Kiepska ze mnie starajaca sie…

Mialam zamiar tu sie troche poudzielac, ale jak na razie to tylko czytam posty…
I dochodze do wniosku, ze nie bardzo moge odpowiadac na posty…
Dziewczyny, ileeeeeeeeee wy wiecie o cyklu, lekach, testowaniu, leczeniu, badaniach itp. ! . Jestem w porownaniu do Was kompletnie zielona…
Pocieszanie tez mi kiepsko wychodzi, bo ciagle jeszcze sie nie pozbieralam, a powiedzialabym nawet, ze jest gorzej, bo wczoraj poronily 2 forumowe kolezanki i strasznie mnie to przybilo.
Ogladalam ff, ale tez jakos nie moge zabrac sie za mierzenie tempki. Boje sie, ze od tego zwariuje, ze bede sie za bardzo nakrecac itp.
Jednym slowem marny ze mnie tutaj pozytek… Bede taka starajaca-duch, ktory bedzie Was sledzic… Czy ktos tez sie tak czuje? Hej, starajace-duchy odezwijcie sie!

Strona 2 odpowiedzi na pytanie: Kiepska ze mnie starajaca sie…

  1. Re: Kiepska ze mnie starajaca sie…

    Kamelia zapewniam Cie, ze to nie tylko kwestia charakteru… Napisalam przeciez, ze nie mam wsparcia w lekarzach, wiec jak moge zrobic badania??? Po pierwszym proronieniu przewertowalam setki stron www i przeczytalam kilkadziesiat naukowych publikacji (z racji zawodu mam dostep do najlepszych periodykow medycznych). I co z tego, kiedy moich przypuszczen nie moglam zweryfikowac? Pewnie, ze ze zdobyta wiedza byloby mi lzej! Nawet gdybym nie poznala przyczyny moich problemow, byloby mi lzej juz chociazby dlatego, ze pewne przyczyny moglabym wykluczyc! Ja tez chce wiedziec, ale nie potrafie przeskoczyc tutejszego systemu!!!
    W styczniu 2002 dzwonie do instytucji zwanej “Zdrowie kobiety”. Wlasciwie to moj pierwszy kontakt ze szwedzka sluzba zdrowia… Pani po drugiej stronie sluchawki pyta mnie czy jestem w ciazy czy chce srodki antykoncepcyjne. Tlumacze, ze ani jedno ani drugie, bo ja chce zajsc w ciaze i chcialabym w zwiazku z tym zrobic sobie badania. Odpowiedz: my takich badan nie robimy, zajmujemy sie tylko kobietami w ciazy albo tymi, co chca piguly. Mialam nawet pomysl, zeby zglosic sie jako ta, ktora chce piguly, ale okazalo sie, ze recepte wystawia polozna po uprzednim wypelnieniu ankiety i rozmowie… Nawet sie nie widzi ginekologa! Ktos mi podpowiada, ze mam zadzwonic do szpitala na oddzial ginekologiczny, ale tam tez badan mi odmawiaja. Tlumacza, ze wzywaja kobiety co 3 lata na badania i teraz nie jest moja kolejka… Cos takiego, jak przychodnie specjalistyczne nie istnieje. Postanawiam isc do lekarza prywatnego. Miasto, w ktorym mieszkam ma 120 tys mieszkancow i jest w nim 5 gabinetow prywatnych… Obdzwaniam wszystkich, ale wszedzie najblizszy termin jest na jesien. W jednym gabinecie proponuja mi w koncu wizyte w kwietniu u stazysty. Stazysta okazuje sie mlodym Grekiem, ktory kiepsko mowi i po szwedzku i po angielsku. Niewiele z tej wizyty wynika, ale jakos uspokajam sumienie…

    W czwartym cyklu zachodze w ciaze. Zglaszam sie do instytucji “Zdrowie Kobiety”, ale termin wizyty dostaje dopiero na koniec sierpnia. Nie robia wizyt przed 12 tygodniem, bo w I trymestrze jest duzo poronien, a i tak takiej ciazy nie mozna uratowac…

    W lipcu w 10 tygodniu zaczynam krwawic i znow dzwonie do instytucji “Zdrowie Kobiety”. Blagam o pomoc, niestety takowej nie otrzymuje. Mam lezec w domu i czekac. Nie wytrzymujemy z mezem i jedziemy na oddzial ginekologiczny do szpitala. Chca mnie przyjac!! Lekarzem okazuje sie Polak. Ciaza niestety obumarla, po godzinie jestem juz pod narkoza na zabiegu lyzeczkowania. Nastepnego dnia wypisuja mnie do domu. O zadnej diagnostyce nie ma mowy: pierwsze poronienie, szybko zaszlam w ciaze. Doktora Polaka niestety juz nie spotkalam, wyjechal na urlop do Polski.

    Po miesiacu chce sie umowic na kontrole. Wydawalo mi sie, ze tak mi powiedzieli podczas pobytu w szpitalu. Okazalo sie, ze nic bardziej mylnego. Zadnych badan i kontroli robic nie beda!! Nie daje za wygrana. Wydzwaniam kilka razy. Przy ktoryms telefonie puszczaja mi nerwy i rzucam sluchawka. Nastepnego dnia dzwoni do mnie psycholog… Oferuja mi wizyty u psychologa, ale badan ginekologicznych nie zrobia…
    Dochodze do wniosku, ze ja moze faktycznie przesadzam. Odpuszczam sobie. Na Swieta Bozego Narodzenia jedziemy do Polski. Robie badania na toksoplazmoze i chlamydie i podstawowe badania krwi i moczu. Ide prywatnie do ginekologa. Badan hormonow nie robie, bo kiepski moment cyklu i ginka nie widzi sensu. Ja nie nalegam, bo w koncu staralismy sie dopiero 2 cykle (wczesniej przerwa po poronieniu + moja choroba).

    Marzec 2003. Znow puszczaja mi nerwy. Obdzwaniam prywatnych ginekologow, ale termin dostaje dopiero na wrzesnia. Wymyslam tez, ze zglosze sie na panstwowa ginekologie z zasymulowanym bolem jajnika. Mam nadzieje, ze uda mi sie pogadac z jakims ginem. Symulowanie dziala! Kazali mi przyjechac na wizyte jeszcze tego samego dnia. Powiedzialam, ze staram sie zaciazyc, wiec podejrzewali ciaze pozamaciczna. Niestety doktorek trafia mi sie kiepski, gburowaty. Robi mi jednak podstawowe badania gin. i usg. Jakims cudem udaje mi sie tez go namowic, zeby zrobil mi termin na badanie hormonow. On sie tym nie zajmuje, wiec ma mi przyslac informacje do domu, kiedy i do kogo mam sie zglosic. Inoformacja przyszla we wrzesniu 2003, kiedy bylam w juz w ciazy z Amelia, a ja myslalam, ze ginek mnie olal albo zapomnial…
    W czerwcu puszczaja nerwy mojemu mezowi. Nie wiem, jakich srodkow perswazji uzyl, ale obiecali wizyte w poradni nieplodnosci w sierpniu. W miedzyczasie cudownie zachodze w ciaze. I wszystko konczy sie szczesliwie 14 marca 2004. Opis opieki prenatalnej w wydaniu szwedzkim pomine, bo to ma byc moja relacja ze staran.

    6 tygodni po prorodzie wizytakontrolna ui gina. Najwazniejsze dla mnie bylo pytanie, kiedy moge zaczac nowe starania. Dostaje przyzwolenie od razu. Chcialam jednak karmic piersia, wiec raczej szanse na ciaze byly marne. Od poczatku sie nie zabezpieczlalismy. W pazdzierniku przyszla @ i zaczelismy juz wtedy celowac w dni plodne. W grudniu tradycyjnie odwiedzilam ginke w Polsce, ale o robieniu jakichs wiekszych badan nie bylo mowy. Karmilam jeszcze, wiec sobie tlumaczylam, ze te pierwsze cykle staran moga byc nieudane. W styczniu skonczylam karmienie, ale dalej jakos sobie tlumaczylismy, ze moze jeszcze troche moj organizm potrzebuje czasu. W marcu troche zaczelismy sie juz martwic. Poprobowalam poumawiac sobie jakies wizyty, ale u panstwowego bezskutecznie, a prywatnie tradycyjnie dopiero na jesien. I tak jakos przetrwalismy do szczesliwego sierpnia, ktory okazal sie niestety niezbyt szczesliwy… Walczylismy strasznie o te badania diagnostyczne, ale co z tego bedzie nie wiem… Obiecali “zawezwac” na badania po 3 miesiacach po poronieniu. Na razie cisza…
    I co malo jestem zdeterminowana?
    Mi tez cholernie szkoda czasu na czekanie! Ale co ja mam zrobic??? Jakies pomysly? Wdzieczna bede za kazda porade! Jak nie zrobia mi do swiat zadnych badan tutaj, to na pewno maksymalnie wykorzystam czas swiateczny w Polsce.

    • Re: Kiepska ze mnie starajaca sie…

      Bożka, nie gniewaj się chociaż bo nie miałam nic złego na myśli pisząc o kwestii “różnych charakterów”… Wydaje mi się, że zrobiłaś co mogłaś w miarę możliwości jakie masz w tym kraju… Wiesz ja myślę, że może poczytaj na temat poronień i badań jakie warto wykonać by wykluczyć kolejne niepowodzenia (szczeggólnie polecam forum Bociana) i zrealizuj plan badań w czasie przerwy świątecznej w Polsce… naprawdę chyba nie masz wyboru…
      Oczywiście serdecznie życzę Ci aby wszystko do tego czasu potoczyło się pomyślnie i by badania nie były konieczne.

      Michałek 14.08.2003

      • Re: Kiepska ze mnie starajaca sie…

        az sie wierzyc nie chce, a wszedzie sie czyta i slyszy, ze Szwecja to kraj z najlepiej w Europie rozwinietym systememm pomocy spolecznej. Myslalam, ze to oznacza systemem opieki lekarskiej takze… Nie chce sie wierzyc, a my na swoja sluzbe rodzima narzekamy…

        • Re: Kiepska ze mnie starajaca sie…

          halo halo!!!! witam wszystkie forumowe duszki! ja też tu za często nie piszę ale to wszystko dlatego że nie często mam dostęp do neta:) ale i tak zawsze miło tu wstąpić. Można się tyle nauczyć! I nie tylko wiedzy medycznej, ale też cierpliwości, zrozumienia, współczucia i współ-radowania się!;) ojeku ale mi filozoficznie wyszło-osioł filozof ze mnie!;p buziaki

          Znasz odpowiedź na pytanie: Kiepska ze mnie starajaca sie…

          Dodaj komentarz

          Mozarella w ciąży

          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

          Czytaj dalej →

          Ile kosztuje żłobek?

          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

          Czytaj dalej →

          Dziewczyny po cc – dreny

          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

          Czytaj dalej →

          Meskie imie miedzynarodowe.

          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

          Czytaj dalej →

          Wielotorbielowatość nerek

          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

          Czytaj dalej →

          Ruchome kolano

          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

          Czytaj dalej →
          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
          Logo
          Enable registration in settings - general