Dziecko niepasujące do koncepcji

[Zobacz stronę]

Przeczytałam i jakoś mi tak się smutno zrobiło

38 odpowiedzi na pytanie: Dziecko niepasujące do koncepcji

  1. smutne, straszne ale chyba jestem w stnie to jakoś tam zrozumieć

    mamy znajomego – lat 27- sowjego czasu szóstkę w lotto trafił a rok później chore dziecko mu się urodziło – ironia losu?

    z naszego wschodniego miasteczka mamy posła -pierwszego, nigdy tu nie było żadnego parlamentarzysty – kiedyś, kiedy jeszcze nie było mowy o posłowaniu poznałam jego żonę w kolejce do laryngologa – była z ich upośledzoną córką może 8-9 letnią. Ostatnio duzo o nich myślałam, ile to wymagałao siły i walki od nich, są tak młodzi (on rocznik 84 ona chyba jeszcze młodsza), że podejrzewam, że ta chora Zosia urodziła się na początku studiów a jakoś dają radę. Ja wiem rodzicielstwo daje siłę, wielką siłę tylko jak widać czasami jej brakuje, nie ma jej aż tyle.

    • Rena ja nie mówię, że jest lekko
      ale jeśli ktoś z góry zakłada, że nie chce, nie da rady, nawet nie będzie się starał
      to jest to po prostu pójście na łatwiznę

      • Nie lubię takiego generalizowania….że my, to pokolenie trudnych rodziców, że stępiona wrażliwość, że nas nie nauczono odpowiedzialności…
        Tak jakby te 30 lat temu dzieci do DD nie oddawano.

        Nie odważę się oceniać tych rodziców

        🙁

        • Zamieszczone przez beamama
          Nie lubię takiego generalizowania….że my, to pokolenie trudnych rodziców, że stępiona wrażliwość, że nas nie nauczono odpowiedzialności…
          Tak jakby te 30 lat temu dzieci do DD nie oddawano.

          Nie odważę się oceniać tych rodziców

          🙁

          ani ja

          • Temat strasznie trudny
            Dla mnie ZD to nie żadna tragedia
            Mam znajomych – piękni, młodzi, bogaci – dziecko niewidome z porażeniem czteronończnowym – to jest dla mnie dramat…i podjęli walkę i uważam, ze są bohaterami

            Trudno mi to zrozumieć, ze ktoś oddaje planowane dziecko tylko dlatego, ze ma ZD
            Jednak nie daję sobie prawa do oceniania tych ludzi

            • Zamieszczone przez vieshack
              ani ja

              Ani ja.

              • ja też nie chcę tu nikogo oceniać

                najbardziej utkiwł mi w głowie ten fragment ze zdjęciem
                co czuje rodzic, kiedy ktoś mówi, że dzieci na zdjęciu wcale nie są takie śliczne ze względu na jego dziecko? horrrrrrror

                ludzie wstydzą się choroby, inności czy to swojej czy kogoś bliskiego

                • Hmmm ja się tu mogę zarzekac że ja bym nigdy,jak oni mogli itp
                  ale wiecie jak byłam w ciąży z małą w pewnym momencie ginekolog podejrzewał ZD i wiecie co różne myśli przychodzą wtedy do głowy i nie są one najfajniejsze
                  Aha napiszę że mała zdrowa
                  I jeszcze jak ją urodziłam na oddziale kobieta zrzekła się praw do syna zdrowy noworodek nie znam powodów ale uważałam i nadal uważam że to pewien przejaw miłości umożliwienie temu dziecku adopcji szansy na normalne życie
                  a nie wyrzucenie na śmietnik

                  • Ja jestem piękna (?), młoda (???), po dobrych studiach i mam takie dziecko.
                    Nie oceniam tych, którzy oddają – wiem, że trzeba poświęcić się całkowicie, cała rodzina jest w zasadzie chora.
                    Nie oceniam tych ludzi, ich wybór. Fakt, dobrze, że nie usunęła.

                    Nasunęła mi się jesnak refleksja. Być może ta pani będzie kiedyś zniedołążniałą staruszką potrzebującą pomocy. Czy – jeśli będzie miała – dzieci będzie pasować do ich idealnego świata?

                    • trudno oceniać…. lepiej nie krtykować…

                      ale….

                      no właśnie chyba pojawia się “ale” gdy się to czyta…

                      “korporacyjne” podejście…. rzeczywiście jest jakieś “korporacyjne” myślenie w którym wyjście poza standard nie jest postrzegane normalnie i to nie dotyczy wyjścia poza standard “mam śliczne zdrowe, mądre dziecko” ale tym stadnadrem jest także ilość dzieci…. W korporacjach w których stawia się na przebojwych pracowników nie ma miejsac dla rodziców dzieci z problemamy i rodziców z większąilością dzieci (nawet zdrowych).. pamiętam jak się czułam 5 lat temu mówiąc że jestem wciąży nr. 3… spojżenia, gratulace od tych co mnie nie znali a po gratulacjach dziwne zmieszanie gdy mówiłam że to zdiecko nr. 3… i jawnie powiedziane prze redaktor naczelną “absurdem jest dziś mieć 3 dzieci, a niemożliwe by przy 3-ce pracować”… widać że “absurdem” jest też wychowywać dziecko chore :(…

                      • Zamieszczone przez rena12
                        ja też nie chcę tu nikogo oceniać

                        najbardziej utkiwł mi w głowie ten fragment ze zdjęciem
                        co czuje rodzic, kiedy ktoś mówi, że dzieci na zdjęciu wcale nie są takie śliczne ze względu na jego dziecko? horrrrrrror

                        ludzie wstydzą się choroby, inności czy to swojej czy kogoś bliskiego

                        Mnie szczerze ten fragment też najbardziej zasmucił

                        Mam kumpele z czasów szkoły średniej – bardzo ładna, popularna, lubiąca zabawę, wydawała się taką lekką blondynką – urodziło jej się dziecko z ZD – początkowo wśród znajomych był szok, konsternacja – teraz młody ma 2 lata – wszyscy go ubóstwiają, wśród znajomych i ogólne też są akceptowani, nikt nie robi różnicy, chodzi z moją młodą do żłobka, dziewczyna zmieniła się nie do poznania, znormalniała 😉
                        Wszystko zależy od ludzi i pewnie od doświadczeń i od środowiska, właśnie…te wielkie korporacje… słoma z butów wystaje

                        • artykuły piszę się różnie jedne są przeniesione bardzo rzetelnie i czytam to co odbiorca powiedział słowo w słowo. Inne są po obcinane wyjęte z kontekstu. Trudno oceniać, choć artykuł bardzo mocny.

                          jeszcze chciałam dodać to nie dzieje się tylko teraz tak było wcześniej. Niestety Społeczeństwo polskie bardziej niż inni boją sie inności,

                          • Ja szczerze to nie wiem – czy nie oceniam takich ludzi i takie sytuacje.
                            Nie to jest najważniejsze dla mnie w tym artykule… Ale to jaką mają pewność, że to dziecko zawsze będzie zdrowe…piękne i że nie bedzie miała ADHD, Autyzmu, Raka i innych nieszczęść…i co wtedy też oddadzą…
                            Ja tego nie rozumiem…
                            Życzę im, żeby ich to spotkało – jak np. ulegną wypadkowi i będą sparaliżowani i brzydcy…
                            Boli mnie jak dziecko oddaje się jak parę butów, które nie są “trendy”..

                            Za to widziałam w szpitalu dziecięcym dużo i kłaniam się do stóp przed każdym rodzicem, które walczy o chore dziecko. Nie miałam pojęcia że samo patrzenie na to jest takie trudne.

                            Człowieka poznaje się w dramatycznych chwilach a nie w “fajnych”.
                            To jest wyrazem człowieczeństwa.

                            • Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono
                              Wisława Szymborska

                              • Zamieszczone przez ania_st
                                Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono
                                Wisława Szymborska

                                święte słowa

                                • Zamieszczone przez ciapa
                                  Mnie szczerze ten fragment też najbardziej zasmucił

                                  Mam kumpele z czasów szkoły średniej – bardzo ładna, popularna, lubiąca zabawę, wydawała się taką lekką blondynką – urodziło jej się dziecko z ZD – początkowo wśród znajomych był szok, konsternacja – teraz młody ma 2 lata – wszyscy go ubóstwiają, wśród znajomych i ogólne też są akceptowani, nikt nie robi różnicy, chodzi z moją młodą do żłobka, dziewczyna zmieniła się nie do poznania, znormalniała 😉
                                  Wszystko zależy od ludzi i pewnie od doświadczeń i od środowiska, właśnie…te wielkie korporacje… słoma z butów wystaje

                                  zbyt mocno generalizujesz

                                  • Zamieszczone przez gobin
                                    artykuły piszę się różnie jedne są przeniesione bardzo rzetelnie i czytam to co odbiorca powiedział słowo w słowo. Inne są po obcinane wyjęte z kontekstu.

                                    O to, to (ja tez obcięłam Twój tekst, żeby nie było).
                                    Dla mnie jest to artykuł “z tezą” i wszystko jest do tej tezy ładnie dopasowane. I nie mówię, że artykuł kłamie, bo pewnie te konkretne przypadki są jak najbardziej prawdziwe, ale czy można na ich podstawie wyciągnąć wnioski na szerszą skalę – wątpię.

                                    • Zamieszczone przez ewkam
                                      zbyt mocno generalizujesz

                                      pewnie tak
                                      Piszę na podstawie tego co czytam i paru znajomych, którzy mieli przyjemność

                                      Może są cudowne pro rodzinne korporacje
                                      Gdzie matka z małym/chorym dzieckiem nie burzy cukierkowego wizerunku
                                      Może gdzieś tam są…

                                      • przeczytalam artykuł..i kurde az sie wnerwilam.. jak mozna dziecko oddac tylko temu ze chore sie urodzilo?? Lub nawet z innego powodu.. bo sie znudzilo, bo nie pasuje do mnie??

                                        A jak urodzi sie zdrowe i choroba ujawni sie pozniej??

                                        • boszzzzz, okropnie sie to czytalo

                                          w zyciu nie mozna uciekac od tego, co nas spotyka
                                          to przeciez nie rozwiazuje naszych problemu, a jedynie je od nas odsuwa

                                          istnieje duza i czesto przemilczana odpowiedzialnosc we wspolzyciu pomiedzy kochankami
                                          odpowiedzialnosc, na ktora chyba automatycznie sie piszemy podejmujac takie wspolzycie

                                          wiem, ze takimi sytuacjami rzadzi przypadek – loteria podzialu genow
                                          ale ten przypadek nie jest przeciez czyms, czego swiadomosci nie mamy podejmujac wspolzycie

                                          margines, ktory trzeba brac pod uwage, a nawet jesli nie bierzemy, trzeba umiec sie z jego konsekwencjami zgodzic

                                          ocenic nie potrafie
                                          z jednej strony gotuje sie we mnie na sama mysl
                                          z drugiej nie mam pojecia, czy ja potrafilabym w pelni stanac na wysokosci zadania

                                          chyba bardziej mnie uderza ta ekspresowa decyzja – jeszcze nie widzialam dziecka, ale juz wiem, ze go nie chce
                                          ile razy bede mogla tak sobie pochopnie wybierac?
                                          dzisiaj ZD, jutro krzywy nos?
                                          gdzie jest granica?
                                          czy jesli jestem perfekcjonistka i nie bede umiala godnie wychowywac dziecka z jakas prosta fizyczna ulomnoscia typu polidaktylia, tez ktos mnie zrozumie?

                                          wole o tym nie myslec

                                          i takie teksty tylko sprowadzaja mnie na ziemie i daja mi do zrozumienia, ze mialam w swoim zyciu wiecej szczescia niz rozumu:(

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Dziecko niepasujące do koncepcji

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general