając temat na forum trzeba liczyć się że odezwą się zwolennicy ale takze i przeciwnicy, ja jestem na NIE, a dlaczego wyjasniłam

                      nie uważam sie za najwspanialszą matką na świecie, w każdym etapie rozwoju mojego dziecka “ucze się go” oraz kieruję sercem i intuicją, ponieważ nikt inny nie zna lepiej swojego dziecka niż matka i zadne poradniki tego nie zastąpią. Kazdy etap dziecka, każdy rok niesie dla rodziców wyzwanie w jego wychowywaniu

                      Izka i Zuzia 3latka10m 🙂

                      • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale

                        Strasznie ci dziekuje za odpowiedz. Widze, ze u ciebie wygladalo to dokladnie tak samo jak u mnie, no i mysle i czuje dokladnie to co ty wtedy. teraz jestem pewna, ze to wlasnie tak ma wygladac i daje mi to sile zeby dalej walczyc:) pozdrawiam

                        • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

                          nieporozumienia sie zdarzaja:)

                          • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

                            Ja rowniez znam ta metode i probowalam ja stosowac…

                            U nas to wygladalo tak, ze kiedy probowalam odlozyc “uspokojona” Julke do lozeczka zaczynal sie wrzask :/
                            Ja nie biegalam zeby uspokajac-odkladac bo u mnie braklo elementu “odkladac”- nie dalo sie po prostu 😉
                            Po pewnym czasie dalam sobie spokoj z wszelkimi metodami, nie jestem w stanie wytrzymac kiedy niemowlak lub stojacy w lozeczku roczniak krzyczy bo ja wyszlam…

                            Moj starszy syn (7 lat) spal o niebo lepiej niz Jula a i tak lubil przed zasnieciem wtulic sie we mnie. Od dlugiego czasu juz zasypia sam i nigdy nie mial z tym problemu.
                            Dlaczego mam sie pozbawiac tej przyjemnosci usypiania dziecka skoro wczesniej czy pozniej i tak do tego dorosnie, a te chwile juz nigdy nie wroca 🙂

                            Ale to,podkreslam, wylacznie moje zdanie 🙂 Ja mam ostatnio lekka awersje do wszelkich poradnikow 😉

                            pozdrawiam

                            TickerFactory.com/ezt/d/4;10721;131/st/20060409/e/spotkanie+Porko-Cherokowe/k/1c78/event.jpg[/img]

                            kiedys Aga_28, Jula i Szymek

                            • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

                              Ja też mam w domu Karolinę, która mniej więcej rok temu miała miesiąc. 🙂 Wspomnianą książkę Zaklinaczki Tracy Hogg czytałam intensywnie przed urodzeniem małej i byłam bardzo pozytywnie nastawiona do wprowadzenia jej metody wyznaczania rytmu dnia. Nie do końca mi się to udało. Owszem Karolina nauczyła się spać o w miarę stałych porach, ale wypracowałam to pewnym rutynowym codziennym zachowaniem (o którym też T. Hogg pisze) a nie zostawianiem jej w łóżeczku, bo tego nie dałabym rady robić. Moje porażki to to, że sama w łóżeczku nie uśnie, muszę ją uśpić w wózku lub bujaku… niestety.
                              Życzę Ci powodzenia.
                              Zgodzę się co do jednego, Wasz maluszek na pewno nie ma kolki, tez obstawiałbym raczej zmęczenie.

                              Kaśka

                              Łukasz (3l. 3m-ce), Karolina (rok)

                              • Re: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

                                Kuba w nocy budził się po kilka/naście razy, więc zastosowałam rady zaklinaczki płacz był okropny ale nie miałam innego wyjścia bo ja też musiałam czasem przespać pełną godzinę. Początki były ciężkie ale nie trawło to długo – kilka dni i z dnia na dzień lepiej i mniej płaczu. Musisz być twarda, nie przerywaj nauki bo dziecko momentalnie wyłapie że nie jesteś konsekwentna, podchodź do tego że przecież robisz to dla dobra maluszka, zobaczysz po kilku dniach córcia będzie lepiej zasypiała i budziła się w lepszym natroju.
                                Trzymam kciuki i życzę owocnej nauki

                                ula i kubuś (05.05.04)

                                Znasz odpowiedź na pytanie: Szeptunka i zasypianie…wiem to juz bylo, ale…

                                Dodaj komentarz

                                Mozarella w ciąży

                                Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                Czytaj dalej →

                                Ile kosztuje żłobek?

                                Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                Czytaj dalej →

                                Dziewczyny po cc – dreny

                                Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                Czytaj dalej →

                                Meskie imie miedzynarodowe.

                                Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                Czytaj dalej →

                                Wielotorbielowatość nerek

                                W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                Czytaj dalej →

                                Ruchome kolano

                                Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                Czytaj dalej →
                                Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                Logo
                                Enable registration in settings - general