Witajcie

Witajcie! Właśnie dowiedziałam się o istnienu forum. Jestem jedną z Was, tzn. osobą która bardzo chce mieć dziecko, która walczy o to już od kilku lat – jak na razie bez powodzenia, której nie obce są momenty załamania i zwątpienia. Jestem na etapie drugiego podejścia do IVF. Zdecydowaliśmy się na to po upływie ponad roku od pierwszej próby. Tak naprawdę nie jestem pewna czy dobrze robimy – kosztuje mnie to wiele nerwów, nie wiem jak zniosę ewentualne niepowodzenie, nie bez znaczenia jest również strona finansowa zabiegu, a poza tym targają mną dylematy moralne. Jestem katoliczką, a postawa Kościoła w materii zapłodnienia in vitro jest wiadomo jaka. Czy którejś z was też nie obce są podobne rozterki?Jak sobie z tym radzicie? Mam w sobie tyle miłości, którą chciałabym dać dziecku. Obdarzam tą miłością dzieci sąsiadów, rodziny, ale serce kroi mi się jak dowiaduję się o ciąży kolejnej z koleżanek, czy kogoś z rodziny. Zastanawialiśmy się z mężem nad adopcją. Jest to dla mnie jakieś wyjście, myślę, że mam w sobie tyle miłości aby pokochać obce dziecko. Trudniejsze do przyjęcia jest to dla mojego męża. I dlatego, pomimo wszystkiego, zdecydowaliśmy się na kolejną próbę INF. Cieszę się, że mogę komuś o tym wszystkim opowiedzieć. To przynosi ulgę. Poza tym czytanie Was sprawia, że nie czuję się sama ze swoim problemem. Pozdrawiam. Ania.

Strona 3 odpowiedzi na pytanie: Witajcie

  1. Re: do Ani

    Witam po weekendowej przerwie. Bardzo doskwiera mi brak internetu w domu. W pracy u męża tłumy i ciężko mi korzystać z forum kiedy ktoś zagląda przez ramię (to logo z brzuszkiem bardzo się rzuca w oczy). Dziękuję za informacje, myślę, że już pora podzwonić i się zainteresować mieszkankiem. Jestem strasznie poirytowana, w pracy na wszystkich warczę. Przydałby mi się jakiś kurs cierpliwości bo już nie mogę wytrzymać. Jeszcze tydzień do 11, potem zastrzyki, wyjazd, powrót, wyjazd, powrót i koszmarne dwa tygodnie czekania. Razem ponad miesiąc niepewności. Nie wiem jak to przetrwam skoro teraz nie mogę się doczekać rozpoczęcia cyklu i zastrzyków. Chciałybym już mieć to wszystko za sobą. A jak Twoja “pogoda ducha”? Pozdrowionka, Agnieszka.

    • Re: do Oli

      Hej! Jak tam dziś samopoczucie? Policzyłam, że będziesz miała ten próbny transfer w okolicach mojego rozpoczęcia cyklu. Ja już nie mogę się doczekać i strasznie się irytuję w pracy. Jeśli chodzi o pozytywne myślenie, to doskonale Cię rozumiem to jest bardzo trudne zwłaszcza jeśli już kilka razy zawiodło. Ja się trzymam swojego postanowienia i obiecałam sobie, że tym razem to nawet nie będę płakać (a poza tym to przecież się uda, a ze szczęścia wolno). Bardzo się cieszę, że będzie się komu wyżalić albo pochwalić (mam nadzieję). Ale to jeszcze ponad miesiąc czekania. Agnieszka.

      • Re: do Ani

        To jeszcze raz ja. Nadrabiam weekendowe zaległości i czytam i czytam. Jestem już ponad dwie godziny po pracy i mam problemy z wyjściem (nie mogę się oderwać od forum). I właśnie dowiedziałam się o sabacie 30 września w Piasecznie koło Warszawy. Co Ty na to? Jeszcze raz pozdrawiam Aga.

        • Re: do Agi

          Aguś, jesteś chyba o miesiąc do przodu w stosunku do mnie. Ja zaczynam procedurę co prawda za tydzień, ale to jest najpierw tzw próbny transfer, póżniej po okresie – ocena czystości (moja i męża, żeby hodowli nie zakazić bakteriami), jeśli JEŚLI, wyniki będą o.k. to w 21 d.c. biorę Decapeptyl i od tego dnia do transferu – Encorton, a reszte hormonów od 2 d. następnego cyklu. Tak więc najwcześniej transfer będę miała ok 25 października.
          Ago, a jakie Ty miałaś badania przed IVF? Miałaś histero- i laparoskopię?
          Ja miałam, ale oprócz małej endometriozy wszystko o.k….

          • Re: do Oli

            Nie małam żadnych badań i troszkę mnie to martwi. Byłam w szpitalu AM Białystok dopiero jeden raz. Dostałam receptę, wykupiłam i mam przyjechać w 9 d.c., będę miała zrobioną czystość (gdyby coś było nie tak to chyba już troszkę za późno) i sondę. Poprzedni lekarz zlecił mi HSG i było wszystko w porządku. Mam jeszcze kilka dni i postarm się coś porobić bez skierowania. Zwykle mam cieniutkie endometrium i boję się, że będzie problem z zagnieżdżeniem. Mam nadzieję, że coś na to dostanę. A Ty gdzie się leczysz? Czy będziesz na sabacie? Powiedz coś o tym próbnym transferze! Agnieszka.

            • Re: do Oli

              Tzw. próbny transfert to nic innego jak sondowanie macicy w trakcie miesiączki – wtedy są podobno najlepsze warunki do tego. Ma to na celu ustalenie głębokości i miejsca umiejscowienia w przyszłości zarodków. A jeśli chodzi o czystość – to faktycznie trochę późno – bo co jeśli będziesz miała (nie daj Boże) jakieś bakterie? Zdążysz siebie czy męża podleczyć do czasu pobrania komórek? Faktycznie – dobrze by było, żebyś teraz na własną rękę zrobiła posiew sobie i ukochanemu – żeby nie było przykrej niespodzianki.
              A leczę się w Poznaniu (Klinika Niepł. i Endokryn. rozrodu przy AM w P-niu), na razie nie mam zastrzeżeń i wszystko co mnie spotyka jest robione “z głową”… Tak mi się wydaje.

              • Re: do Agi

                Jeszcze jedno, jeśli (odpukać!) nie uda Ci się, to przed następnym IVF zrób sobie chociaż histeroskopię. Bacha (uczestniczka naszego forum) miała bodajże 2 zabiegi IVF z negatywnym wynikiem i zrobiła niedawno histero-, lekarz, który interpretował wyniki stwierdził, że żadne IVF nie miało szansy powodzenia.
                Przepraszam, że Ci to piszę, ale jeśli… (puk, puk), to będziesz miała na co zwalić winę 😉

                • Re: do Oli

                  Zmobilizowałaś mnie, pędzę do mojego zwykłego ginekologa niech mnie dokładnie przebada. Robiłam toksoplazmozę już ze trzy razy, zawsze była ujemna (ostatnio w czerwcu), bo mam kocicę, myślisz, że powinnam powtórzyć znowu. Strasznie zamącone zdanie, ale wiesz o co chodzi. Pa. Co z sabatem będziesz?

                  • Re: do Agi

                    Będę! :-)))
                    Ja mam kota i psa, ale kotkę mam już od 8 lat, więc jeśli nosi ona wirusa (czy bakterię?) toksoplazmozy to dawno już musiałabym się zarazić (i chorować), więc stwierdziłam, że bad. i tak nic nie zmieni. Toksoplazmoza ma znaczenie, gdy się na nią choruje w I trymestrze…

                    • Re: do Oli

                      Chyba napisałaś do mnie zanim odpisałam, HSG miałam. A jeśli chodzi o nasze koty to dowiedziałam się, że niestety są dla nas groźne. Złapać toksoplazmozę mogą w każdej chwili np. z surowego mięsa (moja je bardzo dużo). Najgorsze, że toksoplazmozę przechodzi się bezobjawowo (dlatego robiłam badania już trzy razy). Już się umówiłam na wizytkę kontrolną u gina. Słyszałam, że warto jeszcze zrobić cytomegalię. Nie mogę się doczekać spotkania i wielu innych rzeczy. Aga.

                      • Re: do Oli

                        Coś pokręciłam. Już wiem, że histeroskopia to nie HSG. Ciekawe dlaczego nie zlecono mi tego w B. Może zdecydują jeśli się nie uda. Swoją drogą to ciekawe co tam jeszcze u mnie ciekawego znajdą, bo każdy kolejny lekarz wyszukuje nowe przeszkody. Aga.

                        • Re: do Oli

                          Teraz to dopiero jestem skołowana, bo dowiedziałam się, że HSG to właśnie histeroskopia. Moży Ty coś o tym wiesz?

                          • Re: do Oli

                            To nie prawda:
                            – HSG – to wprowadzenie kontrastu do dróg rodnych i zrobienie zdjęć RTV – wykazuje drożnosć jajowodów oraz ogóny kształt macicy,
                            – histeroskopia to obejzenie macicy od srodka przez endoskop, jesli trzeba to wycina się polipy i zrosty, przy okazji udraznane są jajowody (w trakcie zabiegu tłoczy się gaz).
                            Pozdrawiam,
                            Ewa

                            • Re: do AgiR

                              HSG to coś innego niż histeroskopia, wcale nie jesteś skołowana. W twoim przypadku, przygotowując się do IVF, badanie HSG nawet jeśli wykazałoby niedrożne jajowody to nie stanowi to raczej przeszkody (komórki pobiera się bezpożrednio z jajników), natomiast histeroskopia bada dokładnie “wygląd” macicy, czyli środowisko gdzie pownnien zagnieżdzić się embrion i wówczas, jeśli okaże się, że są tam zrosty, polipy itp. (to wszystko o czym pisały dziewczyny, które to miały np. EwaP i Bacha), może to powodować nieskuteczność IVF. To tyle co wiedziałam i się dowiedziałam od innych.

                              • Re: do Ani

                                O sabacie nie wiedziałam, ale i tak raczej nic z tego – chyba w tym czasie będę w Białymstoku. Trzymajcie za mnie kciuki. Pozdrawiam ciepło. Ania.

                                • Re: do Oli

                                  Moja kocicha wciąga puszki z karmą, surowe mięso je baaardzo rzadko, nie mniej jednak wiem, że powinnam sobie zrobić to badanie, ale…. jakoś nie mam kiedy.

                                  • Re: do Agi

                                    Dziewczyny mają rację, HSG i histeroskopia to nie to samo.
                                    Gdzieś przeczytałam Twoją wypowiedź na temat swojego stanu psychicznego. Niestety ja też nie mągę skupić się na pracy, robię pomyłki jakie wcześniej mi by nawet do głowy nie przyszły, etc.
                                    Próbuję o tym nie myśleć, ale się nie da.
                                    Pozdrawiam Cię, pa!

                                    • Re: do Ani

                                      Cześć Aniu. Czytałaś te nowe pomysły Jewki? Tym razem to chyba ja trochę przesadziłam. Nie ważne. Powiedz mi czy jak byłaś pacjentką AM to wykonano Ci badania opisane w książeczce (z bobaskami) wręczanej na wizycie. Chodzi mi o USG oraz sondowanie macicy w drugim lub trzecim dniu cyklu. A tak w ogóle to chyba pierwszy raz nie mogę się doczekać rozpoczęcia cyklu. Agnieszka.

                                      • Re: do Oli

                                        Och, jak tęsknię za tymi dniami w pracy kiedy cały czas mogłam czytać korespondencję. Teraz mam kilka minut, bo szef akurat wyszedł. Ostatnio jeździ po mnie jak po łysej kobyle, a ja przecież muszę być w dobrej formie psychicznej. Czekam na ten dzień kiedy z szerokim uśmiechem na twarzy wręczę mu moje 270 dniowe zwolnienie. Tak bardzo brakuje mi cierpliwości, mam wrażenie, że ten cykl trawa z 50 dni, a to przecież dopiero 18 dzień. Pozdrawiam, Agnieszka. Ps. Ciekawa jestem jaki charakter ma Twoja kociczka, bo to moje kochane, mruczące futerko, obawiam się, że będzie stanowiło ogromne zagrożenie dla mleństwa.

                                        • Re: do AGI10

                                          Bardzo dziękuję za szybką reakcję i informacje. Pozdrawiam, AgaR

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Witajcie

                                          Dodaj komentarz

                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo