Wrocław gdzie rodzić?

Dziewczyny pytanie jak w tytule. Poród zbliża się wielkimi krokami a ja tylko jak narazie myślałam tylko o Brochowie? Może macie jakieś doświadczenia?

41 odpowiedzi na pytanie: Wrocław gdzie rodzić?

  1. Ja rodziłam na Kamieńskiego w październiku zeszłego roku i 6 lat temu również…
    Gdybym miała rodzić jeszcze raz – znowu wybrałabym Kamieńskiego.
    Jeśli interesują Cię szczególy – pisz na priv.:)

      • Zamieszczone przez Klucha

        dzięki Klucha, to widziałam już wcześniej, myślałam, że się dowiem czegoś aktualnego

        • Jeśli nie przerażają cię lekko obdrapane ściany, to polecam Dyrekcyjną 🙂

          • A ja polecam Kliniki na Chałubińskiego,co prwda jest oficjalny zakaz odwiedzin ale i tak można było przyjmować odwiedzających.
            to mój opis porodu z 20.01.2010r

            • Zamieszczone przez Klucha

              A czemu zamiast Oleśnicy, wyświetla mi się Gdańsk? 🙂

              • Zamieszczone przez agusek22
                Dziewczyny pytanie jak w tytule. Poród zbliża się wielkimi krokami a ja tylko jak narazie myślałam tylko o Brochowie? Może macie jakieś doświadczenia?

                Ja swego czasu myslałam o Kamieńskiego – dziewczyny zadowolone głównie z porodówki. Na położnictwie ponoć człowiek sam sobie pozostawiony (nie wiem jak teraz, bo opinii szukałam jakieś 2 lata wstecz).
                Na Dyrekcyjnej rodziła szwagierka – podobno masakryczne warunki, chciała jak najszybciej uciekać.
                Na Brochowie rodziła moja koleżanka, ale ona miała załatwiane wszystko, łącznie z jednoosobowym pokojem i obsługą podczas rodzenia 🙂
                Koniec końców ja rodziłam w Trzebnicy i jestem mega zadowolona. MEGA.
                Gdyby nie odległość 30 km od domu, to byłoby ekstra.
                Ale ogólnie warunki, podejście, opieka – wszystko na plus.
                Poczytaj sobie może opinie na temat szpitali:

                • Ja także polecam Trzebnicę, rodziłam tam dwa razy w grudniu 2007 i listopadzie 2009. Polecam z czystym sumieniem!

                  • 6 lat temu po porodzie byłam z Niną 10 dni na Dyrekcyjnej. Jako że urodziłam w domu to o poródówce Ci nie opowiem, ale oddział poporodowy to masakra była. Kiepskie warunki, niemiłe, opryskliwe położne, od których ciężko było się dowiedzieć czegokolwiek (jak spytałam co za lekarstwo dają młodej to usłyszałam: “truciznę” ), olewający lekarze.
                    Wychodząc pomyślałam, że nigdy wiecej tam.
                    Nie wiem na ile się zmieniło, to było dawno…

                    • Zamieszczone przez vieshack
                      6 lat temu po porodzie byłam z Niną 10 dni na Dyrekcyjnej. Jako że urodziłam w domu to o poródówce Ci nie opowiem, ale oddział poporodowy to masakra była. Kiepskie warunki, niemiłe, opryskliwe położne, od których ciężko było się dowiedzieć czegokolwiek (jak spytałam co za lekarstwo dają młodej to usłyszałam: “truciznę” ), olewający lekarze.
                      Wychodząc pomyślałam, że nigdy wiecej tam.
                      Nie wiem na ile się zmieniło, to było dawno…

                      • Zamieszczone przez vieshack
                        6 lat temu po porodzie byłam z Niną 10 dni na Dyrekcyjnej. Jako że urodziłam w domu to o poródówce Ci nie opowiem, ale oddział poporodowy to masakra była. Kiepskie warunki, niemiłe, opryskliwe położne, od których ciężko było się dowiedzieć czegokolwiek (jak spytałam co za lekarstwo dają młodej to usłyszałam: “truciznę” ), olewający lekarze.
                        Wychodząc pomyślałam, że nigdy wiecej tam.
                        Nie wiem na ile się zmieniło, to było dawno…

                        W zeszłym roku moja szwagierka rodziła na Dyrekcyjnej – to samo stwierdziła. Masakra ponoć, zresztą widać z zewnątrz jakie warunki bytowania mają pacjenci.
                        W salach stłoczyli ich po 4 czy 5 kobiet + dzieci. Drzwi się nie zamykały, bo zepsute, okna nie otworzysz, bo przeciąg, albo te najbliżej okna się skarżą – wiadomo, że dzieci i cycki najważniejsze 🙂
                        Szwagierka była tam 10 dni, wyszła totalnie wyczerpana i załamana.
                        Ja tam polecam Trzebnicę… 🙂
                        A jeśli Wrocław i tylko Wrocław, to rodziłabym na Kamieńskiego – taki był mój typ.

                        Edytuję, bo widze, że już się w tym wątku kiedyś udzieliłam 🙂 I prawie to samo napisałam – ale co tam 🙂

                        • Ja tez polecam Trzebnice

                          • Ja już pisałam na podobnym watku. Rodziłam w dwóch szpitalach w trzecim leżałam z chorym tygodniowym dzieckiem (w sumie nie rodziłam ale warunki troche znam).
                            Ja wybrałabym Kliniki (gdybym znów miala rodzić.)
                            Jesli zdecydujecie sie na konkretny szpital moge powiedziec co koniecznie ze soba zabrac bo w sumie w kazdym co innego. Pozdrawiam.

                            • Ja mam termin na czerwiec i już dawno mam wybrany szpital to kliniki na Chałbińskiego, bo cesarke będzie mi robił lekarz, który prowadzi moją ciąże i pracuje właśnie na klinikach na bloku porodowym. Też zasięgałam opinii i moja kuzynka tam rodziła i była bardzo zadowolona, natomiast pierwszą córę rodziła na Kamińskiego i mówiła, że tam poracha. Co do Brochowa to słyszałam, że szpital fajny bo nowy, ale obsługa do dupy.

                              • Zamieszczone przez Szynszylek
                                J Co do Brochowa to słyszałam, że szpital fajny bo nowy, ale obsługa do dupy.

                                niestety to prawda.

                                Ja mogę troche powiedzieć, bo leżałam tam tydzień.
                                Oddział Patologia jest znośny. Opieka ok, w sumie nie można nic zarzucić.

                                Porodówka jest straszna;/ (i tak nastawiałam się, ze nie będzie kolorowo, ale trafiłam na bardzo dużo porodów).
                                Szczególnie dla pierworódek. Moge podac jeden przykład jak krwawiłam i spytałam jakieś pielęgniary czy to normalne (byłam wtedy na korytarzu), kazała mi zdjąc majtki!! Na środku korytarza! Zdjęłam, bo z porcelany nie jestem i wiedziałam, że trzeba to przejść, ale czułam się jak ściera…brudna zresztą..

                                Oddział pooperacyjny (po cesarskim cieciu) jest świetny. Pełen profesjonalizm, czułam się jak w prywatnym szpitalu. Panie latały koło nas jak poparzone. Czysto, schludnie i bardzo miło. Do tego cesarskie cięcie zostało wykonane idealnie. Nie miałam z nim żadnych problemów, ani po operacji, ani do dnia dzisiejszego.

                                Ale Masakra to się zaczyna na oddziale noworodkowym. Chamstwo, chamstwo i znieczulica. Na każde pytanie odpowiadają Ci jakbyś była totalną kretynką (może jestem??), wyciągają, wykręcają sutki jak mleko nie leci.
                                I mogłabym tu opowiadać wiele godzin. A najgorsze to są te bezdzietne smarkule.

                                Ale czy w innych szpitalach jest inaczej? Myśle, że to też zależy od ilości pań rodzących, rodziłam na przełomie maja i czerwca, zatem szpital był oblegany.

                                • No czyli tak z rękawa kobiety sobie nie wytrzepały opinii o tym szpitalu, a twoje słowa są tylko niestety potwierdzeniem, że co nie którzy to minęli się z powołaniem jeśli chodzi o wykonywany zawód

                                  • Ile kobiet rodzacych tyle opini zaleta szpitala w trzebnicy jest ogromna cisza na oddziale kobiety leza z dziecmi sale sa dwu osobowe co chwilke przychodzi lekarz badz pielegniarka i pyta o samopoczucie i czy w czyms nie pomodz opowiada o pologu i wszystkie pielegniarki chetnie i spokojnie tlumacza wszystko kuzynka rodzila na brochowie i trafila na dzien kiedy bylo 18 porodow moloch zrobil sie straszny a na sali bylo 6 kobiet z dziecmi jak tam weszlismy nie szlo porozmawiac nie mowic nic o odpoczynku dlatego wybralam trzebnice i polecam ten szpital

                                    • Zamieszczone przez marta1024
                                      Ile kobiet rodzacych tyle opini zaleta szpitala w trzebnicy jest ogromna cisza na oddziale kobiety leza z dziecmi sale sa dwu osobowe co chwilke przychodzi lekarz badz pielegniarka i pyta o samopoczucie i czy w czyms nie pomodz opowiada o pologu i wszystkie pielegniarki chetnie i spokojnie tlumacza wszystko kuzynka rodzila na brochowie i trafila na dzien kiedy bylo 18 porodow moloch zrobil sie straszny a na sali bylo 6 kobiet z dziecmi jak tam weszlismy nie szlo porozmawiac nie mowic nic o odpoczynku dlatego wybralam trzebnice i polecam ten szpital

                                      Wszystko ok, ale jak coś z dzieckiem nie halo to wiozą do Wrocławia… Po co więc ryzykować?
                                      Na Chałbińskiego to nawet masażysta przychodził pytać, czy pomasować nie trzeba Nie mówiąc już o doradcy laktacyjnym… Pani przybiegała codziennie i świetnie pamiętała wszystkie mamy i dzieci

                                      • Zamieszczone przez najeli

                                        Ale czy w innych szpitalach jest inaczej? Myśle, że to też zależy od ilości pań rodzących, rodziłam na przełomie maja i czerwca, zatem szpital był oblegany.

                                        No myślę, że jest inaczej 🙂
                                        Miałam tę przyjemność rodzić w US – tego się nie zapomina 🙂 Żartuję oczywiście, ale faktem jest, że opieka i warunki super.
                                        Ale, jak się okazuje, w Polsce też może być po prostu dobrze.
                                        W Trzebnicy na przykład. Nie słyszałam od żadnej znajomej, by miała powody do narzekań.
                                        A personel… Nikt mi nie wyciągał na siłę piersi, ani nie wykręcał sutków (fakt, że problemów z mlekiem nigdy nie miałam), nie kazał zdejmować majciochów na środku korytarza.
                                        Miło, sympatycznie, spokojnie i profesjonalnie – tak bym określiła swój kilkudniowy debiut w polskim szpitalu, na oddziale położniczym 🙂
                                        Może miałam szczęście, może była ta “lepsza” zmiana…
                                        A może po prostu tam tak już jest.
                                        Wiem, że wszędzie być powinno.

                                        • Zamieszczone przez Bep
                                          Wszystko ok, ale jak coś z dzieckiem nie halo to wiozą do Wrocławia… Po co więc ryzykować?

                                          Też się nad tym swego czasu zastanawiałam.
                                          I jednak stwierdziłam, że powinno być dobrze (choć w ciązy ospę miałam i lęk o dziecko straszny).
                                          Jakby każdy miał przewidywać najczarniejszy scenariusz, to wszystkie dzieci rodziłyby się na Kamieńskiego lub na Dyrekcyjnej 🙂

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Wrocław gdzie rodzić?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general