Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Czesc dziewczyny!
Od dluzszego czasu obserwuje (oczywiscie nie tylko na forum) Hoggomanie. Mamy studiuja “Jezyk niemowlat”, nagrywaja odcinki “Zaklinaczki” na kasety, dyskutuja o jej metodach i wymieniaja sie pogladami. A ja… jakos z boku i coraz bardziej nie moge sie przekonac, i coraz wiecej mam watpliwosci. Po pierwszym odcinku “Zaklinaczki” bylam oczarowana, ale kazdy kolejny oslabial moj entuzjazm. Przy calym szacunku dla jej wiedzy i doswiadczenia – kazde dziecko usypia ta sama metoda. Jakos mi sie to wszytsko takie “oklepane” i “ustandaryzowane” wydalo. I tak malo tam podejscia do dziecka jako wielkiej indywidualnosci.
Mam “Jezyk niemowlat” – zdolalalm go juz nawet rozpakowac i przebrnac przez pierwszy rozdzial, ale dalej jakos nie moge.

Czuje podswiadomie, ze to nie jest to, czego Marta potrzebuje. Ze chce jej dac cos innego. Nie wiem czy to sluszne odczucie, ale mam wrazenie, ze metody Zaklinaczki sa bardziej nastawione na ulatwianie zycia rodzicom niz na dobro dziecka. Obrazowo – chodzi mi o to, ze chce trzymac Marte za reke do momentu kiedy ona powie “Mamo, chce isc sama”, a nie do momentu kiedy zacznie mi przeszkadzac ze ja wszedzie ze soba ciagam za reke.

No i sie zastanawiam czy te moje poglady i wahania wynikaja z:
– niewiedzy – przyznaje bez bicia raz jeszcze – ksiazki nie czytalam (powinnam????);
– przekory wrodzonej i tego ze nie lubie tego co akurat wszyscy nosza, jedza, sluchaja;
– zle pojmowanej milosci do mojego dziecka;
– falszywego przekonania o tym, ze kazde dziecko (niemowlak tez) jest inne, ma inne potrzeby i sprawdzaja sie w odniesieniu do niego rozne metody;

I wogole caly czas sie zastanawiam czy tylko ja jestem taka dziwna, czy niektore z Was tez tak maja…

Magda & Marcia

73 odpowiedzi na pytanie: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

biancia Dodane ponad rok temu,

dla mnie nie

O ja już pisałam wiele razy posty odpowiadając dziewczynom, które pytały dlaczego metaoda zaklinaczki nie działa. Ja też mam dystans do tego co robi i jak. Właściwie robi jedno i to samo. Wystarczy jeden odcinek, bo kolejne to już wariacje na temat ten sam. Ja też nie czytałam książki, odcinków obejrzałam kilka.
Jak mój synek był taki całkiem malutki to nie było jeszcze takiego szału na zaklinaczkę. Jakoś sama wiedziałam jak go przytulać i kiedy jest gotowy na to żeby zacząć zasypiać w łóżeczku. Nigdy z nim nie walczyłam, bo “zaklinaczka tak mówi”. Nie chciał być sam w pokoju to byłam z nim. Tak jest do dziś, czasem ma dzień, że chce zaypiać wtulony we mnie. I czy to jest jakaś tragedia? Czasem ma nawet słabszy dzień i usypia go tylko lulanie na rękach i lulam go mimo, że waży 12 kg. Mój syn jest szczęśliwy i uśmiechnięty, spokojny.
Może zamiast ślepo wpatrywać się w babkę, która podnosi, odkłada, poklepuje, daje butlę zamiast cycusia – żeby mama miała wolne, trzeba popatrzeć na swoje dziecko, któremu wcale to nie musi odpowiadać.
O – ale się napisałam:)
Pozdrawiam

bianka i Bartuś (05.12.2003)

marta-g Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

ja myślę, że jestvtu nas całe mnóstwo takich NIEZAKLINACZKOWYCH. Obejrzałam chyba ze 3 odcinki, bo jakoś nigdy nie mogłam trafić. Zganiłaby mnie ta zaklinaczka, oj zganiła! Mała usypiała przy cycku, gdy jeszcze ją karmiłam piersią, śpi z nami w łóżku, usypiam ją w dzień na rękach (waży 10 kg), ale uwielbiam, jak przykleja się do mnie jak małpka i tak zasypia, wieczorem usypiam ją leżąc obok niej. Nie zamierzam z tego rezygnować, bo to najprzyjemniejsze chwile, jakie przeżywam, każdego dnia – leżymy sobie wieczorkiem w łóżku, “gadamy”, mała uśmiecha się do mnie, mówi coś po swojemu, gdy już oczka się zamykają, podnosi sie i daje mi buzi. CUDO!!!!!!!!!!! Pewnie wygodniej by było położyć ją do łóżeczka, niech zaśnie sama i tak sobie śpi całą noc. Ale ja nie chcę. Nie chcę, żeby było mi wygodnie, chcę tej mojej “niewygody” i już. Mała chce na ręce, biorę ją, chce się przytulić, przytulam, płacze, uspokajam w mi tylko znany sposób. I tak jest dobrze. Oprócz mnie, tylko 2 osoby wiedzą, czego mała potrzebuje: mój mąż i moja mama. Ale to, jak postępujemy z Lenką wynika ze znajomości dziecka, z jego indywidualnych potrzeb.Wsłuchujemy się w nie, ona nam dyktuje nasz własny, indywidualny sposób postępowania. Nie ufam schematycznym, ustandaryzowanym metodom. Choć wcale nie uważam, że są złe z zasady i krzywdzą dziecko. Po prostu ja ich nie stosuję i tyle.

Pozdrawiam!
Marta i Lenka 15.01.2004

k8-77 Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

1) nie posiadam telewizji, wiec nie bylam narazone na kontakt z zaklinaczka
2) malego nauczylam zasypiac bez zaklinaczki
3) nie lubie wszelkiego rodzaju poradnikow, w ktorych ktos probuje wmowic mi, ze zna mnie/moje malzenstwo/kontakty z partnerem/dziecko jak wlasna kieszen i WIE, co nalezy z tym wszystkim robic
4)dostaje wysypki od wszystkiego, co jest w danym momencie MODNE.

kocham Adasia, obserwuje go, robie dla niego wszystko, co moge najlepszego. slucham rad, owszem, ale staram sie byc w tym sluchaniu zdrowo-rozsadkowa

ciesze sie, ze poruszylas ten temat, bo mania “zaklinaczkowa” smieszyla mnie od dawna.

UWAGA: z calym szacunkiem do mam zaklinaczkowych – w niczym nie umniejszam roli Tracy Hogg w zyciu matki i dziecka – wyrazilam TYLKO swoje zdanie

serdecznie pozdrawiam mamy zaklinajace i nie

k8 i Adaś 30.04.04

agi9 Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Uważam tak samo. Z tym że książkę przeczytałam i kilka odcinków oglądnęłam. Z jej podejściem do dzieci generalnie się zgadzam, książka pełna jest takich rad do których rodzice ze zdrowym rozsądkiem i tak się stosują, nie zastanawiając się czy jest to wymysł zaklinaczki czy nie. Jednak nie napisała ona nic nowego. Jest wiele książek które poruszają te tematy. Tylko,że te książki nie były tak promowane. Fenomen zaklinaczki to wg. mnie po prostu skutek ogromnego nakładu pieniędzy na promocję tej książki. Nic więcej. Dorobek naszych rodzimych pedagogów i psychologów jest nie gorszy. Ale też jej niektóre metody sa jak dla mnie nie do przejścia. Chodzi mi np.o angażowanie taty w usypianie. I np. nie widzę nic złego w spaniu z dzieckiem. Spałam z pierwszym i śpię z drugim. Nie chce mi się wstawać w nocy i odkładać dziecka do łóżeczka. Poza tym dzieci sa naprawdę różne. Mam szczęście mieć dwoje zupełnie różnych od siebie. Więc nie można z każdym postępować tak samo.

Aga, Pawełek, Paulinka (04.09.04)

judy Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Otóż to – myślę dokładnie tak samo jak Ty. Moje dziecko to wielka indywidualnośc dlatego tak je traktuję. Skoro chce spać obok mnie i w nocy wychodzi z łóżeczka i tup tup biegnie po omacku do mnie to całe moje w tym szczęście, że mogę ją mieć blisko siebie. Bo dzieci tak szybko uciekną z domu, że potem bym żałowała, że ją od siebie odpychałam. A co do Zaklinaczki – mam do niej ogromny dystans choc z szacunkiem.

Julia i Laura (15.09.2003)

gacka Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Też właśnie zauważyłam zaklinaczkomanię i nie mogę ukryć, że postarałam się o książkę “Język niemowląt”. Jestem na V rozdziale i jestem rozczarowana przede wszystkim jakimś brakiem konsekwencji i ciągłym powracaniem do tego samego, maglowaniem wkołko o tym samym. Pani Zaklinaczka proponuje wprowadzanie “Łatwego Planu” do życia niemowlęcia karcąc rodziców za podawanie pokarmów w ściśle określonych godzinach, a za chwilkę pisze, że właśnie ta regularność w przyjmowaniu posiłków działa dobrze na dziecko, bo wprowadza systematyczność i przewidywalność, a tym samym spokój dziecka. Jakoś nie potrafię tego zrozumieć – pisze, że nie “na żądanie”, ale też nie stale o tych samych porach, a za chwilkę, że trzeba podawać jedzonko co 3-4 godziny. Czy to nie jest regularność?.
Moja Julka praktycznie od początku przejścia na butle ma podawane posiłki mniej więcej o stałych porach czyli niejako działa u mnie “Łatwy Plan”, po jedzonku jest przewijanie i zabawa, a jak oczki się kleją to jest drzemka – i tak było zawsze, jeszcze jak nie było zaklinaczkomani. To intuicja mi podpowiadała, że tak powinnam robić.
Zasypianie – nigdy nie miałyśmy jakiś wielkich problemów z zasypianiem. Julka praktycznie od zawsze śpi z nami i jakoś nie czuję się złą matką, bo zmuszam dziecko do spania w moim łóżku. Zasypia praktycznie sama – czasami na moich rękach po mleczku, czasami sama położona na sofie – jedynie “pomagam” jej dotykając delikatnie jej czułka, zasłaniając tym samym jej oczka – robię tak od nowego, intuicyjnie, a Zaklinaczka potwierdziła mnie tylko, że robię to dobrze, bo to też jeden z jej sposobów na pomoc w zaśnięciu. Tylko, że ja na to wpadłam zanim obejrzałam program.
Jakoś nie mogę się przekonać do słuszności podnoszenia i odkładania dziecka do jego łóżeczka jak nie chce zasnąć. Czemu taka gimnastyka służy? Nie wczytywałam się co prawda w sens tego działania w poradach Zaklinaczki, ale jakoś sama nie widzę ku temu jakiś przesłanek mówiących, że to dobre. Dla kogo dobre? Dla matki, która nie wysypia się, bo ćwiczy przy łóżeczku podnoszenie ciężarków i potem walczy z wyrzutami sumienia? Dla dziecka, które domaga się czegoś innego niż mama właśnie próbuje zrobić? Czym szkodzę Julce śpiąc z nią w jednym łóżku? Wychodzę z założenia, że przyjdzie czas, że Julka sama zapragnie sypiać osobno, a czy to będzie za chwilkę, czy za kilka lat – cóż – dla mnie nie ma to znaczenia, bo chce dać jej to, czego pragnie w danej chwili i jeżeli widzę, że ją jej łóżeczko “pali w pupę” to nie będę jej w ten ogień wkładać – dodam, że ostatnio właśnie próbowałam, by spała w łózeczku za względów bezpieczeństwa, by nie spadła mi z tapczanu, ale próba okazała się niewypałem i w końcowym efekcie Julka słodko, głęboko zasnęła na mojej poduszce. Zaklinanie jej wydało mi się w tej sytuacji niedorzecznością, właśnie brakiem szacunku dla niej, o który apeluje Zaklinaczka. Wiem, że w świecie dziecka powinny istnieć też zakazy i nakazy, ale w moim odczuciu nie muszą one dotyczyć sposobu zasypiania i miejsca wypoczynku jednoznacznie określonego jako dziecięce łóżeczko.
Tyle z mojej stronki na temat Zaklinaczki – nie mogę powiedzieć, że czuję do niej jakiś wstręt bądź inne negatywne uczucia – właśnie nie – jest mi raczej obojętna, a na pewno nie jest dla mnie autorytetem czy tytułowym Guru.

Duża buźka

Gacka i Julka 01.03.2004

judy Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Ja pięknie powiedziane! Tyle w Twoich słowach miłości i szacunku do własnego dziecka. I masz rację – intuicję mamy nie z przypadku!. Pozdrawiam

Julia i Laura (15.09.2003)

martyna80 Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

a ja ci powiem ze nie jesteś sama! po pierwszym odcinku tez byłam zachycona ale jak zaczęłam oglądac nastepne to….. takie ciepłe kluchy, wciąż to samo i samo ! obejrzałam moze 4 i przestałam ! wychowuje dziecko według własnych metod i nie stosuje sie do ządnych “przepisów książkowych “co do wychowywania dziecka !

pozdrawiam !!!

toxx Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Witam,
Jak wiadomo kazde dziecko jest inne, jedno da sie nauczyc metodą zaklinaczki, przy innym moze przyniesc odwrotny skutek. Ona dala rade w wiekszosci przypadkow bo podchodzila indywidualnie do kazdego bobasa. Ja ogladalem (jeszcze przed przyjsciem na swiat Filipa, ktory ma teraz prawie 3 tygodnie) ze 2 odcinki, zona więcej, no i jakbym mial dziecko co wali glową w co popadnie, glownie podloge, jak sie denerwuje, a denerwuje sie 100% swojego czasu, to nie wiem co bym zrobil…
Jak dla mnie na razie (moze sie to zmieni) spelnia role zaklinaczki, umie sobie poradzic. Ksiazka i jej odcinki (wg. mnie) nie maja wymusic na nas rodzicach postepowania tak samo z naszymi pociechami, maja nam tylko pokazac ze są sposoby radzenia sobie, podpowiedziec. Mysle ze to swego rodzaju kompendium wiedzy. Jeda z mam napisala ze nasi psychologowie tez znaja te sposoby itp., tylko jakos zaden z nich nie ujal tego w jednym wyczerpujacym wydaniu…
Ja osobiscie jestem “zielony” w tych sprawach, co prawda coraz mniej, czytam miedzy innymi Jezyk niemowlat. Wiele rzeczy biore tez na “chlopski rozum”, no i jak narazie jest w miare dobrze.

Pozdrawiam.
tomek

wasia Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Nie oglądałam ani jednego odcinka, nie mam i nie mam zamiaru mieć książki… A i ja i moje dziecko mamy się świetnie!

Asia i Ola (2 latka!)

magduska Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Moje zdanie:
-obejrzalam 1 i 1/2odcinka “Zaklinaczki”. Prezentowane w filmie metody nie przemawialy do mnie. Sama mialam problem z odstawieniem dziecka od piersi, nauka zasypiania w lozeczku a nie na rekach i itd. Staralam sie swoje dzialania dostosowac do potrzeb mojego dziecka.Jesli nie chciala pic z butelki dla mnie oznaczalo to, ze potrzebuje wiecej czasu na przestawienie sie. Tak samo z zasypianiem.Owszem bylo dla mnie uciazliwe noszenie 9kg dziecka bo sama waze 42kg.Wypracowalysmy wlasne rytualy podczas zasypiania. Takie, ktore pomagaja zasnac wlasnie mojemu dziecku. Nauka zasypiania trwala 3dni.Odstawienie od piersi ponad poltorej miesiaca.Rozumiem, ze mozna byc zmeczonym sytuacja, zdesperowanym ale dlaczego kobiety maja tak malo zaufania do swojej intuicji.Jesli ktos nie potrafi nauczyc zasypiania swojego dziecka to jak poradzi sobie z pozniejszymi problemami?Czy sa “Zaklinaczki” dla nastolatkow?Nie chce nikogo oceniac.Dobrze jest uczyc sie, poglebiac wiedze, poznawac rozne metody. Trzeba jednak kierowac sie wlasnym rozumem.Obserwowac swoje dziecko bo to ono jest od nas calkowicie uzaleznione. Tak ja napisalas ‘prowadzic je do momentu kiedy (ona) powie “Mamo chce isc sama”…’

Magduska

kata Dodane ponad rok temu,

Re: dla mnie nie

właśnie,

może tak myślę(poniżej) bo moje dziecko jest bezproblemowe a może różne rzeczy wynikają z siebie, nie wiem

obejrzałam jeden odcinek i stwierdziłam że kobieta nic nowego nie odkryła, po prostu wyłapała rytm dnia i oznaki zmęczenia dziecka i zastosowała się do tego

ja na szczesćie nie miałam z tym nigdy problemu, zauważyłam kiedy Dorianek sobie dzień uregulował i zawsze wiedziałam kiedy jest juz zmęczony, właściwie zawsze usypiał sam w łóżeczku, szybko i z co najwyżej chwilowym kwękaniem, wyszłam więc z założenia że nie ma sensu go brać i lulać za każdym razem tylko dać mu pokwękać i zaraz uśnie

będac w ciąży cyztałam wiele artykułów na temat rozkłądu dnia maleństwa i tak wyedukowana potrafiłam to zastosować, tak sądzę

i myślę też że zbyt wiele kobiet nie czuję się pewnie ze swoimi dziećmi, nie potrafią wyłapać tych sygnałów, i tego własnie powinny się nauczyć a nie samej jakiejś tam metody

ale to jest tylko moja teoria na podstawie własnego dziecka wysnuta


mój kudłaty skarbek

siebaska Dodane ponad rok temu,

Re: dla mnie nie

Witam!
Ksiażke przeczytałam, obejzałam jeden odcinek. W miom przypadku nie było potrzeby stosowania jakis konkretnych zabiegów np. przy zasypianiu, poniewaz Kasia miała cztery tyg. kiedy trafiłam na Zaklinaczkę. Jest wiele kobiet które intuicyjnie podchodza do dziecka i jest dobrze. Ale niestety istnieja tez rodzice którym trzeba pewne rzeczy pokazać. Mysle że ksiażka jest pewnego rodzaju substytutem babcinych rad. Jedni ich słuchaja inni nie.
Mnie akurat spasowało to co ona pisze, nie stosuje sie slepo do wszystkiego, zwróciła mi ona jednak uwage no to ze dziecku nalezy sie przyglądać. To jest moim zdaniem klucz do sukcesu. Pilna obserwacja własnego malenstwa pozwala trafnie odgadywac jego potrzeby, co w duzym stopniu ułatwia jego i nasze zycie. I choc cenie rady zawarte w książce, sama parę z nich zmieniłam. Moja Kasia ma 8 tygodni i juz wie kiedy jest noc. Wystarczy ze nauczyłam ja spac w ciagu dnia przy swietle a w nocy je gasze. Nie zaciemniam okien zaluzjami, nie robie absolutnej ciszy w dzień. (tak zaleca Zaklinaczka-ma byc cicho i ciemno) Noca natomiast jest cicho i ciemno. To moja metoda, mysle ze jak narazie skuteczna.
Pozdrawiam

bramka Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Ja tu czegos nie rozumiem. Dlaczego wpadac w takie skrajnosci : albo ekstremalne zwolenniczki Tracy albo zagorzale przeciwniczki..
Ja nie ogladalam zadnego odcinka tej reklamowanej serii, ale MIALAM problemy z moja kilku-tygodniowa coreczka, ktora nie bardzo miala ochote dac chwile wytchnienia swojej mamie, kocham ja strasznie, ale zaniedbujac siebie zaniedbuje swoje dziecko, bledne kolo. Natknelam sie na ksiazke, przeczytalam, wprowadzilam niektore rady i jestem najszczesliwsza mama przekochanego aniolka.. Co w tym zlego???
Nie mam ani mamy ani babci pod reka, ani nikogo kto udzielalby mi dobrych rad, o niemowletach wiedzialam tyle przed porodem co nic.. Nie wiem tez czy kierowanie sie wylacznie moja matczyna intuicja nie wykonczylabym sie na dluga mete.
Ksiazka dobrze ze istnieje i na pewno pomaga, ale zgadzam sie absolutnie, ze do kazdej teorii trzeba podchodzic z dystansem. Mamy tu do czynienia z dziecmi a nie z zegarkami.

Pozdrawiam
Bramka

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Dzieki dziewczyny i chlopaki !

Ja nie mam nic do Tracy Hogg ani jej metod. A tym bvardziej do wpadania w jakies skrajnosci. Zaczelam sobie tylko myslec, ze moze jestem ajkas dziwna albo niedzisiejsza, ze mi sie ta cala wyczuwalan dookola hoggomania nie udziela.

No ale po tych postach wiem, ze nie jestem sama! I ze jestem calkiem normalna mama. Fajnie mi z tym!

Buziaki dla Was!

Magda & Marcia

jade Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Zgadzam się z tobą. Dla mnie część rad z Języka nimowląt była bardzo cenna. Nie traktuję tej książki jako wyroczni. Też wykorzystuję swoją intuicję, ale pewnych rzeczy nie wiedziałam i ta ksiązka mi pomogła.
A swoja drogą to zawsze jest tak, że jak coś się staje modne to tworzy się frakcja osób anty. Taki trochę hmm… snobizm że ja jestem anty. I to mi trochę to przypomina. zupełnie jak niektórzy ludzie np. z telewizorem (że nie mają i nie ogladają).

Pozdrawiam,

Marta i Adaś 15.11.2004

malagonia Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Dzięki Ci kobitko zato co napisłaś bo ja juz myslałam, że jakaś durna jestem.
Zaklinaczke oglądałam jak leciała w sobotnie poranki. Za kazdym razem byłam nią oczarowana, ale gdzies koło czwartku oczarownie przechodziło w zdegustowanie i totalna załamkę, że jestm złą matką, że nie mam cierpliwości, że pozwalam dziecku spać na moim brzuchu (tak rzeczywiście spało) i w związku z tym na pewno wyrośnie z niej mała wredotka, że je kiedy chce, że jej nie rozumiem bo nie wim co to jest język zawinięty jak u jaszczurki itp, itd,. Obiecywałam sobie, że już nie będę tego więcej oglądać a w sobotę rano z uporem maniaka znowu włączałam telewizotr. Od kilku dni mam książkę i znowu nachodzą mnie takie same mysli. Ze nie mamy planu dnia. na spacery wychodzimy o róznych porach lub wcale, w dalszym ciągu mała je kiedy chce, usypia co prawda w łóżeczku ale przedtem ja musze pobujać ownięta w kocyc bo tak lubi i ja nie wiem czy to jest dobrze a co bedzie jak za trzy tygodnię wrócę do pracy i Natalinkę będe wozić 30 km do dziadków i jeżeli do tej pory uda mi się wprowdzic jakis latwy plan to dojazdy i dziadkowei na pewno go rozwala w drobny mak i Natalunia stanie sie znerwicownym dzieckiem. O rany! zaklinaczka wprwadziła w moje życie więcej zamętu niż ładu, ale dzieki Tobie dochodze juz do siebie.A ksiązka trochę mnie rozczarowała bo ja lubię konkrety a książką wg mnie jest wodolejstwem chociaż musze przyznać ze jednego mnie nauczyła. Do dziecka trzeba podchodzic spokojne i z opanowaniem a nie jak wichura.

Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Ja też myślę że każde dziecko jest inne i to, co pasuje jednemu niekoniecznie musi pasować drugiemu.
Wątpię żeby moje dziecko dało radę zasnąć gdybym stosowała metody zaklinaczki. Pomału wypracowałyśmy własną strategię usypiania i od jakiegoś czasu Nina która miała z tym megaproblemy zasypia bardzo spokojnie. Próbowałam z nią walczyć, byłam strasznie sfrustrowana tym zasypianiem ale dopóki próbowałam na siłę, dopóty nic z tego nie wychodziło. Myslę że nie ma złotego środka, każdy musi znaleźć drogę do swojego dziecka sam. Nie wiem dlaczego tak wiele mam bezgranicznie ufa i wierzy w skuteczność tego, co mówi ktoś, kto ich dziecka nigdy nie widział ani nie zna.

ellenka25 Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

nie sądzę zeby to była jakaś “hoggomania” – wiele mam traktuje język niemowląt jako kolejną ksiązke o wychowaniu dziecka, którą dobrze jest przeczytać a co najcenniejsze zapamietać,
język niemowląt czytałam jeszcze będąc w ciązy [więc dawno temu 😉 ] mało kto wtedy słyszał o zaklinaczce, w tv nie oglądłam ani jednego odcinka, a kolejną ksiązkę “jezyk dwulatka” równiez potraktowałam lekko 😉

Ola z Natalią- 2.06.2003

krzemianka Dodane ponad rok temu,

Re: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Ta pani nie jest dla mnie guru. A to dlatego, że widzialam chyba 3 odcinki jej programu, nie przeczytalam jej książek. Nie odczuwam takiej potrzeby, na razie jakoś sobie radzę z dziećmi, większych problemow nie ma (a przynajmniej takich, z którymi nie mogę się uporać). Gdyby bylo inaczej, być może przeczytalabym obie pozycje Zaklinaczki. I być może inny byłby mój stosunek do tej pani. Na razie radzę sobie intuicyjnie 🙂 Jak przyjdzie trwoga, to być może do Zaklinaczki 😉

Znasz odpowiedź na pytanie: Zaklinaczka-guru. Czy dla wszystkich?

Dodaj komentarz

Jedno- i dwulatki
Chyba nie mam szansy na piekny brzuch ale...
To juz rok po porodzie a mój brzuch pozostawia sporo do życzenia. Pisałam już kiedyś o „brzuchach” po porodzie i wiem, że niektórym dużo dają ćwiczenia, ale co ma zrobić
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Bielizna ciążowa-gdzie kupić?
Witajcie.! Mam pytanie do bardziej zorientowanych przyszłych lub aktualnych mam. Mieszkam w W-wie niecały rok i nie wiem gdzie mam znależć bieliznę ciążową. Fajne ciusszki dla przyszłych mam mają w H&M
Czytaj dalej