zakaz palenia w miejscach publicznych….

co wy na to???
[Zobacz stronę]

… czasem z koleżankami chodzimy do takiej fajnej małej knajpki, w której jest część dla palących i część dla niepalących…. przyznam się, że lubię sobie zapalić malborka i nie widzę w tym nic złego, bo to moja decyzja, decyzja dorosłego człowieka… nie palę przy dzieciach, ani w domu ( wychodzę na dwór), ani nawet w samochodzie nie palę… w sumie to ja lubię sobie puścić dymka ( mam uczulenie na tyle pierdół, że czasem myślę, że papierosek to jedyna rozrywka jak mi pozostała w życiu) i kompletnie nie rozumiem dlaczego nie będę mogła tego robić w mojej ulubionej knajpce, która przecież nie jest jakąś ekskluzywną restauracją czy szpitalem….

… rozumiem, że są miejsca gdzie się nie powinno palić ( szpital, restauracja) ale jak tak dalej pójdzie to za x lat będziemy mieć ustawę o tym w jakiej pozycji mamy uprawiać sex… dlaczego nikt nie weźmie się za dzieciaki pijące podróby redbulla???, dlaczego nikt nie weźmie się za zuli którzy tak śmierdzą że nie sposób wystać w miejscu publicznym koło takiego ( pracuję na kasie i niestety wiem coś o tym)….

… no to wyraziłam moje zdanie co do tej “ustawy”

Pozdrówki 🙂

Strona 5 odpowiedzi na pytanie: zakaz palenia w miejscach publicznych….

  1. Zamieszczone przez Figa
    Rozumiem, że to samo powinno dotyczyć ludzi,
    którzy maja wysoki cholesterol, miażdżycę i ośmielą się zjeść jajko?
    I tych z cukrzycą, którzy ośmielą się zjeść kawałek ciasta?

    Ci ludzie płacą za służbę zdrowia tak samo jak wszyscy inni i opieka medyczna sie im z tego tytułu należy.
    Tekst o leczeniu wbrew woli pacjenta, bo zrobi czasem coś zakazanego, jest imo nie fair.
    I jest w moim odczuciu ograniczaniem i lekceważeniem swobód obywatelskich ludzi chorych.

    Zamieszczone przez Figa
    To jest to samo.
    Świadome, niekorzystne działanie na swoje zdrowie.

    Lekarz zabrania jedzenia potraw wysokocholesterolowych -> jesz jajko -> świadomie sobie szkodzisz.
    Lekarz karze unikać ciasta -> jesz -> świadomie sobie szkodzisz.
    Mam nadzieję, że teraz już jasne.

    nie to nie jest to samo. wiekszość pacjentów nawet na diecie bez cholesterolu bedzie miała podwyższony. bo ich wątroba go produkuje. pozatym jajko to pokarm… do tego akurat dosc zdrowu. lekarze do konca nie wiedzą jaka dietą ten cholesterol obnizac, jest duzo teorii. jedni mia ze sródziemnomorską inni ze tłuczową…

    z paierosami prosta sprawa – jeszcze nik nie udowodni aby były czymkolwiek innym niz trucizna. i tu decyzja jest prosta – papieros = trucizna dla wszystkich – tych co pala i tych co to wdychają… A jajka – ludzie jedza od tysiecy lat i mają sie dobrze…. Chodzi o to ze szkodzenie sobie jajkiem czy cistem jest niewsłmnierne do szkodzeia sobie papierosem….(no moze u cukrzyka ciasto szkodzi szybciej)

    • Zamieszczone przez Figa
      Ale czemu mielibyśmy trzymać się tylko papierosów?
      Działać na szkodę swojego organizmu można na wiele sposobów, nikotyna nie jest jakaś wyjątkowa pod tym względem.

      własnie jest dośc wyjątkowa. sama nikotyna nie szkodzi. ale uzaleznia. szkodzą substanecje w dymie.. ile ich tam jest 100?. i szkodzą na calutki organizm poczynając od jamy ustnej, krtani, płuc, żoładka, zył, skóry, itd…Większośc chorób wystepuje częsciej u palaczy. w polsce umiera sie najczesciej na choroby serca, udary i nowotwory. w duzy udział w tym maja papierosy.

      tylko problem w tym ze jak juz ktos pali i jest nałogowcem… to nie widze szansy i powodu mu palenia zabraniać (np w szpitalu). mysle ze wielu ludzi naraziłoby sie na własną krzywde zeby zapalić… no iece – uciekanie pielęgniarkom itp. A kolejny papieros duzo im nie pomoze. na swoje chproby pracowali latami. Ich decyzja – czy chcą walczyć czy sie dobić…

      • A ja się cieszę że nie będzie mozna palic w miejscach publicznych, nienawidze fajek, tego smrodu.

        • Zamieszczone przez majowamama
          Palenie w lokalach jest mi zupełnie obojętne
          Od kiedy pamietam byly lokale dla palących i dla niepalących i to do mnei należał wybór.

          O widzisz – w mojej mieścinie nie ma ani jednego lokalu, dla niepalących.
          nawet nie mogłam pójść z dzieckiem do cukierni na ciasto, bo zawsze, ale to zawsze było tam nakopcone 🙁
          Dlatego bardzo cieszy mnie ta ustawa

          • Zamieszczone przez tygryska
            Czemu mnie to nie dziwi? Eh…

            Mnie też. Ostatnio przeżyłam załamkę jak zobaczyłam na ulicy młodą dziewczynę w końcówce ciąży z papierosem 🙁

            Ja po cc leżałam z koleżanką po fachu ;), która co godzinę wychodziła na papierosa do toalety… I chyba najbardziej poruszało mnie nie to, że paliła, ale to, że miała do tego bardzo lekki stosunek… Nie było to dla niej kwestią dramatu, zmagania się ze sobą… Ot, oczywistość, że palić można. I mimo że nie uważam, że nauczyciele powinni być życiowo takimi wzorami, jak czasami niektórzy myślą, to w tym przypadku byłam poruszona jakoś właśnie…

            • Zamieszczone przez aborka
              słuchaj, to jest nałóg. nie da sie tego z dnia na dzień rzucić. Sa pacjenci którzy po amputacji kończyn (z powodu palenia bo zatkały im sie zyły) zaraz szli na papieroska.

              I są pacjenci, którzy przebywają w szpitalu z zupełnie innych powodów, a nadal nie mogą palić, powiększając tym sobie stres związany z całą sytuacją pobytu w szpitalu i leczenia. Mówię o drastycznych przypadkach uzależnienia (wg mnie nie każdy odcięty od nałogu znosi to w podobny sposób).

              Zamieszczone przez aborka

              dla mnie za mała jest wiedza o papierosach. pisze sie ze powoduja raka itd. ale nie uczy sie dzieci w szkołach o innych chorobach. W zasadzie większość palaczy skazuje sei na inwalidztwo – czy przez uszkodzenie żył (udary, zawały, wylewy, amputacje kończyn), uszkodzenie pluc (POCHP, rak), Ja miałam na studiach i po kilka wykładów które bardzo do mnie przemówiły. proste statystyki i tabelki… Dlaczego tego w szkole nie uczą, nie pokazuja zdjęć ludzi bez nóg, z dzura w krtani, ledwo łapiących oddech….

              Naprawdę się nie uczy? Mam inne doświadczenia…

              Ale bądźmy realistami, dla dzieci w pewnym wieku opowiadanie im o odległych skutkach dzisiejszych działań to jak abstrakcyjne straszenie wieloma innymi sprawami… Nawet jeśli dotrą te skutki do świadomości, to w pewnym wieku ludzie często i tak nie wybiegają realnie myślami w przyszłość; a jak jeszcze spojrzą na taką Tyszkiewicz, to pomyślą, że im też się uda 😉 To nie jest kwestia tego tematu, tylko raczej szerszy problem specyfiki pewnego wieku i podejścia człowieka.
              Ot, literacko mi się skojarzyło: 😉

              Człowiek i zdrowie

              W jedną drogę szli razem i człowiek, i zdrowie.
              Na początku biegł człowiek; towarzysz mu powie:
              Nie śpiesz się, bo ustaniesz… Biegł jeszcze tym bardzi,
              Widząc zdrowie, że jego towarzystwem gardzi,
              Szło za nim, ale z wolna. Przyszli na pół drogi:
              Aż człowiek, że z początku nadwerężył nogi,
              Zelżył kroku na środku. Za jego rozkazem
              Przybliżyło się zdrowie, i odtąd szli razem.
              Coraz człowiek ustawał, a że się zadysza,
              Prowadź mię, iść nie mogę, rzekł do towarzysza.
              Było mnie zrazu słuchać, natenczas mu rzekło;
              Chciał człowiek odpowiedzieć… lecz zdrowie uciekło.

              • Zamieszczone przez Figa

                Pewnie że szkoda, że sobie szkodzi, ale takie jest jego konstytucyjne prawo.
                I zgadzam się z Majową – pacjenci powinni mieć miejsce, gdzie mogą zapalić.
                Pozbawianie ich tej możliwości jest dla wielu torturą, zaserwowaną przez “lepiej wiedzące co powinien” prawo i dołożona do często stresującego i nieprzyjemnego leczenia i pobytu w szpitalu.

                Do tego niekonsekwentnie, bo po powrocie ze szpitala już lekarze czuwać nie będą.
                Efekt wg mnie będzie taki, że w toaletach nie da się oddychać… Tak samo zresztą było u mnie w szpitalu, gdy leżałam 10 dni pod koniec ciąży.

                • Zamieszczone przez majowamama
                  w swiecie idealnym

                  a jak wiadomo nasz swiat idealny nie jest i nie bedzie
                  no i nie zawsze do szpitala trafiają niepalący
                  mało tego, w niektórych przypadkach wręcz odradza sie rzucanie palenia akurat w momencie nagłego ataku/nawrotu choroby ze względu na stan psychiczny (dodatkowe napiecie nerwowe )
                  i o ile knajpę wybieram pod swoje widzimisie, o tyle trafiam do tego samego szpitala gdzie moja paląca kolezanka i spotykam ją w toalecie na dymku uczestnicząc tym samym biernie w tym procederze
                  trudno mi sobie wyobrazic ze w toaletach staną żandarmi i będą pilnowac palaczy, trudno mi tez sobie wyobrazic, że niezdyscyplinowani pacjenci bedą wydalani ze szpitali dyscyplinarnie, albowiem jak napisalam powyzej czasem w tym akurat momencie nagłe rzucenie palenia nie jest zalecane
                  zalezy mi wobec tego na tym, żeby moja paląca koleżanka mogła spokojnie zapalic sobie papieroska w wyznaczonym do tego dobrze wentylowanym pomieszczeniu, gdzie ja przebywac nie muszę

                  personel zawód wybiera swiadomie, wiec narzucenie personelowi odgórne zakazu palenia na terenie szpitala nie byloby jak dla mnie szokujące

                  na oddziale onkologicznym, gdzie lezala moja mama pielęgniarka odprowadzała palaczy w cięższym stanie do specjalnie wydzielonego sektora, a na szyi takiego delikwenta zawieszano nadajnik z przyciskiem za pomocą ktorego mozna bylo w razie potrzeby wezwac personel

                  my żyjemy w kraju, gdzie jak piszesz chora po chemii wymyka się personelowi zeby zakurzyc w ubikacji i cieszymy się z zakazu palenia na terenie szpitala
                  czy to nie lekko obłudne?
                  zapominamy przy tym, ze to zycie pacjentów, którzy maja prawo nim kierowac zgodnie z własnymi wytycznymi
                  nie ma w naszym kraju ani przymusowego odwyku ani przymusowego leczenia, takze nie panu doktorowi oceniac po co i dlaczego leczy sie pacjent, który zresztą płaci za to leczenie grubą kasę
                  a brak stosownych miejsc niejako zmusza do łamania zakazu palenia…

                  Tak sobie jeszcze myślę, czy to nie powinna być sprawa właściciela knajpy, czy się u niego pali… Może powinny być lokale różnego typu po prostu? Nie wiem…

                  Wiem natomiast, że w niektórych zakładach pracy mogą być wyznaczone miejsca, a w innych nie. Bo personel szpitalny jak rozumiem (?) też nie może palić? I nauczyciel. Tak, czytałam, że nauczyciel ma być wzorem… Zapewne nie byłby nim, gdyby mógł zapalić w palarni, a będzie nim, gdy będzie palił w prywatnym czasie w wydzielonej części knajpy. Niektórzy znajomi spanikowali, że nie dadzą rady przez 7 godzin w stresującej pracy bez papierosa – ciekawe, czy wyżyją się na dzieciach 😉
                  Słyszałam też, że pod jakąś szkołą w okolicy nauczyciele, których pozbawiono palarni, wychodzą pod szkołę gdzieś… To dopiero wzór…
                  Zakazu palenia w szkołach (w wydzielonej, wentylowanej palarni; skąd by się dym nie ulatniał i gdzie by żaden uczeń nauczyciela nie oglądał) nie rozumiem. Jestem ciekawa, co będą robić palący nauczyciele np. w czasie tzw. “okienka”. Gdzie by tu wyjść, żeby zapalić 😉 jak do własnego domu daleko, człowiek ma swój wolny czas, ale de facto nie ma wolności postępowania w tym czasie. No i ciekawa jestem, jak postąpimy z rodzicami, którzy przy okazji wywiadówek palą na tarasie szkolnym (przed i po – bo stres, wiadomo 😉 ). Ja chyba jednak policji wzywać nie będę… 😉 Tylko to już takie czasy, że wszyscy zapalą, tylko nie nauczyciel (tydzień temu uczeń III klasy zapytał mnie, dlaczego nie wolno mu zapalić w parku, skoro mama się zgadza i w domu pali razem z nim, w ogóle nikt się nie czepia, tylko nauczyciele mają jakieś wątki, jak go tam zauważą).
                  Gdyby w ogóle zakazano palenia w kraju, byłoby przynajmniej równo i logicznie 😉 a tak to nie rozumiem, czemu niektóre grupy zawodowe mają udawać, że nie palą w ogóle.

                  Pozostałe kwestie, jak te, by palić tam, gdzie nie przeszkadza się innym, są dla mnie oczywistością.

                  • Zamieszczone przez Lea
                    Tak sobie jeszcze myślę, czy to nie powinna być sprawa właściciela knajpy, czy się u niego pali… Może powinny być lokale różnego typu po prostu? Nie wiem…

                    Wiem natomiast, że w niektórych zakładach pracy mogą być wyznaczone miejsca, a w innych nie. Bo personel szpitalny jak rozumiem (?) też nie może palić? I nauczyciel. Tak, czytałam, że nauczyciel ma być wzorem… Zapewne nie byłby nim, gdyby mógł zapalić w palarni, a będzie nim, gdy będzie palił w prywatnym czasie w wydzielonej części knajpy. Niektórzy znajomi spanikowali, że nie dadzą rady przez 7 godzin w stresującej pracy bez papierosa – ciekawe, czy wyżyją się na dzieciach 😉
                    Słyszałam też, że pod jakąś szkołą w okolicy nauczyciele, których pozbawiono palarni, wychodzą pod szkołę gdzieś… To dopiero wzór…
                    Zakazu palenia w szkołach (w wydzielonej, wentylowanej palarni; skąd by się dym nie ulatniał i gdzie by żaden uczeń nauczyciela nie oglądał) nie rozumiem. Jestem ciekawa, co będą robić palący nauczyciele np. w czasie tzw. “okienka”. Gdzie by tu wyjść, żeby zapalić 😉 jak do własnego domu daleko, człowiek ma swój wolny czas, ale de facto nie ma wolności postępowania w tym czasie. No i ciekawa jestem, jak postąpimy z rodzicami, którzy przy okazji wywiadówek palą na tarasie szkolnym (przed i po – bo stres, wiadomo 😉 ). Ja chyba jednak policji wzywać nie będę… 😉 Tylko to już takie czasy, że wszyscy zapalą, tylko nie nauczyciel (tydzień temu uczeń III klasy zapytał mnie, dlaczego nie wolno mu zapalić w parku, skoro mama się zgadza i w domu pali razem z nim, w ogóle nikt się nie czepia, tylko nauczyciele mają jakieś wątki, jak go tam zauważą).
                    Gdyby w ogóle zakazano palenia w kraju, byłoby przynajmniej równo i logicznie 😉 a tak to nie rozumiem, czemu niektóre grupy zawodowe mają udawać, że nie palą w ogóle.

                    Pozostałe kwestie, jak te, by palić tam, gdzie nie przeszkadza się innym, są dla mnie oczywistością.

                    nakleją plaster… lub pozuja gume.

                    mój szef miała apteke internetową. i sprzedawał bardzo duzo plastrów niqutin. właściciel firmy kupował dla swoich pracowników – własnie po to aby nie wychodzili na paieroska. jakoś mu sie to kalkulowało – jeden plaster wychodzi ok 10 pln. starcza na dobe….

                    • [

                      Zamieszczone przez Lea

                      Naprawdę się nie uczy? Mam inne doświadczenia…

                      Ale bądźmy realistami, dla dzieci w pewnym wieku opowiadanie im o odległych skutkach dzisiejszych działań to jak abstrakcyjne straszenie wieloma innymi sprawami… Nawet jeśli dotrą te skutki do świadomości, to w pewnym wieku ludzie często i tak nie wybiegają realnie myślami w przyszłość; a jak jeszcze spojrzą na taką Tyszkiewicz, to pomyślą, że im też się uda 😉 To nie jest kwestia tego tematu, tylko raczej szerszy problem specyfiki pewnego wieku i podejścia człowieka.
                      Ot, literacko mi się skojarzyło: 😉

                      ]

                      moge śmiało powiedzeć ze sie nie uczy wystarczająco. Ja zawsze wiedziąłm ze papierosy szkodzą. moi rodzice palili. ja nigdy nei zaczełam bo mam astme i uznałam ze moje płuca są wazniejsze. próbowałam, owszem. natomiast samo zadnie “papierosy szkodzą” i pokazywanie płuc palacza to za mało. Pisze jako osoba z medycznym wyksztłaceniem, której 2 czy 3 wykłady podyplomowe dały więcej wiedzy na ten temat niz calutka nauka w szkole i na studiach Mówie wam – prosty wykres spadku wydolności płuc więcej daje niz pokazanie płuc jedego palacz. kazdy sobei powie – to nie moje płuca. Ale wykres to statystyka… i ten wykres dotyczy kazdego z nas.

                      zresztą, co tu duzo mówić – widać nei uczą jak tylu nastolatków pali…. ot raczej informują…

                      • Ci pacjenci nakleją czy pielęgniarki i nauczyciele? 😉
                        Rozumiem, że to się komuś opłaca? 😉 Może właściciele tych aptek stoją za ową ustawą? 😉 Tylko dlaczego w niektórych zawodach ludzie mają prawo w pracy palić, a winnych mają zasilać sprzedawców plasterków? Interesuje mnie to pod kątem prawnego uzasadnienia takiej wybiórczości.

                        Trudno mi natomiast gdybać o skuteczności takiego rozwiązania, bo nie doświadczyłam problemu, ale z opinii moich znajomych wynika, że plaster nie pomaga… Koleżanka rzucała z plastrami i gumami kilka razy i twierdzi, że nie zna nikogo, kto by po plastrach rzucił skutecznie. Nie wiem, może sprawa zależy od tego, czy to uzależnienie od nikotyny, czy od trzymania fajki w łapce?

                        • moge śmiało powiedzeć ze sie nie uczy wystarczająco.

                          A to zmienia postać rzeczy. Poprzednio napisałaś, że nie uczą.
                          Dla mnie to trochę inna wymowa niż “niewystarczająco” – wg mnie “wystarczająco” ogólnie nie uczy się wszystkiego 😉 tudzież ogólnie statystyczna młodzież nie ma “wystarczającej” wiedzy w wielu dziedzinach – co nie mówi mi wszystkiego o zastosowanych metodach nauczania 😉

                          natomiast samo zadnie “papierosy szkodzą” i pokazywanie płuc palacza to za mało.
                          No jasne…
                          Bazowanie na własnych doświadczeniach oraz efektach nauczania to też za mało, by się wypowiadać o tym, czy o czymś się naucza…
                          Odezwałam się, bo wiem, jak się tego uczy w mojej szkole. Inaczej, niż sugerujesz. Czy uczniowie z takiego powodu odchodzą od palenia? W tym wieku – jednostki.

                          Pisze jako osoba z medycznym wyksztłaceniem, której 2 czy 3 wykłady podyplomowe dały więcej wiedzy na ten temat niz calutka nauka w szkole i na studiach

                          Na pewno, ale wiek też robi swoje, i doświadczenie, i podejście do życia.

                          zresztą, co tu duzo mówić – widać nei uczą jak tylu nastolatków pali…. ot raczej informują…

                          Informują ale nie uczą…
                          No dobrze…
                          Mam po prostu inne spojrzenie na tę sprawę.
                          Świadomość skutków zachowania nie gwarantuje jego zmiany – wg mnie założenie, że znamy skutki, więc o siebie dbamy, jest błędne…
                          Bo widziałam rozbijających się po ulicach nastolatków, którzy na własne oczy widzieli śmierć kolegi w wypadku drogowym. Widziałam palących dorosłych, którzy świetnie znają skutki palenia; biorących narkotyki, przy których kumpel zadusił się na haju własnymi wymiocinami. Itp., itd.
                          Począwszy od banalnego przykładu: wagarowicz wie, co go spotka za wagarowanie, czasami bardzo się tej kary boi, ma ją świetnie wpojoną, a i tak ulegnie pokusie i chwilowej przyjemności.
                          Nastolatki rzadko myślą o życiowych konsekwencjach tego, czego w danej chwili się nie widzi.

                          Można by to sprawdzić po lekcji prostym testem: czy uczeń zaznaczy poprawnie, jakie są skutki palenia. I czy ten, który zna ich więcej, to będzie zawsze ten, który jest tak mądry i tak dalekowzroczny, że nie zapali. Wg mnie na poziomie gimnazjum u przeciętnego ucznia, ucznia, który w życiu nie zmagał się z jakąś chorobą (bo osoby, które od młodych lat mają cukrzycę, astmę, alergię – często inaczej podchodzą do pewnych spraw i są bardziej świadome realnych skutków pewnych zachowań; nie jest to dla nich książkowa teoria ani wstrząsający acz abstrakcyjny obrazek chorego człowieka; mają wpojony pewien rygor zachowań i pewien sposób myślenia o życiu kategoriami konsekwencji) wiedzieć, umieć a żyć zdrowo – to dwie różne sprawy. Ba, nawet na poziomie dorosłego – poczytaj forum. Ciekawe, czy palaczki nieświadome są skutków palenia? A może uważają że to pachnie? 😉 Dlaczego się sięga po papierosa po raz pierwszy? Bo się nie wie, że szkodzi? Wg mnie – nie dlatego.

                          • Błagam Was, nie zwalajcie wychowania na szkołę.

                            Wychowuje rodzic, szkoła ma wspomagać, ale nie odrobi lekcji za rodziców.

                            • A tak w ogóle można stworzyć listę zawodów, którym nie wypada palić, bo co ludzie powiedzą… nie tędy droga.

                              • Zamieszczone przez Redyna
                                Błagam Was, nie zwalajcie wychowania na szkołę.

                                Wychowuje rodzic, szkoła ma wspomagać, ale nie odrobi lekcji za rodziców.

                                I taki oto napis powinien widniec przy wejsciu do kazdej szkoly!!!

                                • Zamieszczone przez Lea
                                  Wg mnie na poziomie gimnazjum u przeciętnego ucznia, ucznia, który w życiu nie zmagał się z jakąś chorobą (bo osoby, które od młodych lat mają cukrzycę, astmę, alergię – często inaczej podchodzą do pewnych spraw i są bardziej świadome realnych skutków pewnych zachowań; nie jest to dla nich książkowa teoria ani wstrząsający acz abstrakcyjny obrazek chorego człowieka; mają wpojony pewien rygor zachowań i pewien sposób myślenia o życiu kategoriami konsekwencji) wiedzieć, umieć a żyć zdrowo – to dwie różne sprawy. Ba, nawet na poziomie dorosłego – poczytaj forum. Ciekawe, czy palaczki nieświadome są skutków palenia? A może uważają że to pachnie? 😉 Dlaczego się sięga po papierosa po raz pierwszy? Bo się nie wie, że szkodzi? Wg mnie – nie dlatego.

                                  pewie nei. znałam kilka astmatyczek z papierosem…. Problem w tym w jakim wieku sie tego uczy… moze za póżno, moze mówi sei to wszystko jak oni juz zaczynają palić… zresztą co tu duzo gadać. samam byłam w szoku ile dziewczyn na zlocie paliło 🙂

                                  • Zamieszczone przez Redyna
                                    Błagam Was, nie zwalajcie wychowania na szkołę.

                                    Wychowuje rodzic, szkoła ma wspomagać, ale nie odrobi lekcji za rodziców.

                                    Tego to już nawet pisać nie chciałam, ale wiadomo 😉
                                    Myślę jednak, że interpretacja, że w szkole się nie pali, by nauczyciele dawali wzór, to chyba nie jest oficjalny powód, a takie forumowe interpretacje. Raczej skutkuje w tym przepisie wprowadzenie zasady w stylu “szkoła wolna od papierosów” czy po prostu czyjeś pogubienie się…
                                    Gdyby nauczyciel i lekarz mieli dawać tego typu wzór, życie wolne od nałogów byłoby wymagane już przy zatrudnieniu 😉 i w czasie wolnym od pracy. Rozumiem, że w wyobrażeniu części społeczeństwa niektóre profesje powinny rekrutować samych nadludzi, wolnych od słabości, ale prawodawca chyba nie to miał na myśli? Bo wtedy (chyba) wspominałby o tym też w wymaganiach dotyczących danego zawodu…
                                    A może chodzi o hipokryzję i ogólne udawanie, że ci ludzie nie palą?

                                    Nie rozumiem, dlaczego w szkole nie może być palarni, skoro zasady tworzenia takich pomieszczeń zakładają, że dym z nich i tak nie będzie się unosił w budynku.
                                    Na szczęście nie jestem w gronie zrozpaczonych perspektywą likwidacji palarni, ale szczerze: widzę, co się dzieje. Na niektóre osoby padł blady strach determinujący wręcz ich działania w obecnej chwili i ja bym nie chciała, żeby na nikotynowym głodzie moje dziecko uczyły… Po prostu rozpacz w narodzie… I rozumiem poczucie niesprawiedliwości, skoro inni mogą pali w pracy w wyznaczonych miejscach, a nauczyciel nie, a do tego nie ma gdzie wyjść.

                                    Niedawno przeglądałam zdjęcia swoje z liceum. W poszukiwaniu pewnej konkretnej fotki natrafiłam na zdjęcia z imprez klasowych, takich szkolnych. jakaś Wigilia i coś jeszcze. Na fotkach z różnych imprez siedzimy z wychowawcą przy stołach, a on ciągle jest z papierosem w dłoni…
                                    Wiecie co, ja tego nawet nie pamiętałam, że on przy nas palił… Pamiętam panią z podstawówki, która paliła na boisku na przerwie, na dyżurze. I pamiętam, jakie wrażenie dziwne zrobiła na mnie scenka z “Wojny domowej”, gdzie w sali lekcyjnej w czasie wywiadówki rodzice tęgo kopcą papierosy, zadymiając swoim dzieciom pomieszczenie.
                                    Ale tego, że wychowawca w liceum palił przy nas w klasie – kompletnie nie pamiętałam… (a na pewno mi to bardzo przeszkadzało, dymu nie znosiłam, moi rodzice dużo palili przy nas w domu 🙁 ). Tylko to, że na przerwach siedział w palarni i gdy się coś do niego miało, to mieliśmy wchodzić do środka i tam rozmawiać… (w mojej szkole uczeń nie może w ogóle wejść do środka, nie wolno mu nawet drzwi otworzyć, by zerknąć, kto jest w środku i kogoś wywołać).

                                    Facet jeszcze pracuje, swoją drogą zdrowy jest o ile wiem 😉 ale ciekawe, czy go coś nie trafi z powodu nowego przepisu. Uzależniony jest strasznie. A dopóki samo w sobie palenie w Polsce jest legalne, trudno się takim ludziom pogodzić z faktem, że w wolnym czasie między godzinami pracy nie wolno im tego robić w warunkach, które innym przecież by nie przeszkadzały…

                                    Zamieszczone przez aborka
                                    pewie nei. znałam kilka astmatyczek z papierosem…. Problem w tym w jakim wieku sie tego uczy… moze za póżno, moze mówi sei to wszystko jak oni juz zaczynają palić… zresztą co tu duzo gadać. samam byłam w szoku ile dziewczyn na zlocie paliło 🙂

                                    Ano właśnie… A my tu przecież wszystkie na forum jesteśmy bardzo wyedukowane 😉
                                    Domyślam się, że sporo osób pali po prostu towarzysko, przy piwku itp. – ale to przecież nie wyklucza zagrożenia, a mimo to sięgamy po papierosy. Świadomość zagrożeń to za mało… A może właśnie… za dużą mamy świadomość zagrożeń? 😉

                                    • w moim liceum była palarnia… dal uczniów… jak była w 4 klasie to wtedy zaczeli sprawdzać czy palą tylko pełnoletni,…

                                      • Jak najbardziej jestem ZA!!
                                        Nienawidzę palaczy i smrodu papierosów, może dlatego że nigdy nie paliłam.

                                        • Poza knajpami – nic się nie zmieniło. Nadal pali się na przystankach, pod wiatami, na przejściach dla pieszych (czeka taki na zielone, to sobie zapali) i tak dalej… Jest przepis, jest zakaz – i co z tego? Co dalej?
                                          Poczucia odpowiedzialności za innych nie wprowadzi się przepisem…

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: zakaz palenia w miejscach publicznych….

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general