żeby kózka nie skakała

zaczełam studia daleko od domu i bardzo sie cieszyłam.Wkoncu wyrwałam sie spod skrzydeł nadopiekunczych rodziców. Minał pierwszy rok, a na moimi kierunku zostalo 14 osob razem ze mną. Chodziłam sobie na zajeci ai któregos dni ado kolezanek z akademika mowię : wiecie co ten X z mojego roku to nawet jest całkiem całkiem, on jeszcze nie wie ale to on zostanie moim mężem. Nasmiałysmy sie trochę bowiem powiedziałm to w zartach a o zamążpojciu absolutnie jeszcze nie myslałam. Pod koniec 2 semestru z 14 osob zostało jeszcze mniej a ja z X zaczełam siedziec na wykładach w jednej ławce. Pisalismy do siebie głupale lisciki na temat depilacji i wogole zachowywalismy sie jak dzieci w szkole sredniej. X przyjechał do mnie do akademika pozyczyc niby sciągi itp. No i jakos coś tak drgneło.. Któregos dnia X zaproponował ze moze wybierzemy sie na lodowisko w sobotę – oczywiscie jak znajomi :)).Ok zgodziłam się ale w sercu miałam trwogę bowiem wzyciu nie jezdziłam na łyzwach. Zeby sie przyuczyć w piatek wybrałam sie z kolezankami na najblizsze lodowsiko i po 15 minutach skreciłam noge w kostce i kolanie. Brrrr. Noga spuchła jak bania a ja leżałam i cierpiałam. X przyjechał w sobote i juz został…smiał sie ze mnie ze nigdy na łyżwach nie jezdziłam i ogolnie ze jestem niezdarna. Przywióz piwko które złagodziło bol kostki i kolana i przywioz spiwór i kalimate zeby miec gdzie spac.tutaj musze zaznaczyć że ten cały ekwipunek był mu niepotrzebny..:)) (aczkolwiek sexu nie uprawialismy)
Od tego czasu zaczelismy sie spotykac ale tak aby nikt nas razem nie widział..(???), i była to dziwna sytuacja, ja chyba byłam bardziej zaangazowana juz od poczatku, natomiast moj X dojrzewał.
Niecałe 2 tygodnie pozniej moj ukochany skrecił sobie nogę na treningu i wtedy ja sie smiałam jak najeta.
Po niecałym pół roku byliśmy juz raczej oficjalna parą na roku. Przezywalismy wzolty i upadki i checi rozstania i ogólnie dużo
filozofi w tym było.W wakacje obciełam włosy na króciutko i moj X sie tak zszokował ze już praktycznie przez te włosy mielismy sie rozstać.
Bedac na trzeciem roku siedzielismy razem na zajeciach, wykonywalismy razem rózne cwiczenia i była nam duzo łatwiej. W grudniu przed swietami bylismy pokłoceni, na wojennej stopie a w sylewstra załozylismy sobie srebrne obraczki na palce które nosimy do dziś razem z obraczkami slubnymi.
Razem uciekalismy z wykładów, chodzilismy na spacery nad morze, do lasu a nasz wspolny tzw,, pierwszy raz” odbył sie po ogromnych przygotowaniach w trakcie ucieczki z z pewnych zajec po okolo 9 miesiacach bycia razem. Jako ze pierwsze kilka miesiecy było bardzo burzliwe to mimo ze czasami hormony dawały znac o sobie to chyba swiadomie staralismy sie powstrzymac o d konsumpcji i zadawalilismy sie tylko pieszczotami i pocałunkami. Musiało wystarczyć..
Z innych ciekawych wydarzeń. Po d koniec 3 roku studiów w zab trzonowy wdało mi sie straszne ropne zakarzenie i trzeba było go usunąć. Moj ukochany wspołczuł mi bardzo ale tez nie obyło sie bez lekkiego usmiechu z jego strony. Mineły niecałe 2 tygodnie i cóz sie okazalo ze moj luby tez ma ząbek do usuniecia:))
Na piatym roku zamieszkalismy juz razem co wzbudziło wielkie emocje u moich rodziców. Moi rodzice sa konserwatywni i dla nich byłam wyrodna córką juz w chwili kiedy pojechałam na wakacje pod namiot z chlopakiem, a wspolne zamieszkanie nie miescilo sie w glowie. Mama szalała, dosłownie wyzywała mnie od najgorszych, tata jest wtórował twierdzac ze nowego zawodu sie uczę……….(!!!). No z rodzicami to była maskara ale przezylismy.
wzielismy sie na sposób i w lutym zaprosilismy ich na slub cywilny tak zeby nic nie mowili. Na pioczekaniu kupiłampierwszą lepszą sukienkę i poszłam do kosmetyczki zeby zrobiła mi makijaż.Wygladałam jak jakaś lola i juz nigdy w zyciu w makijazystki sie nie udam. Moj kochany załozył garnitur ze studniówki i odbył sie ten slub.Kupilismy najtansze złote obraczki – wtedy utzrymywalismy sie wylacznie ze stypendium naukowego i dorywczych prac.Zaprosilismy pełono znajomych – tzn ze 35 osób i rodziców. 3 dni przed slubem zaczelismy gotowac wielki gar bigosu i, robic sałatki, kotlety i ciasta.Rodziców zaprosilismy tylko na obiad po slubie,.rodzice po obiedzie urzadzili sobie własna imprezke gdzies indziej. My natomiast zostalismy z naszymi znajomymi i bawilismy sie przez 2 dni z z kilkugodzinna przerwa na spanie.Alkohol na impreze kupilismy od studentów rosyjskich na politechnice.Oprócz tego dostalismy butelke wódki od mojego ojca który dał nam przyzwolenie na picie :))
razem pisalismy prace mgr a w sierpniu po ukonczeniu studiów wzielismy slub koscielny z weselem dla rodziny i również znajomych.
Obecnie mija juz prawie 9 lat jestesmy razem a w tym prawie 5 lat po slubie koscielnym. Nosimy 2 obraczki srebrną-studencka i złotą – cywilno-koscielną. Przeżywamy wspolnie rózne chwile. Bywało tak ze pakowalismy walizki i kazde chciało isc w swoja strone a po poł godzinie już nam siebie brakowało. Czasami pasowały do nas słowa,, razem zle a bez siebie jeszcze trudniej”. Przezylismy razem poronienie, kłopoty z rodzicami i inne wielkie emocje.
Czesto łapiemy sie na tym ze w danej chwili myslimy o tym samym i komentujemy to słowami,, a wiesz własnie o tym samym myslałam ( em)”.
Z takich ciekawostek których o sobie sie dowiedzielismy:
– bedac w liceum mniej wiecej w tym samym czasie przechodzilismy ospe
– kiedy ja mowilam do kolezanek,, X zostanie moim mężem ale o tym nie wiem” moj ukochany zwierzałł sie koledze ze ja mogłabym zostac jego zoną.A było to w latch kiedy raczej nie mysli sie w kategorii mąż, zona.I wtedy jeszcze nie rozmawialismy praktycznie ze sobą.
– obydwoje urodzilismy sie w maju i teraz oczekujemy na naszego bejbusi a i termin mamy na maj. Czekamy na szczesliwe rozwiazanie
– i tak wogóle zyc bez siebie nie mozemy, i wiekszosc darmowych minut z abonamentu pożytkujemy na rozmowy ze sobą.A rozmowy te sa czasami bardzo stymulujace tzn ” no czesc co robisz, a wiesz widziałem takiego kota…., a wiesz nudzi mi sie i dzonie do ciebie ”
– kiedys wysyłam do mojego ukochanego mms ze zdjeciem batona bauty i podpisem nudze sie i jem batona zapijając go napojem finto na to moj ukochany odpisuje mms : niesamowite ale ja robie to samo i zdjecie jego zestawu :baton bauty i napój.
Takze jestesmy ze soba na dobre i na złe…..

1 odpowiedzi na pytanie: żeby kózka nie skakała

abcdefg Dodane ponad rok temu,

Re: żeby kózka nie skakała

Opis Waszej historii robi wrazenie. 😉

mama majowego synka ’05

Znasz odpowiedź na pytanie: żeby kózka nie skakała

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
pobieranie moczu do analizy
już prawie tydzień próbuję zanieść mocz MIlenki do analizy... rano kiedy powinnam to zrobić w pieluszce zawsze ląduje kupka....dziś pierwszy dzień tak nie było ale panna po pół godzinie noszenia
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
chrapanie
wiem, ze pytanie moze dziwne, ale mnie meczy... z kazdym dniem ciazy coraz bardziej chrapie...:( mi to raczej nie przeszkada, bo tego nie slyse, ale moj maz juz nie moze wytrzymac...
Czytaj dalej