Pierwszak i Komórka!?

Co sądzicie o takim zestawieniu? Mnie osobiście się to niepodoba, ale inne dzieci mają w klasie Patryka telefon i on też chce.
Teraz stanowczo mówię nie!
Czekam na Wasze rady.

27 odpowiedzi na pytanie: Pierwszak i Komórka!?

  1. Masz całkowitą rację – z powodu takiego “sprzętu” dzieciak może zostać napadnięty i Bóg wie co jeszcze, niektórzy rodzice tłumaczą to sobie, ze chcą mieć kontakt w razie gdyby coś się stało dziecku-ale przecież gdyby “coś” się dziecku stało to i tak najpierw udzielono by mu pomocy (np. w szpitalu) a potem szukano kontaktu z mamą. Poza tym szkoła ma namiary na rodziców (a jeszcze lepiej napisać karteczkę do piórnika z nr telefonu rodzica:))

    • moj Szymek jest w 2 klasie i nie zamierzam mu jeszcze dlugo kupowac komorki

      • ja tez jestem na nie, choć jestem mamą jeszcze przedszkolaka 😉 i choć moja ma swoją komórkę na kartę, ale…

        odziedziczyła ją po mnie i była szykowana z myślą o pobycie w szpitalu, gdzie ja miałam być w hotelu dla matek a ona na oddziale.
        Z komórki potrafi korzystać, zabiera ją jak muszę zostawić ją u mojej mamy – mamy pewne powody.
        Komórka w większosci leży i się kurzy a jak wychodzi czas karty to my korzystamy jak jesteśmy na debetach 😉
        Ostatnio wykorzystana własnie na czas szpitala

        • Moja dostała komórkę w 4 klasie a i tak uważam, że za wcześnie.

          • też jestem za jak najpóźniejszym wprowadzeniem komórki dla dziecka.

            • Zdarza sie, ze jeszcze dzieci w gimnazjum nie maja, ale to juz jest postrzegane jako obciach. Tylko wlasnie chodzio o kategorie trendu, a nie niezbednosci. Nie ma sytuacji niezbednych… Komorka kupowana z powodu naciskow – bo inni maja, to ja tez musze. Moj uczen zgubil komorke we wtorek. W piatek go pytam, czy znalazl – mowi ze nie, ze ta, ktora teraz ma, to nowa. Minely 3 dni, a dziecko, wagarujace dziecko z przecietnie zamoznej rodziny mialo juz nowy telefon, choc stary posialo ze swojej winy, gdzies w parku… nie wiem, po co mu ten nowy tak predko…
              gdy cos sie dziecku dzieje w szkole, to dzwonimy ze szkolnego telefonu do rodzica, ew. dzwonie ze swojego telefonu. A komorka faktycznie moze byc obiektem wymuszen, kradziezy… poza tym dzieci przyzwyczajaja sie – do doroslych gadzetow, kupowanych w coraz mlodszym wieku…
              Dzieci coraz predzej chca sie stawac dorosle na roznych polach. A niestety swiadomosci tego, ze koszty ponosza rodzice, wiele z nich nie ma. Coraz czesciej slysze odpowiedzi – jak cos zepsuje (nawet celowo), to rodzice kupia mi nowe. Uwazaja, ze im sie to nalezy i juz.

              • Zamieszczone przez Lea
                Coraz czesciej slysze odpowiedzi – jak cos zepsuje (nawet celowo), to rodzice kupia mi nowe. Uwazaja, ze im sie to nalezy i juz.

                Straszne ale niestety prawdziwe. 🙁

                • Zamieszczone przez Lea
                  Zdarza sie, ze jeszcze dzieci w gimnazjum nie maja, ale to juz jest postrzegane jako obciach. Tylko wlasnie chodzio o kategorie trendu, a nie niezbednosci. Nie ma sytuacji niezbednych… Komorka kupowana z powodu naciskow – bo inni maja, to ja tez musze. Moj uczen zgubil komorke we wtorek. W piatek go pytam, czy znalazl – mowi ze nie, ze ta, ktora teraz ma, to nowa. Minely 3 dni, a dziecko, wagarujace dziecko z przecietnie zamoznej rodziny mialo juz nowy telefon, choc stary posialo ze swojej winy, gdzies w parku… nie wiem, po co mu ten nowy tak predko…
                  gdy cos sie dziecku dzieje w szkole, to dzwonimy ze szkolnego telefonu do rodzica, ew. dzwonie ze swojego telefonu. A komorka faktycznie moze byc obiektem wymuszen, kradziezy… poza tym dzieci przyzwyczajaja sie – do doroslych gadzetow, kupowanych w coraz mlodszym wieku…
                  Dzieci coraz predzej chca sie stawac dorosle na roznych polach. A niestety swiadomosci tego, ze koszty ponosza rodzice, wiele z nich nie ma. Coraz czesciej slysze odpowiedzi – jak cos zepsuje (nawet celowo), to rodzice kupia mi nowe. Uwazaja, ze im sie to nalezy i juz.

                  ja piernicze…. ręce opadają….

                  • W przedszkolu (nie wiem jak sie to pisze) tam guczi, w pierwszej klasie komórka, po komuni Laptop, w LO samochód.
                    Stanowczo mówię NIE!!!
                    W wyjątkowych sytuacjach – np. szpital, to sie zgodzę. Sama nauczyłam Asie obsługiwac, wie jak do mnie wykręcić numer ale również z domowego, jak zadzwonić z komórki po pomoc, jak do mojej mamy “na wszelki” wypadek. ALe telefon nadal jet rodziców – nie dzieca.
                    Ja nie zgodzę sie na pewno.

                    • A ja mam mieszane uczucia i jeszcze nie wiem jak to będzie u nas.
                      Nie mam w domu stacjonarnego telefonu i podejrzewam, że jak Mat będzie zostawał w domu sam to i telefon komórkowy dostanie abym mogła się do niego dodzwonić- kiedy ta chwila nastąpi jeszcze nie wiem. Oczywiście chciała bym aby nie nosił go do szkoły ale czy to się uda czas pokarze

                      • my tez nie mamy stacjonarnego i nie wiem czy będziemy mieć jak nina podrośnie. Jeśli nie – to jak będzie zostawała sama to być moze komórkę dostanie. Jednak zabieranie telefonu do szkoły przez siedmiolatka? Nie, to raczej odpada

                        • Jagoda dostałą po 3 klasie jak jechałą na kolonie.. tearz ma ze sobą w szkoel zawsze jak prawie całą klasa…. ale to IV klasa… jest to prawie konieczność dziś… moża zawsze zadzwonić, może ojciec do niej zadzownić i powiedzieć że odbierze ją 20 miut później na przykład… ale 1 klasa???? chyba za wcześnie…

                          • moja córka w tej chwili w 6-tej klasie, dostała komórkę po 4-tej klasie, kiedy jechała na kolonie (za zgodą wychowawców- mogli mieć włączone tylko w pokojach w czasie “wolnym”), a ja byłam w ciąży z młodszą i nie chciałam się denerwować. W klasie jedyna nie miała komórki, bo reszta dostała na komunie już w drugiej – byłam temu bardzo przeciwna.

                            • Ja swojej córce kupiłam komórkę w 5. klasie, gdy zaczęła sama jeździć na zajęcia z angielskiego, musiała podjeżdżać 5 przystanków tramwajem. Wcześniej nie widzieliśmy takiej potrzeby

                              • Ja powiem tak, dzieciaki w szkole, w której pracuję mają wszystko-telefony, tablety, konsole. Noszą to codziennie i to takie naprawdę drogie nie byle jakie sprzęty. Generalnie, teraz to dla niektórych rzecz obowiązkowa. No i ponieważ to jest takie powszechne, nie kradną. Gubią oczywiście, potem jak ktoś znajduje to przynosi. Jakieś 5 lat temu to incydenty kradzieży bywały, teraz to część ubrania chyba;) No i zaczyna się niestety podział pomału na lepszych z gadżetami i gorszych- bo biedniejszych.
                                Moje dziecko jest w pierwszej klasie, nie ma telefonu, ale czasem by się przydał, do kontaktu, bo nie mam dziecka na miejscu. Nie daję mu tylko ze względu na to,że według mnie nie jest dość odpowiedzialny na noszenie tego typu rzeczy. Dawałam mu gierkę żeby miał jak będzie siedział w świetlicy taką,że nawet jak zgubi to mała strata bo tania i stara, a i tak większość czasu przywłaszczały ją sobie dzieci, jemu broniąc dostępu, choć to jego przecież. Ostatecznie tego też nie nosi, sam stwierdził,że woli ją zostawić w domu.

                                • My dopiero w 3 klasie daliśmy

                                  • Za wcześnie to nie ma co, według mnie to czwarta klasa podstawówki to najwcześniej, telefon takiemu dziecku powinien służyć głównie do kontaktu z rodzicami a wcześniej to nie widzę potrzeby i to też nie jakiś super bo jak zgubi nie będzie szkoda.

                                    • Zamieszczone przez kosek
                                      Za wcześnie to nie ma co, według mnie to czwarta klasa podstawówki to najwcześniej , telefon takiemu dziecku powinien służyć głównie do kontaktu z rodzicami a wcześniej to nie widzę potrzeby i to też nie jakiś super bo jak zgubi nie będzie szkoda.

                                      a jak dziecko od 1 klasy samo chodzi ze szkoły i zostaje samo po kilka godz w domu… nie rozumiem dlaczego akurat 4 klasa….
                                      jak dziecko rozsądnie i nie roztrzepane to tak samo poradzi sobie z telefonem jako 7 mio latek jak i jako 10 latek…

                                      mój młody ma swój telefon od drugiej klasy z wyżej wymienionych powodów i radzi sobie świetnie. nie gubi,nie używa do innych celów niż kontakt z nami,karta za 20 zł starcza mu na kilka m-cy więc jest oszczędny w słowach 🙂

                                      równie dobrze i 4to klasista może być zawożony/odbierany ze szkoły przez rodziców i skoro nie zostaje sam w domu to po co mu telefon….

                                      • Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW
                                        a jak dziecko od 1 klasy samo chodzi ze szkoły i zostaje samo po kilka godz w domu… nie rozumiem dlaczego akurat 4 klasa….
                                        jak dziecko rozsądnie i nie roztrzepane to tak samo poradzi sobie z telefonem jako 7 mio latek jak i jako 10 latek…

                                        mój młody ma swój telefon od drugiej klasy z wyżej wymienionych powodów i radzi sobie świetnie. nie gubi,nie używa do innych celów niż kontakt z nami,karta za 20 zł starcza mu na kilka m-cy więc jest oszczędny w słowach 🙂

                                        równie dobrze i 4to klasista może być zawożony/odbierany ze szkoły przez rodziców i skoro nie zostaje sam w domu to po co mu telefon….

                                        się zgadzam w całej rozciągłości…
                                        moja ma, mój stary aparat, którego nikt nie ukradnie ;), żadne cudo, na kartę. ładowana z jej oszczędności, więc oszczędnie używana. Dzwoni codziennie jak dojeżdża do szkoły i jak np. autobus powrotny się opóźnia, itp.

                                        • Zamieszczone przez agnessa
                                          się zgadzam w całej rozciągłości…
                                          moja ma, mój stary aparat, którego nikt nie ukradnie ;), żadne cudo, na kartę. ładowana z jej oszczędności, więc oszczędnie używana. Dzwoni codziennie jak dojeżdża do szkoły i jak np. autobus powrotny się opóźnia, itp.

                                          i to wg mnie jest sensowne używanie telefonu….. dla potrzeb komunikacji…. bo jak widzę,że dziecko odwożone/przywożone i wypasiona komóra wisi na smyczy to bardziej szpan niż potrzeba… i zapomnialam dopisac,że wiek dziecka nie ma tu dużego znaczenia -wazniejsza jest wiedza do czego służy telefon i umiejętność używana 🙂

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Pierwszak i Komórka!?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          -->
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general