co straciałam, a co zyskałam ?

najpierw napiszę co straciłam po porodzie…

1. beztroskie wypady do kina, do znajomych, do restauracji
2. wielu znajomych, dla których nasze dziecko było przeszkodą w utrzymywaniu z nami dalszych kontaktów (no bo po co, skoro nie damy się wyciągnąć na nocne eskapady?)
3. nieprzerwany sen
4. być może pracę
5. sporą dozę czułości męża, który przelewa ją teraz na synka
6. beztroskie życie… teraz jestem za KOGOŚ odpowiedzialna;

a co zyskałam…

1. NAJWIĘKSZĄ MIŁOŚĆ MOJEGO ŻYCIA, PRZY KTÓREJ POWYŻSZE 6 PUNKTÓW TRACĄ JAKIEKOLWIEK ZNACZENIE
2. najpiękniejsze pobudki pod słońcem, wspaniałe tarmoszenie się w łóżku przez pół godziny…
3. przesłodkie uśmiechy, od których serce rośnie
4. wielką dozę czułości od mojego synka, który z obojętnego niemowlaczka stał się przylepką mamusi
5. najpiękniejsze chwile, kiedy mogę patrzeć, jak rośnie moje dziecię, jak siada, stawia pierwsze kroczki, robi “brawo”
6. długie spacery, podczas których mam czas pozachwycać się słońcem, chmurą, zażółconymi liśćmi
7. wiele nowych znajomości, głównie forumowych… i przyjaźni, mam nadzieje już na zawsze…

[i]Ewa i Krzyś (10 mies.)

24 odpowiedzi na pytanie: co straciałam, a co zyskałam ?

  1. Re: co straciałam, a co zyskałam?

    hmmm, chyba masz rację… a to zyskałam zostanie NA ZAWSZE !!!
    (no może niekoniecznie za 15 lat będę się tarmosić z Krzysiem w pościeli, ale wspomnienia pozostaną 🙂

    [i]Ewa i Krzyś (10 mies.)

    • Re: co straciałam, a co zyskałam?

      hmm, dużo mogłabym pisać, choć moja córa ma dopiero 2 miesiące. Na pewno zyskałam małą kruszynkę która teraz jest całym moim światem. Jestem za nią odpowiedzialna. I to do tego stopnia do mnie dotarło że boję się czasem iż nie podołam.
      Brakuje mi męża. Ale myślę że to przejściowy stan. Początki zawsze są trudne.
      To chyba tyle. Nie będę się wgłębiać w temat bo i tak mam kiepski humorek.

      Ps. obiema rękami podpisuję się pod twoim 7 punktem odnośnie przyjaźni forumowych. Niestety te dotychczasowe umierają śmiercią naturalną. A mamusiek forumowych znam coraz więcej. A spotkania w realu dodają mi skrzydeł.

      Ania i cudna Asieńka co zrobiła niespodziankę i nie czekała na tatusia (07.08.03)

      • Re: co straciałam, a co zyskałam?

        – nic nie stracilam
        – zyskalam najwieksze szczescie

        onka i ;18.08.03

        • Re: co straciałam, a co zyskałam?

          już nie pamiętam co straciłam, a zyskałam:
          trzy cudowne telewizorki, w które mogę się wpatrywać godzinami 🙂

          Ola+Staś+Tadzio+Basia

          • Re: co straciałam, a co zyskałam?

            ja sie podpisuję pod….

            i dopiszę, że ja jeszcze zyskałam
            NADWAGĘ!!!

            a tak na powaznie to napiszę, jak mój syn przestanie się pruć!

            • Re: co straciałam, a co zyskałam?

              Co straciłam….??????? Chyba niewiele i nic istotnego co byłoby ważniejsze od mojej córeńki,i choć jestem młoda nie czuje się uwiązana do dziecka wręcz przeciwnie uwielbiam z nią przebywać.
              A zyskałam największą miłość mojego życia, zakochałam się w tej małej cudnej istotce po uszy,jest moim szczęściem nie do pojęcia…..
              pozdrawiamy;
              Dagmara i Oliwia (prawie 11 miesięcy !!!!)

              • Re: co straciałam, a co zyskałam?

                Ja tez chyba nie straciłam niczego istotnego a synka kocham ponad zycie…..


                Ala i Filipek
                ur.29.07.2003

                • Re: co straciałam, a co zyskałam?

                  Stracilam duzo ale zyskalam o wiele wiecej…

                  xoxo i KAYA 3.27.03

                  • Re: co straciałam, a co zyskałam?

                    przestanie się Filip pruć?? bruni – uświadom blondynkę…

                    Ola i Dominika ur. 8.12.2002 r.

                    • Re: co straciałam, a co zyskałam?

                      Filip się przestał wczoraJ PRUĆ ok 24:00 – po prostu… w końcu usnąl bo sie zmeczył

                      pruł się, czyli płakał i płakał i zanosił się… nie wiedzieć czemu – na pewno był śpią[email protected]

                      • ja – śmiertelnie powaznie – rach. zysków i strat!!

                        zaczne od strat by potem podreperować humor zyskami!

                        STRATY
                        – “najlepsza przyjaciółka” (zaraz sie dowiecie czemu cudzysłów) – dowiedziała sie, ze jestem w ciązy od moich teściów a swoich szefów i obraziła się, ze nie ode mnie i że dowiaduje sie na końcu (i tak, choc z drugiej reki wiedziała wczesniej od moich dziadków)… W kazdym bądź razie przez 9 m-cy ciązy udawała że o niej nie wie, a teraz udaje, ze mojego syna nie ma – więc jej dla mnie też nie ma – jakoś mi nie żal …
                        Może powinnam iść i dla świetego spokoju ją poinformowac (nie wiem – kwiaty kupić, butelkę szmpana), ale uznałam, ze skoro już wie i nie umie się normalnie zachować, cieszyć się zwyczajnie, przyjść i pogratulowac, tzn, ze nie warto się fatygowac, bo nie lubie komuś robić przyjemnosci na siłe wbrew swoim przekonaniom.
                        A przekonania mam takie, ze choćby zwykła kultura nakazywała złożenie gratulacji. Zachowała sie jak obca i taka pozostała.
                        Przyjaxniłyśmy się od 6 klasy podstwaówki i tak naprawde to uświadamiam sobie, ze to nie ja straciłam coś (kogoś) cennego, ale ona… NIGDY NIE POZNA MOJEGO FILIPKA, bo JEGO dla niej nie ma:(

                        – straciłam pracę, której i tak nie lubiłam i tylko się modliłam, zeby zajść w ciąże, bo miałam jużopracowany plan, ze wezmę zwolnienie i już nigdy do tej roboty nie wróce!

                        – dziadków (moich), którzy sa już tak kołowaci i chytrzy, ze bojąsie przyjść w odwiedziny do prawnusia, bo jeszcze nie daj Boże wypadałoby dać parę groszy… Zeby wyglądało, ze sa zajeci i nie mają czasu, wzieli się za remont łazienki, to tez niemają pieniedzy… Oni już tacy są! MOże ich zaprosze na sobotę! Może już skończyli remontowac łazienkę i jeszcze nie zdazyli zacząc nowego pomieszczenia skubać:)

                        – straciłam figurę – nawet nie myslałam, ze moje ciało czekają aż takie zmiany. Teraz mam wielkie cycki (piersi), kilka rozstępów dookoła pępka, oponkę w miejscu gdzie kiedys miałam całkiem płaski brzuszek… no ogólnie jest mnie wiecej…

                        – wypady do kina, dyskotek, znajomych na drina – ale i tak już byłam tym znudzona:)

                        – straciłam swoje lenistwo, bo teraz nie ma już, ze “później”.
                        Wszystko na teraz, zaraz, natychmiast, bo jak nie to płacz…

                        -straciłam resztki tolerancji w stosunku do mojej mamy – jej “dobrych rad” i 1000 lepszych od moich sposobów zajmowania się moim własnym dzieckiem…

                        ZYSKI:
                        – zyskałam uczucie jakiego nigdy nie doznałam i nie spodziewałam się nawet po porodzie, ze takowe jest i jest tak silne i piekne, ze aż czasem boli, ściska i wstrzymac trzeba oddech.
                        – kogos, kto kocha mnie bezgranicznie (na razie) i dla kogo jestem najwazniejsza na świecie (na razie) bez dwóch zdań… MOje dziecko!

                        – zyskałam Was dziewczyny… NIC DODAC NIC UJAC – mój bilans od Waszej obecności w nim wariuje, bo wiecznie mam nadwyżkę w zyskach!!! A miało tak pieknie się zgadzać!
                        Załuje tylko, ze nie mogę z Wami utzrymywac kontaktów w real world 🙁 Chciałabym Was poznać wszystkie. Może popoełnie “fo pa”, ale powiem kogo najbardziej – Katarzynkę, smoki, EwkęM, pikpoka, Leę, emalkę, MagdeMal, Komanczere, anek, Gohę, callipso, palomę!!!, polehole, Aguś 25,Zielonego…….. TO NA PEWNO BYŁO “FO PA”, bo na bank o kimś waznym zapomniałam, za co przepraszam….

                        • Re: co straciałam, a co zyskałam?

                          podpisuję się pod twoim postem, z jedną różnicą ja mam jeden telewizorek

                          Izka i Zuzanka (12.V.2002)

                          • Re: co straciałam, a co zyskałam?

                            ach takie buty… 🙂

                            Ola i Dominika ur. 8.12.2002 r.

                            • Re: co straciałam, a co zyskałam?

                              śmiało mogę powiedzieć że właściwie nie straciłam nic dlatego że pojawił się Jasio, a to co straciłam umknęło już wcześniej a teraz może być tylko lepiej….
                              Zyskałam największą miłośc o jakiej nie miałam pojęcia, natłok uczuć i łzy w oczach z byle powodu tak po prostu z rozczulenia i miłości: jak patrze na Jasiulka gdy śpi i gdy się przeciąga i rano się do mnie uśmiecha…. I nieważne że już nie mam tyle czasu dla siebie (chociaż czasem tego mi brakuje), że jest tona prania i prasowania i że trzeba się z tym uporać, że nie mam czasami z kim pogadać i komu się wyzalić, że czasami jest ciężko…. to wszystko jest nieważne.
                              ZYSKAŁAM COŚ CZEGO NAWET SŁOWAMI WYRAŹIĆ NIE UMIEM I TO MI REKOMPENSUJE WSZYSTKO CO W JAKIKOLWIEK SPOSÓB STRACIŁAM.
                              I mam Was, nawet jeśli nie piszę o swoich problemach (nie mam odwagi po prostu) to czytając forum widzę że wiele z Was ma podobne problemy i dylematy i jakoś sobie radzę. Nie wyobrażam sobie żeby tu nie być. Dajecie mi wiele siły….
                              To tyle i tak sie rozpisałam…

                              Ewa z Jasiem (09.07.2003)

                              • MÓJ ŻYCIOWY BILANS

                                Podoba mi się ten wątek 🙂

                                Co straciłam:
                                – beztroskę i spokojne przeżywanie tygodnia za tygodniem
                                – spontaniczne wyjazdy gdzieś daleko z moim mężem
                                – “miśkowanie” z moim mężem o różnych porach dnia i nocy
                                – nie jestem już dla samej siebie najważniejsza

                                Ale to nic bo…

                                ZYSKAŁAM
                                – osobę która jest dla mnie najważniejsza na świecie
                                – większą cierpliwość i wyrozumiałość
                                – megatony bezinteresownej miłości i czułości
                                – poczucie spełnienia

                                w sumie to temat rzeka i mogłabym pisać jeszcze długo, ale rozczuliłam się bardzo, więc poprzestaję na tym…

                                Aga i Anuśka (6,5 miesiąca)

                                • Re: ja – śmiertelnie powaznie – rach. zysków i strat!!

                                  aż się zaczerwieniłam 🙂

                                  a co do przyjaciół… przepełniona radością i miłością dziś komunikowałam całemu światu, że Krzyś stawia swoje pierwsze kroczki; na całą masę wysłanych sms-ów odpowiedzieli tylko nowi znajomi (czyli głównie mamy forumowe); ze starych znajomych nie odpowiedział NIKT !!!

                                  [i]Ewa i Krzyś (10 mies.)

                                  • Re: ja – śmiertelnie powaznie – rach. zysków i strat!!

                                    a ja nie dostałam sms (chamstwo)!!!
                                    501206815 CZEKAM, masz czas naprawić swoją nieumyślną winę!!!

                                    • Re: co straciałam, a co zyskałam?

                                      straty:
                                      czas na lenistwo, to przede wszystkim…
                                      zysk:
                                      mam teraz rodzine, w zasadzie Rodzine…:)

                                      Gaba i Marysia + Fasola! (9 tygodni)

                                      • Re: co straciałam, a co zyskałam?

                                        Stracilam……..
                                        -beztroske, calonocne imprezy, spontaniczne wypady do knajpy, czy gdziekolwiek,
                                        -beztroskie podrozowanie (teraz tez podrozujemy, ale caly czas mysli sie o maluszku, ktory zostal w domu)
                                        -beztroskie (znow to slowo) wydawanie pieniedzy glownie na na ciuchy
                                        -mojego chlopaka z ktorym bylam 5 lat.
                                        -cycuszki mlodej dziewczyny (teraz – cycuchy starej baby- kicha totalna- flaki!!!)

                                        Zyskalam,
                                        -najwieksza milosc mojego zycia- nigdy nie myslalam ze mozna kogos tak bardzo kochac,
                                        -sens mojego zycia,
                                        -niesamowite odczucia jakie ogolnie daje macierzynstwo i bycie czescia zycia tej malej osobki, patrzenie jak rosnie, uczy sie nowych rzeczy,
                                        -radosc i beztroske (ale inna niz ta przed dzieckiem),
                                        -mozliwosc przezycia lat dzieciecych jeszcze raz poprzez zabawy i wyglupy z moja corcia,
                                        -zmiana poglodow o zyciu, przyszlosci, calkowite przewartosciowanie co wazne a co nie,
                                        -zyskalam meza- tak, to ten sam co w Stracilam, przyspieszony slub, i ukladanie wspolnego zycia- juz na powaznie.
                                        Zyskalam tak wiele, ze moglabym, pisac, pisac, i pisac…


                                        Iwona i Karolinka (01.26.02)

                                        • Re: co straciałam, a co zyskałam?

                                          pieknie to napisałaś…ja sie przyłączam do tych słów

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: co straciałam, a co zyskałam ?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general