terroryści przy zasypianiu

Help!!!
Starsza córcia ma 6 lat i ciągle muszę ją usypiać. To chyba moja największa porażka wychowawcza. A teraz nie chcę następnego błedu, ale….
Lenka ma 4,5 miesiąca i zasypiała do tej pory tylko przy mnie na moim łóżku. Mam dość, bo wiem, że będzie tak samo, jak z Alą. Więc postanowiłam ją odkładać do łóżeczka. Walczę z nią 3 dzień. zasypia, owszem, ale płacze niemiłosiernie. Juz zaczynam wymiękać. jest jakiś sposób na nauczenie samodzielnego zasypiania takiego bączka????? Nie poddaje się i płacze dopóki nie wejdę do pokoju. Na jak długo ją tam zostawić? Mówią, żeby nie reagować od razu na płacz, a więc ile ma tak płakać 2 minuty, 10, czy 15????? Kto silniejszy???? Nie mam już siły, ale wiem, że jak się poddam, to nic z tego nie będzie. A jeśli się nie poddam, to w końcu się nauczy, czy będzie tak płakać non stop :-(((((( czy ktoś ma jakieś doswiadczenia, jak nauczyc niemowlę samodzielnego zasypiania? Serce mi pęka :-(((

51 odpowiedzi na pytanie: terroryści przy zasypianiu

alutek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:Sposób jest prosty:odkładac dziecko bardzo zmęczone, wręcz padające na nos, ale jeszcze nie spiace. Z czasem sie przyzwyczai ze zasypia sie w łózeczku.
A szesciolatce to juz chyba mozna sporo wytłumaczyc…

Z mniejszym tak właśnie robię juz 3 dzień. Ale… wczoraj i przedwczoraj płacz trwał chwilę, dzis krzyczała tak, jakbym ją ze skóry obdzierała. Ale właśnie zasnęła, więc mam nadzieję, że konsekwencja w tym przypadku się sprawdzi. Ali rzeczywiście powinnam wytłumaczyć co nie co, ale boję się robić to właśnie teraz, gdy urodziła sie Lenka. Nie chcę, by pomyślała, że przestaję ją usypiać właśnie ze wzgledu na siostrę.

swiki Dodane ponad rok temu,

Ja placzacego synusia w lozeczku nie zostawiam. Jak placze zaczynam glaskac, mowic do niego jak to nie pomaga to biore na rece dopoki sie nie uspokoi i znow do lozeczka. To dluzsza metoda niz pozostawianie az sie zmeczy placzem bo czasem takie kladzenie i podnoszenie trwa kilkadziesiat minut. Po ktoryms razie jest zmeczony i usypia, ale przynajmniej mam wrazenie ze czuje sie bezpiecznie i wie ze ja czuwam i jak cos to mu pomoge, utule itd i wydaje mi sie ze przez to to ogolnie nie ma problemow zeby usnal w lozeczku, tylko czasem mu cos sie odwidzi w dzien.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

u nas terroryzm pozegnalismy raz na zawsze, kiedy starszy babel byl niemowleciem ok. czteromiesiecznym
a moje starsze dziecko bylo znanym forumowym terrorysta, czesto sie wyzalalam na niego

najpierw ustalilismy, ze bedziemy robili zawsze te sama serie czynnosci, zeby w nim wyrobic nawyk, ze spanie nastepuje po kapieli, wycieraniu, ubieraniu, karmieniu i przytulaniu

kladlam go do wyrka, cmokalam, zawsze powtarzalam ten sam tekst: „adasiu misiu-swisiu spi, spi tez twoj zajaczek, spia misie i kroliki na karuzlece, spia jezyki na poduszce, spia zezyki na kolderce; pora na ciebie spac” (bede te linijke pamietala pewnie do konca zycia)
dostawal buziaka i wychodzilam z pokoju

zaczelam od krotkiego oczekiwania, okolo minuty (a ciagnelo sie to w nieskonczonosc!)
wchodzilam do pokoju i staralam sie jak najbardziej spokojnie przykryc mlodego, powtorzyc formulke, czasami dodawalam, ze jestem tutaj, ze nigdzie sobie nie poszlam, ale wszystko stanowczym szeptem, bez wahania, bez pokazywania dziecku, ze sama nie jestem pewna tego, co robie i wychodzilam – znowu pewnym krokiem i na kolejna minute (gryzac pazury z nerwow pod drzwiami sypialni

z czasem wydluzalam oczekiwanie do dwoch, trzech, pieciu minut

ale chyba nawet do pieciu nie doszlam – nie pamietam juz szczegolow

po okolo tygodniu dziecko bylo jak nowe;)
zasypial sam, ale wiedzial dokladnie kiedy jest ten moment na zasniecie, bo poprzedzal go zawsze ten sam scenariusz

adachu ma 4.5 roku, od tamtej pory spi jak susel, zasypia sam i nie ma z nim zadnego problemu, choc potrafi przeciagac sam moment pojscia do lozka
ale jak sie tylko w lozku znajdzie, glada sobie ksiazki, czasem sobie ze soba pogada, czasem porozrabia z bratem, ale to juz wszystko bez mojego udzialu

ah, mlodszego przyzwyczajalam od poczatku, wiec problem nie powtorzyl sie po raz drugi

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Ja Ci proponuję zrobić tak: ureguluj jej w miarę pory posiłków i spania – mniej więcej o zbliżonych porach.
Odłóż ją do łóżeczka, ale nie odchodź, bądź przy niej. Staraj się uspokoić ją głaskaniem, poklep po plecach. Jeśli nie pomoże, weź na ręce i potrzymaj pionowo, poklepując delikatnie plecy i mówiąc do niej spokojnie – coś w stylu „ciiii, mama jest przy tobie, teraz już pora zasypiać”. W momencie kiedy się uspokoi odkładasz ją do łózeczka – nie czekasz zbyt długo.
I znów próbujesz z głaskaniem itp. – uspokoic ja w łóżeczku. Jeśli nie da rady, znów podnosisz, przytulasz, poklepujesz – ale nie chodzisz z nią po pokoju, możesz delikatnie się kołysać, ale nie przesadzaj 😉
Powtarzasz wszystko tak długo, aż mała zaśnie sama w łóżeczku – Ty ciagle obok niej.
Ja uczyłam swoją młodszą kiedy ta skończyła 4 mce. Miałam dosyć cyckowania w łóżku do snu i spania w nocy z tymże wynalazkiem w buzi.
Byłam bardzo zdesperowana, non-stop płaczliwa i rozdrażniona.
Wiedziałam, że jeśli pozwolę sobie na ustępstwa, to później młoda mnie zje razem z butami – jak jej starsza siostra, która, notabene, również w wieku 4 lat dopiero sama potrafiła zasnąć.
Jeżeli słyszałaś kiedyś o Zaklinaczce Tracy Hogg (książki, TV), to polecam jej metody. Nie wszystkie oczywiście można odnieść do konkretnego dziecka, ale generalnie zasady działania do mnie przemówiły.
Jeżeli czytasz po angielsku, polecam świetne forum [Zobacz stronę], gdzie niejednokrotnie uzyskałam pomoc i wsparcie.
Polecam tez książkę Tracy Hogg „Język niemowląt”, gdzie w naprawdę przystepny sposób opisane są zarówno metody działania w chwilach kryzysowych, jak i ogólne informacje na temat rozwoju fizycznego i psychicznego niemowlat.

Co do proponowanej wyżej metody – pamiętaj, że musisz chcieć zmiany. Jeżeli jesteś przekonana do połowy, nie zaczynaj nic. Poczekaj, aż się upewnisz 🙂 Bo jeśli zaczniesz coś i za chwilę powrócisz do starych obyczajów, mieszasz dziecku w głowie i narażasz na niepotrzebny stres. Ono musi poczuć Twoją determinację i to, kto tu rządzi 🙂
Zasypianie może trwać na początku 30 min., godzinę… Tym się nie przejmuj, bo w końcu wszystko się będzie stabilizowało – najgorsze są pierwsze 2-3 dni.
I ja miałam kryzys, walcząc ze swoim drącym się wniebogłosy niemowlakiem. Chciałam rezygnować, ale dałam radę.
Było różnie w ciągu tego roku, ale dzisiaj młoda zasypia sama w swoim łóżeczku i przesypia noce.

Trochę chaotycznie to wszystko wysmarowałam, bo właśnie nasłuchuję czy się panna obudziła z drzemki (obudziła się ;)).
Jakbyś miała jakieś pytania, to pisz śmiało, może będę mogła pomóc.
Pozdrawiam i trzymam kciuki.
A.

fresz Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:Sposób jest prosty:odkładac dziecko bardzo zmęczone, wręcz padające na nos, ale jeszcze nie spiace. Z czasem sie przyzwyczai ze zasypia sie w łózeczku.
A szesciolatce to juz chyba mozna sporo wytłumaczyc…

DOKŁADNIE :):):)

Ja na szczęście nie miałam tego problemu zarówno pierwszy jak i drugi syn spali w swoich łóżeczkach. Dzisiaj mają raem pokój i zasypiają w swoich łóżkach, czasem sie „tłuką” albo wołają mnie żebym z nimi poleżała – co zresztą starsznie lubię :):):) ale potem wychodzę mówię DOBRANOC a dzieciaczki ida spać !!!!

Musisz byc stanowcza w swoim postepowaniu…inaczej nie dasz sobie rady…trudno …bedzie ci ciężko na poczatku ale jak wytrwasz to wtedy zobaczysz jak to miło, kiedy dzieciaczki bez histerii i cyrkow zasypiają same !!!! Życze powodzenia !!!!!!

Dodane ponad rok temu,

Ja zrobiłam to etapami, delikatnie. Moje drugie dziecko od urodzenia zasypiało samo w łóżeczku, niestety potem się zepsuło;).
Po karmieniu wkładałam do łóżeczka i siedziałam obok, jak zaczynała płakać, głaskałam po główce, po pleckach, jak się uspokajała – przestawałam. Długo nie walczyła, pojęła dość szybko. Potem zaczęłam się ulatniać z pokoju podczas jej zasypiania, aż w końcu odkładałam, całowałam i wychodziłam – włączałam kołysanki z płyty. Długo tak było, a teraz… kładę obydwie dziewczyny, włączam słuchowisko (wcześniej czytaliśmy z mężem książki, ale zmęczenie brało górę:D) i wychodzę, albo siedzę sobie w fotelu czekając aż zasną.
Życzę cierpliwości – nic na siłę :), niektórym dzieciom taka nauka zajmuje więcej czasu.

sebciowa-mama--quot Dodane ponad rok temu,

Witam serdecznie!
Jestem młodą mamusią ale od urodzenia postępuję z moim Sebciem dokładnie jak Oliweczka. I mimo, iż nasze usypianie czasami trwa 2 godziny, jesteśmy z mężem wytrwali!!!Wierzymy, że w niedalekiej przyszłości będą widoczne efekty.
Najważniejsza jest cierpliwość, i tej życzę wszystkim potrzebującym rodzicom!!!
Pozdrawiam

sebciowa-mama--quot Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:O raaany, ale Wy cierpliwi rodzice jesteście 🙂
Piszesz o usypianiu na noc, czy w ciągu dnia jest podobnie?

W ciągu dnia nasz Sebcio ma prawo jeszcze sam decydować, kiedy chce spać:)i dobrze mu to wychodzi!
Jednak ostatnio zauważam, że nasz dzień robi się coraz bardziej uregulowany. Mianowicie Sebcio budzi mnie między 6 a 8 rano i przez około 3-4 godziny jest aktywny, wtedy pięknie się uśmiecha i gaworzy,ogląda świat z zaciekawieniem i podjada cycunia. Koło południa wychodzimy na spacerek i po chwili zapada w błogi sen:) na około 2-4 godz., w zależności ile jesteśmy na dworku. Kiedy wracamy do domu, to już różnie bywa, czasem dalej idzie spać a czasem czuwa, i te czynności przeplatają się w czasie, aż do wieczora. Między 19 a 20 niunio zawsze jest kąpany, po kąpieli cycunio, a potem tak jak pisałam kładę go do łóżeczka i jest pora spania.
Sebastianek jest moim pierwszym dzieckiem i ma zaledwie 7 tygodni, co będzie dalej zobaczymy…jak na razie stwierdzam, że to Aniołek:))

alutek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:O raaany, ale Wy cierpliwi rodzice jesteście 🙂
Piszesz o usypianiu na noc, czy w ciągu dnia jest podobnie?

W dzień też bywa różnie, ale wczoraj np był 4 dzień mojej nauki i zasnęła w dzień w ciągu minuty. Niestety nauka będzie trudna, bo teraz latko, wakacje i Lenka dużo śpi w wózku. Wieczorem wymiękłam :-(((((( Byłam tak zmęczona, że wziełam ją do łóżka i to był mój błąd. widzę, że konsekwencja jednak popłaca, więc od dziś będę uparta. Próbowałam wczoraj wyjmować z łóżeczka i wkładać z powrotem, ale zaczyna krzyczeć dosłownie z chwilą gdy plecki dotkną materacyka 🙂 Może jednak coś z tego będzie. Dziękuję za rady!

kamieniek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Avocado:Ja zrobiłam to etapami, delikatnie. Moje drugie dziecko od urodzenia zasypiało samo w łóżeczku, niestety potem się zepsuło;).
Po karmieniu wkładałam do łóżeczka i siedziałam obok, jak zaczynała płakać, głaskałam po główce, po pleckach, jak się uspokajała – przestawałam. Długo nie walczyła, pojęła dość szybko. Potem zaczęłam się ulatniać z pokoju podczas jej zasypiania, aż w końcu odkładałam, całowałam i wychodziłam – włączałam kołysanki z płyty. Długo tak było, a teraz… kładę obydwie dziewczyny, włączam słuchowisko (wcześniej czytaliśmy z mężem książki, ale zmęczenie brało górę:D) i wychodzę, albo siedzę sobie w fotelu czekając aż zasną.
Życzę cierpliwości – nic na siłę :), niektórym dzieciom taka nauka zajmuje więcej czasu.

też tak ostatnio spróbowałam, chciałabym aby spały już w jednym pokoju, niestety kończyło się totalnym wariactwem, skakaniem po łózkach, pobudzeniem, a jak bardziej zmęczone były to nawet leżąc znalazły sobie rozrywkę , co chwilę wyłaziły z łóżka po jakąś zabawkę, no i to gadulstwo – klachały jak baby na targowisku: a powiedz coś tam.., a wiesz a ja potrafię tak zrobić.., a zrób tak.., gęby się nie chciały zamknąć, ciągle robiły coś śmiesznego i wzajemnie się nakręcały, matkooo dom wariatów..

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez alutek:Próbowałam wczoraj wyjmować z łóżeczka i wkładać z powrotem, ale zaczyna krzyczeć dosłownie z chwilą gdy plecki dotkną materacyka 🙂 Może jednak coś z tego będzie. Dziękuję za rady!
Wtedy od razu podnieś znowu i postępuj tak, jak do tej pory. Tylko z chwilą uspokojenia się odkłóż spowrotem. Jesli trzymasz dziecko zbyt długo, zacznie kojarzyć zasypianie z rękami, a nie o to chodzi 🙂
Cierpliwości i powodzenia życzę.

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Sebciowa mama(„,):Witam serdecznie!
Jestem młodą mamusią ale od urodzenia postępuję z moim Sebciem dokładnie jak Oliweczka. I mimo, iż nasze usypianie czasami trwa 2 godziny, jesteśmy z mężem wytrwali!!!Wierzymy, że w niedalekiej przyszłości będą widoczne efekty.
Najważniejsza jest cierpliwość, i tej życzę wszystkim potrzebującym rodzicom!!!
Pozdrawiam

Tracy nie poleca tej metody dzieciom, które nie ukończyły 3 mcy. Być może dlatego Wasze zasypianie trwa czasami tak długo.

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:
Dzieciom, które usypiać trzeba 2 godziny:Boje się: przesunęłabym sen o conajmniej godzinę, żeby nam obojgu skrócić męki i żeby dziecko w łózeczku odnajdywało ukojenie, a nie stres….

Czasami jest tak, że dzieci z przemęczenia nie mogą długo zasnąć – wiem, bo wielokrotnie doświadczyłam, zatem przesunięcie godziny spania nie załatwiłoby wiele.
Kluczem do sukcesu okazuje się ustabilizowany i przewidywalny plan dnia – przede wszystkim wiedza, ile godzin czuwania optymalnie dziecko może wytrzymać, by zasypianie było właśnie kojące, a nie stresujące 🙂
Zęby zjadłam na tym szukaniu i połowę włosów z głowy wyrwałam – ale opłacało się.
Mam wielką nadzieję, że na razie zostanie tak, jak jest 🙂

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:Wg tej teorii cała moja trójka powinna mieć problemy z zasypianiem, a tu wszyscy śpią jak należy, choć każde jest inne. Nie wiem co to usypianie, choć z młodą łatwo nie było w pierwszych 6 tygodniach życia 😉
Nasz plan dnia był i jest nieprzewidywalny, a dzieciaki sygnalizują zmęczenie bardzo wyraźnie 😉

Czyli jak widać – ile mam, tyle teorii 🙂
Po cichu zazdroszczę takich egzemplarzy, bo moja wrazliwa strasznie na przesunięcia czasowe.

rena12 Dodane ponad rok temu,

obawiam się, że ta teoria jest całkiem trafna i słuszna

ale i dzieć każdy inny to skąd nam wiedzieć na ile pozwolić któremu?

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:obawiam się, że ta teoria jest całkiem trafna i słuszna

ale i dzieć każdy inny to skąd nam wiedzieć na ile pozwolić któremu?
Obserwacja i metoda prób i błędów 🙂
Inaczej się nie da.

sebciowa-mama--quot Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez oliweczka:Tracy nie poleca tej metody dzieciom, które nie ukończyły 3 mcy. Być może dlatego Wasze zasypianie trwa czasami tak długo.

chciałabym sprostować swoja wypowiedz: nasze usypianie trwa czasami te 2 godz., i nie zaliczamy go do jakiejś katastrofy ani męki, …nasz synek lubi swoje łóżeczko ale nie koniecznie lubi od razu zasypiać…kiedy tak sobie w nim leży a sen nie przychodzi lubi wiedzieć ze ktoś przy nim czuwa i wzywa nas lekkim placzem czy „kwileniem” żeby go pogłaskać czy ucałować albo domaga się żeby uruchomić karuzelkę która przestała grać:) jeśli natomiast zacznie dość mocno płakać, wtedy bierzemy go na chwilę na rączki i delikatnie lulamy.
Na koniec dodam, że są takie wieczory kiedy mały zasypia w 5 minut!

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Sebciowa mama(„,):chciałabym sprostować swoja wypowiedz: nasze usypianie trwa czasami te 2 godz., i nie zaliczamy go do jakiejś katastrofy ani męki, …nasz synek lubi swoje łóżeczko ale nie koniecznie lubi od razu zasypiać…kiedy tak sobie w nim leży a sen nie przychodzi lubi wiedzieć ze ktoś przy nim czuwa i wzywa nas lekkim placzem czy „kwileniem” żeby go pogłaskać czy ucałować albo domaga się żeby uruchomić karuzelkę która przestała grać:) jeśli natomiast zacznie dość mocno płakać, wtedy bierzemy go na chwilę na rączki i delikatnie lulamy.
Na koniec dodam, że są takie wieczory kiedy mały zasypia w 5 minut!

Uważam, że super sobie radzicie. Tak trzymać!

monikatok Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Sebciowa mama(„,):chciałabym sprostować swoja wypowiedz: nasze usypianie trwa czasami te 2 godz., i nie zaliczamy go do jakiejś katastrofy ani męki, …nasz synek lubi swoje łóżeczko ale nie koniecznie lubi od razu zasypiać…kiedy tak sobie w nim leży a sen nie przychodzi lubi wiedzieć ze ktoś przy nim czuwa i wzywa nas lekkim placzem czy „kwileniem” żeby go pogłaskać czy ucałować albo domaga się żeby uruchomić karuzelkę która przestała grać:) jeśli natomiast zacznie dość mocno płakać, wtedy bierzemy go na chwilę na rączki i delikatnie lulamy.
Na koniec dodam, że są takie wieczory kiedy mały zasypia w 5 minut!

Hej!
U mojej corci zasypianie wieczorem wyglada mniej wiecej podobnie…z reguly obywa sie bez placzow;za wyjatkiem kiedy jest baaaaaaaaaaaaaardzo zmeczona…co zdarza sie czesto,bo ciezko jest jej zasnac w dzien!!!!!!!!!!I tu nasuwa sie moje pytanie:jak u Was z zasypianiem w dzien????
U nas srednio:((( Nie zawsze(czyt rzadko)udaje jej sie zasnac w dzien..jak juz zasnie to trwa to 20min i jest to raczej czuwanie i mozecie sie domyslic,ze wieczorami jest padnieta czyli placzaca,poddenerwowana,marudna itd
Probowalam roznych rzeczy..spacerki(czasami sie udaje),kladzenie do jej lozeczka(wrzask),kladzenie do naszego lozka(to dziala najczesciej),,,,,,,,,,,

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez monikatok:Hej!
U mojej corci zasypianie wieczorem wyglada mniej wiecej podobnie…z reguly obywa sie bez placzow;za wyjatkiem kiedy jest baaaaaaaaaaaaaardzo zmeczona…co zdarza sie czesto,bo ciezko jest jej zasnac w dzien!!!!!!!!!!I tu nasuwa sie moje pytanie:jak u Was z zasypianiem w dzien????
U nas srednio:((( Nie zawsze(czyt rzadko)udaje jej sie zasnac w dzien..jak juz zasnie to trwa to 20min i jest to raczej czuwanie i mozecie sie domyslic,ze wieczorami jest padnieta czyli placzaca,poddenerwowana,marudna itd
Probowalam roznych rzeczy..spacerki(czasami sie udaje),kladzenie do jej lozeczka(wrzask),kladzenie do naszego lozka(to dziala najczesciej),,,,,,,,,,,

W jakim wieku jest Twoja córka?

monikatok Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez oliweczka:W jakim wieku jest Twoja córka?
Witam!¨
Moja corka ma prawie 3 miesiace(11tyg)Jest dosyc „zywotnym”dzieckiem..ale troche wiecej spanka w dzien przydaloby jej sie!!:Hmmm…:

alutek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez oliweczka:Wtedy od razu podnieś znowu i postępuj tak, jak do tej pory. Tylko z chwilą uspokojenia się odkłóż spowrotem. Jesli trzymasz dziecko zbyt długo, zacznie kojarzyć zasypianie z rękami, a nie o to chodzi 🙂
Cierpliwości i powodzenia życzę.

Nauka trwa już ponad tydzień i jest coraz gorzej :-(. Teraz to już nie jest płacz tylko wrzask taki, że mam wrażenie iż struny głosowe sobie zerwie. zaczynam wątpić, czy konsekwencja ma tu jakikolwiek sens, skoro z dnia na dzień jest gorzej. Może są dzieci, których się nie da położyć???? Ile ma trwać jej płacz zanim się poddam. Moja siostra poddała się po dwóch miesiącach!!!!!!!!!!!!!! codziennego krzyku i płaczu. Wiem, że jest śpiąca, bo jak ją biorę na ręce, to od razu zasypia 🙁 Odkładam i znów krzyk 🙁 Nie mam już siły

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez alutek:Nauka trwa już ponad tydzień i jest coraz gorzej :-(. Teraz to już nie jest płacz tylko wrzask taki, że mam wrażenie iż struny głosowe sobie zerwie. zaczynam wątpić, czy konsekwencja ma tu jakikolwiek sens, skoro z dnia na dzień jest gorzej. Może są dzieci, których się nie da położyć???? Ile ma trwać jej płacz zanim się poddam. Moja siostra poddała się po dwóch miesiącach!!!!!!!!!!!!!! codziennego krzyku i płaczu. Wiem, że jest śpiąca, bo jak ją biorę na ręce, to od razu zasypia 🙁 Odkładam i znów krzyk 🙁 Nie mam już siły
A co ma sens, jeśli właśnie nie konsekwencja?
Musisz być wytrwała, to odniesiesz sukces – wiem po sobie. tez mi się wydawało, że już dłużej nie zniosę tego wrzasku.
Najważniejsza rzecz – nie zostawiasz dziecka samego, by się wypłakało. Nie znikasz za drzwiami i nie dajesz dziecku odczuć, że je porzuciłaś. (inaczej się przedstawia sytuacja, opisana przez kantalupę – tam wychodzisz z pokoju, ale wracasz po krótkim czasie np. minucie, i tylko wtedy, kiedy dziecko faktycznie mocno płacze. Kiedy marudzi, nie wchodzisz. To również jest dobry sposób, ale musisz wybrać jednen, który ci bardziej odpowiada i się go bezwzględnie trzymać. Wracajac do dziecka, dajesz mu poczucie bezpieczeństwa i tego, że panujesz nad sytuacją – że jesteś niedaleko i w razie potrzeby jesteś dla dziecka – by go pogłaskać, pocieszyć, przytulić. Wie, że może na ciebie liczyć).
Wracając do mojej metody – jesteś obok tak długo, jak tego potrzebuje i w poczuciu tego bezpieczeństwa ma za zadanie zasnąć samodzielnie. A to już trzeba dziecko nauczyć, bo nikt nie rodzi się z takimi właściwościami (no, może co niektóre dzieci są bezproblemowe w tej materii, ale raczej to luksus :))
Ona tak krzyczy, bo prostestuje, jest sfrustrowana. U nas było identycznie, uwierz mi.
Ty masz dawać radę i być obok niej, starać się nie okazywać negatywnych emocji i zniecierpliwienia, choć wiem, że to akurat jest bardzo trudne.
Musisz pokazać dziecku, że to Ty ustalasz reguły, inaczej za kilka miesięcy będziesz ustawiana przez nie, bo maluchy w pewnym wieku próbują swych sił w manipulowaniu rodzicami 🙂
Jeżeli siostra się poddała po dwóch mcach, bo dziecko nadal płakało i wrzeszczało, to musiała albo coś robić nie tak, albo nie stosowała tej metody 🙂
Kładziesz – jak płacze podnosisz. Przestaje – odkładasz.
Dziecko wyczerpane płaczem zaśnie w końcu w łóżeczku, bez potrzeby usypiania na rękach. Warunkiem jednak jest to, że jak tylko przestaje płakać, odkładasz spowrotem.
Życzę powodzenia i wytrwałości, a na pewno się opłaci.
A.

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez monikatok:Witam!¨
Moja corka ma prawie 3 miesiace(11tyg)Jest dosyc „zywotnym”dzieckiem..ale troche wiecej spanka w dzien przydaloby jej sie!!:Hmmm…:

Napisz może, jak wyglada wasz przykładowy dzien – o ktorej rano wstajecie, jedzenie, spanie – aż do wieczora.
Zastanowimy sie i moze cos wymyslimy.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez alutek:Nauka trwa już ponad tydzień i jest coraz gorzej :-(. Teraz to już nie jest płacz tylko wrzask taki, że mam wrażenie iż struny głosowe sobie zerwie. zaczynam wątpić, czy konsekwencja ma tu jakikolwiek sens, skoro z dnia na dzień jest gorzej. Może są dzieci, których się nie da położyć???? Ile ma trwać jej płacz zanim się poddam. Moja siostra poddała się po dwóch miesiącach!!!!!!!!!!!!!! codziennego krzyku i płaczu. Wiem, że jest śpiąca, bo jak ją biorę na ręce, to od razu zasypia 🙁 Odkładam i znów krzyk 🙁 Nie mam już siły

Ja uczyłam inaczej niż oliweczka, chyba że coś źle zrozumiałam.
Bo jęsli brać na ręcę kiedy zapłacze, to kicha, bo non stop płacze dziecko przy usypianiu.
Ja robiłam metodą wydłużonego czasu.
Wchodziłam co minutę najpierw, nie podnosiłam dziecka, pogłaskałam, czule mówiłam i wychodziłam, nastepnie wydłużałam czas. Zeszło nam to około dwóch i pół godzin zanim zasnął. Z każdym dniem/nocą było lepiej.(chyba tydzień trwał, zanim był całkowity sukces)
Tora może się wypowie, ona miała oporne dziecko, co do usypiania

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Ja uczyłam inaczej niż oliweczka, chyba że coś źle zrozumiałam.
Bo jęsli brać na ręcę kiedy zapłacze, to kicha, bo non stop płacze dziecko przy usypianiu.

Dlatego właśnie jesteś tam, by dać mu oparcie i poczucie bezpieczeństwa. Po to podnosisz i przytulasz. Z chwilą, kiedy przestaje płakać – odkładasz.
Dziecko naturalnie zacznie płakać znowu, bo przecież protestuje, bo chce być z mamą, a nie samo w łóżeczku. Wtedy dajesz mu znowu owe poczucie, że jesteś dla niego.
Metoda, którą uczyłaś swoje maluchy działa praktycznie na takiej samej zasadzie. Też dziecko protestuje i płacze, kiedy wychodzisz z pokoju, czy jest inaczej?
Tyle tylko, że musisz wchodzić co minutę, a „u mnie” stoisz przy łóżeczku 🙂
Obie metody są dobre! Obie wypróbowane i sprawdzone.
Mnie jednak bliższa jest „moja”, choć akurat teraz, kiedy Amelka jest starsza, stosuję „twoją” przy problemach z zasypianiem wieczornym – a takowe teraz przerabiamy 😉

ulaluki Dodane ponad rok temu,

To oliweczko, podnosić kiedy zaczyna płakać, czy pozwalasz płakać dziecku ta minutę czy dłużej w łóżeczku?
Bo ja zrozumiałam, że odkładasz, dziecko oczywiście zaczyna płakać i znów podnosisz bez odstepu czasowego.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Domyślam się, że ta metoda być może jest skuteczna(ja nie probowałam), ale według mnie dłuższa.
Moim zdaniem dziecko powinno chwilę zostać samo, nawet płaczące, zeby nauczyło się, ze samemu tez się fajnie zasypia. Wiadomo nie można zostawić płaczące na poł godziny , czy więcej bo sie poczuje samotne, ale te kilka minut to krzywdy mu nie zrobi.
To oczywiście jest mój punkt widzenia, na moje dzieci zadziałało.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Ja uczyłam inaczej niż oliweczka, chyba że coś źle zrozumiałam.
Bo jęsli brać na ręcę kiedy zapłacze, to kicha, bo non stop płacze dziecko przy usypianiu.
Ja robiłam metodą wydłużonego czasu.
Wchodziłam co minutę najpierw, nie podnosiłam dziecka, pogłaskałam, czule mówiłam i wychodziłam, nastepnie wydłużałam czas. Zeszło nam to około dwóch i pół godzin zanim zasnął. Z każdym dniem/nocą było lepiej.(chyba tydzień trwał, zanim był całkowity sukces)
Tora może się wypowie, ona miała oporne dziecko, co do usypiania

u nas niepodnoszenie okazalo sie kluczem do skucesu
(my naprawde mamy podobne dzieci;))

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:u nas niepodnoszenie okazalo sie kluczem do skucesu
(my naprawde mamy podobne dzieci;))

U nas właśnie też. Mimo wszystko mniej płakał bliźniak niepodnoszony niż przy odkładaniu z rąk.

alutek Dodane ponad rok temu,

Właśnie próbuję i wygląda to jak gimnastyka 🙁 wyjmuję z łóżka w ciagu sekundy się uspokaja, kładę do łóżeczka, nawet nie zdążę wyjąć rąk i już krzyczy 🙁 jesli mam jej nie zostawiać w łóżku z płaczem, to w sumie nie powinna leżeć tam nawet pół sekundy :-((((( Naprawdę już przestaję wierzyć w cokolwiek. Może to zależy od dziecka .

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez alutek:Właśnie próbuję i wygląda to jak gimnastyka 🙁 wyjmuję z łóżka w ciagu sekundy się uspokaja, kładę do łóżeczka, nawet nie zdążę wyjąć rąk i już krzyczy 🙁 jesli mam jej nie zostawiać w łóżku z płaczem, to w sumie nie powinna leżeć tam nawet pół sekundy :-((((( Naprawdę już przestaję wierzyć w cokolwiek. Może to zależy od dziecka .

przede wszytskim powinnas uwierzyc, ze to co robisz ma sens

ja musialam sobie wylozyc jak krowie na rowie wszystko od poczatku do konca, bo szarpalam sie jak nienormalna nie wiedzac, co robic (a -uwierz mi – nie ma niczego gorszego dla dziecka niz poczucie, ze mama sama jest niepewna tego, co robi)

pomogla mi moja niezastapiona polozna, ktorej zawdzieczam wiecej niz komukolwiek innemu

skarzylam jej sie chlipiac w sluchawke, ze adach placze, ze nie spi, a ja sie nie wiem, co robic – niby chcialam go nauczyc, ale nie dzialalo, dokladnie tak samo jak u ciebie, bralam na rece – cisza i natychmiast zasypial, odlozony – co ja mowie, nawet nie odlozony tylko odkladany – natychmiast zaczynal wycie)

kazala mi wtedy przemyslec, czy jest cos zlego w samodzielnym zasypianiu
czy mysle, ze dziecka bedac w lozeczku samo jest w jakis sposob zagrozone
czy moze mu sie w jego wlasnym lozeczku cos stac

dodala tez, ze jesli na ktorekolwiek z tych pytan odpowiem tak, bede miala wielokrotnie bardziej utrudnione zadanie

podeszlam bardzo metodycznie, uzbrojona po zeby w wybitnie logiczne argumenty
z wbita do glowy mysla, ze nie wolno mi przy mlodym pokazac, ze sie miotam
dziecko filtruje swiat przez ciebie, jesli widzi, ze ty sama nie jestes pewna tego, co robisz, ono takze bedzie sie z niepewnoscia do tego odnosilo

wchodzilam do pokoju, powtarzalam swoja mantre, zapewnialam mlodego, ze jestem, nigdzie nie zniknelam, bardzo go kocham i dlatego chce, zeby teraz spokojnie sobie odpoczal

adachu byl wybitnym egzemplarzem, pewnie jednym z forumowych wiekszych twardzieli
a nauczyl sie i to dosc szybko

jesli wiesz, czego chcesz, probuj dalej, trzymam kciuki

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez alutek:Właśnie próbuję i wygląda to jak gimnastyka 🙁 wyjmuję z łóżka w ciagu sekundy się uspokaja, kładę do łóżeczka, nawet nie zdążę wyjąć rąk i już krzyczy 🙁 jesli mam jej nie zostawiać w łóżku z płaczem, to w sumie nie powinna leżeć tam nawet pół sekundy :-((((( Naprawdę już przestaję wierzyć w cokolwiek. Może to zależy od dziecka .

No włąsnie tak sobie wyobrażałam tą metodę, o której pisze oliweczka.
Stąd budzi moje wątpliwości.
Próbuj ja zostawiać najpierw na minutę samą, później za każdym razem wydłużaj czas o minutę. Ja doszłam już do stałej liczby 7 minut bodajżę.
A czy podnosić czy też nie, zadecyduj sama, ja wybrałam niepodnoszenie.

No a resztę już napisała kantalupa, ważne żeby być pewnym, że się słusznie działa.
Ja w ogóle nie kładłam się spać w nocy, kiedy uczyliśmy bliźniaków spać.
To mi pomogło, w tym że nie wstałam zaspana i nie uległam.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Jestem pewna, że jak będziesz konsekwentna to Ci się uda, a jak Ci sie uda będziesz o wiele szczęśliwsza.:)

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:przede wszytskim powinnas uwierzyc, ze to co robisz ma sens

ja musialam sobie wylozyc jak krowie na rowie wszystko od poczatku do konca, bo szarpalam sie jak nienormalna nie wiedzac, co robic (a -uwierz mi – nie ma niczego gorszego dla dziecka niz poczucie, ze mama sama jest niepewna tego, co robi)

pomogla mi moja niezastapiona polozna, ktorej zawdzieczam wiecej niz komukolwiek innemu

skarzylam jej sie chlipiac w sluchawke, ze adach placze, ze nie spi, a ja sie nie wiem, co robic – niby chcialam go nauczyc, ale nie dzialalo, dokladnie tak samo jak u ciebie, bralam na rece – cisza i natychmiast zasypial, odlozony – co ja mowie, nawet nie odlozony tylko odkladany – natychmiast zaczynal wycie)

kazala mi wtedy przemyslec, czy jest cos zlego w samodzielnym zasypianiu
czy mysle, ze dziecka bedac w lozeczku samo jest w jakis sposob zagrozone
czy moze mu sie w jego wlasnym lozeczku cos stac

dodala tez, ze jesli na ktorekolwiek z tych pytan odpowiem tak, bede miala wielokrotnie bardziej utrudnione zadanie

podeszlam bardzo metodycznie, uzbrojona po zeby w wybitnie logiczne argumenty
z wbita do glowy mysla, ze nie wolno mi przy mlodym pokazac, ze sie miotam
dziecko filtruje swiat przez ciebie, jesli widzi, ze ty sama nie jestes pewna tego, co robisz, ono takze bedzie sie z niepewnoscia do tego odnosilo

wchodzilam do pokoju, powtarzalam swoja mantre, zapewnialam mlodego, ze jestem, nigdzie nie zniknelam, bardzo go kocham i dlatego chce, zeby teraz spokojnie sobie odpoczal

adachu byl wybitnym egzemplarzem, pewnie jednym z forumowych wiekszych twardzieli
a nauczyl sie i to dosc szybko

jesli wiesz, czego chcesz, probuj dalej, trzymam kciuki
Święta racja. Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś 🙂

alutek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:przede wszytskim powinnas uwierzyc, ze to co robisz ma sens

Wierzę wierzę, że ma sens, ale nie wierzę już, że na Lenkę jest jakiś sposób. Marzę o tym, by usypiała sama, bo ze starszą córką męczę sie do dziś i nie chce popełnić jeszcze raz tego samego błędu. Ale…. dziś właśnie uspokojałam, wyjmowałam, przytulałam itd dwie godziny. A ponieważ Lenka je praktycznie co dwie godziny, to w końcu zgłodniała i dałam jej cyca i zasnęła przy cycu!!!!!!!!!!!!!!!! (do tej pory jej się to nie zdarzało). Po prostu była wykończona. Dziewczyny, jesli działa konsekwencja, to kiedy ona zadziała? Minął tydzień i jest z dnia na dzień gorzej 🙁

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:No włąsnie tak sobie wyobrażałam tą metodę, o której pisze oliweczka.
Stąd budzi moje wątpliwości.

Proszę, wytłumacz mi, kochana, dlaczego budzi twoje wątpliwości, hę? 🙂
Czy dlatego, że dziecko powinno poczuć, że jest samo w łóżeczku, a twoja przy nim obecność tego nie zapewnia?
Czy dlatego, że powinno choć chwilkę popłakać w samotności?
Czy może dlatego, że od ciągłego schylania i podnoszenia kilkukilogramowego niemowlęcia mogą okrutnie boleć plecy?…
Czy to rozwiązanie budzi watpliwości dlatego, że mamie jest w pewnym momencie niewygodnie? Ze się czekanie dłuży? Ze chciałoby się już klapnąć na kanapę i odetchnąć z ulgą? 😉

Wszystkie wiemy, że nie ma z reguły w tej materii łatwych i szybkich rozwiązań. Na wszystko pracuje czas.
I wszystko jest w naszej głowie.

Mnie też bolały cholernie plecy, bolał mnie kark. Ale kiedy moje dziecko, które zawsze zasypiało przy piersi i spało całą noc z cyckiem w buzi, które wisiało na mnie wieczorami po kilka godzin, po 20 min. „gimnastyki” zasnęło samo w swojej kołysce i spało tam całe bite 4 godz. po raz pierwszy w swoim krótkim 4-miesięcznym życiu – to wtedy dało mi powera największego z największych.
Uwierzyłam, że jest to możliwe, że mogę podołać.
Nie powiodło mi się z Natalką – próbowałam klasycznej metody Ferbera, ale umierałam czekając pod drzwiami przepisowe kilka minut, słysząc jej przeraźliwy płacz.
Udało się, owszem, zasnęła kilkakrotnie sama, ale widok, jaki raz zastałam, pozostał w mej pamięci na zawsze. Mam nawet zdjęcie – Natalka siedziała wbita w kąt łóżeczka, plecy okrągłe, głowa na materacu, ręce bezwładne, opuszczone wzdłuż ciała.
Obok leżał smoczek, który zawsze, ZAWSZE był w buzi podczas zasypiania. Ciałem jej wzdrygały dreszcze i cicho łkała, wciągając powietrze co kilka sekund. Spała wtedy może 40 min…

Obiecałam sobie, że już nigdy jej tego nie zrobię – i do 3 lat miałam z nią jazdy 🙂

Alutku – nie wiem, co jeszcze mogę Ci powiedzieć. Nie chcę na siłę przekonywać do czegoś, z czego nie jesteś do końca widzę zadowolona.
Pamiętaj, że ta „gimnastyka”, jak to nazwałaś, to żaden obciach. Robisz coś, by pomóc swojemu dziecku, by pokazać mu jak się zasypia i gdzie się śpi.
Jeżeli nie czujesz się z tym ok, to spróbuj czegoś innego, jak radzą dziewczyny.
Według mnie jednak dziecko 4 miesięczne jest jeszcze za małe, by zrozumieć istotę wychodzenia, czekania i wchodzenia. Kiedy znikasz z jego pola widzenia, nie potrafi przewidzieć, czy wrócisz, a każda minuta płaczu w samotności to dla niego cała wieczność.
Nie umiem już chyba bardziej tego wyłożyć 🙂

Życzę Ci powodzenia – cokolwiek zrobisz, jakąkolwiek podejmiesz decyzję, bądź przede wszystkim pewna tego, że idziesz w stronę światła, a nie na odwrót! :)))))
Buziaki i trzymaj się!
A.

alutek Dodane ponad rok temu,

Dzięki Oliweczka. Ja nie wierzę w wychodzenie, bo nie chciałabym, zeby moje dziecko usypiało z płaczu. Wolałabym, żeby polubiło leżenie w łóżeczku, dlatego metoda, o której piszesz bardziej do mnie przemawia. Może jednak robię coś nie tak, już sama nie wiem. Jak pisałam, dziś po ponad dwugodzinnej walce Lenka zasnęła przy cycu i po 40 minutach już się obudziła 🙁 Zastanawiam się, czy cos jej po prostu nie dolega skoro tak się wszystko pogorszyło. No i martwi mnie fakt, że po tygodniu nauki jest gorzej. Właściwie nawet sekundki nie leży bez płaczu. Gdy tylko schylam się nad łóżeczkiem, zaczyna się dziki wrzask. Nie pomaga głaskanie, całowanie, przytulanie itd. Uspokaja się, gdy ją biorę na ręce i tak w kółko. Ile to może potrwać? dwa tygodnie, trzy???

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Olieczko, chyba jest późno i nie ten umysł. Ale nie bardzo rozumiem Ciebie;)
Nie wiem,czy 4 miesiace to za wcześnie, ja uczyłam w wieku 8 miesiecy, pamiętam że według Tracy bodajże to akurat wiek.
Dlaczego budzi wątpliwości ta metoda, dokładnie dlatego, o czym pisze alutek, dziecko jest właściwie cały czas na rękach, nie ma czasu w ogóle „poczuć” łóżeczka.
To jak ma się nauczyć samodzielnego usypiania?
A co do podnoszenia, to uważam że wybór dowolny, mi się lepiej uczyło nie podnosząc.
Oczywiście, że metoda samodzielnego usypiania nie jest łatwa, ja poległam przy pierwszym dziecku.

Ja tylko piszę o swoich odczuciach, nie mam zamiaru krytykować ciebie, ani Twoich metod. Cały czas piszę, że mi się wydaje, bo Twojej metody nie wykorzystywałam
A ty jakoś tak mnie atakujesz, a moze mi się wydaje…

Jutro jeszcze może coś sensowniejszego napiszę…

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez alutek:Dzięki Oliweczka. Ja nie wierzę w wychodzenie, bo nie chciałabym, zeby moje dziecko usypiało z płaczu. Wolałabym, żeby polubiło leżenie w łóżeczku, dlatego metoda, o której piszesz bardziej do mnie przemawia. Może jednak robię coś nie tak, już sama nie wiem. Jak pisałam, dziś po ponad dwugodzinnej walce Lenka zasnęła przy cycu i po 40 minutach już się obudziła 🙁 Zastanawiam się, czy cos jej po prostu nie dolega skoro tak się wszystko pogorszyło. No i martwi mnie fakt, że po tygodniu nauki jest gorzej. Właściwie nawet sekundki nie leży bez płaczu. Gdy tylko schylam się nad łóżeczkiem, zaczyna się dziki wrzask. Nie pomaga głaskanie, całowanie, przytulanie itd. Uspokaja się, gdy ją biorę na ręce i tak w kółko. Ile to może potrwać? dwa tygodnie, trzy???
Regres jest naturalnym etapem – jeżeli zdołasz go przetrzymac i będziesz konsekwentna, opłaci ci się, obiecuję.
Ile może trwać – naprawdę nie wiem. Wydaje mi się, że już wkrótce będzie tylko lepiej. U nas masakralne były pierwsze 3-4 dni, później kilka dni w porządku, coraz lepsze, później znowu regres.
Musisz przeczekać, bo jak teraz zrezygnujesz, to będzie ci później dwa razy ciężej.
Ona tak reaguje, bo kojarzy łóżeczko z czymś niemiłym – płaczem, wrzaskiem, tym, że ją odkładasz, a ona chce być z tobą.
Weź głęboki oddech i zacznij wszystko jutro od nowa.
Z nowymi siłami, z nowym nastawieniem.
Możesz się męczyć i 2 godz. z tym usypianiem, ale cel ma być tylko jeden – ona zasypia sama w łózeczku – nie przy piersi, nie na rękach.
Moja po kilku pierwszych dniach ochrypła od wrzasku, ale tylko jej wyszło na zdrowie 🙂
Tak samo powinnaś postępować przy każdym nocnym obudzeniu, ale na razie popracuj nad zasypianiem w dzień i na noc. Reszta może jakoś sama się ułoży.
Idę spać, jutro pogadamy.
Trzymaj się i dobranoc.
A.

Znasz odpowiedź na pytanie: terroryści przy zasypianiu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mam z dzieckiem taki problem
Jak długo wysypka po antybiotyku....?
Zosia wzięła 4 dawki, w sobotę rano ostatnią, bo zauważyłam plamki, odstawiłam, w niedzielę dostała pokrzywki na całym ciele i spuchła, dostała zastrzyk z niedzieli na poniedziałek. Rano w pon. wstała
Czytaj dalej
Wszystko o porodzie
Narkoza do szycia krocza!??
Witajcie! Nie wiem czy był juz tutaj taki temat (jesli był to wybaczcie za zasmiecanie forum):Niepewny: Rodzilam sn w sierpniu 2008roku coreczke wszystko przebiego w jak najleprzym pozadku nie nacieli mnie bo
Czytaj dalej