Warszawa kontra “prowincja”

poczytajcie sobie…
[Zobacz stronę]

Czy macie jakies wolne wnioski?

Niechęci Polski do Warszawy raczej się nie zlikwiduje, bo często ona zostala wyssana z mlekiem matki.
Ja jestem kilkupokoleniową Warszawianką i złości mnie stosunek osób osiedlajacych się do Warszawy. Mam bardzo wiele znajomych wywodzących się innych miast i smutno mi, jak oni traktują instrumentalnie to miasto (na szczęście nie wszyscy). Ono nie jest ich, ma tylko dać im szansę na godziwe warunki bytowe. Może ja jestem inna, bo mnie się wydaje, że należy szanować miasto i mieszkańców, ja przynajmniej tak czynię, gdziekolwiek wyjadę – mam na myśli inne miasta. Skoro jednak jesteśmy nowym młodym pokoleniem to może czas zmienić idiotyczne stereotypy i pomysleć, że o swój dom, swoją ulicę, sedreczność międzyludzką trzeba dbać, bo będzie nam się w takiej symbiozie po prostu milej zyło.
Podejrzewam, że moja uwaga nie tyczy się jedynie miasta Warszawy.

,

Edited by Magdzik on 2004/12/02 11:51.

23 odpowiedzi na pytanie: Warszawa kontra “prowincja”

  1. Re: Warszawa kontra “prowincja”

    Według mnie konflikt między Warszawą a resztą na pewno istnieje. Wszyscy pogardzają “warszawką”, ale tak naprawdę pragną do niej należeć.
    Jestem Warszawianką z dziada pradzida, a teraz mieszkam w B-stoku. Spotykam się kiedyś ze znajomymi męża, tu w Białymstoku. Rozmawiamy i pada pytanie. Skąd jesteście? Oni, że z Warszawy. Na to ja, spragniona kontaktów z ludźmi z rodzinnego miasta, zaczynam pytać, do jakiej szkoły chodzili itd. I co? Speszeni odpowiadają “to znaczy my jesteśmy z B-stoku a od roku mieszkamy w W-wie”. I takich właśnie Warszawiaków są setki a nawet tysiące. Tłumy ludzi jadą do stolicy w poszukiwaniu lepszego życia. A pracy teraz tu nie ma. Ludziom się wydaje, że każdy w W-wie zarabia 3 tys złotych. A to oczywiście bujda. Moja siostra pracuje za 1100 i jakoś musi żyć.
    Zycie w Warszawie już dawno nie jest bajką, czas to zrozumieć!

    Masz Magdo rację, że ludzie źle traktują Warszawiaków i Warszawę. Wielokrotnie spotkałam się tu z lekceważącym stosunkiem do mojej osoby, tylko dlatego, że jestem z Warszawy. Ludzie, którzy mnie nie znali od razu przypinali mi odpowiednią “łatkę’. Niestety według mnie często wynika to z własnych kompleksów. Ludzie myślą, że W-wa to nie wiadomo co, ale to przecież zwykłe, normalne miasto, które po prostu ma trochę więcej możliwości.
    Pozdrawiam

    Gosia i Hania 20.05.2004

    Edited by Gosia26 on 2004/12/02 12:19.

    • Re: Warszawa kontra “prowincja”

      coprawda blizszy sercu jest kraków, ale do warszawy nic nie mam 😉 nawet nie wiedziec czemu mam do niej jakis sentyment
      za to kiedyś miałam okazję rozmawiac z warszawianką [z dziada pradziada] która nie mogła zrozumiec dlaczego mieszakam na takim zad… gdzie nic się nie dzieje, gdzie nie ma dobrych sklepów itp
      baaardzo przykro mi sie wtedy zrobiło, bo to nie była pierwsza osoba z tego miasta która miała taką opinię o moim nieduzym tarnowie…
      pozdrawiam

      Ola z Natalią- 2.06.2003

      • Re: Warszawa kontra “prowincja”

        Szczerze mówiąc nigdy nic nie miałam do ludzi spoza Warszawy i pierwszy raz dostałam jak obuchem w łeb gdzieś na wakacjach, kiedy się dowiedziałam jacy to niby są źli i wredni ci warszawiacy. Wypowiadali się najczęściej ludzie, którzy nie byli nigdy w Warszawie, a ich opinie opierały się jedynie na “wiadomościach” od znajomych. Ja jednak zazwyczaj nie przejmuję się gadaniem ludzkim i bawiłam się bardzo dobrze.
        Zupełnie jednak nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy przyjeżdżają do Warszawy zarabiać pieniądze i ogólnie pracować, a “psy wieszają” na mieście i jej mieszkańcach niesamowite. Z jednej strony cacy cacy bo kasa a z drugiej…..
        Przecież jeżeli się komuś tu nie podoba to może zostać u siebie i żyć tam wśród “życzliwych” sobie osób, a jeżeli już się decyduje na taki krok jak praca czy przeprowadzka do Warszawy to jest to świadoma decyzja i nie ma co narzekać.

        Dorota i Gabrysia (10 stycznia 2004)

        • Re: Warszawa kontra “prowincja”

          “Reszta”pogardza “Warszawką”….
          “Warszawka” pogardza “resztą”…
          A ja mieszkam tu, gdzie białe niedźwiedzie hasają…
          I na razie jakoś jeszcze mi z tym dobrze, choć zaczynają pojawiać się myśli o emigracji… ale na pewno nie do Warszawy…dalej… dalej…

          • Re: Warszawa kontra “prowincja”

            Witam,
            od roku mieszkamy z mężem w Wa-wie. Pochodzimy z innego miasta a tutaj mąż dostał pracę bo w naszym mieście jest z nią ciężko. Skończył studia, szukał pracy wszędie a znalazł w Wawie. Nigdy nie rozpatrywałam tego w kategoriach, że zabieramy komuś miejca pracy czy że jesteśmy “ze wsi”. Zyjemy w wolnym kraju, Wawa jest w Polsce, jest naszą wspólną stolicą. Czy mają do niej tylko prawo Warszawiacy? Myślę, że nie. Mam do niej sentyment – moi dziadkowie mieszkali przed wojną w Wawie ale kiedy Dziadek zginął w Powstaniu Warszawskim a Babcia przeżyła jego okropności-wyprowadziła się żeby zapomnieć.Ludzie od czasów prehistorycznych przemieszczają się, emigrują. Skrajną głupotą jest takie myślenie jak w tym artykule. A tak na marginesie przecież Warszawa jest prowincjonalnym miastem, mam na myśli, że jest prowincją Europy (niestety), a czy to Warszawaicy czy też nie jeżdżą do miast czy stolic krajów bardziej rozwiniętych i tam często to czują. Mam nadzieję, że tak będzie niedługo… Puszenie się z powodu że jest się Warszawianką(-kiem) lub ubolewanie z tego powodu jest śmieszne.
            Pozdrawiam

            miłkaw

            • Re: Warszawa kontra “prowincja”

              Zgadzam się z Tobą:)

              Ania 4.11.03 i majowy groszek

              • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                Historia mojej prababci jest identyczna, lecz mój dziadek pozostał w Warszawie.
                A co do innych miast… owszem, ja sporo podróżowałam, ale nigdzie się nie czułam żle czy “zakompleksiona”, bo potrawię podziwiać i wielkie miasta i pełne uroku mniejsze/malutkie miejscowości. Owszem, problematyczny zostaje tam dostęp do kultury, a że czasy się zmieniły, to teraz nikt nie dba o to by kultura przyjeżdzała do tych miejscowości.
                A puszenie się… to chyba przesada.O Krakowiakach nie powiesz, że się pusza, tylko o Warszawiakach. Ja się nie puszę, bo i nie mam czym. To jest po prostu moje miasto, moje korzenie. A pusza się ci którzy chcą być uznani za Warszawiaków, bo np. nie maja nic więcej soba do zaprezentowania, niż miejsce pochodzenia.
                Poza tym, żadne miasto nie ma tylu negatywnych opinii, a ludzie ciągną…

                ,

                • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                  Opinię Warszawiakom psują przyjezdni, którzy po miesiącu pobytu w stolicy zaczynają uważać się za tutejszych, tym samym lepszych, tylko dlatego że mieszkają w dużym mieście. I traktują swoich “ziomków” z wyższością i pogardą.

                  Zanim przeniosłam się do Poznania, mieszkałam i pracowałam w W-wie, mam tam przyjaciół, rodowitych Warszawiaków z dziada pradziada i to naprawdę przemili ludzie. Nie wiem skąd się wzięły te wzajemne animozje między stolycą a prowincją. Chyba po prostu dorosło pokolenie, które jest pierwszym w rodzinie urodzonym w W-wie, no i do tego dochodzi ten dzisiejszy pęd do kariery. Ci, którzy chcą ją robić w tym mieście, ale z niego nie pochodzą, są uważani za intruzów, a Ci, którzy tak ich traktują zupełnie nie pamiętają, że jeszcze całkiem niedawno też w stolicy nie mieszkali. I to oni właśnie psują wzajemne relacje tego miasta z resztą kraju.

                  Ale co się dziwić “normalnym” ludziom, jeśli nawet Piersza Dama Rzeczpospolitej wyrażała kiedyś publicznie ubolewanie nad tym, że jej ulubiona projektantka mody Ewa Minge zaszyła się na prowincji i nie ma jej tak blisko siebie jakby chciała. Tą prowincją dla pani prezydentowej jest Poznań.

                  • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                    Racja, racja, święta racja!

                    A prezydentowa sobie troszkę poleciała. Haha!

                    ,

                    • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                      Nie twierdzę, że się “puszysz” odniosłam się tylko do artykułu do którego dałaś link 🙂
                      Każdy wie, że lata komunizmu nie przysłużyły się Polsce w tym i Wawie, dlatego twierdzę że mamy co nadrabiać w porównaniu z Europą i nie ma to nic wspólnego z kompleksami lub złym samopoczuciem. Taka jest historia i realia -niestety.
                      Nie powiem ani o Warszawiaku ani o Krakowiaku, że się puszy. Mogę to powiedzieć o osobie, a to czy jest z Wawy czy nie to mnie nie interesuje.
                      A tak naprawdę to problem ten chyba należy traktować z przymróżeniem oka, bo dotyczy on bardzo określonej grupy społecznej. To nie ważne czy jesteś Warszawiakiem, Krakowiakiem czy Gdańszczaninem – ważne jest co sobą reprezentujesz.
                      Bardzo lubię Warszawiaków, Poznaniaków, Lubliniaków itp, itd i wszystkich pozdrawiam!!!

                      miłkaw

                      • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                        Hej, w tym roku mija dokladnie 10 lat od mojej warszawskeij przygody. I ten watek mi ja troszke przypomnial.
                        Znalazlam sie tam na studiach, dziewczyna z przecietnego co do wielkosci, ale uroczego bylego miasta wojewodzkiego. Wynajelam razem z kolezanka malenka kawalerke przez znajomych znajomych za niewielkie pieniadze. I nie bylo zle. Szybko zaczely sie przyjaznie, jakos nie zauwazylam, zeby Warszawiacy traktowali mnie inaczej, niz przybysze z innych miast. Jasne, byla pewna niedostepna grupa pogardliwie patrzaca na pozostalych, ale to, ze skladala sie akurat z samych osob z Warszawy bylo czystym przypadkiem, a cala grupa dobrala sie z klucza “mozliwosci finansowych.”
                        Coz, osobiscie wytrzymalam tylko jeden rok. Po pierwszym roku studow przenioslam sie na swoja prowincje, bylam najzwyczajniej zmeczona korkami, natezeniem ruchu, marnowaniem czasu w srodkach komunikacji miejskiej. Nasmiewam sie caly czas w duchu z samej siebie, ze ucieklam ze stolicy, ale rowniez mam w sobie wiele podziwu dla Warszawiakow za niezmierzone poklady cierpliwosci jaka maja wobec wlasnego miasta. Choc to moze kwestia przyzwyczajenia.
                        Z czasow warszawskich zostalo mi mnostwo milych wspomnien, no i oczywiscie wspaniale przyjaznie.
                        Pozdrawiam wszystkich, niezaleznie skad pochodza!

                        • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                          Jestem z Poznania. Podobno jedni nie lubia drugich. Dlaczego? Nie mam pojecia. Poznajac ludzi, pochodzenie jakos nie ma wplywu na to czy ich lubie czy tez nie. A tak na marginesie to moj maz jest z Warszawy. Poki co mieszkamy w Stanach ale po powrocie do Polski – juz mi zapowiedzial, ze w Warszawie mieszkac nie bedziemy.
                          Czyzby mial sentyment do POZNANIAKOW???


                          Karina i Kubus <10.06.2004>

                          • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                            Wiele osób bardzo by chciało zostać u siebie. Ale nie może. I stąd może ta niechęć do Warszawy. Przyjeżdżasz do wielkiego, nieprzyjaznego miasta z musu – to rodzi niechęć.

                            Nie wiem czemu akurat większość firm musi znajdować się w Warszawie. Może jest to spowodowane słabą infrastrukturą komunikacyjną w naszym kraju?

                            Kinga i Łucyjka (9,5 m-cy)

                            • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                              W Warszawie mam dużo rodziny – jedni rodowici warszawiacy, inni nie Poza tym mam tam gro znajomych. Nigdy nikt mi nie dał dczuć, że mieszkam na prowincji, ale nad morzem daje się odczuć kto tu rządzi. Poza tym pomiędzy Warszawą a Śląskiem zawsze istniała przepaść – nie wiedzieć dlaczego. Może dlatego, że czasami spotykam się z przekonaniem warszawiaków, że Polska to Warszawa, a poza nią to “tylko” prowincja. Smutne to.

                              Gosia i Artek

                              • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                                chodzi raczej o urzędy skarbowe, w Warszawie jest tak dużo firm, że kontrole skarbowe nie trafiaja się zbyt często, a w mniejszych miastach, jest o nie łatwiej bo i mniej podmiotów do kontrolowania, zresztą często w Warszawie znajdują się tylko siedziby firm a sama firma jako taka funkcjonuje w zupełnie innym mieście

                                • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                                  Jestem z Gdańska :)) I jestem z tego bardzo dumna. Powtarzam to każdemu kogo spotkam, niezależnie od tego skąd on pochodzi. Podczas pierwszego spotkania z jakas osobą (a było ich dość duzo po mojej przeprowadzce) zawsze padało pytanie: a skąd jesteś – powtarzalam uparcie: z Gdańska i tu na ogół następowała ripasta, która zwalała mnie z nóg : i dojeżdzasz tak codziennie????????? Więc Po jakimś czasie na pytanie skąd jesteś odpowiadałam: mieszkam w Ząbkach, a jestem z Gdańska

                                  Nie spotkałam się z opiniami, że zajmuję czyjeś miejsce pracy – przeciez nic nikomu nie nalezy się z racji miejsca urodzenia, ani tym bardziej z niemilym traktowaniem tylko dlatego że “nietutejsza” jestem.

                                  A po pięciu latach mieszkania w Warszawie śieszy mnie fakt, że to ja tłumaczę warszawiakom z dziada, pradziada gdzie jest jakaś ulica itp., bo bardzo często oni nie znają miasta za wyjątkiem swojej dzielnicy, no i centrum oczywiście 😉 Przyzwyczaiłam się tez do tego, zę mało kto potrafi wskazac drogę. Ale moje wrodzone zdolności orientacyjne pozwalaja mi przetrwać w tej wielkomiejskiej dżungli, bez pomocy “tubylców”.

                                  Jedno trzeba przyznać Warszawie – bogactwa wszelkiego u niej dostatek. Kina, teatry, nie wspomne juz o centrach handlowych. W porównaniu z 3-miastem jest ogromna róznica. Moge np. wybrać przedstawienie na jakie mam ochote a nie takie, które akurat teraz grają. Do dokskonalości brakuje jedynie drużyny żużlowej z prawdziewego zdarzenia

                                  Kama i Tomek(12.02.04)

                                  • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                                    Jestem szczecinianka, mieszkam w Warszawie, ale z polskich miast najbardziej marzy mi sie Gdansk
                                    Szczerze mowiac wszedzie sie czuje “u siebie”, jestem Polka, tak wiec moim domem jest ten kraj, a czy to bedzie Warszawa, Krakow, czy jakies inne miasto, jest mi to zupelnie obojetne. Przez kilka lat mieszkalam poza granicami naszego kraju i choc nigdy nie czulam sie tam obco, to jednak tesknilam. Smiesza mnie ludzie, ktorzy wstydza sie swojego pochodzenia, ludzie, ktorzy po miesiacu mieszkania w obcym kraju nagle “zmieniaja” swoje pochodzenie i “zapominaja” mowy ojczystej. Moj maz jest warszawiakiem z dziada, pradziada, mam przyjaciol warszawiakow i nigdy nie spotkalam sie z ich strony z jakas niechecia. Naprawde, takie podejscie jest smieszne, bo przeciez Warszawa, to nie centrum swiata. Wazne, zeby miec szacunek do miejsca, w ktorym sie mieszka. Moj tesc zawsze powtarza (mam nadzieje, ze cytujac, nikogo nie uraze) “Warszawa, to przedmiescia Tajwanu, ale tu jest Polska, moj dom i nie zamierzam tego zmieniac”.
                                    Mysle, ze wizerunek “warszafki” kreuja przede wszystkim media.

                                    colora + Szymonek (22.10.03)

                                    • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                                      Z ta druzyna zuzlowa masz racje… A pamietasz jak kilka lat temu Papa Gollob cos tam kombinowal w Warszawie z Gwardia??? I nic mu nie wyszlo…
                                      Pozdrawiam zuzlo-fanki!

                                      • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                                        A po co niektóre specjaloności przenosić do innych miast? Ja zazdroszczę Trójmiastu teatru muzycznego… Zakopanemu gór…hihi… Każda “prowincja” ma swój smak i trzeba być z tego dumnym.

                                        ,

                                        • Re: Warszawa kontra “prowincja”

                                          Widzę że nie jestem sama 🙂 Baardzo się cieszę.

                                          Nawet próbowałam chodzić na mecze na Gwardię, ale niestety w w-wie o sponsora trudno:(( Mało popularny tutaj żużel jest (podobno miasto ma takie wspaniałe żużlowe tradycje).
                                          Teraz z tego co wiem to na Gwardii zarejesterowane są trzy drużyny i żadna nie jeździ…

                                          A warszawiacy do dzis gapia się na moj obklejone okna w aucie

                                          Kama i Tomek(12.02.04)

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Warszawa kontra “prowincja”

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general