Jak wycisnęłam Igę…

Mimo iż od dwóch tygodni ze zniecierpliwieniem oczekiwałam porodu byłam zaskoczona, że to juz zaczyna się dziać…
W sobotni wieczór około 20.30 coś we mnie strzeliło. Kiedy wstałam zaczęły odchodzić wody. Zadzwoniłam do swojego lekarza. Kazał przyjechać. Bez paniki zaczęłam się myć, ubierać. W ciągu 15 minut trzy razy odwiedziłam kibelek:)
O 21.00 bylismy w klinice. Lekarz zadzwonił po połozną, podłączyli mnie do KTG i kazali czekać. Jako, że skurczy żadnych nie było oznajmili, że poczekamy do rana i gdyby nic nie zaczęło się dziać podłączą oksytocynę. O rany-cała noc czekania na rozwój sytuacji. Ale o 22.00 zaczęły się skurcze. Były co 5 minut, trwały jednak krótko. Póki co rozkoszowałam się tym bólem mimo, że był juz naprawdę silny. Położna co chwilę sprawdzała tętno Igi, a ja chodziłam, chodziłam, chodziłam. O 24.00 przyszła własciwa położna, zbadała mnie-3cm, ale szyjka gruba i twarda.Dostaję zastrzyk na jej zmiękczenie. Ból staje się nie do zniesienia mimo to, tak jak obiecałam Piotrkowi-uśmiecham się! O 1.00 zaczyna się “ostra jazda”… Boli jak cholera, ja chodzę po korytarzu, nie chcę, by ktokolwiek mnie dotykał, by ktokolwiek coś mówił. Chce być sama. Wieszam się na ścianach, na futrynach drzwi, ból rozsadza mi brzuch, plecy, pachwiny. Piotrek patrzy bezradnie, nie może mi pomóc. Nie wytrzymam tego-myslę. Między skurczam prawie nie ma przerw. Wyję jak zwierzę, czołgam się po podłodze. Umieram, chcę umrzeć! Gdyby ktos własnie zaproponował mi zastrzyk śmierci wzięłabym bez wahania… Nie poznaję samej siebie, swojego wycia, swoich odruchów. Położna bada rozwarcie-8cm. Ile jeszce tej męki moge zniesć?! Płaczę-jestem bezsilna. Staję się agresywna, nie słucham położnej. Czekam na bóle parte, które miały być inne. Jakże się rozczarowuję. Każą mi usiąć na fotel porodowy i przeć! Zwariowali chyba! Czuję, że ból rozerwie mi brzuch i plecy. Ale próbuję. Jestem nieprzytomna ze zmęczenia. Skurcz-prę. Łamię prawie kark męża. Czuję straszne napięcie na krocze, a oni każą przeć! Natnijcie mnie- wrzeszczę. Ale to widać jeszcze za wczesnie, bo patrzą na mnie jak na wariatkę. I robi się zamknięte koło, bo ja boje się przeć, myśląc, że popękam. Wreszcie dostaję znieczulenie i połozna nacina krocze. Zbieram wszystkie siły i cisnę. A co mi tam. Raz-dwa-trzy. Kładą mi coś na brzuchu. Ciepłe, śliskie ciałko wyczekanego dziecka. Iga moja., Igusia…. Nasze dziecko-nieprawdopodobne…Godzina 3.20…
Potem jeszcze łożysko-każę je sobie dokładnie pokazać. No a na koniec mało przyjemne szycie i idę do wyrka. Przystawiają mi Igulę do cyca- jest stworzona do ssania.
Od godziny 16.00 w niedzielę jesteśmy już w domu czyli po 12h od porodu.
Długo nie mogłam się zdecydować, czy rodzić w szpitalu, czy prywatnie. Nie żałuję decyzji. Cierpienie było zbyt duże, by przeżywac je wśród obcych osób. Na pewno nie mogłabym chodzic na kolanach po korytarzach i czołgać się po podłodze. A tak tylko ja i mąż, lekarz i położna.
Ból przerósł moje oczekiwania. Iga długo jeszcze będzie jedynaczką…

8 odpowiedzi na pytanie: Jak wycisnęłam Igę…

iwwoj Dodane ponad rok temu,

Re: Jak wycisnęłam Igę…

Bardzo ładnie to opisałaś. Przypomniałam sobie mój poród i jak zawsze przy tych opisach się poryczałam. Gdybyś tylko mogła napisać w jakiej klinice rodziłaś skoro tak Ci się podobało.
Duża buźka dla całej rodzinki.

effcia Dodane ponad rok temu,

Re: Jak wycisnęłam Igę…

dzielne dziewczyny!!! no i w koncu doczekalas sie na swoja corcie!!! duza buzka!

ja tez bylam zaskoczona, ze moze bolec az tak i to mimo zzo, ale juz dobrze jest, doszlam do siebie, a synek czasem nawet daje pospac

Effcia z FRANULKIEM (20.08)

dotina Dodane ponad rok temu,

Re: Jak wycisnęłam Igę…

Izka! Wreszcie i Ty się doczekałaś :o)
Super że dzieciaczki już z nami :o)

Ja mój poród wspominam dobrze, choć każde dotknięcie przez położną mojej szyjki… aaaaaa!!!… Przebicie pęcherza płodowego i samo wyjście Kubusia były bolesne….
A skurcze owszem, ale dało się wytrzymać bez znieczulenia, tylko na zastrzyku p.bólowym..

Pozdrówka!

Dorota i Kubuś
[25.08.2003]

nikola15 Dodane ponad rok temu,

Re: Jak wycisnęłam Igę…

Oj,widze że ty też miałaś taki ciężki poród jak ja,chwilami myśałam o śmierci żeby tylko przestało tak potwornie boleć. Bardzo chcę mieć jeszcze kiedyś drugie dziecko,ale przeraża mnie myśl kolejnego porodu….. Pewnie będe chciała cesarke na życzenie albo zzo.
pozdrawiamy;
Dagmara i Oliwia (9m)

sroczka Dodane ponad rok temu,

Re: Jak wycisnęłam Igę…

Najważniejsze, że juz po wszystkim, i nasze dzieciątka są już z nami!!!
Duzo zdrówka 😉

Ela i Adaś 16.08.2003

cat Dodane ponad rok temu,

Re: Jak wycisnęłam Igę…

Gratuluję!
Ja też przez dłuższy czas po porodzie zarzekałam się, że drugi raz nie chcę tego przezywać. Ale minęło mi…. Tobie też minie.
Będzie dobrze. Powodzenia!

Kasia, mama Łukasza (20.12.2002)

ykke Dodane ponad rok temu,

Re: Jak wycisnęłam Igę…

To taka malutka “klinika” w moim mieście-głównie okulistyczno-chirurgiczna. Dobrze, że akurat nie było żadnych pacjentów:))

dna Dodane ponad rok temu,

Re: Jak wycisnęłam Igę…

Super opis! Naprawde! Czytalam ich duzo, a Twoj byl super!!!

Dana i 38 tyg wrzesniowa niunia Gabrysia

Znasz odpowiedź na pytanie: Jak wycisnęłam Igę…

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
Chyba sie starzeje albo mi wali
Wiecie co mi chyba wali pod deklem albo i nie ale jak weszlam na liste uzytkownikow i pootwieralam sobie kilka prywatnych stronek to az sie zdziwilam co na nich mozna
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Jak sie objawiaja problemy z tarczyca?
Kochane kobietki! Od kilku tygodni jestem w ciazy, i obok tysiaca innych przypadlosci i mdlosci, czuje, ze powiekszyl mi sie wyraznie obwod szyji. W przeszlosci, jako nastolatka, mialam problemy z
Czytaj dalej