Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

No właśnie – postanowiłam sobie że:
nie umawiam sie z położnymi,
nie zwiedzam porodówki,
nie robię żadnego “planu porodu”,
nie wertuję literatury,
nie ćwiczę oddychania,
nie planuję znieczulenia,
nie analizuję pozycji do rodzenia
… i wogóle wszystko olewam 🙂 – jadę i rodzę 🙂
Jedyny mój plan to sala porodu rodzinnego jeśli będzie wolna… a reszta – “jakoś to będzie”…
Może to jakieś nieodpowiedzialne co?

Agata + Ania 13.IX

35 odpowiedzi na pytanie: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

krzemianka Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

Ja podobnie jak Ty, poza tym, że byłam odwiedzić szpital, gdzie chcę rodzić, ale na porodówke już nie weszłam.
Po prostu wchodzę, rodzę i wychodzę 🙂 Taki jest mój plan 🙂
Przy 1 porodzie było tak samo.

I tak jest moim zdaniem najlepiej 🙂


Igor ( 13 M.) i Hubert (17.08.04)

blueanna Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

I bardzo dobrze moim zdaniem- przynajmniej w calosci poddasz sie emocjom i instynktom i nie bedziesz wertowac w myslach planu, czy cos zostalo zalatwione tak jak chcialas i czy wszystko zgodnie z tym planem przebiega… lepiej w ogole nie planowac, bo porodu nie da sie zaplanowac… niestety sa takie osoby (ja naleze do nich posrednio) co musza na wszystkim trzymac puls – mnie interesuje tylko, gdzie mam sie udac w szpitalu w ktorym rodze (bo jest duzy i zebym sie nie pogubila) i zwiedzilam sobie salki, zeby miec ewentualnie wybor (sale sa bardzo rozne i ciekawe) chcialabym rodzic w wodzie, ale niekoniecznie – bo wiem, ze sie tego nie da zaplanowac… chodzimy owszem do szkoly rodzenia,ale to chyba bardziej ze wzgledu na mojego meza, bo ostatnio same glupoty mu do glowy przychodza wiec niech sie oswaja 🙂 ale mam zamiar zapomniec wszystko co dotyczy parcia i oddechow – nad pozycjami tez nie mysle – nad krzykiem -niekrzykiem tez nie mysle : wszystko przyjdzie samo z siebie 🙂
z takiego zalozenia wychodze i wcale nie mysle, ze to nieodpowiedzialne 🙂

veraprima Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

umawiam sie z położnymi, oddychac chyba umiem

a reszta tak jak wy laseczki

samiutka Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

To nie jest nieodpowiedzialne ale tak jest najlepiej. Nie wszystko jest do zaplanowania,nie mozna nauczyc sie swoich reakcji kiedy rodzi sie pierwszy raz. Mozna tu pozniej przeczytac jak niektore kobiety byly zawiedzione bo one planowaly inaczej. Moj pierwszy syn urodzil sie tak bez “planowania”Pamietam ze w nocy przemeblowalam pokoj a rano dostalam bole. Pojechalam do szpitala i urodzilam. Nie uczylam sie oddychac,nie mialam porodu rodzinnego ani oplaconej poloznej.Lekarz byl przyporodzie taki ktory akurat mial dyzur itp.Urodzilam syna z waga 3700 i bez naciecia choc nie wiem czemu tutaj kobiety pisaly ze musza byc obowiazkowo nacinane. Po 3 dniach bylismy w domu. Teraz jest inaczej bo mam planowana cc.I poowiem szczerze ze wogole mi sie to nie podoba. Nie chcialam wiedziec jak i kiedy bo to tylko czlowiek wiecej rozmysla i z dnia na dzien wiecej sie boi bo co bedzie kiedy……itd. Podziwiam cie bo przy dzisiejszych porodach “planowanych” to zupelny odlam ale zapewniam cie ze na pewno nie pozalujesz swojej decyzji. Pozdrawiam

Ludka i Patrycja 17.08.04

dotach Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

Ja porodówkę w moim szpitalu widziałam jak leżałam na patologii i byłam głęboko wstrząśnięta. Drzwi do sali porodowej są otwarte i to wprost na rozłożone nogi rodzącej kobiety!!!!!!!! Bardzo przepraszam za ten nieprzyjemny opis, ale po tym co zobaczyłam, postanowiłam, że zrobię wszystko żeby rodzić z mężem, czyli w sali, która jest zamknięta.
Poza nic nie ćwiczę i z nikim się nie umawiam. I chciałabym, żeby było już po wszystkim. Pierwsze dziecko też urodziłam “z marszu”.
Pozdrawiam
Dorota (13.IX)

11nina Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

Ja tak robię !!! Bo nie mam czasu na ćwiczenia oddychania itd, a napewno na szkoły rodzenia :). I tak też robiłam za pierwszym razem i nie żałuje…

lea Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

wbrew pozorem rodzi tak wiekszosc kobiet… 🙂

pisalam juz – lezalam na oddziale 10 dni… w tym czasie troche porodow widzialam – przecietne miasteczko, tylko 1 porod byl rodzinny – moj; zadna kobieta nie byla ogladac sali przed porodem (ja tez nie), zadna nie miala poloznej, z lekarzem umowiona byla jedna – miala cc i on po prostu sie umawia z pacjentkami; znieczulenia nikt nie planowal bo i tak by u nas nie dostal
forum i zycie chodza czasami roznymi drogami 😉

aborka Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

ja w sumie tak rodziła. chociaz nie. była w szkole rodzenia wiec widziałam szpital. ale jak mi wody odeszły w 36 tyg to pojechałam do innego (bo lepszy dla wczesniaka). tyle ze nie było miejsc wiec trafiłam do tamtego starego. w innych szpiatalach nie byłam (moje kolezanki to zwiedziły wszystkie w miescie). na a o porodzie to nawet nie czytałam rozdziałow w książce. uznałam ze mam czas. znieczulenia nie planowałam (ale dostałam dolargan)

edycia25 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

hej!
rodze dopiero w grudniu ale też na żywioł!

edycia 25 i grudniowa dzidzia

amelka11 Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

I chyba tak najlepiej… Po co stresowac sie niepotrzebnie, jak i tak nie jestes w stanie niczego przewidziec…

Zycze lekkiego porodu i milej, nipodplaconej kadry 🙂 Ja tez nie mialam swojej poloznej, los chcial, ze trafilam na fajna, sympatyczna, a przy tym kompetentna babeczke.

Ewa i Grześ (4 lipca 2004)

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

Histerie robia w tych gazetach, i w ogóle…ja w końcu nie poszłam do szkoły rodzenia, to, co chce wiedzieć, doczytuje w necie, ksiązkach itd. Nie mam połoznej opłaconej:0 I myślę, że dam rade!:) Pozdro!

amber Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

Dokładnie tak rodziłam I poród swój wspominam wspaniale, naprawdę!!! Trwał krótko, atmosfera sympatyczna, mąż dzielny…marzę o takim kolejnym, za jakiś czas
Pozdrawiam i kciuki trzymam bo to już coraz bliżej

Beata i Maciuś 11.02.2004

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

ja tak zrobilam i polecam – rewelacja. poza tym, nawet gdybym cos wczesniej zaplanowala, to i tak nic by z tego nie wyszlo. Do tej pory nie wiem nawet, co to sa skurcze porodowe, bo mialam nieplanowana cesarke, wiec oddychanie by mi sie do niczego nie przydalo 🙂
a jak szlam na wywolanie porodu, to mowilam do dziewczyn, z ktorymi lezalam: “za godzine laseczki wracam z dzieciatkiem” i wrocilam za godzine z kilkoma minutami, ale na sale pooperacyjna (byla blisko mojej wczesniejszej:))
colora + Szymonek (22.10.03)

duska Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

Hmm….
Wszystko ok.
Jak dla mnie oprócz jednego punktu – “oddychanie”.
Naprawdę warto poznać techniki oddychania (nie mówię tu o codziennych uciążliwych “ćwiczeniach”, ale troszeczkę warto.
Z dwóch powodów: dla siebie i dla dziecka. W czasie skurczy rozwierających tylko oddychanie uratowało mnie przed “zagubieniem się” – zamiast myśleć jak to cholernie boli skupiałam sie na oddychaniu i jakoś było. Jak gubiłam rytm – ból stawał sie nie do zniesienia, a tak mogłam sie kontrolować. No i oddechy dotleniające maluszka, szczególnie w 2 fazie są dla niego istotne – i to bardzo.
To taka moja rada – akurat umiejętność oddychania się przydaje
Pozdrawiam

kobin Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

O matko! Ja bym tak nie mogla. Fakt, ze z literatura to juz u mnie czesciowo odpada, bo raz rodzilam, to wiekszosc rzeczy wiem. Ale mimo to jestem maniaczka zdobywania wiadomosci i musze wiedziec wszystko o wszystkim. A zwlaszcza co mnie czeka. Cwiczyc oddychanie tez planuje, mimo, ze przy pierwszym porodzie po naukach w szkole rodzenia spisalam sie swietnie. Ale teraz chyba troche zapomnialam. Co do poloznej tp tutaj jak sobie nie zamowie (ale tu glownie chodzi o przychodzenie pozniej do domu) to nikt mi jej nie zalatwi. Jesli chodzi o pomoc przy porodzie, to na szczescie tutaj glowna role odgrywa ubezpieczenie, a ja mam to szczescie miec prywatne.
Zastanawiam sie nad wanna i akupukuntura, bo strasznie jestem ciekawa efektow, uwielbiam takie “nowinki”. No i pozycja – intensywnie mysle, bo korci mnie ten czarodziejski stolek-taboret do rodzenia.
Jak widac, moje zycie to jeden wielki plan… Ale ja to uwielbiam

kobin,Konciu i

agathea Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

Ja bym tak nie mogła, jestem typem, który lubi mieć wszystko pod kontrolą. Jedyne czego nie zrobiłam to nie poszłam do szkoły rodzenia. A poza tym to wiem gdzie będę rodzić, widziałam konkretną salę, widziałam swój pokój poporodowy, znam cały zespół, który będzie przy porodzie, mam nr tel. do każdego z nich, oczywiście biorę znieczulenie. A poza tym rodzę drogami natury, chociaż gdybym się nie bała operacji, to na pewno wzięłabym cc.

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

do szpitala chodze na wizyty, wiec sila rzeczy obejrzalam porodowke, sale poporodowe, przed i po remoncie, wiedzialam tez salke z noworodkami
do szkoly rodzenia jezeli bede chodzic to na czesc poswiecona opiece nad noworodkiem/niemowleciem

pozdrawiaMY

mayorka Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

Ja to jestem ciekawa jak zamierzałaś zrobić “plan porodu”…
Może widziałaś gdzies jakiś przykładowy?
A na serio, to ja uważam, że wszystkiego zaplanować się nie da, a juz szczególnie porodu…

Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

Wszystko uwazam za zbedne, oprocz wlasciwego oddychania. Wierz mi, to NAPRAWDE sie przydaje i baaardzo duzo pomaga!!
Ula i Adaś + bąbelki

Edited by pluszaczka on 2004/08/14 08:52.

doki Dodane ponad rok temu,

Re: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

Zrobilam dokladnie tak jak piszesz- NA ZYWIOL!!!!
Polozna chwalila mnie ze parlam na szostke!
Kurcze w kazdej z nas sa instynkty tak ogromne ze wrecz nie do opisania!

Doki i Martusia ur. 03.04.2004

Znasz odpowiedź na pytanie: Czy któraś z was idzie rodzić “na żywioł”?

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
Kiedy pierwsze strzyzenie?
Jas konczy dzis 11 miesiecy :) ) Czy nie jest za wczesnie na postrzyzyny maszynka elektryczna? Obawiam sie o niezrosniete ciemiaczko. Kiedy Wasze dzieci mialy scinane wloski po raz pierwszy?
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
lipcówki 2004 - co słychać?
Co słychać u was lipcówki? Jak dzieciaczki? Walczycie z kolką albo innymi problemami? No i jak Wy się, dziewczyny, czujecie? Czy jeszcze się goicie, czy już jesteście w formie sprzed
Czytaj dalej