I co ja z tego zycia mam……

Dlugo zastanawialam sie, czy nie napisac pod anonimowym nickiem ale stwierdzilam ze to i tak bez sensu…. Nie ma co sie oszukiwac…..
Otoz chodzi o to ze od 5 lat tkwie w tak beznadziejnym zwiazku, ze po prostu nie daje juz rady, zyc mi sie odechciewa… Myslalam ze dzieciaczek w naszym zyciu duzo zmieni, zblizy nas do siebie, przeciez to nasza krew…
… A ja cale dnie od rana do wieczora siedze sama w domku z naszym kochanym malenstwem, nasza malutka coreczka…(chyba nie musze pisac jak pod koniec dnia czuje sie zmeczona)…oczekiwalam chociaz troche pomocy, wsparcia, moze nie o tylko pomocy przy codziennych czynnosciach, jak kapanie, przewijanie…itd ale chocby przytulenia, milego slowa, chcialabym poczuc choc odrobine milosci….. zawsze tak wyobrazalam sobie udany, kochajacy sie zwiazek dwojga osob…..
MOJE ZYCIE NATOMIAST WYGLAGA TAK:
zamiast milosci, wysluchuje codziennych klotni, codziennych awantur….ublizanie, jak to on zmarnowal zycie ze mna bp przeciez tylko kobiet jest na swiecie…..
Nie powiem ze nie ma chwil wspanialych, ale nawet gdy sa nie potrafie sie juz cieszyc nimi w pelni bo zdaje sobie sprawe ze przeciez i tak ni jest, nigdy nie bylo i napewno nigdy nie bedzie dobrze miedzy nami. Czy kazda nasza klotnia musi sie tak konczyc…..ze jmi ubliza, poniza mnie????
Dlaczego on tak mnie potrafi potraktowac???Jest mi tak zle, wiem ze czeka mnie wychowywanie mojej kochanej coreczki samej….. Ale czy wtedy bedzie latwiej?Czy wtedy znajde czlowieka ktory pokocha zarowno mnie jak i moje (nie jego) dziecko?Czy sa tacy faceci na swiecie?
Przepraszam ze pisze tak bez ladu i skladu ale jestem zdolowana….samotna i w ogole stwierdzam ze gdyby nie moja Nuna….to nie wiem jakbym ptrzetrwala ten czas….
Nie piszcie mi ze jestem masohistka, bo sama zadaje sobie cierpienie bedac z takim a nie innym facetem, ale jezeli ktoras byla chocy w podobnej sytuacji, bedzie wiedziala jak ciezko przerwac toksyczny zwiazek….
Drecza mnie przerozne pytania…..
Czy dam rade sama bez niego?
Czy wytrzymam?
Czy jeszcze kiedys kogos znajde?

Nati mama Leny(23.03.2004)

60 odpowiedzi na pytanie: I co ja z tego zycia mam……

  1. PRZYKRO MI…

    nie jestem specjalistką od problemów małżenskich…
    nie pozwól mu się tłamsić i nie szanować. Szacunek Ci się nalezy!!!!
    NIe pozwól sobie ubliżac!! Nie rób nic, co by sygnalizowało, ze godzisz się z tym lub pobłażasz mu kiedy Ci ubliża!!!
    Walcz z tym i bądź silna!
    Twoja córka jest piekna:) Tak słodko i spokojnie śpi:)
    Jeśli było “tyle innych, fajniejszych”, to go wypierdol i każ mu choć jedną taką znaleźć i przyprowadzić do domu, niech Ci pokaże kobiete, która jest fajniejsza i bardziej wartościowa niż matka jego dziecka i jego żona!!!
    Jeśli podejmie polemike jakąkolaiwek na ten temat w nieodpowiednim kierunku to go zgaś i powiedz, żeby nie mówił o wartosciach, bo nie ma pojecia co się w zyciu człowieka tak naprawde liczy!
    Licża się dzieci, rodzina – to są wartosci!
    I błagam, nie klej nic na siłe, kosztem siebie i dziecka – to złe wyjście! Zwariujesz, zapedzisz sie w “kozi róg”…
    Popors o pomoc rodziców, przecież chyba niejestes tak do końca sama na świecie??

    • Re: I co ja z tego zycia mam…

      Sama nie wiem co ci poradzić. Niestety mnóstwo kobiet boi sie że nie da sobie rady sama zdzieckiem po rozstaniu z partnerem i tkwią w takich własnie toksycznych związkach. Prawda jest jednak taka że bardzo ciężko samej,nie tylko finansowo. Myśle jednak że jeśli knkretnie nic sie nie zmieni to nie ma sensu tak dłużej żyć,przecież nie jesteś szczęśliwa.
      Spróbuj poszukać pomocy u specjalisty,właściwie spróbujcie razem.

      LESZCZYNKA,Mati,Natka i Emi.

      • Re:…

        siwete slowa. dodam jeszcze ze twoja coreczka bedzie szczesliwsz tylko z toba niz z wami obojgiem ciagle sie kłocacymi. Mam kolezanke ktora ma straszny zal do rodzicow ze byli razem tylko ze wzgledu na nia a ona i tak nigdy nie czula sie jak w rodzinie.
        pozdrawiam i trzymaj sie Nie daj mu sie jestes wspaniala i nie pozwol mu inaczej mowic, niech lepiej sie wcale nie odzywa. Maz ci nie pomaga wiec teraz juz sama ja wychowujesz, jak sie rozstanieniecie to tylko bedziesz miala jeden balast mniej – kłótnie.
        jestesmy z toba
        pozdrawiam,
        Beata

        Beata i Filip 19,07,2003

        • Re: I co ja z tego zycia mam…

          Domyslam sie co czujesz, bo nie jest to latwa decyzja- jezeli zdecydujesz sie odejsc to czekaja Cie przepychanki z rozwodem i alimentami (jezeli twoja polowka jest wredna nie bedzie latwo). U mnie rodzice tez nie zyli najlepiej i czasami sobie mysle, ze lepiej byloby gdyby sie rozeszli- predzej czy pozniej atmosfera odbije sie na twoim dziecku. Zreszta jezeli nie jest dobrze na poczatku zwiazku, to pozniej nie bedzie lepiej. Wejdz na edziecko- tam jest forum “samodzielna mama”- tam spotkasz mamy, ktore zdecydowaly sie na taki krok.

          aga i michalek

          • Re: I co ja z tego zycia mam…

            Trudno mówić coś na podstawie tak krótkiej wypowiedzi. Rzeczywiście Twoje małżeństwo nie wygląda różowo, ale napisałaś, że są także dobre chwile (nie tak piękne jak kiedyś, ale jednak).
            Ja przed podjęciem drastycznych kroków podjęłabym jeszcze jedną pożądną próbę naprawienia związku, poinformowała bym o tym męża (niech wie, że masz dość i chcesz coś zmienić) i wyznaczyłabym termin kiedy rozliczę się ze swojej próby i podejmę decyzję.Idealnie było by gdybyście trafili do poradni małżeńskiej lub psychoterapeuty. (spytaj dziewczyn może coś Ci poradzą w tej kwestii).
            Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja życiowa, ale jak większość z nas na pewno masz na kogo liczyć może rodzice albo rodzeństwo.
            Nie martw się tym, że sobie kogoś nie znajdziesz na pewno jesteś atrakcyjną, ciekawą kobietą, to tylko kwestia nastawienia do świata. Teraz jesteś zdołowana, ale po latach chudych zawsze następują grube, trzeba się tylko o to czasami postarać, powalczyć o siebie. Zacznij coś robić nie tkwij zawieszona w próżni pomiędzy różnymi decyzjami bo to Cię jeszcze bardziej dołuje.
            Duże całuski dla Ciebie i Twojej córuni,.

            Ania i Bartuś (26.04.2004)

            • Re: I co ja z tego zycia mam…

              Kochana, jak widzialas ostatnio wiele takich postow pojawia sie ostatnio na forum… Nie Ty jedna jestes w takiej sytuacji.
              U mni tez bylo nie za wesolo – z tym ze klotni jako takich nie bylo, ale maz kompletni nie zajmowal sie Adasiem. I wlasciwie tak jest do tej pory, niektore chlopy tak juz maja..i pewnie Twoj tez nalezy do tej kategorii..
              Co do klotni i obrazania ciebie to jest to niedopuszczalne no chyba ze bardzo sie poklociliscie, padlo wiele przykrych slow a w nerwach to wiesz, ze czlowiek mowi rzeczy ktorych normalnie by nie powiedzial.
              Oznajmij mu kategorycznie ze NIE ZYCZSZ sobie zeby tak do Ciebie mowil i zabraniasz mu tego..i koniec.
              Moze facet ma stresujaca prace, moze nie umie sie odnalezc w nowej sytuacji..moze jemu tez jest ciezko??
              Sama sprobuj sie do niego przytulic, porozmawiac na spokojnie, trudno tu cos radzic bo z Twojego postu wyczytalam ze Ty juz chyba nie chcesz byc z tym czlowiekiem..
              Nie on jeden na tym swiecie, na pewno kogos sobie znajdziesz, nie jest to problem:-)
              Zycze powodzenia i trafnych decyzji:-)
              P. S ja tez jestem bardzo, bardzi samotna, powoli trace kontakt ze wszystkimi..jedynie dziciaki i forum trzymaja mnie przy zyciu..ech
              Ula i Adaś + bąbelki

              • Brawo dla Bruni i coś do Nati

                Bruni – nic dodać, nic ująć, Zgadzam się z Twoją wypowiedzią całkowicie.
                Nati – pisałam już kiedyś na forum: zachowajmy godność i nie dajmy się szmacić żadnemu facetowi, szanuj się!

                Aga i Ania 16 miesięcy

                • Re: I co ja z tego zycia mam…

                  A nie było na początku tak, że zajęłaś się dzieckiem sama, bo przecież zrobisz to najlepiej;)? Bo facet czasem może poczuć się odepchnięty i zachowywać jak zdetronizowany szczeniak. Pokazywałaś mu, że jest dla Ciebie ważny? Utwierdzałaś w przekonaniu, że świetnie daje sobie radę z córcią i że jest świetnym tatuisiem?
                  Tak mi tylko przyszło do głowy, sorki, bo może to wszystko u Was zupełnie inaczej.

                  Minka z Oliwią (19.11.03)

                  • Re: I co ja z tego zycia mam…

                    Zdaję sobie sprawę że trudno jest podjąc taką decyzję, ale wysłuchiwanie codziennych kłótni i stwierdzeń że zmarnował sobie życie…. Wydaje ci się tylko że jesteś słaba, zobacz sama wychowujesz dziecko, świetnie sobie dajesz radę, żyjesz z facetem który nie docenia cię, powiem wprost nie szanuje, to też wymaga od ciebie siły i odwagi. Woele kobiet uwalnia się z takich toksycznych związków i nagle stwierdzają że jak one mogły tak do tej pory żyć. Napewno masz rodzine, przyjaciół na których możesz liczyć.
                    Wiem jedno jeżeli pozwolisz aby tak traktował cię mąż nigdy nie zaznasz miłosci i szacunku od strony kochanej osoby.
                    Nati te decyzje nie nalezą do łatwych, ale zobacz dziś masz na uwadze dziecko, wyobraź sobie że za 2, 3 lata mała bedzie starsza i wszystko bedzie rozumiała i wtedy tkwienie w takim zwiazku już nie będzie dla jej dobra, będzie to przeżywała bardziej od ciebie, wiem coś na ten temat :((

                    • Re: I co ja z tego zycia mam…

                      To przykre, że ostatnio coraz więcej takich wątków pojawia się na forum… Z tego co mówisz, wszystko wskazuje na to, że dla swojego i Twojej córci dobra powinnaś uwolnić się z tego związku. No ale wiem, że łatwo mówić, a trudniej zrobić. Czasem bojąc się radykalnych zmian w naszym życiu, które muszą nastąpić po rozpadzie związku, wolimy tkwić w tym baganie, które tylko powoduje rozgoryczenie i smutek. Nie wiem czy na Twoim miejscu zdobyłabym się na tyle odwagi, by odejść, ale wydaje mi się, że jeżeli wszelkie próby naprawienia kontaktów między Wami nie powiodą się, to będzie lepiej jeśli dasz sobie spokój z takim facetem, który nie potrafi Cię szanować. Życzę siły, odwagi i wytrwałości!

                      Asia i Dominiczek (ur 07.01.2004)

                      • Re: I co ja z tego zycia mam…

                        …..jak to co!? Śliczną, kochaną córunię!!!!!!!!!!!!! A mąż to mąż, jakby nie było obcy facet, któremu czasem odbija! Twojemu widać odbiło. Nie przejmuj się,”wymienisz sobie na lepszy model”! A tak poważniej (choć to na górze to poważnie) to jak mnie mój mąż wkurza to śpiewam sobie w myśli (lub jemu z uśmiechem w twarz)” o mnie się nie martw, omnie się nie martw ja sobie radę dam, jesteś to jesteś a jak Cię nie ma to też niewielki kram”. I szlag go trafia.
                        To co mogę Ci poradzić to to, żebyś nie podejmowała pochopnej decyzji ale podjęła stanowcze kroki aby zmienić swoją sytuację! Wierzę Ci, że jest ciężko bo dziecko to straszna harówka. Lena jest jeszcze malutka ale po macierzyńskim radzę Ci poszukać pracy lub wrócić do dawnej, jeśli pracowałaś. To naprawdę dobrze Ci zrobi. Jeżeli wcześniej nie pracowałaś to zacznij szukać pracy ale może nie mów o tym mężowi bo to zazwyczaj chwilę trwa to po co ma mieć nowy temat do ględzenia. Jak znajdziesz pracę to już połowa sukcesu! Małą możesz zostawić z babcią lub z nianią (ja znalazłam super dziewczynę przez ogłoszenie). W tej sytuacji po pierwsze trochę się uniezależnisz, po drugie oderwiesz się od problemów i wrócisz między ludzi(choć serduszko się kraje, że mała zostaje w domu, no ale z drugiej strony to też ma pozytywne strony dla małej), po trzecie zrobisz się bardziej atrakcyjna (niekonieczne dla męża;-))bo w domu czasem się nie chce nawet o siebie zadbać,po czwarte, jak wrócisz po pracy do domu to będziesz mieć więcej siły i cierpliwości dla niuni a mąż niech się pocałuje wiesz gdzie ;-).
                        Naprawdę myślę, że praca to jest najlepsze rozwiązanie. Mąż pewnie będzie pieprzył, że mniej od niego zarabiasz itd. ale pamiętaj nie to jest celem ćwiczenia ;-). Z czasem jak sytuacja się ustabilizuje a gość się nie zmieni to myślę, że powinnaś przemyśleć kwestię tego związku. Faceci lubią samodzielne kobiety i je szanują. Jeśli Twój mąż tego nie dostrzeże to przynajmniej będziesz miała czyste sumienie, że zrobiłaś wszystko aby ratować ten związek.
                        I jeszcze jedno! Co to znaczy:”czy ja sobie dam radę, czy ktoś mnie pokocha?”!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pewnie, że sobie dasz radę a jeśli tylko Ty będziesz chciała to znajdziesz kogoś GODNEGO miłości! To co nas nie zabije,nas wzmacnia i z tego czerp siły. A jeśli masz doła dalej to powiem Ci jeszcze, że kilka dni temu zmarł mój kolega. Miał 28 lat, żonę i dwoje małych dzieci. Wiem, że będzie jej strasznie ciężko, tak ciężko, że sobie nawet nie wyobrażam (i nawet teraz się popłakałam, tak strasznie mi jej żal) ale WIERZĘ, że da sobie radę i że Bóg ma wobec każdego z nas jakiś plan (choć czasem trudno Go zrozumieć) i że nie da nam zginąć!
                        I jak? dalej myślisz “I co ja z tego życia mam……..?”
                        Trzymaj się i bądź dzielna a wszystko Ci się uda!!!!!!
                        Całuski dla małej!

                        “Gdy myślałam, że jestem już na samym dnie to usłyszałam, że ktoś puka w podłogę ;-)”

                        Pozdrowionka dla mamuś i dzidziusiów

                        Figusia i Martynka -łobuzek 23.01.04

                        • Re: I co ja z tego zycia mam…

                          Nati, ja też podpisuję się pod tym, co napisała Bruni! On nie ma prawa Cię tak traktować. Jak mu źle, niech spróbuje żyć bez Ciebie. Zmarnował życie, niech biedaczek rozpocznie inne. Ale Ty się nie katuj, nie męcz się, bo to Ty i dziecko jesteście tu najważniejsze. Uwierz mi, najgorsze co może być dla dziecka, to kłócący się i nienawidzący się wzajemnie rodzice. Takie dziecko nie bęzie szczęśliwe. Ty tymbardziej nie. Masz cudowną córeczkę, która ma śliczne imię ;), kocha Cię bezgranicznie. A facetów jest na świecie całe mnóstwo. Są i wspaniali, tacy, którzy potrafią kochać, potrafią być przyjacielami, potrafią być wspaniałymi ojcami dla dzieci swoich kobiet. Nie daj sobą pomiatać. Twój mąż zniżył się do poziomu chama, nie wiem, czy coś do niego dotrze, ale Ty nie musisz znosić jego poniżania. Nawet nie to,że nie musisz: Ty NIE MOŻESZ tego znosić!!!
                          Trzymaj się!

                          Marta i Lenka 15.01.2004

                          • Re: I co ja z tego zycia mam…

                            Nati, masz taką śliczną i kochaną córeczkę, tak słodko i spokojnie sobie śpi.
                            Najgorsze jest to, że na tym wszystkim najbardziej cierpią dzieci.
                            Czy on nie widzi jaką ma wspaniałą rodzinę?
                            Całkowicie zgadzam się z Bruni.
                            Spróbuj z nim porozmawiać, zdecydowanie i stanowczo, nie pozwól mu sie tak traktować, powiedz mu, że jak się wszystko nie zmieni to rozwiedziesz się z nim. Zobaczysz wtedy jaka będzie jego reakcja.
                            Jeżeli nie będzie miał ochoty na zmiany w waszym życiu, to go poprostu wypieprz na zbity pysk.
                            Nie pozwól się poniżać, należy Ci się szacunek, bo nie jesteś służącą od sprzątania, prania, prasowania, mycia garów i usługiwania takiemu niewdzięcznemu egoiście.
                            Trzymam kciuki i zrób z tym wszystkim porządek !!
                            Dasz radę !!
                            Pozdrawiam.Ania.

                            Kamil16maj Tomek30lipiec

                            • Re: I co ja z tego zycia mam…

                              Odpowiadam na Twoje pytania:

                              1., Oczywiście że dasz sobie radę bez niego! Jest tyle samotnych, szczęsliwych kobiet, które często układają sobie życie z innymi partnerami (znam osobiście)A z tego co piszesz to Twój mąż nie wnosi zbyt wiele pomocy to Twego życia, więc w rezultacie z nim czy bez niego- niewiele się zmieni
                              2. Czy wytrzymasz?….może…tylko to będzie kosztem Twojego zdrowia i zdrowia Twej córeczki, jeżeli czujesz,że jest naprawdę źle to uciekaj !!!
                              3. Tak, znajdziesz sobie kogoś, jesteś wartościową kobietą i bądź dzielna- jeżeli Cię nie docenia to znajdź sobie kogoś kto Cię pokocha i uszanuje

                              Wiem, że łatwo komuś doradzać, ja sama często sie waham czy aby zwiazek w którym tkwię jest tym który jest dla mnie najlepszy, ale jak na razie bilans wychodzi na plus….
                              Jeżeli wyjdzie na minus to odejdę…..będę spadać długo,ale w końcu sie podniosę.
                              Więcej optymizmu i wiary w siebie!!!

                              Pozdrawiam cieplutko

                              Iwona i Wiktoria (11.08.03)

                              • Re: I co ja z tego zycia mam…

                                Nigdy nie zrozumiem dlaczego ja związek sie rozpada to kobieta wpada na fantastyczny pomysł że dziecko poskleja związek. Nie poskleja- przyspieszy rozpad
                                I na dodatek to ono bedzie cierpiało. Jezli ma dojsc do rozwodu niech dojdzie teraz zanim mala zaczniek kumac i siebie obwiniac o to ze rodzice sie kloca.

                                Facet musi dornac do malzenstwa- jeden dorasta jak ma 25 inny jak ma 37 lat. Musi zrozumiec ze ten milion kobiet go otaczajacyh nie jest dla niego – bo on tego miliona nie potrzebuje – potrzcebuje Ciebie jedynej. Ty mu zastepujesz ten milion. A z tego co piszesz to on sie nie wyszala – nie “zaliczyl” odpowiedzniej ilosci lalek. To troche jak z kobieta ktora wyszla za pierwszego partnera – zawsze dopadanie ja pytanie czy inny ma tekiego samego i czy w łóżku z innym jest inaczej. Wyjątki można policzyć na palcach jednej ręki. I te wyjątki będą do 3 lat po śłubie..

                                Po ile macie lat?
                                Moze poprostu za wczesnie zapadla decyzja o dziecku i slubie? A teraz zacznie sie obwinianie. I dowiesz ze ze mu życie zmarnowałaś, w dziecko wrobiłaś itd..

                                Nie zazdroszcze.
                                A pocieszać nie bardzo jest jak. Musisz sama znaleźć w sobie siłe na albo walkę o związek albo dać sobie spokój i pogonić tego jakże sympatycznego z opisu młodzieńca.


                                madzia i

                                • Re: I co ja z tego zycia mam…

                                  Przeczytawszy Twoją historię widzę trochę podobieństwa do mojej. Różnica polega na tym, że ja nie miałam jeszcze wtedy dziecka, ale tkwiłam w związku, który oferował mi tylko ciągły stres, dochodziło do tego, że gdy słyszałam klucz w zamku oznajmiający, że mój małżonek powrócił – czułam ściśnięcie żołądka i tak było aż znów sobie nie poszedł. Pewnego razu w moje 30 urodziny mój mąż podszedł do mnie wcisnął mi kwiatka ze słowami wszystkiego najlepszego odwrócił się na pięcie i poszedł sobie chyba oglądać mecz. Stałam tak chwilę i wtedy w jednej chwili podjęłam decyzję – mam 30 lat nie mam dzieci, mój mąż nie chce ich mieć, bo jest za wygodny, nie będę trwoniła swojego życia na bycie z kimś takim. Złożyłam pozew o rozwód – bardzo szybko go dostaliśmy. Mój eks dużo zarabiał, zaoferował, że kupi mi mieszkanie, ale bez tego i tak bym się wyprowadziła (chciałam wynająć coś) I wtedy nagle zaczęło się mi niesamowicie szczęścić. Pomijam, że nagle wyładniałam, trochę przytyłam, a kilogramów mi brakowało, kupiłam sobie nowe ciuchy, masę facetów zaczęło się mną interesować, pojechałam z koleżankami (żadnych facetów jeszcze wtedy brrr) na wycieczkę do Włoch. Wieczorami dzwonił mój eks z płaczem bym wróciła do niego, przysyłał mi kwiaty i drogie prezenty. Zaczęłam spotykać się z miłym panem, jakoś nie planowałam ponownego zamążpójścia, bo po co znów się wiązać, aż tu nagle zaszłam w ciążę i wzięliśmy ślub… Teraz mam cudowną córeczkę, mąż obecny ma swoje wady, ale w porównaniu z poprzednim to anioł. Jedyne co straciłam na decyzji podjętej w dniu 30 urodzin to trochę mniej pieniędzy, eksio jednak dużo zarabiał… Ale mimo to w życiu bym do niego nie wróciła. Myślę, że powinnaś zacząć myśleć o sobie (i córeczce oczywiście) i zadecydować co dalej zrobić, czy się rozejść, czy zostać z mężem i liczyć, że coś się zmieni… Życzę Ci trafnej i tak samo szczęśliwej w konsekwencji decyzji jak moja. Na pewno jeszcze możesz ułożyć sobie życie!

                                  Ania i Alicja (1.05.2004)

                                  • Re:…

                                    Absolutnie sie z Toba zgadzam.
                                    A swoja droga zmienilas prace???
                                    Pozdrawiam. Masz slicznego synka, Boze jaki cudny dzieciak!

                                    • Re: I co ja z tego zycia mam…

                                      nic dodac nic ująć, Spilki jest genialna… Ale juz o tym kiedys wspomnialem

                                      Respect 4all smart girls… tataOliwii

                                      • Re: I co ja z tego zycia mam…

                                        Sama nie wiem. Ja wyszlam za maz za swojego pierwszego partnera ( i jak dotychczas jedynego) Jestesmy razem juz 6 lat a malzenstwem 2. Dziecko nas bardzo polaczylo i jestesmy szczesliwa rodzinka. Nie uwazam ze moje malzenstwo przetrwa tylko 3 lata, nie jestem ciekawa jak jest z innym facetem bo innego nie kocham. Ale to moje zdanie.
                                        A co do glownego postu, coz dziecko nigdy nie zlepi zwiazku – to prawda – jak jest zle to bedzie gorzej.
                                        Co ja bym zrobila. Probowalambym, powalczyc jeszcze troche, ale bardziej broniac sie, ze nie jestem do niczego tylko mam w sobie wartosci ktorych nie ma ON. Moze to by cos pomoglo. Prawdopodobnie przygotowywalabym sie do rozstania w sposob madry. Znalezc prace, odlozyc troszke grosza. Olac co On mowi, nie stresowac sie tym. Znalezc jakas pomac, moze kat do zycia. A jak sie mleko na stole juz do konca rozleje to ODEJSC. Chyba bym tak zrobila. I nie myslalbym o innym facecie, przynajmniej na razie, moze pozniej, ale nie byloby to moim celem. Ale Ty musisz podjac decyzje.

                                        • Re: I co ja z tego zycia mam…

                                          bardzo dobrze Cię rozumiem bo sama coś podobnego przeżywam.
                                          Nie wiem co Ci powiedzieć.
                                          Sama zastanawiam się czy jak odejdę to znajdę kogoś.
                                          Myślę, że znalazłabyś kogoś.
                                          Nie pozwalaj sobie ubliżać.
                                          Przede wsyztskim zacznij jeszcze bardziej dbać o siebie, kształć się, dużo czytaj.
                                          Będziesz się czuła wówczas lepiej a taka inwestycja w siebie pomoże Ci w życiu. Powodzenia!Trzymam kciuki!

                                          Julcia 26.04.2001

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: I co ja z tego zycia mam……

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general