Jak się czułyście w czasie stymulacji przed IVF?

Kochane Dziewuszki!

Na wstępie GRATULACJE dla wszystkich mam i zaciążonych w czasie mojej nieobecności na forum!!!! Paszula, MalaMi, Motylek, MagdaMal itd… Wszystkich nie zliczę 😮 Serce rośnie!

Chciałabym skorzystać z Waszego, dziewczyny, doświadczenia związanego z podejściem do IVF. Za jakiś czas też planuję (nareszcie) pierwsze podejście. Brak lewych przydatków i niedrożny prawy jajowód spowodował, że po 5 latach starań naszą ostatnią nadzieją jest IVF. Ponieważ rozpoczęłam też pracę, która związana jest z jazdą samochodem 150-250km raz-dwa razy w tygodniu, muszę zaplanować wszystko tak, żeby wiedzieć kiedy najlepiej udać się na urlop, a kiedy będę mogła pracować. Ciekawi mnie jak to wyglądało u Was? Jak czułyście się fizycznie w czasie stymulacji hormonalnej? Czy na tym etapie można jeszcze zachować normalną aktywność, czy się “zdycha”… A jak czułyście się fizycznie po trzanswerze? Sorki za takie “fizyczne” pytania, ale jeśli chodzi o psychikę, to na forum m.in. i z własnych doświadczeń mam już dość obszerny obraz i wolę skupić się na planowaniu terminów i logistyki i chociaż na trochę wyłączyć psyche. Prawdę powiedziawszy już jestem przerażona!!! Ściskam Was i czekam na Wasze opowieści (ze szczegółami proszę 🙂 )…

Ola

11 odpowiedzi na pytanie: Jak się czułyście w czasie stymulacji przed IVF?

ito Dodane ponad rok temu,

Ginginku :Kciuki::Kciuki::Kciuki: za podejście.
Ze swojego doświadczenia powiem Ci, że nie taki diabeł straszny. Przechodziłam dwie procedury – krótkim i długim protokołem. Fizycznie do dnia punkcji czułam się nawet dobrze – im bliżej punkcji tym mocniej odczuwałam jajniki bo pęcherzyki rosły, ale miałam ich strasznie dużo (32 szt.), jeśli masz tylko jeden jajnik pewnie dawki leków będziesz miała inne – ilość pęcherzyków będzie mniejsza i dyskomfort z tym związany będzie pewnie mniejszy. Zastrzyki to sprawa indywidualna, mnie nie bolały, dopiero przy clexane zwijałam się z bólu przez pół godziny po zastrzyku. Normalnie chodziłam do pracy.
Punkcja – to dzień wolny i rzeczywiście po niej tylko spanie i odpoczynek. Ból, dyskomfort i ciągnięcie dosyć nieprzyjemne przez kilka dni, za drugim razem już po dwóch dniach było ok. I pozostały czas, aż do testu to generalnie dobre samopoczucie – zależne od poziomu Fisia ;-). No ja przy udanym transferze czułam się bardzo źle od implantacji – ale wg mojej teorii to było takie szczególne wyczulenie organizmu.

madziorex Dodane ponad rok temu,

Robiłam raz krótki protokół. Przy podawaniu hormonów nie było źle z tym, że na końcówce byłam mocno nabrzmiała i napuchnięta. Brzuch mnie trochę bolał, ale po podaniu ovitrelle już się lepiej poczułam. Urlopu nie brałam, bo punkcja mi wypadła w sobotę, ale rzeczywiście calutką prawie sobotę przespałam. Na transfer urwałam się na 2 godz. z pracy. Może w tym cyklu wezmę urlop na transfer. Jakoś tak bym się chyba spokojniej czuła, że dałam szanse ciału się wyluzować. Po transferze czułam się ok. Procedura zakończyła się ciążą biochemiczną, myślimy, że z powodu dużej defragmentacji plemników, więc nie sądzę, żeby praca jej zaszkodziła. Trochę może po punkcji bolały mnie jajniki. Szczególnie w toalecie, przy wydalaniu – i to tak ze 2 tygodnie. Zdecydowanie było to dla mnie bardziej bolesne niż jakikolwiek zastrzyk, ale też w sumie żaden problem.

agnieszkaja Dodane ponad rok temu,

Ginginku ja jestem po krótkim protokole i miałam podobne odczucia do Ito. Bolesność jajników miałam na około 2 dni przed punkcją. Najgorzej czułam się po punkcji strasznie bolały mnie jajniki ale u mnie było zagrożenie zespołem hiperstymulacji więc to mogło wpłynąć na moje kiepskie samopoczucie. Tylko clexane po pierwszym transferze na szczęście mnie nie bolało.

Powodzenia :Kciuki::Kciuki:

paszulka Dodane ponad rok temu,

I u mnie tak samo jak u dziewczyn. Jajniki doskwierały przed punkcją. W dniu punkcji nawaliła mi psychika ale też jednak poodsysanie ponad 20 pęcherzyków boleści spowodować mogło. W dniu transferu już nie byłam taka obolała.
Przy okazji stymulacji chodziłam do pracy. Wolne wzięłam od punkcji do bety.
Przy okazji crio nie wzięłam wolnego i biegałam do pracy.
W obu przypadkach się nie udało, więc chyba nie ma to takiego wpływu….
Chodząc do pracy można się oderwać psychicznie od ivf… ale jeśli praca bardzo stresująca albo obciążająca fizycznie to chyba lepiej odpuścić.
Ja nie miałam tak daleko do pracy, bo 60 km w obie strony. Podróże ponad 100 km chyba nie są wskazane w I trymestrze…. ale wiadomo króluje powiedzenie “jak ma być to będzie”… jednak trudno tak do tego podchodzić po latach starań… pochuchaj na siebie!! 😉 :Kciuki:

Wiesz… czekałam na tego posta dość długo!! Cieszę się, że walczycie dalej i dajesz nam o tym znać!! 🙂

ginginek Dodane ponad rok temu,

Dzięki Dziewczyny za podzielenie się Waszymi odczuciami. Ja mam mieć długi protokół i najbardziej się bałam, że na hormonach będę się czuła bardzo źle. Wygląda jednak na to, że będę mogła tak zaplanować podejście, żeby w dniu punkcji odpoczywać, a po transwerze mieć dni biurowe (dla mnie to oznacza pracę w domku przy komputerze i na telefonie). Bardzo podniosłyście mnie na duchu, bo widzę, że można podejść do IVF względnie bez wielkich rewolucji… Mimo wszystko wciąż czekam – może któraś miała inne doświadczenia? Szczególnie przy długim protokole…

paszulka Dodane ponad rok temu,

Nie z autopsji ale z opowiadań wiem, że leki na początku długiego protokołu wprowadzające w stan “menopauzalny” mogą popsuć bardzo samopoczucie. Grunt pamiętać, że świat się nie wali a to efekt leków.

Mnie ginka kazała żyć normalnie i w zgodzie z sobą. Jeśli chcę być w domu to mam być w domu…. jeśli mam ochotę się oderwać to mam chodzić do pracy. Myślę, że to sensowna rada. 🙂

ginginek Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez paszulka:

Wiesz… czekałam na tego posta dość długo!! Cieszę się, że walczycie dalej i dajesz nam o tym znać!! 🙂

Paszulko,

Dzięki! Mnie podnosi na duchu, kiedy czytam o kolejnych ciężarówkach na forum! Nie ukrywam jednak, że boję się fisia i mogę nie być częstym gościem. Lekarstwem na potencjalnego fisia jest ucieczka w pracę, którą bardzo lubię (pierwszy raz w życiu!). Szczególnie dlatego, że od października będę wyjeżdżała tylko raz w tygodniu, a reszta czasu to biurowa praca w domku = ptaki śpiewają, las za płotem… Żyć nie umierać. Jeśli lekarz odradzi dojazdy to oddam ośrodek w Płocku (najdalej położony) i zostaną mi dwa 15 i 40 km od domu i wtedy będę jeździła nawet rzadziej…

Przy okazji Kochana – szczęśliwego rozwiązania! Masz swój wątek? Kiedy pakujesz się do szpitala?

Ściskam
Ola

paszulka Dodane ponad rok temu,

Nie daj się FISiowi…. tzn nie wierz w jego złą moc. FISia trzeba oswoić i zaakceptować.. wtedy robi się mniej zjadliwy.
Nie da się podejść do ivf bez emocji, oczekiwań i stresu. Trzeba to po prostu jak się da neutralizować i rozpraszać…. ale FIŚ będzie i tak.

Mój wątek przepadł a o swojej ciąży chyba najwięcej piszę na wątku wakacyjnym na oczekujących.
Termin wg OM na 9 lipca… jeśli Jolka nie postanowi wyjść wcześniej to będę miała cc 12 lipca najpóźniej. Mój gin jest zwolennikiem poczekania na sygnał od dziecka zanim będzie robił cc a zwłaszcza przed terminem. Trochę to stresujące ale przekonuje mnie to mimo wszystko.
A spakowana już jestem … a wraz z papierami potrzebnymi do porodu mam karteczkę do głosowania, gdyby 4 lipca zastał mnie w szpitalu. 😀

salma Dodane ponad rok temu,

To jeszcze ja się dołączę…
Dziś mam 6 dzien po transferze.Oczywiście jest FIŚ, dlatego wróciłak do pracy.
Ja miałam długi protokół. Ogólnie czułam się dobrze, tylko parę dni przed punkcją zaczęły mi dokuczać jajniki (nie jest to nic nie do wytrzymania), ale co ciekawe, wyraźnie czułam się osłabiona, jakby brało mnie jakieś choróbsko. Lekarz powiedział mi,że chyba mnie bierze infekcja,bo raczej nie ma takich objawów po hormonach stymulujących. Jednak następnego dnia po zakończeniu stymulacji poczułam się zdecydowanie lepiej, słabość minęła.
Po punkcji i jeszcze 2 dni po transferze bolały mnie jajniki (jeden miałam trochę przestymulowany),a teraz nic mi nie dolega poza Świrem…

ginginek Dodane ponad rok temu,

Salma,

Wielkie kciuki! Myśląc o tych najtrudniejszych dniach po transwerze żałuję, że nie ma takiego systemu, żeby zasnąć i obudzić się po 12 dniach… Na razie mogę sobie tylko wyobrazić FISIA ale już mnie przeraża…

Jeszcze raz :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

shai Dodane ponad rok temu,

To i ja coś napiszę.
Mamy bardzo podobną sytuacje – ja również brak jednego jajnika z przydatkami, natomiast prawy jajowód – podobno drożny ale powinien “pływać” swobodnie, a zrosty to uniemożliwiają. Mąż – wyniki ok.
Z uwagi na jeden jajnik bardzo się obawiałam stymulacji – ale w rezultacie było ok 12 pęcherzyków – pobrano 7 komórek: 6 pozostało 1 nieprawidłowa. W ubiegłym miesiącu pierwsza próba niestety nie udana. Teraz jak się powiedzie prób crio. Po punkcji spanko, a po transferze przez kilka dni czułam się ociężała i miałam duży brzuch – po całej stymulacji pozostało mi 3 kilo które trzeba zrzucić :Hmmm…:

To że tylko jeden jajnik jest – wcale nie znaczy ze leki będą w mniejszych dawkach – ja miałam długi protokół i po 11 dniach brania diphereliny – następnie miałam podawane 8 dni : rano dipherelina wieczorem bravella + 2 menopury. Zastrzyki nie bolą, wiec nie ma sie czego bać
Nastaw sie pozytywnie a wszystko będzie oki 🙂
Trzymam :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

Znasz odpowiedź na pytanie: Jak się czułyście w czasie stymulacji przed IVF?

Dodaj komentarz

Tematy, których nie znalazłam w forum
Pokaż swój charakter pisma
Tak mnie natchnął wątek Mamrotki. [SIZE=7]Pokażcie jaki macie charakter pisma :Wow!:[/SIZE] Szkoda, ze nie mam przy sobie zeszytów z podstawówki. Tam to był hardkor. Teraz źle nie jest. Zaraz poszukam, gdzieś miałam
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
pit 11
Dziewczyny:) Na pit 11 dochod b-c ktory jest w tabeli "d"to dochód netto czy brutto?
Czytaj dalej