walka z lekarzami prosze o porade!!!

Chciałaby wytoczyc proces lekarzowi nie dopełnienia obowiazku a mianowicie nie sprawdzenia ilosci wod płodowych w ostatnim okresie trwania ciazy przez co moje malenstwo odeszło nie bardzo wiem jak sie za to zabrac. Czy ktos walczył z lekarzami? Nie chce zeby inna mamusia musiała przez to przechodzic… Czy ktos wie albo przechodził przez to? Błagam pomozcie

Strona 4 odpowiedzi na pytanie: walka z lekarzami prosze o porade!!!

  1. Czy ktoś się orientuje ile czasu jest na założenie sprawy lekarzowi?

    • cała dokumentacja wiem ze jest przechowywana 20 lat to bys musiała jakiego radcy zapytac… Jesli znajde choc cien niezgodnosci wybiore sie do niego i zapytam ile jest czasu ma to

      • Dziewczyny czy to możliwe że u mnie nie robili badań łożyska??? nie mam nic w dokumentach i papierach ze szpitala:/

        • Zamieszczone przez AguQ
          Dziewczyny czy to możliwe że u mnie nie robili badań łożyska??? nie mam nic w dokumentach i papierach ze szpitala:/

          Aguś wydaje mi się że powinnaś takie coś mieć bo to jednak było urodzenie martwego dziecka… A czy dzieciatko miało robiona sekcje zwłok bo mi to przy tym robili? Zapytaj moze jakiego specjalisty.

          • Zamieszczone przez zjoanna2
            Aguś wydaje mi się że powinnaś takie coś mieć bo to jednak było urodzenie martwego dziecka… A czy dzieciatko miało robiona sekcje zwłok bo mi to przy tym robili? Zapytaj moze jakiego specjalisty.

            Nie zgodziliśmy się na sekcje… ale mimo to chyba łożysko zawsze jest badane?? Ja już sama nie wiem:(

            • Zamieszczone przez AguQ
              Nie zgodziliśmy się na sekcje… ale mimo to chyba łożysko zawsze jest badane?? Ja już sama nie wiem:(

              Mam nadzieje ze nie bedzie z mojej strony nietaktem jesli zapytam dlaczego? Jesli nie chcesz odpowiadac zrozumie

              • Zamieszczone przez zjoanna2
                Mam nadzieje ze nie bedzie z mojej strony nietaktem jesli zapytam dlaczego? Jesli nie chcesz odpowiadac zrozumie

                Oczywiście że nie jest nietaktem, sama się zastanawiam ale nie umiem odpowiedzieć Ci na to pytanie…

                znów coś zrobiłam nie tak…:(

                • Zamieszczone przez AguQ

                  znów coś zrobiłam nie tak…:(

                  Nic nie zrobiłas nie tak… To była Twoja decyzja i nie moze nikt tego negowac… Miałas troszke inna sytuacje bo w chwili przyjecia Cie na oddział zauważyli odklejenie łozyska wiec tak naprawde to mysle ze sekcja nie była juz konieczna…

                  • Zamieszczone przez zjoanna2
                    Nic nie zrobiłas nie tak… To była Twoja decyzja i nie moze nikt tego negowac… Miałas troszke inna sytuacje bo w chwili przyjecia Cie na oddział zauważyli odklejenie łozyska wiec tak naprawde to mysle ze sekcja nie była juz konieczna…

                    Troszkę mnie to teraz martwi… 🙁
                    ale już tu nie smuce, główki do góry, jeszcze chwilka, jeszcze troszkę i musi być kolorowo !

                    • Zamieszczone przez AguQ
                      Troszkę mnie to teraz martwi… 🙁
                      ale już tu nie smuce, główki do góry, jeszcze chwilka, jeszcze troszkę i musi być kolorowo !

                      Po deszczu zawsze wychodzi słonce i u nas wyjdzie… “Wiara czyni cuda-musisz wierzyć ze sie uda”

                      • Paulinko, co u Ciebie? Odezwij się.

                        • Ktos mi powiedział :Podobno “złoto próbuje się w ogniu”, bo tego szlachetnego kruszcu nic nie jest w stanie zniszczyć. Myślę więc,że Wasze rodzicielstwo jest z najszczerszego złota – bo było próbowane w najgorętszym ogniu” Nie zapomne tych słow do konca życia:( umieram z tesknoty

                          • Zamieszczone przez zjoanna2
                            Ktos mi powiedział :Podobno “złoto próbuje się w ogniu”, bo tego szlachetnego kruszcu nic nie jest w stanie zniszczyć. Myślę więc,że Wasze rodzicielstwo jest z najszczerszego złota – bo było próbowane w najgorętszym ogniu” Nie zapomne tych słow do konca życia:( umieram z tesknoty

                            piękne słowa… i prawdziwe!

                            • Zamieszczone przez Paulinka Z
                              Ja ciągle myślę o staraniach. Nie wiem kiedy lekarz pozwoli, ale póki co wzięłam się za gubienie kg pociążowych. Chociaż wysiłkiem fizycznym dostarczę sobie endorfin. Po prostu muszę się czymś zająć.
                              A za wątkiem jestem jak najbardziej za. Będziemy razem uspokajać swoje fiksacje 😉

                              POwiem Wam laseczki, że ja “ucieklam” od mam w ciąży, które przeszy stratę dziecka, gdy byłam w ciąży z drugą córką. Zbyt duże nakręcanie wzajemnych obaw. Na ‘moich’ Wrześniówkach 09′ nauczylam się choć odrobiny zdorwego, zwykłego patrzenia na ciążę. Pomogły mi dziewczyny przejść trudniejsze momenty ciąży. Denerwowały mnie niejednokrotnie przezywaniem płci, albo wymiarów dziecka. Ale…przecież tak się cieszą kobiety ‘zwykłą’ ciążą. Teraz już umiem przymknąć na takie teksty oko, cjoć nie zawsze…;) także ja polecam jednak zaangażowanie się w kontkaty z niedoświadczonymi takim ciężarem mamami, będąc w ciąży. To tak ze swojego punktu widzenia. Choć zapewne kwestia bardzo indywidualna.

                              Zamieszczone przez Paulinka Z
                              Ale mnie zaczęły gnębić te wody płodowe. Cały czas powtarzałam, że na pewno sprawdzał. Ale skoro nie ma ich na wydruku z USG to nie mógł tego robić prawda?
                              A tak mu ufałam….

                              Nawet dziś mogę Ci powiedzieć, że jest coś, co zrobiłabym inaczej, była bardziej czujna w szpitalach, bardziej cisnęła lekarzy i może moja Zuzia by była. Ale od razu łapię się na tym, że jej by nie było… Miałam w głowie milion powodów, aby obwinic lekarz. Tych z Lublina. Dopuscili się niezłych zaniedbań, nie przyczyniając bezpośrednio do śmierci dziecka. Jednak walka z nimi…po to, żeby i tak dalej pracowali, a ewentualną karę na cel charytatywny wypłacili z jednej ze swych kopert… Nie chciało mi się…
                              Winnych szukałam w wielu miejscach. Przeanalizowałam wszystko. Przestudiowałam akta nie wiem ile razy z ksiązkami, opiniami lekarzy i widziałam, co zrobili źle, że moje dziecko zmarło. Ale to nie prawda…U mnie nikt nie zawinił. Jeśli widzisz winę lekarza w suchych faktach, w dokumentach i jego postępowaniu, to ok. Ale jeśli więcej tu przypuszczeń i poszukiwań przyczyny, to wstrzymaj się z oskarżaniem. Najpierw wszystko sprawdź na własną rękę. Aby wykluczyć, że to po prostu Ty chcesz znaleźć winnego, a go nie ma. Rozumiesz, co mam na myśli?

                              Zamieszczone przez zjoanna2
                              Najgorsze jest to ze nigdy nie wiadomo co zbagatelizowac bo jestes w pierwszej ciazy i nie wiesz co jest normalne czy nie…. moze czasem z glupotami wyskakiwalam ale to tylko z troski o moje malenswto… teraz to zadnemu lekarzowi nie odpuszcze bede oczekiwac sprawdzenia kazdej mojej najmniejszej watpliwosci…

                              Agus jestes… chcialam zapytac czy mialas jakies plamienia…

                              Mój ukochany gin sprawdzal nam nawet paznokcie Natalii na usg. Kazaliśmy mu liczyć żebra, oj miał się z nami. Cierpliwie sprawdzał i usmiechał się do nas. Czasami nie musiał nic mówić…Latałam do niego ze wszystkim. Nawet jak miałam zły sen, to dzwoniłam i kazał przyjechać, popatrzeć na usg tak chwilkę, że żyje, jest ok, a to były tylko sny…

                              Zamieszczone przez Olusia
                              Czy ktoś się orientuje ile czasu jest na założenie sprawy lekarzowi?

                              Nie wiem dlaczego, ale tak mi się kojarzy, że jest na to ładnych kilka lat.

                              Zamieszczone przez AguQ
                              Oczywiście że nie jest nietaktem, sama się zastanawiam ale nie umiem odpowiedzieć Ci na to pytanie…

                              znów coś zrobiłam nie tak…:(

                              Nie prawda. Ja też nie zleciłam sekcji. I też żałowałam, ale co by to zmieniło?? Ja znałam przyczynę. Ty też ją znasz.

                              Jeszcze co do walki z lekarzami, na ‘dlaczego’ są dziewczyny, które ‘procesują się’ już blisko 3 lata. Wiem, że na ich korzyść. Pytajcie tam.

                              I jeszcze jedno mam pytanie. czy Waszym dzieciom, u których było malowodzie, pobrano materiał do badań genetycznych? Nie wykryto jakiejś wady wrodzonej? Tylko pytam o malowodzie, a nie wody na dolnej granicy, bądź przypuszczeniach, że było ich mało.

                              I proszę Was, najpierw sprawdźcie fakty na tyle, na ile macie możliwości, a potem wyrokujcie i sądźcie. Ja taki trochę “adwokat” lekarzy jestem. No ale nie konowałów;)

                              Zjoanna, zkładasz nowe wątki zakładasz, że się gubić zaczynam;)

                              • Bardzo się kontroluję żeby nie osądzać przedwcześnie.
                                Na pewno nie będę na siłę szukać winnego.

                                U nas będzie bardzo szczegółowa sekcja, materiał do badań genetycznych też jest pobrany i chyba przede wszystkim dlatego musimy czekać na wyniki tak długo 6-8tyg. Wczoraj mailowaliśmy do szpitala i mamy dzwonić ok 10czerwca.

                                U mnie jest pewne, że jak zgłosiłam się do szpitala nie było wód płodowych w ogóle. Obraz USG to pokazywał no i w czasie porodu gdy przebijali pęcherz nic kompletnie nie wyleciało.
                                I tu wydaje mi się ewentualna sprawa przegrana. Ostatnie USG mam z 38+ tyg ciąży. W 39 miałam mieć zrobione KTG w szpitalu, ale odmówili bo nic się nie działo a nie miałam skierowania (gin nie dał bo nie wiedział że przepisy się dzień wcześniej zmieniły) I nie mam tej odmowy na piśmie…. Tydzień później miałam się zgłosić z ciążą po terminie… Nie zdążyłam.
                                Przez te 2 ostatnie tygodnie wody mogły się wysączyć i tak na pewno się stało.
                                Całą ciążę miałam bardzo dużo różnej wydzieliny, bardzo często się zmieniała. Na ostatniej wizycie dostałam lek bo był stan zapalny i żeby nie ryzykować zainfekowania dziecka przy porodzie gin przepisał. Po nim znów wydzielina się zmieniła i to jak zwykle na bardziej wodnistą…zbagatelizowałam to i to ewidentnie moja wina. Przez ułamek sekundy nawet myślałam, że wody mogą się sączyć, ale odrzuciłam tą myśl bo wydawało mi się na to i tak za sucho…

                                Wasyl w kolejnej ciąży chodziłaś do tego pierwszego gina, czy tego drugiego?
                                Ja temu mojemu ufam, zawsze potrafił mnie uspokoić. Zresztą trafiłam do niego od babki która nawet kartoteki nie prowadziła. Cholera nie wiem co zrobić…A czy ta następna ciąża była określona jako wysokiego ryzyka?

                                • Zamieszczone przez Paulinka Z
                                  Bardzo się kontroluję żeby nie osądzać przedwcześnie.
                                  Na pewno nie będę na siłę szukać winnego.

                                  U nas będzie bardzo szczegółowa sekcja, materiał do badań genetycznych też jest pobrany i chyba przede wszystkim dlatego musimy czekać na wyniki tak długo 6-8tyg. Wczoraj mailowaliśmy do szpitala i mamy dzwonić ok 10czerwca.

                                  U mnie jest pewne, że jak zgłosiłam się do szpitala nie było wód płodowych w ogóle. Obraz USG to pokazywał no i w czasie porodu gdy przebijali pęcherz nic kompletnie nie wyleciało.
                                  I tu wydaje mi się ewentualna sprawa przegrana. Ostatnie USG mam z 38+ tyg ciąży. W 39 miałam mieć zrobione KTG w szpitalu, ale odmówili bo nic się nie działo a nie miałam skierowania (gin nie dał bo nie wiedział że przepisy się dzień wcześniej zmieniły) I nie mam tej odmowy na piśmie…. Tydzień później miałam się zgłosić z ciążą po terminie… Nie zdążyłam.
                                  Przez te 2 ostatnie tygodnie wody mogły się wysączyć i tak na pewno się stało.
                                  Całą ciążę miałam bardzo dużo różnej wydzieliny, bardzo często się zmieniała. Na ostatniej wizycie dostałam lek bo był stan zapalny i żeby nie ryzykować zainfekowania dziecka przy porodzie gin przepisał. Po nim znów wydzielina się zmieniła i to jak zwykle na bardziej wodnistą…zbagatelizowałam to i to ewidentnie moja wina. Przez ułamek sekundy nawet myślałam, że wody mogą się sączyć, ale odrzuciłam tą myśl bo wydawało mi się na to i tak za sucho…

                                  Wasyl w kolejnej ciąży chodziłaś do tego pierwszego gina, czy tego drugiego?
                                  Ja temu mojemu ufam, zawsze potrafił mnie uspokoić. Zresztą trafiłam do niego od babki która nawet kartoteki nie prowadziła. Cholera nie wiem co zrobić…A czy ta następna ciąża była określona jako wysokiego ryzyka?

                                  Ciążę z Natalką prowadził lekarz, który od momentu wykrycia wad u Zuzi prowadził także tamtą ciążę. Nie miałam ryzyka określonego w procentach. Wady Zuzi nie zostały określone jako genetyczne. Więc teoretycznie ryzyko powtórki było takie samo jak wcześniej. Ale z racji tez poronienia wczesnej ciąży, to mam wrażenie, że nawet w szpitalu się trochę jak z jajkiem obchodzili. I dobrze;)

                                  • Zamieszczone przez Wasyl
                                    Ciążę z Natalką prowadził lekarz, który od momentu wykrycia wad u Zuzi prowadził także tamtą ciążę. Nie miałam ryzyka określonego w procentach. Wady Zuzi nie zostały określone jako genetyczne. Więc teoretycznie ryzyko powtórki było takie samo jak wcześniej. Ale z racji tez poronienia wczesnej ciąży, to mam wrażenie, że nawet w szpitalu się trochę jak z jajkiem obchodzili. I dobrze;)

                                    Jak w szpitalu była u nas pani psycholog to właśnie padło stwierdzenie, że następna ciąża będzie traktowana jako ciążą wysokiego ryzyka. Tylko nie wiem co to znaczy…Jak będziemy odbierać wyniki sekcji to pogadam z lekarzem wydającym…
                                    No i nadal nie wiem czy zmieniać tego mojego lekarza czy nie. Zobaczę jaki będzie miał do mnie stosunek jak do niego pójdę z wynikami sekcji i na kontrole po połogu

                                    • Zamieszczone przez Wasyl

                                      Jeszcze co do walki z lekarzami, na ‘dlaczego’ są dziewczyny, które ‘procesują się’ już blisko 3 lata. Wiem, że na ich korzyść. Pytajcie tam.

                                      I jeszcze jedno mam pytanie. czy Waszym dzieciom, u których było malowodzie, pobrano materiał do badań genetycznych? Nie wykryto jakiejś wady wrodzonej? Tylko pytam o malowodzie, a nie wody na dolnej granicy, bądź przypuszczeniach, że było ich mało.

                                      I proszę Was, najpierw sprawdźcie fakty na tyle, na ile macie możliwości, a potem wyrokujcie i sądźcie. Ja taki trochę “adwokat” lekarzy jestem. No ale nie konowałów;)

                                      Zjoanna, zkładasz nowe wątki zakładasz, że się gubić zaczynam;)

                                      Z badan wyszło nie stwierdzono rzadnych wad rozwojowych pepowina i lozysko odpowiednie jak na okres trwania ciazy… Doczytałam sie w dokumentacji szpitalnej cos takiego”pecherz płodowy pękł godz 16:25 wody płodowe brak:( wiec musiałam nie miec ich wcale… dobija mnie to wszystko… dlaczego moj lekarz sfałszował karte? miała chyba cos do ukrycia albo chciała zmyc cien podejrzen z siebie… w karcie pacjeta moja ciaza przebiegała ksiazkowo wiec jezeli nie miała rzadnych wad to co sie jednak stało??? nie moge przestac myslec o tym… Moja mała moze mogła by życ gdyby ktokolwiek cos zauwazył:( tez jej mowiłam ze czuje mniejsza ruchliwosc małej wiec mogła chociaz wtedy czegos szukac to odpowiedziała ze dzidzus ma mniej miejsca i moge odczuwac mniejsze ruchy… Nie potrafie tak tego zostawic cała karoteke przekseruje i pojde na konsultacje do prawdziwego specjalisty… zyc sie odechciewa jak sobie pomysle ze jej juz nie ma i nie wroci do mnie:( nie ma chwili zebym nie myslała o niej:( dopadaja mnie takie doły ze czasami sie modle do Boga zeby mnie zabrał do niej albo żeby mi ja tu zesłał:(

                                      • Ale mimo tego a może właśnie dlatego, że wpisała że wszystko jest ok a wód nie było więc możesz ją skarżyć o niedopatrzenie, zaniedbanie…

                                        • Zamieszczone przez Paulinka Z
                                          Ale mimo tego a może właśnie dlatego, że wpisała że wszystko jest ok a wód nie było więc możesz ją skarżyć o niedopatrzenie, zaniedbanie…

                                          Chciałabym zeby odpowiedziała za to:( zobacze co mi na konsultacji powiedza… z lekarzami je jest łątwo jeden drugiego kryje:(

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: walka z lekarzami prosze o porade!!!

                                          Dodaj komentarz

                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo