pobranie komórek macierzystych z krwi pępowinowej

Dziewczyny napewno słyszałyście o pobraniu komórek macierzystych z krwi pępowinowej, mozna je pobrać tylko podczas porodu.
Co o tym myślicie?
Czy któraś z Was pobierała taką krew podczas porodu i jest ona przechowywana w banku krwi?
Jaki to jest koszt?

22 odpowiedzi na pytanie: pobranie komórek macierzystych z krwi pępowinowej

  1. Tylko w czasie porodu. Przechowywana hmmm… chyba jakoś tak, ale jest Twoja własna a nie dla wszystkich (no chyba, że odstąpisz). Kiedyś koleżanka mi mówiła, że pobranie 3000 a rok przechowywania 500.
    Ja się nie zdecydowałam, bo mi lekarz w rodzinie odradził, że to głównie marketing. Wahałam się… gdybym wierzyła, że faktycznie coś to może pomóc to bym się zdecydowała a pewności nie ma. Medycyna idzie do przodu… ale ostatnio też słyszałam, że wszczepili chłopczykowi komórki macierzyste i wywołało to u niego nowotwór. Aby móc w sumie o tym mówić musiałabym wiedzieć więcej, bo często w mediach pojawia się bełkot… również medyczny….. jeśli stać Cię na to i bez problemu możesz wydać te pieniążki to się zdecyduj, jeśli nie za bardzo to się zastanów.
    NIe wiem czy zrobiłam dobrze.. ale takie dylematy są ciągle gdzieś po drodze… jak już dzidziuś jest to pojawia się problem “Szczepić czy nie”… na to nie ma odpowiedzi, bo każdy z nas ma inny organizm, inne reakcje…. świat się zmienia… ja robię tak jak czuję… ale czy to dobre wybory nie wiem!

    • o tym było głosno…
      podobno pic na wodę fotomontaż, zarabianie na lęku rodziców…

      poszukaj w google atykułow nt.

      • Zamieszczone przez Docka80
        Dziewczyny napewno słyszałyście o pobraniu komórek macierzystych z krwi pępowinowej, mozna je pobrać tylko podczas porodu.
        Co o tym myślicie?
        Czy któraś z Was pobierała taką krew podczas porodu i jest ona przechowywana w banku krwi?
        Jaki to jest koszt?

        Pobranie 2000 zł,a utrzymanie kilkaset zł rocznie. Moim zdaniem jest to nagonka firm medycznych. Przeprowadzane są dopiero badania. Owszem, udało się wychodować zastawkę serca,ale pewności,że będzie działała ok nie ma. Obecnie ta metoda leczenia jest testowana na zwierzętach. Jeżeli to będzie taki świetny pomysł, to zapewne będzie refundowany i organy będą “robione na zamówienie”. Więc jaki jest sens inwestowania w coś,co raczkuje?? Dla nie jest to czysty marketing. Nic więcewj na chwile obecną. No chyba,że ktoś nie ma co z pieniędzmi robic, to niech daje zarabiać innym i umożliwia tworzenie miejsc pracy;) Wspiera gospodarkę w dobie kryzysu (to tak półżartem)

        • Jestem zupełnie innego zdania niż moje przedmówczynie.

          Ja pobierałam krew obojgu moim dzieciom.
          Pobranie kosztowało 2tys a koszt rocznego utrzymania to ok 600zl.

          • Ja szczerze mowiac wiele o tym myslalam, czytalam, radzilam sie… Generalnie nie jest do konca udowodnione cze te komorki naprawde pomoga, ale jest jakies wiatelko i nadzieja – gdyby cos. A po za tym medycyna idzie wciaz do przodu i rozwija sie. Moze kiedys bedzie z tego wiekszy pozytek? niewiadomo….
            Gdybym jednak nie miala co z kasa robic, a moje konto bankowe byloby przepelnione – nie zawahalabym sie wydac na to kasy:)

            • Zamieszczone przez Devilry
              Jestem zupełnie innego zdania niż moje przedmówczynie.

              Ja pobierałam krew obojgu moim dzieciom.
              Pobranie kosztowało 2tys a koszt rocznego utrzymania to ok 600zl.

              Podpisuję się, ja pobrałam obu dziewczynkom, biorąc pod uwagę możliwości medycyny i szybki rozwój nie trudno sobie wyobrazić, że z roku na rok spectrum zastosowania komórek macierzystych będzie coraz szersze. Już dziś można leczyć przy ich pomocy np. nowotwory a te komórki są przechowywane dożywotnio i gotowe do użycia nawet za pięćdziesiąt lat, a skąd masz pewność, że twoje dziecko właśnie w dalekiej przyszłości nie będzie ich potrzebować. Ja nie namawiam ale poczytaj sobie na temat badan jakie cały czas prowadzone są nad zastosowaniem komórek, o ludziach którzy zostali wyleczeni dzięki krwi pępowinowej, o tym, że krew może posłużyć także dla rodzeństwa i rodziców. Cały zabieg jest nieskomplikowany, firma dostarcza kurierem zestaw pobraniowy jeden dla Ciebie do domu a drugi awaryjny do szpitala, przed porodem zgłaszasz to położnej i tyle, ona pobiera krew przed odcięciem pępowiny, kurier odbiera zestaw i przewozi do miejsca przechowania. O prowadzonych na krwi badaniach jesteś informowana pisemnie lub telefonicznie.

              • No to drogie to jest !!!
                ja obstawiałam że jakieś 1500 zł ale wcale nie brałam pod uwagę kosztów przechowywania w banku 🙁

                • Też bym się na to zdecydowała, gdyby kwota na moim koncie miała kilka ładnych zer:) A użyta krew nie była od dawców z rodzin. Więc,jeśli ta mtoda będzie już tak powszechna,to standardem będzie pobieranie krwi pępowinowej. przy białaczce u dorosłej osoby i tak nie wystarczy jedna krew,bo jest jej za mało,tylko potrzebne są kolejne. U dzieci owszem, do 30kg. A do tej pory te zabiegi,które wykonano na dzieciach i dokonano leczenia krwią pępowinową, to nie była ich krew pępowinowa.
                  Nie podoba mi się,że prywatne firmy znalazły sposób na zarabianie na uczuciach rodziców, bo tak można określi tę nagonkę. Gdyby to było tak skuteczne i popularne, to koszty były dużo niższe. A że jest to projekt innowacyjny i nie do końca sprawdzony, to potrzebne są pieniążki na badania,które pozyskuje się min. z nas-rodziców,którzy oczywiście chcą zabezpieczyć swoje dzieci. To nie uczciwe z ich strony.
                  Ja też może inaczej podchodzę do sprawy,bo poznałam osoby,których dzieci chorowały na białaczkę i nic by im nie pomogło,chyba że cud,którego się nie doczekali. Moja córeczka też zmarła w wyniku choroby, której medycyna pomóc nie mogła. Była to loteria,więc uważam,że limit chorób i nieszczęść wyczerpałam.

                  dziewczyny,jeśli macie nadmiar kasy,to przechowujcie komórki,to nie zaszkodzi, a czy pomoże??Aby nie musiało.

                  • Zamieszczone przez dąbro7
                    Już dziś można leczyć przy ich pomocy np. nowotwory a te komórki są przechowywane dożywotnio i gotowe do użycia nawet za pięćdziesiąt lat, a skąd masz pewność, że twoje dziecko właśnie w dalekiej przyszłości nie będzie ich potrzebować..

                    No właśnie ostatnio czytałam, że z tym leczeniem swoimi komórkami to kicha – jak się faktycznie zachoruje, to znaczy, że te zdeponowane komórki też się nie nadają (obciążenie genetyczne)… Można leczyć, ale cudzymi…
                    Ja chciałam żeby pobrali dla innych – ale się nie dało w tych szpitalach w których rodziłam…

                    • Duzo o tym czytałam, sa bardzo podzielone na ten temat zdania…
                      Ale gdyby było nas stac to na pewno bym sie zdecydowała..

                      • Zamieszczone przez kurczak
                        No właśnie ostatnio czytałam, że z tym leczeniem swoimi komórkami to kicha – jak się faktycznie zachoruje, to znaczy, że te zdeponowane komórki też się nie nadają (obciążenie genetyczne)… Można leczyć, ale cudzymi…
                        Ja chciałam żeby pobrali dla innych – ale się nie dało w tych szpitalach w których rodziłam…

                        Ja też o tym czytałam. Jedni chwalą inni nie. Ja uważam,żeby pobierać i przekazywać tym, którym potrzebne. Jakoś gdy jest się dawcą szpiku,czy nerki to biorca płaci za to bankowi organów. NIE!! I powinno być tak samo w tym przypadku. Spodziewam się,że tak będzie,jeśli potwierdzą skuteczność. Mi pobrali krew pępowinową, choć to było raczej do badań. Choć w wypisie nie miałam nic o wyniku krwi pępowineowej. W trudnych przypadkach szpitale same szukają odpowiedniej krwi w bankach komórek macierzstych. Tak jak to było w Lublinie,czy Poznaniu. I teraz mam pytanie,czy to było z zasobów nazwijmy to “państwowych”, czy “prywatnych” i jak to wygląda ze strony formalnej,czy ktoś odsprzedaje swoje komórki? czy tak jak w przypadku przeszczepu szpiku,czy nerki, po prostu jest odpowiedni dawca i wykorzystuje się je.
                        Nie podoba mi się sposób pozyskiwania tych komórek. Bo skoro to jest na etapie badań,srawdzania, to powinni byc wdzięczni,że kobiety przekazują krew pępowinową i dzięki temu mają darmowy materiał do badań, a nie żeby ktoś na tym zarabiał krocie!I wykorzystywał nasze sumenia i portfele.

                        • Zamieszczone przez ewasilek
                          Ja też o tym czytałam. Jedni chwalą inni nie. Ja uważam,żeby pobierać i przekazywać tym, którym potrzebne. Jakoś gdy jest się dawcą szpiku,czy nerki to biorca płaci za to bankowi organów. NIE!! I powinno być tak samo w tym przypadku. Spodziewam się,że tak będzie,jeśli potwierdzą skuteczność. Mi pobrali krew pępowinową, choć to było raczej do badań. Choć w wypisie nie miałam nic o wyniku krwi pępowineowej. W trudnych przypadkach szpitale same szukają odpowiedniej krwi w bankach komórek macierzstych. Tak jak to było w Lublinie,czy Poznaniu. I teraz mam pytanie,czy to było z zasobów nazwijmy to “państwowych”, czy “prywatnych” i jak to wygląda ze strony formalnej,czy ktoś odsprzedaje swoje komórki? czy tak jak w przypadku przeszczepu szpiku,czy nerki, po prostu jest odpowiedni dawca i wykorzystuje się je.
                          Nie podoba mi się sposób pozyskiwania tych komórek. Bo skoro to jest na etapie badań,srawdzania, to powinni byc wdzięczni,że kobiety przekazują krew pępowinową i dzięki temu mają darmowy materiał do badań, a nie żeby ktoś na tym zarabiał krocie!I wykorzystywał nasze sumenia i portfele.

                          Jak ja rodziłam to były dwie możliwości – można było “prywatnie” pobrać krew i zdeponować w banku – oczywiście za odpowiednią opłatą – wtedy ta krew była jakby zaklepana do twojego (twojego dziecka) użytku.
                          Drugą możliwością było zgłoszenie, że chcesz taką krew “oddać” – wtedy teoretycznie pobierali i deponowali za darmo, ale nie miałaś na tą krew wyłączności, tylko była do użytku innych… NIe pamiętam jaka organizacja się tym zajmowała, ale się do nich dodzwoniłam – no i się okazało, że chwilowo 1) nie mają gdzie deponować, 2) jeżdżą tylko do św Zofii i jeszcze jednego szpitala (nie pamiętam ) – ja rodziłam gdzie indziej…

                          • Zamieszczone przez kurczak
                            Jak ja rodziłam to były dwie możliwości – można było “prywatnie” pobrać krew i zdeponować w banku – oczywiście za odpowiednią opłatą – wtedy ta krew była jakby zaklepana do twojego (twojego dziecka) użytku.
                            Drugą możliwością było zgłoszenie, że chcesz taką krew “oddać” – wtedy teoretycznie pobierali i deponowali za darmo, ale nie miałaś na tą krew wyłączności, tylko była do użytku innych… NIe pamiętam jaka organizacja się tym zajmowała, ale się do nich dodzwoniłam – no i się okazało, że chwilowo 1) nie mają gdzie deponować, 2) jeżdżą tylko do św Zofii i jeszcze jednego szpitala (nie pamiętam ) – ja rodziłam gdzie indziej…

                            Bardzo żałuję, że nie zrobiłam tego drugiego.
                            Wątpliwość w stosunku do pierwszej metody wzbudzają we mnie doniesienia, że w przypadku białaczki u dziecka (a na taką ewentualność przecież się krew pępowinową przechowuje) nie ma pewności, że w pępowinowej pojedynczych komórek białaczkowych nie ma. Mam wrażenie że są doniesienia, że jak najbardziej są, a wtedy taki przeszczep jest bezsensowny…

                            • Zamieszczone przez kas
                              Bardzo żałuję, że nie zrobiłam tego drugiego.
                              .

                              Ja próbowałam, ale nie chcieli 🙁 (mimo że w tym czasie szły kampanie reklamowe, żeby oddawać)…

                              • Powiem tak tez sie zastanawialismy bo i kasa nie mala mnostwo osob twierdzilo ze bez sensu, lekarzy tez, ale komorki macierzyste to nie tylko nowotwor i mam wrazenie ze lekarze o tym zapominaja, krew zdeponowalismy na szczescie, niedawnu ujawnila nam sie cukrzyca u dziecka i to co uslyszelismy w centrum zdrowia dziecka, to to ze jednym z kierunkow badan w kwestii cukrzycy jest wykorzystanie komorek macierzystych, rowniez w kwestii hodowania i przeszczepu wysepek Langerhanessa, ni8estety obecnie takie ptrzeszczepy obciazone sa ciezkim leczeniem, bo i dawca musi byc trupem, ja mysle ze komorki macierzyste to przyszlosc, oczywiscie duzo bardziej cenne sa te zarodkowe, jednak ze wzgledu na watpliwosc moralna tegoz zagadnienie, wiele badan dotyczy krwi peppowinowej
                                pozdrawiam
                                R&R

                                • Zamieszczone przez errol
                                  Powiem tak tez sie zastanawialismy bo i kasa nie mala mnostwo osob twierdzilo ze bez sensu, lekarzy tez, ale komorki macierzyste to nie tylko nowotwor i mam wrazenie ze lekarze o tym zapominaja, krew zdeponowalismy na szczescie, niedawnu ujawnila nam sie cukrzyca u dziecka i to co uslyszelismy w centrum zdrowia dziecka, to to ze jednym z kierunkow badan w kwestii cukrzycy jest wykorzystanie komorek macierzystych, rowniez w kwestii hodowania i przeszczepu wysepek Langerhanessa, ni8estety obecnie takie ptrzeszczepy obciazone sa ciezkim leczeniem, bo i dawca musi byc trupem, ja mysle ze komorki macierzyste to przyszlosc, oczywiscie duzo bardziej cenne sa te zarodkowe, jednak ze wzgledu na watpliwosc moralna tegoz zagadnienie, wiele badan dotyczy krwi peppowinowej
                                  pozdrawiam
                                  R&R

                                  Nie bardzo rozmiem. Udało Wam się wykorzystać te komórki,czy nie? Czy to nadal w powijakach w tym kieunku??

                                  • pobierałam kiedys kobiecie, która zdecydowała sie na drugie dziecko gdy pierwsze zachorowało na nowotwor
                                    pobranie miała finansowane przez klinkie hematologii
                                    dziecko jest zdrowe! i to najważniejsze

                                    • Zamieszczone przez mama3xM
                                      pobierałam kiedys kobiecie, która zdecydowała sie na drugie dziecko gdy pierwsze zachorowało na nowotwor
                                      pobranie miała finansowane przez klinkie hematologii
                                      dziecko jest zdrowe! i to najważniejsze

                                      I właśnie za tym jestem,aby pobierali od nas komórki macierzyste, niech je wykorzystują dla innych. Ja nie chcę ich trzymać dla swojej rodziny “na wszelki wypadek”. A w razie jakiś problmów niech mojemu dziecku pomogą komórki macierzyste innego. Tak to powinno wyglądać. Bo sama idea jest ok. tylko sposób wykonania mi się cholernie nie podoba. Mrożenie dlka siebie. Nonsens, gdy można komus pomóc.

                                      • ja natomiast – choć jeszcze do niedawna miałam te same myśli co wy – mocno rozważam pobranie krwi pępowinowej (mam jeszcze tylko 3 m-ce do namysłu). Martwi mnie strasznie strona finansowa, że nie będziemy po prostu w stanie ale z drugiej strony wyczytałam, że zrobili już kilka przeszczepów u dzieci nie tylko z białaczką (a np. z porażeniem mózgowym i innymi problemami neurologicznymi). Na razie były to autoprzeszczepy ale może kiedyś w przyszłości będzie można wykorzystać do tego celu krew od rodzeństwa? Jestem w kropce…

                                        ps. słyszałam również o przypadkach, że w wyniku przeszczepu komórek macierzystych do mózgu (paraliż czterokończynowy) – pacjent, który nie miał szans na chodzenie czy w ogóle poruszanie rękoma po pół roku zaczął chodzić! Niestety skończyło się to nowotworem mózgu 🙁

                                        • Ja mam pobrana krew synka przez Activision

                                          I mam z tym problem, Aci Vision nie płacił Centrum Onkologii za przechowywanie komórek i przegrał sprawę w sądzie. I teraz Onkologia chce podpisac umowę na przechowywanie, ale robie to niezwykle wolno!
                                          A Acti Vision proponuje przeniesienie komorek do Centrum Zdrowia Dziecka do Polskiego Banku Komorek. Problem polega na tym transporcie. Preparat z komórkami może się uszkodzić w czasie pobierania i tego sie boje.
                                          Onkologia straszy, że transport moźe je uszkodzić i lepiej u nich zostawić preparaty. Zdenerwowali mnie tym straszeniem i brakiem odpowiedzi przez kilka miesiecy kiedy wysla umowy itp. i na dodatek wyglada na to, ze oni w tej sprawie w ogole nie prowadza żadnych badan i sie nie orientuja super w temacie wykorzystania komorek. Za to PBKM w Centrum Zdrowia Dziecka prowadzi ciagle badania, przyslal gotowe umowy i zapewnia, ze bedzie dobrze. Nie wiem co zrobic? Moze ktos ma ten sam problem?

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: pobranie komórek macierzystych z krwi pępowinowej

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general