badania hormonów

Witam zrobiłam następujące badania hormonów w 2 dniu cyklu. Czy może ktoś zerknąć i powiedzieć mi czy są oki czy jest w nich coś niepokojącego

TSH 3-cia generacja 1,633 mU/dl norma(0,35-4,94)

FT 4 0,99 ng/ml norma(0,70-1,48}

Estriadol 52 pg/ml norma faza folikularna 21-251
faza owulacyjna 38-549
faza lutealna 21-312

FSH 5,55 mIU/ml norma faza folikularna 3,39-21,63
faza owulacyjna 4,97-20,82
faza lutealna 1,11-13,99
wiek menopauzalny 2,58-150,53

LH 2,75 mIU/ml norma faza folikularna 2,57-26,53
faza owulacyjna 18,06-90,23
faza lutealna 0,67-23,75
po menopauzie 1,09-92,45

Prolaktyna 9,91 norma ng/ml 1,20-29,93

17 odpowiedzi na pytanie: badania hormonów

  1. Na wstępie przepraszam, ze twój post został tak pozostawiony sam sobie… nie wiem dlaczego nikt go nie zauważył.
    Nie martw się, twoje wyniki są w porządku, wszystkie mieszczą sie w normie, bardzo ładne FSH, jestes jeszcze bardzo młoda (biologicznie).
    Pozdrawiam.

    • Gablysia dziękuję za odpowiedź, a już się zastanawiałam czy ktoś w ogóle mnie zauważy 🙂 No tak pocieszające jest to iż wyniki są oki, tylko dlaczego od 8 lat nie ma efektu. Wizytę mam dopiero 27 lutego zobaczymy jak spisują się żołnierzyki i co doktor zadecyduje.

      • Jak na 8 lat starań…. to jednak mimo wszystko troche mało danych.
        Mam nadzieję, ze lekarz zleci ich znacznie więcej by dowiedzieć się gdzie leży przyczyna waszych niepowodzeń.

        • Bo to jakby droga na nowo. Leczyliśmy się 5 lat, przeszłam HSG (jajniki drożne), potem stymulacje – ale nadal nic, za to pojawiła się cysta, potem 1 laparoskopia i stwierdzona endometrioza, pół roku Danazolu i 2 laparoskopia, gdzie potwierdzono, że endo się cofnęła. W między czasie cały czas wspomaganie żołnierzyków męża. Po Laparo powiedziano nam że do pół roku powinnam zajść bez problemów. Efektów się nie doczekaliśmy i podjęliśmy decyzję, że kończymy. 3 lata odpoczywaliśmy od wszystkiego i jakis miesiąc temu podjęliśmy decyzję, że spróbujemy raz jeszcze w klinice w Katowicach. To są moje pierwsze badania hormonów od 3 lat, męża wyniki są jeszcze gorsze niż 3 i 5 lat temu, trochę nas to podłamało ale najważniejsze to się nie poddawać

          • WIęc leczysz się tam gdzie i ja się leczyłam i kilka jeszcze innych dziewczyn z tego kącika.
            MOże napisz nam jakie wyniki ma mąż….
            pewnie wcale nie tak najgorsze… 🙂

            Mam nadzieję, ze pisząc o Katowicach masz na myśli Provitę, a nie jakiś nowy twór… o nieznanej historii i przeznaczeniu.
            Pozdrawiam ciepło.

            • A więc witam ponownie 🙂 odpowiadając na Twoje pytanie – dobrze myślisz obecnie byliśmy na pierwszej wizycie w Provicie, następną mamy 27 lutego.
              Wyniki mojego męża są następujące:

              2000r

              czas upłynnienia 20min
              ilość nasienia 1ml
              PH 7,9
              ilość plemników 57,5mln
              % plemników ruchliwych 35%
              % plemników martwych 65%
              hiperkinezja/4st/ 0%
              normokinezja /3st/ 17%
              hipokonezja /2 st/ 10%
              hipokonezja /1 st/ 8%
              akinezja /0st/ 65%
              %plemników prawidłowych 84%
              %plemn.ze zmianami w główce 10%
              %plemn.ze zmianami we wstawce 5%
              %plemn.ze zmianami w witce 1%

              2002r

              czas upłynnienia 30min
              ilość nasienia 0,8 ml
              PH 8,1
              ilość plemników 14 mln
              % plemników ruchliwych 13 %
              % plemników martwych 87%
              hiperkinezja/4st/ 1%
              normokinezja /3st/ 5%
              hipokonezja /2 st/ 4%
              hipokonezja /1 st/ 3%
              akinezja /0st/ 87%
              %plemników prawidłowych 80%
              %plemn.ze zmianami w główce 10%
              %plemn.ze zmianami we wstawce 6%
              %plemn.ze zmianami w witce 4%

              a to najnowsze wyniki z Provity:

              czas upłynnienia 30min
              objętość 1,4 ml
              PH 8,0
              Liczba plemników 9 mln
              liczba plemników w ejakulacie 12,6 mln
              ogólny % ruchliwych 27%
              ruch szybki, linearny 0%
              ruch wolny linearny i nielinearny 25%
              ruch w miejscu 2%
              brak ruchu 73%
              formy prawidłowe 2%
              formy nieprawidłowe 98%
              uszkodzone główki 73%
              uszkodzone szyjki 59%
              uszkodzone szyjki/witki 13%
              przywieszki cytoplazmatyczne 3%
              plemniki żywe (niezabarwione w teście enzymowym) 55%
              plemniki martwe (zabarwione w teście enzymowym ) 45%

              test IgG negatywny

              komórki spermatogenezy 0-1
              komórki nabłonkowe 2-3

              Tak wygląda sprawa z moim mężem, nie muszę dodawać, że po ostatnich badaniach wpadł w taką deprechę, że na poważnie myślę o wizycie u psychologa. Doktore z miejsca zaproponował invitro- bijemy się z myślami najmłodsi nie jesteśmy ale i finansowo nas to przerasta.

              Pozdrawiam

              • Współczuję Ci, po części wiem co czujecie. My też byliśmy w podobnej sytacji. Początkowo temat z IVF odszedł na boczny tor, bo stwierdziliśmy, że nas to przerasta, ale pragnienie dziecka było silniejsze. Tak więc wróciliśmy do tematu, oswoiliśmy się z pewną sumą, o trochę wsparcia poprosiliśmy mamę, a reszta cóż – dziecko na kredyt. Nie jest nam łatwo, ale gdy patrzę na mojego synka, to niczego nie żałuję.

                Życzę Wam, aby pragnienie się ziściło. Warto zainwestować!

                • Owszem warto inwestować – nie powiem nie, ale nasze życie to ciągłe wybory i jesteśmy już tym zmęczeni, rok temu wzięliśmy wielki kredyt na remont domu ( to taki przed wojenny wymagający intensywnego remontu kolos ). Trochę z kredytu zostało i odłożyliśmy na moment gdy podejmiemy jakąś decyzję, któż mógł przewidzieć taki krach i że połowę tego po prostu stracimy. Rodzina to mój brat który w tym roku ma wesele i dwóch niepełnosprawnych ojców wymagających opieki 24h na dobę. Posiadanie dziecka jest tak silne we mnie, że czasem szaleję, ale nie mogę chcieć za wszelką cenę, nie za cenę ciągłych kłótni, pretensji i płaczu.
                  Przepraszam, że tak zanudzam ale muszę to w końcu wyrzucić z siebie bo inaczej mnie rozerwie.
                  Zawsze byłam wierną czytelniczką ale to pomaga na krótką chwilę, przyjaciele nas nie rozumieją, nawet nie potrafimy z nimi na ten temat rozmawiać, rodzina też nie dopytuje i czujemy się jak wyrzutki społeczeństwa rzuceni na pastwę losu.

                  • Egrin wiem, naprawdę wiem o czym piszesz… My też już kilka razy usłyszeliśmy in vitro… i też przeraża nas koszt zachód te wizyty klinika kawał drogi od domu a tu przecież praca, teraz otworzyłam swoją firmę… ale jedno jest pewne – jak zdecydują dr Wolski i dr Wojewódzki tak postąpimy – teraz M bierze leki a na początku kwietnia dowiemy się co dalej! Nie poddamy się i nie spoczniemy póki nie wykorzystamy wszelkich szans na Nasze Maleństwo! TY też tego nie rób! Zbyt dużo można stracić…

                    • Zamieszczone przez egrin
                      przyjaciele nas nie rozumieją, nawet nie potrafimy z nimi na ten temat rozmawiać, rodzina też nie dopytuje i czujemy się jak wyrzutki społeczeństwa rzuceni na pastwę losu.

                      To najgorsze z uczuć towarzyszących niepłodności….
                      Gorsze niż piętrzące się problemy zdrowotne.
                      Ale siłę trzeba z czegoś czerpać….
                      … mi pomagało zawsze wsparcie męża…. ta jego wiara… bezkrytyczna… całkowite zaufanie w sukces…
                      Nieraz mu się za to dostało ode mnie. Ale dziś mu dziękuję.

                      • Właśnie, siłę trzeba czerpać ale skąd, w naszym związku to ja jestem tym kołem napędowym, to ja ciągle mówię staram się o wszystko zabiegam, czytam interesuję się – mój mąż mnie wspiera ale bardzo pasywnie( a ja chciałabym żeby czasem przejął pałeczkę, sam wykazał inicjatywę w badaniach, wizytach).
                        Nie wspominam nawet o tym, że nasze współżycie od jakiegoś roku z jego inicjatywy to jest raz na miesiąc, nawet gdybyśmy byli zdrowi to i tak szanse poczęcia są bliskie 0. Mąż jest jedynakiem, teściowa rodziła go mając 40 lat.
                        A z biegiem czasu zauważyłam, że jemu to po prostu pasuje- takie wygodne życie bez obowiązku i problemów. I choć zapewnia mnie każdym kroku, że pragnie dziecka ( a na kłamstwie go nigdy nie złapałam) to i tak często czuję się samotna z tym problemem.

                        • Ja nie liczyłabym na wsparcie męza w kwestii doboru leków czy zmiany planów, czy dalszego sposobu działania…
                          bo nie jesteś jedyna mając przeświadczenie, ze to ty jesteś głową…

                          Mężczyźni są tacy chyba troche dziwni…. bo oni jakby nie chcą o problemie mówić… jakby niemówienie miało ten problem zlikwidować.
                          Ja nie potrafię inaczej i śpiewałam mu wszystko co sie dowiadywałam… wszystko co wyczytywałam… wszystko aż do znudzenia… a on… słuchał… może tam coś do tej mózgownicy trafiało…. do samego końca nie umiał pojąć niektórych prostych tematów.. ale wsparcia mu nigdy nie zarzucę… miałam go.. czerpałam siłe wielką z tego wsparcia… z jego wielkiej miłości, wiary w sukces…

                          … i te chwile zaraz po narodzinach naszych dzieci… czy wtedy gdy pierwszy raz do niego wyszłam po cięciu… a on stał i łzy mu kapały z oczu… bo widział jak idę do niego… jak stoje na własnych nogach… tego nigdy nie zapomnę bo uzmysłowiły mi, jak bardzo mu było ciężko patrząc na to jak ja cierpiałam

                          … tacy dziwni są ci faceci…

                          • Zamieszczone przez Gablysia
                            bo nie jesteś jedyna mając przeświadczenie, ze to ty jesteś głową…

                            Mężczyźni są tacy chyba troche dziwni…. bo oni jakby nie chcą o problemie mówić… jakby niemówienie miało ten problem zlikwidować.
                            … i te chwile zaraz po narodzinach naszych dzieci…
                            … tacy dziwni są ci faceci…

                            chyba naprawde wszyscy faceci sa tacy sami, mysla podobnie. moj tez mnie wspieral ale leczeniem sie nie interesowal, to ja wszystko ustalalam, pilnowalam, dowiadywalam sie.
                            ale on tak bardzo wierzyl w sukces, ze czasem mnie to doprowadzalo do histerii.
                            a teraz czasem mam wrazenie, ze udalo sie tylko dzieki jego wierze, bo we mnie jej nie bylo.
                            podpisuje sie pod kazdym slowem gabrysi, a Tobie egrin zycze sily, wsparcia i cudu:)

                            • Natusiu, czy my mamy wspólnego męża???

                              • Mimo 4 nieudanych IUI, mimo straty ciąży w sierpniu… mimo tylu przeciwności… mimo tego że ja przestałam wierzyć… mój Mąż cały czas twierdzi że damy radę, że uda się, że jak nie IUI to in vitro, baaa on nawet potrafi mi mówić że naturalnie też wierzy… on poprostu wie że będziemy rodzicami.. i choć mnie to czasem wkurza bo ja przestałam, bo ja już dawno bym się poddała.. on dalej powtarza, że się uda… Panowie tacy są! Oni przeżywają to baaardzo, ale inaczej… oni nie chcą i wręcz nie mogą się uzewnętrzniać i tak analizować i rozbierać problem na czynniki pierwsze jak my… Mój też płakał jak odebrałam betę ponad 46, mówiąc że to co teraz czuje nie da się opisać… i płakał gdy odebrałam jej spadek po dwóch dniach… a teraz jest cichy milczący i co mnie bardzo zdziwiło sam pilnuje zażywania leków… pytał się też o dni płodne… ale o tym w moim wątku…

                                • Zamieszczone przez Gablysia
                                  Natusiu, czy my mamy wspólnego męża???

                                  hihihi;)
                                  moja znajoma twierdzi, ze wszystkie chlopy jak przez kalke;)

                                  a ja zapomnialam jeszcze dopisac, ze ja zrezygnowalabym z leczenia, byl taki moment ze nie chcialam juz nic robic, bo nie wierzylam w sukces. wtedy moj maz kazal mi obiecac, ze sprobujemy wszystkiego. do iui podeszlam tylko ze wzgledu na te obietnice… rany, gdy dzis o tym pomysle…
                                  malami, egrin, zycze Wam spelnienia snow:)

                                  • Zamieszczone przez Natusia
                                    .. rany, gdy dzis o tym pomysle…

                                    A ja… podeszłam do swojej po to, by sobie udowodnić, ze się napewno nie uda :D, bo w lodówka pękała w szwach wypełniona kompletem leków na IVF w Novum 😀

                                    Buziaczki

                                    Znasz odpowiedź na pytanie: badania hormonów

                                    Dodaj komentarz

                                    Mozarella w ciąży

                                    Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                    Czytaj dalej →

                                    Ile kosztuje żłobek?

                                    Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                    Czytaj dalej →

                                    Dziewczyny po cc – dreny

                                    Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                    Czytaj dalej →

                                    Meskie imie miedzynarodowe.

                                    Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                    Czytaj dalej →

                                    Wielotorbielowatość nerek

                                    W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                    Czytaj dalej →

                                    Ruchome kolano

                                    Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                    Czytaj dalej →
                                    Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                    Logo
                                    Enable registration in settings - general