Nie taki poród straszny…

Jeśli chodzi o mój poród to muszę przyznać, że nie było aż tak strasznie jak to sobie wyobrażałam. Naoglądałam się wcześniej programów w których kobiety rodziły i dużo czytałam na ten temat, a prawda jest taka, że jak przyszło co do czego to się okazało, że jest jeszcze inaczej. Przez ostatni miesiąc przed porodem montowałam na komputerze jednej parce wesele. Było tak fatalnie sfilmowane, że problem był żeby zrobić z tego coś sensownego. Pod koniec sierpnia miałam już go (tego wesela) serdecznie dość i któregoś dnia powiedziałam do męża, że jak tylko skończę to wesele to się pakuję i idę rodzić i tak zrobiłam 🙂 Wesele skończyłam w niedzielę, a w nocy z tej niedzieli na poniedziłek poszłam rodzić 🙂
W ogóle jakoś to chyba wyczułam! W sobotę mój teść miał imieniny, a jeszcze przed wyjazdem tak mnie jakoś naszło na sprzątanie (żeby była jasność – ja nienawidzę sprzątać), powywalałam wszystko z szaf i zaczęłam robić gruntowne porządki. Oczywiście nie zdążyłam skończyć przed wyjazdem i jak przyjechaliśmy musieliśmy wszystko gdzieś przerzucić, żeby mieć się gdzie położyć spać. W niedzielę dokończyłam wesele i sprzątanie. Po południu mieliśmy jechać do naszych znajomych na kawę, ale jakoś tak pomyślałam, co będzie jak zacznę u nich rodzić i zaprosiliśmy ich do nas, ale nie zaczęłam rodzić.
Po ich wyjezdzie poszłam się wykąpać, po kąpieli poprosiłam mamę, żeby podcięła mi włosy (nie obcinałam ich od listopada), a później jakoś mnie naszło żeby jeszcze zrobić sobie paznokcie. Skończyłam o 1:30 w nocy! A o 3:15 obudziły mnie pierwsze skurcze i zaczęłam rodzić!!!
Półtora godziny później obudziłam męża i powiedziałam mu, że niedługo chyba będziemy musieli jechać do szpitala, a on otwarł oczy i pierwsze zdanie jakie z siebie wydusił to: “To ja pójdę się ogolić” 🙂
Wszystko odbyło się bez zbędnej paniki, byłam tak spokojna, że aż się sama sobie dziwię, bo bardzo bałam się tego porodu. W końcu mój mąż zaczął mnie popędzać, bo ja robiłam wszystko z wręcz stoickim spokojem, a on już się denerwował. Do szpitala zajechaliśmy jakoś tak koło 6 rano. Na izbie przyjęć kobieta dziwiła się, że nie widać po mnie kiedy mam skurcze i kiedy powiedziałam jej, że właśnie mam następny to, aż sama musiała to sprawdzić (nie wiem czy to ja jestem tak odporna na ból czy inne kobiety są tak na niego wrażliwe?)
I w końcu wylądowaliśmy na porodówce. Ponieważ zdecydowaliśmy się na poród rodzinny rodziłam w pojedyńczej sali, gdzie byliś my tylko my i personel medyczny. Nie było tam pięknie ale przynajmniej mieliśmy troche prywatności, bo położne jak nie było trzeba to nie siedziały z nami przez cały czas.
Od godziny 3 w nocy do 8 rano skurcze nie były jakoś bardzo bolesne, owszem troche bolało, ale nie jakoś strasznie mocno, ale co za tym idzie poród też niezbyt szybko posuwał się do przodu. W końcu położna stwierdziła, że trzeba by to trochę przyspieszyć i kazała mi wziąść gorący prysznic – poskutkowało! Skurcze dość znacznie się nasiliły no i tu już troszkę bardziej bolało. Akcja porodowa znacznie się przyspieszyła, ale wody ciągle nie chciały mi odejść. Początkowo czekali, mając nadzieję, że same odejdą, ale w końcu stwierdzili, że przebiją mi pęcherz (całkowicie bezbolesny zabieg) i za 2,5 godziny urodziła sie moja śliczna córeczka 🙂
Najgorsze bóle miałam tak gdzieś na poł godziny przed końcem porodu, ale też dało się znieść. Sama końcówka porodu (kiedy wreszcie rodzi się dziecko) poszła mi już “ekspresowo” i kompletnie nic nie bolała. Położne nawet nie zdążyły się przygotować i w efekcie nagle na sali znalazło się chyba z 8 osób które biegiem rozkładały wszystko co potrzebne na końcu. Ola urodziła się w 15 min. (przeciętnie trwa to od 30 min. do 2 godzin, przy czym u kobiet rodzących po raz pierwszy dłużej – przeważnie około godziny) i cała wyszła w jednym skurczu (przeważnie odbywa się to podczas 2 skurczów) także było naprawdę szybko. A później położyli mi ją na brzuchu i wszystko inne było już nieważne!
Jak dzisiaj na to wszystko patrzę to naprawdę nie było tak źle! Co prawda boli i nikt mi nie powie, że nie, ale da się znieść i naprawdę warto się pomęczyć!
Wcześniej myślałam, że po porodzie zniechęcę sie do rodzenia następnych dzieci, ale nie! Już dzisiaj mogę powiedzieć, że na pewno będę jeszcze chciała przynajmniej 1 dziecko (mąż upiera się przy trójce). 🙂
Tak szczerze mówiąc to z całego porodu najgorzej wspominam szycie i później gojenie rany (bo samo nacinanie też nic nie boli), no i te pół godziny przed końcem, a reszta do wytrzymania.
Po porodzie czułam i czuję do dzisiaj wielką satysfakcję, jestem dumna z tego że urodziłam, że bądź co bądź dokonałam czegoś wielkiego – dałam życie nowemu człowieczkowi. Patrząc na nią często płaczę ze szczęścia lub na samą myśl, że mogloby się stać jej coś złego, a wiem że tego bym nie zniosła!
No! To tak to mniej więcej wygląda 🙂 “Nie taki diabeł straszny…” Najważniejsze jest pozytywne nastawienie!!!
Jedno co mogę powiedzieć, to że naprawdę warto!!!

2 odpowiedzi na pytanie: Nie taki poród straszny…

  1. Re: Nie taki poród straszny…

    Gratuluję!!! Ja mam termin na 27 kwietnia i jeszcze nie wiem jak to bedzie. Póki co jestem pozytywnie nastawiona, a jak bedzie opiszę juz po wszystkim!!!
    Całusy dla Oli!!!!!

    • Re: Nie taki poród straszny…

      W takim razie powodzenia!!! Trzymam kciuki 🙂

      Znasz odpowiedź na pytanie: Nie taki poród straszny…

      Dodaj komentarz

      Mozarella w ciąży

      Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

      Czytaj dalej →

      Ile kosztuje żłobek?

      Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

      Czytaj dalej →

      Dziewczyny po cc – dreny

      Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

      Czytaj dalej →

      Meskie imie miedzynarodowe.

      Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

      Czytaj dalej →

      Wielotorbielowatość nerek

      W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

      Czytaj dalej →

      Ruchome kolano

      Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

      Czytaj dalej →
      Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
      Logo
      Enable registration in settings - general