To znowu ja…

Mam czarny pomysł. Załóżmy klub długodystansowców. Będziemy do niego przyjmować tylko tych którzy mają juz po dziurki w nosie cholernych testów, widoku @, złych wiadomości u lekarza, łez, kobiet w ciąży w supermarketach, wózków z małymi dziećmi, rozmów z koleżankami z podstawówki -ej a wy kiedy będziecie mieli w końcu dziecko, chorych objawów po jakichś pieprzonych lekach, huśtawek nastrojów po hormonach, seksu na zawołanie, tych wszystkich pojęć lekarskich, i tak dalej i tak dalej.
Ja mam już po dziurki w nosie całego tego starania o dziecko. Chciałabym sie zacząć starać o coś innego a dziecko po prostu mieć.
Od tego całego fiksowania mogę zostać jakąś szaloną szamanką od niepłodności. Tego nie bierz, to bierz, zrób takie badania, takich nie rób. Nawet koleżanki do mnie dzwonią, czy ja nie wiem co im dolega, bo nie mają dzieci. Obłęd.
A łudzić się to każdy potrafi, gdy widzi jakąś babkę w ciąży, że mnie to też czeka. A rzeczywistość odpowiada-TAK CZEKA CIE ALE KOLEJNA WIZYTA W KLINICE NIEPŁODNOŚCI. Może jakiś szpitalik mały, jakiś zabieg, badanko, zastrzyk, może jakaś nowa choróbka do kolekcji, a może jakaś nowa piguła do łykania przed snem.
I powiedzcie mi że nie czujecie tego samego
I powiedzcie mi, że nie czekacie dalej z miesiąca na miesiąc
I powiedzcie mi, że nadal nie wierzycie że będziecie rodzicami
I powiedzcie mi, że nie ma w WAS siły żeby to wciąż znosić.
BO SIŁA JEST I BĘDZIE.
…..mimo wszystko.

47 odpowiedzi na pytanie: To znowu ja…

  1. Re: To znowu ja…

    Ja wierze, ze Ci sie kiedys uda i bedziesz miala swoje malenstwo. Wiesz co, to nie jest pocieszajace, moja kolezanka do mnie zadzwonila, ze jet w ciazy starala sie rowne 10 lat, i nigdy nie zwatpila. Dala sobie na luz… ze wszystkim. Juz dawno, dawno temu. I zaszla. Teraz sie smieje, ze nie ma pojecia jak to sie stalo???

    Ania &

    • Re: To znowu ja…

      Gablysiu, ja już mam całego tego starania po dziurki w nosie, coraz częściej mam dosyć nawet samej siebie, za te humory, nastroje, napady depresji…. powtarzam sobie, że koniec ze staraniami, że widocznie tak ma być: nie każdy musi mieć dzieci, że widocznie powinnam dać sobie spokój… ale z drugiej strony “nadzieja umiera ostatnia”… więc….. Pozdrawiam Cię bardzo mocno i proszę o przyjęcie do KDMD – “Klubu Długodystansowców Mających Dość”…

      ami7
      [Zobacz stronę]

      • Re: To znowu ja…

        Ja moge wstapic do klubu!
        tylko ja nie wiem czy osoby bez nadziei tez przyjmiecie?:)

        ja sie pogodzilam ze sa pary ktore dzieci wlasnych biologicznie nie beda mialy NIGDY
        tak juz poprostu jest, taki swiat jest niesprawiedliwy
        jedni maja i sa szczesliwi, jedni maja tak poprostu, ot wpadka, sa tacy co oddaja do adopcji i tacy co adoptuja
        wazne dla mnie nie zyc zludna nadzieja tylko robic cos by marzenia sie spelnily… nie ta to inna droga ale do przodu!
        pozdrawiam szczegolnie wlasnie te wytrwale pary ktore pra do przodu mimo przeszkod…!

        23 cykl starań

        • Re: To znowu ja…

          Cześć Gablysia 🙂
          Ja już przestałam się szarpać… Od marca 2003 do sierpnia 2004 zaliczyłam trzy obumarłe ciąże.
          Zaliczyłam wszystkie stany. Euforię, nadzieję, szczęscie, rozczarowanie i rozpacz połączoną z depresją.
          Po tej trzeciej kazałam sobie przepisać pigułki antykoncepcyjne i zajęłam się innymi sprawami. Dopiero w listopadzie zaczęłam znów tu zagladać, trochę z ciekawosci, co u Was słychać…
          U mnie zawiodły wszelkie leki dostepne w ciaży w takich przypadkach, a wszystkie badania wyszły w normie. Pod koniec listopada mamy badania genetyczne. Może one coś nam powiedzą, może nie… Nie chcę nawet myśleć o powtórnych staraniach i oczekiwaniu od wizyty do wizyty… Jednocześnie chcę bardzo mieć dziecko, marzyliśmy zawsze o gromadce swoich i adoptowanych… Nie bardzo wiem, jak pogodzić awersję do starań z realizacją marzeń… Zresztą nie wiem, czy w końcu sie uda… Mam namiary na specjalistkę od immunologii, tam sie wybiorę jeszcze…
          A na razie żyję pełnią życia bez dzieci i cieszę się tym, co mam i mogę robić – a czego zazdroszczą mi dzieciate koleżanki 🙂
          Od kiedy odpusciłam obsesyjne myslenie o jednym poprawiło mi się i w głowie i na zewnatrz, przestaliśmy sie kłócić z mężem i takie tam 🙂 I jeszcze nie wiem, co zrobię 🙂
          Pozdrawiam serdecznie i dopisuję się do klubu 🙂
          Agata

          • Re: Tak nie można

            Dziewczyny co wy wygadujecie, tak nie można musicie mieć nadzieję, że się uda, bo jak nie wy to kto w to ma wierzyć! Rozumiem was bardzo dobrze. Wyliczanie dni płodnych, temperaturki, wykresiki – wszystko to przeszłam. Oczekiwanie na miesiączkę, a raczej żeby jej nie było. Gdy tylko dzień się spóźniała test i znów rozczarowanie, żal, łzy. Wszystko to przeszłam, ale zawsze mówiłam sobie ” musi się udać”. I się udało!!! Zostamę mamą za 6,5 m-ca. Razem z mężem przeszłam wiele badań, wizyt, i wiele m-cy rozczarowań gdy nie wychodziło. Nie czekajcie tylko znajdzcie dobrego lekarza, który i wam pomoże. Im szybciej tym szybciej będziecie cieszyć się swoim maleństwem. Jestem po 2 zapłodnieniach in-vitro i wierzcie mi nie było to ani łatwe, ani przyjemne, ale teraz już wiem, że było warto. Trzymam za was kciuki. Jeśli któraś z was jest z W-wy to mogę polecić świetnego lekarza. Dam namiary jeśli dostanę wiadomość prywatną. Nie łamcie się, i wasze marzenia od dziecku się spełnią. Ania

            • Re: To znowu ja…

              To ja się zapisuję również. Czasem już nie mam siły i po prostu rezygnuję z wizyt u lekarza bo nadzieja mnie opuszcza. Teraz w grudniu jestem zapisana na laparo i już nic mi się nie chce!
              Za każdym razem jednak w okolicach @ liczę na cud i myślę, że tak już będzie zawsze bo w nas coś jest co nie pozwala się tak do końca poddać….

              Marti z aniołkiem i wielką nadzieją

              • Re: To znowu ja…

                A ja pozwolicie, ze bee poprostu z Wami. Do klubu si enie nadaje ale sporowczesniej przeszlam i sluze przykladem. To dobry pomysl, zey odpuscic ale najlepiej tylko w glowie. Teraz latwodaje mi sie rady ale doskonale pamietam jak bylo jeszcze niedawno… Nie zycze nikomu ale wierze, ze na kazda z nas przyjdzie pora a ogladajac sie w tyl dojrzycie sens tego co wydarzylo sie wczesniej choc teraz wydaje sie to niemozliwe.
                Poprostu jestem z Wami.

                Ninka

                • A ja nie wierzę…

                  A nie przychodzi ci do głowy, że poddali się w końcu in vitro, że np. skorzystała z banku spermy, albo z dawcy gamet i nikomu nie chce o tym powiedzieć. Ja czasem nie wierze w te cuda po 10 latach, bo czasem nawet ludzie adoptują i nic nikomu nie mówią.
                  Bo ja tez bym tak zrobiła.
                  Pozdrawiam.

                  • Re: To znowu ja…

                    No to jesteś przyjęta. Wolałabym wypisywać niz zapisywać, no ale cóż. Kupą raźniej nie? he he

                    • Re: To znowu ja…

                      Tak sobie myślę Zuzka, że na wszystko w życiu przychodzi czas. Na decyzję o adopcji też. Ktoś to z góry zaplanował. Wszystkie odczucia po kolei. Każda kobieta przeżywa to inaczej ale mniej więcej według jakiegoś scenariusza. Tobie brakuje jednak jeszcze jednego segmentu do układanki.
                      METOD WSPOMAGANEGO ROZRODU.
                      Ale do klubu KDMD jesteś przyjęta.

                      • Re: To znowu ja…

                        No mi się poprawiło po Dipherelinie. Miałam 4 miesięczny okres bez nadziei, dni cyklu itd. Więc i głowa w lepszym stanie. Ale teraz pierwszy cykl po dipherelinie, ciekawe kiedy zaczne wpadać w dołek.
                        Ale awersja do starań. Masz rację nigdy na to z tej strony nie spojrzałam. Mam awersję, rzygać mi się chce tymi całymi staraniami. Tylko nie potrafię przestać się starać.
                        Do klubu jesteś przyjęta.

                        • Re: Tak nie można

                          Biedroneczko, nikt nie mówił o utracie nadziei. Bo każda ma nadzieję, nie jest możliwe jej nie mieć.
                          Traci się zapał, siły, zdrowie, uśmiech, radość, ale nadzieję, niemożliwe. Byłoby to najłatwiejsze. Ale tak nas stworzono, żeby bardziej uprzykrzyć nam życie. Żeby ta nadzieja zawsze zostawała.
                          A żeby znaleźć dobrego lekarza ja tez ciągle nawołuję wszystkie dziewczyny. Żeby przyznać się do słowa NIEPŁODNOŚĆ i iść do kliniki. Bardzo do tego nawołuję, bo jest to cholerny krok do przodu. Czekanie i liczenie do niczego nie prowadzi tylko do depresji. A jak się ma konkretny plan działania, ustalony wspólnie z lekarzem, to inaczej się czeka inaczej sie żyje.
                          Ja mam ustalony plan na najbliższe pół roku. A potem sie zobaczy…

                          • Re: To znowu ja…

                            Hej Marti1, oczywiście do klubu Cię przyjmuję. Laparo powiadasz, i dobrze, może dowiesz się czegoś nowego. Coś się musi dziać, żeby nas podtrzymywać na duchu.
                            Pozdrawiam.

                            • Re: To znowu ja…

                              Oj Gablysiu jak ja Cie rozumiem……. U mnie prawie dwa lata staran, dwa poronienia, gonitwa mysli, radosc, strach, zlosc, czekanie, nadzieja………i tak w kolko!!!!!!!! Tylko ja wiem, ile razy brakowalo mi juz sil i myslalam, ze nie zniose wiecej i znosilam i wszytsko zaczynalo sie od poczatku!!!!!!!!
                              Teraz czekam na @ i robie przerwe, musze odpoczac, jestem tym potwornie zmeczona. Nie poddaje sie…… Ale beznadzieja zwiazana ze staraniami siegnela dna i zeby nie zwariowac musze sie od tego oderwac!!!!!!!!!!!

                              Pozdrawiam Cie goraco

                              Moniś z Aniołkami

                              • Re: A ja nie wierze˛…

                                Gablysiu nie wiem, nie jestem z nimi tak blisko. Byc moze. Ja wiem, ze ze swoimi torbileami tez walczylam okolo 5 lat, i nie moglam zajsc w ciaze. W koncu sie udalo. Moze to nie byla walka bez przerwy i co miesiac, ale byla. Zaszlam w ciaze naturalnie. Naprawde nie wiem. Nie mam pojecia, a nie odwaze sie zapytac, bo ti ich sprawa osobista, nawet jezeli tak jest, to ta ciaza jest i to dziecko to ich szczescie!! I zycze im tego dzidziusia z calego serca. Tak jak i Tobie, obojetnie jak, ale abys byla Mama. Dopinguje Ci bardzo. I obserwuje twoje zmagania. Trzymaj sie i nie poddawaj. Caluje

                                Ania &

                                • Re: To znowu ja…

                                  Gablysia, nie chcę sie mądrzyc, ja jeszcze niedawno zagryzłabym kazdego, kto kazałby mi odpuścić na trochę starania, ale po trzecim obumarciu przeszłam jakies katharsis, pamiętam noc w szpitalu – prosto z gabinetu praktycznie pojechałam do szpitala na zabieg, który miał być następnego dnia… Obudziłam się po paru chwilach niespokojnego snu (jak można spać spokojnie z wenflonem w ręce i zaaplikowanym cytotekiem…) I zaczęłam rozmyślać, może modlić się… Długo to trwało… Coś się stało, bo od tego momentu przestałam płakać… Przestałam czuć ten straszny ciężar w okolicach serca czy może zołądka. Absurd, ale wychodziłam ze szpitala z uśmiechem, czując całkowity spokój.
                                  Przestałam czuć tę histeryczną presję… I dużo lepiej mi się żyje od tego czasu…
                                  Myślę, że jeśli kiedykolwiek ma mi sie udać, to ten spokój będzie mi bardzo potrzebny. I dystans.

                                  Tak sobie napisałam…
                                  Cieszę się, że u Ciebie lepiej 🙂 Cieszę sie, ze jesteś, bo jak zniknęłas na jakiś czas, martwiłam się o Ciebie
                                  Małymi kroczkami do przodu Myślę, że im mniejsze i bardziej rozważne, tym skuteczniejsze.
                                  Pozdrawiam serdecznie, Agata

                                  Edited by Aggulka on 2004/11/12 16:28.

                                  • Re: To znowu ja…

                                    Rzeczywiście to naprawdę czarny pomysł, ale uważam, że dobry. Bo ja mam wrażenie, że środowisko też już straciło cierpliwość by ciągle wysłuchiwać – no znowu się nie udało. I tylko karmią mnie banałami w stylu – “na wszystko przychodzi czas”, albo “uda się wam, tylko bądź cierpliwa”. Chce mi się wymiotować jak słyszę takie teksty. Także popieram pomysł, dzięki któremu kazda z nas nie tylko “wywali” z siebie to co boli, ale też można mieć pewność, że będzie się zrozumianym. Także super, dzięki.
                                    Jakiś czas temu popełniłam posta o maratończykach. I wtedy miałam więcej optymizmu, a obecnie, po trzech latach starań, łykaniu leków, latania do lekarza – jednym słowem DOŚĆ. Jasnę, że pozbyć się nadziei, to prawie nie możliwe. Ale ten stan, w którym przed @ zawsze odradza się nadzieja jak sfinks z popiołu – no właśnie – no coment!!!
                                    Także z trzyletnim stażem czuję się przyjęta do klubu.
                                    Pozdrawiam i baaaaaardzo kibicuje.
                                    Obyśmy wkrótce wstąpiły do klubu “oczekujących”.

                                    Ania

                                    • Re: To znowu ja…

                                      wiesz metdoy wspomagania rozrodu niestety tez nie sa dla wszystkich…sa klopoty zdrowotne jak nap brak nasienia i co wtedy….. Nawet nasza wspaniala medycyna tego nie naprawi
                                      ale nadzieja jest ze tak do konca te plemniczki gdzies tam sa tylko wlasnie ich szukamy…..:)
                                      pozdrawiam

                                      23 cykl starań

                                      • Re: To znowu ja…

                                        Słonko, z tego co wiem, nigdy nie można być pewnym że ich nie ma. Przecież jest MESA-ISCI, wystarczy jeden w najądrzach. Jeden jedyny. Moja kuzynka najprawdopodobniej będzie się do tego przygotowywać, bo u jej męża jest dużo ale wszystkie martwe. Będą szukać jednego żywego i niech Bóg da aby się znalazł.
                                        Nie trać wiary, choć to takie trudne.
                                        Jestem z Tobą.

                                        PS. Poszukaj na bocianie postów Marka ( w dziale jestem w ciąży- post dziecko z cudu czy jakoś tak). Może to niemożliwe, ale prawdziwe. Poczytaj wypowiedzi Agaty30 zero plemników i ciąża.

                                        • Re: To znowu ja…

                                          Jesteś przyjęta oczywiście do klubu.
                                          Mi tez się chce rzygać tekstami że na wszystko przychodzi czas.I nie martwcie sie napewno w końcu się uda. A najlepsze są teksty w stylu: A może za dużo o tym myślisz i psychika to a psychika tamto.
                                          Mogłabym wtedy warczec jak pit bull.
                                          Bo to kuź… A żadna psychika a jakaś cholerna kara boża w której zmuszeni jesteśmy się znaleźć. Jakaś piekielna ofiara, próba której nie można znieść. Jakiś krzyż który wszystkie musimy dźwigać. My kobiety które otrzymałyśmy dar czucia macierzyństwa i tym darem nas się chłosta.

                                          Dźwigajmy się wzajemnie do góry, choć tyle możemy dla siebie zrobić.

                                          Ech, jutro wstanie dzień i będzie świecić słońce. A życie i tak jest piękne, prawda?

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: To znowu ja…

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general