Witam cały Wielki Świat!

Dzień Dobry
Moi rodzice Ada i Piotr prosili żebym się ładnie przywitało z tym Wielkim Światem na którym zagoszczę w lipcu. Mam 15 tygodni i jestem bardzo żwawym Maleństwem, podskakuję sobie u Mamy w brzuszku i jest fajnie. Widzieliśmy się z Mamą ostatnio na USG i wtedy Pan Doktor zrobił mi zdjęcie dla Taty i Świata. Rodzice nie wiedzą czy jestem chłopcem czy dziewczynką i jeszcze nie wiem czy im powiem czy zrobię niespodziankę. Na razie to z Mamą dużo śpimy i płaczemy, a Tato to wiecznie siedzi przy komputerze i interesuje się mną dopiero wieczorem, wtedy przykłada ucho do brzuszka Mamy i słucha co tam u mnie. Powiedziałobym Mu coś miłego ale jeszcze nie mogę. Za to staram się niedokuczać, zwłaszcza Mamie, nie było więc mdłości, ani innych sensacji, chodzimy sobie razem do pracy i na spacery. Fajne takie życie, ale i tak już nie mogę się doczekać kiedy zobaczę na własne oczy wszystkie te cuda, o których czasami opowiada mi Mama.

MALEŃSTWO

Ada i Juliusz 17.07.03

7 odpowiedzi na pytanie: Witam cały Wielki Świat!

  1. Re: Witam cały Wielki Świat!

    Dzień Dobry
    To znowu Ja. Może trudno mnie poznać na zdjęciu, ale jestem już tak duży, że niemieszczę się w kadrze. Pan Doktor powiedział, że na zdjęciu widać moją głowę i kawałek klatki piersiowej, a Mama się śmieje, że jeśli tam widać moją głowę to Pan Doktor może oglądać zakodowaną telewizję bez dekodera.
    Dawno się nieodzywałem, ale tyle się u mnie działo. Byliśmy z Mamą i Tatą u babci w Opolu i jeszcze na urlopie w Kudowie i jeszcze byłem za granicą. Jak dorosnę to chyba będę podróżnikiem, bo to był nasz drugi wspólny wyjazd, a jeszcze rodzice z dziadkami chcą mnie zabrać na majowy wyjazd na Słowację. Już nie mogę się doczekać, cały tydzień z Mamą i Tatą razem. A na co dzień to z Mamą chodzimy do pracy, a potem dużo śpimy, a jak Mama nieśpi to wtedy sobie dajemy znaki, Mama puka w brzuszek, a ja jej odpowiadam. Z Tatą też się zaczepiam i kiedyś kopnąłem Tate w ucho. Ale była zabawa, Tata myślał, że to Mama coś brzuchem zrobiła. Fajnie tak się bawić.
    Na koniec jeszcze muszę się pochwalić, że jestem dużym, zdrowym „chybachłopakiem”, tak powiedział Pan Doktor. Tata się bardzo ucieszył, a babcia z Dąbrowy zmartwiła, wolałaby żebym był dziewuchą! I jak tu wszystkim dogodzić, dobrze, że przynajmniej Mama i babcia z Opola cieszą się, że po prostu jestem!

    MALEŃSTWO co chyba Juliusz będzie miało na imię, a nie Karolina

    Dzień Dobry
    Pamiętacie mnie jeszcze? To ja jestem tym słodkim Maleństwem co do Was pisze. Wczoraj byliśmy z Mamą u Pana Doktora, który stwierdził, że jestem 100% chłopakiem!!! Mama poprosiła o zdjęcie odpowiedniej części ciała na dowód, ale się czym prędzej schowałem, bo kto to widział pokazywać całemu Światu takie rzeczy. Pan Doktor trochę ze mną walczył, żebym pokazał jeszcze raz co mam między nóżkami, ale wobec mojej stanowczej odmowy poddał się i niezrobił zdjęcia. Sprawdził za to ile ważę i stwierdził, że jak na swój wiek to jestem duży, bo mam 1400 g.
    Przez kilka najbliższych dni będziemy siedzieć sobie z Mamą w domku, postanowiliśmy troszkę odpocząć i nabrać sił do pracy na pozostałe dwa miesiące. A nawet pojedziemy z Tatą i Dziadkami za granicę, na Słowację, jak ja się cieszę. Lubię bardzo spędzać czas na dworze i spacerować, nawet będąc u Mamy w brzuszku wyprawiam dzikie harce, co bardzo Mamę cieszy.
    Chciałem się jeszcze pochwalić, że chodzę razem z Rodzicami do Szkoły Rodzenia. Tam jest fajnie, bo chodzą takie brzuchate panie zupełnie jak Mama. Trochę ćwiczymy, trochę słuchamy jak Pani Położna opowiada o moim przyjściu na ten piękny Świat. Ostatnio była dodatkowa atrakcja, bo zwiedzaliśmy miejsce gdzie oficjalnie powiem Wszystkim Dzień Dobry i Pani Położna pokazywała urządzenie do słuchania bicia mojego serduszka, a potem nawet wszystkim zaprezentowała jak bije moje serduszko! Na koniec uśmiała się z Taty, któremu też podłączyła to urządzenie.
    Kończę na dzisiaj, bo Mama ciągnie mnie już na ogródek, jest takie piękne słoneczko za oknem…

    MALEŃSTWO co prawdopodobnie jest 100% Juliuszem

    Dzień Dobry
    To znowu ja, jeszcze w brzuszku Mamy ale już za troszkę ponad miesiąc na własne oczka zobaczę ten Cały Piękny Świat. Już się nie mogę doczekać! Ostatnio z Mamą troszkę poszaleliśmy, byliśmy na Słowacji, zwiedzaliśmy jaskinie i kąpaliśmy się w basenach termalnych, potem odwiedziliśmy rodzinkę i przyjaciół we Wrocławiu. Było tak fajnie, że stwierdziłem – wychodzę! – niestety Pan Doktor zabronił, kazał Mamie dużo odpoczywać, bo to niby jeszcze za wcześnie na moje Wielkie Wyjście. No i teraz zupełnie inaczej spędzamy czas. Nie chodzimy już do pracy tylko całe dnie siedzimy sobie na ogródku i opychamy się truskawkami. Mniam, jak ja lubię truskawki, zawsze jak dostanę świeżą porcję to sobie muszę aż pobrykać z tej radości. Z tym brykaniem to jest różnie czasami brykam jak szalony i Mama wtedy się śmieje, że mam to po Tacie, a czasami potrafię cały dzień przespać i wtedy Mama mnie szturcha mówiąc – no rusz się Juliuszku, żeby Mama wiedziała, że tam jesteś. Też mi, a niby gdzie miałbym być? Z tą Mamą to jednak jest siedem światów, ja jej nie przeszkadzam kiedy śpi!
    A wiecie, że takie maluszki jak ja mają czkawkę? Ja mam taką czkawkę codziennie, a nawet dwa razy dziennie! No ale Pan Doktor powiedział, że tak ma być i bardzo dobrze, że mam tę czkawkę tak często. Łatwo mówić, pewnie też czasami macie czkawkę to wiecie jakie to męczące.
    Na koniec muszę się pochwalić, że mam już dużo fajnych rzeczy. Mam taki bajerancki fotelik do jeżdżenia w autku i własne łóżeczko, i wanienkę, i leżaczek, i kilka takich fajnych ciuszków, że Ciocia Justyna mi ich zazdrości (pożyczyłbym jej, ale jest za duża). Nie wiem tylko dlaczego Mama z Tatą nie kupili mi jeszcze zabawek, przecież takie autko to podstawa wyposażenia każdego chłopaka! Muszę z nimi poważnie porozmawiać.
    Tyle na dzisiaj, bo Mama już mnie wygania na ogródek. Następny mój list pewnie napiszę jak już skończy się to całe zamieszanie z Wielkim Wyjściem Juliuszka.

    Całuję Cały Wielki Świat
    Juliusz nie Cezar tylko Piotr

    Ada i Juliusz 17.07.03

    • Re: Witam cały Wielki Świat – osobiście!

      Dzień Dobry
      Czas się oficjalnie przywitać z tym Wielkim Światem, na którym zagościłem 17.07.2003 o godz. 9:15. Mam na imię Juliusz Piotr i jestem sporym chłopakiem!
      Ten świat to całkiem ciekawa sprawa, mimo że właściwie więcej czasu przesypiam to już zauważyłem co nieco. Najbardziej to fascynują mnie cyce Mamuni, człowiek pociągnie troszkę i wtedy leci z nich przepyszne mleczko. Mógłbym tak godzinami ciągnąć i ciągnąć ale Mama się złości, że jestem straszliwy żarłok i wtedy dla świętego spokoju puszczam cyca. I tak za chwilę będę krzyczał o jeszcze. Czasami Mama nosi mnie na rękach, żebym zapomniał o cycu i wtedy mogę pooglądać sobie żyrandol. Mama z Tatą twierdzą, że nic w nim fajnego nie widać, ale ja tam wiem swoje! Jest taki piękny, drewniany i prześlicznie komponuje się z białym sufitem.
      Niedawno odwiedziła nas Babcia z Opola, ale była cudowna zabawa. Babcia nosiła mnie więcej na rękach niż Mama (mogłem wreszcie do woli podziwiać żyrandol) i jeszcze zupełnie się nie złościła kiedy udało mi się ją trafić odłamkowym podczas przewijania! I to dwa dni z rzędu. Z Mamą i Tatą to się tak bawić nie wypada. Za to Mama i Tata kupili mi pierwszą w życiu brykę, którą już śmigam po okolicznych uliczkach. Na razie to przeważnie Tata zasiada za sterami, ale przyjdzie czas kiedy to ja sam będę kierował! Zobaczycie…

      Pozdrawiam
      Juliusz
      _

      Dzień Dobry Bardzo
      Niedawno minęły dwa miesiące od kiedy przywitałem się z tym Wielkim Światem! Przez ten czas dużo się zmieniłem, nauczyłem się nowych rzeczy i poznałem wielu ludzi.
      Świat jest bardzo ciekawy ale w dalszym ciągu uważam, że nic nie pobije maminego cyca i żyrandoli. Ostatnio odkryłem radość oglądania z Tatą relacji z meczy piłki nożnej. Mama się śmieje, że wyglądamy razem przekomicznie – ja na kolanach Taty, wpatrzeni obaj w telewizor, ale bawi mnie to może przez 10-15 minut. Lubię też z Mamą być w kuchni, dużo wtedy „rozmawiamy”. Mama mi opowiada co robi, a ja jej odpowiadam i dużo się śmieję, bo to bawi Mamę najbardziej.
      Uwielbiam jeździć naszym autkiem, właściwie to każdym autkiem, jestem wtedy najgrzeczniejszym Juliuszkiem na świecie! Byłem już u Babci w Opolu, u Cioci na ślubie, z Dziadkami na zielonej trawce i jeszcze w innych mniej ciekawych miejscach ale zawsze cichłem jak samochód ruszał.
      A teraz pochwalę się co umiem:
      1. Umiem się przepięknie śmiać, nawet na głos (Mama mówi, że wydaję wtedy dźwięki jak osiołek)
      2. Umiem dźwigać bardzo wysoko główkę jak leżę na brzuszku. Najciekawiej jest w łazience jak się już wykąpię i leżę na przewijaku na brzuszku to potrafię nawet podnieść rączkę, by zobaczyć to wszystko co jest nad moją głową. To ulubiony moment Taty.
      3. Potrafię się z tego brzuszka przekręcić na plecki. Nie zawsze mi się to udaje, muszę być w dobrej pozycji wyjściowej i wtedy tak machać nogą by się przewrócić.
      4. Przyglądam się z zaciekawieniem karuzelce nad łóżeczkiem, ludziom i miejscom.
      5. Trafiam już rączką do buzi, a Mama troszkę się o to złości. To znaczy złości się nie jak trafiam ale jak sobie tę rączkę w tej buźce trzymam.
      6. Coraz dłużej potrafię wytrzymać bez cyca.
      7. Mam coraz pojemniejszy pęcherz i udaje mi się rzadziej sikać.
      8. Potrafię już długo niespać. Zdarza mi się zasnąć o 1 w nocy (tyle się dzieje ciekawych rzeczy, a ja miałbym iść spać?)
      9. Znam już kilka słówek jak na przykład: a gu, bła, niem, ałłłł, eł ałeł…
      10. No i umiem przebierać nóżkami i rączkami tak, że wszyscy się śmieją, że ja już jutro pobiegnę na podwórko!

      Umiem oczywiście jeszcze dużo innych rzeczy ale co tam się będę chwalił…

      Pozdrawiam
      Juliuszek
      _

      Dzień Dobry

      Dzisiaj mija kolejny miesiąc mojej na tym Wielkim Świecie obecności. To już trzeci. To był miesiąc pełen ekscytujących wydarzeń i trenowania nowych umiejętności.
      Pewnie wszyscy wiecie co to takiego Chrzciny więc nie będę Wam tłumaczył. Od rana czułem, że szykuje się coś wyjątkowego. Mama z Babcią w ciągłym biegu, Tata zniknął, a potem zjawił się z Dziadkiem i taką fajną Ciotkobabcią, wszyscy jacyś tacy eleganccy, mnie też ubrali elegancko i popędzili do kościoła. Kościół to dla mnie nie nowość, ale tym razem coś było nie tak. Postanowiłem zdecydowanie zaprotestować wobec takiego traktowania i liczyłem na współpracę, a tu cisza. Byłem tak oburzony tym brakiem jedności wśród nas maluchów, że do końca mszy trzeba było mnie uspokajać. Za to w domu to było superrr wszystkie ciotki chciały mnie nosić na rękach! Ciekawe gdzie się one podziewają na co dzień? Koniecznie muszę pogadać z Rodzicami, by załatwili jeszcze raz takie chrzciny np. za miesiąc.
      Za sobą mam też pierwszy wyjazd zagraniczny i to w góry!!! Było wspaniale, zresztą pisałem Wam o tym w osobnym liście.
      Byłem też z Mamą w pracy! Mama już dzień wcześniej przeprowadziła ze mną poważną rozmowę o poprawnym zachowaniu i jeszcze dodała coś o wstydzie. Starałem się jak mogłem i chyba nawet mi wyszło. Mama pracuje w ciekawym miejscu gdzie jest winda, dużo ludzi i każdy się mną zachwycał. No co tu dużo mówić, wyglądałem bosko w tym moim ulubionym bordowym body i śpiochach z krówką! Poznałem tam nową Ciotkę, która mnie właściwie nie wypuszczała z rąk i fajnie się ze mną bawiła. Przydałaby mi się taka w domu, ale Mama zdradziła mi później, że to jej Szefowa i nie służy do zabawy. Też mi babskie fanaberie!
      A na co dzień też jest wesoło. Mamy z Mamą coraz więcej tematów do rozmów choć czasami Mama nie wie co mówi. Pytam na przykład Mamę kiedy wróci Tata z pracy, a ona mi na to – tak oczywiście masz rację Juliuszku. Widocznie Mama tak ma, bo Tato też kiedyś powiedział, że się z nią dogadać nie da.
      Największy cyrk jest z ubieraniem. Uwielbiam leżeć golutki, a nie w jakiś ciuchach co krępują ruchy. Jak jestem rozebrany na przewijaku to wreszcie mogę pohasać do woli. Macham więc nóżkami i rączkami, robię mostek i śmieję się w głos, a Mamie się to podoba i jeszcze dodatkowo mnie zaczepia. Niestety w pewnym momencie Mama zaczyna mnie ubierać wmawiając mi, że musi mi założyć śpioszki, żeby nóżki były razem, bo tak nimi wierzgam, że mogą się zgubić. Fakt faktem czasami nad nimi nie panuję, ale żeby od razu je pakować w śpiochy! Nic tam, to da się jeszcze przeżyć, jest gorszy koszmar CZAPKA! Wyciera to to włosy i po za tym do niczego się nie nadaje! Drę się więc w niebogłosy, ale Mama jest uparta i zawsze ta obrzydliwa czapka ląduje na mojej głowie, żeby to choć była bejzbolówka w której wyglądałbym cool, ale nie, to zwykła dziecięca czapka, ble.
      A czy Wy wiecie, że mam dwie rączki, bo ja odkryłem to całkiem niedawno! Uwielbiam pakować je do buzi co według Mamy nazywa się ”poznawanie świata”. Jakie mi tam poznawanie świata Mama to do wszystkiego potrafi dorobić teorie. Czasami uda mi się do buźki zapakować obydwie rączki, a kiedyś próbowałem jeszcze cyca Mamuni, bo chciałem mieć to co najlepsze pod kontrolą, ale się nie udało buuu. Potrenuję troszkę to może wyjdzie. Za to ambitnie trenuję chodzenie, to znaczy na razie pełzanie, ale przecież od czegoś trzeba zacząć. Mama się martwi, że jeszcze nie interesują mnie za bardzo grzechotki, ale ja mam ważniejsze cele, muszę się nauczyć chodzić, bo Tata obiecał, że mnie zabierze w góry. Mama kładzie mnie więc na brzuszku, a ja próbuję się przesunąć do przodu. Na razie to może śmiesznie wygląda, bo kręcę się w kółko przez to moje duże brzucho, ale jak trochę potrenuję to i tę przeszkodę zwalczę.
      A, i wszyscy mówią, że jestem strasznie „mocny”, że niby co, nikt mi nie podskoczy? No dobra zaciskami czasami dłonie w piąstki, ale to przecież nie po to, by komuś przyłożyć. Ogólnie to jestem grzeczny jak aniołek. Nie wierzycie?

      Pozdrawiam
      Juliusz

      Ada i Juliusz 17.07.03

      • Re: Witam cały Wielki Świat!

        Dzień Dobry

        Ależ ten czas szybko leci! Niby dopiero świętowałem przyjście na świat, a tu już proszę bardzo – cztery miesiące za mną.
        Ostatni miesiąc stał pod znakiem chorób wszelakich i ciągłych wizyt w przychodni. Mama mówi, że powinni nam dać kartę stałego klienta, a Tata się śmieje, że co najwyżej mogą powiesić nasze zdjęcie na drzwiach i podpisać – Ci pacjenci przekroczyli wszelkie limity! Ale myślę, że jak teraz pochoruję to potem będę zdrowy i silny jak dąb!
        W przerwach między wizytami u lekarzy szkolę swoje dotychczasowe umiejętności, a także zdobywam nowe.
        Nauczyłem się piszczeć jak nie naoliwione drzwi i czasami bawię się z Mamą w „Kto głośniej zapiszczy”. Fajna zabawa tylko Tata potem narzeka, że boli go głowa. Za to Tatko, przed przyjazdem Babci (teściowa Taty) nauczył mnie wystawiać języczek i jak Babcia przyjechała to stale popisywałem się nowo zdobytą umiejętnością. Nie wiem skąd, ale Babcia od razu wiedziała, że tej fajnej sztuczki nauczył mnie Tatuś. Może dlatego, że Tata ma często fajne pomysły…
        Bardzo lubię się bawić zabawkami na stojaczku, puszczać muzyczkę i zmieniać ją co chwilę. Mama stwierdziła, że mam zadatki na diżeja czy jakoś tak. Zresztą każdy dopatruje się w moim zachowaniu widoków na przyszłość. Ciocia stwierdziła, że pewnie będę księdzem, bo często składam rączki… Babcia, że elektrykiem, bo interesują mnie wszelkie lampy… Tata, że hydraulikiem, bo podczas kąpieli oglądam z wielkim zainteresowaniem wszystkie rurki w łazience… A może fryzjerem, bo lubię ciągnąć za włosy, albo kucharzem, bo spędzam z Mamą dużo czasu w kuchni, albo podróżnikiem, bo jeszcze będąc w brzuszku Mamy zaliczałem kolejne góry…. Kto to wie.
        Ja wiem będę klaunem! Uwielbiam się śmiać! Właściwie cały czas się śmieję, no chyba, że właśnie zrobię sobie przerwę na płacz i marudzenie. No ale jak tu nie być radosnym kiedy życie takie piękne. Można spać do woli, mleczko samo kapie do brzuszka, ciotki i babcie noszą na rękach i kupują prezenty. Życie jak w Madrycie! Choć coś ostatnio z tym mleczkiem się porobiło. Mama zamiast cyca podstawia mi butelkę! Protestowałem na początku, bo kto to widział takie rzeczy, żeby zamiast cieplutkiego, mięciutkiego cycuszka jakąś gumę do buzi pakować! W końcu jakoś doszliśmy do kompromisu i raz na jakiś czas staram się pić to mamine mleczko z butelki. Ale Mama posunęła się jeszcze dalej! Zamiast maminego mleczka w butelce znalazło się jakieś sztuczne mleko! Obrzydlistwo!!!!! I ja mam to pić? Mama tłumaczy, że to dla mojego dobra, bo musi wrócić do pracy i jak się nie nauczę tak jeść to będę chodził głodny. Też mi coś, a nie mógłbym chodzić z Mamą do pracy? Przecież już tam kiedyś byłem i było bardzo fajnie. A gdyby tak Tato brał mnie do pracy? Z Tatą pracują sami mężczyźni, byłoby bosko! Może daliby mi nawet własny komputer. Oj, muszę koniecznie porozmawiać, po męsku, z Tatusiem.
        Muszę się pochwalić, że będę miał niedługo małego sąsiada lub sąsiadkę. Ciocia właśnie poszła do szpitala rodzić. Ja to bym wolał żeby miała chłopaka, wiadomo, łatwiej się dogadać niż z babą. Chodzilibyśmy razem do piaskownicy i budowali zamki z piasku i bawili autkami i klockami, a wiadomo dziewuchy to tylko lalki i lalki. No dobra, dziewczyna też może być, a co mi tam, jakoś się dogadamy. W końcu to rodzina.
        A rodzinę mam dużą i co chwilę poznaję nowych jej członków. Mam jedną Mamę i jednego Tatę, po dwie Babcie i dwóch Dziadków, trzy Prababcie i jednego Pradziadka, niezliczone rzesze Ciotek i Wujków, Kuzynów, Ciotkobabcie, Stryjka i widoki na Stryjenkę. Trudno się czasami połapać kto jest kto, ale jakoś sobie radzę.
        Superancka taka duża rodzina, no nie?

        Pozdrawiam
        Juliusz

        Ten Świat jest fascynujący! Odkrywam Go już od pięciu miesięcy, a tu jeszcze tyle do odkrycia…
        Jeszcze nie tak dawno wydawało mi się, że najciekawszym obiektem świata jest cyc Mamusi pełen mleka, a dzisiaj muszę stwierdzić, że to jedynie dodatek do tych wszystkich rzeczy, które się wokół mnie dzieją. Trudno mi teraz skupić się jedynie na mleczku i jedząc, co chwilę rozglądam się po okolicy – a to Tatko szeleści woreczkiem, a to Ciocia coś powiedziała, a to zadzwonił telefon, przyszła Babcia, zaszczekał Pies… Mama się ze mnie śmieje, bo przez tą ciekawość, czasami zdarza się, że jestem cały upaprany mlekiem – mam mleko w uszach, w nosku, że o koszulce nie wspomnę!
        No i jestem już prawie dorosły – mam swoją łyżeczkę, talerzyk i kubeczek! Zupełnie jak Mama i Tata. No i jedzenie też mam prawie dorosłe, bo jem już kaszki, zupki, deserki i warzywka. Kiedyś próbowałem nawet wpakować Maminą kanapkę do buzi i łapałam za kubek z herbatką Taty, ale mi niepozwolili. Też mi, wielcy dorośli… Lubię jeść łyżeczką, którą operuje na razie Mamusia albo Ciocia, ale staram się pomóc i razem pakujemy jedzonko do mojej buzi. Wprawdzie po takim jedzeniu nadajemy się do przebrania, ale jest fajnie! Jeszcze nie tak dawna zasada „Cyc na każde zawołanie” musiała ulec modyfikacji, bo Mamunia wróciła do pracy, a Ciocia wprawdzie cyce ma dwa, ale mleczkiem nie dysponuje. Testuję Ciocię na każdym kroku – będąc rozebrany zrobię kupę, zrobię Cioci karczemną awanturę o czapkę, odmówię jedzenia. Jednak muszę powiedzieć, że Ciocia wychodzi zawsze obronną ręką z testów i jest fajna – śpiewa mi piosenki, nosi na rękach, opowiada wiele ciekawych rzeczy, ale… to nie Mama. W pierwszych dniach bez Mamy strasznie tęskniliśmy za sobą, ale teraz z każdym dniem jest lepiej. Rodzice pozwolili mi nawet spać razem z nimi, bo miałem ich tak mało w dzień, że nie dawałem im spać w nocy. No teraz wszyscy jesteśmy zadowoleni i wyspani.
        A propos spania. Muszę się Wam pochwalić, że nauczyłem się śpiewać kołysanki! Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa – w róznych tonacjach i głośności. Wprawdzie wygląda to jakbym się zaciął, ale w końcu się odetnę i zaśpiewam dalej. Obiecuję!
        Mamy z Mamą nową świetną zabawę. Jak jestem rozebrany i Mama powie – no to co Juliuszku, przebieramy się? Ja wtedy robię fontannę na pół pokoju! Tata stwierdził ostatnio, że sikam coraz dalej i żebym uważał, bo prawie go posikałem. Trening czyni mistrzem!
        Trenuję również ambitnie przewroty na brzuszek, obracanie na boki, siedzenie. Jestem ogólnie bardzo ruchliwy i aktywny, fascynują mnie różne rzeczy. Ostatnio odkryłem, że mamy fajne meble, bo przy drzwiczkach szafki jest taka listewka, która szalenie mnie intryguje. Wcześniej poznawałem zasady działania leżaczka, leżąc tym razem obok, a nie w leżaczku. W dalszym ciągu moją wielką fascynacją są żyrandole i rurki w łazience.
        A jeśli już jesteśmy przy łazience to muszę się przyznać, że wyrosłem z mojej wanienki i kąpię się teraz w dużej wannie raz z Tatą, a raz z Mamą..Z Mamcią częściej. Jest fantastycznie, można chlapać ile wlezie i łowić kaczuchę z kaczątkami, którą dostałem od Mikołaja.
        No właśnie, u Was też był Mikołaj? Ja go wprawdzie nie widziałem, ale przyniósł mi dużo fajnych rzeczy. Najwięcej to ciuchów, ale dostałem też od Babci pierwszy samochodzik! Super jest, taki pomarańczowo-żółty i prawie sam jeździ, a ja go wtedy bacznie obserwuję, bo niewiadomo czy takie autko się gdzieś nie zgubi. Nie słyszałem co prawda, aby Tatko zgubił gdzieś swoje autko, ale z takim małym to nigdy nic niewiadomo!
        No i uwielbiam zabawy z Rodzicami, śmieję się wtedy w głos, co sprawia im ogromną frajdę. Cwaniaki, pewnie tylko dlatego się ze mną bawią, ale co tam niech mają!
        A na koniec pytanie. Tata mówi, że niepotrzebnie to wszystko piszę, bo może nie chcecie wiedzieć co u mnie słychać. Ma rację czy nie?

        Juliusz
        _

        No i proszę, jutro kończę pierwsze 6 miesięcy poznawania Świata. Ten Świat mi szalenie służy – jestem zdrowym, dużym chłopcem. Ważę już ponad 10 kilo i wyrastam już z fotelika i leżaczka (właściwie to mój ukochany leżaczek wygląda jak obraz nędzy i rozpaczy), a Mamy kręgosłup woła o zmiłowanie.
        Ostatni miesiąc był niezwykły.
        Po pierwsze, pojawił mi się pierwszy ząbek. Mama wypatrzyła go dokładnie 20 grudnia, a dzień później i Tata przyznał, że to faktycznie ząbek. Radochy mieli co niemiara! Zaraz zawiadomili obydwie Babcie i Dziadków, Ciotki i resztę świata. No i Dziadek stwierdził, ze teraz Tata musi Mamie za tego ząbka coś kupić. Też mi, przecież to mój ząbek i to ja się musiałem męczyć z tym draniem! Ambitnie go teraz trenuję na wszystkim co mi wpadnie w łapki.
        Po drugie, Tatuś przeszedł pomyślnie testy bycia ze mną sam na sam. Tatko musiał wykorzystać zaległy urlop i był ze mną przez kilka dni jak Mama pracowała. Fajnie było. Dostałem własną klawiaturę do komputera (pewnie kiedyś dostanę komputer) i świetnie się bawiliśmy, ja swoją, a Tato swoją. Często odwiedzaliśmy Babcię, która mieszka piętro niżej i wychodziliśmy na spacerki np. do banku (z Mamą to chodziliśmy tylko do parku, nudy).
        Po trzecie, święta. Pewnego dnia Tata z piwnicy przytachał jakieś pudła i zaczął składać domowe drzewko. Trochę się temu przyglądałem, ale się znudziłem i zrobiłem okrutną awanturę. Musiała mnie przygarnąć Ciocia, bo Mama nie wychodziła z kuchni. Na niewiele się to zdało, bo już byłem szczerze rozłoszczony tym, że nikt się mną nie zajmuje. Za to po kąpieli dokonałem odkrycia. Wiszę Ci ja sobie na Maminym cycuszku, odginam głowę w celu kontroli sytuacji (pisałem Wam o tym w zeszłym miesiącu) i własnym oczom nie wierzę! Tata zrobił fajne drzewko, takie świecące i kolorowe. Mama mówi, że to choinka i w przyszłym roku będę ją ubierał z Tatusiem. A jasne, że będę. Mam już nawet niezłą koncepcję.
        Następnego dnia wieczorem Mama ładnie mnie ubrała i wybraliśmy się do Babci. Tam to dopiero było, duża kolorowa choinka, wszyscy elegancko ubrani, odświętnie przybrany stół. Byłem tak zafascynowany, że przez cały wieczór siedziałem sobie grzecznie w foteliku przy dorosłym stole. Potem Stryjek wyciągał jakieś pakunki i dawał każdemu. Mi też się dostało, nawet chciałem wpakować taki pakuneczek do buzi, ale Mama zabrała i go rozpakowała. Ta Mama to się zawsze musi wtrącać! Jak już wszystko było rozpakowane, to wreszcie mogłem sobie pooglądać co też te tajemnicze pakunki miały w środku. Dostałem dużo fajnych rzeczy, ale przebojem wieczoru była kaczka, która kwakała jak się jej dało klapsa. Z tych emocji, aż grzecznie usnąłem bez większych protestów. Rano (a właściwie w południe) wybraliśmy się w podróż do Babci z Opola. I tu świętowaliśmy przez kolejne 4 dni.
        Po czwarte, żyję w ruchu. Nauczyłem się przewracać z plecków na brzuszek i z brzuszka na plecki, na lewy boczek i na prawy boczek. Tak harcuję, że rodzice postanowili obniżyć mi łóżeczko, choć i tak w nim nie śpię, w obawie, że z niego wypadnę. Przemieszczam się metodą pełzania i przewracania po całym pokoju. Kiedyś dotarłem pod choinkę i tam wreszcie w spokoju mogłem się zająć frędzlami od dywanu, co zupełnie nie spodobało się Mamie, kiedy indziej po pięknym przewrocie na brzuch i obrocie o 170 stopni znalazłem się pod krzesłem gdzie dorwałem się do zwisającej Maminej czerwono-czarnej spódnicy. Ostatnio po serii przewrotów znalazłem się pod drzwiami i tam zaległem sobie na dłużej w szalenie wygodnej pozycji na plecach z nogami wywalonymi na drzwi. Gorąco polecam w celu odprężenia.
        Polecam też siedzenie i stanie. Świat oglądany z tej perspektywy jest zupełnie inny niż oglądany z poziomu podłogi. Nie opanowałem jeszcze tych umiejętności do perfekcji, ale każdego dnia uparcie trenuję. Przetestowałem już krzesełko dostawione do dużego stołu i muszę stwierdzić, że podoba mi się nawet. Ciocia tylko trochę narzeka, że karmienie mnie na tym krzesełku to niezła gimnastyka, bo łyżeczką trudno trafić do buzi kogoś, kto ma tysiące rzeczy do zrobienia (to o mnie). Ano ma, bo jak tu nie sprawdzić co jest pod stołem, czy ściana jest zimna czy ciepła, czy uda mi się sięgnąć do pudełka stojącego na stole, czy Cioci bluzka dobrze wchłania marchewkę. No i jeszcze trzeba poudawać samochodzik z pełną buzią, bo wtedy kaszka się tak fajnie rozbryzguje po okolicy!
        Po piąte, jest bosko! Bardzo dużo się śmieję i gadam. No ale jak tu się nie śmiać kiedy na Świecie jest tak cudownie! Wszyscy mnie kochają i uwielbiają, starają się mi dogodzić wszelkimi sposobami (to chyba z miłości, a nie dlatego, że jak mi niedogodzą to będę płakał ile sił w płucach). Jednak Mama jest niepocieszona, że jeszcze nie powiedziałem MAMA, a Tatko, że nie powiedziałem TATA, a ja po prostu czekam na jakąś wyjątkową okazję. Może powiem MAMA jutro, a TATA jak Tatko będzie miał urodziny? Zobaczymy.
        Po szóste, mam drugiego ząbka. Ten zębol trochę nie pozwolił nam spać, ale Mama i tak była szalenie szczęśliwa jak go wypatrzyła w ostatni wtorek. Śmiesznie troszkę wyglądam jak rozdziawię pyszczek w uśmiechu.
        Podsumowując. Na tym Świecie nie można się nudzić. Cały czas coś się dzieje fascynującego, zdobywam nowe umiejętności i Rodzice też są coraz bardziej komunikatywni. Ech, życie, życie…..
        Juliusz

        Ada i Juliusz 17.07.03

        • Re: Witam cały Wielki Świat!

          Ależ ja z każdym dniem jestem dojrzalszy! Mam już zaliczone siedem miesięcy treningów, testów i bycia po prostu Julkiem.
          Stałem się ostatnio szalenie mobilny i trudno pilnowalny, ale w tym wieku już tak bywa. Uwielbiam siedzieć i w tej pozycji godzinami potrafię kontemplować Świat. Na całe szczęście nauczyłem się sam siadać i Rodzice nie mają tu wiele do gadania. Chcę to siedzę, a nie chcę to nie siedzę, ale przeważnie chcę!
          Mama narzeka strasznie, że przebranie mi pieluszki graniczy z cudem, bo niepoleżę spokojnie ani chwili. A mi po prostu szkoda czasu na takie bzdury, bo przecież w kącie czeka na mnie kwiatek, któremu się pięknie wyrywa listki, pudło z zabawkami, a w szafie czai się odkurzacz. Muszę mieć oczy dokoła głowy, by nieprzegapić czegoś fajnego np. śniadanie Mamy (hi, hi, hi byłem o krok szybszy od Mamy i udało mi się wsadzić łapy w kanapki), leżące bezczynnie kapcie Taty, walający się po podłodze bezpański woreczek. Niestety są też przykre konsekwencje tego poznawania świata. Udało mi się już zaliczyć bliskie spotkanie z framugą drzwi czego efektem była piękna śliwa na czole. Kiedy ostatnio po raz kolejny zderzyłem się z podłogą i rozpłakałem się Tata stwierdził – No to niniejszym ogłaszam początek sezonu na guzy! Jednak zaczynam powoli opanowywać sztukę bezbolesnego przewracania się i może nie będzie tak źle.
          Opanowałem też sztukę picia z normalnego kubeczka z uszkiem. Musiałem się nauczyć, bo jak już chyba wiecie jestem dzieckiem niesmoczkowym i niebutelkowym i jak mnie strasznie suszyło, a maminego cyca nie było pod ręką, to był problem. Próbowałem już wziąć w swoje ręce jedzenie konkretów, ale mi się nieudało. Wyrwałem Mamie łyżeczkę kiedy mnie karmiła, ale Tata był w pobliżu i uratował Świat przed zachlapaniem zupą. Zresztą jeśli chodzi o jedzenie to jestem wielkim smakoszem. Wiadomo mleczko jest najlepsze, ale oprócz mleczka uwielbiam jeść gotowane przez Mamę obiadki i deserki. Moim ulubionym daniem jest kisielek jabłkowo-gruszkowy i zupka kalafiorowa, albo jednak piure ziemniaczkowe ze szpinakiem, nie, nie chyba jednak zupka ogórkowa, albo…. Wszystko! Uwielbiam jeść! Dziwić się później, że ze mnie taki duuuuuży chłopak.
          Uwielbiam też spędzać czas z Rodzicami. Przewalać się po podłodze z Tatą, a z Mamą śpiewać i bawić się w „Była sobie żabka mała”, szaleć przed zaśnięciem w łóżku Rodziców i kąpać się w dużej wannie. Najfajniej jest w weekendy kiedy Mama i Tata są ze mną cały dzień. Budzę wtedy Mamę o 6:30 i zaczynamy całodzienne szaleństwo. W tygodniu niestety Rodzice chodzą do pracy i wtedy przychodzi do mnie Ciocia. Też jest fajnie, bo Ciocia bawi się ze mną, śpiewa, czyta bajki, a czasami książkę z kartografii (jeszcze nie rozgryzłem co to takiego, ale jak mi się uda to Wam powiem).
          Pomału zaczynam odkrywać przed Światem swoje rozliczne talenta. Pięknie śpiewam donośnym głosem aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa. Mam zadatki na artystę plastyka. Z okazji Dnia Babci zrobiłem laurki dla obydwu Babć i Dziadka. Może Mama mi troszkę podtrzymywała kredki, ale koncepcja była całkiem moja. Dobrze też wychodzi mi pisanie. Ostatnio jak wysłałem do Cioci smsa to prawie się popłakała i powiedziała, że sobie zachowa tę wiadomość ode mnie. Może powinienem wiersze pisać?
          Na koniec muszę się pochwalić kolejnym ząbkiem. Wyszła mi górna jedynka i tym samym mam już na stanie trzy ząbki. Mój nowy ząbek przysporzył Mamie sporo dreszczy, a to dlatego, że odkryłem jak pięknie można zgrzytać mając tyle zębów. Teraz mi już się znudziło zgrzytanie, ale na początku to dałem Mamie popalić!
          I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno spędzałam czas leżąc sobie w leżaczku i pilnując, by cyc był na każde zawołanie…
          Juliusz
          _

          Oj, oj, oj i prawie niezauważalnie mija mi 8 miesiąc bycia na tym Wielkim Świecie.
          To niesamowite jak ten Świat się zmienia z dnia na dzień. A może to nie Świat się zmienia tylko ja i mój punkt widzenia? Muszę nad tym pomyśleć…
          Tymczasem pochwalę się co u mnie…
          W ogóle i szczególe jest wspaniale!!! Jestem już samosiedzący i samoraczkujący w związku z czym nic się przede mną nie ukryje. Potrafię dotrzeć w każdy zakątek mieszkania, w którym czai się coś fajnego. Oczywiście najbardziej pociąga mnie to czego Rodzice zabraniają. No bo przecież jakże fascynujący jest kwietnik w rogu pokoju i te wszystkie stojące na nim kwiatki. Próbowałem kilka razy się doń dostać, ale Mama czy Tata zawsze byli szybsi. Ciocia się też wycwaniła i niepozwalała. Postanowiłem sobie, że chwilowo odpuszczę, a jak już nikt się nie będzie spodziewał to ja siup i już jestem pod kwietnikiem. Niestety nie udało się, już wyczaiłem moment, już, już miałem sięgać po kwiatki, a tu… nie ma kwietnika!!! Schowany! No i jak tu poznawać Świat kiedy osobiści Rodzice rzucają kłody pod nogi!
          No dobra, tak naprawdę to mam świetnych Rodziców. Uwielbiam spędzać z nimi czas. Przeważnie tarzamy się po podłodze, wspinam się wtedy po Mamie, albo Tacie, poklepuje po brzuszkach, przełażę po nich na drugą stronę, robię „pierdzioszki” (tak robię buzią jakby bączki uciekały). Organizujemy czasami wyprawy „wszyscy na czworaka” do sypialni Rodziców, albo do łazienki. Razem ćwiczymy, z Tatką ciężarkami, a z Mamą „brzuszki”, tzn. Mama ćwiczy „brzuszki”, a ja wtedy ćwiczę swoje rączki – „lewa, prawa, lewa, prawa dla Juliuszka to zabawa”. Troszkę też trenuję sobie jogę. Siadam wygodnie na dywanie i bez odrywania pupy i nóżek wkładam stopę do buzi! Tata próbował zrobić tak samo, ale mu nie wyszło. A u Was jak z gibkością? Uwielbiam się też kąpać w dużej wannie, raz z Tatą, a raz z Mamą. Przelewamy sobie wodę miseczkami, uczymy pływać gumowe kaczuszki, bawimy się prysznicem. Zawsze jak mnie wyciągają z wanny to jest głośny protest, w końcu ja też mam coś do powiedzenia w tym domu!
          Dobrze, że Rodzice, albo Ciocia są zawsze w pobliżu, bo ostatnio czepiam się wszystkiego i staję na własne nóżki, puszczam się, ale jeszcze jestem nie do końca stabilny i ląduję na pupie. Świat z perspektywy dwóch nóżek wygląda zupełnie inaczej, a ile nowych możliwości otwiera się przede mną. Stojąc sięgam już na szafkę, dostaję do stołu…
          Muszę się pochwalić, że mam własny nocniczek i potrafię do niego siusiać i robić kupkę. Oczywiście nie zawsze mi to wychodzi, ale się bardzo staram i czasami daje cynk Mamuni, że chce mi się siusiu. Udało mi się już zaliczyć cały dzień z suchą pieluszką, ale potem to już było gorzej, bo Ciocia nie zawsze wiedziała o co mi chodzi i nocnik bezczynnie stał sobie w łazience. Nic to, Mama mówi, że przecież mam jeszcze czas z tym nocnikiem.
          Mam już cztery ząbki i potrafię ugryźć! Na razie przeważnie gryzę Mamę w ramię, ale do końca to nie wiem jeszcze dlaczego. Chyba tak po prostu. A i cycucha też mi się czasami udaje ugryźć, ale to zupełnie niechcący, w ferworze walki!
          Nie wiem czy już zauważyliście, że na dworze robi się tak jakoś cieplej? To podobno Wiosna idzie! Raz byłem z Ciocią na spacerze i szukaliśmy tej Wiosny, no i chyba znaleźliśmy, bo Ciocia mówiła, że ma całkiem przemoczone buty przez Wiosnę! Ta Wiosna jest chyba fajna, bo będąc z Rodzicami na spacerku, całą trójką siedzieliśmy sobie na ławeczce w parku. Słoneczko tak pięknie przygrzewało. Byliśmy też na huśtawce, wózek został przerobiony na spacerówkę no i mniej ciuchów ubiera się na spacer – to jest najfajniejsze w tej Wiośnie!
          I chyba szykuje mi się aktywne Lato. Mam już kupiony fotelik rowerowy, a teraz Tata rozgląda się za jakimś nosidłem, żebym mógł z Rodzicami połazić po górach!
          To na razie, poraczkuję osobiście sprawdzić jak wygląda Wiosna….
          Juliusz

          Ada i Juliusz 17.07.03

          • 9 miesięcy za mną!

            Jestem z Wami na tym Wielkim Świecie już dziewięć miesięcy! Muszę przyznać, że im więcej Świata poznaję tym bardziej mi się tu podoba.
            Ale po kolei…
            Na początku dziewiątego miesiąca nabyłem umiejętność wstawania. Mówię Wam, ależ to szalenie przydatna umiejętność! Zdecydowanie zwiększył mi się „plac zabaw”, bo teraz sięgam sobie na półki i w takie różne, do tej pory niedostępne dla mnie, miejsca jak choćby kosz na śmieci. Wiecie ile tam ciekawych rzeczy!!! Sprawdzam też co ciekawego Rodzice chowają w tych wszystkich szafkach. Z tej okazji była w domu mała reorganizacja przestrzeni szafkowych i w dostępnych dla mnie znalazły się same nieciekawe rzeczy np. moje ubranka. Taka reorganizacja to niezła atrakcja, Rodzice pozwolili mi się pobawić latarką, przedłużaczem i całym mnóstwem genialnych zabawek Taty. Zupełnie nie rozumiem dlaczego na co dzień takie atrakcje są dla mnie niedostępne.
            Próbuję naśladować Rodziców i tak jak oni poruszać się na dwóch nóżkach. Nawet mi to wychodzi, ale na razie tylko jak się czegoś trzymam. No i w związku z tym dostałem swoje pierwsze w życiu wyjściowe buciki! Takie super, kolorowe i zapinane na rzepy. I dostałem też nową brykę na lato – kabriolet, jak to Tata mówi. Fajna jest, bo wszystko widać jak na dłoni, gdy tak sobie spacerujemy po Świecie.
            Ale taki spacer to nic, w porównaniu do moich wypadów rowerowych! Ojojoj, jak ja lubię kiedy Mama ubiera mi kask, a Tatko zakłada fotelik na swój rower. Jeździmy potem sobie w różne ciekawe miejsca np. do parku, nad jezioro, do lasu. Ostatnio tak się zachwycałem drogą, że zasnąłem i trzeba był się gdzieś zadekować. Nie obudziłem się nawet przy wyciąganiu z fotelika i spałem sobie smacznie u Mamy na rękach pod drzewkiem w parku. Wzbudzaliśmy dość duże zainteresowanie.
            Tata obiecał, że w przyszłym roku będę miał już swój własny rowerek i sam będę sobie mógł pedałować, teraz jestem jeszcze za malutki.
            Uczę się alfabetu. Do tej pory ograniczałem się do „A” i mówiłem aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa, am. Teraz jestem na „B” i mój repertuar zawiera takie słówka jak be, bam, ba, baba. Zwłaszcza to ostatnie wzbudza sporo emocji. Kiedyś Mama zadzwoniła do Babci i prosiła bym coś powiedział, a ja z głupia frant rzuciłem „baba” co wzbudziło wielki zachwyt Babci. Opłacało się, Babcia powiedziała, że jak przyjedzie to przywiezie mi huśtawkę, a huśtawki to ja lubię. Mama z kolei upiera się, bym powiedział „mama”, ale ja wolę nieryzykować. Raz powiedziałem testowo „mama” do misia i nic, żadnej reakcji. W przyszłym miesiącu potrenuję słówka na literkę„C”.
            Mam coraz fajniejsze pomysły. Na śniadaniu w pierwszy dzień świąt mieli być Dziadkowie, Prababcia i Stryjek, no i Mama od rana szykowała się do tego wydarzenia. Rozłożyła stół, położyła piękny biały obrus, a ja hyc pod stół i ściągam obrus. Mama jak to zobaczyła uśmiała się niesamowicie i obrus wylądował znowu na stole. Ja oczywiście niewiele się namyślając łaps za obrus i w dół. No i tu był koniec zabawy, bo Mama położyła na stole malutki obrusik. A tak fajnie było…
            Kiedy indziej wywaliłem cała miskę zupy szpinakowej, obserwując jak pięknie rozkłada się wzorek na lodówce, ścianie i Mamie. No i znowu mieliśmy ubaw, ale teraz Mama się bardzo pilnuje i trzyma miseczkę w bezpiecznej odległości.
            Mama się śmieje, że straszny rozbójnik jej rośnie pod bokiem. No troszkę muszę jej przyznać rację, że licho mnie czasami kusi, ale przecież i tak jestem uroczy. Prawda?
            Juliusz

            Ada i Juliusz 17.07.03

            • Re: Witam cały Wielki Świat!

              Juliuszku, świetny z Ciebie obserwator świata
              z niecierpliwościa czekam na kolejne Twoje opowieści
              pozdrawiam

              Ola z Natalią- 2.06.2003

              • Re: 9 miesięcy za mną!

                świetnie napisane, Juliuszku!!!!

                Znasz odpowiedź na pytanie: Witam cały Wielki Świat!

                Dodaj komentarz

                Czy mechacenie podlega reklamacji?

                Zmechacony płaszcz Pod koniec października kupiłam płaszcz. Kosztował 350zł. Dla mnie był to spory wydatek. Panie w sklepie zapewniały, że płaszcz jest od dobrego producenta i jest świetnej jakości. Przyznam,...

                Czytaj dalej →

                W majtkach czy bez?

                Problem z tych mniej poważnych: czy pod piżamę zakładacie majtki? Ja rozumiem, że w pewnych sytuacjach to gatek się nie zakłada, ale wtedy piżamy też nie. Ale tak na codzień...

                Czytaj dalej →

                Imię Nataniel – zbyt dziwne?

                Bardzo podoba mi się imię Nataniel. Zastanawiam się tylko, czy dziecko nie byłoby “pokrzywdzone”. Dużo się teraz mówi, żeby nie dawać zbyt “oryginalnych” imion, bo dziecko w dorosłym życiu będzie...

                Czytaj dalej →

                Gdzie zrobić obdukcję?

                Przepraszam, jeśli w złym dziale. Szukam jednak szybkiej odpowiedzi, bo nigdzie nic konkretnego nie umiem znaleźć. Chodzi mi o to gdzie można i za ile można zrobić obdukcję lekarską w...

                Czytaj dalej →

                Niepokoje w rozwoju rocznego dziecka

                Witam wszystkie mamy, moje dziecko za tydzień kończy roczek. Mała jest ruchliwa, zaczyna samodzielnie chodzić, często się uśmiecha, ma wiele energii. Niby wszystko jest ok, jednak od pewnego czasu zaczynają...

                Czytaj dalej →
                Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                Logo
                Enable registration in settings - general