A ja myślalam… A wy?

…że macierzyństwo to sama słodycz. A właściwie to niewiele myślałam, mama nic nie mówiła, nie było rozmów na ten temat. Teraz dziwię się dlaczego, ja swoim dzieciom będę opowiadać, że jest to piękne ale baaardzo trudne.
Kiedy zaczęły nam świtać w głowie (właściwie to mnie pierwszej) pierwsze myśli o dziecku mieszkaliśmy w mieszkaniu po mojej babci. Był tam malutki pokoiczek. I tak sobie z niemężem wtedy jeszcze snuliśmy plany: że ustawimy w tym pokoiku łóżeczko, dzidzia będzie spokojnie spała, będzie się paliła delikatnie lampka i będzie miło i cichutko. Na spacerach będziemy paradować pięknym wózkiem i bez przerwy obdarzać się miłością. Pełna harmonia i miłość.

Póżniej zaszłam w ciaże, która przebiegła ok, a od momentu urodzenia pierwszego dziecka był płacz, pot i łzy na zmianę z pelnia szczescia i poczuciem spełnienia. Wg mnie egzamin zdaliśmy i zdajemy go codziennie od nowa. Jesteśmy szcześliwi.
Śmiac mi się chce tylko jak przypomnę sobie i skonfrontuje z rzeczywistoscią moje wcześniejsze wyobrazenia o macierzyństwie.
Kto miał podobnie?

58 odpowiedzi na pytanie: A ja myślalam… A wy?

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez miłkaw:…że macierzyństwo to sama słodycz. A właściwie to niewiele myślałam, mama nic nie mówiła, nie było rozmów na ten temat. Teraz dziwię się dlaczego, ja swoim dzieciom będę opowiadać, że jest to piękne ale baaardzo trudne.
Kiedy zaczęły nam świtać w głowie (właściwie to mnie pierwszej) pierwsze myśli o dziecku mieszkaliśmy w mieszkaniu po mojej babci. Był tam malutki pokoiczek. I tak sobie z niemężem wtedy jeszcze snuliśmy plany: że ustawimy w tym pokoiku łóżeczko, dzidzia będzie spokojnie spała, będzie się paliła delikatnie lampka i będzie miło i cichutko. Na spacerach będziemy paradować pięknym wózkiem i bez przerwy obdarzać się miłością. Pełna harmonia i miłość.

Póżniej zaszłam w ciaże, która przebiegła ok, a od momentu urodzenia pierwszego dziecka był płacz, pot i łzy na zmianę z pelnia szczescia i poczuciem spełnienia. Wg mnie egzamin zdaliśmy i zdajemy go codziennie od nowa. Jesteśmy szcześliwi.
Śmiac mi się chce tylko jak przypomnę sobie i skonfrontuje z rzeczywistoscią moje wcześniejsze wyobrazenia o macierzyństwie.
Kto miał podobnie?

to ja się zapytam – ile lat ma pociecha ?

mam Dodane ponad rok temu,

Ja zostałam wrzucona odrazu na głęboka wodę, owszem dziecko było zaplanowane ale drugie doszło nieoczekiwanie:D.

I wprawdzie nie było rwania włosów z głowy, M się cieszył ja również nieświadomi co nas czeka:Hyhy:. Myślę, że tj fajne i trzeba pozwolić rodzicom cieszyć się i snuć piękne plany:). Pozwolic kupic niepraktyczny wózek czy ubranka, bo sami i tak dojdą do wszystkiego. Oczywiscie jak proszą doradzić ale nie narzucać.. Moja mama rozmawiała ze mną wiedzialam i czułam się gotowa, jednak jak widac wszystkiego sie przewidziec nie da;).

Znajomi oczekują pierwszego dziecka, ile było mowienia ze my mamy super, bo dwójka naraz itd.. No to zaprosilam przyszlych rodzicow, jak zobaczyli moje dzieci w akcji szybko docenili, że będą miec „tylko” jedno..

Śmiać mi się z siebie chce , przypominając sobie tamten czas przygotowań, i później dylamety czy dobrze kąpiemy czy ubieramy:D, to byla taka podróż w nieznane i ciesze sie ze moglismy sami ja przejść.. Dzieci nie dały popalić do roku, za to teraz nadrabiają:D.

mimbla Dodane ponad rok temu,

Ja jestem wdzięczna mojej mamie że mi bardzo pomogła i nadal pomaga. Wsparcie jest czymś bezcennym. Macierzyństwo zwłaszcza przy pierwszym dziecku jest nie lada wyzwaniem. Pamiętam jak już mdlałam z wyczerpania w dwóch pierwszych miesiącach gdy młody budził się co półtorej godziny,a ja w nocy nie miałam nawet możliwości wpaść w głęboką fazę snu.
Kolki, potem bunty dwulatka wspominam to jako bardzo trudny czas na szczęście przeplatany ogromną miłością i szczęściem więc dało radę wytrzymać.

Też się zdziwiłam że nie jest tak różowo i cukierkowo jak w filmach czy reklamach albo tak jak twierdziły znajome mamusie. A najbardziej zdziwił mnie koszt posiadania dziecka ile to wszystko naprawdę kosztuje, ubranka, akcesoria, żywienie maluszka czy lekarze…

milkaw Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewkam:to ja się zapytam – ile lat ma pociecha ?

Mam dwie pociechy; jedna zaczęła chodzić do szkoły, a druga urodziła się rok temu. A bo co, że się tak spytam?

milkaw Dodane ponad rok temu,

Ja również…

Zamieszczone przez Mimbla.:Ja jestem wdzięczna mojej mamie że mi bardzo pomogła i nadal pomaga. Wsparcie jest czymś bezcennym. Macierzyństwo zwłaszcza przy pierwszym dziecku jest nie lada wyzwaniem. Pamiętam jak już mdlałam z wyczerpania w dwóch pierwszych miesiącach gdy młody budził się co półtorej godziny,a ja w nocy nie miałam nawet możliwości wpaść w głęboką fazę snu.
Kolki, potem bunty dwulatka wspominam to jako bardzo trudny czas na szczęście przeplatany ogromną miłością i szczęściem więc dało radę wytrzymać.

Też się zdziwiłam że nie jest tak różowo i cukierkowo jak w filmach czy reklamach albo tak jak twierdziły znajome mamusie. A najbardziej zdziwił mnie koszt posiadania dziecka ile to wszystko naprawdę kosztuje, ubranka, akcesoria, żywienie maluszka czy lekarze…

…jestem wdzieczna, tyle, że teściowej. mama nie wykazała sie niestety na tym polu

mam Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Mimbla.:Ja jestem wdzięczna mojej mamie że mi bardzo pomogła i nadal pomaga. Wsparcie jest czymś bezcennym. Macierzyństwo zwłaszcza przy pierwszym dziecku jest nie lada wyzwaniem. Pamiętam jak już mdlałam z wyczerpania w dwóch pierwszych miesiącach gdy młody budził się co półtorej godziny,a ja w nocy nie miałam nawet możliwości wpaść w głęboką fazę snu.
Kolki, potem bunty dwulatka wspominam to jako bardzo trudny czas na szczęście przeplatany ogromną miłością i szczęściem więc dało radę wytrzymać.

Też się zdziwiłam że nie jest tak różowo i cukierkowo jak w filmach czy reklamach albo tak jak twierdziły znajome mamusie. A najbardziej zdziwił mnie koszt posiadania dziecka ile to wszystko naprawdę kosztuje, ubranka, akcesoria, żywienie maluszka czy lekarze…

Taak i dopóki dzieci małe to wydatki są małe;).

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez miłkaw:Mam dwie pociechy; jedna zaczęła chodzić do szkoły, a druga urodziła się rok temu. A bo co, że się tak spytam?

bo trochę inaczej dyskutuje się o trudach macierzyństwa z matką roczniaka, a inaczej z matką przedszkolaka, ucznia czy nastolatka 😀

telimena Dodane ponad rok temu,

Mama ja doskonale rozumiem twoich znajomych – ja byłam lekko rozczarowana że po Clo mam tylko 1 bobaska 😉 – do momentu aż się nie urodził i nie zaczął mieć kolek :Śmiech:

milkaw Dodane ponad rok temu,

Hmmm

Zamieszczone przez ewkam:bo trochę inaczej dyskutuje się o trudach macierzyństwa z matką roczniaka, a inaczej z matką przedszkolaka, ucznia czy nastolatka 😀
Niewatpliwie, chociaż chodzi bardziej o ten poczatek, zaskoczenie, konfrontacje marzeń z rzeczywistoscią.

mam Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez telimena:Mama ja doskonale rozumiem twoich znajomych – ja byłam lekko rozczarowana że po Clo mam tylko 1 bobaska 😉 – do momentu aż się nie urodził i nie zaczął mieć kolek :Śmiech:

Właśnie:D. To się wszystko pieknie mowi, ale mówią to Ci co nie wiedzą jak to wygląda w praktyce:Hyhy:

ciapa Dodane ponad rok temu,

Nie było zaskoczenia
Byłam wyćwiczona w bojach
Mam 3 duzo starszych braci, z których kazdy ma po 3 dzieci 😀

Nie mam jakiejś wielkiej tendencji do wyobrażania sobie jak to będzie i wybiegania za bardzo w przyszłość i myslę, ze to też daje ochronę przed rozczarowaniem 🙂 w wielu sytuacjach

Ktos kto utrzymuje w myślach wizerunek macierzyństwa wykreowany przez media moze się rozczarować i to solidnie

Część depresji poporodowych jest wynikiem zderzenia wyobrażeń z rzeczywistością, tudzież traumatycznego porodu, który w wyobrażeniach wyglądał inaczej – także jestem za realistycznym uświadamianiem ale bez demonizowania

chilli Dodane ponad rok temu,

gdyby instynkt macierzynski narzucal rzeczyswisty obraz posiadania dzieci w kazdym wieku bylabym bezdzietna.

milkaw Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:Nie było zaskoczenia
Byłam wyćwiczona w bojach
Mam 3 duzo starszych braci, z których kazdy ma po 3 dzieci 😀

Nie mam jakiejś wielkiej tendencji do wyobrażania sobie jak to będzie i wybiegania za bardzo w przyszłość i myslę, ze to też daje ochronę przed rozczarowaniem 🙂 w wielu sytuacjach

Ktos kto utrzymuje w myślach wizerunek macierzyństwa wykreowany przez media moze się rozczarować i to solidnie

Część depresji poporodowych jest wynikiem zderzenia wyobrażeń z rzeczywistością, tudzież traumatycznego porodu, który w wyobrażeniach wyglądał inaczej – także jestem za realistycznym uświadamianiem ale bez demonizowania

Myslę, że marzenia są ważne, poza tym bliskość i rozmowy w rodzinie…chociaż życie i tak pisze scenariusze jak chce. Ja po pierwszym porodzie, ciężkim i trudnych początkach macierzyństwa nie miałam cienia depresji. Po drugim, naprawdę lekkim i w miłym towarzystwie miałam mega depresję. Na szczęście już po (:

jane Dodane ponad rok temu,

Ja tam doskonale wiedzialam, co mnie czeka, bo mam mlodszego o 10 lat brata i w boju domowym z malym dzieckiem w roli glownej bylam dobrze zaprawiona 😉 Mama niczego nie musiala mi uswiadamiac, wszystko zaobserwowalam we wlasnym zakresie i na wlasnej skorze, hehe…
Moje panny daja mi w kosc, ale mojemu bratu do piet nie siegaja, dobrze wiec jest…;-)
I mimo ze marudze czesto i gesto, to wiem ze nie mam na co narzekac. Dziecko przy ktorym nie ma roboty nie istnieje i tylko czasem mam cicha pretensje, jak widze, ze sa matki, ktorych dzieci grzecznie siedza w wozkach, grzecznie ida za raczke i nie robia scen na kazdym kroku. Ale widac u nas pewne rzeczy sa genetyczne, heh…

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Tak się złożyło, że akurat urodziły kilka mies wcześniej niż ja koleżanki z pokoju studenckiego;) I Aga mi pisała- po prostu spij na zapas:D

I naciesz sie tym stanem, kiedy jeszcze we dwójkę jesteście;) nie rozumiałam o czym prawi ta moją mądra kumpelka- do czasu:Śmiech:

brawurkot Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:Nie było zaskoczenia
Byłam wyćwiczona w bojach
Mam 3 duzo starszych braci, z których kazdy ma po 3 dzieci 😀

Nie mam jakiejś wielkiej tendencji do wyobrażania sobie jak to będzie i wybiegania za bardzo w przyszłość i myslę, ze to też daje ochronę przed rozczarowaniem 🙂 w wielu sytuacjach

Ktos kto utrzymuje w myślach wizerunek macierzyństwa wykreowany przez media moze się rozczarować i to solidnie

Część depresji poporodowych jest wynikiem zderzenia wyobrażeń z rzeczywistością, tudzież traumatycznego porodu, który w wyobrażeniach wyglądał inaczej – także jestem za realistycznym uświadamianiem ale bez demonizowania

Oooo właśnie dokładnie tak. Się podpiszę.

Ja też zaskoczona niczym nie byłam – bo sytuacja u mnie podobna – mam dwóch duuuużo starszych braci, każdy z nich po dwójce (teraz juz dorosłych) dzieci i brałam aktywny udział w zajmowaniu sie nimi 😀

Ale fakt faktem przy choćby jednym z mojej trójki to cała czwórka dzieciaków moich braci mogłaby sie schować… Mimo to jakoś zdziwiona nie jestem, że trafiły się mi dzieci typu „skrzyżowanie Sticha i diabła tasmańskiego” :Fiu fiu: :Śmiech:

jess Dodane ponad rok temu,

Mnie najbardziej zdziwilo ze NAPRAWDE nie ma czasu dla siebie -tak na samym poczatku-Niby o tym wiedzialam ale myslalam ze jakas chwilke uda mi sie wyskrobac w srodku dnia. cale szczescie ze z tygodnia na tydzien bylo pod tym wzgledem coraz lepiej-stalam sie lepsza w organizowaniu czasu 🙂
Mialam tez taki piekny obrazek w glowie-dumnie paraduje z wozeczkiem … taaaaa-moja dzidzia troszke inna pod tym wzgledem byla,bo nienawidzila wychodzic z domu i darla sie jak poszarpana za kazdym razem :Wstyd: Dobrze ze jej sie odmienilo,ufff
Nigdy nikt ze mna nie rozmawial jak to moze byc jak zostaje sie matka,to tak jakby wszyscy zakladali ze instynkt zalatwi sprawe.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Ja macierzyństwo spostrzegałam przez pryzmat kolorowych czasopism dziecięcych, nie miałam netu jeszcze.

Zderzenie rzeczywistości z wyobrażeniami bardzo bolało, do tej pory niemile to wspominam.
Bardzo źle znoszę niedospanie, a Konrad budził się co godzinę, do roku.
Kiedy zaszłam w ciążę po raz drugi to było dla mnie przerażające.

Jednak trójkę dzieci o niebo lepiej wspominam, bo już wiedziałam jak się jest matką niemowlaków.

rena12 Dodane ponad rok temu,

e tam bo wy takie narzekające:Boje się:

mam znajomą- dwa tygodnie temu urodziła 3 syna, jeden ma 6 lat, drugi 4 i to maleństwo- miała cc i 4 dni po wyjściu ze szpitala została sama z dziećmi, małż do pracy pojechał.
Codzień rano i popołudniu przychodzi z tym makleństwem w wózku do przedszkola po te starsze. Uśmiechnięta, zadowolona, uczesana, zero oznak zmęczenia. Mieszkają sami, bez jakiejkolwiek pomocy.
Mój własny mąż zwrócił nawet uwagę na jej siły – ona normalnie ma czas i siły pogadać, pośmiac się, poplotkować. Chodzi sama z maleństwem na zakupy, do lekarzy itp itd i ma śliczny uśmiech na twarzy.

A na porodówke też sama swoim samochodem pojechała bo po co małża niepokoić. Ze skurczami zabrała torbę i w drogę. Godzinę później młody już był na świecie.
Tak wygląda macierzyństwo.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:e tam bo wy takie narzekające:Boje się:

mam znajomą- dwa tygodnie temu urodziła 3 syna, jeden ma 6 lat, drugi 4 i to maleństwo- miała cc i 4 dni po wyjściu ze szpitala została sama z dziećmi, małż do pracy pojechał.
Codzień rano i popołudniu przychodzi z tym makleństwem w wózku do przedszkola po te starsze. Uśmiechnięta, zadowolona, uczesana, zero oznak zmęczenia. Mieszkają sami, bez jakiejkolwiek pomocy.
Mój własny mąż zwrócił nawet uwagę na jej siły – ona normalnie ma czas i siły pogadać, pośmiac się, poplotkować. Chodzi sama z maleństwem na zakupy, do lekarzy itp itd i ma śliczny uśmiech na twarzy.

A na porodówke też sama swoim samochodem pojechała bo po co małża niepokoić. Ze skurczami zabrała torbę i w drogę. Godzinę później młody już był na świecie.
Tak wygląda macierzyństwo.
Sorry, ale takie teksty mnie doprowadzały do szału.

Pewnie, że są osoby, które radzą sobie super, ale niektózy mogą mieć depresję to po pierwsze, po drugie każdy ma inną wytrzymałość.
A mówienie, a inne sobie radzą dobrze, powodują, że zaczynasz mieć poczucie winy, że nie spawdzasz się jako matka i jest jeszcze gorzej.

rena12 Dodane ponad rok temu,

ale po co te emocje>>>>>>??????

moje macierzyństwo wcale tak nie wygląda i nigdy nie wyglądało

nigdy nie myślałam nad tym jak będzie wyglądało i było tak, że przez dwa lata młody wstawał w nocy co 1,5-2 godz a ja ledwo ciepła chodziłam do pracy
nie miałam siły a ani czasu na makijaż, zakupy czy inne „przyjemności”
dziadków nawet na chwilę nie miałam do pomocy

i wcale nie wyglądałm jak ta znajoma
ja dziś mam mniej wigoru i siły w sobie niż ona

spokojnie

mam dwójke młodych i dały mi te młode co nieco w kość

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:ale po co te emocje>>>>>>??????

moje macierzyństwo wcale tak nie wygląda i nigdy nie wyglądało

nigdy nie myślałam nad tym jak będzie wyglądało i było tak, że przez dwa lata młody wstawał w nocy co 1,5-2 godz a ja ledwo ciepła chodziłam do pracy
nie miałam siły a ani czasu na makijaż, zakupy czy inne „przyjemności”
dziadków nawet na chwilę nie miałam do pomocy

i wcale nie wyglądałm jak ta znajoma
ja dziś mam mniej wigoru i siły w sobie niż ona

spokojnie

mam dwójke młodych i dały mi te młode co nieco w kość
Nie przesadzajmy z tymi emocjami:)
Każdy przeżywa inaczej macierzyństwo i ma do tego prawo, jeden z uśmiechem na ustach, inny trudniej.
Nie ma sensu porównywać.

agago Dodane ponad rok temu,

eee no i wszystko zależy od dziecka są takie co noc przesypiają, kolek nie mają, spokojne i uśmiechnięte są a trafiają się egzemplarze co budzą Cię w nocy co 1,5-2 godź jak narobią w pieluchę to musisz przebierać wszystko bo, aż pod pachami wypływa:Boje się: wiecznie rzygają (bo refluks) drą się non stop bo kolka, niedojrzały układ nerwowy lub coś tam jeszcze nie znoszą jeździć w wózkach nie chcą spać na spacerach……i skubane wstają o 5 rano:Boje się:
a matka lata jak przysłowiowy zombie niewyspana, nie ma czasu zjeść, marzy o tym żeby wreszcie nastała cisza błoga chociaż na chwilę i marzy żeby się wyspać całą noc do 8 rano a co, no ale ……. mały terrorysta nie odpuszcza
potem jakoś się o tym zapomina podchodzi z dystansem, wspomina ze śmiechem
a potem młode dorasta i matka wścieka się, że 10-ta w sobotę o młode jeszcze śpi….całe życie prześpi:Strach:

i wtedy trzeba młodemu budzik o 5 rano nastawić :Cwaniak: i co 2 godź w nocy:Śmiech:

figa Dodane ponad rok temu,

Ja juz nie pamiętam za bardzo, wiem że miałąm głowe nabita karmieniem naturalnym,
a przydarzył sie zonk i jednak mocno to przeżyłam.
Jedyne co pamiętam poza tym to przewracanie się ze zmęczenia,
bo dziecko wrzeszczy cała dobę, a mi się chce potwornie spać 🙂
Stare czasy, dobrze, że mijają 😉
Starsze dziecko jest znacznie przyjaźniejsze w obsłudze,
gdyż można się zwyczajnie wyspać – dla mnie (mojego organizmu) to jednak podstawa normalnego funkcjonowania.

chilli Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez rena12:

mam znajomą- dwa tygodnie temu urodziła 3 syna,

klucz do sukcesu

trzecie dziecko to nie pierwsze kiedy czlowiek nie ma pojecia co go czeka.

pierwsze dziecko – nietolerancja laktozy – 8 lat temu – „jedno na milion” 6 tyg diagnozowania – 6 tyg koszmaru, zero czasu dla siebie, brak organizacji i brak rutyny + maz na 2tyg urlopie po porodzie
3 lata pozniej „jeden na miloin” trafiony po raz drugi, manicure robiony mieszkanie wykanczane, placowka ze starsza zaliczana i szeroki usmiech na twarzy i malzonek bez dnia urlopu.

w kwestii wstawania o swicie to moje mlodsze ma bardzo czuly zegar zoladkowy – najpozniej o 6:05 je pierwsze sniadanie – ostatnio czesciej 5:05 niestety :Boje się::Boje się::Boje się:

gosik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez chilli:klucz do sukcesu

trzecie dziecko to nie pierwsze kiedy czlowiek nie ma pojecia co go czeka.

pierwsze dziecko – nietolerancja laktozy – 8 lat temu – „jedno na milion” 6 tyg diagnozowania – 6 tyg koszmaru, zero czasu dla siebie, brak organizacji i brak rutyny + maz na 2tyg urlopie po porodzie
3 lata pozniej „jeden na miloin” trafiony po raz drugi, manicure robiony mieszkanie wykanczane, placowka ze starsza zaliczana i szeroki usmiech na twarzy i malzonek bez dnia urlopu.

w kwestii wstawania o swicie to moje mlodsze ma bardzo czuly zegar zoladkowy – najpozniej o 6:05 je pierwsze sniadanie – ostatnio czesciej 5:05 niestety :Boje się::Boje się::Boje się:

o! To jest to 🙂

przy pierwszym dziecku mąż 2 tyg na urlopie, pomagał. Bardzo.
Mega deprecha, bo dziecko ma problemy ze zdrowiem, wszystko mnie przerasta…..
po urodzeniu drugiego – stwierdziłam bardzo szybko że jestem bardziej zorganizowana niż przy pierwszym
2 tyg. po porodzie trzeciej – śmigałam po galerii handlowej 😀

asik Dodane ponad rok temu,

Dawno temu to było 😉 więc trochę emocje się zatarły
ale jakiegoś super silnego zderzenia marzeń z rzeczywistością nie pamiętam
Czas dla siebie miałam, dziecko było niezbyt problemowe,
więc jakoś lajtowo weszłam w rolę matki 😀

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Sorry, ale takie teksty mnie doprowadzały do szału.

Pewnie, że są osoby, które radzą sobie super, ale niektózy mogą mieć depresję to po pierwsze, po drugie każdy ma inną wytrzymałość.
A mówienie, a inne sobie radzą dobrze, powodują, że zaczynasz mieć poczucie winy, że nie spawdzasz się jako matka i jest jeszcze gorzej.
Dlaczego do szału? Mnie dodawały energii, wiary – skoro inni swietnie sobie radzą dlaczego ja mam być gorsza? Nic na mnie tak dołująco nie działa jak użalanie się wspólnie w grupie – nic tylko usiąść w kółeczku i razem wyć

Zamieszczone przez Asik.:Dawno temu to było 😉 więc trochę emocje się zatarły
ale jakiegoś super silnego zderzenia marzeń z rzeczywistością nie pamiętam
Czas dla siebie miałam, dziecko było niezbyt problemowe,
więc jakoś lajtowo weszłam w rolę matki 😀

Mam podobnie
Dla mnie trudy macierzyństwa narastają w czasie
Jak miałam macierzyński to był lajcik, pierdzielnik zaczął się jak wróciłam do pracy – młody 4.5 miesiąca, praca 70km od miejsca zamieszkania
Tak pisałam na tym forum 3 lata temu
Zamieszczone przez lilavati:Życze jak najlepiej
Dla mnie temperament to zaledwie jeden z wielu trudów wychowawczych
pojawiają się placówki, zaczynają się choróbska jedno łapie od drugiego, pojawia się zmęczenie materiały (czytaj rodzica) kiedy drugie chorować jeszcze nie skończy a pierwsze chorować znowu zaczyna
Kończy się sielankowe siedzenie z dzieckiem w domu, pełne radości spacery, wracasz z pracy z wywieszonym ozorem i nie wiesz w co pierwsze wsadzić ręce: obiad bo żołądek przyciska do kręgosłupa? wypad na rowery bo tego domaga się starszak? piaskownica w której koparę chce przetestować młodszy? A najpraktyczniej bedzie do sklepu skoczyć (z dwójką zawiedzionych) bo w lodówce zostało tylko światło
Kiedy wrócisz z takich zakupów oczy same się zamykają, jeść ci się już nie chce, dzieciakom spać też nie bo świetnie się wyspały w godzinnym korku, pełne energii skaczą po tobie i proszą o zagranie w piłkarzyki bo dzisiaj jeszcze nie grały

i w sumie niewiele się zmieniło
Dzieci chorują mniej ale moje zdrowie nieco się sypnęło
Doszły moje zajęcia dodatkowe, doszły zajęcia dzieci, szczęśliwie dobrnęliśmy do komunii starszego syna i juz czasu nieco więcej
Co mi się marzy – kwartał w domu, kwartał który mogła bym tylko z najbliższymi spędzić-odpocząć, bez poczucia w głowie, że może powinnam coś do roboty zrobić, coś policzyć, napisać, wysłać, do kogoś zadzwonić…

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez lilavati:Dlaczego do szału? Mnie dodawały energii, wiary – skoro inni swietnie sobie radzą dlaczego ja mam być gorsza? Nic na mnie tak dołująco nie działa jak użalanie się wspólnie w grupie – nic tylko usiąść w kółeczku i razem wyć

No mnie niestety takie teksty dołowały okrutnie, pogłębiały tylko poczucie winy, że inni sobie świetnie radzą, a ja nie… :Niepewny: Zazdroszczę Ci podejścia 🙂

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez lilavati:Dlaczego do szału? Mnie dodawały energii, wiary – skoro inni swietnie sobie radzą dlaczego ja mam być gorsza? Nic na mnie tak dołująco nie działa jak użalanie się wspólnie w grupie – nic tylko usiąść w kółeczku i razem wyć

Jesteśmy inne, każdy ma prawo do swoich odczuć.
Mnie doprowadzały do szału i już.

Nie użalałam się nad sobą, nie wyłam z innymi, aczkolwiek słowa inne sobie radzą a ty nie potrafisz, dołowały jeszcze bardziej, że coś ze mną nie tak, nie umiem się zająć jednym dzieckiem, a inne potrafią kilkoma.

Potem doszły bliźniaki, łatwo nie było, ale znacznie lepiej, nie było szoku.

Mimo, że mi w miarę dobrze szła opieka nad trójką, potrafię do tej pory zrozumieć trudność opieki nad pierwszym dzieckiem, każde dziecko jest inne, jedne mniej kłoptliwe, drugie bardziej, jedna mama bardziej przechodzi depresja, inna mniej, podobnie z wytrzymałością mam.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez beamama:No mnie niestety takie teksty dołowały okrutnie, pogłębiały tylko poczucie winy, że inni sobie świetnie radzą, a ja nie… :Niepewny: Zazdroszczę Ci podejścia 🙂

Mnie też, a teściowa mi to w kółko powtarzała, a brak snu na mnie działał tragicznie.
Konrad budził się co godzinę, do pierwszego roku życia.

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Jesteśmy inne, każdy ma prawo do swoich odczuć.
Mnie doprowadzały do szału i już.


Dokładnie
Dlatego uważam, że fajnie, że Rena napisała o tych co w role matki wskakują bez problemu
Jak by tego nie napisała ciężarówka wchodząca w taki wątek mogła by doła załapać nim dziecko urodzi, negatywnie się nastawić – żadna skrajność przedstawiania macierzyństwa nie jest dobra – ani ta że polega na błogim czasie przytulania na słoneczku różowego uśmiechniętego bobasa ani taka, że matka z podpuchniętymi oczami, zapłakana trzyma na kolanach w poczekalni wysypanego, zasmarkanego malucha z termometrem pod pachę.
Życie (nie tylko z dziećmi) ma to do siebie, że chwile które chcemy zatrzymać w pamięci jak najdłużej są przeplatane z tymi o których szybko chce się zapomnieć – taka przeplatanka towarzyszy nam całe życie, nie tylko w okresie wczesnego matkowania

brawurkot Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Jesteśmy inne, każdy ma prawo do swoich odczuć.
Mnie doprowadzały do szału i już.

Nie użalałam się nad sobą, nie wyłam z innymi, aczkolwiek słowa inne sobie radzą a ty nie potrafisz, dołowały jeszcze bardziej, że coś ze mną nie tak, nie umiem się zająć jednym dzieckiem, a inne potrafią kilkoma.

Potem doszły bliźniaki, łatwo nie było, ale znacznie lepiej, nie było szoku.

Mimo, że mi w miarę dobrze szła opieka nad trójką, potrafię do tej pory zrozumieć trudność opieki nad pierwszym dzieckiem, każde dziecko jest inne, jedne mniej kłoptliwe, drugie bardziej, jedna mama bardziej przechodzi depresja, inna mniej, podobnie z wytrzymałością mam.

O i pod tym sie podpiszę!!! Mimo iż nie miałam nigdy dołów, ze sobie z czymś nie radzę. Radziłam sobie najlepiej jak umiałam (po latach sie dowiedziałam, że mam po prostu dziecko z zaburzeniem a nie nieudolność wychowawczą) i zdecydowanie lepiej sobie sama radziłam z trójką w domu (żadne nie chodziło wtedy do p-la – czterolatek, dwulatek i noworodek :Fiu fiu:) niż z jednym małym Jonatanem i mężem do pomocy :Hyhy:

Porównywanie jest bez sensu – każde dziecko jest inne, każda matka ma inną wytrzymałość, podejście i cierpliwość, ilosć dzieciaków też nie jest bez znaczenia. A słuchanie, że istnieją „matki idealne” wiecznie uśmiechnięte, zadbane z dziećmi z grzecznymi dziećmi w wyprasowanych ubrankach… może rzeczywiście dobić. Może taka „mamusia idealna” jedzie na wspomagaczach :Fiu fiu:

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez lilavati:Dokładnie
Dlatego uważam, że fajnie, że Rena napisała o tych co w role matki wskakują bez problemu

Ja napisałam, że mnie doprowadzały do szału, nie wszystkich
[quote]
Jak by tego nie napisała ciężarówka wchodząca w taki wątek mogła by doła załapać nim dziecko urodzi, negatywnie się nastawić – żadna skrajność przedstawiania macierzyństwa nie jest dobra – ani ta że polega na błogim czasie przytulania na słoneczku różowego uśmiechniętego bobasa ani taka, że matka z podpuchniętymi oczami, zapłakana trzyma na kolanach w poczekalni wysypanego, zasmarkanego malucha z termometrem pod pachę.
Życie (nie tylko z dziećmi) ma to do siebie, że chwile które chcemy zatrzymać w pamięci jak najdłużej są przeplatane z tymi o których szybko chce się zapomnieć – taka przeplatanka towarzyszy nam całe życie, nie tylko w okresie wczesnego matkowania[/QUOTE]
Nie myślę, bo wiele mam pisze, że lajtowo przechodziła pierwsze macierzyństwo, a inne że nie.
Czyli pierwsze dziecko można przechodzić różnorako,, ja chciaŁABYM to wiedzieć, będąc cieżarówką.
Trzeba też wiedziewć o baby blues, a nie winnić siebie, że jest się kiepską matką, a wtedy teksty, że matki sobie doskonale radzą, na pewno większości nie pomogą.

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:
Czyli pierwsze dziecko można przechodzić różnorako,, ja chciaŁABYM to wiedzieć, będąc cieżarówką.

Dla mnie cenne było by utwierdzenie matki w tym, że – to TY i TWOJE dziecko. To TY w głownej mierze decydujesz jak go wychowasz, jak wykarmisz, jak dzień ustawisz, w co ubierzesz, jakie mleko podasz, jak będziesz usypiała, jak wolny czas spędzała, kiedy wrócisz do pracy, komu powierzysz dziecię pod opiekę – od poczatku nie dac się i podziękować za „rady” babciom, matkom, sąsiadkom, koleżankom, położnym, lekarzom – owszem mogą coś podpowiedzieć ale nie żadać być coś robiła tak a nie inaczej bo tak teraz wypada.

Do dzisiaj nie zapomnę sytuacji ze szpitala – uczyłam młodego ssać pierś – akurat przyszli goście, ciotki, mama, położna… – wszyscy „doradcy” a ja jedna głupia bo dziecka dobrze przystawić nie mogłam, młody nerwowy bo głodny, mi krwawią brodawki, wokoło same super rady od osób z których chyba żadna dłużej niż kwartał nie karmiła – podziękowałam za rady, poprosiłam by sobie już poszli bo my potrzebujemy czasu dla nauczenia się siebie – walczyliśmy całą noc, z sukcesem.

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez lilavati:Dla mnie cenne było by utwierdzenie matki w tym, że – to TY i TWOJE dziecko. To TY w głownej mierze decydujesz jak go wychowasz, jak wykarmisz, jak dzień ustawisz, w co ubierzesz, jakie mleko podasz, jak będziesz usypiała, jak wolny czas spędzała, kiedy wrócisz do pracy, komu powierzysz dziecię pod opiekę – od poczatku nie dac się i podziękować za „rady” babciom, matkom, sąsiadkom, koleżankom, położnym, lekarzom – owszem mogą coś podpowiedzieć ale nie żadać być coś robiła tak a nie inaczej bo tak teraz wypada.

Do dzisiaj nie zapomnę sytuacji ze szpitala – uczyłam młodego ssać pierś – akurat przyszli goście, ciotki, mama, położna… – wszyscy „doradcy” a ja jedna głupia bo dziecka dobrze przystawić nie mogłam, młody nerwowy bo głodny, mi krwawią brodawki, wokoło same super rady od osób z których chyba żadna dłużej niż kwartał nie karmiła – podziękowałam za rady, poprosiłam by sobie już poszli bo my potrzebujemy czasu dla nauczenia się siebie – walczyliśmy całą noc, z sukcesem.

A gdyby ktoś w tej sytuacji zaczął opowiadać Ci, że ta i tamta, i jeszcze owa świetnie sobie radzi z karmieniem to dostałabyś energii, czy doła? 😉

lilavati Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez beamama:A gdyby ktoś w tej sytuacji zaczął opowiadać Ci, że ta i tamta, i jeszcze owa świetnie sobie radzi z karmieniem to dostałabyś energii, czy doła? 😉
podejrzewam, że nie wywołało by to u mnie żadnych emocji – jakoś nie wzrusza mnie tekst „ja robiłam to tak czy siak”, „daj spokój już z tym karmieniem cycem”, „daj mu herbatki”, „nie jedz tego bo zaszkodzisz”, „daj smoka bo sobie z Ciebie zrobił smoczek”, „twój pokarm jest małowartościowy”, „o rany taka chuda i chce karmić”…wleci jednym uchem a i tak zrobię swoje
Ja z gatunku upartych zośsamoś – jak sobie coś ubzduram muszę wszystko sama spróbować, ciężko mnie przekonać do zrobienia czegoś innego niż sobie obmyśliłam
Zwykle każdej „rady” wysłuchałam, „Dziękuję, mam inne plany/pomysły na wychowanie mojego dziecka „

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez lilavati:podejrzewam, że nie wywołało by to u mnie żadnych emocji – jakoś nie wzrusza mnie tekst „ja robiłam to tak czy siak”, „daj spokój już z tym karmieniem cycem”, „daj mu herbatki”, „nie jedz tego bo zaszkodzisz”, „daj smoka bo sobie z Ciebie zrobił smoczek”, „twój pokarm jest małowartościowy”, „o rany taka chuda i chce karmić”…wleci jednym uchem a i tak zrobię swoje
Ja z gatunku upartych zośsamoś – jak sobie coś ubzduram muszę wszystko sama spróbować, ciężko mnie przekonać do zrobienia czegoś innego niż sobie obmyśliłam
Zwykle każdej „rady” wysłuchałam, „Dziękuję, mam inne plany/pomysły na wychowanie mojego dziecka „

To zazdroszczę po wielokroć, poważnie 🙂
Teraz na szczęście jest już inaczej, ale początki wspominam jako pełne niepewności w nowej roli……

vieshack Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez miłkaw:Niewatpliwie, chociaż chodzi bardziej o ten poczatek, zaskoczenie, konfrontacje marzeń z rzeczywistoscią.

pierwsza córka to był szok
byliśmy młodzi i w dużej mierze nieprzygotowani, nowej roli uczyłam się z dużym trudem – było to wyzwanie, na pewno 😉

druga – to właśnie sama słodycz i ogromna radość dla nas wszystkich, niezaleznie od tego ile marudzi, czy daje czadu czy nie (a jest naprawdę spokojna) – pojawiła się w znacznie lepszym momencie,coś w tym jest że macierzyństwo po 30-stce to jednak inna bajka 😉 przynajmniej u mnie się sprawdza

zresztą wiele czynników nałożyło się na to, że inaczej teraz czuję sie w roli matki niemowlaka – jestem pewniejsza, mieszkamy osobno, nie mam wszędzie dookoła siebie doradców w postaci naszych mam 😉

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez vieshack:pierwsza córka to był szok
byliśmy młodzi i w dużej mierze nieprzygotowani, nowej roli uczyłam się z dużym trudem – było to wyzwanie, na pewno 😉

druga – to właśnie sama słodycz i ogromna radość dla nas wszystkich, niezaleznie od tego ile marudzi, czy daje czadu czy nie (a jest naprawdę spokojna) – pojawiła się w znacznie lepszym momencie,coś w tym jest że macierzyństwo po 30-stce to jednak inna bajka 😉 przynajmniej u mnie się sprawdza

zresztą wiele czynników nałożyło się na to, że inaczej teraz czuję sie w roli matki niemowlaka – jestem pewniejsza, mieszkamy osobno, nie mam wszędzie dookoła siebie doradców w postaci naszych mam 😉

Myślę, że w ogóle to drugie macierzyństwo takie jest;) to inna bajka po prostu:)

Znasz odpowiedź na pytanie: A ja myślalam… A wy??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zdrowie i uroda
Kosmetyki indyjskie
Drogie forumki, czy któras z was używa naturalne kosmetyki indyjskie? Zaciekawiona pozytywnymi opiniami w necie zakupiłam sobie olejek do włosów i oczyszczający szampon pudrze. Jednak jestem na początku drogi więc
Czytaj dalej
Szkolniaki
Komunia w 2 czy 3 klasie?
Czy ktoś się orientuje jak to jest z Komunią dla dzieci, które poszły rok wcześniej do szkoły? Przystąpią do Komunii w 2 czy 3 klasie?
Czytaj dalej