brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Nie wiem czy oglądacie ten cykl programó p.t. Być matką na kanale Club. Ja oglądam i takie mi się przemyślenia porobiły. Nie jestem znawcą realiów polskich, ale coś tam człowiek się orientuje na tyle żeby mieć pojęcie. Czy np. w Polsce jak mija termin to lekarz się umawia z kobietą na konkretny dzień i konkretną godzinę że ona przyjdzie i jej wywołają poród, tak jakby to była rutynowa wizyta? Bo trochę mnie to zszokowało: w czwartek nie ma wolnych terminów, ani w piątek, prosze przyjść w sobotę o 8.30 i wywołąmy poród. A czy u nas przypadkiem takie przeterminowane kobitki nie leżą na patologii, czy może to nie jest takie normalne? Dziś rano oglądałam jak kobiecie mili przebić pęcherz płodowy i powiedzilei jej że dadzą znieczulenie bo to boli, a we wszystkich gazetach czytam że to nie boli, choć jest nie przyjemne, gdzie tu jest prawda???? Odniosłam też wrażenie że tam w szpitalach sale są pojedyncze, nie wyobrażam sobie leżeć sama np. na patologii, uważam że to przyjemnije mieć koleżanki, no oczywiście zawsze może się trafić jakies niefajne babsko, ale to szczegół.
Reasumując to co chciałąm zawrzeć w tym nieskłądnym poscie to wydaje mi się że te warunki w UK są jakieś… dziwne, obce, nie chciałabym tam rodzić, co wy o tym myslicie?

Pozdrawiam
Kasia i Doriana

13.06

29 odpowiedzi na pytanie: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

polyana Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

W jakie dni i o której godzinie emitowany jest ten program? Chętnie zobaczę jakie realia są w UK. Po tym co napisałaś to raczej jest to seryjne wyciąganie dzieci. Pozdrawiam
Ania & niunia

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Czesc, ja tez to ogladam. Z tego co zrozumialam ta dzisiejsza pacjentka u ktorej wywyolywali porod sama poprosila o znieczulenie zewnatrzoponowe i niewiele mialo to wspolnego z samym przebiciem pecherza. Raczej z cala reszta porodu, a pecherz przebili by przyspieszyc akcje porodowa (co w PL rowniez sie stosuje), bo nie pekl samoistnie. Ale masz racje – ogladajac ten serial ma sie wrazenie, ze tam jest dziwnie. Tyle, ze w kazdym kraju jest inaczej. Ja mieszkam teraz w Holandii i gdybys zobaczyla tutejsze realia tez bys sie na pewno zdziwila. Cala ciaze prowadzi polozna, zeby pojsc do ginekologa trzeba miec specjalne skierowanie. Warunki porodu zaleza w glownej mierze od szpitala (czyt. ceny za porod, ktora placisz Ty lub twoja ubezpieczalnia). Moja kolezanka rodzila w szpitalu, gdzie sama sala do porodu wywolala moj zachwyt. Gorzej z sala, na ktora przeniesli ja po porodzie. Szesc lozek, zadna pacjentka nie mowila poroawnie po niderlandzku. Same arabki, murzynki, no i ta moja kolezanka. A tak wogole to jak sie kobieta i dziecko czuja dobrze, to lekarze zalecaja opuszczenie szpitala w trzy godziny po porodzie. Jesli zaczynasz rodzic, to musisz sama dostac sie do szpitala, nie do pomyslenia jest wyslanie do Ciebie karetki. Na taksowke tez nie masz co liczyc – praktycznie kazdy kierowca powie Ci, ze nie podejmuje sie zlecania, bo mu zabrudzisz tapicerke. No a w samym szpitalu stawiaja na nature. Znieczulenie daja niechetnie. Poza tym polecaja porody w domu, na co decyduje sie wiele kobiet. Ma to swoje zalety, ma rowniez i wady. ale na pewno jest tansze – ot, kapitalizm.

Magda & Malenstwo 03.09.2004

bramka Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Czesc,
No nie wiem jak tam w UK, ale w NL kobiet ciezarnych wcale nie traktuje sie z taka przezornoscia jak w PL. Nie oceniam tutaj zadnego z podejsc, bo duzo wynika z roznic kulturowych. W Polsce kobieta w ciazy traktowana jest jak chora pacjentka, a w NL ciaza to objaw zdrowia.. W Polsce duzy nacisk kladzie sie na profilaktyke, na dogadzanie ciazarnym faszerujac je hormonami, usmierzaczami bolu, aplikowaniem USG co wizyte itd.. a w NL klada nacisk na naturalne podejscie i unikanie ingerencji medycznej jesli tylko nie ma takiej koniecznosci. Poza tym ta tradycja porodow w domu.. do ktorej sie jednak nie przekonalam, niech tam robia co chca, ale ja bede rodzic w szpitalu.

Pozdrawiam
Bramka

bramka Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

hehe, magdzik 🙂

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Program jest nadawnay trzy razy dziennie – ja ogladam go o 9:05 (uwaga! na kanale club czesto zdarzaja sie przesuniecia 5-10 minut w te czy inna strone, warto wiec przelaczyc wczesniej). Pozniej powtarzaja go o 15:05 i o 18:50. A ich program na dany dzien mozesz zawsze sprawdzic na stronie: [Zobacz stronę]
Milego ogladania!

Magda & Malenstwo 03.09.2004

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

No wlasnie :-))) Ale mamy spojne zdanie. Znam dwie Polki, ktore urodzily w NL. Obie tez sie pod nim podpisuja. Widac, ze nas sporo… A moze to porostu nasze slowianskie duszyczki powoduja, ze trudno nas sie pogodzic z tutejszym podejsciem do ciezarnych i macierzynstwa wogole???!

Magda & Malenstwo 03.09.2004

bramka Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

No, ale zeby nie bylo, ze w Polsce taki raj ciazowy 🙂 Jestem akurat na czasie, bo kolezanka rodzila niedawno w Polsce i nasluchalam sie wielu opowiesci, wcale nie wyglada to tam tak super jak tu czasami piszecie..
Wiec ja bym byla ostrozna z ocena
Bramka

polyana Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Dzięki. Porzucę wszelkie czynności i ok. 18 zasiądę przed TV.

siasia Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Nie ogladalam programu, ale tak sie sklada, ze juz rodzilam wlasnie w Anglii oraz za pare dni ide na druga cesarke.
Ciut zgrozy w tym co piszesz. Fajnie ktos to juz nazwal, ze w Holandii na przyklad nie ingeruje sie w ciaze, o ile nie ma komplikacji. Tutaj jest tak samo. Dla mnie z poczatku tez bylo to szokiem, ze ani razu nie bylam zbadana ginekologicznie. Malo tego, przysluguje tylko jedno USG. Zapewne jest wiele rzeczy, ktore moga sie nie podobac, jesli czlowiek nie jest przyzwyczajony. Nie zgadzam sie jednak, ze w szpitalu jest zle traktowanie. Wrecz przeciwnie. Za nic sie nie placi. Nie ma zwariowanych kosztow porodow rodzinnych czy za polozna, czy za – co przechodzi juz w ogole moje pojecie – znieczulenie. Ja pierwszy porod mialam wywolywany i tak, bylam zapisana na dany dzien do szpitala. Po co jednak mialam lezec tam wczesniej i czekac cudu??? Dobrze sie czulam w domu. Mialam straszne bole, ale dostawalam wszystko po kolei, aby je usmierzyc. Na koniec tez znieczulenie w kregoslup. Oczywiscie, jesli jestes wytrzymala to mozesz pojsc na nature i rodzic bez znieczulen. Tak samo mialam przebijany pecherz, nic nie boli. Mialo to przyspieszyc porod. Jednak nie przyspieszylo, skonczylo sie na cesarce. Mialam jednak cudowna opieke i wierz mi, nie dalam nikomu za to grosza! Nawet nie pomyslelismy z mezem! Poza tym, po fakcie, maz mogl przy mnie byc prawieze cale dnie (od 10-21) i nikt nawet nie zamruczal. Nie musielismy kupowac swojej wody mineralnej, co czytalam musisz zabierac ze soba w Polsce. Poza tym, zupelnie inna (typowo angielska) kultura. Nikt cie nie traktuje jak zwierza, ktore idzie rodzic. Kazdy jest naprawde mily.
Teraz szykuje sie na druga, tym razem planowana cesarke. Boje sie, ale nie ze wzgledow “strasznego” szpitala a faktu, ze tym razem wiem co mnie bedzie czekalo, a sama cesarka i krojenie brzusia az mnie wzdryga. Wczoraj rozmawialam z pania anastezjolog i upewnilam sie, ze mi podadza duuuzo gazu jakbym miala jakies nieciekawe uczucia. Tym razem chce miec swoj prywatny pokoj. To tez twoj wybor, ja chce miec spokoj i za to zaplace. Corka bedzie mogla przyjsc i sie bawic nie denerwujac tym nikogo obok.
Czy tak czy owak, rozpisalam sie moze za bardzo.
Pozdrowienia,

Magda + Sara (23.10.01) + Bobo (01.04.04)

kata Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Hej, ja to napisałam na podstawie kilku odcinków tego programu i nie po to żeby wzbudzać grozę. Tak jak dziewczyny piszą – my tu w Polsce jesteśmy przyzwyczajone do częstych wizyt, do badań ginekologicznych, do względnei częstych usg – w mojej również słowiańskiej mentalności uważam że to jest mi potrzebne, żeby wiedzieć jak coś jest ok, a kiedy jest coś nie tak. Tydzień temu nagle i znienacka bakterie zaatakowały mój układ moczowy i natychmiast pojechałam do szpitala gdzie mnie przyjęto. Nie wyobrażam sobie nie mieć możliwości pójścia do gina kiedy mam taką potrzebę, czy pojechania taksówką na izbę przyjęć, i jak stwierdzić komplikacje które nie zawsze dają objawy bez regularnych badań, wizyt, analiz??? (to apropos Holandii). Nie napisałam że tam w tych szpitalach jest złe traktowanie, napisałam że jest jakoś dziwnie. Co do kosztów – ja w moim szpitalu w Lublinie na Kraśnickich nic nie będę płacić, no może za znieczulenie, ale tego się jeszcze nie dowiadywałam. Co do umawiania się na godzinę na wywołanie porodu – jakoś mi się to kłóci z tym nie ingerowaniem w naturę, może byłyoby lepiej czekać aż się samo urodzi skoro tam są tacy “naturalni”, a co do leżenia i jak to określiłaś -czekania na cud – to ja jak mi minie termin wolę iść i się położyć i czekać na ten cud, ale z codzienną kontrolą ktg, ciśnienia itp, żeby uniknąć problemów a wiedząć że z dzieckiem jest ok, że ma dobre tętno np. (no cóż, to zapewne wynika ze słowiańskiej mentalności. Jak na razie na patologii miałam bardzo dobrą opiekę i to od pielęgniarek, które dostają za to 700 zł, aż się sama dziwię.

Najważniejsze jest to żeby każdy czuł się zadowolony, bardzo się cieszę że Ty jesteś i zyczę udanego i bezstresowego cięcia na drobnym gazie, pozdrowionka

Kasia o słowiańskiej duszy

13.06

kata Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

ja wcale nie twierdze że Polska to raj ciążowy, absolutnie nie, za dużo się czyta i słyszy o beznadziejnym olewactwie lekarzy, po prostu chciałam powiedzieć co mi się wydaje po tym programie, ale nie w kontekście że tu jest super a tam beznadziejnie

pozdrawiam, Kasia

13.06

bramka Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Kata,

Ja tutaj sie nie podejmuje zajmowania zadnej ze stron, ani nie twierdze ktory sposob jest lepszy, ktore podejscie madrzejsze, ktora sluzba zdrowia lepiej zorganizowana. Chce ci jednak Kata powiedziec tyle, ze INGERENCJA MEDYCZNA jest podejmowana dopiero jesli to konieczne, podczas gdy w Polsce ingeruje sie tak na wszelki wypadek, profilaktycznie. Zapewniam cie, ze jezeli cos sie dzieje to ciazarna jest wysylana do specjalisty, ktory dokladnie analizuje wtedy i objawy i wyniki badan. Co prawda to moja pierwsza ciaza, ale juz zdazylam dotrzec do wielu matek, ktore ciaze przechodzily i rodzily w NL i nasluchalam sie przeroznych opowiesci. Wiec moze faktycznie z profilaktyka jest tu nie za bardzo, ale jesli tylko zaobserwuja najmniejsze odchylenie od normy to akcja jest natychmiastowa i profesjonalna.
Ja nie wiem czy robienie fury badan, analiz, poddawanie sie badaniom ginekologicznym i cotygodniowym USG ma sens i w czymkolwiek pomaga ciazy.. Byc moze kobieta czuje sie wtedy pewniej, ale czesto jest rowniez tak, ze zbyt wczesne badania daja niejednoznaczne wyniki i kobieta narazona jest wtedy jedynie na niepotrzebny stres.
Co do kosztow to masz szczescie, ja od mojej kolezanki dostalam cala liste “rachunkow” z wyszczegolnieniem ile placila za ktora usluge (oczywiscie nieoficjalnie) poczawszy od poloznej, przez cesarke, a na myciu i odciaganiu mleka skonczywszy. Za kazda usluge placila osobno innej osobie i nikt nie ruszyl tylka zanim nie dostal kasy. Juz pomijam wszystkie wizyty i prowadzenie calej ciazy przez ginekologa, koszty badan, USG itp itd..
Tak, ze programik sobie ogladaj, ale zastanow sie zanim zaczniesz dokonywac porownan.

Zdrowka zycze i latwego porodu i dorodnego dzieciaczka
Bramka

siasia Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Moze masz racje, ze te czeste wizyty ginekologiczne zapewniaja przyszlej matce pewien komfort. Ja przeszlam juz prawie dwie ciaze, bez badan ginekologicznych i wszystko jest OK. Na szczescie nie mialam zadnych powaznych problemow. Za to moge w kazdej chwili pojsc i skonsultowac swoje watpliwosci z polazna. Czasami tez dostane niesatysfakcjonujaca odpowiedz, wlasnie dlatego, ze spodziewam sie innego podejscia, ale w sumie ani dzidzi ani mnie krzywda sie nie dzieje. Teraz mialam prawo wyboru czy chce cesarke czy nie. Po dlugich przemysleniach zdecydowalam za. I nikt mi nie robil z tego powodu problemow czy nie czulam sie winna, co wybralam. W Polsce slysze, ze trudno sie doprosic cesarki nawet jak dzidzia ulozona posladkowo. A te ceny to znam z opisow na naszym forum, wiec Ty rzeczywiscie masz szczescie, ze za nic nie placisz. A jakbym miala zaatakowany pecherz, to udaje sie do normalnego lekarza, przeciez gin do tego nie potrzebny.
Pisze o nie ingerowaniu w nature o ile wszystko jest w normie. To, ze dzidzia sie nie spieszy na swiat nie jest normalne i dlatego trzeba sie umowic na ingerencje. Ale tutaj znowu; jesli wolisz lezec w szpitalu to dobrze, ze masz taki komfort. Ja nie nawidzilabym lezec w szpitalu nawet dnia dluzej o ile nie byloby to konieczne. Znowu pierwsze slysze prawde mowiac, ze trzeba lezec plackiem na patologi, zeby wszystko skonczylo sie OK. Moja kolezanka rodzila w Warszawie i z ponad tygodniowym opoznieniem i nikt jej nie trzymal w szpitalu z tego powodu. Ani nie chodzila sie badac codziennie po terminie. Pewnie co szpital to inne zwyczaje.
Nie pisze tego po to, zeby bronic tego czy tamtego. Sa plusy i minusy. Mnie na przyklad nie wydaje sie koniecznym zagladanie mi miedzy nogi co tydzien! Za to wolalabym, aby USG bylo czesciej niz raz!
A co do innych tutejszych rarytasow to kazda kobietka ma swoj telefon, telewizor i podobno teraz internet przy lozku! No po prostu bajer, jeszcze dwa lata temu musialam sie ciagac do telefonu a teraz wszystko pod reka!
Powodzenia,

Magda + Sara (23.10.01) + Bobo (01.04.04)

kata Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Ale ja naprawdę nic nie porównuję i nie twierdzę że gdzieś jest lepiej, to moje włąsne przemyślenia a nie stwierdzenia. Co nazywasz ingerencją medyczną, comiesięczne badania, analizy krwi i moczu, usg co np. 6 tygodni? Powtózę się, jak dowiedzieć się że jest coś źle, kiedy to coś nie zawsze daje objawy? Jak wykryć np. anemię nie robiąc co meisiąc analizy krwi? JA UWAŻAM że robienie jak to ujmujesz fury badań i analiz jak najbardziej ma nie tylko sens ale i jest potrzebne, już wyajśniłam dlaczego tak uważam. I co wg Ciebie oznaczają zbyt wczesne badania i jakie są ich niejednoznaczne wyniki? Możesz mi to wyjaśnić, bo doprawdy nie rozumiem. Pozwolę sobie stweirdzić że jesteś dopiero na samym poczatku ciąży i zakłądam że nie maiłaś na razie żadnych komplikacji, skoro wydaje się że tak bronisz nie ingerowania, ciekawe jednak co byś poczuła, gdyby ta ingerencja (tfutfutfu) byłaby ci w którymś momencie całkiem znienacka potrzebna? Co gdy np pojawia się krwawienie we wczesnej ciąży, czy w którymkolwiek momencie, to co lepiej wtedy nie próbowac szukać przyczyny tego robiąc odpowiednie badania oraz częste usg czy po prostu pozwolić żeby się “naturalnie” sprawy potoczyły? Mogłabym tak długo tu wymieniać przykłady, ale po co? Oby Ci się nigdy nic nie przydarzyło w tej długiej drodze która Cię jeszcze czeka co by cię zmusiło do zmiany opinii. I prosze, przestań mi wmawiać że ja coś porównuję.

13.06

kata Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

To chyba po prostu jest tak że wydaje się z polskiego punktu widzenia bardzo dziwne nie mieć badań ginekologicznych. Czy mogę zapytać tak z ciekawości czy miałaś do wyboru cesarkę bo tam po prostu kobiety mogą decydować, czy z powodu jakichś wskazań medycznych? Tu faktycznie często nie chcą robić cesarki przy ułożeniu pośladkowym i to jest zgroza, cenniki to też jest zgroza do kwadratu, nie czytuję takich postów bo się za bardzo denerwuję. Ja naprawdę mam cholerne szczęście z moim ginem i szpitalem. No cóż, w moim przypadku bakteria e. coli przewędrowała sobie z pochwy do dróg moczowych, więc gin się przydał, zwłaszcza że i na szyjce miałam stan zapalny, a w szpitalu mi wszystko podleczyli.
No właśnie a z tą ingerencją to chyba trudno ustalić granicę gdzie należy wkroczyć w takim naturalnym myśleniu. Czy np. przeterminowanie o jeden dzień to już powód do wywołania porodu, czy można czekać do 43 tygodnia? Może nie wyraziłam się jasno, dziewczyny któe ze mną leżały na tej patologii czekając na poród nie leżały tak po prostu, ale jedna była strasznie spuchnięta, drugiej się dziecko prawie nie ruszało i miała skurcze przedwczesne, na patologii nie leży się z wąłsnego widzimisię tylko z powodu jakichś problemów, więc w ich przypadku było to konieczne. Ale na pewno nikogo nie przyjmą jeżeli nic złego się nie dzieje, bo tam nigdy nie ma wolnych miejsc, szpital ma takie powodzenie, no i na pewno zwyczaje też tu grają dużą rolę.
Ja też absolutnie niczego nie bronię i nie twierdzę że tu jest dobrze a tam źle. Codo tych bajerów, to w tym moim szpitalu jest gnaizdko telefoniczne przy każdym łóżku, telewizor można sobie przynieść z domu, natomiast gdyby był internet to mozna by dawać relacje z porodu na żywo na forum,hihi. Pozdrowionka

13.06

maaike Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Ja tez mieszkam w Holandii. Urodzilam juz jedno dziecko a teraz oczekuje drugiego. Polskie warunki jezeli chodzi o porod itp znam tylko z opisow, bo sama tam nie rodzilam. Jednak jak mialabym decydowac, a w sumie to moge jeszcze zdecydowac, to drugie dziecko tez bym rodzila w Holandii. Nie wszystko jest takie czarno – biale. Zawsze sa plusy i minusy i Polsce i w Holandii (czy innym kraju).
Dodam tylko, ze teraz jestem pod kontrola ginekologa, a nie poloznej choc ciaza nie jest zagrozona, ale ze wzgledu na to iz tu gdzie mieszkam nie ma poloznej i do poloznej i tak musialabym dojechac. Na kazdej wizycie mam USG i wszystkie badania, jestem traktowana w bardzo mily sposobi moj lekarz ma zawsze dla mnie czas.
po porodzie bylam na sali zupelnie sama i pojechalam do domu dopiero na drugi dzien. Opieka fantastyczna.
Ale moze tylko tak trafilam, nie wiem???
Holenderki rodza w domu, bo one boja sie szpitalow i bakterii (moze jeszcze sie nie zorietowalas), wydaje im sie ze jak urodza w domu to bedzie lepiej, bo przeciez ciaza to nie choroba.
Nieche tu wychwalac pod niebiosa Holandii, ale mowie to co mnie spotkalo i inne polki (a znam ich dosc duzo) sa tego samego zdania. Jeszcze raz dodam, ze w Polsce nie rodzilam wiec nie wiem, tak wiec nie bede oczerniala polskich warunkow.
Pozdrawiam serdecznie,
Majka z Alexandrem i baby

M&A&baby

bramka Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Kata,
Nie rozumiem dlaczego sie unosisz, przeciez nic ci nie wmawiam. Ingerencje medyczna nazywam badania wewnetrzne, pozostale badania o ktorych piszesz wykonywane sa rowniez w innych krajach, byc moze nie przy kazdej wizycie, ale zawsze jezeli dolegliwosci ciezarnej wskazuja na taka potrzebe. Niejednoznaczne wyniki to np zbyt wczesnie robione USG i osadzenie lekarza, ze plod jest niedorozwiniety co sie czesto zdarza podczas gdy wlasciwie zarodkowi nic nie dolega i potem szybciutko nadrabia strate, albo nawet w ogole tej straty nie mial.. Wyniki badan krwi i moczu rowniez moga byc niejednoznaczne i wcale nie wyrokujace od razu jednoznacznej dizgnozy, wystarczy przeciez ze sie ciezarna naje dzien wczesniej jakichs slodyczy i afera gotowa podczas gdy tak naprawde nic sie nie dzieje.
Fakt, nie mialam na razie zadnych komplikacji i to moja pierwsza ciaza, ale zapewniam cie, ze podchodze do niej calkiem powaznie i czytam wszelkie dostepne informacje. Warunki polskie i holenderskie juz dokladnie porownalam i mam za soba niejedna lekture nt prowadzenia ciazy w Holandii i w innych krajach.
Straszysz mnie krwawieniem, a ja wlasnie pisze, ze ingerencja medyczna JEST tu dokonywana jesli to konieczne, wiec krwawienie mowi samo za siebie, ze cos sie dzieje i wymaga ingerencji. Nie twierdze, ze wszystko pozostawione jest naturze, ale jedynie, ze jesli nic nie wskazuje na to, ze cos sie zlego dzieje, to lekarze wola podejsc do ciazy jako do stanu zdrowego. Wyjasnij mi w ktorej czesci powinnam zmienic swoja opinie to ja zweryfikuje, ale na razie wole podchodzic do mojej fasolki optymistycznie. Nie gniewaj sie i nie unos, bo nic zlego nie mialam na mysli, absolutnie! Znam inne sposoby na uwolnienie moich hormonalnych burz 🙂 mysle ze tutaj dziewczyny potrzebuja od siebie nawzajem ciepla, wsparcia i dobrych slow.
Pozdrawiam
Bramka

gosiaf Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Ja w sprawie tej przedwczesej diagnozy. Otoz 3 tyg temu wybralam sie na izbe przyjec bo mialam taka wydzieline ktora mnie zaniepokoila. Niby zade plamienie, ale jednak poszlam (wyobraznia ludzka nie zna granic). Po usg powiedzieli mi, ze moje lozysko nachodzi na szyjke macicy. Mialam brac no-spa, zadego wysilku, lezenie. Powiedzial ma dr ze jesli chce utrzymac to ciaze to bede lezec. Slowo daje sie przerazilam (1sza ciaza nieudana) podbrzusze zaczelo mnie bolec, ledwo chodzilam. Za tydz mialam wizyte u swojego gina i okazalo sie, ze lozysko 2.5cm od szyjki i wszytsko w najlepszym porzadku! A ile ja sie nerw najadlam. Wszystkie bole nagle minely co to mila byc sila wyobrazni??? ja do dzis nie wiem. Nie mniej jedak nerwow sie najadlam, na pewno nie pomogly one dzidzi.

maaike Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Zgadzam sie z Toba. Podam przyklad:
w kazdej ciazy mialam w 7 tygodniu lekkie krwawienia. Za kazdym razem po tel rozmowie moglam od razu (czytaj natychmiast) przyjechac do kontroli. I ginekolog mnie przyjal po prostu pomiedzy innymi pacjentkami jak tylko przyjechalam. Tak wiec z opieka nad ciezarna nie jest az tak zle w Holandii.
P. S. I dodam, ze jechalam taksowka i kierowca sie nie bal, ze mu zabrudze tapicerke…hi,hi,hi
Pozdrawienia,
Majka z Alexandrem i Baby

M&A&baby

kata Dodane ponad rok temu,

Re: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

No dobrze, tylko spokojnie, jeżeli badanie wewnętrzne wg Ciebie to takie z zagladaniem do środka z wziernikiem itp, to tez mi się wydaje że jest ono potrzebne (żeby np. sprawdzić czy szyjka jest twarda, czy nie ma zaczerwień mogących świadczyć o stanie zapalnym, albo co u mnie stwierdzono wczoraj – że czop śłuzowy jest czysty). Tutaj się też zapędziłyśmy jeżeli chodzi o usg, ja jestem już w 28 tc więc na usg patrzę pod kątem całej ciąży, natomiast Ty pod kątem wczesnej ciąży i tu absolutnie się z Toba zgodzę, ja miałam pierwsze usg w 7 tc własnie, i było już widać i Fasolkę i serduszko, bo niesety nieodpowiedzialni lekarze wysyłają dziewczyny za wcześnie i skutkuje tak jak mówisz – przedwczesne błędne wnioski. Na pewno też masz dużo racji z tymi wynikami krwi, ale takie sytuacje to nie norma. Ja wierzę z całego serca że podchodzisz poważnie do swojej ciąży i że masz już dużo informacji, sama się rzuciłam na wiedzę jak zafasolkowałam. I bron Cię pani eboże, ja Cię nie straszę żadnym krwawieniem, nawet tak nie mysl, bardzo Cię proszę, dałam to tylko jako przykład żeby dobrze wyjaśnić co miałam na mysli. I błagam, mysl nadal optymistycznie o swojej Fasolce. Nie każę Ci weryfikować opinii, po prostu wydaje mi się że być może zmienisz ja trochę z czasem, ale nie twierdzę że to nastapi. Zyczę Ci żebyś miała piekną bezproblemową ciążę, nie powiem jak ja, bo ja miałam ale do połowy, potem zaczeły się schodki, ale i tak jestem przeszczęśliwa z moją Dorianą co mnie już w żebra kopie i ugniata żołądek i nie mogę się doczekać kiedy za trzy miesiące zobaczę ja po tej stronie brzucha i tego owszem mogę Ci życzyć – żebyś codziennie się czuła tak szczęśliwa i spełniona jak ja się czuję. Pozdrawiam serdecznie i wszystkiego naj, buźka

13.06

Znasz odpowiedź na pytanie: brytyjskie realia – Być matką,kanał Club

Dodaj komentarz

Dla starających się
Zgubiłam się :-(
Witajcie moje Ekspertki !! Zerknijcie na mój wykresik i proszę o interpretację. Temp niby ok. Śluzik superek. (Mam średnio 40 dniowy cykl) A robiłam dzis rano Clearplan i nic nie wyszło. Pomocy. www2.fertilityfriend.com/home/rybcia Rybcia
Czytaj dalej
Jedno- i dwulatki
Edukacja "anty-pedofilska"
Skóra mi cierpnie gdy słyszę o molestowaniu dzieci, o pedofilach... Boję się o Natusię i postanowiłam zacząć "edukację". Teraz na pytanie "Kto może dotykać Twojej pupy" Nati odpowiada "Mamusia, ciocia
Czytaj dalej