Żeglarskie historie ;-)

Kwiecień 2004, Asia

– Ja już chyba nigdy nie spotkam dziewczyny, która by była mądra, ładna, z poczuciem humoru, dobrymi manierami i no wiesz… na odpowiednim poziomie… – mój przyjaciel ze studiów, Piotrek, jak zwykle po trzech kieliszkach Smirnoffa rozpoczął narzekania na temat swojej samotności – ja chyba nie mam szczęścia do kobiet…
– Eeeee tam… – jedyne, co byłam w stanie z siebie wydusić.

Nie byłam w najlepszym stanie. Tkwiłam właśnie w toksycznym niby-związku (on miał dziewczynę, a mnie traktował „zapasowo”, jakby z tamtą nie wyszło) i momentami odechciewało mi się żyć. Całe szczęście, że Piotrek był zawsze gdzieś blisko – to mnie wtedy jako tako trzymało w pionie, przynajmniej miałam się z kim upić, bo na rozmowy już nie miałam siły…

– Wiesz co?! – Piotrka nagle olśniło – ja mam dla Ciebie faceta!!!
– Taaa…? – po prawie ćwiartce wódki nie za szybko już kontaktowałam – kogo tym razem?
– Mój kuzyn! Studiuje medycynę w Gdańsku, przystojny, inteligentny, zna trzy języki i… – nie zdążył dokończyć, bo z podekscytowania rozlał sok na stole.
– Co Ty wymyśliłeś ??? Jaki znowu kuzyn? Z Gdańska?? I co ty sobie wyobrażasz, że się poznamy, zakochamy w sobie i będziemy tak jeździć weekendami między Gdańskiem a Toruniem???
– A czemu nie? Zaraz do niego zadzwonię!
– No co ty! Nie wygłupiaj się! I co mu powiesz???
– Spokojna głowa! W końcu to rodzina… Zaproszę go na imprezę do Torunia.
– Eeeee tam… – z powodu upojenia i ogólnej depresji życiowej nie chciało mi się dalej oponować.

Kwiecień 2004, Tomek

Dochodziła północ. W laboratorium na Akademii Medycznej byłem zupełnie sam. Jeszcze dwa doświadczenia i może uda się przed drugą wyjść do domu. Jezu! Zapomniałem!!! Miałem się dzisiaj spotkać z Kaśką! Na którą to myśmy się umawiali? Chyba na 22… O rany, toż ona od 2 godzin na mnie czeka… Zaraz… coś napisała. SMS sprzed godziny: „Mam już dosyć Twojego lekceważącego stosunku do mojej osoby”. O rany…
Praca naukowa była dla mnie wszystkim. Już któraś dziewczyna z kolei nie była w stanie się z tym pogodzić. A ja nie potrafiłem pokochać je co najmniej tak bardzo, jak kochałem pracę na Akademii. W gruncie rzeczy zdawałem sobie sprawę, że po prostu nie trafiłem jeszcze na tę właściwą… Ale czy przy takim trybie życia kiedykolwiek trafię???
Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk telefonu. Kaśka?? Nieee, mój kuzyn, Piotrek.

Czerwiec 2004, Asia

Do spotkania z przystojnym kuzynem nie doszło. Było już wszystko umówione, miał przyjechać na długi weekend, ale ja… stchórzyłam. Nie miałam odwagi, nie miałam ochoty, nie wierzyłam w takie swaty. Mój toksyczny niby-związek doprowadził mnie na emocjonalne manowce. Coraz trudniej było mi rano podnieść się z łóżka i zmusić się do jakiegokolwiek wysiłku. Sesję – mimo iż najtrudniejszą na studiach – pamiętam jak przez mgłę. Zbliżały się wakacje, a ja zostałam bez pracy, bez pomysłów i bez jakichkolwiek planów. Znów uratował mnie Piotrek:
– Żagle! Pojedziesz ze mną na żagle! Będzie też Tomek, skompletujemy ekipę i zapomnisz o wszystkich kłopotach.
Już nawet nie miałam siły się sprzeciwić. I podświadomie czułam, że to najlepsze dla mnie rozwiązanie. Oderwać się wreszcie od codzienności, która mnie przytłaczała. Żagle! To jest bardzo dobry pomysł!
Byle wytrzymać do sierpnia.

Lipiec 2004, Tomek

Nie do wiary! Zgodziła się!!! Miałem ochotę skakać z radości i całować wszystkich przechodniów, jacy się nawiną. Agata, dziewczyna, do której skrycie wzdychałem od ponad roku, zgodziła się dołączyć do naszej jachtowej ekipy. Zgodziła się, więc może ja też nie jestem jej obojętny…? O rany! Jest nadzieja! Jest szansa!!! I teraz tylko trzeba pomyśleć, jak tę szansę wykorzystać…
Nie mogę się doczekać sierpnia.

Sierpień 2004, Asia

Hmmm, niezły ten Tomek, ale nie tego się spodziewałam…
Myślałam, że zobaczę umięśnionego, wysokiego na metr dziewięćdziesiąt kolesia, a tymczasem moim oczom ukazał się niepozorny, szczuplutki brunet w okularach, przejęty bezgranicznie swoją rolą sternika jachtowego…
Wieczorem, podczas rozmowy przy piwku, już wiedziałam, że on mi się podoba. Dwa dni później dowiedziałam się, że jemu bardzo podoba się Agata.
– Faceci są beznadziejni – usłyszał Piotrek – nic nie warte chamy.
– A co się stało?
– Nieważne. Nie ma o czym mówić.
Byłam pewna, że niedługo zobaczę tych dwoje trzymających się za rękę albo czule się obejmujących… Ale nic takiego się nie stało. Szybko okazało się, że Agata dała Tomkowi kosza. Nie zmartwiłam się tym bardzo, wietrząc swoją szansę, ale postawa Tomka szybko mnie sprowadziła na ziemię. On się nie mógł z tym „koszem” pogodzić!!! Zwłaszcza, że sytuacja rozwinęła się w zaskakującym kierunku. Bo oto dwa dni później ujrzałam Agatę czule obejmującą… Piotrka! Noo, tego to ja się nie spodziewałam! Tomek tym bardziej – bo poczuł się podwójnie zdradzony…
Wymyśliłam sobie misję. Muszę go pocieszyć! Muszę być blisko niego, a co z tego wyjdzie – zobaczymy.
Dwa dni później dostałam pierwszego buziaka :-))))))))

Listopad 2004, Asia i Tomek

Właśnie mija 100 dni, odkąd jesteśmy razem. Zakochani po uszy. Kursujący weekendami między Gdańskiem a Toruniem.
Od paru godzin mocno zaniepokojeni.
Dwa dni temu Agata z Piotrkiem obchodzili „studniówkę”. Dwa dni temu Agata zrobiła test. Pozytywny.
Kolej na nas. Nasze 100 dni i nasza próba. 21 listopada 2004. Zrobiłam test. Pozytywny.
Chyba nie trzeba dodawać, że dzieci nie planowaliśmy – ani my, ani oni…?

Grudzień 2005, Asia, Tomek i Hania

Agata urodziła trochę za wcześnie i choć termin obie miałyśmy na koniec lipca, Jaś jest starszy od Hani o „cały” miesiąc. W rodzinie już je ochrzczono mianem „żeglarskich dzieci” – i coś w tym chyba jest 😉
Małżeństwem jesteśmy prawie rok. A owa listopadowa „wpadka” okazała się największym szczęściem i zwiastunem samych pomyślnych zdarzeń.

Acha, jacht nazywał się „WHY NOT”. No właśnie… :-)))))

Asia z Hanią 21.05.2005

11 odpowiedzi na pytanie: Żeglarskie historie ;-)

olesia1 Dodane ponad rok temu,

Re: Żeglarskie historie 😉

Eeeeech….fajnie…..Rozmarzyły mnie te żagle…
Ja już tę historię po krótce znałam 😉 ale fajnie było przeczytać.
Bardzo ciekawie napisane. Brawo!!!!!!

Ola & Ala

paraklet Dodane ponad rok temu,

Re: Żeglarskie historie 😉

Bardzo fajnie napisane! Pozdrawiam

Marta i Ania 10.05.2005

asia80 Dodane ponad rok temu,

Re: Żeglarskie historie 😉

Podoba mi się to co i jak napisałaś 🙂

Asia i Oliwierek 14.01.2004 r.

angica Dodane ponad rok temu,

Re: Żeglarskie historie 😉

Cudownie:)))
Zycze Wam slodkiego zycia.
Buziaczki

Gosia i Olivia (26.06.05)

k8-77 Dodane ponad rok temu,

Re: Żeglarskie historie 😉

świetnie napisane… i wspaniała historia
wiele szczescia w nowym roku dla Was!
WHY NOT… hmmm… musze sie zastanowic nad tym w nowym roku

k8 & Adamo-Pularrdo-Diabolo

dorota27 Dodane ponad rok temu,

Re: Żeglarskie historie 😉

..super opowiadanko..jak widac zycie samo pisze scenariusz:))))))))

claudia..ur.29maja2003;)))

porky Dodane ponad rok temu,

Re: Żeglarskie historie 😉

super 🙂


***Juleczka***

morena Dodane ponad rok temu,

Re: Żeglarskie historie 😉

To jeszcze chciałabym przedstawić Wam dwóch małych żeglarzy – zdjęcie z listopada:

kotus Dodane ponad rok temu,

Re: Żeglarskie historie 😉

Ciekawa romantyczna zeglarska historia.:):)))))))
Bardzo szczęśliwe zakończenie,a zaczynało się….:))))
Asiu , masz dar pocieszania,a to się zwraca:)))
a nagrodą za pocieszenie jest oczywiście j Hania:))
Wszystko dobre co się dobrze kończy:))

amber Dodane ponad rok temu,

Re: Żeglarskie historie 😉

Świetna historia 🙂
A owocki tych miłosci urocze 🙂

Beata i Maciek

lutoofki.republika.pl

jane Dodane ponad rok temu,

Re: Żeglarskie historie 😉

dopiero teraz tu dotarlam i przeczytalam i rozmarzylam sie 😉 Bardzo obrazowo to napisalas… ciekawe, czy moja historia tez tu jeszcze jest, zaraz poszukam…

Malgosia 2,8 & Martinka 8m

Znasz odpowiedź na pytanie: Żeglarskie historie ;-)

Dodaj komentarz

Książka kucharska
Łosoś
Szykuje dla dzieciaczków na wigilie rybkę ale nie bardzo wiem jak długo powinnam piec w piekarniku filety łososia zawinięte w folie aluminiową. Czy 1,5 godzinki wystarczy ? Pozdrawiam Ania Pozdrawiamy Ania z
Czytaj dalej
Karmienie
cerazette????
mam pytanko.może któraś z Was stosowała w czasie karmienia cerazette?ja biore od 2 tyg.i mam w związku z tym pytanie.czy któraś z Was zaszła w ciąże stosując te tabletki?bo ja
Czytaj dalej