Mega obsesja

Mam obesesję, że coś jestem chora, boję się że umrę i Karol zostanie sierotą. Nie wiem czy to wpływ tego, że z mężem nie układa mi się za dobrze (delikatnie mówiąc ) czy tego, że się nie za dobrze czuję od dwóch lat, odkąd urodzil się Lolek. Tak czy siak jest to najwazniejszy powód, dla którego dotychczas nie zaszłam w ciążę. Czy któraś z Was ma podobnie czy ja po prostu zwariowałam ?

Julka i dwuletni Karolek

53 odpowiedzi na pytanie: Mega obsesja

olenkar Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Czasami ja tez mam gorsze dni, ale ja boje sie ze mogloby sie cos stac komus z moich najblizszych.Jedyne co moge ci doradzic to staraj sie odpedzac takie mysli. Pamietaj, ze autosugestia moze naprawde wplynac na nasze samopoczucie. Jak bedziesz sie zadreczac zlymi myslami…to bedziesz sie gorzej czula. Oczywiscie mimo wszytko powinnas zrobic badania. Jak okaze sie ze wszytko z Toba w pozadku na sile odpedzaj pesymistyczne mysli.Trzymaj sie i zycze powodzenia

OlenkaR i Gabrysia (27.01.04)

Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

ja mam podobne myśli ale nie dotyczą mnie tylko Natusi :(((

Kaśka z Natusią (2 lata + 3 miesiące 🙂

magonil Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Oj, ja jestem straszną hipochondryczką. Nowotwory i inne świństwa…….Myślę, że jak tu już ktoś napisał, autosugestia napewno może trochę pomóc, a jak nie, to na pewno pomoże chociażby psycholog. A jeśli źle się czujesz i coś Ci dolega, to idź do lekarza i dla świętego spokoju zrób sobie chociaż podstawowe badania krwii.

pozdrawiam

Małgosia z Weroniką (29.10.2003)

anies Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

………. ja niestety tez mam mysli dotyczące Wojtka ……….

nie wiem jak z tym walczyć, boje sie że jak tak bedę miec to coś się wydarzy

Anies i Wojtuś (23.07.2003)

kika210 Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Mam podobnie…ale myślę nie tylko o sobie ale chorobliwie boję się o najbliższych…Jest tak od kiedy zaszłam w ciążę…Psycholog, u którego byłam stwierdził nerwicę… Jeśli Cię te myśli wykańczają, może też warto zasięgnąć pomocy specjalisty? pozdr!

KIKA210 + Ada 22.05.03
ps.friko.pl

figa Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

COś Ci doradził?

Bo mam to samo….Czasami.

Beata i Ptysia (30.01.03)

klucha Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

też mam takie czarne myśli, ale dotyczą one Zuzanki, zawsze przychodzą jak kładę się spać, no i oczywiście ze snu nici.

Izka i Zuzanka (12.V.2002)

kika210 Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Taaak, u mnie to problem bardziej złożony, brałam na to leki a teraz chodzę na psychoterapię…Powoli z tego wychodzę. pozdr!

KIKA210 + Ada 22.05.03
ps.friko.pl

asiulek Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Ja mam troche inna obsesje – jak jedziemy samochodem – ja i maz, ze oboje zginiemy to kto sie zajmie Jeremkiem. Albo jak maz ma daleka delegacje i ze mu sie cos stanie-normalnie swiruje na tym punkcie- dzwonie co pare minut.

Asia,Jeremi i fasolcia 5.11

bourbonetka Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Ojej a ja myślałam, że ze mną jest źle.
Najpierw przez całą ciążę się zamartwiałam czy napewno wszystko jest w porządku. Teraz czy Martusia jest napewno zdrowa czy te bóle, które miewam czasem w brzuchu to nic złego… na szczęście wszystko ze mną i dziekciem ok.

Myślę, że już taka dola matek… chcą dla dzieci jak najlepiej i czasem zamartwiają się na zapas.

Agnieszka i Martusia (ur. 15.01.2004)

minka Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Wystarczy, że zaboli mnie głowa czy brzuch a jestem już przekonana, że mam raka. Zastanawiam się od razu ile czasu mi jeszcze zostało i wyobrażam sobie, że mąż znajdzie inną mamusię dla naszej Oliwki, brrrrr.

Minka z Oliwią (19.11.03)

lea Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Pluto 🙁

Wiesz, mysle, ze w moim zyciu wiele sie zmienilo… ze ja sie zmienilam… nie od razu… po urodzeniu matiego bylo kilka miesiecy wielkiego szczecia… teraz, choc u mnie nic nie dzieje sie jakos strasznie źle (problemy rozniste, wiadomo, są) czuję, jak stopniowo się zmieniłam i jednym z objawów jest poczucie, ze nie tyle jestem chora, ale że życie jest kruche. Inaczej tego nie chce ujmowac ani sie zagłebiac, ale to poczucie jest ze mną na co dzien bardzo mocno, nie chorobliwie, ale mimo wszystko – zbyt mocno.

Lea i Mateuszek (14.03.03)

pluto Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Może faktycznie mam jakąs nerwicę……boję sie, żebym czegoś nie wykrakała..przecież podświadomość czyni cuda…..

Julka i dwuletni Karolek

Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Nie mam takich myśli. Z natury jestem optymistką i uważam, a nawet jestem przekonana, że mnie ani moim bliskim nic złego się nie stanie.
Pluto popracuj nad nastawieniem, to bardzo ważne… bo takim myśleniem sama na siebie ściągniesz nieszczęście…

[i] Asia i Julia (23 m-ce)

Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

buahahahhahahhah
kobiety nie macie nic innego do roboty tylko myślenie o choróbskach?!!!!!
Ja nie myślę ale za to mój mąz wszędzie widzi raki :))))ja juz miałam z 10 i on z drugie tyle :)))))

Ewa i Mikołajek ur.14.07.03

catty Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Zanim urodziłam Michcia to byłam hipohondryczką. Kiedyś sobie nawet ciąże pozamaciczną wymyśliłam . Często też myślałam sobie, ze mam raka.

Od czasu gdy mam Michałka w ogóle się o siebie nie martwię, za to co do Michałka mam straszne wizje..

Czasem mi przyjdzie do głowy jakaś konkretna sytuacja, że coś mu się dzieje, i już nie mogę tego zatrzymać, film mi się przed oczami przwija.. Widzę skutki tego co mu się przydażyło, widzę siebie jak biegnę z nim na rękach do samochodu.. A jak nie ma pod domem samochodu, to wyobrażam sobie że zatrzymuję jakiś samochód na ulicy, żeby mi pomogli.. Widze jak płacze, i naprawdę wtedy zaczynam płakać.

Prześladują mnie takie czarne wizje.. Ale staram się takich myśli nie dopuszczać do siebie.

Trzymaj się cieplutko, to raczej tylko wyobraźnia podsuwa takie wizje.. A może warto rzeczywiście udać się do psychologa? Może to ma jakieś głębsze podłoże, może problemy w małżeństwie się na takie lęki przekłądają?
Pozdrawiam

Monika i Michałek 22.08.03

gosia Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

To chyba problemy i złe samopoczucie.
Gdy wszystko mnie przytłacza, myślę sobie wtedy, co by było, gdyby mnie po porodzie nie uratowali. Gdyby okazało się , że krwotok nastąpił do otrzewnej? Jak teraz radzili by sobie moi mężczyźni? Czy Artek miałby nową mamę? Czy byłabym blisko nich?
Trochę inaczej teraz patrzę na życie, ale czarne myśli wracają.

Gosia i Artek

inti Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

ja mam taką swoją obsesję – co się stanie, jak umrę.
jak to jest?
czasem mnie taka myśl dopada – to są sekundy, ale aż mi wszystko cierpnie, czasem chcę uciec, ale… nie mam gdzie…..
ale potem przechodzi i jest ok. aż do następnego razu.
kiedyś było tak często, w ciązy i po porodzie p rawie wcale ale teraz znów to wraca…

sylwia i JUlka 20.01.2003

redford Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Tez tak mam i myslalam, ze tylko mnie takie mysli chodza po glowie. U mnie to jest lęk i o małego, że mu sie cos stanie, gdy jestem z nim sama w domu, ale na szczescie po drugiej stronie ulicy mamy pogotowie, wiec to mnie jakos uspokaja, bo wiem, ze w razie czego szybko z nim polecę i go uratują. Ale jeszcze bardziej sie boje o siebie, ze mnie sie cos stanie, gdy jestesmy sami, a mąż akurat nie bedzie dzwonil do nas, ja nie zdążę zadzwonić do niego i bede tak leżała caly dzien a maly sie zapłacze. Albo to, że jestem na cos powaznie chora i jak cos mnie zaboli, głowa, brzuch, ostatnio noga, to od razu sobie myślę, że na pewno mam raka. I co bedzie jak mnie zabraknie, kto sie małym zajmie, jak mąż sobie da radę sam, że kiedyś synek będzie miał inną mamę i mnie nie będzie pamiętał. I leżę tak czasami i ryczę z żałości, że mogę nie zdążyć się małym nacieszyć, że nie będę widziała jak rośnie…
Ech, widzę, że to się nadaje na leczenie jednak…


Kasia i Maciek 25.04.2003

agnieszka24 Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

ja też mam takie myśli i czasami myślę sobie że jestem ciężko chora. Kiedyś stałam w kościele i nagle pomyślałam sobie co by było gdybym nagla zasłabła i wyobraź sobie że zaczęło mi sie robić słabo a poza tym powiem Ci że też mi się wydaje że ciąża w ogóle źle wpłynęła na mój organizm i czasami źle się czuję, byłam u różnych lekarzy i wydaje się że to chyba po prostu nerwica lękowa, boję się że nie będę widzieć jak mój synek rośnie 🙁 zastanawiam się nawet nad leczeniem psychiatrycznym bo powoli też sama zapędzam się w kozi róg
Pozdrawiam

Agnieszka i Michałek

agnieszka24 Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Boże ja mam to samo ; najgorsze jest ta myśl że ja umrę i Michaś będzie miał inną mamę nie mogę się wtedy powstrzymać od łez 🙁 Dlaczego takie mam myśli???
pzdr!

Agnieszka i Michałek

agnieszka24 Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

życie jest bardzo kruche i dlatego ja jak mam doła to myślę sobie „Agnieszka ciesz się każdą chwilą spędzoną z synkiem” i wtedy to jakoś odsuwa na bok czarne myśli a mam ich sporo
PZDR!

Agnieszka i Michałek

kika210 Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Z tego co piszesz to faktycznie może być nerwica lękowa, mi to wyszło po ciąży, ale trafiłam do dobrego psychologa i już powoli wychodzę na prostą;) pozdr!

KIKA210 + Ada 22.05.03
ps.friko.pl

krzemianka Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Ja mam tak jak Ty… Maz duzo jezdzi, i caly czas boje sie, ze mu sie w trakcie jazdy cos stanie… 🙁 I co wtedy z moimi malenstwami i mna? Mowie sobie, ze to glupie… Ale jest silnijesze… Tym bardziej, ze ojciec meza zmarl wczesnie, zostawiajac jego mame z 4 malych dzieci…


A, Igor ( ROK!) i Adas (17.08.04)

justborn Dodane ponad rok temu,

czy warto…

czy warto tracić czas na takie histerie i obsesje? swego czasu też tak się zamartwiałam nad tym co będzie kiedyś. nie potrafiłam cieszyć się chwilą – ciągle myślałam o tym co muszę zrobić za godzinę, co może się wydarzyć za rok. ciągle wymyślałam sobie i swoim bliskim jakieś wypadki albo choroby… ale śmierć mojego teścia wyprostowała troszkę moją psychikę. rak zjadł go w 3 miesiące i nie zdążył cieszyć się Kubą – pierwszym synem swojego jedynego syna… a teraz ważne jest dla mnie to, że trzymam synka w ramionach i czuję jego zapach. to, że mąż całuje mnie w dłoń i uśmiecha się do mnie tak cudownie. a strachy związane z chorobami zamieniłam w obowiązkowe badania tego, co może się we mnie popsuć (usg piersi raz na pół roku, cytologia raz na pół roku, badania krwi raz na pół roku, rtg klatki piersiowej raz w roku, etc.). mąż też się bada i wierzymy w to, że jeśli coś kiedyś się przyplącze to uda nam się na czas to wykryć i wyleczyć… a jeśli chodzi o wypadki to chyba jesteśmy tu bezsilne i żadne nasze troski nas przed tym nie uchronią.

czasem kiedy mam złe myśli mówię sobie, że to kara jaką ponoszę za tak cudowne życie – za to, że w życiu wszystko ułożyło mi się lepiej niż mogłabym się spodziewać. wtedy te strachy są bardziej okiełznane i uzasadnione. to taki mój sposób na lęki…

pozdrawiam i życzę pozytywnego podejścia do świata. w końcu są ludzie, którzy dożywają sędziwego wieku (np. mój pradziadek (prapradziadek Kuby!!!), który ma 93 lata, mieszka z nami i biega jak fryga… dlaczego my nie miałybyśmy cieszyć się ze starości trzymająć pomarszczone ręce naszych mężów i tuptając o lasce na spacerki…

iza i kubuś (08.01.2004)

Dodane ponad rok temu,

Ups! Trochę się rozpisałam…

Oj, doskonale Cię rozumiem!!! Przeszłam przez to samo! Jako dziecko zawsze byłam strasznie zakompleksiona, a środowisko w którym się obracałam nie pozwalało mi o tym zapomnieć – dzieci czsami bywają okropne… ale nie będę się w to zagłębiać. Kiedy poszłam do szkoły średniej wszystko się zmieniło, ludzie których poznałam byli zupełnie inni, bardziej przyjaźni i życzliwi i jakoś zaczęło się układać. Poznałam mojego męża, który bardzo mnie kochał i kocha do dzisiaj, sytuacja materialna mojej rodziny bardzo się poprawiła – jednym słowem poznałam co to znaczy być szczęśliwą! Nie byłam do tego nauczona i szybko pojawiły się myśli, że to wszystko jest zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe! Po czterech latach naszego związku Grzegorz oświadczył mi się i zaczęliśmy planować nasz Ślub, który miał się odbyć rok później. A mnie coraz częściej nachodziły myśli, że to wszystko jest zbyt piękne i że coś prędzej czy później zacznie się psuć, że może zachoruję, że będę miała wypadek i nie dożyję tego Ślubu, że na pewno stanie się coś złego. Do tego wszystkiego kiedyś wpadła mi w ręce encyklopedia zdrowia, poczytałam trochę o chorobach i oczywiście doszłamm do wniosku, że mam prawie wszystkie objawy i na pewno umrę! Jakoś najbardziej bałam się raka narządów rodnych lub bezpłodności co skłoniło mnie do wizyty u ginekologa (mojej pierwszej) do którego wybierałam się już przynajmniej od dwóch lat. Tam dowiedziałam się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku co trochę mnie uspokoiło, ale nie na długo. Z czasem zaczęłam doszukiwać się u siebie innych chorób, a im bliżej Ślubu tym gorzej się czułam. Nie mogłam spać po nocach, w dzień byłam przemęczona, nie miałam apetytu i ciągle miałam wrażenie, że się duszę, że coś ściska mnie w gardle. Jakieś resztki zdrowego rozsądku podpowiedziały mi, że nawet jeśli jestem zdrowa to wpędzę się w depresję (a było już blisko) i udałam się do lekarki rodzinnej. Ta zapisała mi silne leki uspakajająco – nasenne i jakieś takie antydepresyjne, których efekty działania miały nastąpić dopiero po kilku miesiącach. Za pomocą tych tabletek jakoś się wyciszyłam, ale czarne myśli nie od razu minęły.
Nadszedł dzień Ślubu – był piękny podobnie jak nasze Wesele. W prezencie dostaliśmy wycieczkę do Hiszpanii, więc oczywiście zaraz wyobraziłam sobie, że się rozbijemy, ale miałam tabletki więc jakoś to było. Trzy miesiące po Ślubie zdecydowaliśmy się na dziecko! Wiedziałam, że jeśli chcę zajść w ciążę to muszę odstawić wszystkie tabletki i trochę się tego bałam, ale doszłam do wniosku, że wtedy będę miała dla kogo żyć i że przy dziecku nie będę miała czasu na takie myślenie. Nie od razu nam się udało… Po pierwszej nieudanej próbie znów pojawiły się myśli o bezpłodności! Mieliśmy więc jeszcze jedną próbę, bo ze względu na studia w grę wchodziło aby poród odbył się w sierpniu lub na początku września. Druga próba zakończyła się sukcesem!!! Byłam bardzo szczęśliwa, podobnie jak cała moja rodzina! Natychmiast odstawiłam wszystkie tabletki i odziwo okazało się, że już ich nie potrzebuję! Myślałam tylko o maleństwie, skończyły się problemy z bezsennością – znów byłam szczęśliwa i nawet zaczynałam być optymistką!
Jednak niemal równocześnie z moim zajściem w ciążę, okazało się, że mój dziadek jest chory na raka – choroba strawiła go w trzy miesiące – był to jakiś cios, znów czarne myśli, ale miałam swoje maleństwo (w brzuszku) i głównie o nim teraz myślałam. Pierwszą osobą (zaraz po mężu oczywiście) która dowiedziała się o tym, że jestem w ciązy była moja ukochana siostra! Do dziś pamiętam jej uśmiech kiedy jej o tym powiedziałam! Jako jedna z 3 osób wiedziała o tym, że się staramy, miała być chrzestną i była zachwycona tą wiadomością.
Była przeciwieństwem mnie, zawsze uśmiechnięta, wesoła, niepoprwna wręcz optymistka! Korzystała z życia ile tylko sie dało i nigdy nie dołowała się myślami o śmierci. Zawsze mówiła tylko, że chciałaby wiedzieć wcześniej np. będąc chorą, żeby jeszcze kilka rzeczy zrobić, zrealizować kilka marzeń.
W styczniu przez bezmyślność mojej koleżanki – idiotki trafiłam do szpitala i o malo co nie straciłam ciąży. Siostra dzwoniła do mnie codziennie, pocieszała mnie i głównie dzięki niej nie załamałam się ponownie! Od tej pory przez cały pierwszy trymestr brałam zastrzyki i tabletki na podtrzymanie ciąży.
9 lutego zmarł mój dziadek co znów trochę pogorszyło moje samopoczucie, ale najgorsze dopiero było przede mną.
W lutym znów trafiłam na septyk z wysoką gorączką. To była końcówka drugiego miesiąca ciąży, siostra dzwoniła do mnie codziennie i podnosiła mnie na duchu, aż któregoś dnia (26 lutego) przyszedł do szpitala mój mąż z wiadomością, że moja siostra zginęła w wypadku… Nigdy nie zapomnę tego dnia!!! To był zdecydowanie najgorszy dzień w moim życiu!!!
Moja ukochana, jedyna siostra, która całe życie była moją podporą nie żyje… to była jakaś abstrakcja, jakiś straszny sen – to było po prostu niemożliwe!!!
To ja ciągle bałam się, że umrę, że coś mi się stanie, ale ani przez chwilę nie pomyślałam, że coś może stać się jej!
Ordynator z jakąś lekarką kłócili się czy podać mi coś na uspokojenie, ale w końcu zdecydowali, że dla dobra dziecka nic takiego nie mogę dostać…
Gdyby nie fakt, że byłam w ciąży i że już tak bardzo kochałam to maleństwo, chyba całkiem rozsypałabym się psychicznie.

Dziś, po tym wszystkim inaczej już patrzę na życie.
Wiem, że jest kruche i drżę ze strachu kiedy mój mąż codziennie dojeżdża 30 km w jedną stronę do pracy lub gdy jedzie w trasę, ale jestem już chyba silniejsza psychicznie i wiem, że nie mamy na to żadnego wpływu. To czy będę się o to zamartwiać czy nie, niczego nie zmieni – co ma być to będzie. Dlatego staram się o tym nie myśleć, chyba nawet boję się takich myśli!
Czasami tylko nachodzi mnie strach o Oleńkę, czy będzie zdrowa, czy nic jej się nie stanie, bo wiem, że jej straty bym nie zniosła!!!!!!!! Widziałam tragedię moich rodziców i wiem, że takie coś by mnie zabiło!!!
Dlatego codziennie modlę się o zdrowie Oleńki, swoje i mojej rodziny i staram się w ogóle nie myśleć „co by było gdyby?”
To chyba jedyny sposób, żeby nie oszaleć!

Strasznie Cię przepraszam, że tak się rozpisałam, ale nie spotkałam do tej pory nikogo kto miał podobny problem, a chyba potrzebowałam to z siebie wyrzucić!
Mam nadzieję, że z tego wyjdziesz i nie wpędzisz się przez to w depresję. Ja na krótko przed zajściem w ciążę dostałam od mojej lekarki skierowanie do psychologa, jednak kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży byłam taka szczęśliwa, że stwierdziłam, że ta wizyta jest mi już niepotrzebna, ale może Tobie dobrze by zrobiła?

Pozdrawiam!

Agnieszka i Oleńka (01.09.03.)

[Zobacz stronę]

pikpok Dodane ponad rok temu,

Re: Ups! Trochę się rozpisałam…

Witaj Agnieszko:)
Twoja opowieść z całą pewnością podniosła na duchu nie tylko Pluto ale i wiele innych osób. Wielu ludzi przeżywa podobne historie ale niewielu się do nich przyznaje… Bardzo Ci dziękuję, że mogłam przeczytać tu o Twoich losach. Ja również gorąco modlę się o zdrowie swoich najbliższych, również odczuwam troskę kiedy się z nimi rozstaję. Nigdy nie rozstaję się z kochaną osobą w gniewie, bo nie wiem czy jeszcze ją zobaczę. Sama przeżyłam w ostatnich latach śmierć kilku osób dla mnie bardzo ważnych emocjonalnie, ból noszę w sobie do tej pory 🙁 Pogodziłam się z nieuchronnością losu, nie mam obsesji na tle śmierci ale staram się mieć na uwadze taką ewentualność.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

Aga i Olo (11.01.2002)

pikpok Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

No cóż, popadasz w depresję. Wiele zdarzeń w Twoim życiu składa się na taki właśnie stan Twojego ducha :(((((( Zwariować nie zwariowałaś, chyba tylko nosorożec nie odczuł by natłoku niepomyślnych obrotów spraw. Nie napiszę ci: bierz się za siebie. Bo jeżeli masz depresję, nawet jej początkowe stadium to z całą pewnością się za siebie nie weźmiesz. Proszę Cię, żebyś udała się do psychologa, dostaniesz jakieś leki, które „rozjaśnią” ci w głowie. Rozejrzyj się, może masz jakąś przyjacółkę, której będziesz mogła o wszystkim co cię trapi opowiedzieć, wyżalić się, która cię wesprze. Twoja reakcja jest normalna dla wrażliwych ludzi.

Aga i Olo (11.01.2002)

Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Też przez to przeszłam… Boże! A ja myślałam, że tylko ja jestem jakaś inna, że wszyscy inni potrafią cieszyć się życiem tylko ja wciąż coś sobie wymyślam…
Czasami jeszcze nachodzą mnie takie myśli, ale dzisiaj już sobie jakoś z tym radzę.
Pozdrawiam!

Agnieszka i Oleńka (01.09.03.)

[Zobacz stronę]

Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Nie mam pojęcia skąd u człowieka biorą sie takie myśli, ale wiem doskonale jak trudno sobie z tym poradzić! Jak widać nie jesteśmy w takim myśleniu odosobnione (myślałam, ze tylko ja tak mam), ale to chyba mało pocieszające!

Agnieszka i Oleńka (01.09.03.)

[Zobacz stronę]

dna Dodane ponad rok temu,

Re: Ups! Trochę się rozpisałam…

Straszna historia.. moge sobie tylko wyobrazic, co czulas bo tez mam siostre strasznie mi przykro

ja moze nie mam obsesji na punkcie swoeje smierci, ale ciagle mysle, ze moze cos zdarzyc sie mojej mamie, tacie, siostrze gdy ich nie mam przy mnie.. albo mi i Gabrysi jak jedziemy autem…
mam za to obsesje, ktora mi nie pozwala zasnac. Gdy klade sie wieczorem do lozka, czesto mysle o koncu swiata, Bogu itp., te mysli nie sa kolorowe, a czesto przekladaja sie na sny… chyba musze sie wziac za siebie od strony duchowej, moze wtedy poczuje sie lepiej

pozdrawiam

Dana&Gabi 23.09.03

Dodane ponad rok temu,

Re: Ups! Trochę się rozpisałam…

Na pewnym etapie tej swojej obsesji też myślałam o końcu świata, ale to akurat dosyć szybko mi przeszło. Gorzej było właśnie z wypadkami i chorobami.

Agnieszka i Oleńka (01.09.03.)

[Zobacz stronę]

rudania Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Ja też tak mam, zwłaszcza wieczorem tym bardziej, że narazie męża przy mnie nie ma ( od 3 m-cy) i mam chwilami czarne myśli, ale jak widać, to CHOROBA WZYSTKICH MATEK, A PRZYNAJMNIEJ WIĘKSZOŚCI. WIĘC NIE ZAŁAMUJMY SIĘ. tRZEBA MYŚLEĆ POZYTYWNIE, JA SIĘ STARAM;)
Bo gdyby człowiek wiedział, że upadnie to by się odrazu położył, a My musimy być silne dla dzieci

dna Dodane ponad rok temu,

Re: Ups! Trochę się rozpisałam…

czyli to dopiero poczatek a ta moja obsesja sie rozwinie? mam nadzieje, ze nieee

Dana&Gabi 23.09.03

kika210 Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Wiesz, wydaje mi się że nie powinno się tak od razu wystawiać diagnozy… Może to być zarówno depresja jak i nerwica, jak też zupełnie co innego a może po prostu zwykły spadek nastroju zwany chandrą, który miewa każda z nas;)
Diagnozę powinnien stawiać psycholog/psychiatra po dłuższej rozmowie z osobą i dlatego ja osobiście polecałabym Pluto wizytę u kogoś takiego żeby faktycznie uspokoić swoje nerwy…pozdrawiam!

KIKA210 + Ada 22.05.03
ps.friko.pl

kulki Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

W odpowiedzi na:


bo takim myśleniem sama na siebie ściągniesz nieszczęście


Jezu, nie pisz jej takich rzeczy, Asiu! Bo jak sie zacznie przejmować, żeby nie myśleć, bo będzie nieszczęście, to całkiem oszaleje.

Ja aż takich strasznych myśli nie mam. Tylko czasem sobie myślę, że mam w życiu tyle szczęścia, tyle rzeczy mi się wspaniale ułożyło, w ogóle nie mam i nie miałam poważnych problemów, że … ach, aż się boję tego napisać … aż się zastanawiam, kiedy ta sinusoida zacznie opadać w dół.

Tfu, tfu, tfu, odpukać … nie myśleć, nie myśleć, nie myśleć….

Kinga i Łucyjka (03.02.2004)

pikpok Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

No cóż masz rację, diagnoza nie do mnie należy. Zgadzam się z tobą, czasem język nie tak giętki, jak by się chciało . Pozdrawiam

Aga i Olo (11.01.2002)

pikpok Dodane ponad rok temu,

Re: Mega obsesja

Ty jednak jesteś przeczulona na swoim punkcie. Właśnie to udowodniłaś. Błagam cię nie odpisuj na tego posta, bo nie mam czasu na czcze dyskusje. Ja nie czytam twoich postów, możesz mi się odwdzięczyć podobnie? Byłabym wdzięczna.

PS. Nie szukam zaczepki.

Aga i Olo (11.01.2002)

Dodane ponad rok temu,

Re: Ups! Trochę się rozpisałam…

Nie, oczywiście, że nie Nie to miałam na myśli
Na to nie ma regóły…

Agnieszka i Oleńka (01.09.03.)

[Zobacz stronę]

annak26 Dodane ponad rok temu,

Re: Ups! Troche˛ sie˛ rozpisa?am…

Przeczytalam twojego posta i tak i sie smutno zrobilo. Moja historia tez jest smutna, ale zmienilam po niej zupelnie podejscie do zycia. Moze Ci to pomoze. Chyba wyjdzie dlugie. W kwietniu 2002 zmarl moj tata po 3 latach choroby nowotworowej. Strasznie to przezylam. U mnie wszyscy w rodzinie choruja na raka i nikyt nie dozywa 60 urodzin. Moj tata byl dla mnie najblizsza osoba. Najukochansza, oh dlugo bym mogla o tym mowic. AUTORYTET ZYCIOWY. Pare lat wczesniej jak okazalo sie ze choroba nowotworowa jest genetycznie przekazywana w mojej rodzinie zrobilismy wszyscy badania. Okazalo sie, ze ja jestem tez nosicielem tego i prawie w 100 procentach zachoruje na raka. TRAGICZNA WIADOMOSC. Do dzisiaj robie badania co pol roku czy wszystko jesyt OK. Ale do rzeczy. W kwietniu tego samego roku zaszlam w ciaze. Niestety nigdy nie mialam okazji powiedzic o tym Tacie, ze zostanie dziadkiem. Bolalo bardzo. Ciaza, wszystko dobrze. Balam sie aby nie stracic tego dziecka, Mialam wrazenie ze to dar od Taty. I dbalam bardzo o siebie. W 9 tygodniu zaczelam bardzo krwawic. Oczywiscie czarne mysli. Placz, telefony do lekarzy. Kazali mi lezec w lozku i rano przyjechac do szpitala. Cala noc nie przespana. Rano okazalo sie ze wszystko jest dobrze ze serduszko bije i nie ma zadnego zgrozenia dla dziecka. Od tamtego momentu lazilam doo kibelka jak na sraczke. Co chwile sprawdzac czy nic sie nie dzieje. Wiedzialam i mialalm takie przeczucie, ze strace ta ciaze. Codziennie o tym myslalam. Jakos dotrwalam do 30 tygodnia. Po drodzie zdarzylo sie jeszcze jedno krwawienie. Przez caly czas drzalam o siebie i o malenstwo. Wiedzialam ze to coreczka a tak bardzo chcialam miec dziewczynke., bo moj tata lubil male pulchne dziewczynki. 30 tydzien moj maz wracajac z pracy prawie pod domem mial wypadek samochodowy. Nie z Jego winy. Ja w ten dzien szukalam go wszedzie, wszedzie. W koncu w srodku nocy zadzwonili do mnie ze szpitala ze maz miala wypadek i lezy nieprzytomny w szpitalu. Obudzilam sasiadke. Pojechala ze mna. Lezal nieprzytomny, na respiratorze. Nie mogl sam oddychac, widok niesamowicie smutny, tragiczny. Ja z dzieckiem pod serduchema mouj maz w szpitalu. Lekarze nie dawali mu zadnych nadziei na wyjscie z tego. Codziennie jezdzilam do Niego po pracy do szpitala i opowiadalam mu co sie zdarzylo. Tak jak bylby przytomny. Codziennie calowalam go. Po 3 tygodniach odzyskal swiadomosc. Ja urodzilam sliczna coreczke. I wiesz co, dopiero wtedy uswiadomilam sobie, ze zycie jest zbyt kruche i krotkie aby sie martwic co bedzie jutro. Nie wolmno sie martwic na zapas. Nie wolno myslec zle. Ja obciazaona choroba nowotworowa, nawet o tym nie mysle, ze kiedys zachoruje. Robie wszystko aby temu zapobiec. Ale nie mysle o tym. Ciesze sie swoja istotka malutka. gadam z tata chyba codziennie w myslach w sercu. dziekuje Bogu ze moj maz przezyl. jakbys popatrzala na niego to nawet nie widac ze mial wypadek. Cieszyny sie soba, kazda chwila. A zycie i tak przyniesie klopoty. Radujmy sie z tego co mamy, nie mysl o tym co moze byc, a nie jest. Nie martw sie na zapas. TO NIE MA SENSU. Nieszczescia sie zdarzaja, ale nie wszystkim.
Pozdrawiam Cie
Glowa do Gory.
ania


Ania i Bianca 19 XII 03

Edited by AnnaK26 on 2004/07/16 20:01.

Znasz odpowiedź na pytanie: Mega obsesja?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Noworodek, niemowlę
poradnia gastrologiczna we Wrocławiu?
witam, czy ktoras z mam wie gdzie jest poradnia gastrologiczna we Wrocłąwiu, ile sie czeka na wizyte i do kogo najlepiej sie zarejestrowac? Mały za mało przybiera i musimy sprawdzic czy
Czytaj dalej
ORGANIZACYJNE
Mam problem
1.Wchodzę na różne wiadomości, z licznika widać, że są odpowiedzi na posta, a ja nie widzę żadnej. 2. Odpisałam na kilka postów, pokazało,że zostały wysłane, ale potem znowu ich nie ma 3.
Czytaj dalej