Coś o klapsach

Pozwolę sobie podac jeszcze raz linka do artykułu z czerwcowego wydania miesięcznika “Dziecko” pt:
Klaps, szybka droga donikąd

wg mnie wart przeczytania.

Izka i Zuzia prawie 4 :)

60 odpowiedzi na pytanie: Coś o klapsach

alicja25 Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Przeczytalam… po czesci sie zgadzam, ale jestemz tych matek, ktore od czasu do czasu dadza klapsa – jak to w artykule napisali w nerwach
Moj 3 letni synek jest tak pomyslowym dzieckiem ze czasami szlaczek mnie trafia… sciany pomazane, podloga wyrwana itd… przerasta mnie to, ale dostaje jak juz naprawde zasluzy – bo tlumaczyc 3 latkowi to jak bic o sciane.. ja mu tlumacze, ten sie kladzie i wali glowa ja go zostawiam on wyje… uspokoi sie wytlumacze czemu mama nie przytulila jak prosil, ze bardzo zle postapil – a za 5 minut sytuacja sie powtarza… jak nie 10 raz przebrany to lodowka otwierana co chwile, to wskakuje na okno by otworzyc… to klucze wezmie by zbic po glowie albo znajdzie jakis kabel i idzie cie walic… a teraz pytanie… latwo powiedziec – tlumacz.. ile mozna… uwierzcie ze po tygodniu czasami chwil kiedy 10-15 razy po prostu wezmiecie i wytlumaczycie, to dziecku w koncu sie tak na zbiera ze jesli juz cos zrobi takiego ze zaboli – ugryzie, kopni, walni kijem w oko itd – to niewiele mam potraktuje to plazem i powie synku(coreczko) nie rob tak, bo to mame czy tate boli…
Jednym slowem – mamy pomyslowych, acz zywych i raczej nie przebierajacych w czynach by zabolalo – trwajcie
a jak komus udaje sie nigdy nie dac klapsa (mowie o tym reka, bo siegniecie po kabel czy cos takiego uwazam za chore) to jestescie wielkie
pozdrawiam
Alicja25 i juz w niedziele konczacy 3 latka Lukasz

eunike Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Więc uważasz, że jak dałaś klapsa, to zrozumiał, że ściany się nie maże??

Zasada jest prosta – ZAPOBIEGAJ, a nie bij! Zabezpiecz lodówkę przed otwieraniem, schowaj to, czym maże po ścianach, schowaj kabel, którym Cię bije itd itp…


Cyprianek (listopad 2005)

kas Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Dla mnie najtrudniejsze jest to jak reagowac na klapsy innych (sama nie daje). Zawsze jak na placu zabaw widze, ze jakies dziecko cos nabroiło i widze zblizajaca sie rozzłoszczona mame obawiam sie, ze da klapsa, a ja sie bede bala zareagowac. Na szczescie jak dotad nie musiałam reagowac 🙂

Kas

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

tak jak napisałam w kaciku na każdy temat gdzie rzuciłam ten link pod problemem klapsów, sama doświadczyłam uczucia bezsilności, ale również sama doświadczyłam uczucia strachu jako dziecko,

Nie rzucam kamieniem w znajomych którzy w nerwach uderzaja przy mnie swoje pociechy i nie pale ich z tego powodu na stosie wykreślając z listy znajomych, ale uważam że jeżeli nie jesteś w stanie zapanować nad małym dzieckiem to jak zamierzasz zapanować na 10-, 15-latkiem, wtedy klaps będzie za słaby, zostanie ci pasek lub kabel. A jeżeli myślisz że bedzie łatwiej bo starsze to sie ciężko mylisz.
Jesetm z tych co uważają to co budujesz od małego zaprocentuje w przyszłości.

I sięgasz po klapsa bo tylko to pomaga argumentując przy tym próbowałam wszystkiego: tłumaczyłam, prosiłam groziłam, ale wiem sama po sobie że po drodze jest jeszcze parę sposóbów, bo udaje mi sie je znaleźć przy mojej już 4-letniej SILNEJ OSOBOWOŚCI. Wypracowuję je powolutku, i pracuję nie raz nawet i pół roku nad danym problemem wychowawczym, aby zobaczyć efekty mojej “pracy”.

Nie raz wydaje mi sie że rodzice swoje pociechy traktują jak starsze dzieci, u takiego trzylatka miesiac tłumaczeń to za mało, jeszcze kwestia jak tłumaczymy. Poza tym trzyletnie dziecko jest już na tyle duże aby wprowdzić kary i nagrody, pamiętajac starajmy się wiecej chwalic i nagradzać niż karać. Niektóre zachowania dziecka wynikają z jego chęci zwrócenia na siebie uwagi, bo np. się nudzi.
Moje dziecko bije mnie kijem? ooo nie kochanie nie bedziesz mnie bić to mnie boli, jeżekli jeszcze raz mnie uderzysz lub kogoś innego to zabiorę ci tego kija i wyrzucę w krzaki. Zazwyczaj Zu próbowała tej granicy z kijem i kij lądował w krzakach a ona płakała i płakała nawet i parę godzin do swojego pokoju nie chciała iść tylko leżała przy moich nogach a ja tego wszystkiego słuchałam, ale nie łamałam się. Wytrwałam, przyzwyczaiłąm się słuchać parugodzinnego płaczu własnego dziecka. To było jakiś czas temu i połowicznie nauczyła się że płaczem nic nie wskóra.

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

usianka Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Kasiu, ja mam podobne obawy… Widuje dziewczyne, ktora raz na placu zabaw dawala klapsy poltorarocznej coreczce bo ta wlazila na wszystkie drabinki, schody itp – takie “zywe strebro” a mamusia wiecznie na nią krzyczala, strofowala, dawala klapsy i sie tlumaczyla innym mamom jakie to jej dziecko jest niedobre i ze tylko klaps działa (jak widzialam – na chwilke, bardzo krotką). Bylo mi glupio – nie potrafilam jej zwrocic uwagi Nie chcialam wyjsc na wymądrzalską, a tak mnie kusilo zeby jej zrobic “wyklad”… Widuje ją czasami – jesli to sie bedzie powtarzac to chyba sprobuje jej zwrocic uwage… szkoda mi tej dziewuszki…

Ula – mama Emilki (2,5 roczku)

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Ja Kasiu klapsom mówię NIE, niestety doświadczyłam tego uczucia mojej bezsilności, wiem z czego to wynika, moje dziecie przy swojej skromnej osobie akceptuje tylko matkę, ostatnio mieliśmy taką akcję w łazience że musiałam wyjść bo źle by się skończyło, po moim wyjściu było jeszcze gorzej, wyjące w wannie dziecko, ja kopiąca lodówkę w kuchni ;-), mąż stojący w łazience i starajacy się pilnować szalejącego i wyjącego dziecka w wannie. A Zu “idź sobie, nie lubię Cię, MAMAAAAAA, wynocha tata”. Ogólnie maż się nasłuchał na swój temat, a do tego pojawił się następny “problem wychowawczy” ;-).

Ale masz racje ja byłam swiadkiem paru klapsów czy to u znajomych czy to w sklepie i tak jakoś nieswojo się z tym czułam, a już najbardziej nie lubię gdy idziemy do znajomych dzieci się pokłócą o coś i mały gospodarz dostaje w dupsko :(, bo nie chciał podzielić się łopatką czy uderzył moje dziecko.

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

ot co 🙂

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

usianka Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

moje dziecie przy swojej skromnej osobie akceptuje tylko matkę, ostatnio mieliśmy taką akcję w łazience że musiałam wyjść bo źle by się skończyło, po moim wyjściu było jeszcze gorzej, wyjące w wannie dziecko, ja kopiąca lodówkę w kuchni ;-), mąż stojący w łazience i starajacy się pilnować szalejącego i wyjącego dziecka w wannie. A Zu “idź sobie, nie lubię Cię, MAMAAAAAA, wynocha tata”. Ogólnie maż się nasłuchał na swój temat

hehe, u nas dokladnie to samo… tyle ze zazwyczaj akcja toczy sie na nocniku a nie w wannie wiadomo, musze towarzyszyc przy siusianiu i kupie ostatnio jakos monotonnie, spokojnie – pewnie na dniach znowu bedzie zadyma za dlugo trwa ten spokoj

Ula – mama Emilki (2,5 roczku)

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Super artykuł.
Naprawdę jestem pod wrażeniem.
Rzadko mozna przeczytac tak madrą wypowiedź.
Jestem zwolennikiem bezstresowego wychowania ale opartego o granice wyraźnie wyznaczone. Już od najmłodszego wieku.
Dobrze, że zamieściłaś ten link.

P. S. Reaguję zawsze na każdą niesprawiedliwosc.

Ja i…

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Zdarzyło sie, ze “puściły” mi nerwy. Przyznam sie, ze Jonek dostał kilka klapsów. Jednak bardzo szybko zobaczyłam, ze to jest bez sensu.
Jonatanek jest zakrecony bo w sumie to nie wie o co chodzi a ja mam poczucie winy i porażki.
Szybko nauczyłam sie panować nad moja złoscią. A cieżko mi był oi jest momentami.
Doświadczyłam wiec nie tylko w teorii, ze klaps dobry nie jest.

Swoja drogą jestem ciekawa co pani psycholog zalecała by w przypadku histerii.

Ja i…

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Przeczytalam i ciesze sie, ze wreszcie ktos zauwazyl tez rodzica w sytuacji “klapsa.” Potepiam przemoc, ale nie odsadzam od czci i wiary tych, ktorym sporadycznie zdarza sie klaps. NIe usprawiedliwiam takiego zachowania, ale i staram sie nie demonizowac, szczegolnie po tym, jak moja znajoma po klapsie plakala przez tydzien (bo co ze mnie za matka?) i przepraszala swoja szecioletnia corke rownie dlugo. A przepraszala, bo jej maz zrobil jej karczemna awanture i nakladl do glowy na temat “zwichnietej psychiki dziecka” i “propagowniau przemocy.”

Tak w ramach dygresji na temat bezstresowego wychowania, jakims cudem weszlam na strone bezstresowych rodzicow (attachment parenting Searsa to dla nich biblia, dziecku nie ustanawia sie ZADNYCH granic, bo samo naturalnie potrafi je sobie wytyczyc, wszystko zgodnie z natura, wlacznie z bojkotowaniem obowiazkowych szczepien) i znalazlam arcyciekawy post matki,w ktorym ta pisze, chwalac ciekawosc swojego poltora rocznego syna, ze jej dziecko wlasnie zjadlo pol kilo cukru, “bo chcial sprawdzic, jak to smakuje.” Zarejestrowalam sie na stronce i zapytalam, nie zlosliwie, ale ze zwyklej ludzkiej ciekawosci, czy jesli dziecko siegnie po butelke z whisky rowniez pozwoli mu zapokoic ciekawosc. Mojego posta usunieto pietnascie minut po jego publikacji. Szkoda… Przyjdzie mi umrzec w niewiedzy…

Adas 17 m-cy

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Tak myślałam :o)
Użyłam sformułowania “bezstresowe wychowanie” celowo.
Propagowane przez ludzi podobnych lub tych samych, o który piszesz wywołuje u mnie niemal odruch wymiotny i zdecydowanie jestem przeciw.
Dodałam do swojej wypowiedzi “wyznaczone granice”.
Uważam, ze poruszanie sie w bezpiecznych granicach da dziecku możliwosć zminimalizowania stresu.
Zal mi dziecka, które zjadło pół kilo cukru bo mama zaspokajała swoja próżnosć.

Ja i…

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

KOchana, ja nawet nie przeczytalam Twojego posta, jedynie wywiad spod linka, wiec nie bierz mojej wypowiedzi do siebie, czysty przypadek.

A propos strony, o ktorej wsponialam, najbardziej uderzylo mnie w niej wielkie poczucie misji zaangazowanych w nia osob, zeby przekonac (czesto dosc absurdalnymi argumentami), ze maja oni jedyna i swieta racje w kwestii wychowania dzieci.
Jak dla mnie, live and let live, pozwalasz dziecku jesc pol kilo cukruw ramach eksperymentu, twoja sprawa, ale nie mow mi, ze mam robic tak samo.

Adas 17 m-cy

kra Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Ja przyjęłam zasadę taką: daje klapsa tylko w sytuacjach, kiedy zachowanie Wiktora zagraża jemu samemu, albo komuś innemu. Jak wsadza palce do kontaktu, włazi na telewizor, wybiega na ulicę, chociaż kazałam się zatrzymać, celowo przewraca Marcelka, itp. No i robię to od niedawna, odkąd jest w stanie się tym przejąć i zrozumieć…


Kra+Wiktorek(2.5l)+Marcelek(9m)

gabaa Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Nie daję klapsa !!! U nas wywołuje to odwrotny efekt. Raz mi się zdarzyło i powiedziałam – nigdy więcej. Zawsze tłumaczę do bólu – tysiąc razy otwiera lodówkę – tysiąc razy odpowiadam – nie wolno, bo….. Powiem Wam co się stało jak bodajże miesiąc temu Jasio dostał klapsa pierwszy i ostatni raz. Chodzi już bez pieluchy ten mój kochany dwulatek, kupkę załatwia na sedes już od roku. Byłam rzecz ujmując jasno w furii – nie pamiętam o co poszło, ale dostał klapsa, efekt – miałam nasikane w trzech miejscach i kupkę zaczął robić na wykładzinę. Czułam się paskudnie, głupota ludzka nie zna granic 🙁 Wyrzucam to sobie do dzić

ania, filip, jaś

Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Ja nigdy nie daje, ale meza nie moge przekonac, ze to bez sensu :/ Zaraz podrzuce mu tego linka zeby sobie poczytal!

Agnieszka i Oleńka (1.09.2003r.)

i Sierpniowe Słoneczko (9.08.2006r.)
baby-gaga.com/p/dev220pr___.png[/img]

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

ja przyznam szczerze nie rozumiem pojęcie wychowanie bezstresowe, dla mnie ogranicza się tylko do wychowywania bez przemocy, inne stresy odpowiednie dla wieku są wręcz wskazane, w dorosłym życiu niejeden ich czeka i muszą nauczyć się z nimi radzić.

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

🙂 trzymam kciuki zeby wyciągnął wnioski 🙂

Izka i Zuzia prawie 4 🙂

Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Powtórze swoje jeszcze raz: nie demonizuję klapsów, zdarzyło mi sie ich kilka i tego nie roztrząsam ani tez nie uważam żeby były one jakas wielka tragedią, ale też nigdy nie uważałam klapsów za jakąs metode wychowawczą – swoje dziecko staram się wychowywac w inny sposób.

Nina (prawie 2,5)

niki23 Dodane ponad rok temu,

Re: Coś o klapsach

Zgadzam się :). U nas jest podobnie….staram się tłumaczyc, tłumaczyć, tłumaczyć,…. Ale czasem się zdarzy jak Nina jest złośliwa, i baaardzo niegrzeczna i nic do niej nie trafia- dostaje klapsa i po chwili jest grzeczna- u nas działa. Zdarza się to naprawdę rzadko, ale się zdarza i też nie mam zamiaru robić z tego tragedi:

W odpowiedzi na:


jeśli na co dzień jestem w miarę przytomnym rodzicem, kocham swoje dziecko, spędzam z nim czas, bawię się, to nawet jeśli dałam mu klapsa, mogę przejść nad tym do porządku dziennego.


To cytat z artykułu- zgadzam się z nim wpełni, podobnie jak z tym, ze klaps nie pomaga w jako takim wychowaniu wg. mnie, ale pomaga w danej chwili.
Natomiast demonizowanie klapsów i mówienie o tym jak o Bog wie jakiej tragedii zyciowej nie bardzo jest dla mnie zrozumiałe.

Niki & córeńka 2 LATKA :))

Znasz odpowiedź na pytanie: Coś o klapsach

Dodaj komentarz

Imiona dzieci
Natalia Emilia Wiktoria i...??
Zastanawiam się nad imieniem dla mojego Ludzika, tak żeby pasowało do reszty imion... Ale nie mamm pomuysłu.... Natalka [ 3.11.2000r.] Emilka [ 1.05.2002r.] Wiktoria [ 15.10.2003r.] Ludzik [ 30.11.2006r.]
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Ciężarówki- zapinacie pasy?
Z racji tego, że opinie wśród lekarzy są bardzo sprzeczne, zapinać, niezapinać.... [b]Ciężaróweczki zapinacie pasy w samochodzie?[/b] Tak zapinam Nie nie zapinam 2-latek Mati i malusia kruszynka
Czytaj dalej