wizyta “koszmar”

zastanawiam się jak to możliwe, że tacy lekarze na jakiego trafiłam utrzymują się na swoich posadach. Chodzę “podwójnie” do lekarza: do swojego prywatnego i do przychodni, żeby mieć darmowe badania. Wyobrazcie sobie, że wczoraj poszłam na taką wymuszona wizytę do przychodni i weszłam do zadymionego od papierosów gabinetu, sama musiałam wymienić sobie ligninę na fotelu, bo on zajęty był wpisywaniem moich danych do “dziennika wizyt”, po kilkusekundowym badaniu powiedział: szyjka jest, macica jest, nie ma co więcej oglądać. Smiać mi się chciało z takiej szopki, na koniec 2 min. wizyty powiedział: za miesiąc poczujesz ruchy, a ja mu na to dumnie, ze juz czuje! A on: EEEEE co Ty mi tu dziecko opowiadasz! Pokazałam mu jeszcze wynik z cytologii, który swiadczył o grzybicy, na co stwierdził, że ja to jestem na dalszym miejscu, wiec nic mi nie przepisze, bo teraz trzeba mysleć o dziecku. Aha i USG to on nie poleca, bo ruscy już dawno opisali jego zły wpływ na dziecko. Własciwie, to mogło by być mi to obojętne jak wyglądała ta wizyta, bo mam swojego solidnego gina i nie obchodzi mnie ten konował, ale przecież chodzą do niego inne kobiety, dla których to jedyna możliwosc… Włos mi się jeży na głowie, że ktos taki udziela porad lekarskich i prowadzi ciąże.

nautica i nureczek (22.12.03)

39 odpowiedzi na pytanie: wizyta “koszmar”

effcia Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

krew sie we mnie gotuje jak czytam o takich pacanach!!!!!

Effcia+ FRANUŚ (11.08.03)

lea Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

O Boże… jak mi przykro ze ktoś na niego trafi… i tylko na niego…. straszne… z drugiej strony pewnie pacjentki są zadowolone, bo szybko i bezproblemowo, i w dodatku nic nie dzieje się źle (bo on i tak tego nie wykryje…)
Czy on wie że masz drugiego lekarza… Boże co za facet…
hodować grzybki dla dobra dziecka.. ciekawe..

paula26 Dodane ponad rok temu,

Re: tak bywa 🙁

znam ten ból. mój poprzedni lekarz (przypadkowo – przychodniowy) po błyskawicznym badaniu powiedział tylko “koniec wizyty”, nie skierował mnie na żadne badania a o USG poweidział, że to “wymysł nowoczesnych bab, które chcš tylko oglšdać dziecko na monitorze i nic więcej” !!! wymysłem nazwał również moje pytanie o toksoplazmozę. od koleżanek słyszałam póŸniej takie historie o zachowaniu tego “lekarza”, ze włos na głowie mi się zjeżyl. szybciutko go zmieniłam. polska rzeczywistoœć… :-(((

Paula i Borysek (16.07.2003)

marbella Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Ja też, tak jak ty, chodzę do dwóch lekarzy: prywatnego i w przychodni i powiem Ci że jestem zachwycona podejściem do pacjenta zarówno jednego jak i drugiego. Obydwaj są skrupulatni, dokładni, zawsze pytają mnie czy mam jakieś pytania, cierpliwie wyjaśniają. Nawet zastanawiałam się, czy nie zostać u tego lekarza w przychodni, zeby nie bulić za wizyty prywatne. Wiadomo, u tego lekarza w przychodni warunki są trochę gorsze, niż prywatnie ale wynagradza to jego osobowość i cudownie ciepła i wpaniała pani położna.
Wiesz, wszędzie się trafi jakiś konował, nawet w prywatnych gabinetach. Ale o ile takiego prywatnego można zmienić w każdej chwili to na takiego w przychodni jesteś skazana jaki by on nie był. Masz rację, żal tych dziewczyn, które muszą tam chodzić. Oby ich ciąże przebiegały bez problemów.
Pozdrawiam,

Marbella i (26/11/03)

orlika Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Wiesz,wspolczuc nalezy takim typom. Mnie spotkala podobna sytuacja z tym, ze w troche gorszym wydaniu. W bodajze 10 tygodni ciazy robilam sobie kasowo cytologie i poprosilam od razu pania doktor o skierowania na badania-krew,mocz,takie podstawowe ciazowe. Wiecie co uslyszalam?Ze takie badania to sie robi dopiero od 12 tyg.,bo ciaza moze byc obumarla i szkoda nawet pieniedzy wydawac. Bylam zaszokowana takim podejsciem, tym bardziej, ze dopiero co wyszlam ze szpitala, bo mialam ciaze zagrozona. Wyszlam z gabinetu i ryczalam jak bobr. Jak tak mozna… Nie rozumialam i nadal tego nie rozumiem,jak lekarz moze miec takie podejscie do pacjenta.

Or&Patryczek 15-08-2003

monia27 Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

To straszne co napisalas.Od razu przypomina mi sie moja pierwsza i jedyna wizyta u ginekologa w przychodni,az mnie ciarki przechodza,bo bylam mlodziutka a lekarz starszy i wyzywal mnie strasznie bo mialam jaksas infekcje i, ze jak moglam juz rozpoczac zycie plciowe(bez zamazpojscia,pytal sie mnie o to!) podczas gdy widzialam chwile wczesniej jaki byl przeslodki dla conajmniej dwa lata mlodszej dziwczyny tylko dlatego, ze miala obraczke na palcu.
Przerazaja mnie czasami lekarze w przychodniach, teraz bym sobie nie pozwolila na takie zachowanie ale wtedy bardzo mnie nastraszyl. Troche z innej beczki polecialam ale dla mnie to taki sam brak kompetencji jak w przez Ciebie opisanej wizycie. Straaaaaszne,wlos sie na glowie jezy!

Monia i chlopaczek (30.08.03)

janet31 Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Brak słów jak dla mnie to trzeba ich powywalać z tych cieplutkich posad,,,,,,barany

ja i moja córeczka ( 2.11.2003)

monia27 Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Szczerze mowiac ja tez sie dziwie jakim cudem tacy lekarze wciaz przylmuja pacjentow

Monia i chlopaczek (30.08.03)

tigger27 Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Uważam że pomimo wszystko powinnyście podać na forum ich nazwiska i gdzie przyjmuą. Wiem że to dyskusyjne ale w końcu tu chodzi o zdrowie nas i naszych dzieci i tacy lekarze powinni mieć jak najmniej pacjentek, może wtedy sie zastanowią.

rds Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

co ca debil, szyjka jest,macica jest, dupa jest a trafil sobie przynajmniej tam gdzie trzeba???

monika i dzieciaczek ok.15.08 (tylko ja wiem jaka płeć)

tamara Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

też chodziłam do przychodni i mój lekarz w ciągu dosłownie 20 minut przyjmował 10 osob. Byłam w czternastym tygodniu jak byłam u niego po raz ostatni gdyż stwierdził że ból kręgosłupa i okresowe bóle głowy to za dużo dolegliwości jak na ten wiek ciązowy. Niezdażyłam mu nawet powiedzieć o bólach brzucha bo wizyta się skończyła. Poszlam prywatnie i sie okazało że mam zagrażające poronienie:szpital,fenoterol i do teraz no spa forte. Może gdybym nie poszła prywatnie nie byłabym już w ciązy!Tak jak ktoś napisał ot polska rzeczywistość.

tamara,Alicja 6 lat,i Ktosiek 6.11.2003

monjik Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Obawiam się, że to co piszecie o “przychodniowych’ ginekologach to standart. Wizyta u mojej pani doktor (państwowo) wygląda tak, że najpierw położna mnie waży i mieży ciśnienie, a później wchodzę do pani doktor. Po zdawkowym “Dzień dobry”, słyszę pytanie czy dobrze się czuje co zazwyczaj potwierdzam. 2 minuty ciszy, w tym czasie wpisuje do ksiązeczki, że przyjeła następną pacjentkę. Potem jeszcze słyszę “Do widzenia’. Jeastem w 6 m-cu, a do badania ginekologicznego doszło 2 razy. Raz jak przyszłam na pierwszą wizytę żeby potwierdzić ciąże, a drugi raz jak zgłosiłam się z bardzo bolesnymi skurczami. Po drugim badania też nie odezwała się domnie słowem i chciąła zakończyć wizytę, musiałam sama się dopytywać czy wszystko jest ok. Skierowanie na badania (mocz, krew) dostaje co 2-3 miesiące, bo “częściej nie trzeba”. Z przychodni przysługuje mi “aż ” 1 badanie USG na które czeka się 1,5 mca. Włos się jeży na głowie. Niestety nie stać mnie na prywatene wizyty, choć bez problemu było by mnie na nie stać gdybym nie musiała płacić tak wysokich składek na przymusowe, ubezpieczneie zdrowotne (300 zł). Same zobaczcie, że nie może być w Polsce dobrze, jeśli 300 zł, płaci się za 2 minutową obecność w gabinecie gin., w dodatku bez badań…
Monika 24.X

monia27 Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Jak najbardziej sie z tym zgadzam. Tacy lekarze nie powinni sie czuc bezkarni!

Monia i chlopaczek (30.08.03)

agusiak Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Ja też miałam ciekawe doświadczenie. PRYWATNIE – lekarka stwierdziła w 6 tygodniu, że: macica jest za mała, u ujścia szyjki jest olbrzymi polip zwiastujący poważne kłopoty i powodujący rozwarcie szyjki, oddziela mi się trofoblast i w ogóle ona nie jest pewna dalszego przebiegu ciąży. Koniecznie mnie namawiała na szpital, przy czym zastrzegła, że w razie zagrożenia, to oni i tak mi nie pomogą !!!!
Wyobraźcie sobie jak mnie wystraszyła !!!! Nie zgodziłam się na szpital i w efekcie przeleżałam kamieniem 3 tygodnie w domu.
Przyjaciółka skierowała mnie do super lekarza, który jej prowadził ciążę i co się okazało? – Polip nie jest groźny, takie rozwarcie często się zdarza i nie ma co panikować, bo jeszcze jeden zwieracz trzyma, trofoblast porządnie jeszcze się NIE ZDĄŻYŁ przykleić, bo to trwa do 13 tygodnia. Jedyne co zasugerował to zrobienie posiewu (tamta nawet się o tym nie zająknęła). Pozwolił mi normalnie chodzić i stwierdził, że cała panika była bez sensu.
I co Wy na to?

marta-g Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Ja poszłam do państwowego lekarza tylko raz. W 7 tyg ciąży. Nie zbadał mnie, bo powiedział, że to nie ma sensu przed 10 tyg. bo przecież nie wiadomo, czy ta ciąża jest, czy jej nie ma, zresztą jest duże prawdopodobieństwo “że się poroni”. Skomentował pogardliwie mój wynik betaHCG (no i po co robiłaś to badanie? dało Ci to coś, jesteś teraz pewna, że jesteś w ciąży?”.
Poszłam do niego, bo chciałam bezpłatnie zrobić badania. Nie przepisał mi wszystkich, o które prosiłam (choruję na tarczycę, ale nie chciał mi dać skierowania na TSH), nie dał też skierowania na toxoplazmozę, chociaż usłyszałam wykład, jaka jest niebezpieczna w ciąży, że mam unikać ludzi kaszlących i kichających (wyznaczył USG – robi je sam w gabinecie i godzinę później wizytę, położna spytała, czy nie za duży odstęp, będę musiała czekać godzinę, a on na to, że przecież może sobie posiedzieć w poczekalni – to chyba tak a propos unikania ludzi kaszlących).

MIałam od 5 tyg przeraźliwe bóle podbrzusza. Powiedział, że to się zdarza. I nic więcej. Kazał brać Prenatal (ja nie mogę, bo jest tam jod, o czym go poinformowałam – nie wiedział, więc powiedział, żebym brała Falvit – usłyszała to położna i poinformowała go delikatnie, że kobiety w ciąży nie mogą go brać. Pan doktor rzekł “no to proszę sobie coś znaleźć”).

Słuchajcie, tak się cieszyłam z tej ciąży, a jak wyszłam od niego, poryczałam się. Wizyta trwała jakieś 5 min. Dla niego byłam NIKIM! A moje dziecko po prostu jeszcze dla niego nie istniało.

Już więcej nie poszłam i nie pójdę do lekarza państwowego, chyba że ktoś mi kogoś poleci.

Pozdrawiam was serdecznie,
Marta i dzidziulek (10.01.2003)

janet31 Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Ja juz zrezygnowałam z wizyt w przychodni,poddałam się! zanim doszłam do gabinetu musiałam przejść wojne z panią w okienku która sfrustrowana(chyba zarobkami albo brakiem sexu) ciągle niemiła i lubiąca odpowiedz “ja tu nic nie muszę” zawsze traktowała mnie jak wrzód na du,,,,,.Ostatnim razem mój facet chciał ją wyciągnąć za tego okienka i kopnąć ja w te leniwe du,,,,,,:)Jestem też zdania ze dlaczego mam płacić skladki na słuzbe zdrowia i leczyc sie prywatnie, ale niestety szkoda mi moich nerwów na komunistyczny system w przychodniach publicznych. Nie chcę się denerwować bo noszę pod seruszkiem moją córeczkę i dla jakis konowałów i głupich bab w okienkach nie będę podnosić ciśnienia mojej dziewczynce.Wszystkim lekarzom konowałom i paniom tam tam pracujących życzę żeby kiedyś ich córki tak ktoś potraktował w ciąży jak oni nas. Polska to nadal ciemnogród i długo się to nie zmieni:((((

ja i moja córeczka ( 2.11.2003)

tigger27 Dodane ponad rok temu,

Falvit zabroniony??????????

No to niexle mnie wystraszyłaś z tym Falvitem bo ja brałam chyba przez tydzień! Dlaczego go nie wolno w ciąży?
Tigger

grzmot Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Taki lekarz moim zdaniem jest baranem i cyganem. Czyz nie mozna by bylo go oskarzyc gdzies? Napisac do kogos, nawet do jakiegos dobrego magazynu (np mama i dziecko)???Zeby mu troche narobic wstydu. Po prostu mysle ze jesli kobiety w polsce by sie nie daly do takiego idiota i moze publicznie narzekaly, troche inaczej by bylo. Pozatym, on widocznie nie jest doswiadczony bo sa czasopisma o usg, co z nich mozna sie dowiedziec (np niektore genetyczne problemy i mnostwo innych tam rzeczy. Oraz, na moim usg oczywiscie robili rozne rozmiary, np glowy, kosci, sprawdzili oczy nawet, wotrobe itp, czy serduszko bije normalnie i jest prawidlowo rozwiniete) i oraz sa doswiadczenia ze ten test nie szkodzi dzidzi, Boze, kto tam wiezy rosjanom (nie wiem chyba to zle napisalam). Joasia

Obmanowa

nautica Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Obawiam się, że oprócz tego, że będziemy “odstraszać” potencjalne pacjentki tych lekarzy, to niewiele jestesmy w stanie zrobić. Najgorsza jest własnie ta bezradnosc zarówno wobec problemu lekarzy olewaczy, jak i tego, ze w gabinecie będąc na takiej wizycie nie jestesmy w stanie wyrzucic z siebie tego co myslimy o tym jak nas traktuja. Ja po prostu zwykle boje sie odezwac, lekarz to jak wyrocznia, człowiek chce mu wierzyć i ma nadzieje, że to co mówi, to w trosce o pacjenta.
Wiem, że lekarze czytają “forum”, może opisywane przez nas koszmary dadzą im cos do myslenia..
A jesli chodzi o podawanie nazwisk na forum, czytałam w redakcyjnej poczcie, że nie jest to mile widziane, bo zawsze znajdzie sie ktos, komu ten lekarz przypadnie do gustu, ale jesli czytają ten post krakowianki, to chodzę do przychodni na Ugorku…

nautica i nureczek (22.12.03)

Edited by nautica on 2003/07/01 15:08.

doska Dodane ponad rok temu,

Re: wizyta “koszmar”

Ta sytuacja którą opisujesz dowodzi tylko jak bardzo chora i skorumpowana jest nasza służba zdrowia. Jestem prawie pewna że ten pan doktor ma równiez prywatna praktykę, i zapewne jest dla prywatnych pacjentek bardzo milutki… Nie przelewa mi się finansowo, ale do lekarza chodzę – jak pewnie większość z was prywatnie i – niestety- także prywatnie robię badania. Za każdym razem gdy za nie płacę szlag mnie trafia, bo przecież jestem ubezpieczona!!! Ale mam jak najgorsze zdanie o przychodniach państwowych – niestety nie bezzasadnie…. Takich lekarzy jak ten o którym piszesz ciągle jest bardzo wielu!!!

Dorka, Asia i grudniowy dzidziuś.

Znasz odpowiedź na pytanie: wizyta “koszmar”

Dodaj komentarz

Dla starających się
pusty pecherzyk
napisałam juz chyba we wszystkich możliwych kącikach na forum (MUSZĘ SIE WYŻALIC BO NIE MAM KOMU:(((( że prawdopodobnie mam pusty pecherzyk czy któraś z was miała zabieg usuniecia tego pecherzyka
Czytaj dalej