miłość do dziecka

Jestem stałym użytkownikiem forum, ale wolałam zalogować się inaczej, bo trochę wstyd przyznać mi sie do tego, co chcę napisać. Czytam często relacje z porodów i właściwie za każdym razem narodziny swojego dziecka witałyście od razu z ogromną miłością i radością. U mnie było inaczej. Po 30 godzinnym porodzie, wzięto mnie na cesarkę. Już w połowie porodu myślałam sobie, że już nie chcę tego dziecka. Gdy sie szczęśliwie urodziło, marzyłam tylko o tym by się przespać. Gdy w szpitalu na jedną noc zabrali na obserwacje, bo coś wydawało się nie tak, pomyślałam, że wyśpię się… Teraz świata poza moim maleństwem nie widzę i kocham je najbardziej na świecie, a wstyd mi braku uczuć na początku. Dodam, że ciąża była zaplanowana i dość długo bezskutecznie oczekiwana. Czy tylko ja tak miałam, czy Wy może też?

13 odpowiedzi na pytanie: miłość do dziecka

anusiek Dodane ponad rok temu,

Re: miłość do dziecka

kochana na prawde nie masz sie czym martwic. Bardzo czesto slyszalam od matek podobne wypowiedzi. Problem bylby tylko wtedy gdybys nadal zywila podobne uczucia, ale jak piszesz kochasz swojego maluszka nad zycie.
Choc sama tego nie mialam czytalam w bardzo fachowych ksiazka ze taka reakcja jest zupelnie normalna i spodziewana, szczegolnie u kobiet ktore rodza po raz pierwszy. Ma to do czynienia z zaburzeniami hormonalnymi jakie zachodza przy ciazy i porodzie. To tak samo jak mlode matki przechodza przez kompletna depresje tuz po porodzie. Niby masz juz to dzieciatko i powinnas sie cieszyc a tu tylko spojrzysz na dzieciatko i w ryk. Ja mialam okropna depresje przez jakies 2 tygodnie. Nasz organizm musi jakos odreagowac po ciezkim przezyciu.
Nie masz sie czego wstydzic. Ostatnio jak bylam na czyszczeniu zebow moja technik dentystyczna powiedziala dokladnie to samo. Ze jak jej pierwsza cora sie urodzila to wogole jej nie kochala i wcale ja to dziecko nie interesowalo. Dopiero pozniej zrodzily sie w niej uczucia macierzynskie i tez nie oddalaby teraz swojej cory za zadne skarby swiata.
Nie martw sie. To zupelnie normwlne i nie ma sie czego wstydzic. Kochaj swoje malenstwo i ciesz sie kazda chwila ktora spedzacie razem, anie przejmuj sie przeszloscia.
Powodzenia.
Anka

shibaa Dodane ponad rok temu,

Re: miłość do dziecka

Moja córcia też była wyczekiwana, wystarana a ciąża “po przejściach”.
Moje uczucie też rodziło się powolutku- poczatek to raczej fascynacja tą małą osóbką i duże poczucie odpowiedzialności i obowiązku – ale żeby to była “miłość od pierwszego wejrzenia” to nie powiem …
Do miłości dojrzewałam powoli … a teraz- szaleństwo! :))))
Z tego co wiem to zupełnie normalna kolej rzeczy 🙂

Agata i Ania (7.09.2004)

Dodane ponad rok temu,

Re: miłość do dziecka

Myślę że nie powinnaś się tym przejmować.
U mnie też było tak że miłość do dziecka nie zjawiła się od razu po porodzie. I mimo że naprawdę cieszyłam się z dziecka, czekałam na nie, przez pierwszych parę tygodni trudno było mi się oswoić z myślą że mam dziecko…Trochę mnie to wszystko przerażało, przerastało. Dopiero po kilku tygodniach tak naprawdę pokochalam moją córeczkę…..

Monika & Nina ( 15 mies.)

emy Dodane ponad rok temu,

Re: miłość do dziecka

Ja tez miałam cesarke. A kiedy wróciłam na sale po porodzie marzyłam tylko o tym, żeby spac. W ogóle nie myslałam o dziecku. A tak bardzo przeciez na nią czekałam… A przeciez nie mogłam sie doczekać.. A przeciez kochałam ją od chwili poczęcia… A przecież przez całą ciążę umierałam z tęsknoty i strachu, żeby nic jej sie nie stało… żeby jej nie stracić… żeby była zdrowa… żeby JUŻ była ze mną… żeby ją móc przytulić…. i kochać. A kiedy zaczęłam rodzić kochałam jeszcze bardziej. I płakałam ze wzruszenia, że to już… że za chwilę się zobaczymy… A kiedy urodziłam to najbardziej sie bałam, że mi ją przyniosą i każą sie nią zajmować… i nie będą już jej odwozić na oddział noworodków. Kiedy co parę godzin przychodziła położna z MOIM dzieckiem, na karmienie, to ja , widząc ją w drzwiach, myślałam : Jezu, znowu idzie…
Kiedy brałam ją na ręce i podawałam pierś, myślałam : Boże, czemu to karmienie tak boli… czemu ona tak mocno ssie… i czemu ta położna jeszcze jej nie zabiera… Kiedy mój wyczekany skarb leżał obok mnie, powtarzałam sobie : to moje dziecko… moje dziecko… moje… moje… jakbym chciała sobie wmówić miłość… jakbym chciała obudzić w sobie to dawne wzruszenie… Było mi głupio i wstyd. Nie umiałam jej pocałować, mimo że w ciąży wiele razy całowałam ją i przytulałam w myśli. Po 2 dniach, jeszcze w szpitalu, położyłam ją sobie na piersiach, pozwoliłam jej spać na sobie, poczułam jej oddech, bicie serca, jej ufność… Poczułam że jestem dla niej wszystkim… że czuje sie przy mnie bezpieczna… Pomyślałam : Boże, pomóż mi ją kochać…

Dzisiaj Tusia to moje życie. Gdyby jej nie było, nie byłoby i mnie. Gdyby coś jej się stało, umarłabym razem z nią. Dziś wiem, że można umrzeć z rozpaczy. Kiedy sobie pomyślę, że wtedy, kiedy ona mnie potrzebowała najbardziej, to ja, chociaż byłam, przytulałam ją i karmiłam, to robiłam to bardziej z poczucia obowiązku, odpowiedzialności niż z miłości… kiedy o tym pomyślę, to chce mi się wyć ze złości na samą siebie i ze wstydu. Kiedy wróciłam z nią ze szpitala i spojrzałam na tę kruszynkę leżącą w łóżeczku i całkowicie zależną ode mnie, to się popłakałam ze wzruszenia. Od tego czasu zawsze płaczę, kiedy patrzę jak śpi : płaczę ze wzruszenia… miłości… i strachu, by nic jej sie nie stało… by zawsze czuła się kochana…. by nigdy nie zwątpiła, że jest dla mnie wszystkim.

Tak to z tą miłością jest, że rodzi się – jak dziecko – w bólu. A potem – kiedy już się narodzi – może być już tylko większa… mądrzejsza… dojrzalsza… piękniejsza.

Pozdrawiam Ciebie i Twoją kruszynkę.

Emy i moja kochana Tusia, mój skarb, moje wszystko ( 12.10.2004 )

rybka32 Dodane ponad rok temu,

Re: miłość do dziecka

Pieknie to opisałaś. Moje odczucia były podobne choc rodziłam normalnie. Najpierw poczucie obowiązku a teraz jest juz dobrze, czuję że to MOJE dziecko.

Rybka32 + Agatka

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

Re: miłość do dziecka

moim pierwszym uczuciem był strach,okropny strach własnie o tą małą istotke.bałam się że czegoś nie dopilnuje,cos przeocze,nie nakarmie na czas,nie przewine….trzy noce w szpitalu były bezsenne bo nie potrafiłam zasnąc -mimo zmęczenia-bo bałam się że nie usłysze jak zapłacze….pierwszy taz przewinełam go dopiero w domu ,w szpitalu bałam sie ,prosiłam położną …
troche czasu minęlo zanim nie wyluzowałam i nie zaczęłam się cieszyć macierzyństwem.miłośc na początku była przytłumiona strachem i obawami o wszystko.

Monika i Marcinek (15.01.04)

magdawroc Dodane ponad rok temu,

Re: miłość do dziecka

Bardzo mnie wzruszyła Twoja wypowiedź
Ja rodziłam normalnie ale po też nie zalała mnie fala miłości a raczej sprzecznych uczuć, w których dominowało przygnębienie i poczucie uwięzienia u boku kogoś, kto żąda i wymaga wyłączności. Moja córcia chciała mnie non stop przy sobie a ja byłam zrozpaczona i wydawało mi się, że już nie ma mnie tylko są piersi do karmienia i ramiona do trzymania. Nie mogłam spać, nie miałam czasu jeść, byłam coraz bardziej zmęczona. I dopiero jak zmęczenie powaliło mnie, przespałam się i musiałam zacząć zajmować sie sama dzieckiem, bo mąż wyjechał, wszystko zaczęło się już normalniej układać. Ale trudne były początki tej miłości…i gdy czekałam na upragnionego skarba nie wyobrażałam sobie jak bardzo trudne będzie przejście z oczekiwania w prawdziwe macierzyństwo

Magda+Iga,Fi

anusiek Dodane ponad rok temu,

Re: miłość do dziecka

emy, bardzo pieknie to opisalas. Az sie poplakalam czytajac twoja wypowiedz. Widze ze jestes osoba o szczegolnej wrazliwosci. Ja tez taka jestem i tez czasem poplakuje jak widze moje nalenstwo spiace. Takie ufne i bezbronne 🙂

mk1 Dodane ponad rok temu,

Re: miłość do dziecka

Piękie to napisałaś! u mnie było dokładnie tak samo podpisuje się pod tym! Nic dodac nic ując! A to co piszą w książkach i pokazują w filmach… Życie to życie. Pozdr

Magda i Oleńka 20.10.2003

annak26 Dodane ponad rok temu,

Re: mi?os´c´ do dziecka

Mi przez 3 miesiace bylo jakos dziwnie pokochac wlasne dziecko, ale teraz to jest jedyna osobka za ktora bym zycie oddala!!

]
ANIA & BIANCA 19-12-03

otagaa Dodane ponad rok temu,

Re: mi?os´c´ do dziecka

Widze ze wiele kobiet boryka sie z tym problemem bo niewatpliwie to jest troszke wstydliwy temat..wstyd sie przyznac troche nawet przed samym soba do takich reakcji, zachowan..ale coz widocznie na poczatku musi tak byc by potem bylo tak wspaniale..mialam podobnie na poczatku jakos nie czulam milosci tylko zmeczenie, bol i sama nie wiedziala do konca o co chodzi, balam sie ze tak zostanie i co wtedy?boze!!teraz az sie to w glowie nie meiscie ale coz..takie sa etapy zycia..teraz bez niego i moje zycia nie ma..bo on to cale moje zycie…pozdrawiam wszystkie mamusie

Justyna i Oliwier 04.11.2004

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Re: miłość do dziecka

Chyba rzeczywiscie milosc czasami musi dojrzec. Najzwyczajniej w swiecie jestesmy zaprogramowani na zaspokajanie swoich podstawowych potrzeb w pierwszej kolejnosci, czytalam gdzies nawet, ze uczucia wyzsze zanikaja przy razacym zaniedbaniu podstwaowych potrzeb. Wierze, ze po 30 godzinach porodu marzylas tylko o tym, zeby sie zdrzemnac.
Osobiscie mialam wyjatkowo latwy porod. Adama pokochalam od razu i bezwarunkowo. Pierwszy miesiac jego zycia byl znosny, Adas glownie spal, jadl i bardzo rzadko plakal. Od drugiego miesiaca zycia zaczely sie schody. Adas okazal sie dzieckiem wyjatkowo nerwowym, drazliwym, nadpobudliwym. Nie potrafi sam zasnac, reaguje placzem na kazdy bodziec. I musze z wielkim wstydem i bolem przyznac, ze zdarzylo mi sie juz kilkakrotnie pomyslec, ze lepiej mi bylo bez niego. Po ktorejstam z rzedu nieprzespanej nocy z krzyczacym dzieckiem mialam juz po prostu wszystkiego dosc. Oczywiscie pozniej zalowalam swoich mysli i z placzem tulilam Adasia przepraszajac go za to, ze bylam dla niego chlodna, ze nie umialam go uspokoic.
Nie mysl o sobie zle.
W koncu jestesmy tylko ludzmi…
Pozdrawiam,

Magda i Adas 12.12.04

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: miłość do dziecka

Ja na swoje dziecko też czekałam mocno, ale potem okazało się, ze muszę leżeć miesiąc na patologii, gdzie nie respektowano mego prawa do godnoiści, poród był koszmarem, trwał 52h, w końcu zrobili cesarkę, potem mały był chory. czekali do 5cm rozwarcia, bym mogła rodzić z mężem, tylko, że ja osiągnęłam przez ten cały czas 3cm! Czułam się rozrywana( oxytocyna), zagubiona, przerażona…potem chciałam, by ON był jak najdalej ode mnie…bałam się malutkiego, czułam tylko zamęt. Uczyłam się miesiąc. Powoli…teraz jest wszystkim….

[obrazek] http://lilypie.com”><img src=”http://lilypie.com/baby1/051014/2/15/1/

Znasz odpowiedź na pytanie: miłość do dziecka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Książka kucharska
Krówka- Kto ma przepis
Prosze napiszcie dziewczyny jak macie przepis na ciasto " krówka". Dziękuję serdecznie i pozdrawiam. Jollaa i Oleńka 06.07.2003
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
fajny link:)
znalazlam na innym forum:) Bajki, bajki i jeszcze raz bajki:) http://www.wordtheque.com/pls/wordtc/new_wordtheque.wcom_literature_baby.print_doc1?lang=pl&letter=A&source=&num_row=20 Ala i Małgosia (16.12.2003) [img]http://foto.onet.pl/upload/34/36/_417938_n.jpg[/img]
Czytaj dalej