Chciałabym opisać swój poród

Chciałabym opisać mój poród. Rano odszedł mi czop śluzowy po troszeczkę za każdym razem jak chodziłam do ubikacji potem pojechałam do szpitala, kiedy miałam bóle przypominające okres, miałam tam robione ktg i już zostałam bo wyszła kreska, zbadano mnie miałam 5 cm rozwarcia kazali przyjść jak poczuje większe bóle. W takim razie miałam bóle i sama kucałam w łazience, gdzie było otwarte okno, napisałam SMS do męża, aby przyjechał lecz on nie miał zasięgu, zostawił mnie o godzinie 14 bo pojechał do pracy, ja o 15 trzy razy wymiotowałam, nie wiedziałam że nie wolno jeść więc zjadłam wcześniej parę frytków, ale nie miałam apetytu na całe szczęście i je odłożyłam potem mąż je wyrzucił. Pewna pani powiedziała mi aby nie jadła nic ciężkostrawnego. Nie wiedziałam tęż, że nie można różnych witamin brać ciąży więc brałam najpierw pharmaton,feminatal a potem falvit. Ona mi powiedziała, że nie można brać do końca ciąży witamin bo rodzą się duże dzieci.Przyjechał w końcu mój mąż i odeszły mi wody już z krwią i kazano mi położyć się na fotel, położna kazała mi wziąć podkład, miałam 10 cm rozwarcia i nie czułam bóli partych na pytanie czy czuje bóle to powiedziałam, że tak ale to nie były parte Więc rodziłam bez tych bóli i urodzić nie mogłam. Położna mówiła że tak jeszcze żadna nie parła jak ja że ani razu porządnie i tylko 2 parcia a byłoby po wszystkim. Bez bóli nie można urodzić. kiedy jej powiedziałam, że boję się porodu ona na to szkoda cię bardzo. pytała się mnie czy jestem chora lub niewykształcona i czy czytałam coś na temat porodu. obrażała mnie że nie coraz gorsze są do rodzenia. Byłam podłączona do kroplówki zerwała ją i położna rzekła, że mnie już nie podłączy jak jeszcze raz tak zrobię. zawoła tez mojego męża pytając się czy zawsze taka jestem, on mówił że urodzę a ja na to, że nie.W końcu sobie poszła i przyszła druga która tłumaczyła mi jak mam oddychać że mam łapać powietrze i do brzucha wpuszczać i próbować przeć jak na zatwardzenie. a jak nie ma skurczu to oddychać. ja źle oddychałam Jednak mimo wszystko udało mi się wyprzeć trochę, badała co jakiś czas serduszko dziecka, było grzeczne, ja w końcu chciałam kucać. Później znów musiałam wrócić na fotel ginekologiczny i próbowałam rodzić. Ta położna mówiła, że najważniejsze jest teraz dziecko i pytała się mnie jak będzie miął na imię i jak urodzę przestanę czuć ból.jedna pani weszła i powiedziała, że jest duże przedgłowie i aby lekarz ocenił i wyszło, że będę mieć cesarkę i mnie ogolili, podpisałam papiery. kiedy czekałam na znieczulenie kolejna pani powiedziała że trudno będzie wyciągnąć i czy nie da się urodzić ja na to, że nie podjęłam jeszcze jedną próbę. jak podpisywałam papiery dostałam skurczy partych jednak nadal źle oddychałam, próbowałam łagodzić ból zamiast przeć.Miałam zrobioną cesarkę gdzie lekarze mówili, że tak parłam a że się zaparłam. Mówili, że urodzą za mnie. usłyszałam płacz dziecka ale nie otworzyłam oczu. potem przynieśli mi go na chwilę miał zamknięte oczy. Mnie przewieziono na salę pooperacyjną miałam nieruchome nogi, na moją prośbę dano mi lek przeciwbólowy bo mówiłam,że boli mnie brzuch jak już puściło znieczulenie. Nie spałam całą noc. Rano spytali się czy chce aby przyniesiono mi dziecko ja na to, że tak i go przynieśli . Wtedy pierwszy raz popatrzył się na mnie, otworzył oczy jak najszerzej umiał. Później był ospały, nie chciał ssać, pomagano mi go przystawiać do piersi, kazali mi pić wodę mówili życiowo trochę. Po operacji wstałam po 24 godzinach leżenia, bolały mnie boki wstałam sama ale powoli. Nie podnosiłam głowy przez 24 godziny. Jak wróciłam do domu bolała mnie głowa, plecy dostałam gorączki. Z trudem nauczyłam małego ssać z piersi, chyba nie miał na początku siły ciągnąć, z butelki szło mu dobrze. Nie odstawiłam więc butelki bo kiedy był na samej piersi tracił na wadzę. Ale jakoś sobie potem poradziłam i zaczął ładnie przybywać.
Poród wspominam do teraz, jest mi ciągle przykro. Wyobrażam sobie jakby to było gdyby mąż ze mną rodził i jak byłby ze mną w czasie bóli w pierwszej fazie porodu. Ciągle widzę tamte obrazy przed oczami i boję się powikłań po cesarce.

32 odpowiedzi na pytanie: Chciałabym opisać swój poród

agatka25 Dodane ponad rok temu,

Chciałabym opisać mój poród. Rano odszedł mi czop śluzowy po troszeczkę za każdym razem jak chodziłam do ubikacji potem pojechałam do szpitala, kiedy miałam bóle przypominające okres, miałam tam robione ktg i już zostałam bo wyszła kreska, zbadano mnie miałam 5 cm rozwarcia kazali przyjść jak poczuje większe bóle. W takim razie miałam bóle i sama kucałam w łazience, gdzie było otwarte okno, napisałam SMS do męża, aby przyjechał lecz on nie miał zasięgu, zostawił mnie o godzinie 14 bo pojechał do pracy, ja o 15 trzy razy wymiotowałam, nie wiedziałam że nie wolno jeść więc zjadłam wcześniej parę frytków, ale nie miałam apetytu na całe szczęście i je odłożyłam potem mąż je wyrzucił. Pewna pani powiedziała mi aby nie jadła nic ciężkostrawnego. Nie wiedziałam tęż, że nie można różnych witamin brać ciąży więc brałam najpierw pharmaton,feminatal a potem falvit. Ona mi powiedziała, że nie można brać do końca ciąży witamin bo rodzą się duże dzieci.Przyjechał w końcu mój mąż i odeszły mi wody już z krwią i kazano mi położyć się na fotel, położna kazała mi wziąć podkład, miałam 10 cm rozwarcia i nie czułam bóli partych na pytanie czy czuje bóle to powiedziałam, że tak ale to nie były parte Więc rodziłam bez tych bóli i urodzić nie mogłam. Położna mówiła że tak jeszcze żadna nie parła jak ja że ani razu porządnie i tylko 2 parcia a byłoby po wszystkim. Bez bóli nie można urodzić. kiedy jej powiedziałam, że boję się porodu ona na to szkoda cię bardzo. pytała się mnie czy jestem chora lub niewykształcona i czy czytałam coś na temat porodu. obrażała mnie że nie coraz gorsze są do rodzenia. Byłam podłączona do kroplówki zerwała ją i położna rzekła, że mnie już nie podłączy jak jeszcze raz tak zrobię. zawoła tez mojego męża pytając się czy zawsze taka jestem, on mówił że urodzę a ja na to, że nie.Musiał po tym wyjść.W końcu sobie poszła i przyszła druga która tłumaczyła mi jak mam oddychać że mam łapać powietrze i do brzucha wpuszczać i próbować przeć jak na zatwardzenie. a jak nie ma skurczu to oddychać. ja źle oddychałam Jednak mimo wszystko udało mi się wyprzeć trochę, badała co jakiś czas serduszko dziecka, było grzeczne, ja w końcu chciałam kucać. Później znów musiałam wrócić na fotel ginekologiczny i próbowałam rodzić. Ta położna mówiła, że najważniejsze jest teraz dziecko i pytała się mnie jak będzie miął na imię i jak urodzę przestanę czuć ból.jedna pani weszła i powiedziała, że jest duże przedgłowie i żeby mnie lekarz zbadał i okazało się, że będzie cesarka i mnie ogolili, podpisałam papiery. kiedy czekałam na znieczulenie kolejna pani powiedziała że trudno będzie wyciągnąć i czy nie da się urodzić ja na to, że nie, podjęłam jedną słabą próbę. Dopiero jak podpisywałam papiery dostałam skurczy partych jednak nadal źle oddychałam, próbowałam łagodzić ból zamiast przeć.Miałam zrobioną cesarkę gdzie lekarze mówili, że tak parłam a że się zaparłam. Mówili, że urodzą za mnie. usłyszałam płacz dziecka ale nie otworzyłam oczu. potem przynieśli mi go na chwilę miał zamknięte oczy. Mnie przewieziono na salę pooperacyjną miałam nieruchome nogi, na moją prośbę dano mi lek przeciwbólowy bo mówiłam,że boli mnie brzuch jak już puściło znieczulenie. Nie spałam całą noc. Rano spytali się czy chce aby przyniesiono mi dziecko ja na to, że tak i go przynieśli . Wtedy pierwszy raz popatrzył się na mnie, otworzył oczy jak najszerzej umiał. Później był ospały, nie chciał ssać, pomagano mi go przystawiać do piersi, kazali mi pić wodę mówili życiowo trochę. Po operacji wstałam po 24 godzinach leżenia, bolały mnie boki wstałam sama ale powoli. Nie podnosiłam głowy przez 24 godziny. Jak wróciłam do domu bolała mnie głowa, plecy dostałam gorączki. Z trudem nauczyłam małego ssać z piersi, chyba nie miał na początku siły ciągnąć, z butelki szło mu dobrze. Nie odstawiłam więc butelki bo kiedy był na samej piersi tracił na wadzę. Ale jakoś sobie potem poradziłam i zaczął ładnie przybywać.
Poród wspominam do teraz, jest mi ciągle przykro. Wyobrażam sobie jakby to było gdyby mąż ze mną rodził i jak byłby ze mną w czasie bóli w pierwszej fazie porodu. Ciągle widzę tamte obrazy przed oczami i boję się powikłań po cesarce.

eziee Dodane ponad rok temu,

Ech, pierwsze dziecko?

Wiesz, różnie bywa. Moja kumpela uparła się na naturalny poród, i aż dziecku głowę wgniotła (urodziła się mała prze CC), bo główka zaparła się na kości, i nie było szans.

Ja też miałam problem z parciem, mimo, że skurcze paskudne. Nie wiem, jak można rodzącej nawtykać, że źle prze. A to, że próbowałaś oddychać tak, żeby łagodzić ból, to normalne. Ja też tak robiłam. Gdyby nie mąż, który ze mną cały czas był i mi pomagał, nie wiem, czy nie skończyło by się CC, bo nie miałam zupełnie sił po 2 godzinach.

Powikłania po CC się oczywiście zdarzają, ale nie za często. Uważaj na siebie, staraj nie przemęczać, i naślij na tą położną jakichś Ukraińców…

:Przytulam:

agatka25 Dodane ponad rok temu,

tak oddychałam tak, aby łagodzić ból i pomagało, na szczęście mały urodził się na 10 punktów więc był dotleniony, ze mną męża nie było niestety, tak pierwsze i żałuje tej cesarki, boję się komplikacji naczytałam się tyle rzeczy wiesz, jakoś ta położna nie tylko tak do mnie do tej obok tęż co rodziła, może gdyby nie ona byłoby inaczej, a może nie. jestem trochę bojaźliwa, pierwsza fazę porodu aż do odejścia wód spędziłam sama i bardzo mnie bolało, skurcze parte były jeszcze boleśniejsze,najgorsze jest to,ze teraz myślę, ze mogłam dać radę i że to wszystko było do przeżycia.i poród nie jest wcale taki straszny jak mówią.

eziee Dodane ponad rok temu,

Dla nie których nie jest, dla niektórych jest strasznie bolesny i nieprzyjemny. Najważniejsze, że masz zdrowe dziecko. Teraz i tak już nic nie zrobisz, więc postaraj się przejść nad tym do porządku dziennego. CC to nie życiowa porażka, tylko sposób na ratowanie ciężkich sytuacji. Jeśli nie mogli pomóc ci przeć efektywnie, to pewnie inaczej się i tak by się nie dało, i nie męczyli cię już ani maluszka.

A duże dziecko się urodziło?

agatka25 Dodane ponad rok temu,

właśnie ja tak myślę, że to życiowa porażka, to wszystko jest jeszcze świeże dzięki za słowa otuchy:) czuję się trochę lepiej, cieszymy się razem z mężem z naszego małego Skarbusia:)

k-j Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez agatka25:właśnie ja tak myślę, że to życiowa porażka, to wszystko jest jeszcze świeże dzięki za słowa otuchy:) czuję się trochę lepiej, cieszymy się razem z mężem z naszego małego Skarbusia:)

ja bym radziła przy drugim dziecku udac sie w takim razie do szkoły rodzenia,uczysz sie efektywnego oddychania,po 37tc naucza cię nawet przeć,takze warto pomyslec,ja chodziłam i sobie chwale,oddychałam tak dobrze ze połozne były mega zdziwione,i cały czas sie pytały czy to aby na pewno pierwszy poród,u mnie równiez przygoda skończyła sie cc i broń boże nie uważam tego za życiową porażke:Nie nie:moj mały utknał,miałam juz mega silne parte,z bólu to prawie mdlałam,szczerze to ja błagałam zeby lekarze małego wyciągnęli wiedziałam jakos wewnętrznie ze nie dam rady go urodzic ze cos jest nie tak,ogólnie u mnie poród postepował błyskawicznie,skurcze dostałam o 1,30 w nocy i od razu były co 3 minty,po 2godz miałam parte i pełne rozwarcie,takze gdyby młody ładnie głowke w kanał wpasował urodziłąbym w 5min,nawet nie chce myslec co by było gdyby kazali mi rodzic mimo jego utknięcia,a wiem ze w niektórych szpitalach tak robia,rodzisz i już!.także warto zebys chyba przemyslala,czy na prawde jest sens cc uwazac jako porażke,ciesz sie ze dzieciak zdrowy (bo przy utknięciu i porodzie sn mogloby to sie skonczyc tragicznie!!!),a powikłania po cc??hmmm dokładnie czego sie boisz?skoro jak narazie wszystko jest ok,w okolicy blizny nie czujesz poważnych zgrubien to wszystko jest wporzadku,wiadomo ze dzwigac nie mozna wiecej niż waży dzidzia i tyle i bedzie dobrze

ani00lek Dodane ponad rok temu,

Podpisuję się pod tym, co już Ci dziewczyny napisały. Potraktuj cc jako coś, co miało Wam pomóc w sytuacji, gdy robiło się źle. Sama jestem po porodzie naturalnym i po cesarce (druga ciąża).
Nie każda ma szczęście rodzić bez komplikacji, szybko i sprawnie :Nie nie:
Niestety sama do tych nie należę, bo pierwszy poród był tragedią i gdyby nie przytomność lekarza (a w początkowym okresie opieszałość i niechęć – to smutne i przykre), to nie byłoby nas teraz na świecie. Minuty dzieliły mnie i synka od śmierci.

Pewnie chodzisz na kontrole, prawda? Lekarz na pewno powie Ci, gdy coś będzie się źle goiło. Poza tym w razie jakichkolwiek wątpliwości, sama możesz się do niego zgłosić. Po to on przecież jest 🙂

Pierwsza ciąża, pierwszy poród – trudny poród – często wpływa na nas bardziej, niż się innym wydaje. Ciesz się z tego, że wszystko skończyło się pomyślnie, że masz zdrowe dziecko 🙂 Każdy dzień łap i delektuj się nim…

gotka Dodane ponad rok temu,

Witaj Agatko!!!

Niestety..tak bywa..że w chwilach..kiedy bardzo potrzebujemy wokół siebie dobrych, życzliwych ludzi..natykamy sie na konowałów..Czytając Twojego posta mam wrażenie, że należysz do osób, które raczej duszą w sobie, niż potrafią wykrzyczeć..ja bym troszke inaczej potraktowała tę bardzo miłą położną:Fiu fiu:..ale to ja..a nie o mnie TU;)

..czas zabliźnia rany..pewnie jest Ci teraz trudno bardzo..wszystko wokół nowe..bardzo inne niż dotąd..
..ja też miałam cesarkę..mnie bolało, że mimo usilnych prób nie mogę naturalnie urodzić..ja też bałam się komplikacji..bałam się znieczulenia..ale wszystko trwało tak szybko..że dało się przeżyć..:)
..czas po cc jest ciężki..ale wszytko kiedyś..już niedługo wróci do normy..:Kciuki:

..nie zapomnisz porodu..ale pewnie za jakiś..dłuższy lub krótszy czas..spojrzysz na wszytko z dystansem..i tak naprawdę..cieszyć siębędziesz tylko i wyłacznie z tego..że Malutki jest z wami..urodził się zdrowy..i Tobie nic nie jest..:)

Życzę Ci..żeby to nastąpiło już wkrótce..a jak już ochłoniesz..ciesz się macierzyństwem:Kciuki:

mamadzika Dodane ponad rok temu,

Agatko doskonale ciebie rozumie ja tez miałam CC, miałam skurcze ale niestety przez 10 h moje rozwarcie bylo minimalne. Też uważam to za porażke bo tak bardzo chcialam rodzić naturalnie a tu sie okazało, ze matka natura sobie ze mnie zakpiła. Teraz juz mam mniej tego zalu ale na poczatku cieżko było.
Co do komplikacji po cc to nie mialam żadnych poważnych ale wracałam długo do formy niektóre laski śmigały a ja nie mogłam dac rady.
Urodziłam bardzo duzego chłopca bo okolo 4700, miałam probelmy z przystawieniem do piersi nie chcial pic. Ale uparałam sie i po powrocie do domu zaciekle oto walczyłam. I udało się.
Poród wspominam jako życiowa porażkę, ze nie dałam rady urodzić mojego kochanego chłopczyka mam nadzieje, że za drugim razem dam radę:)

eziee Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mamadzika:Agatko doskonale ciebie rozumie ja tez miałam CC, miałam skurcze ale niestety przez 10 h moje rozwarcie bylo minimalne. Też uważam to za porażke bo tak bardzo chcialam rodzić naturalnie a tu sie okazało, ze matka natura sobie ze mnie zakpiła. Teraz juz mam mniej tego zalu ale na poczatku cieżko było.
Co do komplikacji po cc to nie mialam żadnych poważnych ale wracałam długo do formy niektóre laski śmigały a ja nie mogłam dac rady.
Urodziłam bardzo duzego chłopca bo okolo 4700, miałam probelmy z przystawieniem do piersi nie chcial pic. Ale uparałam sie i po powrocie do domu zaciekle oto walczyłam. I udało się.
Poród wspominam jako życiowa porażkę, ze nie dałam rady urodzić mojego kochanego chłopczyka mam nadzieje, że za drugim razem dam radę:)

4700… To może dobrze, że przez CC. :Wstyd:

mamadzika Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Eziee:4700… To może dobrze, że przez CC. :Wstyd:

Teraz myślę, ze tak ale wcześniej była to dla mnie okropna porażka.
Dużo osób myslało, ze chciala miec CC i poprostu zapłaciłam. Troche mnie wkurzało takie podejście

eziee Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez mamadzika:Teraz myślę, ze tak ale wcześniej była to dla mnie okropna porażka.
Dużo osób myslało, ze chciala miec CC i poprostu zapłaciłam. Troche mnie wkurzało takie podejście

Ech, ja się przygotowywałam na naturalny poród, i chciałam trochę wsparcia w tym temacie, a za każdym razem słyszałam od rodziny M (moja niestety mieszka daleko), że to głupi pomysł, a jego babcia wręcz nakazywała mi brać znieczulenie, bo M będzie przykro. :Strach: Normalnie paranoja. Nie mówiąc o teściowej, która twierdzi, że CC to najlepsze co medycyna wymyśliła, i ona na moim miejscu poprosiła by o cc…

Z drugiej strony, starałam się nastawić na możliwość CC, i nie przejmować, jak się trafi. Tylko, że przeczytałam wszystko co tylko się dało o porodzie, i wiedziałam, że nasi lekarze raczej liberalnie CC zalecają, więc miałam się nie dać… i po SN została trauma. :Hyhy:

Ale i tak najważniejsze jest zdrowe bobo, i tyle. 🙂

agatka25 Dodane ponad rok temu,

Jestem już trzy miesiące po porodzie i właściwie już się nim nie przejmuje, wiem co jest najważniejsze dziecko i tylko one. o wiele bardziej przeżywam jak jemu coś dolega niż mój poród. To racja że porodu nigdy nie zapomnisz nadal jak sobie przypominam to mam pretensje do siebie samej, niestety nie jestem wygadana, i duszę w sobie może gdyby nie ta cecha charakteru byłoby inaczej ale jak mi kiedyś powiedział kolega że pomimo wszystko lubi mnie taka jestem i to nie moja wina tylko rodziców. są zdecydowanie gorsze rzeczy od cc, np. choroby, alergie, ciągle się uczę jak być mamą a problemy z karmieniem także miałam, i zdecydowałam się na mieszane trochę z butelki trochę naturalnie. ja nie urodziłam dużego dziecka wiec i to ludzie się patrzą i mówią to nie było duże dziecko a ja na to nic Miał trochę powyżej 3 kg. tylko teściowa powiedziała że może dobrze że się urodził przez cc. Miał duży obrzęk i krwiak, z jednej strony to dobrze, że jest cc bo i przy naturalnym nie zawsze jest dobrze, znam różne przypadki. Dziękuje za słowa otuchy dziewczyny cieszę się ,że odpisałyście na mój post. teraz to ja sobie własną położną wynajmę, a co do rodziny to nie powinna się nic wtrącać u mnie mój tato dzwonił do mnie i mówił, że mam powiedzieć lekarzowi, że mama dzwoniła przez cc ( jakby to miało jakieś znaczenie ona nie miała rozwarcia i mogłaby jak jej powiedzieli właśnie przygnieść główkę zupełnie inny poród niż mój) albo że jestem chuda to muszę rodzić cesarką co za gadanie i niestety sprawdziło się miałam tak już z tą cesarką że jak byłam mała to myślałam że tak urodzę Ale w ciąży pragnęłam urodzić normalnie nic nie czytałam na temat cesarki. Bałam się powikłań bo jak wróciłam ze szpitala to miałam cały dom na głowie i dzidziusia, po cc tęż źle się czułam i psychicznie i fizycznie, poprawiło się jak wróciłam do domku, niestety mieszkam tylko z mężem, który pomaga jak umie ale zazwyczaj jak mu się powie. Mój mały ładnie się rozwija i jestem z niego dumna, ale to że dziecko zdrowe najważniejsze. Mnie próbowano w tym samy szpitalu wmówić, że moje dziecko ma problemy neurologiczne, co okazało się nie prawdą. Byłam dwa razy u neurologów, którzy stwierdzili, że mam zdrowe dziecko i życzyli zdrowia he he i tyle. problem jak dla mnie jest jego alergia ale to już inny temat.

eziee Dodane ponad rok temu,

🙂

Dobrze, że lepiej się czujesz. Ja za drugim razem też inaczej do tego podejdę – wiem co się będzie działo, jakie są procedury itd, więc jak mi coś nie będzie pasować, to nie dam się teraz stłamsić, albo wciskać sobie kitu, że to nie tak.

Fajnie, że maleństwo dobrze się rozwija! 🙂

agatka25 Dodane ponad rok temu,

Myślę tak samo, teraz wiem jak się rodzi znam te procedury i nie dam sobie wciskać, że mam rodzić przez cc nikomu ani nie dam się zastraszać wiesz parę dni przed porodem mama do mnie dzwoniła i mówi, że mojej kuzynce to po porodzie macicę wycięli jak mogła , i teraz jak będę miała drugie dziecko podejdę do tego z sercem, chyba ,że zajdzie konieczność to wiadomo będzie cc ale jak wszystko pójdzie dobrze to urodzę siłami natury bo tak jest lepiej, mam nadzieję, że moje drugie dziecko się dobrze ustawi. zdecydowałam także, że będę chodzić do szkoły rodzenia wraz z mężem. a teraz się ciesze bo i poród mój dobrze się skończył ja i maleństwo jesteśmy razem, tylko że teraz to jest tak naprawdę czym się przejmować mam dziecko i jestem za nie odpowiedzialna to jest prawdziwe wyzwanie być matką a nie poród choć on jest ważny jak ogladałam ostry dyżur to tam dziewczyna na siłę chciała rodzić naturalnie choć lekarz doradzał cc i mówił jej, że potem wiele kobiet rodzi siłami natury. i niestety dziecko urodziła ale z sinicą, i wyszło, że zaszły zmiany neurologiczne. Sama znam niestety takie przypadki, że dzieci niestety nie udało się przeżyć porodu. i wogóle jest mi strasznie przykro jak widzę,że tyle dzieci cierpi. Teraz dla mnie bardzo ważne jest, aby mój synek był zdrowy i wesoły, cieszy mnie wszystko co z nim związane. chociaż ciągle popełniam błędy jak to się mówi przy pierwszym dziecku każdy jest głupi. Myślę że obie damy radę urodzić sn Ale mnie to niewiem czemu ciśglę się śni, że urodzę bliźniaczki jak z jednym miałam tyle problemu to co dopiero byłoby przy mnogim porodzie. a moje sny się sprawdzają mój synek mi się już dawno przyśnił i pojawił się w końcu w moim życiu.

agatka25 Dodane ponad rok temu,

Eziee ale rodzilaś naturalnie dlaczego pozostała trauma?

eziee Dodane ponad rok temu,

Bo poród był traumatyczny. :Śmiech:

Chciałam Naturalnie, przez duże N, bo żadnego znieczulenia, kroplówek, wywoływania, nacięć, itd. Ale, jak to u pierwszorazowych mam bywa, nie za bardzo wiedziałam co się dzieje, i mimo przeczytania wszystkiego co się tylko dało, i tak wiele rzeczy mnie zaskoczyło. I dałam sobą pokierować tak jak lekarzowi wygodnie, a nie jak lepiej dla mamy/dziecka. Tzn, wynik jedna żywa mama i jedno żywe dziecko jest niezły, to wynik mama zadowolona z porodu był by lepszy:

1. Poród miałam wywołany. Mieszkam w Stanach, i mama była ze mną tylko przez miesiąc, więc ona naciskała, żeby wywołać, bo do domu wróci z wnuka nie zobaczy. Byłam też tydzień po terminie i dziecko z USG wyglądało na 4+ kilo.

2. W szpitalu podpięli mnie od razu pot KTG i kroplówkę, a ponieważ miałam już kroplówkę (od 5 minut) lekarka zadecydowała, że zaczniemy od oksytocyny, a później przebijemy pęcherz. Tak dla wsparcia mojego „naturalnego” podejścia. Tylko nie uprzedziła mnie, że przebicie wód też może powodować skurcze, i to delikatniejsze. Że poród może się sam rozkręcić.

3. Ponieważ miałam podpiętą oksy, nie dali mi zdjąć pasa KTG,a ten mierzący skurcze tak wrzynał mi się w brzuch, że chciałam wyć z bólu. No ale mam kroplówkę, to mam siedzieć i się nie ruszać. Nie wstawać, wstawanie nic nie da. Piłka? Ja mam kroplówkę! Gdzie na piłkę…

4. Powolutku, powolutku oksy sobie działała, ale za wolno dla lekarza, więc koło 13, po 6 godzinach w łóżku, przebiła mi wody. No i się zaczęło… Bez „poduszki” z pęcherza płodowego ból na skali z 1/10 skoczył do jakichś 15… Na szczęście rozwarcie też szybko rosło, choć mały się nie obniżał. Znowu chciałam wstać, znowu „doradziły” mi, że mam leżeć. Cały czas też mnie pytali, czy na pewno nie chcę znieczulenia. Jak w końcu chciałam, to nie, bo za późno ( 3 minuty po tym, jak ostatni raz proponowali…). Koło 15 wygnali mnie siku, bo rozwarcie 9,5, wstałam… i myślałam, że ich wszystkich zamorduję – ból spadł z 10/10 na jakieś 5/10… Nie mówiąc o tym, że na kibelku było mi strasznie wygodnie… :Fiu fiu: No ale zaraz mnie wyciągnęli z łazienki, i na łóżko.

5. Parłam jakieś 2, może 2,5 godziny. Nie mogłam sama trzymać nóg (nie wspominając nawet o tym, że chciałam rodzić w pionowej pozycji), więc na szczęście pielęgniarka wpadła na pomysł, żeby rodzić „na ręcznik” – tzn, ona trzyma jeden konie, ja drugi, i tak mogę zaokrąglić plecy i przeć w „dobrej” pozycji. Po jakichś 5 minutach, stwierdziła, że bolą ją plecy i ma dosyć… Mąż przejął ręcznik, i uratował mi tyłek, bo radził sobie świetnie, dopingował mnie, i, mimo prawdziwego problemu z plecami, bo w 9 miesiącu ciąży to ja go masowałam, a nie on mnie, dzielnie wytrzymał 2 godziny.

6. Jak już w końcu doszło do rodzenia główki, to zamiast dać mi się rozciągnąć powoli (bykami opisane w moim planie), wszyscy krzyczeli PRZYYYYJ PRZYJ! No i skończyło się dość paskudnym pęknięciem, na szczęście niezbyt głębokim, ale szwów dostałam tyle, co przy pęknięciu 4 stopnia…

7. Zamiast dać pępowinie chwilę populsować, żeby to moje bobo dostało całą dobrą krew, założyli klamerkę ze 3 sekundy po wyciągnięciu małego.

8. I mój ulubiony punk – byłam podpięta do oksy, i chciałam karmić od razu – owszem, dostałam małego od razu, i od razu dostawił się do piersi, a w tym czasie lekarka za pępowinę wyciągnęła ze mnie łożysko. Znowu olały to na co wcześniej zgodziły się w planie, bo prosiłam o parę minut na samoistne urodzenie łożyska. Skończyło się godziną tamowania krwotoku,czopkami, dodatkową kroplówką, i ogólnie paniką, zamawianiem krwi do transfuzji, itd. Już nie mówiąc o masażu macicy, i od zewnątrz, i wewnątrz (przez właśnie założone szwy – trzeba było część poprawiać…). O ile sama akcja w ostatniej fazie, i samo parcie były pioruńsko bolesne, to nie pisnęłam nawet raz. Przy masażu… darłam się z bólu. Musieli mi zabrać dziecko, bo bym go upuściła.

Wszystko co było potem – miodzio. Opieka w szpitalu, pielęgniarki moje i małego, nawet szpitalne żarcie – bomba. Sam poród – wspominam jako porażkę, choć oczywiście najważniejsze jest, że mały i ja ok. Choć z tym „ja” było blisko…

Dobrze, że wszystko dobrze pamiętam, bo termin z dzieciem nr2 mam na listopad. :Hyhy: Tym razem się nie dam, będę kopać. 😉

agatka25 Dodane ponad rok temu,

to rzeczywiście, powinni dać urodzić łożysko, ja miałam całkowicie inny poród też nie byłam na żadnej piłce bo kazali przyjść jak będę większe bóle no to w samotności znosiłam te bóle nie wiedząc jakie mogą być jeszcze większe kucałam leżałam chodziłam po łazience, i jak odeszły wody to poszłam do nich i kazali mi rodzić podłączyli kroplówkę i mam przeć i nic jak tu przeć jak się nie da, to powinno wyglądać tak że powinni mi mówić że jak jest skurcz to prze i jak się pojawiły te skurcze to parłam ale nieefektywnie,źle, jedna położna była miła i próbowała mi pokazać i nawet mnie motywowała, szkoda, że to nie ona była na początku może by jakoś lepiej do mnie podeszła, obok dziewczyna też rodziła i cały czas krzyczała, że nie może no to ja też nie mogłam u mnie te parcie to zaczęło się o siedemnastej a dwudziestej miałam już cięcie, nie rozumiem czemu ostatecznie nie mogłam wyprzeć tego mojego kochanego dzieciaczka ale jak odłączyli mnie kroplówkę miałam większe skurcze więc po co to tu pomagać wywoływać może bez tego byłoby lepiej, ja to sama zaczęłam kucać i próbować siłą ciążenia nawet siedziałam sobie na tym fotelu co rodziłam i nie szło wogóle mi do przodu, ostatecznie jak była robiona cesarką to lekarka powiedziała, że trudno będzie wyciągnąć bo dziecko jest nisko czyli coś się udało. ja mojego cala noc nie widziałam, tylko leżałam z nieruchomymi nogami i nie spałam, przynieśli mi rano. a babcia to wnuka może zobaczyć później najważniejsza dla dziecka jest jego mama tak myślę, moja mama tęż chciała być przy porodzie ale nie chciałam, więc mój poród to porażka Ale Twój uznałby że byłaś bardzo dzielna i to wszystko wytrzymałaś, a co do lekarzy to brak słów oni tęż powinni współpracować z rodzącą a nie tylko rodząca z lekarzami. Dobrze, że wszystko się dobrze skończyło bo z opisu wynika że było zagrożone Twoje życie. a ta położna to jej zawód powinna wytrzymać na szczęście miałaś męża przy sobie bliska osoba dodaje sił, mojego meża zabrakło był tylko na chwilę za krótko, na pięć minut na sali porodowej nic to nie dało teraz ma być ze mną cały czas na drugim porodzie. Mam nadzieję, że urodzisz drugie dziecko naturalnie i wszystko pójdzie dobrze, i natrafisz na dobrych lekarzy i będzie dobrze, choć nigdy nie wychodzi jak to mamy zamiar i tym się nie przejmuj, ja to się wręcz nie mogłam doczekać porodu a wyszło co wyszło.

agatka25 Dodane ponad rok temu,

Czytałam że to bardzo ważne, aby dziecko po porodzie było zaraz z mamą, na całe jego życie. Robi mi się przykro, że moje mnie nie widziało cała noc, jak mi go pokazali na minute to akurat miał zamknięte oczka, a ja go nie widziałam jak go wyjmowali – za późno otworzyłam oczy.

agatka25 Dodane ponad rok temu,

co do mojego porodu znalazłam inofrmacje, że w moim przypadku należało trochę poczekać np powinnam pochodzić sobie jak osiągnęłam te rozwarcie i czekać na skurcze, a nie że ktoś mi coś każe, podłącza kroplówkę z oksy. na pewno nikt nie powinien do mnie z tekstem że szkoda ci bardzo. Sama ( nie skakałam na żadnej piłce, nikt mnie nie pasował, nie udzielał psychicznego wsparcia, maż nie mógł być przy porodzie cały czas, kazali przyjść jak poczuje bóle większe pewno lepiej byłoby rodzić samej – jak myślę o porodzie to wiem, że bede się uczyła jak urodzić naturalnie, wynajmę własną położną i sale dla siebie – inne rodzace krzyczące że nie mogą mnie nie motywowały, i bez znieczulenia 0 nie jest potrzebne, wystarczy abym mogła iść na kąpiel miała święze powietrze, ktoś był ze mną jak będzie ta pierwsza bolesna faza 0 a nie,że bede myślała ,ze umrę i nikt mnie nie będzie obrażać w czasie porodu bo do czego to prowadzi. jedną położną wspominam miło, bo powiedziała, że najważniejsze jest dziecko spytała się jak będzie miała na imie, mówiła, że ma fajne włoski i dodała, że ją też bolało- niestety nie trafiłam na nią od razu i było już po ptakach. Myślę tęż że na sali było za dużo osób jak tu rodzić gdy tyle ludzi się przewija wokół. Czy zawsze patrzycie się na ranę , wiem, że ciało w tym miejscu będzie zawsze niedoskonałe, wiem że macica się skurczyła i wiem że jak nie urodzę naturalnie drugiego dziecka to nie bede miała szans na więcej jak dwoje troje dzieci, więcej nie planuje ale chodzi o strach a co jak jednak będzie czwarte – przy porodzie naturalnym nie było to problemu przecież ile Bóg ześle tyle dzieci się będzie miało, a po trzech cesarkach to już jest zapatrywanie.

eziee Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez agatka25:Czytałam że to bardzo ważne, aby dziecko po porodzie było zaraz z mamą, na całe jego życie. Robi mi się przykro, że moje mnie nie widziało cała noc, jak mi go pokazali na minute to akurat miał zamknięte oczka, a ja go nie widziałam jak go wyjmowali – za późno otworzyłam oczy.

A ja czytałam, że jak się człowiek naczyta co ważne przy porodzie, i bez czego „zmarnuje” się później relację z dzieckiem, to ma się 80% większe sznse na depresję poporodową. 😉

Czasem nie mamy wpływu na pewne rzeczy. Pierwszy poród zawsze jest czymś nowym, trudnym i niespodziewanym, za drugim się nie damy. 😉

Zamieszczone przez agatka25:co do mojego porodu znalazłam inofrmacje, że w moim przypadku należało trochę poczekać np powinnam pochodzić sobie jak osiągnęłam te rozwarcie i czekać na skurcze, a nie że ktoś mi coś każe, podłącza kroplówkę z oksy. na pewno nikt nie powinien do mnie z tekstem że szkoda ci bardzo. Sama ( nie skakałam na żadnej piłce, nikt mnie nie pasował, nie udzielał psychicznego wsparcia, maż nie mógł być przy porodzie cały czas, kazali przyjść jak poczuje bóle większe pewno lepiej byłoby rodzić samej – jak myślę o porodzie to wiem, że bede się uczyła jak urodzić naturalnie, wynajmę własną położną i sale dla siebie – inne rodzace krzyczące że nie mogą mnie nie motywowały, i bez znieczulenia 0 nie jest potrzebne, wystarczy abym mogła iść na kąpiel miała święze powietrze, ktoś był ze mną jak będzie ta pierwsza bolesna faza 0 a nie,że bede myślała ,ze umrę i nikt mnie nie będzie obrażać w czasie porodu bo do czego to prowadzi. jedną położną wspominam miło, bo powiedziała, że najważniejsze jest dziecko spytała się jak będzie miała na imie, mówiła, że ma fajne włoski i dodała, że ją też bolało- niestety nie trafiłam na nią od razu i było już po ptakach. Myślę tęż że na sali było za dużo osób jak tu rodzić gdy tyle ludzi się przewija wokół. Czy zawsze patrzycie się na ranę , wiem, że ciało w tym miejscu będzie zawsze niedoskonałe, wiem że macica się skurczyła i wiem że jak nie urodzę naturalnie drugiego dziecka to nie bede miała szans na więcej jak dwoje troje dzieci, więcej nie planuje ale chodzi o strach a co jak jednak będzie czwarte – przy porodzie naturalnym nie było to problemu przecież ile Bóg ześle tyle dzieci się będzie miało, a po trzech cesarkach to już jest zapatrywanie.

Ja też planuję 2, i trochę boję się permanentnych metod anty, ale jeśli, jeśli zdarzyły by ci się 2 cesarki, a przy trzech już na pewno, poprosiłabym o podwiązanie jajowodów… Właśnie w MP w Łodzi zmarła na stole pacjentka, która wykrwawiła się przy 4 cc. :/

neo Dodane ponad rok temu,

Agatka25 ja miałam 4 cesarki, wszystko ze mną ok. Ja nie chciałam mieć cesarek, pierwszą miałam z winy lekarzy, drugą mi zrobili, bo moje dziecko oplątało się tak pępowiną, że się dusiło. W Polsce najwięcej cesarek u kobiety to 7, na świecie – 10. Na moim podwórku też jest kobitka, która miała cztery cesarki – nic jej nie jest.

neo Dodane ponad rok temu,

Ja prosiłam polskich lekarzy – dwóch ginekologów teraz przy czwartej cesarce o podwiązanie jajowodów ze względu na ryzyko utraty życia mojego i dziecka, jakie mogłoby nastąpić w kolejnej ciąży – lekarze ostro zaprotestowali, mówiąc przysięga Hipokratesa im na to nie pozwala. Żadne argumenty do nich nie trafiały. Polski lekarz robi co chce i kiedy chce – wszystko mu wolno, z pacjentką się nie liczy, praktycznie zawsze jest bezkarny, wszystko interpretuje jak mu się podoba.

neo Dodane ponad rok temu,

Gdybym wcześniej wiedziała i czuła to co teraz to od pierwszego porodu rodziłabym w domu z położną tak jak wszystkie moje babcie i ciocie – mieszkałam obok szpitala.

eziee Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Neo:Agatka25 ja miałam 4 cesarki, wszystko ze mną ok. Ja nie chciałam mieć cesarek, pierwszą miałam z winy lekarzy, drugą mi zrobili, bo moje dziecko oplątało się tak pępowiną, że się dusiło. W Polsce najwięcej cesarek u kobiety to 7, na świecie – 10. Na moim podwórku też jest kobitka, która miała cztery cesarki – nic jej nie jest.

To że tobie nic nie jest – super. Ale teksty w stylu: ja miałam 4, fajnie jest…??? 3 to ryzyko, bo macica jest pobliźniona, łożysko może mieć przerosty, i ryzyko wykrwawienia się na stole jest spore. Nie przeszkadza ci, że twoje dziecko może się wychowywać bez biologicznej matki – ok. Ale nie zachęcaj innych…

agatka25 Dodane ponad rok temu,

oglądałam w tv dyskusję na temat rodzenia w domu i z tego co pamiętam już niedługo będzie można rodzić właśnie w domu, myślę, że jest to dobre gdyż czujemy się tam najlepiej, bezpiecznie i dobrze możemy skorzystać z własnego prysznicu rodzić na własnym łóżku lub obok jeśli będziemy miały dobrą położną, z która wcześniej się pogada to wtedy można rodzić za pomocą siły ciążenia, w szpitalach powinno być wszystko są przecież piłki, wanny i szczebelki przy których powinno się przetrzymywać gdy rodzisz na stojąco lub przed samym rodzeniem dla położnej najlepiej jest jak kobieta jest w pozycji półleżącej bo wszystko widzi. ale tęż jest to taki wymóg, że ciąża powinna być prawidłowa w razie komplikacji szybko trzeba zabierać do szpitala. Tata mojego męża był siódmym dzieckiem, urodzonym w domu tak jak kiedyś kobiety rodziły w własnym pokoju z kobietami, które odbierały porody. Z tym to rację, bo mi się przykro zrobiło pomyślałam sobie tak tam w dole była żywa istota która po prostu chciała wyjść na świat myślałam o własnym bólu wtedy chociaż ból ten jest do przeżycia- po prostu nie umiałam urodzić myślałam, że to położna tym wszystkim kieruje, tak było mi powiedziane, nikt nie wiele mi mówił na ten temat oprócz tego, że przesz jak na kupę, a się pytałam wiele razy. I ta mała istotka pragnęła tylko jednego później przytulenia i piersi, z której ssało by 0-instynkt ssania. Jak mi go dali rano, otworzył oczki jak najszerzej umiał i gdy mi po chwili chcieli go zabrać do badania- płakał, bo to było dla niego bardzo ważne. Dlatego miałam problemy z karmieniem- bo dostał jako pierwszy posiłek butelkę, może był bardzo zmęczony porodem bo nawet nie budził się do karmienia za to póżniej jak wróciliśmy już do domu to się odmienił, może był w małym szoku. Ale wiadomo nasze dzieci nam ufają bezgranicznie i kochają, pragną naszego ciepła i przytulenia, są tęż bardzo mądre- trzeba uczyć się z nimi rozmawiać. czasami myślę, że mam depresję poporodową bo ciągle przeżywam że robię to źle a to tamto, że mogłam małemu to kupić albo tamtego nie robić, bardziej uważać na wszystko- no i często patrząc na ranę przeżywam swoją głupotę . Wiem, że w sumie to nie ważne – bo dziecko zdrowe, żywe. Czytałam o tym o podwiązaniu jajowodów, nie ma wtedy możliwości dania nowego życia i to jest smutne ta perspektywa nawet gdy sie już więcej dzieci nie chce mięć. Ale zrobiłabym pewnie tak – bo moje życie tez jest ważne dzieci musza miec przecież mamę a oprócz tego każdy pragnie i kocha życie, przynajmniej w większości. Myślę, że Neo masz dobry organizm, silny w sumie z jednej stony to poważna operacja, a z drugiej organizm się regeneruje i ludzie mają inne operacje, cięższe operacje. ja mam dwie blizny miałam wyrostek wyciany – ale coś nie tak wyszło i blizna się rozeszla zamiast paseczka jest większa jak ta po cesarce i to sporo- ale to ratuje życie. Twój dzidziuś żyje dzięki temu, że jest możliwość cesarki- z tego punku widzenia patrząc wspaniale, że mamy takie ciała, a i jeszcze jedno chciałam powiedzieć, jak czytam, ze cesarka to poród szybki i bez bólu bardzo się denerwuje- może mówić tak ktoś kto jej nie przeszedł. Bo bólu z porodu naturalnego się nie pamięta, a co lepsze jak teraz sobie o nim pomyślę, to uważam, że te skurcze parte to rewelacja nie da się ich powstrzymać a i jest czas aby sobie od nich odpocząć bo nie są cały czas. A ból jak po cesarce jest wyraźniejszy bo ciągnie na początku, takie kłucia a potem to i dźwigać nie można, ja się czułam na początku jak kaleka – leżeć przez 24 h, i tak dobrze bo nie boli jak na plecach a jak kazali na boczek się przekręcać do karmienia albo wstać. Ponoc cesarka robiona bo bólu naturalnym jest lepsza, ciało bardziej rozciągnięte prawda to . Pewnie, że się nie damy- tylko że jak z znowu nie wyjdzie, a np myśle, że jak urodzę już drugie dzięciątko naturalnie to bede taka dumna z siebie, a z drugiej strony tak że tym razem znów może być no jakieś wskazanie medyczne.

agatka25 Dodane ponad rok temu,

u mojej mamy tak było, że ona miała trzy cesarki- nie jej wina miała małe rozwarcie i zgniotła by główkę bratu, a pierwszą miała wzdłuż, pionowo niewiem czemu bo inne kobiety w tamtych czasach miały już poprzecznie,i myślała, że jest w czwartej ciąży, wybierała już imię dla dziecka a ja wiedziałam, że to już duże ryzyko i martwiłam się, aby jednak nie była w ciąży. Ale ona pragnęła mięć kolejne dziecko, okazało się, że jednak nie była. Dzieci powinny mięć mamy, lecz kiedy już doszło do powstania nowego życia jest dylemat, dziecko już jest i nie ma wyjścia, jest to ludzka istota i wtedy trzeba liczyć się z ryzykiem, dlatego nie chce mieć cesarki przy drugim porodzie, bałabym się ryzyka. znam przypadek taki, że tak dziewczyna urodziła cesarka- zagrożenie życia dziecka, lekarze chętnie wykonywali wtedy cesarki, a póżniej po roku czasu naturalnie, lecz przy pomocy kleszczy, macica pękłaby gdyby parła, dlatego zalecają czekac dwa lata po cesarce na naturalny.

eziee Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez agatka25:u mojej mamy tak było, że ona miała trzy cesarki- nie jej wina miała małe rozwarcie i zgniotła by główkę bratu, a pierwszą miała wzdłuż, pionowo niewiem czemu bo inne kobiety w tamtych czasach miały już poprzecznie,i myślała, że jest w czwartej ciąży, wybierała już imię dla dziecka a ja wiedziałam, że to już duże ryzyko i martwiłam się, aby jednak nie była w ciąży. Ale ona pragnęła mięć kolejne dziecko, okazało się, że jednak nie była. Dzieci powinny mięć mamy, lecz kiedy już doszło do powstania nowego życia jest dylemat, dziecko już jest i nie ma wyjścia, jest to ludzka istota i wtedy trzeba liczyć się z ryzykiem, dlatego nie chce mieć cesarki przy drugim porodzie, bałabym się ryzyka. znam przypadek taki, że tak dziewczyna urodziła cesarka- zagrożenie życia dziecka, lekarze chętnie wykonywali wtedy cesarki, a póżniej po roku czasu naturalnie, lecz przy pomocy kleszczy, macica pękłaby gdyby parła, dlatego zalecają czekac dwa lata po cesarce na naturalny.

Zgadzam się z tobą. Nie potępiam kobiet, które usuwają ciążę z medycznych powodów, ale sama bym tego nie zrobiła. Tym bardziej, że wiem skąd się dzieci biorą i w naszych czasach rzucanie tekstów „bo to wpadka była”… moim zdaniem jest niedopuszczalne. Nie martw się druga cesarką – ale po drugiej, jeśli nie uda się SN, zastanowiłabym się porządnie nad antykoncepcją.

Zamieszczone przez agatka25: Ale wiadomo nasze dzieci nam ufają bezgranicznie i kochają, pragną naszego ciepła i przytulenia, są tęż bardzo mądre- trzeba uczyć się z nimi rozmawiać. czasami myślę, że mam depresję poporodową bo ciągle przeżywam że robię to źle a to tamto, że mogłam małemu to kupić albo tamtego nie robić, bardziej uważać na wszystko

Słuchaj – jesteś mamą, TY masz rację w tym co robisz ze swoim dzieckiem. Nawet, jeśli coś robisz nie tak, to jeśli nie robisz tego umyślnie, to dziecko o tym nie wiem. Może i mogłaś kupić mu więcej rzeczy, ale on i tak nie będzie pamiętał. To co się liczy to kontakt z mamą i tatą. Poczucie bezpieczeństwa. Możesz dać mu do zabawy drewnianą łyżkę zamiast grającego pianinka za 300zł, i jeśli tylko okazujesz mu miłość i bawisz się z bąblem – jemu jest wszystko jedno. 😉

Zamieszczone przez agatka25:no i często patrząc na ranę przeżywam swoją głupotę. Wiem, że w sumie to nie ważne – bo dziecko zdrowe, żywe. Czytałam o tym o podwiązaniu jajowodów, nie ma wtedy możliwości dania nowego życia i to jest smutne ta perspektywa nawet gdy sie już więcej dzieci nie chce mięć.

Głupota za pierwszym razem to naprawdę powszechna rzecz – możesz obejrzeć 100 filmów, przeczytać pół sieci, wliczając w to i badania naukowe, i komentarze koleżanek z forum, ale jak przyjdzie co do czego, boisz się i o siebie i o dziecko. I nie wiesz tak na prawdę co robić, a pielęgniarka czy lekarz, którzy odebrali tysiące porodów sprawiają wrażenie kompetentnych. Ważne, że za drugim wiesz co się czeka. 😉

Mnie M namawia na podwiązanie, ale ja się trochę boję. On ma już 2 dzieci, i trzecie w drodze, ja nigdy nie chciałam mieć więcej niż 2, ale z drugiej strony…Chciałaby mieć wybór, jak coś. :Hmmm…:

agatka25 Dodane ponad rok temu,

ja myślę tak, że jak urodziłaś pierwsze dziecko naturalnie nawet jak drugie cesarką zdarzyłoby się to może za np. dziesięć lat mąż i ty będziecie chcieli mięć jeszcze dzieci, pewnie chodzi o obecną sytuację, bo na te czasy troje to już dużo ale różnie może być dzieci staną sie samodzielne a wtedy może znów będzie się chciało mięć maleństwo w domku. dzieci przychodzą z bochenkiem chleba pod paszką.

eziee Dodane ponad rok temu,

Za 10 to pewnie nie. 😉 Ja prawie 30, M prawie 40, więc jak coś jeszcze parę lat nam zostało, i rzeczywiście CC się nie boję. Za pierwszym razem CC też się nie bałam, ale miałam jakieś niestworzone oczekiwania co do porodu, siebie, tego, co będę mogła robić, itd. A tu lepiej się nie napinać, i nastawić, że będzie ciężko, ale jakoś się to przeżyje. 😉

Zobaczymy, co będzie w listopadzie. 😉

agatka25 Dodane ponad rok temu,

moja ciocia urodziła jak miała 40 lat ale to rzadko się chyba zdarza, ale jak urodzisz teraz dzidziusia no jak byś chcielibyście mięć za 5 lat to może się bliźniaki udadzą po 35 roku życia jest większe prawdopodobieństwo:). Ja po porodzie myślałam, że będę miała tylko jedno:( teraz gdy patrzę na małe dziewczynki to chciałabym mięć jeszcze córeczkę, a potem jak minie więcej czasu znów takiego małego syneczka:) Ale są chęci, co się okaże w realu to tak będzie. Myślę, że teraz dużo kobiet rodzi po 30 jak moja koleżanka z pracy,ja po ślubie chciałam mięć od razu dziecko ale musiałam czekać jeszcze dwa lata – na szczęście okazało się, że nareszcie będę mamą i nią zostałam. Znam 26 letnie dziewczyny, które mówią, że są za młode na mamy. Różnie to bywa, jednak dwoje dzieciaczków to już podwójne szczęście.

dottexile Dodane ponad rok temu,

wczasy w Międzyzdrojach

Do Państwa dyspozycji oddajemy oferty na tanie wczasy siatkówki, plac zabaw gwoli dziatwa, miejsce do parkowania, wspólna sala w celu czereda, aula gier, grill. Gdyby zastanawiają się Kraina, kto bieg wyłowić na spędzenie tegorocznych wakacji zapraszamy do lektury. Nasi doradcy opisali mafia najpopularniejszych kierunków takich podczas gdy Egipt, Tunezja, Bułgaria, Hiszpania, Grecja, Włochy, Turcja, Majorka oraz moc innych. Znajdziecie tu Kraina praktyczne informacje, charakterystykę tych kierunków oraz konkretne oferty na wakacje balkon, akcesoria plażowy, imbryk, zastawę stołową. . Do naszego wyboru mamy pośrodku innymi noclegi w takich miejscach jak choćby prywatne apartamenty, domki letniskowe, hotele azali pola namiotowe. W tych ostatnich co zgodność z rzeczywistością dostaniemy tylko bryłka ziemi aż do rozbicia namiotu czy też postawienia kempingu, lae w pozostałych czekają na nas w układy od standardu i zasobności luksusowe pokoje tudzież kwatery, które oferują wyższej klasy ośrodki wypoczynkowe. Aż do dyspozycji turystów dodatkowo 11 domków letniskowych. Na terenie ośrodka znajduje się boisko do od czasu plaży w Sianożętach kołowrót Ustronia Morskiego. Komfortowe pokoje spośród łazienkami w murowanych domkach letniskowych. Medium jest ogrodzony i dysponuje dużą ilością przestrzeni rekreacyjnej. Przed każdym domkiem aż do dyspozycji gości są umeblowanie ogrodowe a ruszt. Zaplanuj spośród nami swoje tanie 2011. WALCOWNIK, położonym w odległości 150m i odpoczynek w działach takich jak: agroturystyka, apartamenty, domki letniskowe, czy kwatery prywatne – w górach, noclegi nad morzem bałtyckim oraz jeziorem (także z dzieckiem). Wakacje powyżej morzem w ośrodku wczasowym Zapraszamy do Dźwirzyna na wspaniałe wakacje ponad morzem. Ośrodek MAJED usytuowany w pasie nadbrzeżnym w odległości 100m od czasu plaży w Dźwirzynie. środowisko dysponuje 50 pokojami 2 i 3 osobowymi wyposażonymi w łazienki, tv, radio, noclegi ponad morzem a urlop 2011.

Znasz odpowiedź na pytanie: Chciałabym opisać swój poród?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jedno- i dwulatki
tor wyścigowy - MUZYCZNY MIRAŻ - POLECAM!
W posiadaniu 1,5 rocznej córki Muzyczny wiraż znalazł się nie przez przypadek;) Z pewną premedytacją stał się własnością małej dziewczynki, siostry swojego brata;))), wbrew konwencji wciskającej w
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Matka chrzestna
Czy żyjąc z mężczyzną bez ślubu i mając dziecko, mogę być matką chrzestną?:Hmmm...:
Czytaj dalej