…bo kto jest od rozpieszczania wnuków …

kto jest najlepszy do rozpieszczania? dziadkowie!
grrrrrrrr…… A mnie nosi…
bo mama nie pozwala:
– rozsypywać do woli mąki, ryzu, makaronu… i bawić się tym jak w piaskownicy..
– rozlewac do woli wody kubeczkiem
– wywalać wszystko co tylko jest w dolnych półkach
– grzebać po szafkach ze szkłem
– wspinać się po parapetach
– objadac się słodyczami [ i to nie jakąś tam zwykłą czekoladą…]
itp itd…
mama jest niedobra bo nie pozwala się tak świetnie bawić!
ech
przykład choćby z dnia wczorajszego – Natalka została w pokoju z dziadkiem – kątem oka widzę wspna się po krzesełku, stoliku – myslę jest dziadek zareaguje – a słyszę śmiech i “ej ty akrobatko mama cie skrzyczy ze tak sie wspnasz” wpadłam w ostatniej chwili zeby złapać lecące ze stołka dziecko…..
dziadzio tez miał wczoraj świetne czekoladki… z adwokatem… ” szybko zjedz póki mama nie widzi”………….
babcie mają ciut więcej rozumu ale za to pozwalają na wszystko…

na nic moje słowa, prośby by nie znosić słodyczy, czekoladek, ciastek….. ech a na moje by nie pozwalali bawić się jedzeniem czy wywalaniem z szafek – daj spokój u babci wszystko wolno…
przeciez nie będę ograniczać wizyt dziadków [w sumie nie są przeciez najgorsi], przeciez od czasu do czasu muszę Natalkę z kimś zostawić….

rany… czy wy tez macie takich rozpieszczających dziadków??? i co z nimi robić???

Ola z Natalią- 2.06.2003

28 odpowiedzi na pytanie: …bo kto jest od rozpieszczania wnuków …

Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

mój tato tak sobie pozwala, mnie przy życiu trzyma tylko jedna myśl, dzieciak wkrótce się zorientuje, co mu z kim wolno robić i kochany dziadziuś będzie miał przefikane…

no i niech dziadkowie rozpuszczają wnuki u siebie! ja osobiście nie mam nic przeciwko demolowaniu mieszkania moich rodziców 🙂 okazuje się, że u siebie są jakby nieco mniej radośni 🙂

Magda i Asia (styczeń 2004)

wasia Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

MOja teściowa taka jest-pozwala Olce prawie na wszystko (oprócz ruszania przyborów dos zycia), bo się boi, ze młoda przestanie ją lubić 🙂 Nie mają ze sąbą częstego kontaktu i Ola jest początkowo na dystans, poza tym niedługo wyprowadza się na drugi koniec Polski i chce, zeby Olką ją dobrze zapamiętała 🙂

Za to moja mama jest z tych zdrowo rozpieszczających, obie z Olką się uwielbiają i strasznie wygłupiają, ale jak trzeba to mama ostrzej powie, ze nie wolno. Mój tato to już w ogóle wzór zdrwego rozsądku, czasem aż do przesady, bo psuje dobrą zabawę

Ogólnie nie mogę narzekać-moja mama po początkowym wtrącaniu się i nie traktowaniu mnie poważnie ze względu na młody wiek wyrobiła się w końcu i wie, że jest babcią a nie mamą Olki, a teściową opieprzam delikatnie jak pozwala Olce ryzować po sobie długopisem 🙂

Asia i Ola (2 latka!)

emalka Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

ja przede wszytkim walcze z textami:
ja bym Ci pozwolil, ale mamusia nie pozwala… az mna rzuca jak slysze takie COS, bylo juz kilak awantur i sie uspokoilo, jak czuje, ze dziadek (moj tata) ma cos takiego na koncu jezyka to rzucam spojzenie nr 5 i widac, ze przynosi to skutek. Mnie sie wogole letko boja dziadkowie i uwazaja za wyrodna matke, co to nie daje slodyczy albo nie pozwala na rozpieprzanie (sory, ale tak to wyglada) jedzenia z talerza. Za to w rodzinie trwa wyscig, kto am nardziej nawalone w glowie na punkcie Mlodej, moj Tata czy tesciowa – na razie chyba remis, choc mam wrazenie ze moj Tata jest mniej grozny bo nie spedza z Zuza tyle czasu (sam z nia jeszcze nie zostal na dluzej niz 1h bo sie boi hhihi)
A dziecko po powrocie od dziadkow musze ustawiac do pionu przez kilka dobrych godzin, ale cwane to moje dziecko jest i juz zaczyna kumac, ze to co tam jest superfajan zabawa (np. walenie babci po lbie patelnia) u mnie juz nie przejdzie.
Niedlugo sie wyprowadzam dalej od dziadkow i juz sie boje co to bedzie jak nie beda mieli Mlodej tak czesto jak teraz – nasili sie debilizm? Chyba to niemozliwe 🙂

Zuza i emalka

inti Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

ja odpuszczam. to znaczy – na co dziadki pozwolą u siebie, to ich sprawa. to oczywiscie dotyczy wyłacznie zabaw, a nie rzeczy niebezpiecznych czy jedzenia. co do tego – jest krótko i stanowczo – nie. i zawsze mówię o konsekwencjach – zatwardzeniach, płaczu itp. i to pomaga.
dziezko potrafi sie nieźle orientować, co z kim może. Julka już wie, co można u kogo i z kim. co prawda, po powrocie do domu jest chwila na “przystosowanie” do reguł domowych, ale już sie wszyscy przyzwyczailiśmy.
au mnie w domu reguła jest prosta – wolno to, na co ja pozwalam. chociaż prawda jest taka, ze ja chyba w wielu przypadkach pozwalam na wiecej, a nawet protestuję, jeśli zabraniają Julce czegoś, co może przy mnie. wyrzucanie rzeczy z szafek mnie nie wzrusza, bo ucze ją potem sprzatać. nawet fajnie sie tym zajmuje… stanie przy zlewie jest ok, bo uczy się “zmywać” itp..
i też twierdzę, ze dziadki sa do rozpieszczania.

1014monia Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

Tak czytam Wasze wypowiedzi i dochodzę do wniosku że jestem niewiele lepsza od dziadków 😉 , z tego co wymieniacie nie pozwalam tylko na słodycze… oczywiscie cała reszta w granicach normy i potem razem sprzatamy….. No ale ja byłam wychowywana na grzeczną typową dziewczynkę…..i nie podoba się mi do końca efekt końcowy takiego wychowania…..dlatego witam z radością każdy przejaw “łobuziactwa” , wyobraźni, przedsiębiorczości i niezależności u mojego dziecka. Zobaczymy co z tego wyniknie, na pewno mam przez to mniej czasu dla siebie.

ps. nie wywnioskujcie tylko że jestem zwolenniczką tzw.bezstresowego wychwania.

Monia i Olgutek 06.05.2003

1014monia Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

na swoje usprawiedliwienie dodam,że babcie mieszkają w innym mieście 🙁

Monia i Olgutek 06.05.2003

Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

od rozpieszczania sa oczywiscie dziadkowie:)

Moim Hubikiem (poki co zajmuja sie moi rodzice) i tam na poczatku robil wszystko co bylo u nas na NIE, aczkowliwek z czasem moja mama zaczela lekko wychowywac Hubcia,a dokladniej strofowawac jak cos bylo nie tak i przesadzal z lobuzowaniem. Teraz jestem w szoku, bo Hubi mimo ze lobuziak straszliwy wie co moze a co nie.

Odwrotnie jest u moich tesciow, bo pozwalaja mu na zbyt wiele,a potem maja pretensje…..do mnie…
Przyklad prosty: Hubi u tesciow ma kilka zabawek poukladanych w szafie(takiej baardzo ladnej) no i ja nie pozwalalam mu sie wieszac na drzwiczkach,ale tescie stwierdzili ze moze bo on nic nie zrobi… No i ja dalaam sobie spokoj z dbaniem o mebel i stalo sie….15 kg zywej wagi uwiesilo sie na drzwiczkach i urwalo zawiasy odrywajac kawalek drewna…wina?oczywiscie ze moaj,bo napewno ja na to pozwolilam,wrrrrrrrr
Inny przyklad Hubi wyrwal komore na kasete z wiezy oczywiscie u tesciow, wina moja,bo niezareagowalam jaksie tym bawil….jak reagowalam wczesniej to slyszalam tekst, ze on tym moze sie bawic…
Ciekawe co bedzie jak Hubi bedzie u nich od 13 marca przez 6 godzin jak ja bede w pracy….

Hubi (23luty2003) i Nelly tez 23 luty ale kilka lat wczesniej

klucha Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

hihi skąd ja to znam kiedyś przyłapałam kochanego dziadka jak pozwalał Zu wchodzić na stół. jak zwróciłam uwage to usłychałam że u dziadków wszystko może!!!

Izka i Zuzanka (12.V.2002)

jane Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

he he… 🙂 tez mam, ale nie mam z tym az takiego problemu bo widujemy sie raz na dwa tygodnie lub rzadziej. Tesciowie respektuja to, co mowie, natomiast moja mama… dlugo by opowiadac, bo ona przeciez wychowala juz dwoje dzieci i doskonale wie, co im potrzeba. A przeciez czekolada zawiera cenny magnez, wiec o co chodzi?
Ech…
Ale z drugiej strony przymykam oko na te jej dowody milosci wzgledem Malgosi, bo w innych sprawach jest nieoceniona. Dzieki niej mozemy zniknac z mezem z domu na caly dzien – zalatwic multum spraw, spotkac sie ze znajomymi, a wieczorem nadrobic zaleglosci kinowe.

Jane, Malgosia 21 m i

dronka Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

Dobrze znam teksty typu :”szybko zeby mama nie zobaczyla”, i strasznie mnie to wkurza bo uczy dziecko ze ja mama nie widzi to juz mozna wszystkie zakazane rzeczy robic.
Ja sie nie poddaje, przestalam sie obcinac ze to tesc czy tesciowa i nie wypada. To w koncu moje dziecko. Juz troche sie mnie boja.

Iwona i Karolinka 3 lata

ellenka25 Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

wyrodna matko podajmy sobie ręce
tylko jednego się czasem boję -ze moje dziecko nauczy się ze “mama nie jest fajna, bo nie pozwala na fajną zabawę”… hmmm
pozdrawiam

Ola z Natalią- 2.06.2003

ellenka25 Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

W odpowiedzi na:


dziezko potrafi sie nieźle orientować, co z kim może. Julka już wie, co można u kogo i z kim. co prawda, po powrocie do domu jest chwila na “przystosowanie” do reguł domowych,


Sylwia, pocieszyłas mnie, Natalka ciut młodsza od Julki więc widzę ze będzie dobrze ;-)))

Ola z Natalią- 2.06.2003

ellenka25 Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

;-)) kochana, alez ja nie jestem taka porządnicka pozwalam na wiele, bo przeciez dziecko musi nauczyć się ze jak się rozleje to jest mokro i trzeba pościerać np, ale wszystko w granicach rozsądku ;-))))
pozdrawiam

Ola z Natalią- 2.06.2003

agus-25 Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

U mnie najgorsze u dziadków to jest to ciągłe wciskanie słodyczy. Mojej mamie już w końcu wybiłam to z głowy, dostaje trochę ciastek ale tylko jak jesteśmy w odwiedzinach i jak już leżą na stole. Natomiast najgorsi są teście, mają obsesję na punkcie słodyczy, w ogóle by tylko mu ciągle coś wciskali do jedzenia. Najgorsze jest to, że jest z niego niejadek ale na ciastka nie wybrzydza. Prośby nic nie pomagają. Trochę pomogła wizyta u pediatry, gdyż byłam z moją mamą i wspominając o jego niejedzeniu moja mama bąknęła, że prawie nie je słodyczy a pediatra od razu odpowiedziała, że nie powinien w ogóle ich jeść a nie tylko trochę 🙂 Od razu mi się lżej zrobiło bo w końcu nie ma to jak fachowa porada 🙂 Jakby tego było mało to spotkaliśmy tego samego dnia teściową w sklepie i moja mama mówi jej o tym że Kamil nie może jeść słodyczy a ona na to : “To co ja będę dawać wnusiowi, biedne dziecko”. Nie wiem czy oni nie są w stanie zrozumieć tego, ze takie dziecko nie potrzebuje wcale cukierków i ciastek? Przecież mogą go “dokarmiać” chrupkami albo tymi płatkami do mleka już wolę to od jakiś dziwnych wafelków nadziewanych nie wiadomo czym. Po za tym są jeszcze owoce, wprawdzie wybrzydza nimi ale może jak mu będą często proponować to w końcu trochę zje. Trochę się rozpisałam ale to jest jedyna rzecz która mnie strasznie denerwuje!!! 🙁

ellenka25 Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

właśnie, SKĄD w naszych rodzicach, tesciach bierze się ta mania dogadzania słodyczami???? ze niby oni nie mieli? czemu tak trudno jest zrozumieć ze dziecko naprawdę nie potrzebuje kolejnego ciastka, wafelk, czekoladki itp… ech…

Ola z Natalią- 2.06.2003

Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

Te stoły u dziadków, to chyba jakaś plaga!
U mojego ojca to był numer popisowy! Zwłaszacza stół na którym kreśli. Tyle różnych różności!! Młoda aż pieje z zachwytu!
Mówiłam, prosiłam, uprzedzałam… nie pomogło. Teraz Aśka do stołu już sama sięga, wdrapuja się po krzesłach i jak tylko mój tato zostawi tam jakąś robotę, to po jego rysuneczkach….
A ja jestem wspaniałomyślna i nie mówie “a nie mówiłam” 🙂

Magda i Asia (styczeń 2004)

Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

Chyba jest dokładnie tak jak mówisz, jeszcze za moich czasów cukierek był nielada rarytasem i trudno mi samej się wyzwolić z tego “słodkiego uzależnienia”.

Magda i Asia (styczeń 2004)

1014monia Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

Ja widocznie nie jestem tak naprawdę w temacie i nie wiem jacy mogą być dziadkowie 😉 stąd moja odpowiedź 🙂

Monia i Olgutek 06.05.2003

Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

Olu, wielkie dzięki za ten temat.
dawno tu nie zaglądałam, chciałam się dzisiaj wypisać i proszę – taki problem mam nie tylko ja.
Z tym, że u mnie to wygląda od paru dni trochę poważniej. Moja mama, która jest z Alicją kiedy my jesteśmy w pracy, twierdzi, że my nie kochamy naszej córki. Powód? Moje uwagi dla małej, że np. „tak nie wolno robić” powiedziane głośno, czasem klaps na tyłek – bo przecież „dzieci się nie bije!”
Przecież nie biję dziecka, nie znęcam się. Ale kiedy tłumaczę coś Ali po raz dziesiąty a mała na przekór robi swoje to czasem mnie ponosi. I nie chodzi tutaj o porozrzucane zabawki czy okruszki na podłodze, tylko np. stukanie klockami po akwarium, posikane łóżko – bo nie pozwoliła sobie założyć pieluchy. A efekt jest taki, że Ala nawet na mój podniesiony głos reaguje piskiem, krzykiem albo szarpie mnie za włosy. Nie mogę przecież tolerować takiego zachowania? Moja mama twierdzi, że Ala reaguje w ten sposób, bo dzieci reagują agresją na agresję i że to JA JESTEM POWODEM ZŁEGO ZACHOWANIA MOJEGO DZIECKA.
Dziewczyny proszę odpiszcie mi coś, bo chyba zwariuję. Czy tylko moja Ala ma takie humory (piski i krzyki)? Nie wiem co robić? Moja mama nie pozwala Alicji „wejść sobie na głowę” ale ma więcej cierpliwości, żeby jej coś tłumaczyć „do znudzenia”. No ale cóż efekt jest taki sam – mała krzyczy, albo ciągnie za włosy.

Mam takiego „doła”, że naprawdę nie wiem co robić.
pozdrawiam

Dodane ponad rok temu,

Re:…bo kto jest od rozpieszczania wnuków…

Olu, wielkie dzięki za ten temat.
dawno tu nie zaglądałam, chciałam się dzisiaj wypisać i proszę – taki problem mam nie tylko ja.
Z tym, że u mnie to wygląda od paru dni trochę poważniej. Moja mama, która jest z Alicją kiedy my jesteśmy w pracy, twierdzi, że my nie kochamy naszej córki. Powód? Moje uwagi dla małej, że np. „tak nie wolno robić” powiedziane głośno, czasem klaps na tyłek – bo przecież „dzieci się nie bije!”
Przecież nie biję dziecka, nie znęcam się. Ale kiedy tłumaczę coś Ali po raz dziesiąty a mała na przekór robi swoje to czasem mnie ponosi. I nie chodzi tutaj o porozrzucane zabawki czy okruszki na podłodze, tylko np. stukanie klockami po akwarium, posikane łóżko – bo nie pozwoliła sobie założyć pieluchy. A efekt jest taki, że Ala nawet na mój podniesiony głos reaguje piskiem, krzykiem albo szarpie mnie za włosy. Nie mogę przecież tolerować takiego zachowania? Moja mama twierdzi, że Ala reaguje w ten sposób, bo dzieci reagują agresją na agresję i że to JA JESTEM POWODEM ZŁEGO ZACHOWANIA MOJEGO DZIECKA.
Dziewczyny proszę odpiszcie mi coś, bo chyba zwariuję. Czy tylko moja Ala ma takie humory (piski i krzyki)? Nie wiem co robić? Moja mama nie pozwala Alicji „wejść sobie na głowę” ale ma więcej cierpliwości, żeby jej coś tłumaczyć „do znudzenia”. No ale cóż efekt jest taki sam – mała krzyczy, albo ciągnie za włosy.

Mam takiego „doła”, że naprawdę nie wiem co robić.
pozdrawiam
Agnieszka

Znasz odpowiedź na pytanie: …bo kto jest od rozpieszczania wnuków …

Dodaj komentarz

Dla starających się
pierwszy dzień cyklu?
Dziewczyny, powiedzcie, bo wy wszystko wiecie: czy jeśli miałam plamienie przez dwa dni takie lekkie, a potem dostaję taki prawdziwy okres i brzuch mnie boli i jest jak zawsze to od
Czytaj dalej
Mam z dzieckiem taki problem
Cerkosol-jak uzywać
Cześć. Mój synek ma 4,5 m-ca i byczą ciemieniuszę ( od drugiego m-ca). Walczyłam prawie wszystkimi sposobami z tą cholerą i nic. Kpiłam wczoraj cerkosol i.... no własnie jak
Czytaj dalej