Zarobiona kwietniówka

To nasz, moj i Filipka 35 tydzień razem… Filipek w pełni sił, co stwierdzam po intensywnosci i nieprzerywalności jego ruchów, natomiast ja dokładnie odwrotnie – jestem w zmierzchu sił, o ile w ogóle mam je jeszcze
Tak się jednak złozyło, ze akurat teraz mam najwiecej roboty – ostatni semestr studiów i paradoksalnie – nawał zajec, cwiczeń, gdzie obecność jest tzw. obowiązkowa. Ciężko mi wysiedzieć taki blok zajeć 2 razy po 1.5 godziny. NIestey na wyrozumiałośc wykladowców w kwestii mojej ewentualnej nieobecności nie mogę liczyć. Jedna kobitka tylko, która studiowala również bedac w ciązy, powiedziala, ze nie przeszkadza jej, jesli nawet usne na zajeciach, albo np. wstane i bede spacerować… Stwierdziła ze nie widzi problemu… choć tyle…ja bym jednak wolała zostać w domu i poleżec we własnym łozku a nie na ławce
Do tego pisanie pracy mgr…!!!…dopiero zaczynam pisać…już postanowione, ze nie bede się pchala z obroną na czerwiec, zrobie to we wrzesniu – nie pali sie, ale pisać trzeba…
Do tego wszystkiego postanowiłam jednak zrobić prawo jazdy, które zaczełam robić już przeszło rok temu – w środe o 12:00 po raz pierwszy podchodze do egzaminu i trzymajcie za mnie kciuki, bo ja watpie żebym zdała – wiecie same zapewne jaka teraz polityka na tych egzaminach – no wiec chodze w miedzy czasie na dodatkowe jazdy, które mnie też z lekka wyczerpują… ale musze sie skupić bo zdany egazamin z teorii jest wązny 6 miesiecy, czyli w moim przypadku do 21 maja, a po porodzie raczej na ten egzain niebede miala czasu…
Do tego wszystkiego jak to w domu – a to chlewik w kuchni, a to pranie, podłogę wypadałoby umyć, okna lada moment też, zeby na swieta było widać ewentualne promienie słońca… i kupa zwyczjanych codziennych czynności…
Pomaga mi mąz i to bardzo, ale pomimo to te kilka czynności, ktore sa jakby przypisane do mnie i tak mnie dołuje i powoduje, ze jestem zmeczona jak po 12 godzinach pracy w kopalni ( to chyba dobry przykład..)
I same widzicie, ze pomimo chronicznego braku sił muszę działać i zmuszać sie do tych dzialań, zeby nie przegwizdać kolejnych okazji życiowych…
A jak reszta z Was tuż przed porodem, podobnie jak ja… Czy Wy też tak starcie sie z wieloma rzeczami zdazyć, czy już siedzicie sobie spokojnie i tylko czekacie na swoje Maleństwo…????
Ja sie martwie czy nie urodze w biegu i czy w ogóle bede miała czas żeby rodzić

Bruni i kwietniowy Filipek Kubuś

19 odpowiedzi na pytanie: Zarobiona kwietniówka

  1. Re: Zarobiona kwietniówka

    Bruni, napisałaś całą prawdę. U mnie dokładnie tak samo. Ja wprawdzie nie jestem już studentką, ale ogromnie Cię podziwiam, jak Ty możesz usiedzieć i skupić sie na wykładach i zajęciach. Jesteś naprawdę bardzo dzielna! Mnie siły “umysłowe” opadły całkiem. Mam luki w pamięci, jestem roztargniona i nawet mam poważny problem, kiedy zastanawiam się, czy z tego kawałka schabu będą 2 czy 3 kotlety… Jestem w 18 tyg. i mam troszkę więcej energii niż na samym początku, ale ja chyba nie umiem, albo nie mam siły jej spożytkować. Muszę pisać ciągle jakieś referaty, publikacje, a ja mam to wszystko w nosie. Nigdy oczywiście tak nie było. Ale co tam sprawy naukowo-zawodowe, teraz umycie 2 garnków w kuchni i posprzątanie po obiedzie, kolacji jest dla mnie niesamowitym problemem i znajduje mnóstwo powodów, żeby zrobić to choćby troszkę później.
    Ale to są chyba te “uroki ciąży”. Tak w ogóle to jestem (zresztą jak Ty, Bruni i my wszystkie) bardzo szczęśliwa z mojego stanu, te “kłopoty” zawodowo-kuchenne są całkiem nieistotne, najważniejsze są dzieci! Postanowiłam wszystko robić w swoim własnym tempie, cały czas myśleć optymistycznie i nie dawać się życiu.
    Pozdrawiam Cię Bruni bardzo serdecznie, życzę dużo sił i wytrwałości.

    Irenka i dwa sierpniowe Maleństwa

    PS. Piękne zdjęcie, a właściwie piękna para na zdjęciu. Bruni rzeczywiście wygląda jak modelka!

    • Re: Zarobiona kwietniówka

      Hej dziewczyny
      Ja też latam na wykłady i ćwiczenia. Tylko że jestem na razie w 17 tygodniu (17,5, dokładnie połowa tego co Bruni) więc jest mi łatwiej.

      Ale po Waszych postach zastanawiam się co bedzie później, skoro mam zajęcia po 7h dziennie w niektóre dni…

      Jak na razie kłopotów z koncentracją nie mam, zauważyłam tylko tak jak Irenka luki w pamięci, polegające na tym że nie mogę sobie przypomnieć czasem nazw wyrazów. Wygląda to mniej więcej tak: Kochanie, przynieś mi ten… No… on jest w kuchni na tym.. (a chodzi mi o to żeby mąż mi przyniósł soczek w kartoniku z kuchni). Tak teraz wygląda rozmowa ze mną. Na szczęście nie będę mieć ustnych egzaminów…

      Co do zajęć to pojawiają sie już pewne uciążliwości – np ostatnio tak mnie zacząły swędzieć sutki (myślę że to związane jest z tworzeniem mleka), że myślałam że się skręcę – no ale jak tu się podrapać przy kolegach… 🙂

      Co do tego czy się chce cos w domu robić – to mi się nigdy nie chciało… Za to po sklepach z rzeczami dla dziecimogę latać kilka godzin…
      A’propos sklepów: mi się teraz kompletnie przestawiło i w ogóle nie interesują mnie ciuchy, kosmetyki, gazetki dla kobiet… Jeśli gazetka -to o dzieciach, ciuszki – dla dzieci, sklepy – z meblkami i akcesoriami dla dzieci… Czy też macie tak jak ja?

      Catty, Misiek i Dzidziuś (25.08.03)

      • Re: Zarobiona kwietniówka

        Piekne zdjecie!

        To swietnie, ze potrafisz sie usmiechnac, kiedy Twoje otoczenie(mam na mysli wykladowcy na uniwersytecie) nie ma ani odrobiny wyrozumialosci co do Twego stanu.

        A ja powoli zaczynam zmiejszac tempo, jeszcze tydzien temu bylam troche roztargniona, ze nie zdaze tego, co sobie zaplanowalam, zakupy, porzadki, ale teraz kiedy udalo mi sie zalatwic najwazniejsze sprawy, moge sobie troche odetchnac. Mam nadzieje, ze juz w nastepnym tygodniu wszystko bedzie u mnie na miejscu, tak jak zaplanowalam, i ze moj narzeczony zdazy przyjechac i dopiero wtedy przyjdzie na swiat nasz skarbek.

        Zycze Ci z powodzieniem byc “zajeta”, nic w tym zlego nie widze, bo sama taka jestem, i nie zapominaj dbac o siebie!

        Lalka
        termin 03.04.2003

        • Re: Zarobiona kwietniówka

          W 17 tyg. biegalam po sklepach z ubraniam ciazowymi, nawet jednym okiem nie zagladalam do sklepow dla dzieci, powodem moze byc, zeby nie zapeszyc i to, ze mialam przed tem poronienie.

          Ale pod koniec tzn. jeszcze tydzien temu to byl prawdziwy maraton z wydawaniem pieniedzy.

          Lalka
          termin 03.04.2003

          • Re: Zarobiona kwietniówka

            Jedynym pocieszeniem moze byc fakt niezaprzeczalny, że wiekszość kobiet “biegających” do końca, miały łatwe porody – czego życzę.

            monia i majowe

            • Re: Zarobiona kwietniówka

              Ja od początku ciąży siedzę w domu.W pierwszych miesiącach raczej leżałam i ten cały bałagan dookoła drażnił mnie z perspektywy kogoś kto leży i tylko obserwuje. Mój maz sprzątał i gotował jak tylko miał czas…i chęć( ach ci mężczyźni). Teraz kiedy jestem, powiedzmy na chodzie to staram się robić te rzeczy sama, przy jakiejś pomocy. Też powinnam zabrać się za pisanie magisterki i tu zaczyna się moje największe zmartwienie. Studiuję zaocznie (dydaktykę języków obcych) i na uczelnię mam ok.350 km, więc jak możecie się domyślać,przy mojej ciąży wysokiego ryzyka, nici z wyjazdów do szkoły. Na szczeście poszli mi na rękę i pozwolili zdawać egz. z tej sesji pod koniec września, bronić mogłabym się w pażdzierniku- tylko czego ja mam bronić, jeśli nie napisałam ani jednego słówka. Mieszkam w małej miejscowości, gdzie w bibliotece można znaleźć jedynie Przygody Robinsona Cruzoe i skąd ja mam brać materiały do tej zakichanej pracy…. Ale Wam nanudziłam
              rita25(14.07.2003)

              • Re: Zarobiona kwietniówka

                bruni jestem pelna podziwu dla Ciebie.Energiczna z Ciebie kobietka,chociaz musze sie pochwalic, ze ja tez mialam dzis wyjatkowo dobry dzien,pranko,sprzatanko,wykwintny obiadek a po poludniu wpada jeszcze moja kumpela na plotki i ciagle jestem pelna energii ale mam tez dni kiedy udaje mi sie rano wstac i pojsc do lazienki.Dobrze ze jestam jedna z tych szczesciar,ktore moga liczyc na pomoc meza bo inaczej blado to widze.pozdrawiam i oby tak dalej

                Ewa i Dominik (06.04.2003)

                • Re: Lalka

                  Ja ten maraton z $ rozłozylam w czasie i na raty… ale ani mysle podliczyć ile w sumie wydałam, bo z pewnością padłabym trupem…
                  A to dopiero poczatek…

                  Bruni i kwietniowy Filipek Kubuś

                  • Re: Catty

                    Jesteś normalna w zupełności… ja już nie pamietam kiedy ostatni raz kupiłam sobie babską gazete, a z tego co pamietam, to jak ją już kupiłam to nawet nie przeczytala, bo obok mialam “Mama i dziecko” “rodzice” i coś tam jeszcze… te gazety porzerobilam od deski do deski
                    Inna sprawa, ze w sklepach tzw. normalnych nic już, tzn na razie dla mnie nie ma. A kosmetyki – jakieś tam mam, wystarczą…Jeszcze myslałam zeby sobie przynajmniej butami nastroj poprawić, ale tez mi sie odechciało – mam chyba…( nie powiem ile) par butów…Zwycięzył rozsadek…
                    Natomiast, gdyby nie moj mąz i jego rozsadek w sprawach zakupów rzeczy dla dzidzi, to mialabym już w szafie tyle ciuszków, ze moglabym nawet Wasze dzieci kompletnie ubrać… Na szczescie “Ben” czuwa

                    ps. nazwałam go Ben wczoraj, zeby pasowało do J.LO

                    Bruni i kwietniowy Filipek Kubuś
                    <img src=”/upload/0/99/_94718_n.jpg”>

                    Edited by bruni on 2003/03/15 15:00.

                    • Re: Zarobiona kwietniówka

                      O rany, jakbym o sobie czytałą:) ja właśnie dzisiaj już zwiałam z wykładów w szkole. Całe szczęście jeszcze uciec mogę i nikt się nie czepi, po dopiero drugi rok kończę (jak ktoś późno zaczyna, to tak ma). Nie bardzo wiem, jak go skończę, bo egzaminy zaczynają mi się na koniec maja. Ciekawe jak do nich podejdę, z maluszkiem w domu:). Nie bardzo chciałam przekładać je na wrzesień, ambitnie:), ale moze ie byc innego wyjścia. A dzisiaj właśnie prztrenowałam taki bloczerk zajęć, 2×1,5 godz. Cholery można dostać, siedząc tak sztywno przez 3 godziny…. Ja się poddałam. Ciekwawe ile jutro wytrzymam. całę szczęście jeszcze, że to studia zaoczne, więc nie ganiam tam cały tydzień i moge troszkę odsapnąć.
                      O porządkach domowych to nawet nie wspomnę, bo mam porządkowstręt. A żeby było ciekawiej, to mó mężuś, zamiast ukoić moje skołatane kości i troszke pomóc w domu, jeździ ostro w dwlegacje i widuję go dwa razy w miesiącu:((. A ja czasem rano nie mam zacięcia, żeby wyjśc do sklepu po bułki.
                      Nie ma co, tylko pozostaje nam wiara w to, że szybciej zleci nam to oczekiwanie niż nam się wydaje i niedługo będziemy tryskać energią, po nieprzespanych nocach, pieluszkach itp. Ja przynajmnie będę miała męża na trochę, bo weźmie obiecany urlop…
                      dziewczyny, będzie dobrze, bo co tu zostaje do powiedzenia….
                      Wiosna idzie….:) przynajmniej w Trójmieście.
                      Słoneczne pozdrowienia

                      Ola i Mateuszek (28.04.03)

                      • Re: Zarobiona kwietniówka

                        Aha, zapomniałabym – Bruni – ekstra zdjęcie, podtrzymuję wczesniejsze:) Jak ci sie udało zmniejszyć bawołka?

                        Ola i Mateuszek (28.04.03)

                        • Re: Ola

                          Pomogła mi kochana SMOKI – nie obyloby sie bez tej pomocy.
                          A propos – zapomnialam dodać, ze u mnie jeszcze dochodzi sierściuch… zaopatrzylismy sie w psa w maju zeszłego roku, bo myslelismy, ze nie mozemy miec dzieci, a tu trzask… i dzidzia
                          No i teraz mam wiecej sprzatania ( te kłaki ) i te spacery!!! (na szczescie mąz chodzi 9na 10 razy)…
                          Golden Retriever – polecam lubiacym kołtuny sierści fruwające po mieszkaniu… Ale też tym, którzy kochają piekne, mądre, oddane, najsympatyczniejsze stworzenia świata… Toffi jest cudowna…pomimo wszystko…jak udaje głupa wyglada jak owca – hiihi

                          Bruni i kwietniowy Filipek Kubuś

                          • Re: śerściuchów brak:)

                            Całe szczęście, tego jeszcze nie przerabiałam. Ale powiem ci, ze niedużo brakowało, bo mąz strasznie chciał miec psa, ale nie zdążyliśmu sie w takowego zopatrzyć, bo zaraz po zakończeniu remontu w mieszkaniu – zaciążyłam:)
                            Ty też “nie mogłaś mieć dzieci”??? Niezły zbeg okoliczności, bo mnie to nawet mój lekarz zakomunikował jakiś rok temu. Dlatego miał takie duże oczy, jak sie u niego zjawiłam w sierpniu z nowiną:) No i teraz doczekać się już nie możemy, jak wszyscy…:)

                            Ola i Mateuszek (28.04.03)

                            • Re: Zarobiona kwietniówka

                              Cóż Bruni…jesteś wielka:-) (i tu bynajmniej bez aluzji do ciążowego brzusia hihi). Chylę czoło! Ja nie wyobrażam sobie siedzenia na zajęciach, choć pewnie gdybym musiała to bym się nie zastanawiała…jak trzeba to trzeba. W każdym razie dzis ugotowałam zupkę, umyłam lodówkę i moje zapasy energii są już na wykończeniu. Piesa na szczęście się obraziła bo dostała w pupę za wyjadanie papierków z kosza, więc nie marudz tylko leży nadąsana na miejscu:-) Mężuś wróci z pracy, dostanie obiadek i chyba padnę…. A takie miałam ambitne plany….pomalować komódki dla dzidziusia. Zostało mi już niewiele czasu bo za tydzień idę do szpitala na zdjęcie krążka i badania (na jakieś 2 dni) a potem tylko czekać:-)… No chyba, że już mnie z tego szpitala nie wypuszczą. Położne sie śmieją bo w dzień przyjęcia mam jeszcze basen i jogę i zastanawiają się czy czasem nie urodzę im w trakcie ćwiczeń… Ale by było:-O
                              No i jeszcze te zakupy….oprócz wózka nie mam nic( a i ten stoi u dziadków) bo moja rodzina jest uparta jak osiołki…wszystko więc wypatrzyłam i pozostaje mi mieć nadzieję, że mężuś o niczym nie zapomni.
                              Tak czy inaczej liczę na jakiś ogromny przypływ sił po porodzie… A już coraz bliżej:)
                              Trzymajcie sie ciepło mamusie!!
                              Ps. Bruni….foto rewelacyjne!!

                              callipso i synuś
                              termin- 15.04.2003r.

                              • Re: Pola

                                Od dziś jesteś moim wzorem w takim razie…
                                Ale nic sie nie martw Polciu, wszystko jest tylko kwestią czasu…
                                NIby marudze, ale z drugiej strony – czy ja bede umiała zyć bez mojeg brzuszka? Moj mąz już stwierdził, ze on juz nie i bedzie za brzuszkiem tesknił
                                Ja też kocham moj brzuszek, pomimo tych wszystkich niedogodnosci…
                                Wszystko jeszcze przede mna, być moze za 2 lata sama sie przekonam… i wtedy Ci powiem co bym powiedziala, gdybym miala jeszcze 2 – latka pod opieką

                                A propos 2 latków – ostatnio byłam u mojej kolezanki, która ma 2 letnią ( w marcu konczy 2 latka) siostre i Julka uparcie szukala u mnie tego dzidziusia – podnosiła mi bluzeczke i macała brzuszek… ale chyba jej wyobrazenie o cioci z dziusiem w brzuszku sie nie sprawdziło, bo ona wyrażnie sie spodziewała ze tego dzidziusia zoaczy jak podniesie mi bluzkę…

                                Bruni i kwietniowy Filipek Kubuś

                                • Re: Zarobiona kwietniówka

                                  mam nadzieje ze ci sie uda z tym prawkiem..tak jak mi. zdalam dwa tyg temu….podchodzilam drugi raz..wypielam brzusio..i sie udalo..kierowca jestem raczej dobrym.. Ale widomo ze nie ma nic to do rzeczy..hihi..dla tych okropnych egzaminatorow,,,
                                  i niby zrobilam je tutaj..w usa..to nie wiele sie polityka rozni..od polskiej…za pierwszym razem malo kto.. A zawodowi kierowcy… Niekeidy za entym razem..
                                  ale nie ma sie czym przejmowac…i przede wszystkim wyluzowac..

                                  pozd

                                  dorota…termin…1 czerwca!

                                  • Re: Dorotko…

                                    Też mam sie zamiar troszke brzuszkiem zasłonić, choć ja sie nie musze wypinać, bo mam przed sobą wileki balon…
                                    mam nadzieje, ze mi sie udajestem dobrej mysli.
                                    Dzieki za słowa otuchy, no i Gratulacje,że Tobie sie udało

                                    Bruni i kwietniowy Filipek Kubuś

                                    • Re

                                      My z moim mężem (też Kubusiem) rok temu sprawiliśmy sobie suczkę – bokserkę. Wychodziliśmy z założenia, że jak nam się uda dobrze wychować psa (hi hi hi) to potem pomyślimy o dziecku. Suczkę – Ronię, rzeczywiście bardzo dobrze wychowaliśmy (co potwierdza bardzo liczne grono naszych znajopmych), ale teraz pojawia się inny problem – nasza sunia wyobraża sobie że jest pępkiem świata w naszych oczach (zresztą tak ją traktowaliśmy – do dziś śpi z nami w środeczku i przytula się do nas jak małe dzidzi)) i nie wiem jak zareaguje na nowy obiekt naszej miłości w domu. Aż mi jej szkoda…

                                      Iwcia i 33-tygodniowa Laura

                                      • Re: Catty

                                        Oj jak świetnie was rozumiem jestem w 33 tyg cały czas pracuję bez ani dnia wolnego przez ten cały czas a pracuję w agencji reklamowej więc nie należy to do najspokojniejszych zawodów świata 🙂 poza tym tak jak wy mam inne obowiązki latanie po sklepach i tp. Tylko energii coraz mniej. 🙁
                                        W każdym razie pozdrawiam
                                        nisia i malutka.

                                        Znasz odpowiedź na pytanie: Zarobiona kwietniówka

                                        Dodaj komentarz

                                        Mozarella w ciąży

                                        Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                        Czytaj dalej →

                                        Ile kosztuje żłobek?

                                        Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                        Czytaj dalej →

                                        Dziewczyny po cc – dreny

                                        Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                        Czytaj dalej →

                                        Meskie imie miedzynarodowe.

                                        Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                        Czytaj dalej →

                                        Wielotorbielowatość nerek

                                        W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                        Czytaj dalej →

                                        Ruchome kolano

                                        Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                        Czytaj dalej →
                                        Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                        Logo