Witajcie

Witajcie! Właśnie dowiedziałam się o istnienu forum. Jestem jedną z Was, tzn. osobą która bardzo chce mieć dziecko, która walczy o to już od kilku lat – jak na razie bez powodzenia, której nie obce są momenty załamania i zwątpienia. Jestem na etapie drugiego podejścia do IVF. Zdecydowaliśmy się na to po upływie ponad roku od pierwszej próby. Tak naprawdę nie jestem pewna czy dobrze robimy – kosztuje mnie to wiele nerwów, nie wiem jak zniosę ewentualne niepowodzenie, nie bez znaczenia jest również strona finansowa zabiegu, a poza tym targają mną dylematy moralne. Jestem katoliczką, a postawa Kościoła w materii zapłodnienia in vitro jest wiadomo jaka. Czy którejś z was też nie obce są podobne rozterki?Jak sobie z tym radzicie? Mam w sobie tyle miłości, którą chciałabym dać dziecku. Obdarzam tą miłością dzieci sąsiadów, rodziny, ale serce kroi mi się jak dowiaduję się o ciąży kolejnej z koleżanek, czy kogoś z rodziny. Zastanawialiśmy się z mężem nad adopcją. Jest to dla mnie jakieś wyjście, myślę, że mam w sobie tyle miłości aby pokochać obce dziecko. Trudniejsze do przyjęcia jest to dla mojego męża. I dlatego, pomimo wszystkiego, zdecydowaliśmy się na kolejną próbę INF. Cieszę się, że mogę komuś o tym wszystkim opowiedzieć. To przynosi ulgę. Poza tym czytanie Was sprawia, że nie czuję się sama ze swoim problemem. Pozdrawiam. Ania.

81 odpowiedzi na pytanie: Witajcie

  1. Re: Witajcie

    Cześć. Właśnie czekam na rozpoczęcie nowego cyklu i moje pierwsze in vitro. Jestem już po sześciu inseminacjach (w ciągu dwóch lat leczenia), niestety bez jakichkolwiek efektów. Jestem przerażona, ponieważ niewiele wiem na temat in vitro, a lekarz ograniczył się do wręczenia ulotki i recepty. Może byś coś napisała? Aga.

    • Re: Witajcie

      Hej Aga! Moja wiedza na temat in vitro przed pierwszym razem też ograniczała się tylko do tego co przeczytałam z wręczonej mi przez lekarza broszurki /prof. Szamotowicz w Białymstoku/. Rozumiem Twoje przerażenie bo byłam wtedy równie zagubiona w tym wszystkim jak Ty teraz. Bardzo bałam się zabiegu. Okazało się, iż niepotrzebnie. Jak zapewne wyczytałaś – na zabieg składają się trzy etapy: stymulacja hormonalna /właśnie dzisiaj “zafundowałam” swojej pupci zastrzyk za ok.900-zł/, punkcja czyli pobranie komórek jajowych, a następnie przeniesienie zarodków do macicy. Stymulacja, z tego co się zorientowałam, u różnych lekarzy wygląda różnie. Przy pierwszym podejsciu wyszystko rozegrało się w ciagu jednego cyklu, natomiast teraz już przyjmuję leki chociaż zabieg ma się odbyć dopiero na początku października. Więcej zastrzyków – więcej pieniędzy to kosztuje. Jednak lekarz, który teraz mnie prowadzi twierdzi, że wpływa to na jakość komórek jajowych. Pobranie komórek może wydawać się strasznym zabiegiem, ale tak nie jest. Odbywa się pod znieczuleniem miejscowym, trwa parę minut, nic nie boli, jest tylko nieprzjemne zresztą jak to wszystko co przechodzimy. Po 2-3 dniach następuje przeniesienie zarodków do macicy, też nic strasznego. A potem tylko czekanie, ale to już znasz. Naprawdę nie ma czego się bać. Nie martw się. Życzę Ci, żeby się powiodło /sobie też/. ania

      • Re: Witajcie

        Aniu,
        Ja również jestem katoliczką. Tak jak Ty miałam stany większej i mniejszej depresji. Myślę, że Kościół zmnieni wkrótce opinie na temat in vitro. Przecież wszystkie pary walczące o dziecko robią to z wielkiej miłości. My wszyscy kochamy te dzieci nim przyjdą na świat. Dlaczego kobiety decydują się na te wszystkie koszmarne badania, kuracje hormonalne? Bo chcą poczuć ruchy tego dzieka, chcą być z nim od początku. Tego nikt nie może nam zabronić. Może użyję złego porównania ale takie włśnie przychodzi mi do głowy. Skoro sztaby lekarzy walczy o przyszycie urwanej ręki lub nogi, to dlaczego nam nie pomaga się zostać matkami. Tamtym ludziom też można odciąć ręce i nogi i zafundować protezy. To Ty musisz podjąć decyzję o tym, że chcesz by Ci taką protezę przyszyto. Jeżeli nie podejmiesz takiej właśnie decyzji to walcz o swoją rękę, bo masz do tego prawo. Basia

        • do Ani

          Aniu ja nie miąłam in vitro ( na razie 4 inseminacje). Moze podpowiem Ci kto mógłby byc świetnym przewodnnikiem. Ewa P z Rebasem niejakim i AGA. Napisz do nich, na pewno pomogą. Bądźmy wszyscy dobrej mysli, a Kościołem się nie przejmujmy. Rozliczą nas za to, ale dopiero za kilkadziesiat lat i mam wrazenie, ze nie będzie nam to brane za złe. Takie mam przecieki z ” góry”. M

          • Re: Witajcie

            Cześć Aniu,
            Myśle, że bardzo wiele info o naszych doświadczeniach z IVF możesz wyczytać na portalu Gazety (gazeta.pl/forum/niepłodność), zwłaszcza w pierwszym wątku “niepłodność -pomoc” liczącym ponad 500 wypowiedzi (trzeba z pewnością poświęcić na to wiele czasu). “Spotkasz” tam dziewczyny, które przechodziły IVF w różnych klinikach w Polsce i ich, oczywiście subiektywne, aczkolwiek zmieniające się pod wpływem doświadczeń innych, odczucia. Ja przechodziłam 4 IVF (w tym 2 ICSI) w Gamecie i Novum – służę informacjami i swoim doświdczeniem. Myślę, że warto również poczytać o tym co piszemy o badaniach – często bowiem okazuje się, że lekarze, którzy mają zaplecze w postaci IVF, zbyt szybko nam je proponują, a to niestety duże koszty, finansowe i psychiczne. Pozdrawiam serdecznie.

            • Re: Witajcie

              jeśli masz jakieś watpliwosci natury moralnej – porozmawiaj z Hathor. Ona rozmawiała na temat in vitro z bardzo mądrym księdzem, który wcale jej nie potepił, ale nawet zachecał do in vitro. L.

              • Re: Witajcie

                Aniu. Ja we wrześniu również wybieram się na IVF. Za dwa tygodnie też funduję pupci 700 zł w postaci zastrzyku i w związku z tym mam prośbę. Czy mogłabyś mi opisać swoją stymulację (w jakie dni jakie leki i w jakich dawkach i czy brałaś do tego tabletki antykoncepcyjne). Bardzo jestem tego ciekawa, skoro IVF ma być dopiero na początku października.
                A co do wątpliwości moralnych, to powiem Ci, że mnie też czasem nachodzą, bo naturalnie byłoby najlepiej, ale skoro naturalnie nie wychodzi, to myślę, że Bozia nie będzie aż tak sroga w ocenie nas. Mam taką nadzieję.

                • do Iwonki

                  Moja stymulacja wygląda tak: Biorę w tym cyklu tabletki antykoncepcyjnne, jednocześnie w 21dniu cyklu miałam zastrzyk Diphereline, którego substancja czynna uwalnia się stopniowo przez 4 tygodnie. W 21dniu po zastrzyku mam się zgłosić do Kliniki i wtedy rozpiszą mi szczegółowy program na następne ok. 10 dni. Za kilka dni zaczynam też przyjmować witaminki:Falvit i Folik. To tyle na razie. Może jesień tego roku będzie dla nas szczęśliwa :-). Pozdrawiam i trzymam za nas kciuki. Ania

                  • IVF

                    Ja też zaczynam procedurę za 2 tyg. od próbnego transferu. Jeśli wszystko będzie ok to zabieg IVF będę miała w drugiej połowie października. Oby ta jesień była dla nas pomyślna… Choć w sumie nie liczę na cud – bo to moje pierwsze podejście.

                    • Re: do Ani

                      Śliczne dzięki za informacje. Powiem Ci, że nasza stymulacja jest podobna, z tym, że moja Diphereline kosztowała mnie mniej hi, hi. (popatrz, jak nas robią w konia z cenami). W rewanżu opiszę Ci moją stymulację: dwa miesiące tabletki antykoncepcyne. Potem w 21 dniu Diphereline, po 14 dniach badanie estradiolu, jeżeli< niż 50 pg/ml, to start z Gonalem, jeżeli > 50 pg/ml to trzy dni czekać i znów estardiol….itd. Sama poniekąd muszę być sobie lekarzem, bo Domitrz, u którego się leczę nie miał serca mnie ciągać po Dipherelinie do Białegostoku. Chyba wierzy w moje kompetencje w dziedzinie medycyny(ha, ha, ha)skoro tak zdecydował. Zobaczymy czy ja zdam ten egzamin.
                      Cieplutkie pozdrowionka.
                      PS A jak tam Twoje moralne rozterki? Dogadałaś się już trochę z Bozią i własnym sumieniem? Ja się staram.

                      • do Iwonki

                        Przyznaję, że od kiedy zaczęłam uczestniczyć w forum moje samopoczucie jest zdecydowanie lepsze. Nie czuję się sama z tym wszystkim i wiem, że tutaj mnie rozumieją. Bo jakiego zrozumienia można się spodziewać np. po koleżance, która nie ma takiego problemu i tak naprawdę nie może wiedzić co przechodzimy.
                        Czy Domitrz ma swoją klinikę leczenia niepłodności, czy tylko przyjmuje prywatnie a zabieg odbywa się w Szpitalu AM? Z tego co wiem jest on jednym ze szkoły prof. Szamatowicza, u którego ja miałam swój pierwszy raz. Teraz “leczę się” w Kriobanku – Klinice Kuczyńskiego, też ze szkoły Szamatowicza.
                        Czy się dogadałam z Bozią? Myślę, żę Bozia mnie kocha mimo wszystko, a Kościół jako instytucja, która popełniła i popełnia wiele błędów, wcale nie koniecznie musi wiedzieć czy Bozia jest za “tak” czy “nie” w kwestii in vitro. Tylko, że ja też tego nie wiem.
                        Z Twojego listu odnosi się wrażenie, że jesteś pogodną, ciepłą, optymistycznie nastawioną osobą. Tak trzymaj i nie pozwól aby problemy zniszczyły Twój entuzjazm.

                        • Re: do Iwonki

                          My także jestesmy po jednym IVF w Kriobanku ktróre niestety się nie udało. Przeżylismy to bardzo ciężko ze względu na wielkie nadzieje i wskazówki, iż powinno się udać. Były zapewnienia iż moja Ukochana jest okazem zdrowia a móje słabe plemniczki < 1 mln przy ICSI nie stanowią problemu. Tak więc po stymulacji mielismy 19 jajeczek z czego 8 się zapłodniło a dwa poszły do transferu. I tu zaczął się kłopot jak już wiedzielismy ze cos jest nie tak to dodatkowo 6 pozostałych zarodków nie rozwinęło się wystarczająco aby je zamrozić. Nie otrzymalismy odpowiedzi dlaczego tak się stało i do dzisiaj nie wiemy co było przyczyną (słabe nasienie, słaba jakosć jajeczek?) Jedyna wskazówka to iż żonka może być lekko podatna na POC. Na forum czytam o różnych badaniach (HSG, czystosc pochwy, itd) o których Kriobank wcale nie wspomina. Nie wiemy co o tym myslec a bardzo chcielibysmy spróbować ponownie. Będziemy wdzięczni za jakiekolwiek wskazówki co do koniecznych badań a sprawa Koscioła jest dużym dylematem przy którym niepowodzenie miesza się z naszym poczuciem winny.

                          • Re: na ww. temat

                            NIe mam doświadczeń z Białegostoku, ale ze wszystkich przeczytaczych postów i zasłyszanych opinii rysuje mi się taki oto obraz – w Białymstoku (niwe wiem dokładnie w której klinice, ale chyba wszystkie się przewijały) są znacznie większe problemy w porównaniu np. z Novum z albo mała ilością koórek jajowych wyprodukowanych podczas stymulacji, albo/i z niskim procentem komórek zapłodnionych, albo/i z wysokim procentem komórek słabo rozwijających się lub obumierających (przed i po rozmrożeniu). Zastanawiam się, bo nie chcę wysnuwać tutaj jakiś zbyt pochopnych i uogólniających wniosków, czy to taki przypadek, czy rzeczywiście są jakieś błedy w sztuce. Wiele na ten temat było pisane na forum gazety, więc każdy kto chciałby dokładniej prześledzić ten wątek (i ma dużo czasu) może tam zajrzeć. Nie chcę też sugerować o wyższości jednej kliniki nad drugą, ale nie znajduję tez jakiegoś rozsądnego wytłumaczenia skąd aż takie różnice.

                            • Re: do Ani

                              Dziękuję za miłe słowa, a co do Domitrza to oczywiście należy do “ekipy” Szamatowicza. Ma razem z Wołczyńskim prywatny gabinet na Kościuszki 13 i tam przed IVF codziennie robi się USG, cała reszta odbywa się w szpitalu. Pierwsze IVF robiłam u Domitrza i teraz też u niego podchodzę. Punkcję robił Jacek Szamatowicz, natomiast transfer Domitrz i niestety pokaleczył mnie przy tym, ale teraz nie dam się, wygarnę mu to, żeby się bardziej starał.
                              Całuski dla Ciebie i całej naszej gromady starających się.

                              • Re:do Betty

                                Betty. Nie jestem ekspertem w sprawie in-vitro, ale stopień czystości lekarz z Białegostoku kazał mi zrobić, więc raczej powinno się go mieć. Jest to prosta sprawa do załatwienia przy zwykłej wizycie “państwowej”, a jeżeli wynik jest niepokojący, to również do wyleczenia na miejscu, bez potrzeby jeżdzenia do Białegostoku. HSG również bywa przydatne, bo można z niego wywnioskować, czy np. kobieta nie ma macicy zniekształconej z nieco mniejszą szansą na zapłodnienie. Ja HSG przedstawiłam przed IVF, ale miałam również wynik hosteroskopii, co lekarza nawet ucieszyło, bo z histeroskopii więcej można wywnioskować na temat stanu macicy, no i wyglądu endometrium, a to ważne przy in-vitro.
                                Pozdrawiam.

                                • Re: na ww. temat

                                  Myślę, że ja Ci mogę parę spraw wyjaśnić, chociaż nie zamierzam bronić żadnej z klinik w Białymstoku. Ja jeżdżę do nich i sama o parę spraw spytałam (tak na marginesie chciałam mieć IVF w Novum, ale krótko mówiąc mnie olali, chociaż nie wykluczam, że jak mi żałość do nich przejdzie, no i jak będę mieć na tyle pieniędzy, to do nich kiedyś wrócę). Z tychże wyjaśnień zrozumiałam tyle, że:
                                  po pierwsze: mniejsza ilość komórek wynika z faktu, że starają się uniknąć zbyt dużej hiperstymulacji, gdzie estradio wzrasta powyżej 4000pg/ml, bo jest to niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia, no i przy dużej ilości komórek ich jakość też może być różna. Po drugie mało mrożonych zarodków wynika z faktu, że klinika w Białymstoku po 48 godzinach transferuje powiedzmy 2 zarodki, a reszty pozostałych nie mrozi od razu, jak to robi wiele ośrodków, tylko przenosi do cokultury(wiem to z własnego protokołu po IVF) i tam hoduje jeszcze jakiś czas, więc naturalnie zostają wyeliminowane te najsłabsze, które obumierają i nie miałyby dużych szans na przeżycie w macicy po rozmrożeniu. Mrozi się te na dużo wyższym stadium rozwoju, które nawet po rozmrożeniu mają duże szanse na przeżycie. Ja tak sobie myślę, że to może nawet lepiej (to jest tylko moje zdanie), bo ja bym nie chciała, żeby nie dość, że po nieudanym IVF za jakiś czas ktoś mi transferował zarodki tak słabe, że z niewielkimi szansami na powodzenie i jeszcze narażał mnie na stres związany z nadzieją, że się uda oraz na koszty finansowe związane z transferem. Myślę, że wszystko zależy od podejścia każdej z klinik i pewnie każda ma jakieś swoje wytłumaczenie, dlaczego tak postępuje z zarodkami, a nie inaczej, no i myślę, że każda ma trochę racji. Wybór ośrodka, w którym się będzie leczyć należy do każdego indywidualnie, bo statystyki mają podobne. Wiem, że największym powodzeniem cieszyłaby się taka klinika, która ma 100% powodzenia (oj jakbym chciała, żeby taka była).
                                  Ale się rozpisałam.
                                  Pozdrawiam

                                  • Re: Witajcie

                                    Hej! Bardzo się cieszę, że piszesz będzie mi jakoś raźniej. Z niewieloma osobami mogę rozmawiać na ten temat, poza tym nikt kto tego nie przechodził nie zrozumie moich problemów. Ceny leków są rzeczywiście ciężkie do przełknięcia, ja na szczęście za swój miesięczny przydział zapłaciłam “tylko” 1500. A teraz już tylko czekam kiedy rozpocznę dokarmianie. Na in vitro jadę do Białegostoku do Doc. Grochowskiego ok. 18 września. Sama nie wiem jak mam się nastawiać czy, że się uda czy nie (dostałam zaproszenie na wesele i nie wiem co odpowiedzieć), bo jeśli się uda nie chcę ryzykować dość dalekiej podróży żeby posiedzieć przy weselnym stole, a jeśli nie to szkoda mi fajnej zabawy. Muszę dać odpowiedź do 20 września. O rety chyba kończę bo Cię zanudzę. Pa. Aga. Ps. Gdzie teraz się leczysz? U prof. Szamatowicza byłaś prywatnie czy w szpitalu?

                                    • Oryginalnie

                                      Cóż, będę dowodem na różnorodność poglądów, opinii, przekonań.
                                      Ja się z Bozią nie dogaduję. Jeszcze rok, pół roku temu próbowałam się targować, kłócić, dyskutować. Wielki, gniewny bunt z poczucia krzywdy, z zerowego rozumienia – DLACZEGO?
                                      A dziś nie. Jest ciężko, czasem bardzo. Emocje, uczuca (szczególnie 28, 29, 30 i… 1, 2, 3 dnia cyklu) szaleją, buzują. Jest trudno. Lecz nikt mi nie obiecywał, że życie będzie lekkie, łatwe i przyjemne.
                                      Ja się z Bozią nie dogaduję. Chylę głowę przed tajemnicą życia. To On jest Stwórcą, On jest Panem Życia i Śmierci. Ja dziecko, na własną rękę, nogę, na własny rozum szukam szczęścia. Ale Jemu ufam. Jak dziecko.
                                      Dlatego mówię “Nie, dziękuję. Nie jestem zainteresowana.” gdy lekarz proponuje inseminizację czy invitro.
                                      Takich oryginałów jest nas dwoje – ja i mój mąż. Może ktoś jeszcze?
                                      Pozdrawiam serdecznie,
                                      Jewka.

                                      • Re: IVF

                                        Cześć. Ja już niebawem zaczynam “dokarmianie” (ok. 11 września) a pod koniec września będę miała transfer. Z tego co czytam to chyba będę pierwsza tej jesieni i mam nadzieję, że rozpocznę szczęśliwą passę dla nas wszystkich oczekujących. Agnieszka.

                                        • Re: do Ani

                                          Aniu,
                                          Jesli się leczysz w Kriobanku to powiedz u kogo jesli nie jest to tajemnicą. Nasze ogólne wrażenia z Kriobanku były bardzo pozytywne. Wizyty szczególnie już przed samą punkcją i transferem kiedy codziennie badali poziom estradiolu były wystarczająco długie aby odpowiedzieć na nasze pytania i dodać nam optymizmu. Być może nasze oczekiwania były zbyt wygórowane.

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Witajcie

                                          Dodaj komentarz

                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo