Ach ci mezczyzni – nie na temat

Czesc kobitki
Powiedzcie czy Wasi panowie tez tak wszystkie problemy z pracy przynosza do domu? Przeciez to sie wykonczyc mozna… No i az sie serce kraje jak sie patrzy na takiego mezusia, ktory sie miota bo cos my nie wyszlo…
Na nieszczescie my mamy takie samo wyksztalcenie… dyskusje na tematy zawodowe ciagna sie do poznych godzin nocnych… 🙂

AniaMP
[Zobacz stronę]

8 odpowiedzi na pytanie: Ach ci mezczyzni – nie na temat

  1. Re: Ach ci mezczyzni – nie na temat

    Zawsze tak jest, znaczy Ja wolę wiedzieć co się dzieje i jakie smutki są w serduszku mojego miśka. Czasami faktycznie nie jest łatwo, ale podobno jesteśmy na dobre i złe. My przeciez też mamy swoje lepsze i gorsze dni. Powodzenia, zobacz za oknem juz słoneczko się uśmiecha do was.

    Betsi

    • Re: Ach ci mezczyzni – nie na temat

      Myślę,że taka ich natura. To znaczy, praca wiele dla nich znaczy,i co za tym idzie, myślą o niej i przejmują się nią także w domu…Ja omawiam z nim wiele spraw, chociaż niektóre z nich to dla mnie czarna magia.

      Marysia zwana riibą

      • Re: Ach ci mezczyzni – nie na temat

        O tak! O tym co się dzieje w pracy mojego Partnera wiem, zanim dojedzie do domu. Dzwoni do mnie kilka razy dziennie w ciagu dnia przekazując newsy, często dzwoni by pomóc mu rozwiązać jakiś problem. (niczym pogotowie komputerowe)
        Cale szczescie, ze tak jak Ty Aniu mamy te same zainteresowania i podobne wyksztalcenie. Oboje jestesmy zboczeni na punkcie komputerów (tak jak polowa z forumowiczek)
        Pozdrawiam!

        Kate

        • Re: Ach ci mezczyzni – nie na temat

          Moj maz tez czsami “zabiera klopoty” ze soba do domu. Ja mu ciagle powtarzam, ze musi za soba zamknac drzwi i dom to jest dom ze swoimi problemami, ale czasami to nie pomaga. Panowie sa widocznie inni niz panie i bardzie ich interesuje zycie zawodowe, kariera itp. My mamy czesto tysiac innych spraw na glowie. Tak to juz jest.
          Pozdrowienia

          Majka

          • Re: Ach ci mezczyzni – nie na temat

            nie, u mnie jest jeszcze gorzej;) – prowadzimy wspolnie firme i w ogole zazwyczaj dyskutujemy na temat naszej pracy calymi dniami…:) nie ma jakiegos wyraznego rozgraniczenia, chociaz oczywiscie nie jest tak, ze zajmujemy sie wylacznie praca. Ciesze sie, bo jego troski sa tez moimi i dlatego podwojnie dobrze je rozumiem. Zreszta – nie moglabym inaczej. Nie potrafilabym juz chyba wrocic do pracy u kogos zostawiajac prace na wlasny rachunek. A kiedy ma sie firme, niestety, rzeczywistosc jest taka, ze po godzinach nadal sie ja ma….;)

            Sylvie

            • Re: Ach ci mezczyzni – nie na temat

              Dzieki dziewczynki za odpowiedzi!
              Juz teraz wiem, ze to norma, po prostu taka nature maja panowie, trzeba zagryzc zeby i przeczekac…. albo pomoc jak sie jest w stanie.

              Swoja droga zastanawiam sie co bedzie jak sie dzieciatko pojawi… Problemy z pracy nadal beda sie w domu plataly, nie wiem czy wtedy bede w stanie nadal byc taka wyrozumiala…

              AniaMP
              [Zobacz stronę]

              • Re: Ach ci mezczyzni – nie na temat

                Moj ma taka prace ze wyjezdza na dosc dlugi czas (czesto kilka tygodni). I nie te rozstania sa najgorsze tylko jego nastroj przed wyjazdem. Cos okropnego!!!! Tak przezywa za kazdym razem nowy wyjazd w nowe miejsce jakby jechal w ogole pierwszy raz 🙂 Zawsze tak jest i wiem teraz ze niewiele jestem w stanie zrobic. Parze mu wtedy herbate z melisy, przygotowuje goraca kapiel najlepiej z jakims dodatkiem i wczesnie kladziemy sie spac. I jak Boga kocham – tylko spimy bo on i tak nie mysli o niczym innym tylko o pracy.
                Ale za to jak wraca to……….. mmmmmmmmmmmmmmmm 🙂 nie opowiem az tak szczegolowo bo sie czasem sama zapominam 🙂
                Pozdrawiam wszystkie zony zestresowanych mezow

                Gosia z Leszna

                • Re: Ach ci mezczyzni – nie na temat

                  U mnie jest odwrotnie. To ja przynoszę swoje problemy do domu, to ja dzwonię do niego kilkanascie razy dziennie. Postanowiłam sobie że jak zaciążę to do ostatniego dnia będę chodzić do pracy. Niestety coraz częściej myślę o zwolnieniu. Stres, jaki przeżywam w ostanich dniach w pracy, przecież może szkodzić.

                  :))

                  Znasz odpowiedź na pytanie: Ach ci mezczyzni – nie na temat

                  Dodaj komentarz

                  Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                  Logo