Witajcie

Witajcie! Właśnie dowiedziałam się o istnienu forum. Jestem jedną z Was, tzn. osobą która bardzo chce mieć dziecko, która walczy o to już od kilku lat – jak na razie bez powodzenia, której nie obce są momenty załamania i zwątpienia. Jestem na etapie drugiego podejścia do IVF. Zdecydowaliśmy się na to po upływie ponad roku od pierwszej próby. Tak naprawdę nie jestem pewna czy dobrze robimy – kosztuje mnie to wiele nerwów, nie wiem jak zniosę ewentualne niepowodzenie, nie bez znaczenia jest również strona finansowa zabiegu, a poza tym targają mną dylematy moralne. Jestem katoliczką, a postawa Kościoła w materii zapłodnienia in vitro jest wiadomo jaka. Czy którejś z was też nie obce są podobne rozterki?Jak sobie z tym radzicie? Mam w sobie tyle miłości, którą chciałabym dać dziecku. Obdarzam tą miłością dzieci sąsiadów, rodziny, ale serce kroi mi się jak dowiaduję się o ciąży kolejnej z koleżanek, czy kogoś z rodziny. Zastanawialiśmy się z mężem nad adopcją. Jest to dla mnie jakieś wyjście, myślę, że mam w sobie tyle miłości aby pokochać obce dziecko. Trudniejsze do przyjęcia jest to dla mojego męża. I dlatego, pomimo wszystkiego, zdecydowaliśmy się na kolejną próbę INF. Cieszę się, że mogę komuś o tym wszystkim opowiedzieć. To przynosi ulgę. Poza tym czytanie Was sprawia, że nie czuję się sama ze swoim problemem. Pozdrawiam. Ania.

81 odpowiedzi na pytanie: Witajcie

agar Dodane ponad rok temu,

Re: Witajcie

Cześć. Właśnie czekam na rozpoczęcie nowego cyklu i moje pierwsze in vitro. Jestem już po sześciu inseminacjach (w ciągu dwóch lat leczenia), niestety bez jakichkolwiek efektów. Jestem przerażona, ponieważ niewiele wiem na temat in vitro, a lekarz ograniczył się do wręczenia ulotki i recepty. Może byś coś napisała? Aga.

Dodane ponad rok temu,

Re: Witajcie

Hej Aga! Moja wiedza na temat in vitro przed pierwszym razem też ograniczała się tylko do tego co przeczytałam z wręczonej mi przez lekarza broszurki /prof.Szamotowicz w Białymstoku/. Rozumiem Twoje przerażenie bo byłam wtedy równie zagubiona w tym wszystkim jak Ty teraz. Bardzo bałam się zabiegu. Okazało się, iż niepotrzebnie. Jak zapewne wyczytałaś – na zabieg składają się trzy etapy: stymulacja hormonalna /właśnie dzisiaj „zafundowałam” swojej pupci zastrzyk za ok.900-zł/, punkcja czyli pobranie komórek jajowych, a następnie przeniesienie zarodków do macicy. Stymulacja, z tego co się zorientowałam, u różnych lekarzy wygląda różnie. Przy pierwszym podejsciu wyszystko rozegrało się w ciagu jednego cyklu, natomiast teraz już przyjmuję leki chociaż zabieg ma się odbyć dopiero na początku października. Więcej zastrzyków – więcej pieniędzy to kosztuje. Jednak lekarz, który teraz mnie prowadzi twierdzi, że wpływa to na jakość komórek jajowych. Pobranie komórek może wydawać się strasznym zabiegiem, ale tak nie jest. Odbywa się pod znieczuleniem miejscowym, trwa parę minut, nic nie boli, jest tylko nieprzjemne zresztą jak to wszystko co przechodzimy. Po 2-3 dniach następuje przeniesienie zarodków do macicy, też nic strasznego. A potem tylko czekanie, ale to już znasz. Naprawdę nie ma czego się bać. Nie martw się. Życzę Ci, żeby się powiodło /sobie też/. ania

darek Dodane ponad rok temu,

Re: Witajcie

Aniu,
Ja również jestem katoliczką. Tak jak Ty miałam stany większej i mniejszej depresji. Myślę, że Kościół zmnieni wkrótce opinie na temat in vitro. Przecież wszystkie pary walczące o dziecko robią to z wielkiej miłości. My wszyscy kochamy te dzieci nim przyjdą na świat. Dlaczego kobiety decydują się na te wszystkie koszmarne badania, kuracje hormonalne? Bo chcą poczuć ruchy tego dzieka, chcą być z nim od początku. Tego nikt nie może nam zabronić. Może użyję złego porównania ale takie włśnie przychodzi mi do głowy. Skoro sztaby lekarzy walczy o przyszycie urwanej ręki lub nogi, to dlaczego nam nie pomaga się zostać matkami. Tamtym ludziom też można odciąć ręce i nogi i zafundować protezy. To Ty musisz podjąć decyzję o tym, że chcesz by Ci taką protezę przyszyto. Jeżeli nie podejmiesz takiej właśnie decyzji to walcz o swoją rękę, bo masz do tego prawo. Basia

malgosia Dodane ponad rok temu,

do Ani

Aniu ja nie miąłam in vitro ( na razie 4 inseminacje). Moze podpowiem Ci kto mógłby byc świetnym przewodnnikiem . Ewa P z Rebasem niejakim i AGA. Napisz do nich, na pewno pomogą. Bądźmy wszyscy dobrej mysli, a Kościołem się nie przejmujmy. Rozliczą nas za to, ale dopiero za kilkadziesiat lat i mam wrazenie, ze nie będzie nam to brane za złe. Takie mam przecieki z ” góry”. M

aga10 Dodane ponad rok temu,

Re: Witajcie

Cześć Aniu,
Myśle, że bardzo wiele info o naszych doświadczeniach z IVF możesz wyczytać na portalu Gazety (gazeta.pl/forum/niepłodność), zwłaszcza w pierwszym wątku „niepłodność -pomoc” liczącym ponad 500 wypowiedzi (trzeba z pewnością poświęcić na to wiele czasu). „Spotkasz” tam dziewczyny, które przechodziły IVF w różnych klinikach w Polsce i ich, oczywiście subiektywne, aczkolwiek zmieniające się pod wpływem doświadczeń innych, odczucia. Ja przechodziłam 4 IVF (w tym 2 ICSI) w Gamecie i Novum – służę informacjami i swoim doświdczeniem. Myślę, że warto również poczytać o tym co piszemy o badaniach – często bowiem okazuje się, że lekarze, którzy mają zaplecze w postaci IVF, zbyt szybko nam je proponują, a to niestety duże koszty, finansowe i psychiczne. Pozdrawiam serdecznie.

lila Dodane ponad rok temu,

Re: Witajcie

jeśli masz jakieś watpliwosci natury moralnej – porozmawiaj z Hathor. Ona rozmawiała na temat in vitro z bardzo mądrym księdzem, który wcale jej nie potepił, ale nawet zachecał do in vitro. L.

iwonkaa Dodane ponad rok temu,

Re: Witajcie

Aniu. Ja we wrześniu również wybieram się na IVF. Za dwa tygodnie też funduję pupci 700 zł w postaci zastrzyku i w związku z tym mam prośbę. Czy mogłabyś mi opisać swoją stymulację (w jakie dni jakie leki i w jakich dawkach i czy brałaś do tego tabletki antykoncepcyjne). Bardzo jestem tego ciekawa, skoro IVF ma być dopiero na początku października.
A co do wątpliwości moralnych, to powiem Ci, że mnie też czasem nachodzą, bo naturalnie byłoby najlepiej, ale skoro naturalnie nie wychodzi, to myślę, że Bozia nie będzie aż tak sroga w ocenie nas. Mam taką nadzieję.

Dodane ponad rok temu,

do Iwonki

Moja stymulacja wygląda tak: Biorę w tym cyklu tabletki antykoncepcyjnne, jednocześnie w 21dniu cyklu miałam zastrzyk Diphereline, którego substancja czynna uwalnia się stopniowo przez 4 tygodnie. W 21dniu po zastrzyku mam się zgłosić do Kliniki i wtedy rozpiszą mi szczegółowy program na następne ok. 10 dni. Za kilka dni zaczynam też przyjmować witaminki:Falvit i Folik. To tyle na razie. Może jesień tego roku będzie dla nas szczęśliwa :-). Pozdrawiam i trzymam za nas kciuki. Ania

olah Dodane ponad rok temu,

IVF

Ja też zaczynam procedurę za 2 tyg. od próbnego transferu. Jeśli wszystko będzie ok to zabieg IVF będę miała w drugiej połowie października. Oby ta jesień była dla nas pomyślna… Choć w sumie nie liczę na cud – bo to moje pierwsze podejście.

iwonkaa Dodane ponad rok temu,

Re: do Ani

Śliczne dzięki za informacje. Powiem Ci, że nasza stymulacja jest podobna, z tym, że moja Diphereline kosztowała mnie mniej hi, hi. (popatrz, jak nas robią w konia z cenami). W rewanżu opiszę Ci moją stymulację: dwa miesiące tabletki antykoncepcyne. Potem w 21 dniu Diphereline, po 14 dniach badanie estradiolu, jeżeli< niż 50 pg/ml, to start z Gonalem, jeżeli > 50 pg/ml to trzy dni czekać i znów estardiol …….itd. Sama poniekąd muszę być sobie lekarzem, bo Domitrz, u którego się leczę nie miał serca mnie ciągać po Dipherelinie do Białegostoku. Chyba wierzy w moje kompetencje w dziedzinie medycyny(ha, ha, ha)skoro tak zdecydował. Zobaczymy czy ja zdam ten egzamin.
Cieplutkie pozdrowionka.
PS A jak tam Twoje moralne rozterki? Dogadałaś się już trochę z Bozią i własnym sumieniem? Ja się staram.

Dodane ponad rok temu,

do Iwonki

Przyznaję, że od kiedy zaczęłam uczestniczyć w forum moje samopoczucie jest zdecydowanie lepsze. Nie czuję się sama z tym wszystkim i wiem, że tutaj mnie rozumieją. Bo jakiego zrozumienia można się spodziewać np. po koleżance, która nie ma takiego problemu i tak naprawdę nie może wiedzić co przechodzimy.
Czy Domitrz ma swoją klinikę leczenia niepłodności, czy tylko przyjmuje prywatnie a zabieg odbywa się w Szpitalu AM? Z tego co wiem jest on jednym ze szkoły prof.Szamatowicza, u którego ja miałam swój pierwszy raz. Teraz „leczę się” w Kriobanku – Klinice Kuczyńskiego, też ze szkoły Szamatowicza.
Czy się dogadałam z Bozią? Myślę, żę Bozia mnie kocha mimo wszystko, a Kościół jako instytucja, która popełniła i popełnia wiele błędów, wcale nie koniecznie musi wiedzieć czy Bozia jest za „tak” czy „nie” w kwestii in vitro. Tylko, że ja też tego nie wiem.
Z Twojego listu odnosi się wrażenie, że jesteś pogodną, ciepłą, optymistycznie nastawioną osobą. Tak trzymaj i nie pozwól aby problemy zniszczyły Twój entuzjazm.

betty Dodane ponad rok temu,

Re: do Iwonki

My także jestesmy po jednym IVF w Kriobanku ktróre niestety się nie udało. Przeżylismy to bardzo ciężko ze względu na wielkie nadzieje i wskazówki, iż powinno się udać. Były zapewnienia iż moja Ukochana jest okazem zdrowia a móje słabe plemniczki < 1 mln przy ICSI nie stanowią problemu. Tak więc po stymulacji mielismy 19 jajeczek z czego 8 się zapłodniło a dwa poszły do transferu. I tu zaczął się kłopot jak już wiedzielismy ze cos jest nie tak to dodatkowo 6 pozostałych zarodków nie rozwinęło się wystarczająco aby je zamrozić. Nie otrzymalismy odpowiedzi dlaczego tak się stało i do dzisiaj nie wiemy co było przyczyną (słabe nasienie, słaba jakosć jajeczek?) Jedyna wskazówka to iż żonka może być lekko podatna na POC. Na forum czytam o różnych badaniach (HSG, czystosc pochwy, itd) o których Kriobank wcale nie wspomina. Nie wiemy co o tym myslec a bardzo chcielibysmy spróbować ponownie. Będziemy wdzięczni za jakiekolwiek wskazówki co do koniecznych badań a sprawa Koscioła jest dużym dylematem przy którym niepowodzenie miesza się z naszym poczuciem winny.

aga10 Dodane ponad rok temu,

Re: na ww. temat

NIe mam doświadczeń z Białegostoku, ale ze wszystkich przeczytaczych postów i zasłyszanych opinii rysuje mi się taki oto obraz – w Białymstoku (niwe wiem dokładnie w której klinice, ale chyba wszystkie się przewijały) są znacznie większe problemy w porównaniu np. z Novum z albo mała ilością koórek jajowych wyprodukowanych podczas stymulacji, albo/i z niskim procentem komórek zapłodnionych, albo/i z wysokim procentem komórek słabo rozwijających się lub obumierających (przed i po rozmrożeniu). Zastanawiam się, bo nie chcę wysnuwać tutaj jakiś zbyt pochopnych i uogólniających wniosków, czy to taki przypadek, czy rzeczywiście są jakieś błedy w sztuce. Wiele na ten temat było pisane na forum gazety, więc każdy kto chciałby dokładniej prześledzić ten wątek (i ma dużo czasu) może tam zajrzeć. Nie chcę też sugerować o wyższości jednej kliniki nad drugą, ale nie znajduję tez jakiegoś rozsądnego wytłumaczenia skąd aż takie różnice.

iwonkaa Dodane ponad rok temu,

Re: do Ani

Dziękuję za miłe słowa, a co do Domitrza to oczywiście należy do „ekipy” Szamatowicza. Ma razem z Wołczyńskim prywatny gabinet na Kościuszki 13 i tam przed IVF codziennie robi się USG, cała reszta odbywa się w szpitalu. Pierwsze IVF robiłam u Domitrza i teraz też u niego podchodzę. Punkcję robił Jacek Szamatowicz, natomiast transfer Domitrz i niestety pokaleczył mnie przy tym, ale teraz nie dam się, wygarnę mu to, żeby się bardziej starał.
Całuski dla Ciebie i całej naszej gromady starających się.

iwonkaa Dodane ponad rok temu,

Re:do Betty

Betty. Nie jestem ekspertem w sprawie in-vitro, ale stopień czystości lekarz z Białegostoku kazał mi zrobić, więc raczej powinno się go mieć. Jest to prosta sprawa do załatwienia przy zwykłej wizycie „państwowej”, a jeżeli wynik jest niepokojący, to również do wyleczenia na miejscu, bez potrzeby jeżdzenia do Białegostoku. HSG również bywa przydatne, bo można z niego wywnioskować, czy np. kobieta nie ma macicy zniekształconej z nieco mniejszą szansą na zapłodnienie. Ja HSG przedstawiłam przed IVF, ale miałam również wynik hosteroskopii, co lekarza nawet ucieszyło, bo z histeroskopii więcej można wywnioskować na temat stanu macicy, no i wyglądu endometrium, a to ważne przy in-vitro.
Pozdrawiam.

iwonkaa Dodane ponad rok temu,

Re: na ww. temat

Myślę, że ja Ci mogę parę spraw wyjaśnić, chociaż nie zamierzam bronić żadnej z klinik w Białymstoku. Ja jeżdżę do nich i sama o parę spraw spytałam (tak na marginesie chciałam mieć IVF w Novum, ale krótko mówiąc mnie olali, chociaż nie wykluczam, że jak mi żałość do nich przejdzie, no i jak będę mieć na tyle pieniędzy, to do nich kiedyś wrócę). Z tychże wyjaśnień zrozumiałam tyle, że:
po pierwsze: mniejsza ilość komórek wynika z faktu, że starają się uniknąć zbyt dużej hiperstymulacji, gdzie estradio wzrasta powyżej 4000pg/ml, bo jest to niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia, no i przy dużej ilości komórek ich jakość też może być różna. Po drugie mało mrożonych zarodków wynika z faktu, że klinika w Białymstoku po 48 godzinach transferuje powiedzmy 2 zarodki, a reszty pozostałych nie mrozi od razu, jak to robi wiele ośrodków, tylko przenosi do cokultury(wiem to z własnego protokołu po IVF) i tam hoduje jeszcze jakiś czas, więc naturalnie zostają wyeliminowane te najsłabsze, które obumierają i nie miałyby dużych szans na przeżycie w macicy po rozmrożeniu. Mrozi się te na dużo wyższym stadium rozwoju, które nawet po rozmrożeniu mają duże szanse na przeżycie. Ja tak sobie myślę, że to może nawet lepiej (to jest tylko moje zdanie), bo ja bym nie chciała, żeby nie dość, że po nieudanym IVF za jakiś czas ktoś mi transferował zarodki tak słabe, że z niewielkimi szansami na powodzenie i jeszcze narażał mnie na stres związany z nadzieją, że się uda oraz na koszty finansowe związane z transferem. Myślę, że wszystko zależy od podejścia każdej z klinik i pewnie każda ma jakieś swoje wytłumaczenie, dlaczego tak postępuje z zarodkami, a nie inaczej, no i myślę, że każda ma trochę racji. Wybór ośrodka, w którym się będzie leczyć należy do każdego indywidualnie, bo statystyki mają podobne. Wiem, że największym powodzeniem cieszyłaby się taka klinika, która ma 100% powodzenia (oj jakbym chciała, żeby taka była).
Ale się rozpisałam.
Pozdrawiam

agar Dodane ponad rok temu,

Re: Witajcie

Hej! Bardzo się cieszę, że piszesz będzie mi jakoś raźniej. Z niewieloma osobami mogę rozmawiać na ten temat, poza tym nikt kto tego nie przechodził nie zrozumie moich problemów. Ceny leków są rzeczywiście ciężkie do przełknięcia, ja na szczęście za swój miesięczny przydział zapłaciłam „tylko” 1500. A teraz już tylko czekam kiedy rozpocznę dokarmianie. Na in vitro jadę do Białegostoku do Doc. Grochowskiego ok. 18 września. Sama nie wiem jak mam się nastawiać czy, że się uda czy nie (dostałam zaproszenie na wesele i nie wiem co odpowiedzieć), bo jeśli się uda nie chcę ryzykować dość dalekiej podróży żeby posiedzieć przy weselnym stole, a jeśli nie to szkoda mi fajnej zabawy. Muszę dać odpowiedź do 20 września. O rety chyba kończę bo Cię zanudzę. Pa. Aga. Ps. Gdzie teraz się leczysz? U prof. Szamatowicza byłaś prywatnie czy w szpitalu?

jewka Dodane ponad rok temu,

Oryginalnie

Cóż, będę dowodem na różnorodność poglądów, opinii, przekonań.
Ja się z Bozią nie dogaduję. Jeszcze rok, pół roku temu próbowałam się targować, kłócić, dyskutować. Wielki, gniewny bunt z poczucia krzywdy, z zerowego rozumienia – DLACZEGO?
A dziś nie. Jest ciężko, czasem bardzo. Emocje, uczuca (szczególnie 28, 29, 30 i… 1, 2, 3 dnia cyklu) szaleją, buzują. Jest trudno. Lecz nikt mi nie obiecywał, że życie będzie lekkie, łatwe i przyjemne.
Ja się z Bozią nie dogaduję. Chylę głowę przed tajemnicą życia. To On jest Stwórcą, On jest Panem Życia i Śmierci. Ja dziecko, na własną rękę, nogę, na własny rozum szukam szczęścia. Ale Jemu ufam. Jak dziecko.
Dlatego mówię „Nie, dziękuję. Nie jestem zainteresowana.” gdy lekarz proponuje inseminizację czy invitro.
Takich oryginałów jest nas dwoje – ja i mój mąż. Może ktoś jeszcze?
Pozdrawiam serdecznie,
Jewka.

agar Dodane ponad rok temu,

Re: IVF

Cześć. Ja już niebawem zaczynam „dokarmianie” (ok. 11 września) a pod koniec września będę miała transfer. Z tego co czytam to chyba będę pierwsza tej jesieni i mam nadzieję, że rozpocznę szczęśliwą passę dla nas wszystkich oczekujących. Agnieszka.

betty Dodane ponad rok temu,

Re: do Ani

Aniu,
Jesli się leczysz w Kriobanku to powiedz u kogo jesli nie jest to tajemnicą. Nasze ogólne wrażenia z Kriobanku były bardzo pozytywne. Wizyty szczególnie już przed samą punkcją i transferem kiedy codziennie badali poziom estradiolu były wystarczająco długie aby odpowiedzieć na nasze pytania i dodać nam optymizmu. Być może nasze oczekiwania były zbyt wygórowane.

Dodane ponad rok temu,

do Agi

Też się cieszę, że piszesz. Jedziemy na tym samym wózku więc pomagajmy sobie, przynajmniej duchowo. Ja też prawie z nikim nie rozmawiam o tym – tylko z dwiema koleżankami, a i one poprostu nie są w stanie mnie zrozumieć. Od dawna chciałam nawiązać kontakt z kimś, kto też przez to przechodzi, no i wreszcie dowiedziałam się o forum. Panuje tutaj naprawdę życzliwa atmosfera, wszyscy są gotowi do pomocy i wreszcie nie czuję się sama. Jestem chyba radośniejsza.
Myślę, że z tym weselem to powinnaś sobie odpuścić. Uda się!!! Przecież jesień 2001 jest nasza!!!
Do Szamatowicza chodziłam do jego prywatnej poradni MedGyn, ale zabieg był w szpitalu. Teraz leczę się w Kriobanku. Chyba w zbliżonym czasie będziemy w Białymstoku, bo ja zaczynam ok 25 września. Nie zanudzasz, pisz co chcesz i ile chcesz. Pozdrawiam Cię ciepło. Ania.

agar Dodane ponad rok temu,

Re: do Ani

Cieszę się, że będziemy razem w Białymstoku. Musimy koniecznie się spotkać. Przed chwilą napisałam „apel o wsparcie” bo będę sama w Białymstoku (18 – 26 września) na USG a mężuś dojedzie poźniej. To niesamowite, że można porozmawiać z tyloma osobami które tak doskonale znają problem, siedzę od 21,00 czytam i piszę i nie mogę się oderwać a już jest 23,13. W pracy tylko sprawdziłam czy są jakieś wiadomości ale nie czytałam bo ciągle ktoś mi zaglądał, teraz jestem u męża w robocie i nie moge przestać, całe szczęście, że nie ma dzieci w domu (ha, ha, ha) bo przecież nie mogłabym tu siedzieć tyle czasu. Pozdrawiam, Aga.

agar Dodane ponad rok temu,

Re: Oryginalnie

Bardzo Ci zazroszczę Twojego podejścia, jestem katoliczką (nie wiem czy mogę tak o sobie mówić po podjętej przeze mnie decyzji o in vitro) ale po sześciu latach małżeństwa i przy naszych chorobach nie mogę już czekać dłużej bo wiem, że nie ma na co. Pewnie powiesz, cuda się zdarzają ale ja modliłam się i czekałam sześć lat. Przez trzy lata co miesiąc „byłam w ciąży”, przytyłam 15 kg i straciłam nadzieję na cud. Myślałam o adopcji bo wiem, że mogłabym pokochać dziecko pomimo, że nie nosiłabym go pod sercem. Jednak mój mąż nie może tego zaakceptować dopóki nie wyczerpiemy wszystkich możliwości. Cały czas targają mną wątpliwości. Zastanawiałam się np. czy negatywne wyniki inseminacji (sześciu) nie są spowodowane moimi wyrzutami sumienia. Zastanawiam się również kim będzie moje dziecko poczęte wbrew woli Boga. A poza tym czy na przykład Bóg nie daje mi jakiegoś znaku. Kocham bardzo mojego męża i wbrew moim przekonaniom podjęłam taką decyzję a dalej wola Boga. Pozdrawiam gorąco i trzymam kciuki żeby wam się udało. Agnieszka.

olah Dodane ponad rok temu,

Re: IVF

Aguś, bądźmy w kontakcie – jesteś pionierką w tym czasie. Zdawaj relacje na bieżąco. Ja też jestem przed swoim pierwszym razem… Jeśli będzie u nas wszystko ok to ta chwila czeka mnie w II poł. października.

agar Dodane ponad rok temu,

Re: IVF

A dlaczego nie miałoby się udać za pierwszym razem? Ja miałam przeczucia, że mi się uda do póki nie przeczytałam artykułu w ZWIERCIADLE. A teraz różnie bywa, czekam z niecierpliwością na rozpoczęcie cyklu i stymulację, chociaż boję się kolejnych kilogramów które są jak na razie jedynym efektem leczenia. Ale tym razem musi się udać. Pozdrawiam gorąco, Agnieszka.

agar Dodane ponad rok temu,

do Ani

Piszę znowu bo zaczęłam się zastanawiać czy Szpital to dobry wybór może lepiej byłoby prywatnie. Nie wykonano mi jakichkolwiek badań, mało tego Doc. Grochowski nie chciał nawet oglądać mojego dwuletniego „dobytku”. Właściwie jestem już po trzech latach leczenia (w skrócie rok DIANA ze względu na odrobinę zawyżony testosteron, zmiana lekarza dwa lata – trzy inseminacje, odczulanie i znów trzy inseminacje, zmiana lekarza i okazało się, że „winny” jest mąż a mój problem to pryszcz. Doc. Grochowski mówił dużo złych rzeczy o moim poprzednim lekarzu. Zrobiło mi się bardzo przykro bo bardzo mu ufałam i nie słychałam rad najbliższych żeby skonsultować się z kimś innym. Straciłam dwa lata i „trochę” kasy, ale najgorsza była nadzieja. Po każdej inseminacji czułam się w ciąży, nawet rozpoczęcie nowego cyklu mnie nie przekonywało (przecież zdarza się, że kobieta ma krwawienie). Dopiero przygotowanie do kolejnej inseminacji i USG w którym widać było nowe pęcherzyki mnie przekonywało. Boję się żeby znowu czegoś nie przeoczono, zwłaszcza, że mam bardzo cienkie endometrium. Przecież to może być problemem przy zagnieżdżaniu. Pełna niepewności Agnieszka.

jola Dodane ponad rok temu,

Re: Oryginalnie

Jewka, napisałam do Ciebie prywatnie. Będę wdzięczna za odpowiedź. Jola

olah Dodane ponad rok temu,

Re: IVF

Nie wierzę tylko dlatego, że już tyle razy było; „teraz to już na pewno”…

Dodane ponad rok temu,

do Jewki

Gratuluję przekonaia o Waszej wyjątkowosci. Gratuluję wiedzy co dobre a co złe i właściwych wyborów. Przychodzi mi się tutaj na myśl taki jeden /z dwóch/ co to modlił się w świątyni słowami: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, …”.
Ani ja, ani mój mąż nie jesteśmy tacy wyjątkowi. Jesteśmy słabi, błądzimy, targają nami wątpliwości, nie zawsze wybieramy właściwą drogę. Nie było nam łatwo zdecydować się na in vitro, ta decyzja nie zapadła w ciągu jednej wizyty u lekarza. To dojrzewało w nas kilka lat, w czasie którch toczyłam ze sobą walkę. I nadal nie wiem czy właściwie postępujemy decydując się na to. Nadal mam wątpliwości, pisałam o tym.
Dla mnie też On jest Panem Życia i Śmierci, ale przede wszystkim Jest Miłością. Stoję przed Nim, ja-mały człowiek, z ufnością, że On mnie nie opuści. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie. Ania.

Dodane ponad rok temu,

do Agi

Nie wiem czy będę dokładnie w tym samym czasie co Ty. 17 września jadę na rozpisanie dokładnego „rozkładu jazdy” na 7-10 dni, wracam do domu i po tym czasie jadę na 7-10 dni. Dokładnie będę więc wiedziała dopiero 17 września. Gdyby mój pobyt zahaczył o Twój to bardzo chętnie się z Tobą spotkam. Czy wiesz już gdzie się zatrzymasz na czas pobytu tam? Przeczytałam Twój następny list z wątpliwościami – gdzie? To w szpitalu to też jest prywatnie. To jest tak, że każdy z nich prowadzi stymulację swojej pacjentki, a potem wszystkie, którym dojrzały jajeczka w danym dniu spotykają się w szpitalu i któryś z lekarzy, nie koniecznie ten co Ciebie prowadzi, przeprowadza punkcję, a najczęściej inny – transfer. Tak było przy moim pierwszym razie. Byłyśmy cztery – ja od Szamatowicza, pozostałe – każda od innego. Myślę, żebyś kontynuowała tak jak jest. Chyba wszędzie mają podobne wyniki. Pa, Ania.

Dodane ponad rok temu,

do Betty

Moim lekarzem prowadzącym jest Wasilewski. Nie miałam wczesniej żadnego rozeznania jacy lekarze tam przyjmują i do którego warto byłoby iść. Po prostu w dniu, kiedy tam pojechaliśmy on właśnie był i tak już zostało. Czy Ty masz jakieś doświadczenie z którymś z nich?

agar Dodane ponad rok temu,

do Ani

Po pierwsze muszę Ci powiedzieć, że strasznie się cieszę z tej naszej pisaniny. Po drugie bardzo mi się spodobał Twój list do Jewki (30/08/2001 20:11). Jeśli chodzi o lokum w B. to nie wiem, ściągnęłam hotele z internetu, lekarz polecał Garnizonowy, decyzji jeszcze nie podjęłam. Ostatecznie mogłabym się zatrzymać u rodziny (20 km od B.), narazie nie biorę tego pod uwagę. A może Ty coś byś polecała? Jesteś moim przewodnikiem w całej tej wyprawie. Bardzo, bardzo, bardzo się cieszę, że się poznałyśmy. Pozdrawiam gorąco, Agnieszka.

agar Dodane ponad rok temu,

do Olah

Absolutnie nie możesz tak pesymistycznie się nastawiać chociaż wiem z własnego doświadczenia, że łatwiej znieść w ten sposób ewentualną porażkę. Pamiętaj pozytywne myślenie jest bardzo ważne. Trzymaj się. Agnieszka. Ps. ja jestem tak pozytywnie nakręcona, że jak spadnę to z wielkim hukiem. Przeżyłam już sześć negatywnych inseminacji przeżyję kolejną porażkę, ale dzisiaj jestem przekonana, że się uda.

olah Dodane ponad rok temu,

Re: do AgaR

Aga, ja wiem, że im bliżej będzie testu, tym większą będę miała nadzieję. Ale dla własnego zdrowia psychicznego nie mogę się pozytywnie nastawiać, bo co jeśli nie wyjdzie? (a to wg rachunku prawdopodobieństwa jest b. możliwe) Aga, ja nie mam żadnego przeczucia, kompletnie nic nie czuję! No cóż – każdy jest inny… Trochę Ci zazdroszczę – ale taki optymizm byłby dla mnie zabójczy.

olah Dodane ponad rok temu,

Re: do Ani

Brawo! Mam podobne zdanie.
Ja poszłam trochę dalej, może wiele forumowiczek zbulwersuję, ale uważam, że Kościół nie ma wyłączności na interpretację Bibli, nie jest też dla mnie autorytetem w dziedzinie moralności. Ja, tak samo jak każdy inny człowiek, mam swoje wyobrażenie Boga i mój Bóg mnie za to nie potępi, bo tym co zrobię nie skrzywdzę ani jednej osoby. Poza tym, gdybyśmy przyjęły postawę prawdziwych katoliczek to byśmy się musiały pogodzić z tym co nas spotkało „widocznie Bóg tak chciał”…

Dodane ponad rok temu,

Re: do Ani

W lutym ubiegłego roku zatrzymywaliśmy się w Hotelu Pak-Pol, ale nie polecam. Cena była do zaakceptowania /chyba 55zł, 2-ka z łazienką/ ale sprawiał bardzo przygnębiające wrażenie. Jedna z poddających sie zabiegowi w tym samym czasie mieszkała w Pensjonacie Guliwer, którego zresztą ulotki były dostępne w szpitalu, i była bardzo zadowolona. Jest to pensjonat prowadzony chyba głównie z myślą o takich jak my. Podam Ci na wszelki wypadek namiary: ul.Celownicza 29 /wjazd od Kopernika/, tel.744-34-51, 755-38-37, 0602 174 291. Wtedy ceny były takie: 1-os.z telewizorem 50zł, 2-os.-60zł, 3-4 os.-po.30zł. Ogólnodostępna kuchnia, sala TV, parking strzeżony.
W moim Kriobanku mają zaplecze hotelowe więc nie muszę niczego szukać. Co do listu do Jewki to trochę się bałam, żeby nie przesadzić. Miło mi, że akceptujesz jego treść. Ania.

Dodane ponad rok temu,

do Betty

My podobnie przeżylismy nieudaną pierwszą próbę IVF /stymulacja u prof.Szamatowicza, punkcja i transfer w szpitalu AM/. Myślę jednak, że powinniśmy być świadomi tego, że tylko ok. 40% zapłodnień droga naturalną kończy się ciążą, a w przypadku IVF ten procent waha się w zależności od wieku kobiety od 10 do 30. Nikt tego przed nami nie ukrywa. Tak więc niepowodzenie przy pierwszej próbie, gdzie ma się szanse średnio 1:4(5) – być może, że się zdarza – byłoby jednak naprawdę dość szczęśliwym przypadkiem. Wiem, robimy sobie nadzieję, że może nam właśnie się uda za pierwszym razem, ale spójrzmy realnie jakie naprawdę sa szanse tego.
Z tego co piszesz widzę, że jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji: podobna jakość plemników, dosyć duża ilość uzyskanych jajeczek, ICSI, podobna liczba uzyskanych zarodków, 2 przeniesione, pozostałe przeznaczone do ewentyalnego zamrożenia nie rozwinęły się z niewiadomych powodów /może po prostu były za słabe aby przeżyć/. U Szamatowicza praktycznie żadne badania przed, poza USG, nie były robione ani zalecane. Też nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Poruszamy się, jak większość, po omacku, nie mając właściwie innego wyjścia jak zaufać prowadzącemu lekarzowi. Te dwa uczucia: ból niepowodzenia i poczucie winy też nie są nam obce. Powstrzymywały nas one przez 1,5 roku przed podjęciem kolejnej próby. Czas jednak płynie nieubłaganie /mam 33 lata/ i nie pozwala nam dłużej czekać. Postanowiliśmy więc jeszcze raz dać sobie szansę. Pozdrawiam Ciebie i Twoją Ukochaną. Ania

malgosia Dodane ponad rok temu,

do oli

O Olka Olka ,nie moge się doczekać sabatu. Muszę Cie poznać.W poprzednim wcieleniu byłaś na pewno wojownikiem. M

olah Dodane ponad rok temu,

Re: do Małgosi

Małgoś, zdziwisz się, bo tak naprawdę jestem spokojną kobietką, nigdy dużo nie mówię – lubię słuchać 🙂
Odzywam się wówczas, gdy sądzę, że mam na jakiś temat swoją opinię lub mogę w czymś pomóc opierając się na własnej wiedzy czy doświadczeniu. Jestem trochę dziwna – tak mówią przyjaciele, ale czasem spotykam się z ludźmi, którzy od pierwszego spotkania już mnie nie lubią i wszelkim moim poczynaniom zarzucają złośliwość, a ja w gruncie rzeczy jestem naiwna i wierzę w dobrą wolę wszystkich ludzi, których spotykam i nikomu (broń Boże) nie chciałabym zrobić nic złego. Tak Ci siebie opisuję, żebyś nie spodziewała się zbyt wiele po mnie – bo może się zawiedziesz.

malgosia Dodane ponad rok temu,

Re: do Małgosi

No co Ty Olka, moze po prostu internet Cię bardziej osmiela, ale widze w Tobie pokłady siły. No to zweryfikujemy na sabacie. Już nie moge się doczekać. Pa, Małgosia

Znasz odpowiedź na pytanie: Witajcie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Leczenie niepłodności
Do Justyny
Czesc Justyna, Nie przejmuj sie ze nie masz objawow, one przyjda w swoim czasie.... a wtedy bedziesz narzekac. Ja w zasadzie czuje sie dobrze, czesto mnie mdli i "udalo" mi sie pare
Czytaj dalej
Leczenie niepłodności
Ciąża???
Witam! Niestety i mnie w tym cyklu się nie udało, choć przez jakiś czas miałam wrażenie, że dołączę do grona Tych Wyróżnionych. 23-go miał zacząć mi się okres. Pełna nadziei
Czytaj dalej