Witajcie

Witajcie! Właśnie dowiedziałam się o istnienu forum. Jestem jedną z Was, tzn. osobą która bardzo chce mieć dziecko, która walczy o to już od kilku lat – jak na razie bez powodzenia, której nie obce są momenty załamania i zwątpienia. Jestem na etapie drugiego podejścia do IVF. Zdecydowaliśmy się na to po upływie ponad roku od pierwszej próby. Tak naprawdę nie jestem pewna czy dobrze robimy – kosztuje mnie to wiele nerwów, nie wiem jak zniosę ewentualne niepowodzenie, nie bez znaczenia jest również strona finansowa zabiegu, a poza tym targają mną dylematy moralne. Jestem katoliczką, a postawa Kościoła w materii zapłodnienia in vitro jest wiadomo jaka. Czy którejś z was też nie obce są podobne rozterki?Jak sobie z tym radzicie? Mam w sobie tyle miłości, którą chciałabym dać dziecku. Obdarzam tą miłością dzieci sąsiadów, rodziny, ale serce kroi mi się jak dowiaduję się o ciąży kolejnej z koleżanek, czy kogoś z rodziny. Zastanawialiśmy się z mężem nad adopcją. Jest to dla mnie jakieś wyjście, myślę, że mam w sobie tyle miłości aby pokochać obce dziecko. Trudniejsze do przyjęcia jest to dla mojego męża. I dlatego, pomimo wszystkiego, zdecydowaliśmy się na kolejną próbę INF. Cieszę się, że mogę komuś o tym wszystkim opowiedzieć. To przynosi ulgę. Poza tym czytanie Was sprawia, że nie czuję się sama ze swoim problemem. Pozdrawiam. Ania.

Strona 4 odpowiedzi na pytanie: Witajcie

  1. Re: do EwyP

    Bardzo dziękuję za informacje, napisałyście praktycznie równocześnie z Agą10. Pozdrawiam, Agnieszka.

    • Re: do Ani

      My leczylismy się u Kuczyńskiego ale już podczas pobytu kilkakrotnie wizyty były u Wasilewskiego. Obaj są bardzo mili ale następnym razem będziemy się zapisywać na wizytę do Wasilewskiego gdyż przyjmuje codziennie od rana więc szkoda czasu na czekanie do 14. A tak dodatkowo to jak przejrzysz książkę podziękowań to Wasilewski, Wasilewski, Czech ale to nie ma znaczenia. Co do histeroskopii to jestesmy własnie po wczorajszej wizycie u naszego lokalnego doktora który stwierdził iż przy drugiej próbie IVF napewno zrobiłby te badanie. Pozdrawiam, Betty

      • do Betty

        Hej Betty! Trochę podbudowałam się informacją o tym, że to właśnie Wasilewski jest wymieniany w książce podziękowań najczęściej. Czy to znaczy, że ma największe sukcesy? Chciałabym, żeby tak było. My nie przeglądaliśmy tej książki, chociaż widzieliśmy, że taka jest. Emocje nie pozwoliły mi jednak jej otworzyć. Jeśli chodzi o badania to ja już nie mam siły czytać o nich wszystkich i stresować się, że czegoś tam mi nie robili. Wolę wierzyć, że wiedzą co robią i skoro nie robili i nie zlecili to nie jest to niezbędne. Z treści Twojego listu wnioskuję, że skłaniacie się ku drugiej próbie. Życzę więc wytrwałości /i miłości/. Ania

        • Re: do Agi

          Moja kocicha miała ciężkie dzieciństwo, w związku z czym teraz jest furiatką, ja mówię, że musi mieć jakąś chorobę psychiczną, bo jej zachowanie nie jest charakterystyczne jak dla innych kotów. Ale jestem spokojna, bo to typ samotnika i nie interesuje się dziećmi ani innymi nowymi “sprzętami” w domu 😉 Dopóki dziecko samo do niej nie podejdzie – to ona nie zrobi mu krzywdy, jeśli podejdzie – najpierw straszy, później ucieka.
          To od kiedy bierzesz hormony?

          • Re: do Małgosi

            No to zweryfikujemy! 😉
            Małgoś – a jak tam wynik inseminacji?

            • Re: do Oli

              Wyobraź sobie, że jestem księgową i ciężko mi w moim stanie doliczyć się do 25 dnia cyklu. Ja planuję (nie wiem jak mój organizm) rozpoczęcie zastrzyków na 11 września. Moja kotka też ma chorobę psychiczną tylko bardziej zaawansowane stadium. Jej popisowy numer to skok na moją twarz podczas kolacji z przyjaciółmi. Zalałam się krwią i całkowicie straciłam do niej zaufanie. Teraz straszy moich gości i często jest przyczyną naszych małżeńskich sprzeczek (mężuś chce ją zamykać w łazience, a ja gości w dużym pokoju). Oj, chyba trochę odbiegłam od głównego tematu forum. Pozdrawiam, Aga.

              • Re: do AgiR i Oli

                Witajcie posiadaczki kotek,
                Ja też mam takie puchate maleństwo i muszę ją stanowczo pochwalić. Moja Szarutka ma 9 lat i jest całkowicie pozbawiona agresji – po prostu tak ma. Za to jej miłość do ludzi nie zna granic, największym szczęściem kota jest wtulenie się we mnie i burkanie, nawet śniadanie muszę jeść z kotką na kolanach – za to co jest na stole to ją zupełnie nie interesuje (bo przecież je się z miski a nie ze stołu). A jak przychodzą goście to po chwili zapoznawania się adoruje wszystkich prosząc żeby wziąć ją na kolana a jak kogoś bardzo lubi to daje nawet buzi.
                To tyle o mojej kici chociaż nią mogę się pochwalić.
                Trzymajcie się,
                Ewa

                • Re: do Oli

                  11 września to też mój znaczący dla sprawy dzień, prawdopodobnie 1 dzień cyklu, w następnym będę miała próbny transfer… pewnie niezbyt to przyjemne, ale czego się nie robi dla dzieci?! 😉
                  Ha! Moja kota robiła ten numer ze skakaniem na głowę, kiedy była młoda, ale szybko jej to z pupy wybiłam. Skakała akurat wtedy, gdy już zasypiałam i z amoku wpadałam w szał. Kończyło się to na pościgu za kotem i klapsem w tyłek. Natomiast teraz ma inne złośliwe chwyty: np. zrobiła sobie kuwetę pod prysznicem i teraz łazienka musi być zamykana na klucz, bo żadne krzyki, klapsy i pryskanie wodą nie pomaga, a drugą kuwetę ma na terakocie przed kominkiem, ale jej używa w ostateczności, gdy w złości nie może się wyżyć na czyn innym. A tak a propos wyżywania: moja Funia ma chłopca do bicia – psa (boksera), okropnie go leje, a ten pozwala, bo to jest jego “mama”.
                  Nie powinnaś robić wyrzutów z powodu zmiany tematu – w końcu musisz się trochę wyluzować! 😉

                  • Re: do Ani

                    Czytałam, czytałam… i nie chce mi się ich komentować. Jeśli chodzi o badania to żadne z nich nie było robione. W ogóle do Białegostoku pojechałam dopiero chyba w dziewiątym dniu cyklu i od razu za dwa dni miałam punkcję. Wnioskuję, że jeszcze nie wiesz dokładnie kiedy jedziesz. Napisz jak będziesz wiedziała. Będzę trzymała za Ciebie kciuki. A zmieniając temat to podziwiam Twoją aktywność na forum. Jak Ty na to wszystko znajdujesz czas. Musisz być bardzo energiczną osobą. Pozdrawiam Cię. Ania.

                    • DO ANI

                      Witaj Aniu. Piszę do Ciebie, bo po pierwsze też zaczynam ok. 25 września stymulację przed moim pierwszym in vitro (w Białymstoku, u doc. Wołczyńskiego), a po drugie też mam na imię Ania. Zastanawiam się czy 25-go zaczynasz stymulację, czy już będziesz w tym czasie w Białymstoku? Bo jeżeli dopiero zaczynasz w pierwszym dniu cyklu to pewnie będziemy w tym samym czasie poddawane tym samym zabiegom. Może będziemy w kontakcie i wymienimy się informacjami. Myślę, że na pewno będzie nam trochę raźniej. Co Ty na to?Pozdrawiam
                      Ania

                      • Re: Witajcie

                        dokładnie znam Twój stan jeszcze nie tak dawno sama byłam w totalnej pustce. nie doświadczyłam IVF u mnie skończyło się na inseminacji ale i tak był to duży stres. myslę że to dobrze że walczysz tak trzeba, ja o mały włos bym się poddała i nie miała największego skarbu – mojej córeczki. nie poddawaj się

                        • do Tosi

                          Dziękuję Ci za słowa wsparcia. To miłe, że odzywają się i dodają otuchy nam “walczącym” również osoby, które już nie mają tego problemu. Tak naprawdę to chyba jestem zrezygnowana i nie wierzę, że się uda. A tą drugą próbę IVF podejmuję tak trochę dla swojego świętego spokoju, żeby kiedyś tam nie żałować, że nie zrobiłam wszystkiego co mogłam w tym kierunku. Może taka postawa przynajmniej zminimalizuje ból ewentualnego niepowodzenia.
                          Naprawdę cieszą mnie informacje, takie jak Twoja, że powiodło się. Dodaje mi to otuchy, że walką i wytrwałością ktoś jednak doszedł do upragnionego celu. Pozdrawiam Cię. Ania.

                          • do marnny

                            Witam Cię. Miło mi, że napisałaś i że chcesz być w kontakcie. Ja podobnie do Ciebie rozpoczynam cykl ok.25 wrzesnia /może parę dni później/ i z tego co zrozumiałam – od początku mam być w Białymstoku. Trochę mnie to dziwi, bo poprzednim razem /u prof. Szamatowicza/ zastrzyki przyjmowałam w domu a do Białegostoku pojechałam dopiero chyba w 9 d.c. Szczegółowo wszystkiego dowiem się 17 września, bo w tym dniu mam wizytę u lekarza prowadzącego. Wszystko jednak wskazuje na to, że w podobnym czasie będziemy przechodziły te same męki. Pozdrawiam Cię. Ania.

                            • Re: do Małgosi

                              A jak myślisz??????? Dziś 3 dzień cyklu, jutro kolejna wizyta i mam nadzieję- poważna rozmowa CO DALEJ. M

                              • do ANI

                                Aniu!
                                Dziękuję, że odezwałaś się. Myślę, że to chyba lepiej, że od początku cyklu będziesz w Białymstoku. Może wykonają Ci jeszcze jakieś dodatkowe badania… Ja właśnie zastanawiam się dlaczego lekarz odbiegł od programu jaki jest przedstawiony w broszurce wręczonej na pierwszej wizycie, dlaczego nie obejrzy mojej macicy od środka w trakcie okresu (już nie pamiętam gdzie, chyba tu na forum wyczytałam, że pozwala to ustalić najlepsze miejsce do zagnieżdżenia się zarodka), dlaczego, dlaczego, dlaczego???… Pytań roi się w mojej głowie co niemiara. I rodzi się strach. Strach nie przed bólem fizycznym, tylko strach przed bólem psychicznym. Przede mną dwa chyba najgorsze miesiące w moim życiu, dwa miesiące oczekiwania na wynik zabiegu. Co będzie dalej nie wiem.
                                Aniu napisz u kogo jesteś leczona. Ja chyba wspominałam, ale na wszelki wypadek podam : doc. Wołczyński. Polecił mi go mój ginekolog, u którego leczę się w miejscu zamieszkania.
                                Napisz jak sobie z tym wszystkim radzisz. Jeżeli chcesz podaję adres swojej poczty : [email][email protected][/email] Pozdrawiam, życzę spokoju ducha i powodzenia
                                Ania

                                • Re: do Małgosi

                                  :-(((( Tak to z nami już jest…. Rozum mówi, że nie ma szansy, aby coś było, a w sercu zawsze czai się nadzieja. Też tak mam, wiem, że w tym miesiącu się nie postaraliśmy, a mimo tego… i czakam na miesiączkę jak na skazanie.

                                  • Re: do AgiR i Oli

                                    Moja Furiatka potrafi być miła. Bardzo często mizia się, trącając mnie łepkiem i mrucząc (dziś się przez to omal nie spóźniłam do pracy), albo gdy leniuchuję na kanapie – przychodzi i kładzie się obok moich nóg. Mimo paskudnego charakteru i tak ją kocham! (Jest ze mną od 8 lat)

                                    • Re: do Ani

                                      Cześć Aniu! Moja aktywność na forum wynika z tego, że w “trudnych chwilach” muszę mieć jakąś pasję, której się oddaję bez umiaru. Obeckie jak widzisz jest to prowadzenie korespondencji. Widzę, że w B. oszczędzają na badaniach już od dawna, skoro nie wykonują badań opisanych w broszurce. Myślę, że jutro powinnam rozpocząć stymulację, ale to jeszcze nic pewnego, czekam z niecierpliwością. Pozdrawiam, Aga.

                                      • Re: do Oli

                                        Hej, hej przeniosłam naszą pisaninę do tematów głównych. Tytuł tematu: do olah. Aga. Ps. będzie nam łatwiej się odnaleźć.

                                        • Re: do EwyP

                                          Takiego kociaka tylko pozazdrościć. Ja kiedy chcę pogłaskać moją kotkę muszę do niej iść i nie brać na ręce czy kolana, bo zaraz ucieka. Ale najgorsza jest jej agresja w stosunku do gości. Dlatego troszkę się jej obawiam kiedy będzie dziecko. Pozdrawiam, Aga.

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Witajcie

                                          Dodaj komentarz

                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo