Wrześnióweczki – a jak tam tatusiowie?

Drogie Wrześnióweczki (i nie tylko)!

Czy zauważyłyście, jak rzadko jest tutaj mowa o naszych mężach, narzeczonych, chłopakach, ojcach naszych dzieci? Dzisiaj wprawdzie padło pytanie o prezenty dla tatusiów z okazji narodzin potomka, ale poza tym pojawiają się oni tylko gdzieś w tle. A to forum jest przecież dla rodziców oczekujących, więc dla tatusiów chyba też. Jak oni znoszą to końcowe odliczanie? Też mają swoje obawy, wątpliwości i rozterki.
A swoja drogą szkoda, że sami tatusiowie tak rzadko się tutaj udzielają. Miłoby czasami dowiedzieć się czegoś od nich samych, może jakieś przemyślenia, uwagi, rady… Najczęściej ograniczają się do powiadomienia innych forumowiczek, że ich żonka właśnie urodziła i na tym koniec. Wiem, że wielu panów zagląda tu co pewien czas, więc może zostawiliby jakiś ślad swojej obecności? Co o tym sądzicie?
Zacznę więc może od siebie. Mój mąż nie może się już doczekać, kiedy nasze maleństwo znajdzie się w naszych ramionach. Zdecydowaliśmy się na wspólny poród, chociaż na początku mąż wcale nie był do niego przekonany. Ja bardzo tego pragnąłam, ale nie chciałam go do niczego zmuszać. Przeprowadziliśmy na ten temat niejedną rozmowę, wytłumaczyłam mu, dlaczego jest to dla mnie takie ważne. On wyjaśnił mi, dlaczego się tego obawia i skąd jego wątpliwości. Dużo o tym rozmawialiśmy. Podsunęłam mu też do poczytania trochę literatury, znalazłam artykuły i wywiady w gazetach. Nieoczekiwanie okazało się, że nasi znajomi również spodziewają się w tym samym co my czasie dzidziusia i kolega “zaraził” swoim entuzjazmem do wspólnego porodu mojego męża. Niedawno mąż podziękował mi za to, że go przekonałam (wiecie jak się wtedy wzruszyłam!?), bo w przyszłości mógłby żałować tego, czego wspólnie teraz chcemy doświadczyć, a co więcej może nam nie być dane (więcej dzieci nie planujemy, ale w życiu różnie bywa…). Jest to nasze drugie dzięcko, niestety za pierwszym razem nie mieliśmy możliwości rodzić wspólnie, więc nawet wtedy nie rozważaliśmy tego problemu. Chodzimy razem do szkoły rodzenia i to jeszcze bardziej utwierdziło nas w naszym postanowieniu. Mamy nadzieję, że nic nieplanowanego nam nie “wyskoczy” (np. cc).
Mąż jest wspaniałym ojcem dla naszej córeczki i bardzo się cieszę, że zdecydowaliśmy się na drugie dziecko. Musieliśmy oboje do tego dojrzeć i teraz wiemy, że była to jedna z najlepszych decyzji w naszym życiu. Takiego uczucia pewności życzę wszystkim oczekującym swojego maleństwa rodzicom.

Ten temat mogę długo rozwijać, ale może Wy też macie ochotę troszkę poopowiadać o Waszych wspólnych przygotowaniach, oczekiwaniu, troskach i radościach? To naprawdę ciekawe i tak sobie pomyślałam, że w ten sposób można sobie podsumować kończącą się właśnie u niektórych ciążę.

Gorąco pozdrawiam wszystkie mamusie i wszystkich tatusiów

Ania i córcia Malinka (02.09.03)

4 odpowiedzi na pytanie: Wrześnióweczki – a jak tam tatusiowie?

dna Dodane ponad rok temu,

Re: Wrześnióweczki – a jak tam tatusiowie?

Moj maz tez nie chcial slyszec o wspolnym porodzie, ale obiecal, ze bedzie chodzil ze mna do szkoly rodzenia.. I przekonal sie! Nie naciskalam. On wie, jak bardzo jest mi potrzebny przede wszystkim psychicznie! Takze podrzucam mu co ciekawsze artykuly do przeczytania. Na forum nie wchodzi i jest zly gdy przesiaduje tu godzinami… Czasami tylko podgladnie co pisze… ale nie wczytuje sie w inne tematy.

Wiem, ze bardzo sie przejmuje cala ta nasza ciaza, ale przechodzi to raczej po “mesku”. Dopiero gdy go ponaciskam (najlepiej gdy jest po piwku) to wtedy zwierza mi sie ze swoich obaw. A ma ich naprawde duzo.. i sa calkiem inne od naszych kobiecych.

Nie oczekuje od niego zbyt wiele… Wiem, ze sam musi dojrzec do takiej milosci, ktora ja juz obdarzam nasza coreczke. I wiem, ze stanie sie to jak po raz pierwszy wezmie malenstwo na rece po naszym wspolnym porodzie.

Dana i 37 tyg wrzesniowa niunia Gabrysia

ciapa Dodane ponad rok temu,

Re: Wrześnióweczki – a jak tam tatusiowie?

Moj mąż gorzej przeżywa moje zmienne ostatnio nastroje. Jeśli chodzi o poród rodzinny to powiedział że wszystko zależy ode mnie. Ja mam jednak ogromne wątpliwości i raczej nie ulegne ostatniej modzie (moge nawet powiedzieć o presji) i nie skusze sie na poród rodzinny. Wiem że mój mąż zgodziłby sie na to aby mnie uszczęśliwić ale tak naprawdę to chciałby tego uniknąć. Moim zdaniem nie należy faceta do tego zmuszać – wiem że chodzi o wsparcie kobiety itd – ale stawiając sie na miejscu mężczyzny – to żadna przyjemność oglądać swoją kobietę wijącą sie z bólu, całą wymazaną krwią, śluzem itd Mężczyźni to płeć wbrew pozorom słabsza niż my i myśle że widok rodzącej kobiety jest zbyt dużym szokiem dla nich. Ale to tylko moje skromne zdanie i wiem że wiele osób sie z nim nie zgodzi przedstawiając mnóstwo argumentów za. Ja po prostu zanam swojego mężczyznę i wiem że lepiej będzie dla niego jak spokojnie będzie czekał w pokoiku obok

Kaska i Mikołaj (11.09)

wba Dodane ponad rok temu,

Re: Wrześnióweczki – a jak tam tatusiowie?

moj maz na wiesc o tym, ze zostanie tata cieszyl sie jak dziecko, chyba nawet bardziej ode mnie, natomiast do wspolnego porodu podchodzil dosyc sceptycznie. nie naciskalam, bo szczerze mowiac sama nie bylam do tego przkonana. jednak 9 miesiecy to duzo czasu, zeby do wszystkiego dojrzec, przedyskutowac i podjac decyzje. zdecydowalismy, ze maz bedzie przy mnie przez pierwsza faze porodu, po prostu zrozumial, ze naprawde bedzie mi potrzebny. jednak zaproponowalam, zeby na czas samego porodu zaczekal na zewnatrz, no chyba, ze bedzie czul sie na tyle silny, ze zostanie ze mna do konca. nic na sile!!
pozdrowionka
wiola i dima 06.09

honey1 Dodane ponad rok temu,

Re: Wrzes´nióweczki – a jak tam tatusiowie?

A moj maz rwie sie, zeby byc przy porodzie i nawet gdybym nie chciala to trudno byloby mi go powstrzymac;-))))). Bardzo chce od razu zobaczyc naszego synka. Mysle, ze to bedzie najpiekniejsza chwila w naszym zyciu!!!
Pomimo, ze ukonczylismy szkole rodzenia to nie byl wystarczajaco przygotowany do porodu. Ale ostatnio czytal duzo o tym co i kiedy sie wydarzy i jak ma mi pomoc oraz o tym jak ja moge sie zachowywac (tzn. ze moge z wyrozumialej kobiety przerodzic sie w egoistyczna i agresywna) i co on powinien robic. Dzieki temu mam jakby wieksza pewnosc, ze tego chce.
Pozdrawiam,

Znasz odpowiedź na pytanie: Wrześnióweczki – a jak tam tatusiowie?

Dodaj komentarz

Dla starających się
GRUBA, RÓŻOWA KRECHA :-))))))
Dziewczyny udało się!!!! Jak wracałam z pracy to chciałam kupić test. Niestety okazało się, że zabrakło w aptece i będą dopiero jutro. Myślę sobie qrcze co za pech. Po powrocie
Czytaj dalej
Dla starających się
Czekam sobie smetnie
na @. Brzuch mnie boli okropnie,a ta @ ma byc dopiero 31. I chyba wmowilam sobie bol piersi. I to tak porzadnie sobie wmowilam, bo ojoj... A obiecalam
Czytaj dalej