Urwis z natury czy z wychowania?

Po kolejnej dyskusji, z ktorej wyszlam pokiereszowna psychicznie jako matka, pomyslalam, ze czas najwyzszy zeby zapytac Was, droge kolezanki, o zdanie.

Moje dziecko to klasyczny “nerwus” i “diabelek”.
Od dnia urodzenia wykazywal niesamowita nadwrazliwosc na bodzce zewnetrzne, a manifestowal to zwykle placzem i zawodzeniem zupelnie nieadekwatnym do sytuacji.
Nauczylam sie z tym zyc. Nauczylam sie ignorowac napady krzyku, zlosci, momenty bezpodstawnego marudzenia, jakos radze sobie z nawracajacymi sie stanami frustracji u mojego dziecka (np. kiedy za nic w swiecie nie da sie wlozyc wiekszego klocka do mniejszego, albo grawitacja nie chce wspolpracowac z karkolomna konstrukcja z klockow). Konsekwentnie staram sie tlumaczyc, pokazywac a kiedy nie ma skutku, stosuje time-out (zazwyczaj dziala, po kilku chwilach, kiedys dlugich minutach, Adach potrafi sam sie wyciszyc i wraca do pokoju z usmiechem na ustach)
Oczywiscie mam wielka nadzieje, ze kiedys ten stan da sie zupelnie wyeliminowac.

Moj problem zas polega na tym, ze chyba zbyt czesto spotykam sie z ocenami z zewnatrz, niestety, malo przychylnymi.
“Dziecko masz takie, jakie sobie wychowasz.”
“Ja bym sobie nie pozwolila na takie zachowania.”
“Moje dziecko wie, ze nie mozna tarzac sie po ziemi.”
“Moje dziecko nie uprawia takiego terroryzmu.” itp.

Oczywiscie bardzo czesto przeciagajace sie w nieskonczonosc przedstwienia w wykonaniu Adacha prowokuja komentarze (i wcale sie nie dziwie), bo dziecko tarza sie w kaluzy i wyje (bo nie wolno bawic sie na jezdni i konsekwentnie go stamtad zabieram) a matka (czyli ja) spokojnie stoi obok i czeka az dziecku przejdzie (predzej czy pozniej przechodzi! Adach wstaje, otrzepuje sie, lapie mnie za reke, ostatnio nawet czestuje buziakiem i idziemy dalej).

Stad pytanie.
Czy rzeczywiscie moglam byla uniknac takich zachowan? Jesli to tylko moj blad wychowawczy, to gdzie go popelnilam?
Czy to, ze wierze, ze przychodzimy na swiat w pewnym stopniu wyposazeni w “charakter” (aniolki i diabelki) to tylko moja naiwna proba tlumaczenia wlasnej nieudolnosci jako matki?

Bede wdzieczna za kazda odpowiedz.
I przepraszam, ze tyle tego wyszlo.

25 odpowiedzi na pytanie: Urwis z natury czy z wychowania?

  1. Re: Urwis z natury czy z wychowania?

    a jak go przeczekujesz z tego lezenia na ziemi to przeprasza czy tylko buziak?
    I powtarzasz mu ze tak jest zle czy lezy w ciszy i ewentualnym ponagalaniu?

    marcowe szpileczki

    • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

      Ja wiem że są urwisy z natury bo mam takiego w domu. Nazwanego przez moją znajomą już przy pierwszym spotkaniu – silną osobowością.
      Też miałam takie mysli jak ty, ale to było dawno, często zadawałam sobie wtedy pytanie gdzie popełniam błąd, dlaczego tak trudno zapoanować mi nad własnym dzieckiem? Dlaczego to co u innych trwa 5 minut u nas trwa o wiele dłuzej.
      Była mała wciąz płakała, mało spała, a ja zastanawiałam sie czy nie mam nadpobudliwego dziecka, zaczeła dorastać, a ja uczyłam się własnego dziecka 🙂
      Słyszalam takie same opinie, mało przychylne.

      dziś nie zadaję sobie takich pytań. Wiem że taka jest, innym dzieciom wystarczą trzy wytłumaczenia że nie mogą tarzać się po ziemi mojej zrozumienie tego moze zajać nawet i pół roku.
      Nie na darmo nazywam ją moim małym terrorystą. A wiesz co moja córka na to mi kiedyś odpowiedziała? “Mamo ja cię nie tejjojizuję tylko cię kocham”.

      ps. czytając o 22 miesięcznym Adamie to tak jakbym czytała o mniejszej Zuzance, dzis jest starsza, z jednej strony jest łatwiej, z drugiej trudniej. A sumując im starsze tym gorzej :))

      Izka i 4 latka

      • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

        Obawiam sie, ze przepraszac w doslownym tego slowa znaczeniu jeszcze nie potrafi.
        Ale kleji sie potem zasmarkaniec i to nie ja sie do buzi wystawiam. Sam przychodzi.

        Powtarzam mu tak dlugo, jak widze, ze mnie jeszcze slucha.
        Kiedy juz tylko wyje, tupie i zlosci sie, odsuwam sie i czekam. Doslownie. Nie odzywam sie, nie spogladam na zegarek. Czekam.

        To co, wychowalam bandziora na wlasne zyczenie? Bic sie w piersi?
        Czy tlumaczyc sobie dalej, ze cos tam mu genetycznie przekazalam?

        Najchetniej przyjmuje wersje “po srodku”, czyli cos tam schrzanilam, ale bylo mi latwiej schrzanic, bo Mlody “ma taka nature.” I to jest fajne, dopoki ktos mi nie zacznie wykladac teorii o “tabula rasa” dzieciecego umyslu i nie ma mowy o zadnych “wrodzonych” tendencjach.

        • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

          To, ze wiesz, ze istneija, bardzo mnie pociesza.
          To, ze z czasem moze byc gorzej, juz troche mniej.

          A w ogole Adachowi w wieku 6 tygodni neonatolog wpisala w papiery, ze jest nadpobudliwy i lazilismy do neurologa na przerozne cwiczenia, testy itp. Oczywiscie nie mialo to nic wspolnego z adhd, nawet nie wiem, czy po polsku ta przypadlosc nazywa sie tak samo, ot, slownikowe tlumaczenie ze slowenskiego.
          I, kurka, cos w tm jest, bo otrafi sie wkurzac do krzyku, kiedy mu sie przykleji okruch do dloni.
          Czasami podejrzewam go o jakies nerwice natrectw…

          • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

            To ze sie kleji swidczy pewnie o tym, ze wie ze zle robi – widac nie potrafi jeszcze opanowac zadzy robienia zle.

            Ale z tego co czytam jestes konsekwentna i prowadzisz go dobrze – chcialabym napisac “wyrosnie” z takich zachowan ale nie umiem.

            marcowe szpileczki

            • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

              Ja również mam w domu urwisa i nie sądzę aby to była kwestia złego wychowania tylko natury. Też mamy napady złości,krzyki itp.Jak zrobi źle to przytula się po pewnym czasie(musi się wyzlościć)myslę,że to jest właśnie forma przeprosin.
              Nie obwiniaj się zatem.Jedni mają dzieci spokoje i grzeczne a my mamy małe łobuziaki pełne pomysłów. Czy to minie nie wiem mogę mieć tylko nadzieję!

              Pozdrawiam ciepło!

              Dorota i Antoś(24.03.2005)

              • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                Ja jestem przekonana, że człowiek rodzi się już z określonymi ‘skłonnościami charakterologicznymi’, tak więc nie popełniłaś żadnego błędu, że Twoje dziecko reaguje na różne rzeczy w taki a nie inny sposób. Błędem wychowawczym jest natomiast to, że wielu rodziców takich dzieci pozwala im wchodzić sobie na głowę, dziecko praktycznie rządzi w domu (nie wiem jak jest u Ciebie ale z tego co piszesz chyba nie dałaś sobie wejść na głowę i jeszcze jakoś dajesz radę ). Takie dzieci po prostu wymagają więcej uwagi i mnóstwo cierpliwości w wychowaniu.
                Moje dziecko dopiero dobija roczku, ale już powoli zaczyna się ‘wychowywanie’. Nie jest z nim tak strasznie, ale są sytuacje w których reaguje zdecydowanie nadwrażliwie lub jest mocno marudny, tak więc ja się powoli uczę jak reagować jako rodzic w takich sytuacjach. Teorię mam już nieźle opanowaną (oglądam te różne Supernianie itd.. i dużo sobie przemyślałam), ale w praktyce nie jest to takie proste – pracujemy nie tylko nad dzieckiem ale i nad własnymi emocjami które nieraz tak trudno okiełznać…


                Cyprianek (listopad 2005)

                • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                  podepne sie pod Kluche
                  mam niegorzej
                  niech sie tarza tylko po fakcie niech przeprosi i wie ze to zle bawic sie na ulicy i juz

                  • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                    twoje dziecko jest wlasnie w trakcie klasycznego buntu dwulatka 🙂 i niestety bardzo czesto sie tak zdaza 🙁 mysle ze dobrze postepujesz z Adasiem bo taki bunt to trzeba przeczekac BARDZO konsekwentnie z czasem bedzie wiedzial ze jego tazanie sie nie przynosi efektu i przestanie.
                    moje dziecko nie zaczeło jeszcze wariowac ale kiedys opiekowalam sie dziewczynka (od 16mscy do 3 lat – wiec ponad poltora roku) i ona wlasnie miala takie napady, jak ją zostawialo sie w spokoju sama to najszybciej jej przechodzilo 🙂 (zreszta tracy hogg i superniania rowniez to polecaja :))
                    nie patrz na to co mysla inni – twoje dziecko jest jeszcze za malutkie zeby bylo urwisem ale jesli mu popuscisz to niestety bedzie niedlugo 🙁 a ak ktos bedzie bardzo brzydko komentowal zachowanie Adasia to bym skomentowla zachowanie tego kogos 🙁 To ty wychowujesz swoje dziecko i starasz sie robic to jak najlepiej i tak jak ty uwazasz i nikomu nic do tego 🙁 (oczywiscie dobre rady jakis zyczliwej osoby bym wysluchala 😉 )

                    Matasiak i Weronika 30.07.05

                    • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                      Dzieki, ze odpowiedzialyscie.

                      Wlasciwie to nie jest tak, ze mam jakies koszmarne wyrzuty sumienia, czy tez obwiniam siebie za drazliwosc synka. Bardzo wierze, ze czlowiek rodzi sie z jakimis generalnymi predyspozycjami, zachowanie Adacha od dnia urodzin mnie coraz bardziej w tym utwierdzalo. Problem w tym, ze kiedy slysze pietnasta osobe, ktora oswiadcza, ze to sprawa wychowania, a te dzieciaki tarzajace sie po ziemi to ofiary bledow wychowawczych, naprawde zaczynam sie zastanawiac…

                      POzdrawiam!

                      • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                        W odpowiedzi na:


                        Problem w tym, ze kiedy slysze pietnasta osobe, ktora oswiadcza, ze to sprawa wychowania, a te dzieciaki tarzajace sie po ziemi to ofiary bledow wychowawczych, naprawde zaczynam sie zastanawiac…


                        eeeee tam bez przesady. każdy o “zdrowych zmysłach” wie że nadchodzi taki wiek w którym dzieci lubią tarzać się na ziemi, ale aby to wiedzieć nalezy mieć podstawy rozwoju dziecka w danym wieku. Dla mnie Ci co tak twierdzą to albo nie trafili na taki egzemplarz, albo zapomnieli jak to jest, lub jeszcze tego nie doświadczyli :). Dzieci nie rozwijają się tylko fizycznie ale też i emocjonalnie. 90% dwulatków lubi leżeć na ziemi ;-).
                        Moja też lubiła, wszelkie podłoze to był jej najlepszy przyjaciel, a teraz nie robi tego, za to ma inne sposoby 🙂

                        Izka i 4 latka

                        • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                          Ciekawe co by powiedzieli jak by zobaczyli mojego synka wrzeszczacego, siedzacego na chodniku i jeszcze walacego czolem w ten chodnik. Czasami jest mi po prostu wstyd, bo ludzie sie gapia, a ja nie popuszczm.

                          Magda&Daniel

                          • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                            E tam, nie słuchaj 🙂 ja też w tabula rasa nie wierzę – raczej w 50/50 (50% wrodzone, 50% wychowane). Przecież już po niemowlakach widać jakie mają różne charakterki.

                            • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                              moge Ci podac reke!!!
                              moj syn do takich rozrabiakow nalezy od pierwszych minut swojego zycia…..
                              od malenkiego bylo mu cos nie tak i dawal do wiwatu z byle powodu i to tak bardzo ze nieraz palkalam i pytalam co robie nie tak?!
                              jeczy teraz z byle powodu i to najbardziej doprowadza mnie to bialej goraczki….jest do tego bardzo zywy i nie usiedzi sekundy…time out pomaga troche w wyluzowaniu i uspokojeniu sie ale nie zawsze.zapisalismy go do polskiej szkoly to pani dala nam do zrozumienia ze to nie jest czas(odbylo sie to mniej milo…)ja pytam go wieczorem o co chodzilo ze taki byl niegrzeczny mowi mi ze sie nudzil i mial kare i plakal….
                              Kantalupa uwierz mi ze czesto mam takie mysli, ze wydaje mi sie ze ja cos zle robie,ale staram sie sobie tlumaczyc i miec w nosie uwagi z boku….moje dziecko jest takie i nie zrobie z niego aniolka…
                              do tego jego najlepsza kolezanka(a mojej kolezanki corka jest aniolkiem i taki kontrast czasem doprowadza mnie do….
                              czuje te uwagi niewypowiedziane ze jej corka by tak nie postapila,a sobie musze dobitnie wtedy w duchu powiedziec a moj michal postapi bo jest innym dzieckiem….
                              a tak zeby cie pocieszyc to ja lubie takie rozrabiaki i nie myslalam ze mnie az takie szczescie spotka….takie charakternr dzieci wychodza na ludzi (mam nadzieje),sa ciekawe swiata i z nimi trudno sie nudzic no a ile nerwow napsuja to juz obie wiemy…
                              pozdrawiam
                              kasia i michalek

                              halloween 2006

                              • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                                przeczytałam cały wątek z zapartym tchem!! filip ma 5,5 miesiące i jest bardzo niespokojnym dzieckiem, do tego jest nadwrażliwy co powtarza nam rehabilitantka. co chwila czymś się tak podnieca lub denerwuje, że aż trzęsą mu się rączki a jak coś mu się nie podoba to koniec – wpada w histerię jakby go zarzynali. Czasem zupełnie nie wiem dlaczego i co robię źle ale z biegiem czasu zaczynam wierzyć, że on taki jest, bo był taki od samego urodzenia a nawet od 2 dnia po urodzeniu, dokładnie pamiętam. Czytając posty domyślam się, że będzie z nim “ciężko” ale to podnosi na duchu, że takie dzieci po prostu “są”. Wydaje mi się, że nie powinnaś się winić 🙂 wiem, że ludzie mówią różne rzeczy i że to musi boleć i zastanawiać ale ja czasem dochodzę do wniosku, że takie urwisy mają różne plusy, których nie mają dzieci b. spokojne. Po prostu wszystkie dzieci są kochane tylko każde jest inne i lepiej nie oceniać

                                • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                                  Oluś gdy był malutki, też był takim nadwrażliwcem. Wiedziałam, że gdy będzie jakieś większe spotkanie, inne osoby, często robiace srutututu nad nim jedna po drugiej, to wieczór mamy załatwiony. I tak było, przed zaśnięciem odreagowywał i darł się często, nie mógł zasnąć. Nie trwało to może długo, ale tak się kończyły te wieczory. I oczywiście KAZDY z rodziny twierdził, że my wydziwiamy, bo nie pozwalamy żeby podczas takiego spotkania, 10 kolejnyhc rak podawało sobie Go co 2 minuty i kazdy nad nim skakał. Ot takie było dziecko, ale nikt nie rozumiał, albo nie chciał zrozumieć. Byliśmy dziwolągami i tyle. Teraz pewnie też jesteśmy, bo też jakieś tam zasady mamy.
                                  Oluś jest również z tych nazwanych przez niektórych slinym charakterkiem. I ten charakterek potrafi się tak drzeć, że ja psychicznie wysiadam. On się wydrze, potem (o dziwo) dziecko bardzo kreatywne, super sie bawi, a ja odchorowuję, szczególnie w ostatnich dniach, bo się jakoś nasiliło. Zganiam dodatkowo na 3 lub 2 na pewno wychodzące piątki. Ale histerie u nas muszą być codziennie. Conajmniej jedna, jak jest jedna jestem najszczęśliwszą matką pod słońcem, bo syn mnie oszczędził:)
                                  I też zaliczamy siadanie na chodniku (w tej chwili już tak nie przeczekuję bo zimno), ale też było tak, że On siedział, ja stała, a ludzie mijający mnie gapili się (bo to takie fajne przedstawienie na żywo) nie wiem jak na kogo, bo mało mnie to interesowało. I jak często kiedyś przejmowałam się tym co myślą, lub mówią inni, tak teraz w tym wypadku mam to gdzieś. A niech sobie gadają, bo tak czy siak będą, nie dasz ludziom powodu, też często tyłek Ci obrobią (nawet jak Cię nie znają), dasz, będzie to samo, więc kompletnie nie ma róznicy.
                                  Chyba musimy jakoś to przeczekać…da się?:))

                                  Ania i

                                  • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                                    W odpowiedzi na:


                                    Czy to, ze wierze, ze przychodzimy na swiat w pewnym stopniu wyposazeni w “charakter” (aniolki i diabelki) to tylko moja naiwna proba tlumaczenia wlasnej nieudolnosci jako matki?


                                    Też w to wierzę.
                                    Jak inaczej miałabym rozumieć to, że mam dwoje kompletnie różnych od siebie dzieci? Jedno spokojne, drugie… jak diabeł.. 😉
                                    Przecież wychowuje je tak samo…

                                    K.

                                    Łukasz 4l. Karolina 1,5 r.

                                    • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                                      teorie o wyzszosci wychowania nad temperamentem maja zazwyczaj rodzice dzieci spokojnych i latwych w obsludze. Zawsze fajnie jest sobie pzrypisac zasluge za posiadania dziecka aniolka 😉
                                      Jedyne co moga zrobic rodzice diablatek, to jakos poskromic te wulkany i starac sie przekeierowac niszczycielskie sily w strone czegos bardziej konstruktywnego. Ale cudow nie ma – mojego dziecka zawsze bedzie wszedzie pelno i zawsze bedzie mial swoje zdanie w danym temacie i zawsze je wyrazi;-)

                                      Elik i Antek 2l i 9m+ 27 III

                                      • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                                        Nie, nie, Pola, z mojego punktu widzenia to troche nie tak.

                                        Jak sie rodzi “diabelek”, to ma sie po prostu o wiele wiekszy kawal roboty do wykonania. Tak mi sie wydaje.
                                        Jednak sama daleka jestem od tlumaczenia kazdego wybryku dziecka wrodzonymi cechami.
                                        Ja chce te cechy korygowac.
                                        Albo trzymac dziecko w ryzach, zeby pomimo jakiegos tam obciazenia, umial sobie radzic z wlasna frustracja. Wyleczylam sie chyba juz jednak z marzen o kompletnym wyrugowaniu nadpobudliwosci i nadmiernej ekscytacji kazda nowa sytuacja.

                                        Zastanawiam sie tylko, czy ja rzeczywiscie jestem az tak bezradnym rodzicem, ze moje dziecko potrzebuje tysiaca powtorzen, zanim pojmie, ze nie pochwalam jego glupich zabaw na jezdni. Bo jesli jego napady wynikaja tylko i wylacznie z wychowania, to bije sie w piersi i przyznaje z pelna szczeroscia: tak, jestem beznadziejnym rodzicem. Stad moje pytanie.
                                        (Z drugiej zas strony, patrzac na inne matki w mojej okolicy, rowniez czytajac o innych matkach na forum, poblazliwosc wobec dziecka to ostatnia cecha, ktora bym mogla sobie przypisac, wiec chyba zyje w jakims glebokim dysonansie)

                                        Wiem, ze wiele osob chetnie wierzy, ze skoro “diabelek z urodzenia” to taki jest i juz i nic sie nie da zrobic. I nie ma po co wychowywac.

                                        Osobiscie nie nastawiam sie na porazke, chce tylo wiedziec, ile jest naiwnosci we mnie, kiedy slyszac kolejny komentarz o tym, jak “moje dziecko by nawet nie wpadlo na pomysl turlania sie w blocie” albo “ja z moim dzieckiem nigdy nie mialam takich problemow” i zaraz pozniej cos o trudnej sztuce “wychowania,” dalej uparcie robie swoje – tlumacze po raz setny, ignoruje ataki zlosci, zostawiam samemu sobie, nie daje sie sprowokowac do krzyku czy klapsa.

                                        To co, myslisz, ze jakis ladunek zlosci dostajemy w genach?

                                        • Re: Urwis z natury czy z wychowania?

                                          Widze zatem, ze sie zgadzamy.
                                          I to mnie pociesza.
                                          A przede wszystkim pociesza mnie, ze piszesz, ze masz trojke dzieci i kazde z nich jest inne. Mam potworna wizje, ze w styczniu dolaczy do nas kolejny uparty egzemplarz, Twowa trojka pozwala mi miec nadzieje.

                                          I jeszcze dorzuce, ze u nas sprawa kompromisow z Adachem nie wyglada tak prosto, niestety:(
                                          Nawet glupie szalenstwo dla samego szalenstwa czyli rzucanie poduszkami z kanapy (dozwolone, przyjemne i generalnie fajnie), czasami przeradza sie w sytuacje, w ktorej zaczynam sie zastanawiac, czy Adach nie ma czasami jakichs zapedow do samodestrukcji (skoki z kanapy na glowke przy wszechogarniajacej nieposkromionej ekscytacji). No i nie moge pozwolic sobie na ustepstwa, bo Adach traktuje to jaka nasza slabosc i z uporem maniaka usiluje przesuwac granice kazdorazowo.

                                          Jesli chodzi o pozytywne wykorzystanie nadmiar energii, Adach jeszcze nie nadaje sie do uprawiania sportow (chociaz wlasnie w tej chwili cwiczy z ojcem miesnie brzucha na abwheelu), ale rzeczywiscie stosujemy najzwyczajniejsze wybieganie dziecka (nabijamy sie, ze musimy “walk the Baby twice a day), bo bez tego ataki sie nasilaja.

                                          I jakos to sie kreci…

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Urwis z natury czy z wychowania?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general