smutek czy depresja

Od mojego poronienia (obumarcie plodu w 18 tyg) minal miesiac. Mysle ze znosze to lepiej niz w zeszlym roku. Nawet mam wyrzuty sumienia ze sie trzymam. Ostatnio konieczny byl psycholog i psychiatra. A teraz czasami sie nawet smieje. Czy mi mniej zal? Chyba nie. Czy czlowieka takie rzeczy hartuja? Po co takie doswiadczenia? Jestem wierzaca, ale nie rozumiem po co to mnie spotyka? Bo wierze ze wszystko ma swoj sens i cel w zyciu. A jaki sens ma przezywanie takiego bolu? Tak wiem , to jest pytanie o sens cierpienia….odpowiedz moze byc chyba tylko taka ,ze to po to zeby sie zatrzymac , spojrzec na innych ludzi inaczej, z innej perspektywy zobaczyc ich cierpienia ( przeciez ludzi spotykaja jeszcze gorsze rzeczy!) Tylko czemu jakos sama siebie nie umiem przekonac……..Odebralam juz pierwsze wyniki badan-na razie o.k. nic nie znalezli… ale opis patomorfologiczny a raczej jego bezdusznosc mna wstrzasnal! Przeciez to byl czlowiek, a oni pisza rodzaj materialu pobrany do badania…. ja wiem ze pewno to te hormony i stad ta nadwrazliwosc, ale nic na to nie poradze…. Wrocilam do pracy.. duzo ludzi… wydaje mi sie ze wszyscy sie na mnie patrza….pewno ze wspolczuciem ale i tak mnie to wkurza… Wydje mi sie ze juz sie wypalilam, nawet nie chce robic tych wszystkich badan , chodzic po lekarzach…. probowac znow , chyba nie mam juz sily. Czy to minie?
Nati

7 odpowiedzi na pytanie: smutek czy depresja

aagata32 Dodane ponad rok temu,

Re: smutek czy depresja

Przykro mi
Wiem co czujesz … sama też czasem mam wrażenie że nic mnie nie cieszy… draznią mie ludzie i chce mi sie płakać…. cięzko sie w cos zaangażowac i nic nie wychodzi…. jednak w miare upływu czasu coraz rzadziej mam ten problem… powoli wracam do siebie czego i tobie życze

Agata

jola72 Dodane ponad rok temu,

Re: smutek czy depresja

Cześć Nati ja poroniłam 5 miesięcy temu 🙁 do niedawna myslałam, że się pozbierałam do kupy, ale … coś we mnie pękło… Mój mąż pracuje na zmiany, sama też pracuję zawodowo, więc często mijamy się w drzwiach. Najgorzej jest jak sama siedzę w domu… wtedy różne myśli mnie nachodzą, od zupełnej beztroski po płacz. Ale mam nadzieję, że to minie, staram sobie zorganizowac jakoś czas, zeby o tym wszystkim nie myśleć… Jak to mówią czas leczy rany… łudzę się, że może wreście się uda. Pozdrawiam i nie rób sobie wyrzutów sumienia. A co do opisu z histopoatologii, dla laboranta to tylko materiał do badania, gdyby podchodzili to tego uczuciowo prawdopodobnie by zwariowali, przecież z takim „materiałem” spotykają się na codzień. Pozdrawiam

Jola

nuska Dodane ponad rok temu,

Re: smutek czy depresja

Cóż można powiedzieć to wraca ja sinusoida. Raz jest lepiej raz gorzej. Czs goi rany to tyle co umiem powiedzieć ;o) Minie, nie wiem ile to potrwa, ale na pewno któregoś dnia poczujesz „chcę”…

NUŚKA + dwa Aniołki

ninka Dodane ponad rok temu,

Re: smutek czy depresja

Nati wiem jak jest to trudne… I niestety bedzie wracac. Ja mam wrazenie, ze nigdy nie uda mi sie zamknac tego rozdzialu o moich utraconych dzieciach. Nawet teraz kiedy jestem w ciazy nie odczuwam radosci a jedynie strach. Byc moze to wszystko troche zlagodnieje jak w koncu urodza sie nasze dzieci. Poki co nie staraj sie na sile chciec. Na pewno przyjdzie taki moment ale wszystko musi byc naturalne. Zacznij badania jak poczujesz, ze jestes na to gotowa i do niczego sie nie zmuszaj. Tak bardzo chcialabym Ci pomoc ale sama nie wiem jak.

Ninka

jes Dodane ponad rok temu,

staram się trzymac

wyobrażam sobie, co czujesz, bo sama straciłam w sierpniu synka w 18 tyg. ciąży. Przechodziłam ciężkie momenty, ale ostatno chyba wracam do siebie. To chyba cykliczne, przez pewien czas jest lepiej, potem gorzej. na początku bardzo chciałam zajść znowu w ciążę, nie mogłam się doczekać kiedy będę mogła odstawić antykoncepcję; ale im ten moment jest bliższy, tym mniej entuzjastycznie do tego podchodzę. Jakoś zaczęłam się bać. Mogłam umrzeć w tym szpitalu, tak powiedzieli mi lekarze, i dopiero teraz to do mnie dociera. Nie wiem czy zniosłabytm powtórkę ze świadomością, że to może się zdarzyć (bo tym razem nie miałam tej świadomości). Zobaczę.
A pytania o sens cierpienia? Są zawsze, niezależnie od wiary. Ja wierzę, że wszystko w życiu ma taki sens, jaki sami temu nadamy. przeżywałam już podobny ból, choć z zupełnie innego powodu, i pamiętam, że szczęście które po nim nadeszło, było największe w moim zyciu. I to nie dlatego, że samo w sobie było jakoś szczególne, tylko to ja nauczyłam się cieszyć każdym dniem i nawet najmniejsza radość urastała do rangi czegoś wielkiego. Potem to wszystko rozmyło się wcodzienności, ale z perspektywy lat mogę powiedzieć, że cierpienie uczy prawdziwie przeżywać szczęście, oczywiście jeżeli jesteśmy otwarci na taką naukę, i mamy dość cierpliwości, żeby nie pogrążać się w destrukcji. mam nadzieję, ze to się sprwadzi i że jeszcze przeżyję moje szczęśliwe dni, bo na razie jest… smutno. I szaro. Ale się nie poddaję. I Tobie również tego życzę. Pozdrawiam.

aśka

ika Dodane ponad rok temu,

Re: staram się trzymac

Asiu – podpisuję się pod tym co napisałaś. Mnie też niezły zestaw tragedi ( łącznie ze śmiercią ojca) nauczyły cieszyć sie z kazdego drobiazgu – słońca, deszczu, zapachów..Dobrego słowa, tego, że coś sie udało i wysżło jak chciałam.. Zaczyna się tyle zauważać.
Po moich obumarłych ciażach przez pewien czas nie umiałam tak patrzeć, ale to wraca.. Pojawiają sie niesamowite spektakle na niebie – tęcze, których nie widziałam od dziecka, zachody zatykające dech w piersiach.. Nagle zaczełam zauważać to wszystko i wtedy zaczełam wierzyć, ze musi mi się udać.
Dziś mam to swoje największe szczęście..ale .. nie zatrzymam się na tym. Bedę marzyć dalej
Pozdrawiam Was dziewczyny goraco.

ika z Igorem

Edited by ikkunia on 2004/10/27 20:28.

nati2 Dodane ponad rok temu,

Re: staram się trzymac

Tak, masz racje to jest cykliczne… u mnie wiaze sie nawet z pora dnia , rano i w dzien jest ok, wieczorem gorzej… ale dni na jesien robia sie takie krotkie wiec i ten brak swiatla przeszkadza. Mnie czasem wydaje sie ze nie zdecyduje sie juz na ciaze i mysle ze wiem to na 99%, a na drugi dzien mowie sobie : o nie ! ja chce i bede walczyc! Ja tez sie boje , choc nikt nie powiedzial mi tak jak tobie ze moglam stracic zycie… Moge tylko probowac poczuc co sie wtedy czuje gdy dociera taka informacja do swiadomosci.
Mam podobne doswiadczenie ( z zeszlego roku- tez poronienie) jak Ty odnosnie szczescia ktore nadeszlo po wielkim Smutku. Mianowicie zrobilam projekt w pracy ktory spotkal sie z olbrzymim uznaniem, posypaly sie pochwaly i nagrody (nawet klienci z zagranicy zaczeli sie o mnie dopytywac i dostalam propozycje pracy- nie skorzystalam , bo nie moglabym wyjechac i ot tak zostawic rodziny). Przynislo mi to olbrzymia satysfakcje! – pewno jestem troche prozna ;-). Od wielu lat probowalam zrobic cos takiego, ale bez skutku … i nagle gdy pozornie bylam wypalona , pang! Cudowne uczucie! Ale nie tylko to…. Wszyscy mowia mi ze sie zmienilam, nawet Ci ktorzy nie wiedza ze 3 razy stracilam ciaze. Nauczylam sie cierpliwosci, opanowania, mam wiecej zrozumienia dla innych, nie wartosciuje tak jak dawniej, nie atakuje , staram sie zrozumiec. Cierpienie uszlachetnia….Doceniam to co mam: meza, prace i kazdego czlowieka ktorego spotykam.
Ciagle mi smutno, ale czekam na radosc … mam nadzieje ze w jakiejs formie nadejdzie.
Goraco pzdrawiam
Nati

Znasz odpowiedź na pytanie: smutek czy depresja?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mam z dzieckiem taki problem
Testy antyalergiczne u roczniaka. PILNE.
Czy któraś z mam robiła swojemu maluszkowi testy antyalergiczne? Jak to wygląda? Czy można być przy dziecku podczas pobierania krwi? Jak długo się czeka na wyniki? Jak dużo krwi potrzeba?
Czytaj dalej
Dla starających się
Co zrobić ze swoją psychoką???
Staramy się z mężęm o dzidziusia już prawie 3 lata i ciągle nic...teraz jestem faszerowana, stymulowana i cholera wie co jeszcze przez hormony. Seks na zawołanie, bo przecież nie
Czytaj dalej