mojej dzidzi też nie ma

Przeczytałam przed chwilą to co napisały inne niedoszłe mamy i pocieszam sie tylko tym, że nie jestem sama. Dwa lata temu poronilam pierwszy raz i to bylo straszne, nie moglam długo do siebie dojśc może dlatego, że wszystko dokładnie sobie obejrzałam bo poronilam w domu.Teraz po ponad dwu latach i prawie codziennym chodzeniu do ginekolga na oznaczenie jajeczkowania wreszcie sie udało! Ciąża przebiegała bezobjawowo, energia mnie rozpierala, chciało mi sie żyć bo strasznie sie cieszyłam że wreszcie będę mamą, od razu poszłam na chorobowe żeby tylko w pracy nie dźwignąć lub zrobić nie tak, strasznie na siebie uważałam a lekarza słuchałam bardziej niż własnego męża. W trzynastym tygodniu w piątek 19.07 miałam wyznaczoną kolejną kontrolna wizyte u lekarza. Postanowilismy z mężem, że na USG pójdziemy razem, chcialam żeby zobaczył swoje dziecko żeby poczuł sie juz ojcem. Gdy weszłam do gabinetu powiedziałm z radościa w głosie, że juz nie moge sie doczekac kiedy zobacze moje dziecko na monitorze. Poprosilismy męża do środka i rozpoczęło się badanie. Perwsza rzecz, która mnie zaniepokoiła to to iż lekarz strasznie długo mnie bada – nigdy dotąd tak nie było. A gdy powiedział „mamy problem” , to już wiedziałam, że cos jest nie tak. Okazało sie, że nie widac bicia serca. Byłam przerażona! Ale cały czas miałam nadzieję, że może na nastepnej wizycie za tydzień coś zobaczę. Może termin był źle policzony. Niestety wieczorem zaczęłam plamić a na drugi dzień krwawić, pojechałam do szpitala z naerw moje ciśnienie skoczylo do 160/110 a na USG okazało się że dziecko od 2 lub 3 tygodni nie żyje i trzeba zrobić zabieg.
Moje drugie dziecko – dlaczego one nie chcą we mnie rosnąć??? Potem już tylko zabieg, którego obawiałam sie najbardziej, ale na szczęście był mniej bolesny niz ten pierwszy. A teraz żyję nadzieją, że będzie lepiej. Nie jestem tak załamana jak za pierwszym razem ,nie rozmyslam i nawet mogę patrzeć na inne dzieci i malutki ciuszki w sklepie. w piątek idę na wizytę, robie wszystkie mozliwe badania i biorę się znów „do roboty” MUSI BYĆ DOBRZE!!! W końcu do cholery jest takie przysłowie „do trzech razy sztuka”.
Drogie koleżanki w cierpieniu życzę wam optymizmu, musi być dobrze.

Marzenka

13 odpowiedzi na pytanie: mojej dzidzi też nie ma

gusia Dodane ponad rok temu,

Re: mojej dzidzi też nie ma

Przeprasza, ale niewiele Ci napiszę, ponieważ płaczę. Trudno wyrazić słowami to co czuję. Jest mi przykro z powodu twojego i tych wszystkich dziewczyn. Ja też to przeżyłam i na BOGA nie wyobrażam sobie przeżyć tego raz jeszcze.

Pozdrawiam cieplutko GUSIA!

Dodane ponad rok temu,

Re: mojej dzidzi też nie ma

Droga Maniu opisze Ci pewną historie.
Moja kuzynka jest mężatką od 10 lat,z tego 4 próbowala zajśc w ciąze.Kiedy w końcu jej się udało,niestety poroniła po dwóch miesiącach.Ciężko to odchorowała,ale postanowiła się nie poddawać.I co? Po jakimś czasie znowu zaszła w ciąże.Tym razem miały to być bliżniaki.Urodziła je martwe po 6 miesiącach.Wiem,że to straszna historia i naprawde darowałabym sobie opisywanie jej tutaj,ale ona ma szczęśliwy happy end.Obecnie moja kuzynka jest mamusią ślicznego,zdrowego,różowiutkiego bobaska,który ma już 8 miesięcy.Dziewczyny naprawde nie poddawajcie się.Warto wierzyć w swoje marzenia i je urzeczywistniać.Ciesze się Maniu,że swojego posta zakończyłaś optymistycznym akcentem.Próbuj,a na pewno Ci się uda i uwierz w siebie:)))Trzymaj się cieplutko.

ksantia Dodane ponad rok temu,

Re: mojej dzidzi też nie ma

Ja tez poroniłam w zeszłym roku 10.lipca. 2001 w 8tyg. ciąży o bólu moim i mojego męża nie będe się rozpisywała znasz go aż za dobrze. Teraz jestem w 14 tyg ciąży i podobno ten najgorszy okres za mną, ale w 11 tyg. trafiłam z plamieniem do szpitala był 6 lipca bałam się że skończy się tak samo, pielęgniarki żartowały że nie lubie lipca zbierzność dat mi nie było do śmiechu. Na szczęście wszystko jest w porządku ale mój lęk o dziecko jest ogromny najchętniej chciałabym mieć USG w domu by muc w każdej chwili sprawdzić czy z dzidzią wszystko OK. Czasami wieczorami nachodzą mnie czarne myśli że stało się coś złego nie chce tak myśleć ale jest to silniejsze nikomu nie mówie o moim lęku bo i tak mówią że histeryzuje a mojego męża nie chcę zadręczać przeżywa ciąże tak samo mocno jak ja i martwi się każdym moim lękiem kiedyś powiedział : „że jeżeli to mnie będzie uspokajało to na USG będzie mnie woził co tydzień” kochany ten mój mężuś ale w całym swoim lęku wiem że byłaby to przesada. Wiem że powinnam być dobrej myśli dla siebie i dzidzi ale zazdroszcze dziewczyną które zachodzą w ciąże i niewiedzą co to komplikacje, poronienie potrafią tak bez lęku cieszyć się swoim maleństwem. Musisz wierzyć że się uda donosić kolejną ciąże, że w koncu będziesz trzymała w ramionach swoje maleństwo i mam nadzieje że będzie dla ciebie szczęśliwy okres ciąży chociaż jak każdej z nas która poroniła nie pozbawiony lęku. Ciesze się że jest w Tobie tyle optymizmu i nadziei bo to bardzo dobrze rokuje :-)) na kolejne maleństwo.
Ściskam Cię mocno
Ksantia

mania Dodane ponad rok temu,

Re: mojej dzidzi też nie ma

Dziękuję Ci Gusiu za ciepłe słowa. Niemartw się napewno będzie lepiej następnym razem! Dziś byłam u lekarza i kazał czekać jednak nie 3 a 6 miesięcy. Będziemy próbować, kiedyś musi się udać. Tylko teraz tak strasznie nie chcę wracać do pracy ale co zrobić pewnie po 8.08 będę musiała. Odezwij się czasem i uważaj na siebie pozdrawaim gorąco.

Marzenka

mania Dodane ponad rok temu,

Odpowiedź dla Sary!

Dziękuję za wsparcie i pociechę , bo jak to ładnie brzmi „różowy bobas” Czekam na NIEGO!!!

Marzenka

mania Dodane ponad rok temu,

Dla Ksanti

Trzymam za Ciebie kciuki i myśl bardziej optymistycznie bo jeszcze wilka z lasu wywołasz a przeciez tego nie chcesz – prawda? Wiem, że łatwo się mówi o tym aby nie mysleć ale ja sama jak jeszcze miałam w brzusiu dzidziusia to starałam się myśleć o samych miłych rzeczach. Powiem Ci, że nie wiem skąd we mnie ten optymizm w końcu jestem niecały tydzień po zabiegu ale czuję się tak dziwnie silna i tak bym chciała już móc zachodzić w następną ciążę, ale poczekam żeby jajeczko miało się gdzie zagnieździć. A co do USG to chyba nie jest wskazane robić je zbyt często. Mój mąz chciał kupić jakiś dobry stetoskop żeby móc słyszeć co dzieje się w brzusiu ale ponoć to nie jest dobry sposób aby usłyszeć tętno dziecka. Więc skoro mój chiał kupić stetoskop to się nie dziwię że Wy chcecie kupić aparat do USU. No nic kończę bo się rozpisałam, będzie mi miło jak napiszesz czasem jak tam Twoja ciąża -oby wszystko zakończyło się szczęśliwie w 9 miesiącu – NIE WCZEŚNIEJ
Pozdrawiam i proszę o meila na adres: [email]zubrowka1@wp.pl[/email]

Marzenka

gusia Dodane ponad rok temu,

Re: mojej dzidzi też nie ma

Dla mnie też okropny był powrót po poronieniu na uczelnie, dobrze wiem co czujesz. U mnie nie obyło się bez płaczu, ale wszyscy byli b. taktowni.

Wszystko będzi dobrze!

gusia Dodane ponad rok temu,

Re: mojej dzidzi też nie ma

Droga Ksantio!

Nie dziwię się, że się martisz i myślę, że ten niepokuj nie minie do końca ciąży. Ja też poroniłam i terz czekam na 2 okres, każdy ból brzucha jes już dla mnie sygnałem; a może jestem w ciąży- oBoże znowu się nie uda. Bardzo się boję i też zazdroszczę beztroskim mamusią, których znam kilka. Nikt nie ma prawa mowić, że histeryzujesz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Całuję Ciebie i Dzidzie !
Zyczę Ci, żeby ta ciąża mijała jak najszybciej!

ksantia Dodane ponad rok temu,

Re: Gusia

Dzięki Słoneczko za dobre słowa :)))))))

Całuski
Ksantia

kam Dodane ponad rok temu,

Re: mojej dzidzi też nie ma

mi tez jest smutno, ale staram sie myslec, ze nastepnym razem bedzie dobrze. i mam nadzieje, ze wkrotce ktoras z Was utworzy nowa wiadomosc „moja dzidzia juz jest” i wszystkie po kolei bedziemy sie dolaczac szczesliwie do tego maila. caluje Was wszystkie i sciskam mocno :)))
kam

lidek Dodane ponad rok temu,

Re: mojej dzidzi też nie ma

Kochanie,
wiem co czujesz, sama przez to przeszłam. Najpierw poronienie. Jak by tego bylo mało ciąża pozamaciczna i wycięcie jajowodu. Szanse na dzieko zmalały o połowę. Potem infirmacja o dwurożnej macicy i wyrok adopcja. Dla mnie to brzmiało jak wyrok. Długo zastanawiałam sie dlaczego to właśnie ja zostałam skazana. Ból i żal do lekarzy pozostał do tej pory bo moim zdaniem straciłam te obie kruszynki bo nie zlecili mi żadnych badań przed. W końcu udało mi się trafić na fachowca i dziś mam ponad rocznego synka. Wierz mi Tobie też się uda.
pozdrawiam i trzymaj się ciepło
Lidek

zulanka Dodane ponad rok temu,

Re: mojej dzidzi też nie ma

Kiedy czytalam Twoj list, z kazdym slowem robilo sie coraz smutniej… A pozniej ten wyrok – adopcja. No i zaswiecilo slonce, bo napisalas, ze masz synka.Szok. Takie slowa dodaja wiary niesamowicie. No i zobaczcie ile zalezy od tego, z jakimi „specjalistami” mamy do czynienia… Bardzo podnosi na duchu Twoj list… to graniczenie z cudem..
Pozdrawiam

lidek Dodane ponad rok temu,

Re: mojej dzidzi też nie ma

Może adpocja nie jest wyrokiem, może użyłam zbyt mocnego słowa, ale mó mąż był przeciwny dopcji, więc gdyby nie dr Padzik Moczydłowska dzisiaj nie mielibyśmy dziecka. Szkoda że po świecie chodzi tylu konowałów bo dla mnie nie są niczym innym.
Pozdarwiam i życzę wiary w to, że każda z was zostanie mamą bilogiczną.
Lidek

Znasz odpowiedź na pytanie: mojej dzidzi też nie ma?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Leczenie niepłodności
Czy dobre leczenie?
Cześć Dziewczyny. Niesamowite jest to że tyle jest osób z tym problemem i że jest ktoś kto to rozumie. Mam 30 lati od 8 lat staram sie o maleństwo. Nie
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
ja juz nie mam sily
dziewczyny ja juz nie mam sily.........nie chodzi o to ze jestem jakas meczennica bo mam dziecko nie wcale nie bardzo kocham Ewunie poprostu musze toz siebie wywalic. Zaczne od tego
Czytaj dalej