Jaka byla rekacja tatusia na wiadomosc o ciazy?

Kochane Przyszle Mamy! Powspominajmy troche: Jak ON zareagowal na wasze ‘Jestem w ciazy’. Ja opowiem wam pozniej…

14 odpowiedzi na pytanie: Jaka byla rekacja tatusia na wiadomosc o ciazy?

onka Dodane ponad rok temu,

Re: Jaka byla rekacja tatusia na wiadomosc o ciazy?

pierwszy raz zobaczylam lzy u meza 🙂

onka i ;18.08.03

magdzik Dodane ponad rok temu,

była taka – długie!

Ja powinnam dostac kolejna miesiączke mniej więcej przed sylwestrem, lecz z racji tego, ze impreza miała byc u nas w domu, nie zaprzatałam sobie głowy jej brakiem. Minał sylwester, a tu nic… zaczełam brzdakac mężowi, że jestem CHYBA w ciaży, ale nie popedziłam od razu po test, bo trzeba było siły regenerowac po upojnej nocy, a i zarazem korzystać z ostatnich dni wolnych, bo niebawem do pracy. tak tez dopiero w piatek 3 stycznia 2003 roku, poszłam do apteki i kupiłam sobie test. Pojechałam do męża do pracy, skąd mielismy wybrć się do knajpiki na uwówione wcześniej spotkanie ze zajomymi. Wziełam tescik i poszłam do łazienki w firmie męża… zrobiłam i poszłam do jego pokoju… czekamy pełni niepewności… patrzymy się na siebie, to na test… a tu.. jak nic – DWIE KRESECZKI. U męża radość od ucha do ucha… zaczyna obmyślac jak to będzie, każde dzwonic mi do przychodni i umówić się z ginekologiem, co też czynię…. Ale ja wcale, a wcale nie byłam szczęsliwa, a raczej wręcz przeciwnie… załamałam się… jak tu dalej prowadzić takie radosne życie towarzyskie, pełne papierosów, alkoholu, kawy itp? Poszłam potem do knajpki i był to mój najgorszy wieczór… obiecałam, że nie sięgne po papierosa, a mąż w swej łaskawości zamówił mi sok porzeczkowy… beeee… Ale cały czas sie cieszył… chciał wszystkim o tym powiedzieć, lecz mój nastrój był tak podły, iz mu zabroniłam, ale to mu nie przeszkodziło by na uszko koleżance szepnac o swym szczęsciu… Po jakiś 2-3 dniach juz rozpowiadał wszytkim o spodziewanym dziecku. A mnie, bym mogla otrzasnąc się z szoku znalazł OWO FORUM !

,

Magda, Rafał i Albercik (7.09.03)

siwa9c Dodane ponad rok temu,

Re: DLUGIE..ALE FAJNE..

UWIELBIALAM PALIĆ I ZAWSZE MOWIŁAM,ŻE RZUCĘ JAK BĘDE W CIĄŻY..I JUŻ OD 4 MIESIĘCY Z MĘŻEM BYLIŚMY NA SWOIM I Z KASĄ CIENKO,BO PACZKA DO DWÓCH DZIENNIE..WIĘC POSTANOWIŁAM RZUCIĆ,A ŻE RODZICE NIE WIEDZIEL IŻE PALĘ TO BYŁA SUPER OKAZJA,BO JECHAŁAM Z TATĄ NA GLODÓWKĘ W GÓRY I UDALO SIĘ.WRÓCIŁAM LŻEJSZA PIĘKNIEJSZA I PO MIESIĄCZCE.ZA MĘŻEM TĘSKNILAM SIĘ OKROPNIE… MINĄŁ MIESIĄC,KOLEJNY TYDZIEŃ, A OKRESU NIE WIDAĆ..ZACZĘŁAM JEŚĆ JAK OPĘTANA GŁODNA I GŁODNA..ALE TO PO GLODÓWCE MAM PRAWO NIE MIEĆ OKRESU I EFEKT JOJO. TEST 1 BYŁ JUŻ ZROBIONY I NEGATYWNY…WIĘC POSTANOWILAM POCZEKAĆ TYDZIEŃ ZROBIĆ DRUGI I PÓJŚC PO ZASTRZYK NA WYWOŁANIE OKRESU..KUPILAM TEN TEST JAK BUŁKI ZERO PRZEJĘCIA.DAŁAM GO MĘŻOWI I DOSTARCZYŁAM POJEMNICZEK Z MOCZEM DO BADANIA. CHWILĘ WCZEŚNIEJ DZWONIŁAM DO RODZICÓW,BO COŚ CHCIAŁAM. MĄŻ ODMIERZY KROPELKI..I DZWONEK. SZYBKO WYNIEŚLIŚMY TEST DO SYPIAŁNI. MÓJ TATA POSIEDZIAL SEKUNDE I WYSZEDL. A TU DWIPIĘKNE KRECHY… SKAKALIŚMY Z RADOŚCI… PARE DNI DOSLOWNIE NIE MOGŁAM SPAĆ.A MĄŻ DO DZIŚ SIĘ CHWALLI,ŻE BEDZIE KOLEJNY NUREK I JUŻ POSZUKUJE SPRZETU DLA DZIECI…JAKI Z TEGO MORAL RZUCIŁAM PALENIE BEZ SPEŁNIENIA WARUNKU TO WARUNEK SIĘ SPEŁNIL SAM BEZ PROSZENIA.DZIŚ MA 24 TYGODNIE I NIEŻLE MU IDZIE TO NURKOWANIE.

SIWA I DZIDZIA (22.12.2003)

kamkar Dodane ponad rok temu,

krótkie ale kończy sie smutno

w długi majowy weekend postanowilismy działać i około 19 maja kupiłam test bo okres spóźniał mi się jakiś tydzień oczywiście wyszły te dwie upragnione krechy mój mąż tak się strasznie cieszył że z zapędu po pracy kupił nam szampana zeby to uczcić hahahaha i kazał umówić sie już na następny dzień do ginki :)szampana wypili teściowie i moi rodzice a ja w lipcu się dowiedziałam ze mam pusty pęcherzyk:((ale przez jakies 2-3 miechy byłam oczekującą mamusią
pozdrowionka

Aga już nie lutówka

naris Dodane ponad rok temu,

Re: Jaka byla rekacja tatusia na wiadomosc o ciazy?

Poniewaz staralismy sie o dzidziusia to przez szesc miesiecy kazdego ‘bylam w ciazy’ tzn. wmawialam sobie ze jestem i w zasadzie rola meza sprowadzala sie do pocieszania ze pewnie w nastepnym… jak juz ‘dalismy rade’ to nie bylo to spontaniczne oznamienie ze ‘bedziesz ojcem’ tylko tak jakos powoli od braku okresu do wizyty u lekarza, wiec w sumie nic zaskakujacego. Oczywiscie cieszylismy sie oboje, ale nie bylo tego momentu zaskoczenia i wielkiej radosci jak sie komus tak nagle oznajmi te radosna nowine… no nic tym razem nie wyszlo, ale odbije sobie przy nastepnym dzidziusiu i kupie te slawne malutkie buciki… realkcje oczywiscie opisze hihihi tylko to bedzie pewnie za pare lat…. ;-)))))))))))
Pozdrawiam.

Alicja i malenstfo (~13.12.2003), co nie chce pokazac, co ma miedzy nozkami:-))

Dodane ponad rok temu,

U nas to bylo tak:

Jakis czas temu postanowilismy wspolnie, ze odstawiam tabletki antykoncepcyjne. Przez pierwsze tygodnie brzuch mialam jak balon, twarz wysypana pryszczami, jakbym znowu dojrzewala, koszmar!, myslalam, ze z tego wszystkiego wroce do tych tabletek. W koncu dostalam okres. A po nim – NIC! 4,5,6 tygodni – nic, kupujemy wiec test ciazowy. Przejeta strasznie poszlam do lazienki ‘nasikac’ i… NIC! Jedna kreska, w ciazy NIE JESTEM! Wtedy postanowilam sobie – nie moge dac sie zwariowac i nie bede urajac sobie ciazy, poczekam przynajmniej 3 m-ce na nast. test. Minely nastepne 3 tyg., a ja czuje, ze cos ze mna nie tak: ciagle zaspana, spiaca po 15 godz. na dobe, dziwne jakies mdlosci, ochota straszna na ogorki kiszone, a awersja do slodkosci (co mnie naprawde zaniepokoilo, bo ja zawsze bylam slodyczowa!). Ale, jako ze z natury jestem hipochondyczka, a ciazy nie chcialam ‘zapeszyc’, kazalam sie wiezc mezowi do tzn. ’emergency doctor’. Pani doktor polozyla mnie na lozku, zrobila USG i powiedziala – jest dzidzia i prosze, tu, widac wyraznie bijace dzidzi serduszko! Dobrze, ze lezalam, bo chyba padlabym z wrazenia i emocji. Dzidzia i serduszko!!!! Pani dr stwierdzila, ze za wczesnie jeszcze na ustalenie, ktory to tydzien, a poza tym ona – emergency doctor – nie zajmuje sie takimi sprawami. Tu, na forum, pytalam dziewczyn, w ktorym tygodniu widac serduszko, i zgodnie, kochane kobietki odpowiedzialyscie mi, ze nie wczesniej niz 7-8-mym. Czyli test ciazowy sie pomylil! Wyszlam z pokoju lekarskiego na nogach jak z waty, maz czekal na zewn. Spodziewal sie chyba, ze powiem: zatrucie pokarmowe, czy cos w tym stylu, jak to ze mna zwykle bywa. A ja tylko wydusilam: ‘Jestem w ciazy…’, a on na to… rozesmial sie i mowi: ‘Ale zarty sobie stroisz’. Najpierw mi nie uwierzyl, ale ze ja zaczelam wyc jak bobr – z emocji i szczescia, chyba pomyslam sobie, ze to musi byc cos wiecej niz zatrucie pokarmowe. Strasznie mnie wysciskal, wycalowal i pojechalismy do domu. Wieczorem wyszedl z domu i po jakims czasie wrocil z wielgachnym koszem kwiatow i liscikiem ‘Dla mojej pieknej zony, ktora nosi w sobie nasze piekne dziecie’. Poszlismy do sypialni sie kochac – bylo cudownie, a potem zjedlismy w lozku pyszna salatke owocowa. Byl to jeden z najcudowniejszych dni i wieczoroch, najbardziej emocjonalnych w moim zyciu. A nawiasem mowiac, czy przy ciazy tez wam sie wlaczyla taka niepohamowana ochota na seks. Ja, pomimo mdlosci, brzucha jak balon i zaspania, caly czas jestem strasznie nakrecona. Ciekawe, czy jak brzuszek mi urosnie za pare m-cy to tez tak bede miala??? – biedny moj maz – napastowany przez wielki brzuch, ha! ha! Pozdrawiam serdecznie

teodor Dodane ponad rok temu,

Re: Jaka byla rekacja tatusia na wiadomosc o ciazy?

Nie taka jak sobie wyobrażałam! Generalnie tatus mojego dziecka przeraził się, że teraz to dopiero się zaczną kłopoty. Nie mamy mieszkania, tylko wynajmujemy, mnie napewno wyrzucą z pracy…(a zarabiałam więcej niż on), po prostu tragedia. Ja oczywiscie przez trzy dni płakałam i miałam ogromne poczucie winy! Trafiłam w końcu do szpitala z plamieniami (które teraz wydaje mi się, ze miały związek ze stresem). Leżąc tydzień w szpitalu nic innego nie słyszałam, tylko to, że nie mam chyba zamiaru pio wyjściu ze szpitala iść na zwolnienie…itp itd. No cóż, pożegnałam tatę Kajetana jak najszybciej…. Teraz Kajtek ma nowego tatę i chociaż urodzi się za 2,5 miesiąca to nigdy nie usłyszałam złego słowa! Smutne ale z happy endem!
Teodor i Kajetan (11.03)

Dodane ponad rok temu,

Powodzenia!

Kochana Teodorko!

Wiem, wiem, w zyciu roznie bywa. Ciesze sie, ze wszystko dobrze sie ulozylo i zycze duzo optymizmu, zdrowia i milosci.

leszczynka Dodane ponad rok temu,

Re: U nas to bylo tak:

My bylismy na wczasach w Zakopcu gdzie po przyjeżdzie miałam dostac okres ale juz przed wyjazdem brzuch mnie bolał okropnie i byłam zla że pewnie na samą podróż dostanę okres. Tak sie jednak nie stało a gdy i po tygodniu nic kupilam po cichutku teścik w aptece.Rano zrobiłam teścik,pokazałam mężusiowi a on wcale sie nie zdziwił. Powiedział że tak robił żeby dzidzia była i nie ma w tym nic dziwnego.Jak coś robi to dobrze. Mam nadzieje że jak sie dzidzia urodzi zareaguje bardziej uczuciowo.

LESZCZYNKA I szalona DZIEWCZYNKA 8.10.03

lunea Dodane ponad rok temu,

Re: Jaka byla rekacja tatusia na wiadomosc o ciazy?

Staraliśm,y sie o dzidzię już od marca, ale tak z “całej siły” dopiero od lipca. No i przez te miesiące co miesiąc byłam w ciąży 🙂 (zawsze miałam nieregularne miesiączki). Tak więc gdy na początku stycznia poraz klejny spóźniał mi sie okres, nie robiło to na mnie większego wrażenia, tym bardziej, ze miesiąc wcześniej wykryto u mnie torbiel i byłam w trakcie jej leczenia. Od 9 czy 10 dnia cyklu brałam hormony i postanowiliśmy jednak na ten czas się wstrzymać z “robieniem” dzidzi. Mimo, ze lekarz twierdził, ze jak zajdę w ciążę, to nic się nie stanie. Ale ostrożności nigdy nie zawiele, dlatego m,ęża “odstawiłam” w 9 dniu cyklu. Tak więc uważałam, ze to torbiel jest przyczyną spóxniania się, do tego była zmiana klimatu (wyjazd na Mazury, a jesteśmy z Wielkopolski), a nudności tłumaczyłam lekami, które brałam. Dodatkowo uważałam, ze wiatropylna nie jestem (bo przecież nie kochaliśmy się w te najbardziej płodne dni). No ale okres się spóźniał i spóźniał, więc w końcu kupiliśmy kolejny test (ale pierwszy w tym miesiącu). I nie wiedziec czemu, mój mąż postanowił, ze to ON zrobi go (tzn. ja mu dam materiał, ale to on chciał te trzy kropelki wprowadzić na test). No i tak też zrobiłam, dałam mu “materiał do badania”, a sama wróciłam do łazienki… Po chwili jak z niej wyszłam, to zobaczyłam mojego męża uśmiechniętego, wpatrzonego w test 🙂 To on mi powiedział: jesteś w ciąży 🙂 Gdy zobaczyłam tę czerwoną, niemalże bordową krechę na teście, to pomyślałam (ze strachem), ze moze test jest zepsuty, bo nie zjawiła się jeszcze niebieska kreseczka kontrolna. Ale po chwili i ona sie pojawiła 🙂 Mąż mnie tak mocno przytulił, pocałował… I cały czas się uśmiechał 🙂 Naprawdę się cieszyliśmy 🙂 Ale po chwili zaczęłam się martwić, czy te leki, które brałam na torbiel, nie zaszkodziły dzidzi. Lekarz jednak uspokoił mnie i powiedział, ze mogły nawet pomóc utrzymac ciążę. No i mam nadzieję, ze faktycznie nie zaszkodziły mojemu maleństwu, a jak jest naprawdę, dowiem się już niebawem 🙂

lunea i dzidzia (30.09)

asia80 Dodane ponad rok temu,

Radość

Mój mąż juz od jakiegoś czasu chciał dzidzię, ale dla mnie zawsze było jeszcze za wcześnie. 10 maja postanowiłam, że w ciążę chcę zajść 10 maja i….. udało się. Oczywiście o tym postanowieniu nie powiedziałam nikomu. 1 czerwca zrobiłam test. Był pozytywny, więc postanowiłam powiedzieć mężowi bo Dzień Dziecka to dobry dzień na taki temat. Kupiłam mu książkę o dzieciach i zabrałam na plażę w “nasze” miejsce. Powiedziałam, że niestety nie będziemy mogli jechać na wakacje do Hiszpanii, ale mam za to dla niego prezent (oczywiści dałam mu książkę). W pierwszym momencie nie wiedział jak zareagować, pytał czy naprawdę, ale cieszył się bardzo. Płakać płakałam tylko ja – ze wzruszenia. Asia i 19 tygodniowa dzidzia

ciapa Dodane ponad rok temu,

Re: Jaka byla rekacja tatusia na wiadomosc o ciazy?

Ja wspominam to dziś z uśmiechem ale wtedy to był KOSZMAR. Po przebalowanym sylwestrze pochorowałam sie – tzn wymioty, ból głowy itd. myślałam że to zatrucie pokarmowe. Jak zwykle w Nowy Rok rzuciłam palenie (tzn jak zwykle na parę godzin, bo o 18 znowu paliłam zrzucając wszystko na swoją słabą wolę). Mój wtedy jeszcze chłopak musiał jechać 3 stycznia do pracy (bo mieszkaliśmy w innym mieście), ja postanowiłam wykorzystać wakacje na studiach i poleniuchować trochę w domciu u rodziców.
No więc w końcu zaniepokojona brakiem małpy 6 zrobiłam swój pierwszy w życiu test ciążowy (wcześniej przez 4 lata brałam pigułki i teraz byłam na miesięcznym odwyku). Zobaczyłam 1 kreskę i szczęśliwa schowałam test do szafki. Parę godzin później stwierdziłam że mój ojciec chcąc sie ogolić sięgnie do szafki i znajdzie test więc poszłam żeby wyrzucić go do kosza – a tu 2 KRECHY.
reasumując – płakałam przez cały styczeń, a mój chłopak mnie pocieszał – do dziś nie wiem czy udawał czy faktycznie był szczęśliwy z faktu posiadania dzidziusia. Bałam sie reakcji rodziców (mimo moich 23 lat) ale wszyscy przyjęli to z entuzjazmem. Mój ojciec stwierdził że wkońcu sie pożenimy – chodziliśmy 4 lata.
A życie toczy sie dalej i pisze swój własny scenariusz- coś co wydawało sie tragedią – zostało pokochane – wiele planów sie zmieniło. Ale niczego nie żałuję teraz wiem że mój dzidziuś to największy dar od losu jaki otrzymałam

Kaska i Mikołaj (11.09)

agusiak Dodane ponad rok temu,

Długie, ale z hapy endem

Ja zacznę od początku świata:

Na swojego dzidziusia czekałam baaaardzo długo.
Mój mąż, a wtedy jeszcze chłopak strasznie się bał takiej odpowiedzialności. Miał za sobą bardzo nieudane małżeństwo i niezabliźnione rany. Byliśmy ze sobą ponad 6 lat, a on ciągle unikał tematu ślubu i dziecka. Nie chciałam robić nic na siłę, chociaż wiedziałam, że gdyby okazało się, że jestem w ciąży, nic by się między nami nie zmieniło. Ale chciałam, żeby to była nasza wspólna decyzja. Pewnego listopadowego wieczoru oglądaliśmy jakiś film. W jednej ze scen pojawił się biegnący śliczny kilkumiesięczny chłopczyk. I wtedy Przemek stwierdził jak gdyby nigdy nic, że jakoś tak pusto w naszym domu i że chciałby, żebyśmy mieli dziecko!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Osłupiałam, czekałam na tą chwilę od tylu lat!!!!!!!!!!!!!!!!!
Miesiąc później oświadczył mi się i ustaliliśmy termin ślubu na wrzesień.
Dzidziusia zaczęliśmy robić już w czerwcu, bo nie mogliśmy się już doczekać, chcieliśmy jak najszybciej. Ale znowu musiałam czekać :(( wiele miesięcy. Były łzy, histeria, wizyty u lekarzy, nerwy, zwątpienie… Przemek ciągle mnie pocieszał, dodawał mi sił. Tak było aż do maja następnego roku. Wtedy też myślałam, że znowu nic. Co prawda od kilku dni czułam straszne mdłości i wszyscy wokoło się dopytywali, czy to może już, ale okres przyszedł w terminie. Jak w zegarku. Znowu zwątpienie i łzy… Ale jakiś taki dziwny był, a po dwóch dniach minął, choć zwykle trwał ponad tydzień. Za namową męża, ale bez większych nadziei kupiłam kolejny test. Mieliśmy zrobić go następnego dnia rano (z porannego siusiania). O 5.30 zachciało mi się do toalety. Pewna, że nic nie będzie nie chciałam budzić Przemka o tak barbarzyńskiej porze, mimo, że dotychczas wszystkie testy robiliśmy razem. Zrobiłam test i DWIE KRESKI !!!!!!!! Tak mi się kręciło w głowie, że musiałam trzy razy sprawdzić z instrukcją, czy aby na pewno oznacza to ciążę. A potem trzęsącymi się rękami i drżącym głosem obudziłam mojego męża. Jego pierwsza reakcja była godna zaspanego i kompletnie nie kontaktującego o wpół do szóstej rano faceta – rozczarowany zapytał “Czemu na mnie nie poczekałaś? Myślałem, że zrobimy test razem?” Dopiero jak oprzytomniał dotarło do niego to co mówię. Pocałował mnie, mocno przytulił i powiedział, że teraz to już jesteśmy prawdziwą rodziną.
Nie było kwiatów ani fanfarów, ale od tamtej pory nosi mnie prawie na rękach. Kiedyś podziękował mi, że zechciałam tak długo na niego czekać, że miałam tyle siły i cierpliwości, żeby dać mu czas na to aby dojrzał do tej decyzji.
A tamten dzień oboje wspominamy z łezką w oku.

Agusia ze styczniowym Bąbelkiem

wiedzma Dodane ponad rok temu,

meksykańska telenowela

Nasze pierwsze spotkanie- mój wyjazd do niego na weekend, namiętność, szał i te sprawy. Dwa tygodnie później czekam na okres. Czekam, i czekam i czekam. Okresu nie ma. Do apteki. Rano, drżącymi rękami zakraqplam co trzeba gdzie trzeba… o masz ci los, dwie krechy. Dzwonę do mojego kochania: “Słonku, zacznij się przyzwyczajać do myśli ze zostaniesz tatusiem.” Piec minut milczenia. “Wiesz, jestem trochę w szoku, ale zaskoczony nie jestem. bo śnił mi się nasz syn.” Póżniej mój Słonek wyraził pełną gotowośc poslubienia mnie i byłam zgoła obłednie szczęśliwa. Niestety tylko przez chwilę. Znowu jadę do niego i w pociągu stwierdzam ze cholerna małpa jednak mnie nawiedziła. Lipa, to chyba nie ciąża. Znowu namietny weekend, wracam do siebie… Po czym moje Słonko stwierdza ze do siebie nie pasujemy, mamusia nie aprobuje, więc koniec z nami. Ale.. Niby nie jestem w ciązy a czuje się ciązowo. Cyce jak donice, w dodatku tkliwe, w brzuchu coś się kokosi i rozpycha… no i okres znowu spóźniony. Robię test, tak dla jaj… a kuku. Dwie krechy. “Kochanie, to może jeszcze mnie nie rzucaj tak kompletnie bo wciąż mam pozytywny wynik.” Fajnie, kochanie zmienia się nie do poznania, zamiast bryły lodu znowu jest kochający mężczyzna. Idę do ginki. Ginka twierdzi że to tylko torbiel. Moje kochanie porzuca mnie nieodwołalnie i ostatecznie. Diagnoza ginki mi nie pasi bo hcg z powietrza się nie bierze, poza tym żrę jak opętana, nie mieszczę się w największe dżinsy, wyrastam ze stanika rozmiar A, a zawsze chuda byłam jako szkielet. No i co tu robi ten brzuszek? Fajnie, teraz czekam na wyniki bHCG z surowicy. Tylko jak ja to mojemu aktualnie byłemu Słonku wyjaśnię?
Wiedźma “to be continued”

Znasz odpowiedź na pytanie: Jaka byla rekacja tatusia na wiadomosc o ciazy?

Dodaj komentarz

Oczekując na dziecko
Dr Roszkowski - jaki nr telefonu?
Dziewczyny od kilku dni nie moge sie dodzwonic na Finlandzka. Jestem zapisana, na USG na przyszly tydzen, ale musze jeszcze cos ustalic. Czy ja mam zly nr telefonu (616 13
Czytaj dalej
Dla starających się
Poradźcie....
Mam do Was - bardziej doswiadczonych w staraniach pytanie: Dzis mam 23dc ( jakies 11 dni po ovu-tak mi sie wydaje), własnie wróciłam z łazienki bo.... poczułam jakos mokro. Okazało się,
Czytaj dalej