bo ja złą kobietą jestem…

… Na to wychodzi…
jestem okropnie przemęczona ostatnio… dotkliwie dokuczają mi arytmie, problemy z oddychaniem i ból w podbrzuszu – tak silny że nie mogłam ostatnio podnieść się z sofy…
po części przez moją głupotę i chęć ‘dogodzenia’ wszystkim opieka nad dziećmi i nad domem + wszelkie sprawy urzędowe jakimi mogę się zająć są na mojej głowie… mój ukochany mąż (i to nie jest ironia, bo kocham go ponad wszystko i wszystko mu odpuszczam) nie kąpie dzieci, nie zmienia pieluch, nie wstaje do nich rano, nie ubiera, nie szykuje do wyjścia… nie zmywa, nie sprząta, nie pierze… gotuje – śiwetnie gotuje, ale nie sprząta po sobie… a za to ciężko pracuje żeby utrzymać nas… za co go podziwiam, bo to nie łatwa sprawa… ale ostatnio coraz trudniej mi mu o tym powiedzieć… bo sama nie otrzymuję od niego takiego wsparcia… dopóki dawałam radę byłam dla niego wsparciem… (ostatnio parę spraw nam się pogmatwało i jest nam trochę ciężko… ) brałam na siebie tak dużo jak tylko mogłam żeby go odciążyć… ale ostatnio nie mogę siebie ogarnąć… tak strasznie potrzebuję żeby mnie ktoś na chwilę odciążył… czuje się niepełnowartościową kobietą, matką i żoną… jestem zmęczona… i w skrajnych sytuacjach wypominam mu że mi nie pomaga i że już nie daję rady… najgorsze jest to że czasami nie mam siły już nawet oddychać…
dzisiaj usłyszałam że przeze mnie mój mąż nienawidzi swojej pracy… bo mu wypominam czego nie robi – nie pocieszam, nie wspieram i nie mówię że wszystko się w końcu ułoży… ale ja już naprawdę nie mogę… i chwilami przestaję wierzyć w to że w ogóle te ‘problemowe’ rzeczy wrócą do normy…
on ma też chyba do mnie żal że ja nie pracuję… ale do dzisiejszego dnia byłam pewna że taki podział ról jest naszym wyborem, nie tylko moim…
a jutro rano znów wstanę z myślą by o wszystkich zadbać… zacisnę zęby… wyrwę jak co dzień trochę czasu dla siebie (nie umyję najwyżej podłogi i okna poczekają)… zacisnę zęby – coby znów nie wypominać i ogarnąć wszystko najlepiej jak tylko potrafię…
pytanie brzmi… gdzie popełniłam błąd – jeśli go popełniłam i ile tak jeszcze pociągnę…
ostatnio pół żartem mówię sobie że najwyżej umrę młodo…

to wszystko pisane jest pod wpływem emocji i ogromnego zmęczenia i inaczej będzie to wyglądało w świetle poranka z kubkiem kawy w ręku…

33 odpowiedzi na pytanie: bo ja złą kobietą jestem…

  1. Re: bo ja złą kobietą jestem…

    Powiem tak…. nie jesteś sama z takimi problemami……
    Czytam twojego posta, jak bym sama go pisała…..
    Różnice są dwie…….
    mam jedno dziecko i haruję w pracy po nawet 12 godzin dziennie.
    I tak z dnia na dzień, z dnia na dzień, z dnia na dzień…..

    Anka i Basiulec (17.12.2002)

    • Re: bo ja złą kobietą jestem…

      Moni na te chwilkę mogę Cię jedynie przytulić :o)

      Jonatan 20.04.2005

      Edited by Olinja on 2007/03/26 01:09.

      • Re: bo ja złą kobietą jestem…

        A gdybyscie sprobowali spokojnie porozmawiac, bez wypominania sobie nawzajem, o tym czego oczekujecie od siebie?

        to bardzo trudne, ale piszesz, ze kochasz swojego meza, wiec sprobowac warto.

        • Re: bo ja złą kobietą jestem…

          Myślę, ze tylko szczera rozmowa z mężem może tutaj pomóc. Musicie podzielić się jakoś obowiązkami domowymi. Każdy ma w życiu lepsze i gorsze okresy i widać, że Ty musisz teraz trochę sobie odpuścić, odpocząć. Ja też bym penie nie dała rady gdybym nie mogła liczyć na męża. Porozmawiajcie, musicie coś z tym zrobić bo w takich momentach najłatwiej o początek depresji. Zresztą pewnie Twoje problmy ze zdrowiem moga być na tle nerwowym no i oczywiście dodatkowo przemęczenie. Trzymam Kciuki żeby się poukładało.

          Ania i Martusia 2,5-latka

          • Re: bo ja złą kobietą jestem…

            Tez musiałam jakis błąd popełnić w podziałe ról.
            Czuję się tak samo zmęczona.
            Wszystko mnie dobija.

            U mnie to może byc deprecha jakiejs pory roku, przesilenia i takich tam bzdur
            A mój dziesiejszy humor jest, nie powiem do czego.Znowu 🙁

            • głowa do góry 🙂

              kochana, trochę zdrowego egoizmu nie zaszkodzi…. powinnaś w oczach męża mieć się za bardziej zmęczoną niż jesteś…. nie bój się, nie zaszkodzi mu jak po pracy umyje naczynia czy przewinie Bartka….. …. ja od początku postawiłam sprawę jasno: ja piorę gotuję ty myjesz naczynia, wstajesz do dzieci w nocy…. sprzątamy razem….. powinniście porozmawiać i niech twój mąż nie zasłania się pracą, bo to nie wymówka…. mój mąż też pracuje i to ciężko, ja czasem też coś dorwę i też się muszę napracować…. ale najważniejsza jest współpraca i nie wolno brać wszystkiego na własne barki, bo to niezdrowe….. i nie jesteś złą kobietą, masz tylko przerost ambicji i nie przemyślałaś skutków swojego postępowania, no ale wszystko jest do odkręcenia, trzeba tylko delikatnie podejść do problemu :)…. kiedys mi koleżanki mama zarzuciła że za bardzo wykorzystuję męża w domu bo to ja powinnam robić te wszystkie rzeczy a ja jej na to że minęły czasy kiedy kobieta robiła wszystko a facet nic i jak mnie kocha i chce by ze mną to na moich zasadach albo niech spada…. trzeba być czasem egoistką i tyle, i jeszcze nikt od tego nie umarł 🙂

              Pozwodzenia 🙂

              P. S. przypomniał mi się taki dowcip:
              “UMRZYJ MŁODO, ZOSTAW ATRAKCYJNE ZWŁOKI”-nekrofil

              człowiek uśmiechnięty jest bogatszy o… uśmiech

              • Re: bo ja złą kobietą jestem…

                MOja droga, wcale nie jesteś złą kobietą, tylko zwyczajnie przemęczona i być może trochę zmęćzoną monotnią życia i brakiem odrobiny czasu dla samej siebie. Ja też mam podobnie, z tym, że pracuję, wieć tego czasu mam jesczze mniej na wzystko. Mój szanowny też mi mało pomagał, aż pewnego dnia nie wytrzymałam i powiedziałam: dość! Od tej pory o drugi dzień wykąpie naszą córke, czasem robi zakupy i obiad (jak wracam o20 z pracy), do sprzatania go nie dopuszczam- bo niestety jestem pedantka i wydaje mi się, ze nikt nie zrobi tego lepiej ode mnie:)
                Może pogadaj ze swoim Mężem, powiedz mu, ze wychowanie dzieci i dbanie o dom to nie tylko zadanie kobiety. Podział obowiązków musi jakiś w domu być. W końcu caly swój wolny czas poświecasz dzieciom i utrzymaniu w porządku całej chałupy. Jakkolwiek cieżko by nie pracował, nie wierzę, ze nie znajdzie 30 minut na wykąpanie dzieci. faceci nie są domyślni, tak, jak my, im trzeba wszystko powiedzieć, moze spróbuj…
                Trzyma sie, pozdrawiam

                Anulka56

                • Re: bo ja złą kobietą jestem…

                  Wiem o czym piszesz..
                  niestety wiem..
                  ostatnimi czasy mam podobnie z moim ukochanym facetem..
                  Wczoraj przeprowadziałm własnie poważną rozmowę i mam nadzieję, że coś zaskutkuje..
                  Tobie też życzę zmian na lepsze, a nieumyte okna i podłoga nie zawalą świata.. ( a panowie pewnie nawet nie zauważą różnicy)

                  • Re: bo ja złą kobietą jestem…

                    Kochanie – tak nie mozna zyc. Masz dwoje dzieci i jedno zycie. Musisz koniecznie z nim porozmawiac,bo nie dasz tak juz dluzej rady. To, ze pracuje to od niczego go nie zwalnia.Kobiety zapieprzaja w pracy a potem w domu i dla facetow jest to normalne. Ciekawe czemu to nie dziala w drugą stronę????Proszę porozmawiaj z nim.Jak nie chcesz tego zrobic dla siebie to zrob to dla dzieci. Powodzenia

                    • Tak czytam…

                      i widze jeden glowny problem: bycie w domu to nie praca. No bo czy ktos to docenia? Zebys nie wiadomo co robila i zalatwiala, to ty przeciez “nie pracujesz”, tylko “jestes” w domu.
                      A myslalas o powrocie do pracy zawodowej? Wtedy moze by bylo latwiej wam sie porozumiec co do podzialu obowiazkow. A i Tobie by to pomoglo, jak bys nie myslala ciagle o tym, ze musisz byc wdzieczna mezowi za to, ze utrzymuje dom. Mialabys swoj wklad w utrzymanie domu.
                      Tak jest u nas. Pracujemy oboje, oboje tez dzielimy sie reszta spraw: ja sprzatam i gotuje, maz prowadzi sprawy papierkowe, majsterkuje, czesto robi zakupy, odprowadza Zosie do zlobka. Mamy jeszcze to szczescie, ze zawsze mozemy Zosie zawiezc do tesciow i miec wtedy troche czasu tylko dla siebie. A wy mozecie skorzystac z czyjejs pomocy przy dzieciach?

                      11.09.05

                      • Re: bo ja złą kobietą jestem…

                        Moni….problem wydaje mi się głębszy niż zwykłe przemęczenie….wierzę, że można być zmęczonym, sama mam dwoje dzieci i problemy z sercem, ale czemu czujesz się niewartościową kobietą? Znam Twoje ostatnie wpisy do pamiętnika i to co piszesz jest dla mnie niepokojące…
                        Najgorsza rzecz jaką możesz zrobić to obwiniać się o wszystko, tylko się tym niepotrzebnie zdołujesz, weź do ręki kartkę i długopis i wypisz rzeczy, z których jesteś dumna i zadowolona i sama się zdziwisz, ile ich jest 🙂
                        Porozmawiajcie spokojnie z mężem, sami, bez dzieci, spacyfikujcie je, uśpijcie i bądźcie przez chwilę tylko WY.
                        Olej z góry na dół okna i podłogi, dom jest dla Ciebie, a nie Ty dla domu, naprawdę nie wszystko musi być na ostatni błysk.
                        I pozwól sobie na odrobinę przyjemności, tego Ci już nie będę podpowiadać, bo sama wiesz najlepiej, spędź trochę czasu na tym, co najbardziej lubisz, na pewno da się to jakoś zorganizować, tylko przypadkiem nie miej wyrzutów sumienia, że podłogi nie umyte, a Ty np siedzisz w kinie.
                        Potrzeba Ci trochę zdrowego egoizmu :)) Poważnie :))
                        Pozdrówki 🙂

                        • Re: bo ja złą kobietą jestem…

                          To ja jeszcze dorzucę pracę na etacie do 15:00, potem odbiór dziecka z przedszkola i te same obowiązki domowe co Ty.
                          Ja już chyba kiedyś gdzieś pisałam, że mój mąż może 1000 razy wejść do łazienki a nie wyciągnie prania z pralki. Może zgnić a on nie wpadnie na pomysł, żeby je porozwieszać.
                          Dużo by jeszcze pisać…Doszłam do wniosku, że robię tylko to co jest konieczne. Czasami zdarza się, że na stołach i biurku mam z 20 kubków po kawie i herbacie.
                          Najbardziej wkurza mnie to, że ja musze pokazać palcem żeby coś zrobił, bo sam na to nie wpadnie. Doszło do tego, że przerzuciłam na niego kąpanie Tomka. Proszę, żeby nalał wodę do wanny. Potem siedzę do oporu aż woda wystygnie po czym biorę się za coś innego i proszę męża żeby wykąpał Tomka. I on to robi.
                          Ze sprzątaniem jest tak, że jemu zostawiam łazienkę (he he nikt tak nie czyści fug jak mój mąż). Ale takie zrywy zdarzają się raz na jakiś czas.
                          W ciągu tygodnia nie sprzątam i nie zmywam. Robię minimum. I jest mi z tym lepiej, bo nikt nikomu nie zarzuca, że ja robię wszystko a Ty nic.
                          Mój mąż rozwala mnie tekstem gdy go proszę o posprzątanie zabawek Tomka: a czy to ja nabałaganiłem? a ja się go wtedy pytam: a czy to ja brudzę Twoje gacie żebym je potem musiała prać? itd itp 😉
                          Głowa do góry! Musisz myślę znaleźć sobie takie minimum które zadowoli i Ciebie i resztę rodziny. Masz dwójkę dzieci więc i obowiązków więcej niż przy jednym. Nie dogodzisz wszystkim. A jeśli przynajmniej zbliżysz się do ideału to sama będziesz nieszczęśliwa, bo przepracowana.
                          Ja sama mam fazy na Zosię-Samosię a potem narzekam wszędzie jak to mi źle i ciężko. Tak się nie da na dłuższą metę…
                          Słońce pięknie świeci, powinnam umyć syfiaste okna. Ale dzisiaj tego nie zrobię, bo wolę posadzić kwiatki na balkon…
                          Proste, ale ile przyjemności sprawia 🙂

                          Wioletta i Tomek 3 3/12

                          • DZIĘKUJĘ…

                            … WAM Kochane kobiety…
                            Tego potrzebowałam, wiecie…
                            Z rozmowa to po wczorajszym musze trochę odczekać, bo to taki model jest, że jakbym dzisiaj zaczęła to by to tylko odwrotny skutek przyniosło…
                            Kubeczek kawki z rana i piękne słońce za oknem działają cuda…

                            a czy ktoś jest jeszcze takim niepoprawnym człowiekiem jak ja?? bo nie wiadomo co by się działo to ja jakoś tak nie umiem o siebie zawalczyć… a jak już podejmę jakieś działanie to mam kaca moralnego, że za dużo żądam… wiecie – że skoro mogę to dlaczego mam czegoś nie zrobić… nie umiem leżeć i nic nie robić jak ktoś inny pracuje… i wstanę w nocy by pomóc mężowi jak go złapie migrena… a jak brak mi sił i nie zrobię czegoś co wcześniej zaplanowałam to mnie trafia…

                            • Re: bo ja złą kobietą jestem…

                              Co Ci mogę powiedzieć… Każdy z nas ma takie chwile słabości…
                              Ściskam…

                              —————–

                              • Re: bo ja złą kobietą jestem…

                                Nie złą kobietą tylko przemęczoną
                                Też przechodziłam tak ciężki okres ok. rok temu
                                Jeśli mąz duzo pracuje jest przemęczony nie daje rady,aby Ci pomóc to musisz koniecznie ograniczyć swoje obowiązki.Dzieci nakarmic,przebrac i robic tylko płatnosci. Nie sprzątaj codziennie tylko oprzatnij,a porządek tylko raz na jakiś czas. Maz musi widziec,że nie dajesz rady, zeby wszystko ogarnąc. Mąż może wtedy zrozumie i chociaż będzie robił przy sobie np śniadanie..
                                Ja robiłam śniadanie dopóki nie zaszłąm w czwartą ciążę. Teraz wszystko powróciło do normy,ale też codziennie śniadania nie robię
                                Jeśli chcesz rozmawiać z mężem emocjimalnie to chyba zdajesz sobie sprawę,że się z nim nie dogadzasz…
                                A jak dzisiaj Moni?Te same uczucia co wczoraj,czy troszkę Ci przeszło?:-)

                                • Re: bo ja złą kobietą jestem…

                                  Sama sobiee odpowiedziałas- jesteś przemęczona a nie zła:)
                                  Na to jest tylko jedno lekarstwo- odpoczynek. I teraz tyklo kwestia jka go sobie zorganizujesz.
                                  Faceci nie lubią jak im się mówi co mają robić albo co robia źle- więc nie tędy droga. Musisz zrobić tak, by sam do tego doszedł.
                                  Pomysł1. Wypisz wszystkie obowiązki domowe na kartce – szczegółowe- np. nie pranie, ale zaladowanie prania, wyjęcie go, rozwieszenie, zebranie suchego. Pokaż mu listę – od razu zobaczy ile ty robisz. Poproś, by zaznaczył, co mógłby zrobić za ciebie. Np. przed wyjściem do pracy załaduje pranie i sprawdzi czy kosze na śmieci nie sa już pełne. I niech pozmywa to,co może zostało z poprzedniego dnia. Potem niech idzie do pracy. Po powrocie daj mu 40 minut na relaks- niech choćby poleży ( to jego azyl) Potem dopiero niech zacznie pomagac w domu ( co to sam ustali)

                                  Pomysł 2. Po prostu zaniedbaj mieszkanie ( ale nigdy nie siebie!) Niech nie znajdzie czystej koszuli, nie dostanie na czas obiadu, niech mu w bałaganie coś zginie itp. Znowu- to on sam musi zobaczyć, że nie dajesz rady i SAM zaproponuje ci pomoc.

                                  Pomysl 3. Popłacz niby w ukryciu, ale żeby wiedział ( faceci są nieodporni na łzy)

                                  Pomysł 4. Zapisz synka na basen- 2 razy w tyg będą jechać na min 3 godziny- wtedy będziesz miała opiekę nad jednym z głowy. Albo niech go bierze na zakupy, albo pojedzie do dziadków, albo do fikolandu/parku itp.

                                  Może mogłabyś poprosić o pomoc domową- moze np. na 4 godz/dzień. Jeśli w twoim mieście są studenci to nie będzie żadnego problemu. I to tanio.

                                  Musisz szukać wytchnienia, bo od przemęczenia można wpaść w depresję a wtedy to dopiero się zaczną prawdziwe problemy.

                                  Mama nie mogłaby u ciebie zamieszkać na jakieś 2-3 tyg? To wielka pomoc.

                                  Skup sie na tym, co niezbędne- jedzenie dla ciebie i dzieci, ubranie i zdrowie( spacerki). Reszta może poczekać. Podłogę najwyżej umyjesz raz na tydzień, pozmywasz co 2-gi dzień itp.

                                  Mozesz czasem postawić męża w sytuacji bez wyjścia 🙂 Np. nalej wody do wiadra, płynu i przynieś mopa na środek pokoju, po czym niech cie bezbrzeżnie zajmnie młodszy synek i z drugiego pokoju zawolaj, zeby przetarł podlogi, bo ty”niestety” nie możesz. Podobnie mozesz podłączyc odkurzacz itp:) No, wiesz, najtrudniej jest zacząć 🙂

                                  Mąż twój w gruncie rzeczy jest dobry i trzeba mu trochę podsunąć pewnych pomysłów. Wymówkami nigdzie nie dojdziesz, bo on sie zablokuje. Za to pochwałami – het daleko 🙂

                                  Nos do góry:)

                                  Ania,Domi i Niespodzianka

                                  • Re: bo ja złą kobietą jestem…

                                    przeszło 😉
                                    dziekuję

                                    • Re: DZIĘKUJĘ…

                                      W odpowiedzi na:


                                      a czy ktoś jest jeszcze takim niepoprawnym człowiekiem jak ja?? bo nie wiadomo co by się działo to ja jakoś tak nie umiem o siebie zawalczyć… a jak już podejmę jakieś działanie to mam kaca moralnego, że za dużo żądam… wiecie – że skoro mogę to dlaczego mam czegoś nie zrobić… nie umiem leżeć i nic nie robić jak ktoś inny pracuje… i wstanę w nocy by pomóc mężowi jak go złapie migrena… a jak brak mi sił i nie zrobię czegoś co wcześniej zaplanowałam to mnie trafia…


                                      miałm tak kiedyś, ale mąż mnie wyleczył.
                                      Gdy Ulka miała 8 miesięcy padałam z wyczerpania. Mój mąż to jakimś cudem zauważył, albo ktoś mu powiedział. Nie pamiętam. Wymyślił, że weźmie tydzień urlopu i zajmie się wszystkim. Ulką, domem itd. WSZYSTKIM. Ale pod jednym warunkiem: ja nawet palcem nie kiwnę i nie będę komentować, że coś zrobił źle.
                                      Obojgu nam to wyszło na dobre.
                                      ja odpoczęłam i naładowałam akumulatory. Mąż zobaczył, że “siedzenie” w domu z dzieckiem i zajmowanie się domem to ciężka praca. Nawet stwierdził, że on się do tej pracy nie nadaje i nie da rady. I od tamtej pory nic nie ma do mojego “siedzenia” w domu i nawet mu nie przyjdzie do głowy powiedzieć, że ja nic nie robię.
                                      Także jeśli macie taką możliwość – polecam.

                                      • Re: bo ja złą kobietą jestem…

                                        rany boskie, te chłopy…
                                        zawsze cos spieprzą.. ja przepraszam za te slowa, ale do szalu mnie doprowadza to haslo “bo ty siedzisz w domu, a ja pracuje”. jasne “siedzę”.
                                        ja nie napisze, ze rozwiazalam sprawe, u nas ta sprawa sie rozwiazuje – niestety – poprzez serie wiekszych lub mniejszych kłótni/awantur. poradze Ci oczywiscie szczera rozmowe, ale ja bym nie liczyla na wielkie efekty.
                                        powiem Ci, co ja zrobilam. otoz pewnego pieknego dnia powiedzialam: prosze, przewiń dziecko. przewinal. nie umarł z przemecenia. powiedzialam, ze super to zrobil. i zaczelam powioli włączac w obowiazki. powtarzam: to nie jest ideal, ale przynajmniej psychicznie mi NIECO lzej.

                                        sciskam i pozdrawiam

                                        czasem stosuje tez terapie szokowa, jak juz sietak najeczy, ze ma w pracy ciezko, to go zostawiam z dzieciakami na godzine i wychodze z psem. dziala!

                                        k8 i spółka

                                        • Re: bo ja złą kobietą jestem…

                                          monia
                                          glowa do gory
                                          dzis na pewno juz jest lepiej co

                                          kazdy ma takie chwile zalamania
                                          tobie na pewno jest ciezej niz np mi
                                          chocby ze wzgledu na roznice wieku dzieci

                                          z mezem porozmawiaj
                                          moze uda sie na spokojnie
                                          moze zrozumie

                                          a jak muisisz to sie wyrycz
                                          mi pomaga

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: bo ja złą kobietą jestem…

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general