Mamy niewierzące

Jak widzę temat kościoła wraca już parokrotnie, więc i ja się doważę zadać pytanie. Oczywiście jak to na forum, kto nie chce ten nie musi odpowiadać. Czy dużo wśród nas mam niewierzących?
Ja jestem niewierząca niejako od urodzenia to znaczy nie kjestem nawet ochrzczona. Brak wiary powoduje u mnie pewne lęki związane z nieuniknionym, a poza tym właściwie nie rzutuje na codzienność. Tylko w dzieciństwie musiałam odpowiadać na pytania, czy obchodzę Święta…
Pozdrawiam

Kaśka

36 odpowiedzi na pytanie: Mamy niewierzące

  1. Re: Mamy niewierzące

    Ja jestem niewierzaca albo ateistka jak kto woli.
    W niczym to w zyciu mnie samej nie przeszkadza. Zawsze wiedzialam, ze jak czegos chce to musze sama zalatwic, tzn. nie modlilam sie o cos.
    NIgdy nie mialam “niczego” do osob wierzacych ale “oni” mieli do mnie – mam na mysli moje dziecinstwo. Bylam odmiencem i czesto inne dzieci testowaly mnie na rozne sposoby. Mam nadzieje, ze w dzisiejszych czasach dzieci sa juz inaczej wychowane i nie wysmiewaja tych “innych”.
    Chociaz nie jestem tego pewna bo wszyscy dookola uwazali za oczywiste, ze ochrzcze swoje dziecko i nikomu nie przyszlo do glowy, ze moze byc inaczej.
    Obchodze wszystkie swieta bo dla mnie to tradycja – tez mnie kiedys ludzie o to pytali.

    A tak poza tym, moj maz jest bardzo wierzacy i praktykujacy… a ja nigdy nie bede. Sztuka to pogodzic. 🙂

    ,
    Kasia i Macius – 27 czerwiec 2003

    • Re: Mamy niewierzące

      No właśnie… Pogodzić… Twój mąż na pewno bardzo chciałby aby Wasz synek został ochrzszczony… I jak to godzicie? W zasadzie ochrzszczenie własnego dziecka i wychowanie w wierze jest obowiązkiem chrześcijanina…

      Kamelia i jej chłopaki

      • Re: Mamy niewierzące

        Mój mąż jest wierzący, ale niepraktykujący. Kiedyś, jeszcze nim Zuzka została zaplanowana rozmawialiśmy o chrzczeniu dzieci i Paweł wyraził opinię, że trzeba je ochrzcić, żeby nie różniło się od innych dzieci. Taki argument do mnie w ogóle nie przemówił w dzisiejszych czasach. Potem uznaliśmy, że jak Zuzka dorośnie to sama podejmie decyzję. Siłą rzeczy z religią się zetknie i jesli ją zainteresuje to dostarczymy jej lekturę, czy kogoś z kim mogłaby porozmawiać. Wydaje mi się, że tak bedzie najlepiej.
        Dodam, że z racji tego, że jestem niewierząca w życiu nie spotkała mnie zadna przykrość ze strony innych ludzi.

        Kaśka

        • Re: Mamy niewierzące

          My też jesteśmy niewierzący. Tzn. ja niby jestem ochrzczona, mam nawet komunię czy bierzmowanie, ale to raczej wynikało z tego, że tak robili wszyscy, to i mnie rodzice też wysyłali na takie uroczystości. Z czasem gdy już zaczęłam “samodzielnie myśleć” obraz ‘wiary’ uległ nieco zmianie. Na temat wiary nie chcę się wywodzić, bo moja opinia jest zbyt negatywna, a nie chcę tu żadnych sporów 😉 Nie uważam jednak, że ludzi powinno oceniać się według tego czy wierzą czy nie, ale tego, jacy są naprawdę. I niestety często jest tak, że to niewierzącym jest obojętne, z kim maja do czynienia (tzn. czy z wierzącym czy nie), a tzw. praktykującym katolikom bardzo przeszkadza niewiara innych. Niewierzący są często dyskryminowani, a baaardzo często to oni są tymi “lepszymi” ludźmi bez fałszywej obłudy i zakłamania, jak to niestety często ma miejsce u sporej części “żarliwie praktykujących wierzących”. Oczywiście nie chcę uogólniać, bo znam wiele osób wierzących, świetnych i naprawdę wspaniałych ludzi, ale też niezłe grono “zawistnych praktykujących” (ciekawe, że to ludzie od 50 w górę), którzy na każdym kroku “całują bozię i się żegnają”, a za plecami nienawidzą i wyzywają. Ale podkreślam – naprawdę nie chcę tu uogólniać! Obawiam się tylko, w jakim świecie będzie żył mój synek, czy inni zrozumieją to, że będzie niewierzący, czy nie ochrzczony. Ale mimo tego postaram się wychować go na uczciwego i mądrego człowieka, ale też szanującego innych bez zwględu, czy wierzą czy nie.
          PS. Mąż nawet jest nieochrzczony i mamy takie samo zdanie na temat wiary katolickiej oraz wychowania dziecka. Zresztą nie umiałabym się związać z kimś, kto miałby odmienne zdanie w kwesti bądź co bądź ważnej dla każdego człowieka.

          Agnieszka i Aluś – 17.04.2003 r.

          • Re: Mamy niewierzące

            To jeszcze ja się dopiszę. Nie jestem nawet ochrzczona i cieszę się, bo rodzice zostawili MI wybór tego, czy będę chciała, czy nie. Tak samo będzie z Zuzką – jak kiedyś poczuje, że chce, ochrzci się świadomie, choć nie sądzę.
            Rodzina męża jest natomiast baaardzo wierząca (mąż wierzy ale nie praktykuje) i często dochodzi do zabawnych sytuacji. Uwielbiam momenty, w których ktoś potwornie religijny (np. babcia męża) nie potrafi logicznie wyjaśnić pewnych religijnych historii
            A tak wogóle, to myślę, że niewiele nas będzie, ale czekam tylko na dyskusję – w tych tematach nikt mnie nie pobije hihihi
            Pozdrawiam niewiarki

            Daga i Zuziak 21 kwietnia 2003

            • Re: Mamy niewierzące

              Wyśmiewać to pewnie nie będą. Gorzej, jeśli chodzi o kadrę starszą. Są przypadki, że na długiej przerwie organizowany jest apel i dzieci składają kwiaty pod świętym obrazkiem ehhh A “czarni” chętnie zrobiliby z religii przedmiot obowiązkowy…
              A co do Świąt, to też jestem męczona pytaniami “To czemu obchodzisz Boże Narodzenie, Wielkanoc?” – bo to tradycja i tyle! Wreszcie rodzina siada razem i tyle! Takie pytania strasznie mnie irytują.
              Pozdrawiam

              Daga i Zuziak 21 kwietnia 2003

              • Re: Mamy niewierzące

                Tak jak Ty jestem nieochrzczona i oczywiście w rozumieniu kościoła niewierząca. I dobrze mi z tym. Ja dzielę ludzi na dobrych i złych, a nie na niewierzących i wierzących…. i zdecydowanie linie tych podziałów nie pokrywają się. :-)))

                Starsza córka chodziła od pierwszej klasy na religię, spodobało jej się, tuż przed komunią po wielu kłopotach ochrzciłam ją. Do kościoła chodziła z babcią… teraz już nie chce, na religię chodzi. Powiedziałm: “chcesz to chodź, nie to nie…..”

                W dzieciństwie miałam trochę nieprzyjemności (np wymyślano mi od Żydówek?????), a teraz czasami chcą mnie nawrócić… :-)))

                • Re: Mamy niewierzące

                  Ja jestem niewierzaca z wyboru, tzn. mam wszelkie święcenia kościelne, a ostatecznie nie ciągnie mnie w kierunku kościoła i religii. Przyczyn jest kilka… Ale nie będe ich wymieniać. Mój mąż jest także agnostykiem, a jednak oboje podjeliśmy decyzję, że ochrzcimy nasze dziecko, ze względu na ogólne tradycje panujące w naszym kraju oraz by dziecku teraz nie stać na przeszkodzie, gdyż chcemu by ono samo podjeło decyzje o przynależności. Mam spora wiedze na temat historii, praktyk religijnych i postaram się dziecko ze wszystki zaznajomić.

                  ,

                  • Re: Mamy niewierzące

                    A mowia, ze 95% albo i wiecej Polakow to wierzacy…

                    • Re: Mamy niewierzące

                      ale nie wszyscy z tych 95% są katolikami

                      Bożenka i Ewunia (05.11)

                      • Re: Mamy niewierzące

                        No tak, tylko że jeśli dobrze rozumiem to chrzcząc dziecko bierzesz na siebie odpowiedzialność, że dalej bedziesz jego przewodnikiem w wierze. To nie do końca jest pozostawianie wolnego wyboru. Trudno jest mi powiedzieć jak to jest byc osoba ochrzczoną, a niewierzącą, ale pamiętam kolegę, który ochrzczony i chyba nawet po bierzmowaniu chciał w zgodzie z własnym sumieniem wziąć slub kościelny jako osoba niewierząca. Bardzo to ciężko zniósł psychicznie, bo formalne wyrzeczenie się wiary nie było proste…

                        Pozdrawiam

                        Kaśka

                        • Re: Mamy niewierzące

                          No wlasnie te 9?% jest katolikami, a tu mowimy nie o roznych wiarach, a w ogole o wyznawaniu jakiejs i wychodzi, jak na razie, ze przytlaczajaca wiekszosc jest niewierzaca A moze tylko mamy niewierzace tu weszlo i dlatego to tak mnie myli… Bo w koncu to do nich jest adresowany ten watek.

                          • Re: Mamy niewierzące

                            Historie religijne, jak to nazywasz, czyli np. zapisy biblijne, sa przypowiesciami, takze te, ktore niektorzy traktuja powaznie… nie musza miec logicznego wytlumaczenia, sa dzielem literackim, a nie doslownym zrodlem wiary. Niestety przecietny katolik ma niewielkie rozeznanie w sprawach swojej wiary, traktuje doslownie, przeinacza, kompletnie nie zna Biblii, a co dopiero mowic o jej interpretacji…

                            Jestem ciekawa, dlaczego juz teraz przypuszczasz, ze corka nie bedzie chciala jednak tego chrztu… mysle, ze masz racje, ale w tym wlasnie tkwi sedno sensu chrztu dziecka… dziecko nieochrzczone i wychowywane bez zainteresowania wiara w domu – rzadko ma po prostu chocby szanse poznac te wiare jako swoja… jesli ma sie jej uczyc od innych osob, ktore ją nierzadko wypaczają; trudno dzis znalezc prawdziwe swiadectwo wiary, jesli rodzice go nie potwierdzaja.

                            • Re: Mamy niewierzące

                              Przepraszam, nie moge sie oprzec… masz swiecenia koscielne???????????? hihi ;-P

                              A na serio… popieram to, co piszesz, ze danie dziecku wolnej reki de facto sprowadza sie do tego, ze sie je jednak chrzci… jesli nie bedzie chcialo rozwijac tej wiary, to chrzest nie bedzie mial dla niego znaczenia, zwykle polanie wodą, krzywda u sie nie stanie… jesli natomiast znajdzie cos w wierze dla siebie – bedzie dla niego mialo znaczenie, ze bylo ochrzczone predzej… no i jak pisalam w poscie powyzej – kiedy rodzice nie wierza i nie ochrzcza, jest malka sznasa, ze dziecko w ogole wiara sie zainteresuje, bedzie od poczatku czulo sie od tego dalekie, spotka pewnie szybko jakis nagatywny wzorzec katolika i samo do wiary, do jej poznania – nie skloni sie… a co dopiero do uwierzenia…
                              mysle zreszta, ze dla dziecka to ciezka sprawa – wierzyc w cos, w co rodzice nie wierza, sluchac, ze beda oni skazani na jakies piekielne męki…

                              • Re: Mamy niewierzące

                                U mnie jest to trochę skomplikowane. Wychowałam się w katolickiej rodzinie, zostałam ochrzczona, bierzmowana i mam ślub kościelny.
                                Jednak nie uważam się za katoliczkę, ani za osobę wierzącą. Nie wierzę, chociaż chciałabym. Niestety, nie mogę pstryknąć palcami – i uwierzyć 🙁 Po prostu nie czuję Boga.

                                Nie lubię hipokryzji, a sama uważam się za hipokrytkę. Na Chrzest nie maiłam wpływu, gdy byłam Bierzmowana wydawało mi się, że wierzę w Boga (piszę wydawało, bo wtedy nigdy się nad tym nie zastanawiałam tylko potulnie chodziłam do kościoła i się modliłam). Ale ślubu kościelnego już nie planowałam, już wtedy odeszłam od wiary. Jednak wiem, że byłoby to strasznym ciosem dla mojej rodziny, po prostu sprawiłabym im wielki ból. To trochę bardziej skomplikowane, nie będę teraz pisać o sytuacji w mojej rodzinie, w każdym razie wtedy wszystko przemyślałam i stwierdziłam, że mnie łatwiej będzie żyć z tym, że postąpiłam nieuczciwie (i ktoś głęboko wierzący może czuć się dotknięty właśnie moją hipokryzją) niż moim ukochanym babciom – one nie wiedzą, że ja nie wierzę, myślą tylko, że nie chodzę regularnie do kościoła.

                                Moje odchodzenie od wiary było stopniowe, to nie było z dnia na dzień. Po prostu zaczęłam się zagłębiać, interesować, czytać, szukać. Przestało mi wystarczać klepanie regułek.

                                Szanuję osoby wierzące, chociaż obserwuję duże zakłamanie. Znam kilka osób głęboko wierzących i naprawdę starających się żyć według nakazów wiary katolickiej. Oczywiście to nie zawsze wychodzi, ale widać, że się starają. Niestety, znam dużo więcej osób, które uważają się za katolików, ale żyją według jakiegoś sobie znanego kodeksu – wzięły z przykazań to co im odpowiada, a wszelkie ograniczenia, zakazy, które im nie odpowiadają po prostu mają – brzydko mówiąc – gdzieś. Podam przykład z rodziny mojego męża.
                                Aha, mój mąż pochodzi z rodziny jeszcze bardziej religijnej od mojej (chociaż teściowie co niedziela razem do kościoła chodzili, a w zeszłym roku się rozwiedli), aczkolwiek też nie jest wierzący (mąż). Jedna kobieta z jego rodziny bierze tabletki antykoncepcyjne, mój mąż powiedział jej, że według kościoła jest to grzech, więc nie powinna przystępować do komunii świętej. Strasznie się na niego obraziła.

                                Co do księży to ja uważam, że przecież są to normalni ludzie i jak inni popełniają błędy.
                                Poznałam dwóch wspaniałych księży (jeden z nich udzielał nam ślubu) – po prostu wspaniali ludzie.

                                Także odpowiadając na Twoje pytanie jestem niewierząca, ale jeżeli chodzi o statystyki kościelne to jestem wpisana jako katoliczka.

                                olencja i marcowe maleństwo

                                • Re: Mamy niewierzące

                                  całkowicie się z Tobą zgadzam

                                  a co do ostatniego zdania, to moja koleżanka tak miała, została ochrzczona, rodzice niewierzący i ona się bała, że pójdą do piekła, potem zaczęła zgłebiać temat i dzisiaj jest niewierząca

                                  olencja i marcowe maleństwo

                                  • Re: Mamy niewierzące

                                    Maciek zostal ochrzczony. Ale byly z tym problemy bo ksiadz marudzil, ze ja niewierzaca i bylismy jeszcze przed slubem.
                                    Staramy sie godzic nasza wiare i niewiare. Nie bylo problemu przed Maciusiem. Zgodzilam sie ochrzcic Macka bo wiedzialam, jak bardzo tatusiowi na tym zalezalo. Szczerze mowiac mialam glebokie wewnetrzne opory z roznych powodow, ktore mam do zarzucenie kosciolowi.
                                    Co bedzie dalej, hmm. Rozmawialismy z mezem na ten temat i uzgodnilismy, ze damy Mackowi wolna reke, jesli tak mozna powiedziec. Tatus opowie o swoim podejsciu a ja o swoim, tak zeby Maciek poznal obie sprawy.
                                    Jednak wewnetrznie troche sie buntuje bo wiem, ze w takim wypadku Maciek nie bardzo skorzysta z mozliwosci wyboru bo bedzie zbyt maly.
                                    No coz, mam nadzieje, ze zycie podpowie jakis scenariusz. Trzeba to jakos pogodzic skoro mamy zamiar spedzic ze soba reszte zycia. 🙂

                                    ,
                                    Kasia i Macius – 27 czerwiec 2003

                                    • Re: Mamy niewierzące

                                      Hmm, jestescie chyba w troche lepszej sytuacji, jasli mozna tak powiedziec w tym delikatnym temacie, skoro Twoj maz jest niepraktykujacym.
                                      W naszej sytuacji czuje, ze to ja bede musiala znalezc wyjscie. Z jednej strony mam swoje odwieczne mocne zdanie a z drugiej chcialabym zeby maz tez byl szczesliwy. Musimy znalezc kompromis, a moze cos za cos?
                                      To na pewno trudna sytuacja.

                                      ,
                                      Kasia i Macius – 27 czerwiec 2003

                                      • Re: Mamy niewierzące

                                        No wlasnie, apele albo religia, ktora wprowadzono do szkol! Ciarki od tego przechodza po plecach!
                                        Po prostu sie gotuje! Czasem az trudno o wentyl bezpieczenstwa…
                                        Czuje jakis ogromny bunt wobec ludzi gleboko wierzacych, ktorzy rownoczesnie robia ogromna krzywde innym. Nie moge pojac tej dwulicowosci, z jednej strony modlenie sie a z drugiej szkoda gadac.
                                        Strasznie wkurzam sie tez kiedy ktos mi mowi, ze dziecko musi byc ochrzczone bo inaczej bedzie zawsze zylo z grzechem przyrodzonym. No po prostu szlag mnie tam i z powrotem! Dlaczego moje dziecko ma byc zle tylko dlatego, ze sie urodzilo. To mi sie w glowie nie miesci!
                                        A to tylko przyslowiowy wierzcholek gory lodowej.
                                        Niech bedzie sobie wiara, kosciol, religia ale niech bedzie tez prawo wyboru bez obciazania nie chcacych w tym uczestniczyc!
                                        Ech…

                                        ,
                                        Kasia i Macius – 27 czerwiec 2003

                                        • Re: Mamy niewierzące

                                          Obiektywnie podchodzac do sprawy to podpisuje sie pod Twoim postem. Nic dodac, nic ujac.
                                          Subiektywnie rzecz biorac, mamy z mezem trudna sytuacje bo tak naprawde dziecko wcale nie ma “wolnej reki”, bedzie tym czym sie je podleje.

                                          ,
                                          Kasia i Macius – 27 czerwiec 2003

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Mamy niewierzące

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general