Jak rodziła się JULIA -czyli poród czy zatrucie

Drogie koleżanki !!!!!!!!

Serdecznie zapraszam do przeczytania – jak rodziła się moja córcia Julia.

25 maja (na naszym forum doradzałam się co kupić mamom na Dzień Mamy – bo oczywiście wcześniej jakoś nie udało mi się nic kupić). Po południu jak troszkę zrobiło się chłodniej pojechałam z mężem na zakupy – no i nawet nieźle się schodziłam, bo nigdziej nie było nic – co wpadłoby mi w oko. Ale to trzecież nie problem – super się czułam – byłam nawet w cukierni na ciastkach. Później zakupy w markecie – i stanie w kolejce do kasy. Jak już była moja kolej kasjerka powiedziała, że powinnam była podejść bez kolejki i żeby następnym razem nie stać za wszystkimi – a ja jej na to, że już mi niedługo zostało i że może nie będzie okazji (no i chyba powiedziłam to w ”dobrej” godzinie).
Wróciliśmy do domu ok 18-stej i rozbolał mnie brzusio – byłam pewna, że to z głodu – bo obiadek jadłam ok 14-stej (a jak nie zjadłam w ciąży mniej więcej co 3 godziny źle się czułam).
Mąż przygotował mi objadek – a brzuch bolał jeszcze bardziej. No już myślałam, że oszaleje i cicho w duchu obwiniałam szarlotkę z cukierni o to że się nią zatrułam. Wziełam 2 no-spy i się położyłam. Nic nie przechodziło, więc za ok 1 godzinę wziełam kolejną no-spę i przeciwbólowy. Znów nic. No to pomyślałam – jedyny ratunek – krople od żełądka – no i chyba już wiecie – też nie pomogły – a ja na przemian wstawałam, kładłam się i chodziłam do ubikacji – bo zaczęłam odczuwać jakieś parcie. Ok 22-giej zadzwoniliśmy do naszego gina – aby się doradzić – bo malutka strasznie się kręciła w brzuszku.Zastanawiałam się, czy nie warto jechać do szpitala i sprawdzić co u niej się dzieje. Lekarz kazał wziąć jeszcze 2 no-spy poczekać godzinkę i jak nie przejdzie zadzwonić i przyjechać do kliniki. Po godzinie nie było lepiej – i zaczął lekko boleć krzyż. Zadzwoniliśmy – i jak lekarz usłyszał że mam uczucie parcia i ból nie przechodzi – powiedział aby przyjeżdżać i rozwiąże cc.
Przyznam się szczerze, że jadąc do kliniki nadal nie byłam przekonana, że jadę z bólami porodowymi – wiedziałm, że będę miała cc – ale myślałam, że mam straszny ból brzucha (bo przecież bóle porodowe miały zaczynać się od bólu krzyża i opasywać cały brzuch – a mnie bolało tylko pod pępkiem). Do kliniki jechaliśmy przeszło godzinę bo mieliśmy tam ok 100 km. W samochodzie wiłam się już na fotelu i myślała, że nie wytrzymam i nie dojadę na miejsce.
W klinice – zapytali mnie co się dzieje i co ile minut mam skurcze – ja na to – jakie skurcze – mnie strasznie brzuch boli – bez przerwy. Pierwszy raz w czasie ciąży zrobiono mi ktg – i okazało się, że mam już silne skurcze i tętno malutkiej w ich trakcie spada do 110.
Przyjechał mój lekarz a ja zaczęłam wymiotować – więc lekarz postanowił mnie zbadać – bo powiedził, że jak wymiotuję to mogę mieć duże rozwarcie i urodzę sama. Niestety – miałam już 7 godzin bóle a rozwarcia wcale – więc zaczęli mnie przygotowywać do cc.
Na początku pielęgniarka pomogła mi się przebrać w koszulę (bo powiedziła, że nie zostawi mnie samej, bo jestem bardzo blada i boi się, że jej zemdleje), założyła cewnik i welflon – od razu podłączyła kroplówkę, podgoliła miejsce cięcia – a ja już w tym momencie z bólu dostałam drgawek – cała się trzęsłam. Przeszliśmy na salę operacyjną – i po kolei – usiadłam na stole, anastezjolog wkół się w kręgosłup i zaczęłam czuć jak od pępka w dół robi mi się ciepło – aż do stóp – w końcu poczułam ulgę. Jak lekarze zaczynali mnie ciąć – palce u nóg miałam tylko lekko zdrętwiałe.
O 1.15 zaczęło się cc a o 1.20 Julia głośnym krzykiem oznajmiała swoje przybycie na świat. Pediatra podeszła do mnie z nią i pokazała jeszcze nie wytartą dzidzię i zapytała – czy widzę, co się urodziło – powiedziłam, że dziewczynka i lekarka z Julią znikła za drzwiami (gdzie na córcie czekał już mój mąż – był przy mierzeniu, ważeniu i odśluzowaniu małej). Po chwili znów się pojawiła, aby oznajmić, że Julia dostała 10 punktów w skali Apgar. Muszę przyznać, że nadal się trzęsłam (teraz już chyba z nerwów) i jak było po wszystkim poprosiłam anestezjologa o coś na uspokojenie. Sam zabieg nie był dla mnie przyjemny – mimo, że nie czułam bólu – czułam bardzo nieprzyjemne grzebanie w brzuchu, wyciskanie Julii i chlupnięcie jak dziecko wyjmowali ze mnie. Nie zdawałam sobie sprawy, że to takie nieprzyjemne i głupie uczucie – nikt ze znajomych (tych co miału cc) nawet nie wspomniał, że tak właśnie wygląda cc.
Po dostaniu leku na uspokojenie – chwilowo urwał mi się film – i dopiero na sali zaczęłam dochodzić do siebie. Jak już pielęgniarki zrobiły ze mną porządek (dostałam lód na brzuch, zastrzyk przeciwbólowy, kolejną kroplówkę i zastrzyk z antybiotykiem) zawołały mojego męża – który nie odstępował Julii na krok. Chwilę rozmawialiśmy – ale nie wiem o czym. Ok 3 nad ranem mąż pojechał do rodzinki przenocować. A mi przynieśli Julię do karmienia – pielęgniarka noworodkowa przystawiła ją do piersi – jednak mała nie chciała ssać. W związku z tym, że nie mogłam się ruszyć (a przy karmieniu widziałam tylko czoło małej) poprosiłam ją aby pokazała mi Julki buzię. Spojrzałam – i sama nie wiedziałam co myśleć – wogóle inaczej ją sobie wyobrażałam. Zaraz przez głowę zaczęły przebiegać myśli – do kogo podobna?

Dopiero teraz wiem, że Julia to cały mój mąż, moje ma tylko usteczka, dłonie i stópki.

Strasznie ją kocham – a to, że urodziła się w Dzień Mamy – to dodatkowa niespodzianka – bo przecież mała miała być czerwcówką.

Pozdrawiam Was mocno.

Ania z Julią (skarbeczkiem który ma już 2 tygodnie)

9 odpowiedzi na pytanie: Jak rodziła się JULIA -czyli poród czy zatrucie

  1. Re: Jak rodziła się JULIA -czyli poród czy zatrucie

    Nic dodać nic ująć….tylko POGRATULOWAĆ MAMIE, TACIE I MALEŃKIEJ JULCE!!!

    Trzymajcie się zdrowo!!!

    TickerFactory.com/ezt/d/1;20704;116/st/20051005/k/a823/preg.jpg[/img]

    Ewka

    • Re: Jak rodziła się JULIA -czyli poród czy zatrucie

      Niezla jestes 🙂
      Parcie na brzuch…i nospa i nospa 🙂
      Tak na marginesie to chyba nie za bardzo mozna tyle tego brac? 🙂

      I co najwazniejsze – gratuluje coreczki Juleczki, niezla ma mamusie :))
      Zycze radosci z macierzynstwa i duzo, duzo szczescia 🙂

      cieplutko.

      Monika & Laurcia 21.06.04

      • Re: Dzięki!!!!!!!!

        Hej!

        Rzeczywiście – z perspektywy czasu – to też się z tego śmieje – i pomyśleć, że solidnie przez 14 tygodni chodziłam na szkołę rodzenia – no ale dla mnie na prawdę te bóle nie wyglądały na porodowe – tyle się nasłuchałam i naczytałam – jak to ma wyglądać – a u mnie było jakoś inaczej.

        Pozdrawiam – śliczna ta Twoja córunia.

        Ania z Julią (skarbeczkiem który ma już 2 tygodnie)

        • Re: Jak rodziła się JULIA -czyli poród czy zatrucie

          Wielkie gratulacje, Juleczka zrobiła mamie najpiękniejszy prezent jaki kobieta może dostać. Ucałuj maleństwo :))

          • Re: Jak rodziła się JULIA -czyli poród czy zatrucie

            Serdecznie gratuluje coreczki 🙂 Wszystkiego dobrego !

            Jagoda 01.08.03.+? 22.10.05

            • Re: Jak rodziła się JULIA -czyli poród czy zatrucie

              Aniu, ogromne gratulacje !!!!!
              🙂
              Samych cudownych chwil Wam życzę.
              Pozdrawiam

              Edyta i Aniołek oraz

              • Re: Jak rodziła się JULIA -czyli poród czy zatrucie

                Aniu już ci wprawdzie gratulowałam, ale siedząc teraz po terminie i czekając też na taki moment to aż ci zazdroszczę.
                Miałam nadzieję, że też mnie “weźmie” przed terminem, a tutaj masz już jestem 4 dni przeterminowana

                Już wiem teraz jak się czuje wtedy kobieta, bo mi wszystko jedno czy będzie bolało czy nie, ale chciałabym żeby już się zaczęło. Każde rano i noc nasłuchuję, ale niestety u mnie dalej cisza

                Dziś wizyta u gina zobaczymy co mi powie…

                Całuski dla ciebie i Julii
                Asia i Maksio

                • Re: Jak rodziła się JULIA -czyli poród czy zatrucie

                  Gratuluję z tego co piszesz to Julka jest ok dwutygodniowa.
                  Ja też nie wiedziałam o tym nieprzyjemnym szarpaniu w grzebaniu w brzuchu. Baaardzo nieprzyjemne ale przecież nie ma co wybrzydzać. Dzieci zdrowe i my w jednym kawałku.

                  Jonatan (20.04.2005)

                  • Re: Jak rodziła się JULIA -czyli poród czy zatruci

                    Cześć!

                    W żadnym razie nie wybrzydzam – bo przecież maleństwa są tu najważniejsze – i bardzo się cieszę, że moja Jula urodziła się zdrowa – ale tak chciałam się podzielić swoimi wrażeniami z porodu – no i może dzięki temu postowi inne dziewczyny będą wiedziały czego spodziewać się po cc.

                    Pozdrawiam cieplutko.

                    p.s. rzeczywiście Julka ma już 2 tygodnie i 5 dni.

                    Ania z Julią

                    Znasz odpowiedź na pytanie: Jak rodziła się JULIA -czyli poród czy zatrucie

                    Dodaj komentarz

                    Mozarella w ciąży

                    Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                    Czytaj dalej →

                    Ile kosztuje żłobek?

                    Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                    Czytaj dalej →

                    Dziewczyny po cc – dreny

                    Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                    Czytaj dalej →

                    Meskie imie miedzynarodowe.

                    Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                    Czytaj dalej →

                    Wielotorbielowatość nerek

                    W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                    Czytaj dalej →

                    Ruchome kolano

                    Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                    Czytaj dalej →
                    Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                    Logo
                    Enable registration in settings - general