uważam, że chusty są przereklamowane

a szczegóły znajdziecie tutaj:

[Zobacz stronę]

70 odpowiedzi na pytanie: uważam, że chusty są przereklamowane

  1. dla mnie chusta jest ok, gdy jestem sama w domu i chce wyjsc do pobliskiego sklepu nie muszę znosic wózka z 3 ciego piętra tylko “owijam” małą i idziemy 🙂

    zakupiłam chustę elastytczną za groszę tak żeby sprawdzic i się spraedziła.

    każde dziecko to indywidualnośc np mojej nie pasują ręce schowane do środka:)

    • Dla mnie chusta była wybawieniem, latanie na zebrania do szkoły, do przedszkola po sredniego, gdzie musiałąm wchodzić na drugie pietro budynku i wózka bym nie wtachała, w domu mogłam spokojnie obiad ugotowac, bo dziecko lubiało spać w chuście. Nosiłam najmłodszego od 19 dnia życia, do półtorej roku, kiedy nie mogłam wziąc wózka, a się zmeczył, wygodniej w chuście, niż na rekach. ja tam polecam, kolezaka teraz używa mojej i odda mi, jak urodzę.

      • ja nie uzywalam,nie uzywam i nie zamierzam

          • Gema, to Twój blog?
            Rodzajów wiązań jest naście? dzieścia?
            Wszytkie wypróbowałaś?

            • tak, to mój blog. próbowałam wielu pozycji proponowanych w instrukcji obsługi i na you tube i na forum chustującym, radziłam się znajomych po kursach itp wszystko jest ok. wiązanie jest prawidłowe. synowi po prostu to nie odpowiada, a mnie po prostu nadal boli miejsce po cięciu cesarskim. to bardzo żywy chłopczyk. nie lubi być skrępowany. nie chcę stricte negować zalet chustowania, ale sama czułam się zaszczuta przez wspomnianą nagonkę na nosidełka, przez co tak bardzo się denerwowałam, że nie dajemy sobie rady z chustą i zwlekałam z sięgnięciem po jedyny ratunek jakim jest nosidełko. chciałam tylko zaznaczyć, że nie każdemu musi odpowiadać chustowanie i nosidełka nie są takie złe jak je malują. może innym mamom oszczędzi to nerwów i łez.

              wadą nosidełka jest to, że dopiero od 3 miesiąca można je stosować.
              może niektórym “wieje prostotą” z tego co piszę, ale prostaczką nie jestem. mam wykształcenie wyższe i nie życzę sobie, żeby mnie w jakikolwiek sposób oceniano.

              • Zamieszczone przez Gema
                tak, to mój blog. próbowałam wielu pozycji proponowanych w instrukcji obsługi i na you tube i na forum chustującym, radziłam się znajomych po kursach itp wszystko jest ok. wiązanie jest prawidłowe. synowi po prostu to nie odpowiada, a mnie po prostu nadal boli miejsce po cięciu cesarskim. to bardzo żywy chłopczyk. nie lubi być skrępowany. nie chcę stricte negować zalet chustowania, ale sama czułam się zaszczuta przez wspomnianą nagonkę na nosidełka, przez co tak bardzo się denerwowałam, że nie dajemy sobie rady z chustą i zwlekałam z sięgnięciem po jedyny ratunek jakim jest nosidełko. chciałam tylko zaznaczyć, że nie każdemu musi odpowiadać chustowanie i nosidełka nie są takie złe jak je malują. może innym mamom oszczędzi to nerwów i łez.

                wadą nosidełka jest to, że dopiero od 3 miesiąca można je stosować.
                może niektórym “wieje prostotą” z tego co piszę, ale prostaczką nie jestem. mam wykształcenie wyższe i nie życzę sobie, żeby mnie w jakikolwiek sposób oceniano.

                Ja nie mam wykształcenia wyższego 😉 ale chyba mogę Ci odpisywać? 🙂

                Tu jest blog, dzięki któremu zakochałam się w chustach, szkoda, że za późno, dzieci już urosły 😉

                • Ja tam nie oceniam Twojego odczucia to indywidualna sprawa dziecka, matki, chusty. Na marginesie ciekawa jestem bardzo jakiej chusty używałaś bo sądzę że zgłębiłaś sprawę dość wnikliwie skoro podejmowałaś tak długą walkę o pokonanie chusty, siebie i dziecka.

                  Ja mogę powiedzieć od siebie, że mimo cesarki i nadal a mijają 2 miesiące dużego brzucha, który jakoś wciągnąć się nie chce nosiłam w chuście już od 2 tygodnia po cięciu i kompletnie- piszę szczerze nie czułam żadnego nacisku na to miejsce to wszystko konczyło się nad raną i ciężar rozkładał się na ramionach plecach i klatce piersiowej orazgórnej parti brzucha. Mój synek jest i duży i ciężki i oj jakże ruchliwy i o ile czasem ma chwile, że w chuście nie chce być to dużo częściej jest ona dla niego wybawieniem przy kolkach, kiedy sam nie wie spać czy się wiercić. Mój mąż zaczął nosić synka jeszcze zanim ja mogłam i kompletnie nie rozumie potrzeby używania wózka,wszędzie chce w chuście… ja czasem używam.

                  • Ja tez się o chustach naczytałam i tez się napaliłam
                    I generalnie nic przeciwko chustom nie mam, podoba mi się ten sposób noszenia, ułożenia dziecka i w ogóle, ale wiem tez że nie każde dziecko można przekonac do takiego noszenia

                    moja córka tez się mocno buntowała, wiecriła, płakała. Wkładałam ja szybko i sprawnie i raczek dobrze dociągałam. jej się nie podobało

                    Stwierdziłam że nic na siłę. Sprzedałam chustę z niewielką strata bo to towar chodliwy i kupiłam miękkie nosidło ONO. I to był strzał w dziesiątkę
                    I mi i małej od razu do gustu przypadło, wygodniej i szybciej ja tam wkładałam

                    Dopóki byłam na macierzyńskim używałam codziennie – ale nie na spacerach, bardziej żeby zejśc do piwnicy po wózek, czy wyskoczyc do sklepu, mieć wolne ręce

                    każdy musi wybrac to co jemu i jego dziecku odpowiada. Nie wszystko jest dla wszystkich i nie można dac sobie tego wmawiać

                    • beamama dzięki za linka – chętnie poczytam. moja notatka jest efektem w dużej mierze także złości na to, że nam nie pasuje chustowanie, które tak bardzo mi się kiedyś podobało. no i trochę zazdroszczę mamom, które mogą swoje pociechy z radością tak nosić… nadal pokutuje nagłośniona opinia, że nosidełka są Złe i że tylko chusta pozwala się prawidłowo rozwijać i pielęgnować więzi emocjonalne między matką a dzieckiem… trzy miesiące walki jednak mi wystarczą, żeby się tej opinii sprzeciwić, choć nie ukrywam, że mam wyrzuty sumienia… cieszę się jednak, widząc zadowoloną minę synka w nosidełku, która przekonuje mnie, że podjęłam słuszną decyzję (w naszym przypadku)

                      cieszę się, że nie tylko ja wolę jednak nosidełka od chust. patrzę na te maleńkie dzieci w chuście to aż się wzruszam. mój synek nigdy nie był taki maleńki i spokojny… od urodzenia sztywno trzyma główkę i jest ciekawy świata i chce się rozglądać – najgorzej jest podczas karmienia bo ciągnie cycek ze sobą hahaha i się odwraca we wszystkie strony.

                      • Zamieszczone przez Gema
                        beamama dzięki za linka – chętnie poczytam. moja notatka jest efektem w dużej mierze także złości na to, że nam nie pasuje chustowanie, które tak bardzo mi się kiedyś podobało. no i trochę zazdroszczę mamom, które mogą swoje pociechy z radością tak nosić… nadal pokutuje nagłośniona opinia, że nosidełka są Złe i że tylko chusta pozwala się prawidłowo rozwijać i pielęgnować więzi emocjonalne między matką a dzieckiem… trzy miesiące walki jednak mi wystarczą, żeby się tej opinii sprzeciwić, choć nie ukrywam, że mam wyrzuty sumienia… cieszę się jednak, widząc zadowoloną minę synka w nosidełku, która przekonuje mnie, że podjęłam słuszną decyzję (w naszym przypadku)

                        cieszę się, że nie tylko ja wolę jednak nosidełka od chust. patrzę na te maleńkie dzieci w chuście to aż się wzruszam. mój synek nigdy nie był taki maleńki i spokojny… od urodzenia sztywno trzyma główkę i jest ciekawy świata i chce się rozglądać – najgorzej jest podczas karmienia bo ciągnie cycek ze sobą hahaha i się odwraca we wszystkie strony.

                        wiesz, że tak małego dziecka nie powinno się nosić w nosidełku
                        nie daje dobrej podpory nie gotowemu jeszcze kręgosłupowi
                        polecam stronę
                        tam dziewczyny pomogą w każdym problemie chustowym 🙂

                        • no jakoś polecają od 3 miesiąca. dołączyłam do wątku na chusto fanatycznej stronie. pomogą mi tam wybrać inne nosidło pewnie, bo to chust mnie już nic nie przekona. ale na nosidło baby bjorn 600zl nie wydam! nie stać mnie! nadmienię jeszcze, że jak noszę małego na rękach, to też caly jego ciezar opiera sie na klejnotach. bo jak go inaczej chwycę to ulewa bo mu sie brzuch gniecie.

                          • Zamieszczone przez Kasiejka
                            Ja tam nie oceniam Twojego odczucia to indywidualna sprawa dziecka, matki, chusty. Na marginesie ciekawa jestem bardzo jakiej chusty używałaś bo sądzę że zgłębiłaś sprawę dość wnikliwie skoro podejmowałaś tak długą walkę o pokonanie chusty, siebie i dziecka.

                            Ja mogę powiedzieć od siebie, że mimo cesarki i nadal a mijają 2 miesiące dużego brzucha, który jakoś wciągnąć się nie chce nosiłam w chuście już od 2 tygodnia po cięciu i kompletnie- piszę szczerze nie czułam żadnego nacisku na to miejsce to wszystko konczyło się nad raną i ciężar rozkładał się na ramionach plecach i klatce piersiowej orazgórnej parti brzucha. Mój synek jest i duży i ciężki i oj jakże ruchliwy i o ile czasem ma chwile, że w chuście nie chce być to dużo częściej jest ona dla niego wybawieniem przy kolkach, kiedy sam nie wie spać czy się wiercić. Mój mąż zaczął nosić synka jeszcze zanim ja mogłam i kompletnie nie rozumie potrzeby używania wózka,wszędzie chce w chuście… ja czasem używam.

                            Popieram Kasiejkę!!

                            Też jestem po cc i nic mnie nie boli jak noszę:)
                            Męża też nic nie boli;)

                            • a ja nadal nawet jak w jeansach chodze dluzej odczuwam ból… i blizna sie robi fioletowa i obrzeknieta… zazdroszcze Wam w takim razie…

                              • ja też po cc i blizny wogóle nie czuje 🙂

                                powiedz lekarzowi że tak odczuwasz bo może byc to grożne
                                żeby szybko przestało bolec

                                • dla zainteresowanych uzupełnienie:

                                  chusty i nosidła – testów ciąg dalszy

                                  • Mi jakoś chusty wydają się niewygodne, nie tyle dla dzieciaka, co dla matki….
                                    Jak Ni była mała zdecydowałam się na nosidło i byliśmy bardzo zadowoleni.
                                    Przyznam się, że nosiłam i przed magicznym trzecim miesiącem i młodej nie zaszkodziło – a przynajmniej nie wygląda na to 😉
                                    Najpierw nosilismy w takim na brzuch, potem zamieniliśmy na nosidło na plecy.

                                    W chuście próbowałam nie swoje dziecko trzymać raz, nie było mi specjalnie wygodnie, dla mnie bez porównania z wygodą nosidła.

                                    • Ja to chyba w ogóle wyrodna matka jestem, bo nie czaję, po co dziecko czy w chuście, czy nosidle nosić??Nie lepiej w wózku? I wyspać się berbeć może i porozglądać. Po moich obserwacjach,tylko jenej kolezanki, która wiecznie w chuście córe nosiła, widzę, że to niepraktyczne. Dziecko przyzwyczaja się,że ciągle przyklejone do mamy. Spała, cała spocona. Po drugie, ciężko ją potem było do wózka przeekonać. Po trzecie więzi można budować bez gotowania z dzieckiem “na sobie”, bez spacerowania z tym małym, jakże słodkim zresztą,”bagażem”. Przecież można razem leżeć, siedzieć i się poprzytulać, wspólnie bawić. Wydaje mi się,że odbija się potem jeden mały błąd. A mianowicie, bez względu na to, czy dziecko śpi, nie śpi, to przez pierwszy miesiąc rodzice nie mogący nacieszyć się swym szczęściem, ciągle trzymają go na rękach. a mały skarb, rośnie i rośnie…i…staję się ciężkim skarbem, a na rączkach nadal chce, więc rodzice sięgają po “wspomagacze” typu nosidła, chusty. Może się mylę. Nie wykluczam. Może nie zbuduję z córką tej wszędzie opisywanej więzi,dzięki łażeniu w metrach “szmaty” z berbeciem w środku;)
                                      Mam na myśli dzieci, nie kolkowe, gdzie 3 godziny uspakajania, to zupełnie rozumiem,że chcemy sobie trzoszkę ulżyć.

                                      • dzięki za wyrażenie swojej opinii 🙂 podniosłaś mnie na duchu 🙂

                                        • Zamieszczone przez Gema
                                          dzięki za wyrażenie swojej opinii 🙂 podniosłaś mnie na duchu 🙂

                                          haha, spoko.

                                          Może nie zostanę zlinczowana za taką opnię;)
                                          Miałam takie to nosidło-chuste (ten miekki worek). Używałam sporadycznie, jak jechałam z nią gdzieś i wyskakiwałysmy z samochodu gdzieś na chwilkę oraz na spacery jak te sniegi były i z wózkiem niewygodnie (wtedy też spacery były krótsze, takie bez spania),ale teraz mi w tym nie wygodnie i mam wrażenie,że ją sznurki do regulacji mogą gnieść (choć po niej nie widać niby). Nie używam już. Na szczęście dostaliśmy w prezencie,więc mi nawet nie szkoda,że nie używane za bardzo.
                                          Teraz zakupiliśmy nosidło, bo się w góry wybieramy. Nie szaleliśmy. Kupiłiśmy takie ze średniej półki. Sprówałam w domu i ok.
                                          To chyba taka moda teraz z tymi chustami. Potem wymyślą jeszcze coś “lepszego” i chusty okażą się bee. No a my, zarzuceni artykułami, co “najlepsze” dla dziecka kupujemy i próbujemy. A ten mały człowiek i tak sam sobie zdecyduje i nie liczy się z tym,że ponieśliśmy nie mały wydatek i nam najzwyczajniej szkoda…

                                          pozdrawiam i nie dawaj się modom panującym, tylko słuchaj dziecia.:)

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: uważam, że chusty są przereklamowane

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general