Zacheta do adopcji czy straszenie alkoholem w ciazy?

No zobaczcie jak ” Spiegel” Zacheca niemcow do adopcji.
No po takim artykuje w gazecie ogolnoniemieckiej to bedzie chetnych do adopcji… kolejki beda… oj beda…
A dzieci czy to zdrowe czy chore beda w domach dziecka.
No takiego autora to bym zlinczowala.
jak mozna tak glupio napisac artykul.
Nawet jezeli chcial ostrzec przed piciem w ciazy to w ten sposob

[Zobacz stronę]

A moze ja tak tylko mysle ze tytul powinnien brzmiec ” Dlaczego nie warto adoptowac dzieci?”

17 odpowiedzi na pytanie: Zacheta do adopcji czy straszenie alkoholem w ciazy?

  1. A ja jestem zupełnie odmiennego zdania.

    Prawda jest taka, że dziecko adoptowane prawie zawsze wymaga więcej wysilku, pracy, cierpliwości. Często są to dzieci właśnie alkoholików, często są naznaczone złymi dośiwadczeniami. Np dziesięcioletnie dziecko wykonuje ruchy seksualne. Skąd? Rodzice uprawiali ciągle przy nim seks, lub matka z innymi.

    Ludzie decydujący się na adopcję muszą o takich rzeczach wiedzieć, są szkolenia dla takich rodziców. Nie każdy się nadaje, nie każdy ma silny charakter.

    O ile wiem, rodzice zdają sobie sprawę z trudności, są ukierunkowani.

    Być może niektórych da do myślenia, co może alkohol czynić w organiźmie nienarodzonego dzicka. Nie mówię o alkoholiczkach, bo to i tak pewnie nałóg wygra.

    Ale może popijaće zastanowią się.

    Mnie artykuł nic przeraził, nie ma w nim nic, czego wcześniej nie wiedziałam.
    A są ludzie, którzy adoptują i dzieci chore, po “przejściach”.
    Ciekawa jestem co myślą pozostałę dziewczyny:)

    • Zamieszczone przez ulaluki
      A ja jestem zupełnie odmiennego zdania.

      Prawda jest taka, że dziecko adoptowane prawie zawsze wymaga więcej wysilku, pracy, cierpliwości. Często są to dzieci właśnie alkoholików, często są naznaczone złymi dośiwadczeniami. Np dziesięcioletnie dziecko wykonuje ruchy seksualne. Skąd? Rodzice uprawiali ciągle przy nim seks, lub matka z innymi.

      Ludzie decydujący się na adopcję muszą o takich rzeczach wiedzieć, są szkolenia dla takich rodziców. Nie każdy się nadaje, nie każdy ma silny charakter.

      O ile wiem, rodzice zdają sobie sprawę z trudności, są ukierunkowani.

      Być może niektórych da do myślenia, co może alkohol czynić w organiźmie nienarodzonego dzicka. Nie mówię o alkoholiczkach, bo to i tak pewnie nałóg wygra.

      Ale może popijaće zastanowią się.

      Mnie artykuł nic przeraził, nie ma w nim nic, czego wcześniej nie wiedziałam.
      A są ludzie, którzy adoptują i dzieci chore, po “przejściach”.
      Ciekawa jestem co myślą pozostałę dziewczyny:)

      Artykuł przejrzałam pobieżnie, ale podpiszę się pod wypowiedzią ulaluki.

      Mam wielki szacunek dla ludzi bezinteresownie adoptujących dzieci. To bardzo trudne wyzwanie.

      • Ja dla odmiany w całości. Podpiszę się pod dziewczynami. Generalnie nie znalazłam tam nic nowego.
        Co więcej jedna z moich koleżanek stworzyła z mężem rodzinę zastępczą dla kilkorga dzieci z domu dziecka (nawet w Dziecku o nich pisali) i z jej opowieści wiem jakie problemy stwarzają takie dzieci. Co nie oznacza, że każde dziecko trafiające do adopcji jest obciążone FASem.
        Nie mniej uważam, że adopcyjni rodzice mają prawo wiedzieć dokładnie jak przebiegała ciąża. I jakim ewentualnie chorobami genetycznymi może być obciążone dziecko.
        To musi być ich świadoma decyzja. Jeśli cokolwiek zostało przed nimi zatajone (celowo!) mają prawo czuć się oszukani i uważam, że mają prawo do jakiegoś wsparcia państwa. Np jak w przypadku jednego z dzieci z tego artykułu, jeśli sytuacja wymaga umieszczenia go w specjalnym ośrodku to nie adopcyjni rodzice a właśnie państwo powinno pokryć wszelkie koszty z tym związane.

        • ten artykul powinien byc generalnie podany na tacy kazdemu, kto pragnie adoptowac
          zbyt czesto zdarza sie, ze rodzice adopcyjni, choc pelni dobrych checi i przekonani o potrzebie przekazywania milosci, ulegaja uludzie, ze miosc zalata wszystkie dziury, nawet te gleboko w psychice osadzone

          zupelnie niedawno ktos przystepnie wytlumaczyl mi wreszcie, dlaczego adopcja jest trudnym procesem i dlaczego adpotujacy powinien miec wielokrotnie podpowiedziana mozliwosc wycofania sie

          bo milosc dla niektorych adoptowanych dzieci to za malo niestety

          • Sole
            Miałam do czyniania z dziećmi z FASem – uwierz mi, czasami to naprawdę hard core jakich mało. Dzieci z uposledzeniem umysłowym, z zespołem downa czy nawet z ADHD przy tym to pikus
            Miałam do czynienia z rozgoryczonymi rodzicami adopcyjnimi, których nikt nie ostrzegał, że ich zycie z takim dzieckiem moze być piekłem. Wiedzieli, że bedzie trudno oddawali całą swoja miłość i trud a w zamian dostawali tylko wiadra pomyj. Bo dzieciaki z Fas są trudne, czesto nie potrafią kochać, zreszta było to wstepnie opisane w artykule…
            Teraz mam rodziców którzy są w pułapce (zresztą bardzo fajni ludzie) bo nie wiedzą co wybrac czy skrajny altruzim i poświęcenie na jaki się świadomie nie decydowali czy oddać dziecko i życie z mega wyrzutami sumienia
            Byłam świadkiem oddawania dzieciaków adopcyjnych

            Rodzice mają prawo wiedzieć
            Wręcz muszą
            Muszą być uświadomieni co ich czeka, aby ich decyzja była w pełni świadoma i aby w przyszłoście nie dochodziło do większych dramatów!

            • Zamieszczone przez kantalupa
              ten artykul powinien byc generalnie podany na tacy kazdemu, kto pragnie adoptowac
              zbyt czesto zdarza sie, ze rodzice adopcyjni, choc pelni dobrych checi i przekonani o potrzebie przekazywania milosci, ulegaja uludzie, ze miosc zalata wszystkie dziury, nawet te gleboko w psychice osadzone

              zupelnie niedawno ktos przystepnie wytlumaczyl mi wreszcie, dlaczego adopcja jest trudnym procesem i dlaczego adpotujacy powinien miec wielokrotnie podpowiedziana mozliwosc wycofania sie

              bo milosc dla niektorych adoptowanych dzieci to za malo niestety

              Zgadzam sie!! Z reszta wypowiedzi takze

              Ale…

              Jak wielu ludzi po takim artykuje zniecheci sie do dzieci adoptowanych, ile par chcacych adoptowac zrezygnuje z adopcji.

              Uwazam ze artykul jest odrazajaco jednostronny.

              Pary chcace adoptowac dziecko powinny miec pelna swiadomosc, co biora na swoje barki.

              Ale

              Widzialam sytuacje dzieci w domu malego dziecka. Wiem co je czeka, czy sa chore czy zdrowe. Na miejscu osob odpowiedzialnych za adopcje lgalabym jak pies zeby tylko dziecko mialo kochajacych rodzicow.

              • Zamieszczone przez ciapa
                Sole
                Miałam do czyniania z dziećmi z FASem – uwierz mi, czasami to naprawdę hard core jakich mało. Dzieci z uposledzeniem umysłowym, z zespołem downa czy nawet z ADHD przy tym to pikus
                Miałam do czynienia z rozgoryczonymi rodzicami adopcyjnimi, których nikt nie ostrzegał, że ich zycie z takim dzieckiem moze być piekłem. Wiedzieli, że bedzie trudno oddawali całą swoja miłość i trud a w zamian dostawali tylko wiadra pomyj. Bo dzieciaki z Fas są trudne, czesto nie potrafią kochać, zreszta było to wstepnie opisane w artykule…
                Teraz mam rodziców którzy są w pułapce (zresztą bardzo fajni ludzie) bo nie wiedzą co wybrac czy skrajny altruzim i poświęcenie na jaki się świadomie nie decydowali czy oddać dziecko i życie z mega wyrzutami sumienia
                Byłam świadkiem oddawania dzieciaków adopcyjnych

                Rodzice mają prawo wiedzieć
                Wręcz muszą
                Muszą być uświadomieni co ich czeka, aby ich decyzja była w pełni świadoma i aby w przyszłoście nie dochodziło do większych dramatów!

                Pewnie Ty wiesz lepiej. Ja nigdy nie mialam do czynienia z dzieckiem z FAS
                Ale jak mi szkoda tych maluszkow w domu malego dziecka, tych kojcow jeden obok drugiego…

                Wiem ze rodzice powinni wiedziec.
                Ja bym chciala wiedziec..
                Ale co z tymi dziecmi.
                CO Z NIMI!!!

                No i nie mowcie mi ze taki artykul jest zatytulowany dobrze?

                Jestem ciagle zdania ze Tytul artykulu powinnien byc inny.

                • Zamieszczone przez sole
                  Pewnie Ty wiesz lepiej. Ja nigdy nie mialam do czynienia z dzieckiem z FAS
                  Ale jak mi szkoda tych maluszkow w domu malego dziecka, tych kojcow jeden obok drugiego…

                  Wiem ze rodzice powinni wiedziec.
                  Ja bym chciala wiedziec..
                  Ale co z tymi dziecmi.
                  CO Z NIMI!!!

                  No i nie mowcie mi ze taki artykul jest zatytulowany dobrze?

                  Jestem ciagle zdania ze Tytul artykulu powinnien byc inny.

                  Pewnie nie jest za dobry tytuł
                  Dzieciaki z Fas są tez specyficznie kochane w tym wszytskim, nie można mówić tylko o negatywnych cechach
                  Dla przeciwwagi powinni dac przykłady rodzin co sobie z takimi dzieciakami dobrze radzą
                  I tu po namyśle się z Tobą zgadzam, ze artykuł moze wnieszć szkodę…
                  Z mojego doświadczenia rodzice adopcyjni naprawde nie sa przygotowaniu na to co ich czeka i tu jest dramat
                  Tu nie chodzi tylko o dzieci z fas ale nagle się okazuje, że dzecko ma mega problemy w szkole, że wyłażą jakieś schorzenia neurologiczne i jest mega rozczarownie a dziecka nie można ot tak sobie oddać
                  Świadomość przede wszystkim
                  Zamiast takiej ilości teorii przeczołgac tych rodziców przez praktyczne doświadczenia i poztytywne i negatywne niech wiedzą na co się piszą

                  • Zamieszczone przez ciapa
                    Pewnie nie jest za dobry tytuł
                    Dzieciaki z Fas są tez specyficznie kochane w tym wszytskim, nie można mówić tylko o negatywnych cechach
                    Dla przeciwwagi powinni dac przykłady rodzin co sobie z takimi dzieciakami dobrze radzą
                    I tu po namyśle się z Tobą zgadzam, ze artykuł moze wnieszć szkodę…
                    Z mojego doświadczenia rodzice adopcyjni naprawde nie sa przygotowaniu na to co ich czeka i tu jest dramat
                    Tu nie chodzi tylko o dzieci z fas ale nagle się okazuje, że dzecko ma mega problemy w szkole, że wyłażą jakieś schorzenia neurologiczne i jest mega rozczarownie a dziecka nie można ot tak sobie oddać
                    Świadomość przede wszystkim
                    Zamiast takiej ilości teorii przeczołgac tych rodziców przez praktyczne doświadczenia i poztytywne i negatywne niech wiedzą na co się piszą

                    DOKLADNIE
                    I o to mi chodzilo.
                    Przygotowac rodzicow przyszlych. Pokazac nagatywy i pozytywy.
                    Artykul oburzyl mnie stronniczoscia.
                    Z artykulu wynika ze
                    Bierzecie kota w worku- nawet nie.
                    Bierzecie dziecko ktore jest uposledzone.
                    Takie wnioski mozna wyciagnac.
                    Dlatego jestem oburzona.

                    • Zamieszczone przez sole
                      Zgadzam sie!! Z reszta wypowiedzi takze

                      Ale…

                      Jak wielu ludzi po takim artykuje zniecheci sie do dzieci adoptowanych, ile par chcacych adoptowac zrezygnuje z adopcji.

                      Uwazam ze artykul jest odrazajaco jednostronny.

                      Pary chcace adoptowac dziecko powinny miec pelna swiadomosc, co biora na swoje barki.

                      Ale

                      Widzialam sytuacje dzieci w domu malego dziecka. Wiem co je czeka, czy sa chore czy zdrowe. Na miejscu osob odpowiedzialnych za adopcje lgalabym jak pies zeby tylko dziecko mialo kochajacych rodzicow.

                      sole, tez tak myslalam, jeszcze zupelnie niedawno
                      pisalam nawet o tym zupelnie niedawno, no moze “niedawno” to relatywny termin, a kacie o adopcji
                      widzisz, to lganie, byle tylko przekazac dziecko komus pod opieke, zupelnie nie spelnia swojej roli
                      dzieciak to nie towar, nie ma miejsca na reklamacje
                      a jednak ludzie potrafia to zrobic i juz
                      i maja prawnie do tego dostep

                      dziecka z fas milosc nie wyleczy, choc moze uczynic zycie latwiejszym – ogladalam kiedys dokument o pielegniarce, ktora zajmuje sie chlopakiem (juz teraz pelnoletnim facetem) z fas – nie dalabym rady za nic w swiecie; to jest wyzwanie dla samarytanina, nie dla czlowieka, ktory po prostu chce sie miloscia podzielic

                      w sprawach adopcji trzeba umiej oddzielic emocje od zdrowego rozsadku – czego sama osobiscie dlugo nie bylam w stanie pojac

                      tytul jest troche niezgdny z zawartoscia tekstu, choc drastycznie mi nie przeszkadza

                      sole, wiem, jak takie teksty wybijaja z rytmu, jak sie czlowiekowi chce wyc
                      ale pod tym wszystkim jest jeszcze drugie dno: piec minut szczescia w rodzinie adopcyjnej niczego nieswiadomej a potem zwracajacej dziecko z felerem moze zrobic wiecej krzywdy niz bidul

                      • Zamieszczone przez kantalupa
                        sole, tez tak myslalam, jeszcze zupelnie niedawno
                        pisalam nawet o tym zupelnie niedawno, no moze “niedawno” to relatywny termin, a kacie o adopcji
                        widzisz, to lganie, byle tylko przekazac dziecko komus pod opieke, zupelnie nie spelnia swojej roli
                        dzieciak to nie towar, nie ma miejsca na reklamacje
                        a jednak ludzie potrafia to zrobic i juz
                        i maja prawnie do tego dostep

                        dziecka z fas milosc nie wyleczy, choc moze uczynic zycie latwiejszym – ogladalam kiedys dokument o pielegniarce, ktora zajmuje sie chlopakiem (juz teraz pelnoletnim facetem) z fas – nie dalabym rady za nic w swiecie; to jest wyzwanie dla samarytanina, nie dla czlowieka, ktory po prostu chce sie miloscia podzielic

                        w sprawach adopcji trzeba umiej oddzielic emocje od zdrowego rozsadku – czego sama osobiscie dlugo nie bylam w stanie pojac

                        tytul jest troche niezgdny z zawartoscia tekstu, choc drastycznie mi nie przeszkadza

                        sole, wiem, jak takie teksty wybijaja z rytmu, jak sie czlowiekowi chce wyc
                        ale pod tym wszystkim jest jeszcze drugie dno: piec minut szczescia w rodzinie adopcyjnej niczego nieswiadomej a potem zwracajacej dziecko z felerem moze zrobic wiecej krzywdy niz bidul

                        Rozumiem ale co z tymi dziecmi sie dzieje?
                        Przeciez dzieci z FAS sie rodza i niestety sa zostawiane w domach malego dziecka. Co z nimi?

                        • Zamieszczone przez sole
                          Rozumiem ale co z tymi dziecmi sie dzieje?
                          Przeciez dzieci z FAS sie rodza i niestety sa zostawiane w domach malego dziecka. Co z nimi?

                          sa osoby, ktore na taka adopcje sie decyduja i podporzadkowuja swoje zycie innemu czlowiekowi
                          kwdepnelam kiedys na strone rodzin z dziecmi z fas-em (adopcyjnych i bilogicznych)
                          to byly niekiedy bardzo drastyczne historie poswiecenia

                          co sie dzieje z fas-owcami z bidula?
                          przede wszystkim wiekszosc z nich nnie zostaje nigdy poprawnie zdiagnozowanych i pozostaja na cale zcie z fasem jako wlasnym problemem i nieprzystosowaniem do zycia
                          widzisz, czy z bidula, czy nie, z dzieci z fasem wyrastaja ludzie o glebokich zaburzeniach emocjonalnych
                          tego milosc nie uleczy, milosc moze pomoc przejsc przez to w warunkach zrozumienia, ale trzeba tez wiedziec, ze czesto fas-owcy nie sa w stanie docenic poswiecenia opiekuna, odbieraja swiat na zupelnie innym poziomie emocjonalnym
                          nie wiem, czy w polsce sa osrodku opieki nad dziecmi z fas, w stanach sa specjalne programy, osrodki, organizacje, ktore oferuja pomoc dla chorych, ale przede wszystkim dla ich opiekunow
                          podejrzewam, ze rwoniez dzieci z sierocincow maja do tych programow dostep

                          • Jak dla mnie dobry artykuł.
                            Dla mnie to cała prawda i jeden z głównych powodów dlaczego zrezygnowaliśmy z adopcji. Mam dziecko własne, nie naraziłabym jej na takie rodzeństwo. Nie zasłużyła. Gdybym nie miała dzieci wcale mogłabym decydować razem z mężem, bo wtedy miałoby to wpływ na nasze życie a nie na życie dziecka, które w sprawie wypowiedzieć się nie może.
                            Adopcja mogłaby się okazać bardzo udana, ale tego nigdy nie wiemy przed a dopiero po… więc nie zaryzykuję!!

                            • tytuł zupełnie nieadekwatny do treści! “uszkodzić dziecko”… – to brzmi po prostu durnie! a artykuł opisuje poważny problem. problem dziecka niepanującego nad emocjami i rodziców (adopcyjnych) nierozumiejących problemu dziecka z FAS.
                              nie zniechęciłam się jednak do adopcji. tylko jestem teraz tym bardziej pewna, że musimy dopytywać i być przygotowanym na wszystko.
                              niech nas tylko ten cały ośrodek adopcyjny zaakceptuje…

                              • Sole- przeczytałam i emocjami ja Cię doskonale rozumiem.

                                Natomiast- absolutnie rodzina adopcyjna musi wiedzieć o zespole poalkoholowym u dziecka i wiedzieć wszystko, co się z tym wiąże!

                                To takie straszne- sam fakt picia w ciąży! i tego, że te dzieci często są już skazane na samym starcie:(

                                W przypadku różnych innych chorób nie da się ich uniknąć, matkla nie jest “winna” itd. Tu JEST kurcze winna:(

                                • Zamieszczone przez ahimsa
                                  Sole- przeczytałam i emocjami ja Cię doskonale rozumiem.

                                  Natomiast- absolutnie rodzina adopcyjna musi wiedzieć o zespole poalkoholowym u dziecka i wiedzieć wszystko, co się z tym wiąże!

                                  To takie straszne- sam fakt picia w ciąży! i tego, że te dzieci często są już skazane na samym starcie:(

                                  W przypadku różnych innych chorób nie da się ich uniknąć, matkla nie jest “winna” itd. Tu JEST kurcze winna🙁

                                  No i to jest najgorsze.
                                  Szlag mnie trafia.
                                  Jak mozna byc tak bezmyslnym.
                                  W glowie mi sie to nie miesci.

                                  • Zamieszczone przez sole
                                    No i to jest najgorsze.
                                    Szlag mnie trafia.
                                    Jak mozna byc tak bezmyslnym.
                                    W glowie mi sie to nie miesci.

                                    ostatnio jakies przegladalam dane, cos a propos kulturowego podejscia do alkoholu i generalnie uzywek

                                    fas mimo wszystko (i nawet bylo tam jakies badanie porownawcze biorace pod uwage fakt, ze sie kiedys nie diagnozowalo fasu w ogole, nie byla to oficjalna jednostka chorobowa, byla natychmiastowa klasyfikacja jako uposledzenie psychiczne, chyba nazywane wtornym czy jakos tak) pojawia sie znacznie czesciej teraz niz przed czterdziestoma, piecdziesiecioma laty

                                    opowiadala mi to moja wlasna tesciowa: w czasach jej mlodosci i macierzynstwa picie i palenie w ciazy nie bylo w zaden sposob napietnowane (po drodze moge polecic fantastyczny serial o tamtych czasach, mad men, gdzie papierosy i szklaneczka z koktajlem to nie tyle rekwizyty, co normalnie bohaterowie na poziomie bohaterow ludzkich); to byla norma, sama przyznala, ze palila i pila towarzysko (zeby nie brzmialo, ze moja etsciowa to alkoholiczka jakas;))w kazdej ciazy

                                    zastanawia mnie jaki wplyw moze miec na to wszystko zaniczyszczenie srodowiska, moze postep technologiczny generalnie, bo na zdrowy rozum chyba jednak zyjemy teraz duzo zdrowiej niz te piecdziesiat lat temu

                                    wspominalam tez wczesniej strone z historiami rodzin z fasem
                                    moje wrazenia po jej przejrzeniu to nawet nie byly pytania o bezmyslnosc
                                    bo to byla zwykla glupota w wiekszosci przypadkow
                                    taka niczym nieuzasadniona niewiedza

                                    zeby jezdzdic cholerny samochodem trzeba miec prawo jazdy
                                    zeby miec dzieci, nie potrzeba zadnego dokumentu
                                    niedoskonalosc natury, niestety:(

                                    Znasz odpowiedź na pytanie: Zacheta do adopcji czy straszenie alkoholem w ciazy?

                                    Dodaj komentarz

                                    Mozarella w ciąży

                                    Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                    Czytaj dalej →

                                    Ile kosztuje żłobek?

                                    Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                    Czytaj dalej →

                                    Dziewczyny po cc – dreny

                                    Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                    Czytaj dalej →

                                    Meskie imie miedzynarodowe.

                                    Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                    Czytaj dalej →

                                    Wielotorbielowatość nerek

                                    W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                    Czytaj dalej →

                                    Ruchome kolano

                                    Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                    Czytaj dalej →
                                    Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                    Logo
                                    Enable registration in settings - general