ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

wymiękam… mam ochote siąść i płakać z bezsilności… Milenka od zawsze była trudna jesli chodzi o jedzenie, ale teraz przechodzi to wszelkie moje wyobrażenia… od przejść z trzydniówką jedzenie to poprostu koszmar, każdorazowo kończy się awanturą i generalnym sprzątaniem pokoju, zmianą garderoby małej i mojej…. jedyne co “je” bez problemu to mleko z butelki (bez kaszki bo to “niejadalne” podobnie jak mleko podane łyżeczką)… nie wchodzą w grę zupy mleczne, jajecznica, jajko na miękko, płatki śniadaniowe, kaszki wszelkiej maści… jedno co łaskawie pozwala sobie podać to rosołek ewentualnie z rozmoczonym w nim chelbem… no i chleb/bułkę zjada bez problemu ale to przecież nie może być jedyny rodzaj posiłku dla roczniaka! kilka dni temu robiliśmy próbe z serkiem homogenizowanym i wcinała go wspaniale ale finał był nieciekawy – silne wymioty…. nie mam pomysłu co zrobić, jak karmić…. nie wiem gdzie tkwi problem, czuję się bezsilna…. jakbym oglądała program z serii “superniania” z moim udziałem…. pomóżcie, bo chyba zwariuję z tą moją córą….kiedy przychodzi pora posiłku robi mi się słabo na samą myśl o kolejnej awanturze, płaczu i krzyku małej…

W.

20 odpowiedzi na pytanie: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

  1. Re: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

    eeeeee przesadzasz troche chyba.

    Wicka w tym wieku jadla glownie: ogorki kiszone, kotlety schabowe i pomidorowa z ryzem, camemberta i oliwki.

    I tak ze 2 m-ce – na sniadanie, obiad i kolacje.
    W zlobie potrafila nie jesc nic bo nie bylo oliwka.

    jajek nigdy nie chciala, kaszek tez, bulki jada od kilku miesiecy dopiero.

    magda z mlodymi

    • Re: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

      to przynajmniej konretne żarełko….kotlety schabowe, ryż…mnie najbardziej martwią/przerażają te awantury przy jedzeniu w 90% przypadków jest płacz i krzyk zanim cokolwiek weźmie do buzi…. w biegu owszem otwiera buzię, ale siedzenie przy jedzeniu jest poza zasięgiem, trzymam ją na kolanach, bo samodzielne siedzenie kończy się natychmiastową ucieczką….. chyba Krzyś mnie “rozpieścił” w kwestii jedzenia bo on od małego siedział i jadł dopóki było coś do jedzenia, z Milenką jedzenie to porażka…. nie wiem jak nauczyć ją, żeby siedziała na pupie podczas posiłków, bo to, że karmienie na stojąco w przerwie między zabawą nie jest dobrym rozwiązaniem na dłuższą metę nie ulega wątpliwości….

      W.

      • Re: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

        a dajesz jej jedzenie dorosle czy te paskudztwa dla dzieci? Bo mloda tego tknac nie chciala za nic. Dorosle poszlo z kopyta.

        No bieganie z jedzniem to kiepskie :/
        Mam nadzieje, ze Leon nie bedzie takiego cyrku czynil..

        magda z mlodymi

        • Re: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

          od około miesiąca tylko jedzenie dorosłe

          czasami myślę, że bład zrobiliśmy nie kupując krzesełka do karmienia…może przyzwyczaiłaby się do jednego miejsca jedzenia… kiedy zaczeła jeść kaszki sadzałam ją w leżaczku, ale jak tylko nauczyła się z niego uwalniać przerzucilismy się na kolana… zawiodło mnie (po raz kolejny w kwestii jedzenia) przeświadczenie, że będzie podobnie jak z Krzysiem (czyli dobrze)… teraz zakup krzesełka do karmienia jest poza zasięgiem i chyba bez sensu w tym wieku

          u nas dzieci są dokładnym przeciwieństwem siebie – pod każdym względem…to co nie sprawiało kłopotu przy Krzysiu przy Milence wydaje się nie do przejscia i na odwrót Milenka robi z chęcią to czego Krzyś nie chciał za żadne skarby (czyli np. zasypia samodzielnie)

          W.

          • Re: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

            Ja z Izą też nie miałam łatwo ale chyba jednak nie miaam tak drastycznie. Jedyne co mi sie wydaje niefajne u was to to ze mała zaczyna histeryzowac już przed karmieniem, na sama myśl. Mam wrazenie że ona sie juz niestety uprzedziła do jedzenia. Nie możesz jej do niego zmuszac. Jak nie chce to trudno ale nie może byc tak ze ona płacze a ty ja na siłę karmisz. Tego własnie uniknełam na szczęście u siebie. Za to miałam i mam karmienie przed TV po to zeby usziedziała w jednym miejscu. teraz już nie musze tego stosowac bo zjada normalnie ale poczatki były własnie takie jak napisałam. Zresztą ja popełniłam mase błędów jesli chodzi o jej jedzenie. Ale wychodzimy na prostą. Najwazniejsze zeby nie zmuszac do jedzenia na siłę. Teraz mam nawet tak ze sama cos chce zjeśc i prosi o to albo mówi ze jest głodna. Po 3 latach mordegi:)

            Iza 1.06.2003 i Kali

            • Re: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

              Moi chlopcy mieli rozne proby buntow jedzeniowych.
              U mnie sa cztery zasady:
              1.Jezeli sie wstaje od stolu to jeden raz zwracam uwage a jak nie podziala to zabieram jedzonko.
              2. Nie trzeba zjadac wszystkiego.
              3. Jak chlopakom nie pasuje to co jest np na sniadanie to nie przygotowuje wersji numer dwa czy numer trzy bo po prostu nie mam czasu na robienie kilku sniadan.
              4. Jezeli nie zje sie przykladowo obiadu to jest sie glodnym az do podwieczorku i nie ma zmiluj sie.

              Oczywiscie wiem czego niecierpia wiec tego im na sile nie wciskam 🙂
              Jedza sami i tak wg mnie jest lepiej bo zjadaja tyle ile potrzebuja i ucza sie sami jesc tyle zeby wystarczylo.

              Poczatki byly oczywiscie trudne bo roczny Dawid a pozniej 10 miesieczny Michal upieral sie zeby jesc sam wiec 3/4 rosolu ladowaly na podlodze i ubranku. Przydaly sie wtedy takie plastikowe sliniaki z kieszonka gdzie ladowala zupa. Staralam sie wtedy tak gotowac zeby zupy byly troche gestsze.

              Co do urozmaicenia menu tez nie bylo latwo. Misiek poczatkowo jadl wylacznie parowki i oliwki. Nie chcial NIC innego. Powoli zaczynal probowac tego co my i polubil domowe (nie sloikowe) spagetti, makaron z serem, pierogi, zupy a nawet pieczen chociaz tu trzeba sie nameczyc zeby pogryzc :). Ma troche ponad 2 lata i nie mam juz problemow z jedzeniem.

              smoki i smoczaki

              • Re: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

                u nas tez nie jest kolorowo, ale wcale go nie zmuszam juz powoli sie przyzwyczajam, teraz mial ospe wiec przez prawie 2 tyg. zyl na mleku 2x300ml, ja i ma takie etapy, je ladnie wszystkie posilki, a pozniej tylko slyszymy niiieeee, no to nie, az sam przychodzi i mowi,,mama amm”- teraz wiem co moja mama miala ze mna-sama pomietam jak uciekalam od jedzenia

                Miki 2l

                • Nasze “jedzeniowe” triki

                  Odważyłam się napisać bo mimo, iż w podpisie widnieje fotka “potężnego, pulchnego chłopiska” to przez długi czas mieliśmy podobny problem. Pediatra przebąkiwała coś nawet o szpitalu, bo wypadł kompletnie wagowo z siatki centylowej. Teraz wygląda świetnie i waży jak rasowy atleta
                  Problemy zaczęły się juz w 4. miesiącu – więc dość wcześnie. Mleka wypijał mniejszą porcję niż przewidywały normy, słoiczki też kiepsko wchodziły.Od 9 miesiąca latałam za Nim z łyżeczka (gotowalam sama), próbowalam wszędzie Go karmić – spacer, wizyta u kogos. Marne efekty.
                  Pomogło:
                  1. zakupienie na 1 urodziny krzesełka do karmiena!
                  2. zgoda na niejedzenie.
                  3. podawanie potraw, które lubi.
                  4. podkarmianie u Babć.
                  5. zakaz wyrzucania jedzenie ze stolika i wypluwania z buzi – to jednak caly czas robi [smutny]
                  Z tego co piszesz masz całkiem niezły arsenal potraw, ktore możesz wymodzić – bo chleb, mleko, rosół je.
                  Zupy oprócz rosołu, ale na jego bazie: pomidorowa, krupnik,…ewentualnie ogórkowa powinny chwycić. Może kapuśniak… bądź rosołek z brokułem Zresztą większość dzieciaków je lubi.
                  Do chleba, bułki spróbuj dodać odrobinę masła – mój Szymon jest alergikiem, ale masło wciąga więc chyba możecie spróbować. Potem stopniowo dodawaj coś co będzie mogła sama przegryzać do chlebka trzymając w rączce – plasterek wędliny, kawałeczek żółtego sera….
                  Spróbuj poekesperymentować z ogórkiem/kapustą kiszoną – dzieci lubią kwaśne potrawy. U nas dzisiaj będzie kapuśniak
                  Z mleka – skoro nie lubi kaszek – rób budynie z zółtkiem – waniliowe, owocowe (z modyfikowanego też można) – polej soczkiem, albo połóż owoce w uśmiechniętą buźkę. Albo koktajle na bazie mleka modyfikowanego z owocami – lejące – może pić z butli…
                  I jeszcze jedno – przeczekaj. Jeszcze miesiąc temu Szym żył 30 ml mleka z kaszką, 1/2 kromki chleba, 50 ml zupki, 3 łyżeczkami 2 dania wieczorną kaszką Teraz je porcje 2-3 razy takie – czyli bardzo dużo. No może tylko chleba pół kromeczki max cała.
                  Edytuje bo koniecznie muszę dopisać: UWAŻAJ NA SOCZKI Nasz pił dużo i nie miał ochoty na jedzenie. Teraz podaję rozcieńczone wodą, albo samą wodę!

                  Szymek

                  Edited by Bep on 2007/05/10 14:14.

                  • Re: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

                    Dziewczyny napisały bardzo wiele rad, nie natknęłam się tylko na jedną, wspólne jedzenie – jeżeli nie całej rodziny w komplecie, to może uda Ci sie zgrać pory posiłku Milenki i Krzysia razem. Może zadziała to, że będą jedli wspólnie i to samo. Rozumiem, że absolutnie nie chce podjadać z Waszych talerzy?

                    Przemek i Milucha

                    • Re: Nasze “jedzeniowe” triki

                      jutro popróbuję z zupą ogórkową… na te “kwasidła” nie wpadłam… zobaczymy czy młodej posmakuje…, budyń wypróbuję również, ale nie wiem czy na nutramigenie będzie miał przyswajalny smak… co do soczków to nie grozi nam z ich strony dywersja bo Milenka soczków nie pije….

                      W.

                      • Re: Nasze “jedzeniowe” triki

                        z bobofrutów robiłam kisiele 🙂 dawno temu 🙂

                        Przemek i Milucha

                        • Re: Nasze “jedzeniowe” triki

                          kisiele kieydś zjadała – krzywiła się troszkę ale buzie otwierała..teraz z kisielami jak z resztą posiłków…

                          posiłki są wspólne – przynajmniej z Krzysiem…bo ja i mąż jadamy w innych porach niż dzieci….

                          po przeczytaniu wszystkich odpowiedzi postanowiłam odpuścić dla swojego i Milenki dobra… awantury i płacze i tak nic nie zmieniały a ja się denerwowałam nie mówiąc o tym co czuła mała… teraz podaje jedzenie tak długo jak długo siedzi… kiedy odchodzi pozwalam wrócić do jedzenia raz a potem sprzątam… myślę, że nauczy się, że są określone pory posiłków i między nimi nie ma podjadania…. nie daję jedzenia do rączki kiedy się bawi… wprowadzam twarde reguły i wierzę, że dziecko mi się nie zagłodzi… dziś ładnie siedziała i jadła z Krzysiem kółeczka “czirios”(nie wiem jak się to pisze) zjadła niewiele, ale sukcesem było to, że siedziała i nie uciekała do zabawek….

                          przy MIlence widzę jak ważne w podejściu rodzica do dziecka są ewentualne problemy w wieku niemowlęcym…. bardzo ciężko przechodziliśmy wprowadzanie nowych posiłków kiedy była malutka i od tamtego czasu cały czas towarzyszy mi strach czy Milenka je wystarczająco dużo, mam ochote co chwila podtykać jej coś do j edzenia… problem przede wszystkim chyba tkwi we mnie i to ja muszę nauczyć się traktować jedzenie Milenki w normalny sposób tym bardziej, że nie wygląda na zagłodzoną i ma w sobie dużo energii…. Przy Krzysiu nigdy nie bałam się o jego jedzenie – nwet jeśli zdarzały mu się strajki – bo od małego jadł chętnie i spokojnie, wprowadzanie nowości nigdy nie było problemem….

                          W.

                          • Re: Nasze “jedzeniowe” triki

                            Życzę powodzenia we wprowadzaniu zmian.
                            Napiszę tylko jeszcze, ku uwadze, jaką sytuację spotkałam u koleżanki, mamy lekko ponad 3 letniego chłopca. Gdy przyszłam przygotowała właśnie makaron z truskawkami (miała mrożone ze “swojego” pola), była godzina po 17 czy tuż przed 18. Poczęstowała również Emilke talerzykiem tego jedzenia, podawałam córce i ta zjadła niedużą porcję. Na miseczce tego chłopca było o wiele więcej, no ale sam nie jadł to może nie widział, ona go karmiła. Opowiadała mi przy tym, że jej synek jest niejadkiem i mało waży (ok. 13 kg, wyższy od mojej, a moja waży ponad 14, więc rozumiem ją, że martwi się nieco wagą synka), że musi za nim chodzić po domu i mu podtykać, żeby coś zjadł. Rzeczywiście chłopiec odmawiał coraz to którejś łyżki tego makaronu, ale ona jakoś go przekonywała, no zjedz, będziesz silny i zdrowy, zaraz pójdziemy na spacer, ale trzeba zjeść (i inne standardowe teksty). Po pewnym czasie gdy już odmówił dalszego jedzenia zapytała go czy może ma ochotę na parówkę. Ok, zgodziła się. Podała mu parówkę z ketchupem, zjadł nawet po kawałku, potem jeszcze kilka łyżeczek makaronu z truskawkami (pomysłowe połączenie!) i koleżanka była zmartwiona “no widzisz, jak on nie chce jeść” – coś w tym stylu. To zapytałam ją z ciekawości czy to jest jako podwieczorek czy już kolacja (bo minęła 18 a nie znam ich rytmu przecież), jeśli byłby to podwieczorek to pomyślałam – sporo już zjadł, po co wmuszać jak za jakiś czas będzie kolacja. A ona mi odpowiada, że w sumie to nie wie, bo oni tak różnie jedzą.
                            No i więcej już nie potrzebowałam by wyrobić sobie zdanie, że jej problem z niejadkiem nie jest wcale zależny od jej synka! Jak dziecko ma co chwila podtykana różne potrawy pod nos i tego zje kawałek, tego, to nie może poczuć głodu i zjeść normalnie talerza zupy czy kotleta, to samo się nasuwa. Jak dziecko nie wie, co to pora obiadu, podwieczorku, kolacji to nie będzie czuło głodu na zawołanie. I w rezultacie mniej zje niż dziecko, które dostaje jeść o regularnych (w miarę) porach. Bo np. w tym samym czasie moja córka zjadła o wiele mniej niż on a waży więcej – dlaczego? Pewnie dlatego, że potraktowałam to danie jako przekąskę (nie pamiętam co jadła przed wyjściem do nich, ale potem planowałam już tylko kolację jej dać).
                            Nie odnoś tego opisu i moich wniosków bezpośrednio do siebie, chciałam opowiedzieć to zdarzenie ku własnym przemyśleniom czytających 🙂

                            i drugie w październiku

                            • Re: Nasze “jedzeniowe” triki

                              nie mogę tego nie odnieść do siebie bo wiem, ze robiłam podobnie – tzn co chwile coś podtykałam a gdy przychodziłą pora normalnego posiłku młoda nie czuła głodu i ochoty na jedzenie bo np zjadła troszkę chelba podczas zabawy…. nie zrobię tego więcej….wczoraj zauwazyłam ze problem tkwil w mojej nadgorliwosci – nie jadla poza posilkami i pieknie zjadla sniadanie i kolacje…obiad za drugim podejsciem, podwieczorek (banana 3/4) tez za drugim podejsciem ale ilosc byla juz satysfakcjonujaca ze nie wspomne o tym ze grzecznie siedziala i otwierala buzie – jak nie moje dziecko!…teraz pozwalam dziecku zglodniec… zmadrzałam

                              W.

                              • Re: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

                                jakbym czytała o mojej marcie. jest niejadkim, ma co proawda okresy zwiększonego apetytu, ale ogólnie je mało. ma 2 lata i waż ok. 12 kg (zuza w jej wieku warzyła 15,5kg). odpuściłam już sobie bieganie za nią z jedzeniem, w ogóle sobie odpuściłam, bo im bardziej ja się denerwowałam, że ona nie je tym bardziej ona nie jadła. wiele dziewczyn napisało tu mądre rady pod którymi sie podpisuję:
                                1. niech dzieci w miarę możliwości jedzą wspólnie
                                2. jak mała nie zje to przetrzymaj ją do nastepnego posiłku i nie wtykaj nic w międzyczasie
                                3. dawaj ulubione potrawy i w miare możliwości przemycaj w nich jakieś zdrowe dodatki
                                4. ogranicz soki i słodycze (jeśli je)
                                życzę wytrwałości i cierpliwości, naprawdę wiem, co przechodzisz.

                                Gosia, Zuzia 2003, Marta 2005

                                • Re: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

                                  Był taki czas, że Patryk też nic nie chciał jeść. Dostałam wtedy od lekarki receptę na syrop,który pnoć zwiększa apetyt. Nie wypróbowałam go, bo bardzo szybko Patrykowi odwidziało się nie jedzenie i nie ma do tej pory problemu z jedzeniem, więc nie wiem jak działa. Piszę tylko, że jest takie coś.
                                  Syrop ten to PERITOL. Może któraś mama miała z nim do czynienia?

                                  • Re: Nasze “jedzeniowe” triki

                                    No tka, oczywiście nie bez powodu opisałam to w tym wątku, ale nie chciałam byś się np. obraziła, bo przecież nie wiedziałam, czy Ty też tak robiłaś. Zresztą o co się tu obrażać, człowiek chce dobrze dla swojego dziecka, dopóki ktoś mu delikatnie (mniej lub bardziej 😉 nie wypomni to nie pomyśli, że to źle podtykać dziecku różne jedzonko “by coś zjadł”. Tylko dobro nami kieruje ale czasem nie widzimy swoich błędów.
                                    Dobrze, że wprowadziłaś jakieś zmiany, skoro widzisz już efekty to byle tak dalej! Pozdrawiam.

                                    i drugie w październiku

                                    • Re: Nasze “jedzeniowe” triki

                                      W odpowiedzi na:


                                      Zresztą o co się tu obrażać


                                      właśnie… generalnie uważam, że tak długo jak dokonuje się oceny zachowań a nie ludzi jako takich i nie startuje się z pozycji “ja wiem najlepiej” każda krytyka jest konstruktywna… dzięki odpowiedziom dziewczyn otworzyły mi się oczy, czasami trzeba zobaczyć coś czarno na białym, bo w sytuacjach kiedy człowiek kieruje się emocjami i uczuciami często trudno dostrzec najbardziej oczywiste sprawy np takie jak to, że w kwestii żywienia mojej córki to ja ponosiłam winę za jej “maniery” przy stole….

                                      ps.: dziś wszamała bez mrugnięcia okiem zupę pomidorową na obiad a na kolację zjadła 3/4 dużej kromki chleba plus mleko do spania(200ml) rozpiera mnie duma

                                      W.

                                      • Re: Nasze “jedzeniowe” triki

                                        No to cieszę się. W sumie odpowiadając podwyższam Twój wątek, a problem się kończy więc i wątek powinien spaść 🙂
                                        Napisz za jakiś czas jak tam apetyt dzieci?

                                        i drugie w październiku

                                        • Re: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

                                          U nas po chorobach też były cyrki. Nagle przestawał jeść cokolwiek…czasem po kilka dni nie jadł prawie nic! Albo jeden posiłek…potem też ograniczył swoje gusta do warzyw. Ale w końcu sam apetyt wracał…my przeczekiwaliśmy.

                                          i
                                          Mat 2,7l

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: ogormny problem z jedzeniem – już nie mam siły

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general