Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

Wiadomo jakie mamy teraz czasy nasi panowie muszą często wyjeżdżać do pracy w delegacje na szkolenia itp.[czasami jest też odwrotnie].

I tu moje pytanie…jak to znosicie. Bo ja raz bardzo tęsknie i nie mogę sie doczekać kiedy przyjedzie a raz jestem “zawiedziona”że już tak szybko wrócił i “przeszkadza” mi w domu. Po dzieciach bez problemu mogę sprzątać ale po mężu to już inna sprawa dlatego czasami mi jest dobrze że go nie ma….chociaż bardzo ale to bardzo go kocham to nieraz mam takie odczucia.
Jak miałam tylko Dodo to bardziej tęskniłam,czekałam odliczałam dni a teraz mam dwójkę dzieciaczków dużo zajęc i nie mam czasu myśleć o mężu.
Czy Wy też tak macie? CZy to jest normalne?

35 odpowiedzi na pytanie: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

  1. Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

    Wydaje mi się, że jest to normalne, bo gdy nie masz dziecka skupiasz się tylko na samotnym spędzaniu dni, wieczorów, jak są dzieci, jest mniej czasu, więcej tego czasu absorbuja dzieci to i na myślenie nie ma zbytnio czasu 🙂 Podejrzewam, że największa tęsknota jest wtedy gdy idą spać, a w domu cicho i pusto 🙂

    Ania i

    • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

      na 2-4 dni niech jedzie – potem mi źle.
      Ostatnio nie było go 2 tyg i nie było wesoło…

      marcowe szpileczki

      • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

        nie wazne na ile wyjeżdza zawsze tęsknię bardzo…..

        • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

          właśnie mamy za sobą pierwsze rozstanie.. potem przyjechał na 2 dni i wróci za około miesiąc… smutno i mi żle najbardziej w niedziele… w zwykłe dni tygodnia jest łatwiej, bo praca, przedszkole, rano pośpiech by zdążyć, po południu ślimaczy spacer… teraz gdy ciemno robi się tak szybko i dzień jest krótszy czas szybko mija… na szczęście ostatnio napięty czas w pracy pomaga przeżyć…

          W odpowiedzi na:


          Po dzieciach bez problemu mogę sprzątać ale po mężu to już inna sprawa dlatego czasami mi jest dobrze że go nie ma….


          wiem że jest czyściej czasem, że nikt mi nic nad glową nie gada, że jak postawiłam czy zrobiłam to tak jest i będzie ale jednak wolę gdy jest tu z nami

          pozdrawiam słomiane wdowy

          • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

            na dobre 🙂
            i na zle:)
            moj maz ciagle jezdzi teraz tez go nie ma:(

            jak go nie ma to mi trudniej bo sama wieczorami i rankami z dziecmi jak cos trzeba z miasta to on nie przywiezie itp

            szczegolnie jak na 2-3 tyg wjezdza to masakra wtedy ciesze sie jesli ktoras mam zaproponuje pomoc (gdyby nie te odleglosci)

            no ale do rzeczy
            tesknie nie mam do kogo pyska otworzyc zwierzyc sie i poradzic

            czasem jak wroci to mam przez 1 dzien dziwne uczucie ze w sumie jak go nie bylo tez sie dalo zyc, ale to nie zawsze, mysle ze to ze zmenczenia:)

            ale najczesciej juz nie moge sie doczekac i sie b ciesze

            • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

              Jasne, że też tak mam. Mój mąż pracuje na 3 zmiany po 12 godzin ( czasami więcej ), łącznie z weekendami, więc non stop go nie ma. Wczesniejpracował jako zawodowy kierowca, więc go całymi tygodniami nie było. Dlatego przez te 5 lat Naszego małżeństwa przyzwyczaiłam się że więcej go nie ma niż jest, dlatego czasami jak ma troche wolnego, to zaczyna mnie wkurzać, pałęta mi się pod nogami !!! Ale i tak mocno go KOCHAM !!!

              & ANIA

              • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                Ja znoszę to źle. Dlatego, że bardzo się boję! Tyle wariatów na drogach:(

                Teraz właśnie sobie czekamy na trasie Warszawa-Toruń na policję, bo wpadł nam pod koła wieeelki dog! Szlag by to trafił! Co za idiota wypuścił takie psy!? Bo biega ich kilka! Myslałam, że to sarna! Oczywiście samochód rozbity.

                • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                  krotkie wyjazdy lubie, troche samotnosci baaaaardzo dobrze mi robi 😉 dlugich nie cierpie, tesknie, zaczynam sie o niego denerwowac

                  Menia Inia

                  • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                    mój dzisiaj wraca z dwudniowej delegacji. właśnie na niego czekam;)
                    przed wyjazdem trochę się pokłóciliśmy, więc akurat to rozstanie chyba wyszło nam na dobre, bo oboje mogliśmy na spokojnie przemyśleć parę spraw.
                    ogólnie nie lubię kiedy wyjeżdża i bardzo tęsknię bo go cholernie kocham…


                    akacja i Martka (17 marca 2004)

                    • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                      Mój mąż pracuje za granicą – przyjeżdża do domu co około 2 miesiące (nawet częściej, zostaje na kilka dni). Wcześniej był trenerem oraz pracował w klubie nocnym i też był gościem w domu. Przyzwyczaiłam się 🙂
                      To zależy od osobowości żony. Ja jestem samotnikiem. Do tego lubię samodzielnie podejmować decyzję. Dobrze mi z tą samodzielnością.
                      Ale jak przychodzi dzień przyjazdu męża to chodzę jak na szpilkach i odliczam godziny 🙂 Tęsknię bardziej.
                      Wiem, że mężowi doskwiera brak synów. Pokusiłam się jednak o przybliżone wyliczenie ile czasu spedzał z nimi (tak na oko – w miesiącu) gdy był w kraju a ile teraz – nie ma większej różnicy! Bo jak przyjeżdża, to jest cały nasz i po prostu bardziej angażuje się w najprostsze czynności.
                      No cóż – mimo wszystko rozwiązanie nie jest idealne…. Pewnie coś zmienimy 🙂

                      Ania, Bartek(06.95) i Michał(04.04)

                      • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                        Wiesz to jest tak, że jak sa to sporadyczne wyjazdy to się b. tęskni, bo kogos Ci brakuje. Ja juz przerabiałam różne opcje, więc mogę coś więcej na ten temat powiedzieć. Od listopada do lipca mój Tomek pracował pod Warszawą. Wyglądało to tak, że wpon. o 4tej rano wyjeżdżał i wrcał wieczorem w piątek. Początki były trudne, potem się przyzwyczaiłam, chociaż nieraz mi go brakowało, bo wszystko musiałam załatwiać sama. Od sierpnia jest na miejscu z dłuższymi bądź krótszymi delegacjami i wiesz co? wstyd się przyznać, ale jak jest w domu to mnie często dnerwuje i przeszkadza, bo nie potrafię sobie ułozyć dnia ;-). Fakt, że jak jest na miejscu to zazwyczaj siedzi w domu i tutaj coś robi. Telefony się urywają, komputer cały czas w ruchu, a my mamy tylko 37 m i 2 pokoje, więc jest ciężko. Ja chodzę na palcach, Nina też musi siedzieć cicho jak ktos dzwoni… pewnie gdyby miał porządne biuro, albo swój gabinet w domu to tak by to nie przeszkadzało. Obecnie jest na wyjeździe do jutra i wstyd sie przyznać, ale jakos jest tak fajnie, spokój i cisza :-). Nie martw się bo to całkiem normalne. Przy dwójce dzieci już masz kupę obowiązków, więc normalne, że tak nie tęsknisz. Pewnie jemu jest trudniej. Chociaz ja się trochę martwię, bo zauważyłam, że mojego męża złoszczą czasami jakieś domowe sprawy, do których wcześniej był przyzwyczajony. Te częste rozstania poniekąd robią z niego kawalera, jak wraca do hotelu to ma ciszę i spokój, a w domu zawsze jakieś obowiązki…

                        Ola, Nina 3l. i 12.02.07

                        • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                          Wyjazdy służbowe męża nie wyszły nam na dobre. Przeszliśmy poważny kryzys… myśleliśmy o rozstaniu. Mąż wracał tylko na weekendy, a ja nie uznaję weekendowych związków, nie nadaję się na to. W tygodniu każdy organizował sobie życie po swojemu, a potem, jak byliśmy razem, zamiast cieszyć się sobą, kłóciliśmy się. Na szczęście wszystko udało się naprawić, a mąż zmienił pracę na “bezwyjazdową”, no i kończy o 15:30! Kocham go za to :-).

                          • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                            Moj mąz ma pracę w zasadzie ostatnio tylko w delegacji- do tego stopnia ze wynajmuje mieszkanie ponad 200 km od nas. Początki zawsze sa trudne, ale juz przywykliśmy. Stara się przyjezdzać na kazdy weekend, czasami my jeździmy do niego. Nie jest to fajne bo czas dojazdów i koszt… trudno zorganizować wakacje, ale coś za coś.
                            Zawsze byłam dośc samodzielna więc sobie radzę jak mogę. Mąż dba, bym się nie nudziła w domku pracuję, zajmuję się dziećmi i uprawiam moje “hobby”- kupilismy sporą dzialke z domkiem na wsi.

                            Teraz, gdy jestem w trzeciej ciązy mam pewne obawy czy wszystko się ułozy, jak planujemy. Największe obawy moje to to, ze nie będe w pełni “sprawna” fizycznie, ze położe się lub co gorsza, lekarz skieruje mnie do szpitala (majac w pamięci poprzednią ciążę). Nie wyobrażam sobie tego, bo jestem tu całkiem sama- rodzina ponad 100 km od nas mieszka, rodzice nasi pracują…
                            Generalnie bez męża da się zyć, trzeba tylko potrafić się zorganizować. Aczkolwiek, gdyby był…

                            Tęsknimy wszyscy za sobą… ostatnio bardzo.


                            shutter

                            • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                              Wstyd się przyznać ale czasami wieczorami też mi dobrze….ogladam sobie to co chcę.
                              No ale nie mam sie do kogo przytulić…dzieci to co innego

                              • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                                To tak jak u mnie.Jak wyjedzie na parę dni to tęsknie bardzo.Jak go nie ma więcej niż parę dni to jestem już zła a najbardziej wtedy jak dzieciaki zachorują albo jak ja jestem chora i skazana jestem tylko na siebieWiem wiem to nie jego wina i cóż można zrobić…..zostało mi tylko Wam się pożalić.

                                • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                                  My już mamy kilka za sobą takich rozstań… dlatego mam takie dziwne myśli….kiedyś inaczej tęskniłam i teraz inaczej…. Nie wiem czy dobrze czy źle nie wiem jak to wytłumaczyć

                                  • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                                    Jak ja się cieszę, że mój nie wyjeżdża. Ciężko bym to znosiła, cieszę się, że Wam się udało wyjazdów pozbyć.
                                    Małżeństwo weekendowe, albo mąż marynarz – to zupełnie nie dla mnie.

                                    • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                                      Ze zwierzaniem i gadulstwem to u nas różnie jest bardziej z koleżanką sie nagadam niż z moim kochanym mężusiem.
                                      Zaczęło mi się też podobać to że mogę,muszę sama decyzję podejmować jak nie ma mężusia

                                      • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                                        Och jak mi ulżyło….przynajmniej wiem że nie tylko ja mam takie odczucia

                                        • Re: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                                          To samo czuję kiedy mój mąż wyjeżdża. Na szczęście nie ma go w ciągu miesiąca 10 lub14 dni a w pozostałe siedzi w domu, niestety przed internetem- taka ma pracę. Bardzo za nim tęsknię, zawsze bardziej kiedy zbliża się dzień jego przyjazdu- nie mogę się doczekać.
                                          wyjazdy męża mają też plusy;wtedy układam sobie dzień po swojemu, zajmuję się sobą. Odpoczywam.Kiedy mąż jest w domu też ma ochotę odpocząć i zająć się sobą (takie mamy dusze) a ja pragnę aby zajął się mną. I tutaj pojawiają się zgrzyty, ale na krótko, bo zawsze gdzieś wspólnie wychodzimy. Takie życie. Od miesiąca mamy synka.

                                          Pozdrawiam.

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Na dobre czy na złe….wyjazdy męża

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general