życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

przed chwilą dowiedziałam się, że zamieszka z nami (mieszkam w jednym domu z rodzicami, babcią i bbratem) mój dziadek, z którym mamy nienajlepsze relacje (wiele lat temu rozwiódł się z moją babcią, nie zależało mu w ogóle na kontakcie z nami, etc). zamieszka bo sam nie jest w stanie zaopiekować się sobą – straż pożarna wchodziła do jego mieszkania przez okno zaalarmowana przez sąsiada, który zauważył, że dziadek już od tygodnia nie wychodzi z domu. okazało się, że nie jadł nic od 5 czy 6 dni…

matka mojego dziadka przez wiele lat przed śmiercią chorowała na Alzheimera – końcówka była wręcz tragiczna… podejrzewam, że dziadek też cierpi na tą chorobę.

boję się, że nasze życie zmieni się diametralnie. że samodzielność Kuby będzie teraz równoznaczna z zagrożeniem. Kuba wędruje po całym domu, sam siedzi piętro niżej i ogląda minimini, sam idzie do kuchni żeby się napić, etc. jeśli dziadek rzeczywiście cierpi na Alzheimera to może być czasem nieobliczalny, a to w połączeniu z niespełna trzyletnim, żywiołowym dzieckiem może doprowadzić do tragedii. boję się, że przez cały dzień nie będę mogła spuścić dziecka z oka…

czy macie w domu kogoś, kto choruje na Alzheimera? na ile można takiej osobie zaufać? jak rozpoznać wczesne symptomy “ataku”? proszę o jakiekolwiek informacje – jestem, szczerze mówiąc, przerażona…

17 odpowiedzi na pytanie: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

  1. Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

    Witam
    My też mieszkamy z dziadkiem który cierpi na tą chorobę, stwierdzono ją u niego około roku temu. Nie ma w nim agresji, ale mimo wszystko lepiej mieć dziecko zawsze na oku.
    Ja np nie pozwalam Hani wchodzić do jego pokoju,kiedyś o mało zawału nie dostałam kiedy zobaczyłam jak dziadek trzyma ją na rękach stojąc przed otwartym oknem – 6 piętro, i pokazując jej samochody pod bramą.
    Choroba ta przebiega, przynajmniej u naszego dziadku dość łagodnie i powoli, tylko chwilami jest jak dziecko, z tym że robi się coraz częściej uparty i złośliwy. Chodzimy z nim co mc do lekarza, bierze leki i może te leki spowalniają chorobę, niewiem…

    Nela z Hanią (29.12.2002)

    • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

      Z mojego ograniczonego doświadczenia z tą chorobą – chorowała moja prababcia, która zmarła kilka lat temu – mogę Ci powiedzieć, że na 100% wiele się zmieni. Człowiek nie musi być agresywny, żeby sprawiać problemy. Moja prababcia np. bardzo chciała wyjść przez okno – tak jak w wakacje, na wsi, jak była mała – tyle, że to okno było na 5 piętrze 🙁 W efekcie, przykro to powiedzieć, ale momentami musiała być przywiązywana do łóżka, kiedy jej córka lub opiekunka musiały np. coś ugotować lub po prostu skorzystać z toalety. Sam widok nie jest przyjemny 🙁 Mój dziadek – syn prababci – jak ognia boi się tej choroby.

      + Mr. Bean (ok. 10 grudnia 2006)

      • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

        no niestety – zycia z taka osoba pod jednym dachem jest bardzo ciezkie
        10 lat mieszkala z nami babcia -z roku na rok coraz gorzej z glowa
        nie umiala skorzystac z toalety -malo tego, nie dawala sobie pomoc nawet, czasami siłą trzaba bylo przy niej “robic”
        to straszne co sie dzieje z czlowiekiem jak jest chory
        my po kilku latach zalatwilismy opiekunke do babci bo juz nie mogla sama zostawac kiedy my szlismy do pracy czy do szkoly (jak zostawala sama to nie jadla, siusiala pod siebie, ze nie wspomne o kupach pod wersalka czy na firankach – straszne)
        w pewnym momencie babcia traktowala nas jak intruzow, bila nas, plula na nas (dla mnie to byl wielki szok – pamietalam ją jako normalna kobiete a ta choroba strasznie na jej zachowanie wplynela)
        poza ta chora glowa to byla silna fizycznie i gdyby nie to ze kiedys sie potknela i zlamala kosc biodrowa to pewnie do dzis by zyla (bylo to ze 4 lata temu – po operacji juz nie doszla do siebie i bardzo szybko umarla – ja sobie myslalam ze to chyba lepeiej dla niej, w sumie nie wiadomo co tak na prawde sobie czlowiek mysli, strasznie sie meczyla albo i nie, nie wiadomo, wiem jedno – my sie z nia meczylismy okropnie, nie umielismy jej pomoc bo nie bylo jak, moglismy tylko patrzec jak z dnia na dzien staje sie niemowlakiem

        ehhhh
        bardzo ci wspolczuje
        trzeba bedzie miec non stop oko na malego i na dziadka

        edycja i <10-06-2005>

        • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

          ja co prawda nie mam doswiadczenia w tej kwesti ale…
          Izka, piszesz ze podejrzewasz, ze dziadek cierpi na te chorobe, nie wiesz tego na 100%. zycze Ci z calego serca aby okazalo, ze to jednak nie Alzheimer.
          glowa do gory i nie martw sie na zapas


          Karina i Kubus <10.06.2004>

          • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

            mój wujek (mojej babci brat) cierpiał na tą chorobę…
            Ciocia (jego zona) opowiadała, że był spokojną osobą, nie było w nim agresji. Czuł się jednak zagubiony, zapominał (szczególnie wyłączyć gaz…), potem pojawiły się problemy z chodzeniem.
            Nie wytrzymał tej choroby, ani psychicznie, ani fizycznie.
            Sam zdecydował zakończyć swoje żcyie :((

            Juleczka (12.12.04)

            • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

              moja babcia byla bardzo agresywna 🙁
              nie raz ja (dorosla juz wtedy kobita) oberwalam od nie bo: za blisko przechodzilam, bo chcialam dac jej kanapke, bo chcialam zaprowadzic do ubikacji
              a ile sie przeklenstw nasluchalam……
              smutne to
              wiem ze nie kazdy przeciez musi taki byc ale majac to doswiadczenie balabym sie o male dziecko ktore przebywaloby z taka osoba

              edycja i <10-06-2005>

              • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

                Moja ciotka cierpiała na tę chorobę. Nie była agresywna, ale opieka nad nią była b. trudna. Taka osoba zachowuje się trochę jak dziecko. Ciotka np. oglądala zdjęcia do góry nogami, nie poznawała ludzi, wybuchała z byle powodu płaczem, przedmioty codziennego użytku były jej całkowicie obce (np. sztućce). Nie było z nią właściwie normalnego kontaktu, albsolunie nie można było jej zostawić samej. Wujek, który się nią opiekował był po roku opieki wrakiem człowieka, a chodził na spotkania grup wsparcia dla osób opiekujących się chorymi na Alzheimera (są takie organizacje np. przy kościołach).

                K.

                Łukasz (prawie 4) Karolina (1,5 r)

                • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

                  Moja prababcia na to chorowała.
                  Ja tego nie pamiętam bo byłam malutka, ale o niekturych sprawach opowiadała mi moja babcia.
                  Z dnia na dzień choroba postępowała coraz bardziej.
                  Wyzwiska na bliskie osoby, obsmarowane ściany od kupy i także próby wyskoczenia z okna, oraz wiele wiele innych przykrych rzeczy. Nie będe się tu rozpisywać…
                  U jednych ta choroba ujawnia się agresją, drudzy siedzą godzinami i patrzą się w ściane jak by ich wogóle nie było….
                  Ogólnie to bardzo przykre….
                  Współczuje i trzymaj się !

                  • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

                    jakies dwa tyg temu przylecial z polski moj znajomy, ktory caly czas..od paru lat, opiekuje sie swoja babcia, na zmiane z mama..chlopak ma 23 lata, jakos nie zauwazylam u niego zniechecenia do tej sutuacji, nawet szukalismy dla niego pracy do opeiki nad taka osoba..
                    z tego co opowiada..to zmienie babci nawet pieluchy!… A sytuacji nie jest zaciekawa, bo studiuje dziennie, mama czesto we wloszech, ma takze 8 letniego brata, ktory z nimi pomieszkuje /bo ogolnie to mieszka u ojca..drugiego meza matki/..w ciagu dnia, keidy go nie ma, babcia musi byc pod zamknieciem /no coz/, nie mozna jej nigdy spuscic z oczu…
                    nie przypominam sobie zeby babcia byla niebezpieczna, z ta choroba zyje juz dobre pare lat /przynajmniej 5/..

                    claudia..ur.29maja2003;)))

                    • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

                      Życie z chorą osobą jest bardzo ciężkie. W zasadzie chorobę odczuwa cała rodzina, bo trzeba zmienić organizację wszystkiego. Ja jestem zwolenniczką wynajmowania kogos do opieki nad chorym – nawet na 3-4 godziny dziennie. bo wtedy mozna bezpiecznie wyjść z domu a człowieka tak chorego nie mozna zostawiać samego. Oczywiście to wszystko zależy od stopnia zaawansowania choroby. Musisz zdawać sobie sprawę,że dziadek może być agresywny, nie będzie poznawał nikogo bliskiego, może mieć lęki pt. “oni chcą mnie otruć” itp. do tego dochodzi zdziecinnienie i załatwianie potrzeb fizjologicznych gdzie popadnie.
                      To wszystko jest bardzo tragiczne i przejmująco smutne. I moga to w pełni ocenić osoby, które znają to z bliskiego otoczenia. Moja ciocia jest chora.

                      Aga i Ania 3,5

                      • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

                        mialam taką osobe
                        tu nie ma mowy o atakach – taką osobe nalezy obserwowac caly czas – jak dziecko, tylko jeszcze trudniej…
                        trzymaj sie Iza!!

                        Ula i Emilka (2 11/12)

                        • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

                          Moja ś.p. babcia na to chorowała. Nie było wesoło, wychodziła z domu i zapominała zamykać – na szczęście sąsiedzi byli czujni, załatwiała się z grubszymi sprawami do bidetu, różne rzeczy robiła. Przykre było jak mnie po osiedlu goniła i krzyczała, że jej coś ukradłam:-( Agresja też była – ja tego nie pamiętam, ale mama mówi, że bywało, że musiała mnie przed babcią chować… Końcówka była kiepska, bo babcia nie pamiętała nic, leżała w łóżku… ;-(


                          Wejdź: tiny.pl/tzxj

                          • nie udało się

                            niestety Dziadek zmarł dziś po pierwszej dializie krwi. podobno Jego serce nie wytrzymało…

                            od paru dni był w szpitalu. okazało się, że nerki nie działają w ogóle, poziom toksyn przekraczał normę ponad dziesięciokrotnie. niestety nierki nie ruszyły – stąd decyzja o dializie.

                            do tego doszła hipotermia wywołana niedożywieniem i odwodnieniem, ropne zapalenie układu moczowego i jeszcze parę historii. okazało się, że Dziadek od lat nie był u lekarza, leczył się jakimiś chińskimi ziołami… no i nie miał Alzheimera… dzwoniliśmy do Niego wielokrotnie tuż przed tym jak znalazł się u nas – zawsze zapewniał, że wszystko jest w porządku, że nic mu nie potrzeba…

                            cieszę się, że chociaż pod koniec życia nam wszystkim udało się puścić w niepamięć dawne urazy i żale. Dziadek miał z nami zamieszkać na dobre – Tata ustalał to z nim jeszcze dwa dni temu, lekarze mówili, że za 10 dni będzie w domu, zaczęliśmy już przygotowania do urządzenia pokoju dla Niego…

                            Dziadek, którego miałam i nie miałam…

                            dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi na ten post – może pomogą komuś innemu, kto będzie miał styczność z tą chorobą…

                            • Re: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

                              Bardzo mi przykro z powodu śmierci dziadka…

                              Jak mówisz – może ten wątek komuś pomoze, więc wypowiem się w temacie samej choroby także.
                              Muszę Ci powiedzieć, że od razu jak napisalas (tzn. po 1. poscie), chcialam dopytac, czy cokolwiek wskazuje na te chorobe.
                              Bo trudno uwierzyc, zeby osoba, u ktorej wczesniej na chorobe nic nie wskazywalo, nie jadla tyle dni z powodu tej choroby. Ataki przeciez nie sa tak dlugie. Poza tym jest to choroba rozwijajaca sie stopniowo.
                              Ja mieszkalam z dwiema osobami cierpiacymi na te chorobe (nie jednoczesnie). U obu najpierw byly symptomy. U jednej odpowiednio wczesnie podane leki znacznie spowolnily rozwoj choroby, choc stan obecny jest taki, ze nie poznaje nikogo non stop. I owszem, moja babcia zostawiona sobie nie jadlaby, nie wstalaby, po prostu by umarla, ale do tego stanu dochodzila przez kilkanascie lat.

                              Jesli chodzi o agresje, to z obrazu moich obu babc mam osobisty wniosek, niefachowy zupelnie, ze agresja chyba latwiej ujawni sie u osoby, ktora miala do niej tendencje za zycia. Jedna babcia w ostatnim stadium choroby krzyczala, siegala po nozyczki, wyzywala nas, miala agresywne urojenia. Druga nigdy nie miala tego rodzaju ataku, choc w chwilach zagubienia zdarzaly sie np. odpychania czy podniesiony glos.
                              Babcia juz od dawna nie wie, kim jest, jeszcze z 5 lat temu twierdzila, ze ma 20 lat i przyjechala z Australii (nigdy nie byla nawet w Warszawie, a co dopiero poza Polska). Ale jednoczesnie byla na tyle sprawna intelektualnie, ze sama czytala gazete (nie wiem, na ile rozumiala, ale umiala czytac). Obecnie nie rozroznia nawet plci (np. do kobiet zwraca sie w rodzaju meskim), niewiele mowi (odwiedzam ją, od wielu dni nie slyszalam by cos powiedziala). Nie chodzi, nie jest agresywna. I z nia moj Mateusz czasami przebywa sam w pokoju (przy otwartych drzwiach – np. idzie tam po kartke, czy kredki – jest to wspolny pokoj mojej mamy i babci). Ona tam po prostu jest jakby jej nie bylo… A on prababci krzywdy nie robi, nie zaczepia.

                              Wydaje mi sie, ze kazda chora na to osoba zachowuje sie inaczej. Na pewno znacznie niebezpieczniejsze jest to, ze taka osoba sprawnie sie porusza. Pewna kobieta w ataku choroby trafila kiedys do naszego domu, innym razem zabarykadowala sie w pokoju.
                              Natomiast moje obie babcie mialy problem z chodzeniem. Obie tez w czasie ataku zlosci, jakiejs swiadomosci, ze nie wiedza kim sa – obnazaly sie (obecnie moja babcia jest niemal calkowicie niesprawna i nic takiego nawet w stanie nie jest zrobic).

                              Zycie z chorym… to zupelnie inne zycie. My w sumie przywyklismy, po prostu trwa to juz wiele lat, jedna babcia, potem druga. Przylapuje sie, ze te osoby sa dla mnie kims innym… U babci mieszkalam kiedys 2 miesiace kazdego roku. A teraz… teraz jest jakby kims innym 🙁 A to przeciez ona.
                              Straszna jest tez pewna swiadomosc… ogromnego obciazenia dziedzicznego tą chorobą. Wiem, ze prawdopodobnie czeka to i mnie, i moją mamę, ktorej sie czasami przyglądam, by w razie czego rozpoznac symptomy. Bo wiem, ze podawane leki naprawde opzniaja rozwoj choroby.

                              Przepraszam, ze pisze to wszystko pod Twoim postem w tak smutnej dla Ciebie chwili… mam nadzieje, ze moze komus cos to przyblizy, pomoze. jesli ktos chcialby porozmawiac o tej chorobie, zapytac o jakies doswiadczenia, prosze na priw.

                              -18

                              • Re: nie udało się

                                Iza, zrobiliście wszystko co było możliwe. Dziadek ostatnie swoje dni przeżył wiedząc, że troszczycie się o niego, i że znalazł swoje miejsce w rodzinie. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji jaka była, nie mogliście mu daćwięcej szczęścia.

                                + Mr. Bean (ok. 10 grudnia 2006)

                                • Re: nie udało się

                                  bardzo mi przykro 🙁

                                  Juleczka (12.12.04)

                                  • Re: nie udało się

                                    bardzo mi przykro….

                                    Ula i Emilka (2 11/12)

                                    Znasz odpowiedź na pytanie: życie z osobą z Alzheimerem pod jednym dachem

                                    Dodaj komentarz

                                    Mozarella w ciąży

                                    Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                    Czytaj dalej →

                                    Ile kosztuje żłobek?

                                    Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                    Czytaj dalej →

                                    Dziewczyny po cc – dreny

                                    Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                    Czytaj dalej →

                                    Meskie imie miedzynarodowe.

                                    Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                    Czytaj dalej →

                                    Wielotorbielowatość nerek

                                    W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                    Czytaj dalej →

                                    Ruchome kolano

                                    Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                    Czytaj dalej →
                                    Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                    Logo
                                    Enable registration in settings - general